Dodaj do ulubionych

synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej

24.01.04, 08:52
uwagę, by nie znęcała się psychicznie i fizycznie nad swoją 2 letnią
coreczką.Wiedziałam ,ze żle zachowuje się wobec dziecka , ale nie
wiedziałam , że az tak . Interweniowali u mnie ich sąsiedzi, ze juz nie mogą
słuchac płaczu dziecka i jej krzykow.Co robić?
Obserwuj wątek
    • Gość: roxi Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: 5.5R1D* / *.saix.net 24.01.04, 08:57
      A gdzie jest ojciec dziecka twoj syn?????
      • annual Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej 24.01.04, 09:20
        Gość portalu: roxi napisał(a):

        > A gdzie jest ojciec dziecka twoj syn?????
        Moj syn bezgranicznie wierzy żonie i na pytanie skąd siniaki w nieodpowiednich
        miejscach u dziecka odp. ze to ze żłobka. Dziecko jest zawprowadzane do
        złobka , synowa nie pracuje.
        • kwieto Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej 24.01.04, 09:32
          A co syn na to, ze synowa uderzyla Ciebie?
          • Gość: roxi Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: 5.5R1D* / *.saix.net 24.01.04, 09:51
            Nie pracuje i 2 letnie dzieko oddaje do zlobka. To co ona robi calymi dniami.
            Jakos nie moge sobie wyobrazic co to za kobieta ktora uderzyla swoja tesciowa.
            Uderzyla ciebie to co dopiero ma to male dziecko.
            Jezeli rzeczywiscie zneca sie nad dzieckiem, porozmawiaj z twoim synem, jej
            rodzicami jak najszybciej - zabierz dzieco do siebie. Nie zostawiaj dziecka na
            pastwe losu - wariatki-
            • annual Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej 24.01.04, 10:09
              przecież ona ze mnie robi wariatkę.Nie wiem co robi całymi dniami ,mowi ze nie
              ma czasu , chociaz obiady gotuje sporadycznie, ale sprawa obiadow mnie nie
              obchodzi.Było tak ,ze dziecko będąc na stanie oddz. dzieciecego szpitala ,
              przebywające w domu na przepustce , było zaprowadzane do żłobka do
              żobka.
              Jej sąsiadka powiedziała mi tez , ze jej mąz jak wyprowadzał psa w nocy ,to
              widział jak moja synowa wisi na szyi jakiemus chłopakowi i to tez jej
              powiedziałam w tym czasie kiedy syna nie było w domu.
              • kamfora ej, babcie...j 24.01.04, 17:04
                annual napisała:

                > Jej sąsiadka powiedziała mi tez , ze jej mąz jak wyprowadzał psa w nocy ,to
                > widział jak moja synowa wisi na szyi jakiemus chłopakowi i to tez jej
                > powiedziałam w tym czasie kiedy syna nie było w domu.

                No tak - wygląda na to, że kobieta z którą ożenił się Twoj syn nie jest tą
                wymarzoną przez Ciebie synową. Wydaje mi się jednak, że kwestia kto kiedy i z
                kim ją widział w nocy - nie ma znaczenia przy ocenianiu jej stosunku do córki.

                Każdy rodzic ma swoją szansę, żeby wychować dziecko "na swój sposób".
                Ty także ją miałaś - syn dorósł, ożenił się. Teraz - jeśli masz coś do
                powiedzenia - mów do obojga, a nie pod nieobecność jednego z nich.

                A tak na marginesie: piszesz, że Agniesia woli być z Tobą, niż z matką.
                Twój syn dzwoni do babci, żeby poskarżyć się na Ciebie (!)...
                A co Twoja mama na to??
                • annual Re: ej, babcie...j 24.01.04, 22:51
                  WIESZ , NIE MUSISZ ROZUMIEĆ - MŁODOSC MA SWOJE PRAWA.Tłumaczę i nie wiem
                  dalczego , moze dlatego, bo nie daj Boze ,gdyby Tobie przytrafiło sie cos
                  takiego i na przestrogę .Odpowiadam z detalami, syn dzwonił do mojego domu ale
                  mnie nie zastał i myslał , ze jestem u mamy /80 lat/ był zdenerwowany i babcia
                  zapytała co sie stało , czy juz rozumiesz , czy jeszcze nie?
          • annual Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej 24.01.04, 09:52
            w tym czasie syna nie było w domu .jak wrocił to synowa mu powiedziała , ze to
            ja ją pobiłam . Wiem ,ponieważ syn zaraz wykonał telefon do mojej mamy, a jego
            babci , ze mama przyszła i pobiła mu zonę.I on w to wierzy, bo synowa bardzo
            płakała. Synowa jest wyższa ode mnie o głowę i wazy z 15 kg więcej.
            • kwieto To zostaje pytanie 24.01.04, 15:13
              Dlaczego syn bardziej wierzy zonie niz wlasnej matce czyli Tobie?
              Dlaczego nie rozmawia z Toba wprost a przez Babcie?
    • ta Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej 24.01.04, 10:18
      Działaj szybko, stanowczo i nie wahaj się.

      Zgłoś się do wychowawczyń i dyrekcji żłobka , przedstaw problem i poproś o
      zwrócenie szczególnej uwagi na zachowanie wnuczki i jej ew. obrażenia.
      Dyrekcja żłobka bedzie musiała po powzięciu podejrzenia,że dziecko jest bite
      i maltretowane zawiadomić z urzędu odpowiednie organa.

      Szukaj porady także na innych stronach www ( telefony do odpowiednich
      instytucji i uzyskanie porad prawnych ) np:

      www.niebieskalinia.pl/mainframe.html
      Ta_
      • Gość: zegarek Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: *.ip-pluggen.com 24.01.04, 15:31
        Bardzo SLUSZNA RADA, szczegolnie ze matka zwala siniaki na przedszkole!
    • witch-witch Re:Zachowanie synowej jest karygodne! 24.01.04, 15:20
      Podac na policje! Co za styl! Bic tesciowa?!
      wyraznie nie umie radzic sobie z problemami i krzywdzi wlasne dziecko.
      Znecajac sie psychicznie i zapewne fizycznie nad malenstwem. Tacy ludzie nie
      powinni miec praw rodzicielskich. Dziecko jest tym wszystkim najlepszym, co
      moze wydarzyc sie czlowiekowi w zyciu, dlatego warto walczyc o nia.
    • Gość: zegarek Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: *.ip-pluggen.com 24.01.04, 15:44
      Czy Twoja uwaga byla spowodowana tym, co sasiedzi opowiadali, czy tez tym co
      WIDZIALAS NA WLASNE OCZY?
      Jesli widzialas, to moze napiszesz konkretnie CO?
      Jesli synowa bije dziecko, to bez watpienia robi to tez w obecnosci Twego
      syna. Niemozliwe zeby dwuletnie dziecko po przyjsciu ojca stawalo sie spokojne
      jak aniolek, a przez caly dzien uciazliwe.
      Zreszta, KIEDY synowa bije dziecko, ktore przeciez przebywa caly dzien w
      zlobku???
      • annual Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej 24.01.04, 16:13
        moja uwaga spotęgowała to ,co podejrzewałam .Na własne oczy widziałam jak
        wyjmowała dziecku zabrudzonego pampersa i posuwała pod nosek mówiąc" widzisz co
        zrobiłaś powąchaj jak to pachnie , widzisz ,widzisz" , chwaliła mi się kiedyś
        ze tak ją Aga wkurzyła ze wystawiła ja do drugiego pokoju zgasiła światło i
        dziecko płakało i płakało i w tym płaczu usnęło na podłodze.A z tym pampersem
        to nie wiem czy czsami tez i nie wysmarowała noska dziecku , tak by oduczyć
        załatwiania się w pampers.Chwaliła się tez ze dziecko jak w nocy się
        przebudzi to woła tata a nie mama.W dwa dni Swiąt B. Narodzenia dziecko było u
        mnie a miało być jeden dzien , Musiało zostać ,bo gdy powiedziałam ubieramy się
        Agniesiu i idziemy do mamusi to dziecko nie dało się ubrać , płakała az się
        zaniosła , bardzo się przestraszyłam i zadzwoniłam do rodzicow to przyniesli
        pizamkę a dziecko nie reagowało na ich przyjscie i wyjscie
    • Gość: Oleńka jak to jest, ze w żłobku nikt nie zwrócił na to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 15:47
      uwagi? na te siniaki???
      • komandos57 Re: jak to jest, ze w żłobku nikt nie zwrócił na 24.01.04, 15:59
        Gość portalu: Oleńka napisał(a):

        > uwagi? na te siniaki???
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Przepraszam,mnie tam nie bylo.W zlobku siniaki!!!!!!Niezle
        • annual Re: jak to jest, ze w żłobku nikt nie zwrócił na 24.01.04, 16:18
          nie wiem czy w żłobku zwrocono uwagę na siniaki , kiedys synowa mowiła ze
          panie narzekają na zachowanie Agniesi , ze jest agresywna.
          • Gość: Oleńka Re: jak to jest, ze w żłobku nikt nie zwrócił na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 16:21
            możliwe - skoro ma agresywną matkę?

            naprawdę powinnaś porozmawiać z profesjonalistą...
          • Gość: zegarek Re: jak to jest, ze w żłobku nikt nie zwrócił na IP: *.ip-pluggen.com 25.01.04, 11:37
            W tym wieku dzieci potrafia byc placzliwe, agresywne, chcace za wszelka cene
            pokazac swoja wole.
            Widze w sklepach jak dzieci krzycza, tupia, rzucaja sie na podloge jesli in
            sie cos odmowi. Twoja wnuczka moze nalezec do wlasnie takich dzieci, wiec nie
            doszukuj sie za duzo i nie sluchaj sasiadek, ktore juz do "bicia dziecka"
            dorobily historyjke o "niewiernosci" Twojej synowej!

            Wyglada na to, ze w glebi duszy nie lubisz synowej, bo zabrala Ci syna...
            czesty objaw u tesciowych.

            Sama nigdy nie mialam tesciow (juz nie zyli), dlatego moge spojrzec na te
            historie obiektywnie.
            A siniaki? Zebys wiedziala ile siniakow mial moj synek w tym wieku, bo
            wdrapywal sie tam nie potrzeba. A wiesz ze dzieci w przedszkolu moga sie
            nawzajem walnac zabawka zanim przedszkolanka to zauwazy?

            Twoja synowa na pewno jest nerwowa i na Twoim miejscu usunelabym jej sie z
            oczu, zamiast zaogniac sytuacje... szczegolnie ze i Twoj syn nie zyczy sobie
            wtracania sie w ich malzenstwo.
            Poza tym, czy to Twoj JEDYNY syn?
    • ginger_beer Język mi się poplątał, więc jeszcze raz to samo: 24.01.04, 18:12
      Oddaj jej skoro synowa i tak cię o to oskarża. A ona może trochę się opamięta,
      jak dostanie po głowie. Może do niej dotrze, że może nie tylko bić, ale też
      obrywać.
      • l.af masz dość agresywną sygnaturkę... 24.01.04, 20:45
        co tym leczysz? kompleksy?

        pzdr
        Oleńka
        • annual Re: masz dość agresywną sygnaturkę... 24.01.04, 21:18
          kompleksy ? , ty chyba żartujesz ....
          a co agresywnego jest w mojej sygnaturze ,powiedz mi , bo moze faktycznie nie
          zauwazyłam , liczę na madrosc wypowiedzi.Zastanawiam się patrząc na twoją ,
          moze powinnam dać "Anulka, Aneczka itp" ale wiesz ja mam 50 lat i trochę mi nie
          wypada.
          • lee.miller abecadło ;) 24.01.04, 21:24
            1.post "podpiety" pod gingera jest kierowany do gingera

            2.sygnaturka to to, co kończy post, pod "--"

            3.Oleńka to nick nie sygnaturka

            pozdrawiam :)
            • annual Re: abecadło ;) 24.01.04, 21:31
              Dziękuję.
        • ginger_beer Masz dużo nicków... 24.01.04, 21:44
          Co jest tego przyczyną? Schizofrenia?

          > co tym leczysz?

          Imagine'a. :)

          BTW: jeśli wydaje ci się, że moja sygnaturka jest agresywna, to masz problem. :)
          Pozdrawiam
          GB
          • Gość: Oleńka zdenerwowałeś się? niepotrzebnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 21:47
            a w zasadzie potrzebnie :)

            problemu to ja nie mam, ale ciebie na muszce i owszem :))

            to niezupełnie drugi nick, to skrzynka, ktora służy do deptania po piętach
            pseudooleńce - sprawdż znaczenie slowa "schiofrenia" w wolnej chwili... -
            nieuważny coś jesteś :)))

            no więc jak ginger?
            jaki masz problem z Jędrusiem?
            • ginger_beer Marny z ciebie psycholog... :)) 24.01.04, 22:01
              Czy ja ma problem z Imaginem? Nie. Wystarczy, że Imagine ma problem sam ze
              sobą, na co zrestą, jak widać poniżej, nie tylko ja wpadłem. :-))
              Co zaś do celownika, to zamiast mnie rozbawiać swoimi wpisami, lepiej weź palec
              wskazujący prawej ręki, wyceluj sobie w trzecie oko (Jędruś ci powie, gdzie to
              jest) i pukaj bez przerwy, aż ci to pomoże. :-)))))
              Mimo wszystko pozdrawiam.
              • Gość: Oleńka to ja jestem psycholog??? fju, fju... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 22:04
                Gingerku, skarbie, a więc to z miłości do Jędrusia pochylasz się niemal
                wyłącznie nad nim na tym czcigodnym forze, jako Terry nad gejami?

                Kochasz Jędrusia? fatalnie... bardzo fatalnie, bo on heteryk :D
                • ginger_beer Stawiasz psychodiagnozy, więc żeś psycholog :) 25.01.04, 17:39
                  Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                  > Gingerku, skarbie, a więc to z miłości do Jędrusia pochylasz się niemal
                  > wyłącznie nad nim na tym czcigodnym forze, jako Terry nad gejami?

                  Nie pochylam się nad nim, Oleńko, moje ty słońce zaćmione. Jesli masz na myśli
                  maja sygnaturkę, która tak rani twe uczucia religijne, to wiedz, że ze wzgledu
                  na trafność diagnozy Sdfsfdsfa postanowiłem ją zachować dla potomności. A tobie
                  jej oglądanie musi mimo szczerego bólu sprawiać jakąś perwersyjną przyjemność,
                  bo wciąż prowokujesz mnie do nowych wypowiedzi. A więc masz. Po raz kolejny
                  naciesz się tymi słowami. :)

                  > Kochasz Jędrusia?

                  Nie śmiałbym ci robić konkurencji...

                  fatalnie... bardzo fatalnie, bo on heteryk :D

                  Chyba heretyk? :)) Poza tym ja mu do łóżka wskoczyć nie mam ochoty w
                  przeciwieństwie do ciebie i na dowód mojej dobrej woli mogę ci przesłać kilka
                  dolców na bilet do USA.
                  • Gość: Oleńka hahaha :))) fajna definicja ;DDDDD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 19:28
                    Skarbie, jako agnostyk z natury swej podłej nie posiadam uczuć religijnych :))

                    A dwa, sygnaturka dotycząca konkretnej osoby świadczy o obsesji :DDDD
                    ale nie martw się - jesteś w dobrym towarzystwie (pewnego mop_pa i pewnego the
                    coldzika ;))

                    Reszty nie skomemntuję, albowiem stanowi szloch odrzuconego ;DDDDDDDDDD
                    • ginger_beer Re: hahaha :))) fajna definicja ;DDDDD 29.01.04, 14:13
                      Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                      > Skarbie, jako agnostyk z natury swej podłej nie posiadam uczuć religijnych :))

                      Kochanie. Agnostycyzm jest światopoglądem, czyli sprawą wyboru, a nie natury, a
                      "religia" ma dla mnie znacznie szerszy kontekst niż zakładasz. :)

                      > A dwa, sygnaturka dotycząca konkretnej osoby świadczy o obsesji :DDDD

                      Czyżby? A czy poza twoim stanowiskiem w tej sprawie są jakieś inne przesłanki,
                      żeby uznać to za prawdę ostateczną? :)

                      > ale nie martw się - jesteś w dobrym towarzystwie (pewnego mop_pa i pewnego the
                      > coldzika ;))

                      Nie kojarzę, ale nie szkodzi. Nie dbam o dobre towarzystwo, bo inaczej musiałbym
                      przestać tu bywać. :)

                      > Reszty nie skomemntuję, albowiem stanowi szloch odrzuconego ;DDDDDDDDDD

                      Znów mnie zaskakujesz swoimi interpretacjami. Pewnie jak zwykle opierasz się na
                      własnych doświadczeniach. :)
    • Gość: Ewa Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: *.kra.cdp.pl / *.kra.cdp.pl 24.01.04, 21:05
      A może ty to wszystko zmyslasz? Widziałam juz takie tesciowe histeryczki, które
      wymyslają niestworzone historie.
      • annual Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej 24.01.04, 21:10
        I wiesz , jakie wzięcie miałyby moje zmyślania i po cóż tu klasyka?
    • agresja4 Re: czy od momentu tego zdarzenia... 24.01.04, 21:38
      wyżywała się na dziecku?
      • annual Re: czy od momentu tego zdarzenia... 24.01.04, 22:38
        Wiesz, nie wiem.Nie chodze nie sprawdzam, nie robię podchodow, nie kontroluję i
        nigdy nie kotrolowałam. Jeśli chodzi o nasze zycie prywatne to wierzę w roznicę
        pokolen i nigdy nie mowiłam " a ja jak byłam w twoim wieku to....." zawsze na
        kazdą prośbę o pomoc czy to finansową czy inną byłam chętna i pomagałam .Moze
        ich rozpiesciłam , naprawdę nie wiem dlaczego tak się dzieje z poczatku
        myslałam ze to szok poporodowy. Ludzie NIE WIEM.
        • agresja4 Re: czy od momentu tego zdarzenia... 24.01.04, 22:43
          Skoro nie wiesz, to pewnie jest ok

          Czasem to jest przniesienie, nienawiści do teściowej, na dziecko.
          Jak wybucha, to wszystko dochodzi do normy

          • annual Re: czy od momentu tego zdarzenia... 24.01.04, 23:01
            Zdaję sobie sprawę , ze tesciową nie musi się kochać ,jestem dosc
            tolerancyjna.Nie jestem tez tego pewna ,czy nie chodzi tu o podobienstwo .
            Słyszałam uwagi, ktorych nie brałam na powaznie, ze strony mamy synowej, a
            mianowicie , ze wnuczka jest podobna do drugiej babki ale skoro syn jest
            podobny do mnie to dziecko do niego i kołko się zamyka .Synową przyjęłam z
            otwartym sercem, a dziś nic nie rozumiem mogę podejrzewac ze u młodych dzieje
            się niedobrze i ktos musi oberwac a ze byłam blisko.........
            • Gość: też synowa Re: czy od momentu tego zdarzenia... IP: *.acn.pl 25.01.04, 19:22
              Nie wiem skąd te "dobre" rady wszystkich tu zebranych nie znających sprawy.W
              końcu zapoznajecie się z wersją tylko jednej strony.Nie wiadomo czego byście
              się dowiedzieli wysłuchując drugiej strony.Nawoływanie więc do bicia jest
              niepoważne.
              Już z pierwszych Twoich słów annual wyziera niechęć do synowej.Piszesz,że
              jestes tolerancyjna i nie oceniasz.Otóż nie.Ty już wydałaś wyrok,nie
              pracuje,nic nie robi w domu.Uważasz,że w domu naprawdę nie ma nic do roboty?
              Poza tym to jest ich sprawa-czy gotuje obiady,czy nie.
              To,że syn jest po stronie żony,jest jak najbardziej prawidłowe-i to jest na
              Twój plus-że potrafiłaś go tak wychować.
              Spróbuj porozmawiać ze swoją synową szczerze i od serca i okazać jej to serce.
              Nie mając dowodów opierajnie się na donosach życzliwych
              sąsiadów,siniakach,które dzieci w tym wieku mają w dużych ilościach,nie jest
              wyrazem Twojej tolerancji.
              To,że dziecko chciało zostać u Ciebie też nie świadczy,ze matka jest zła.
              Gdybym miała oceniać,jak poprzednicy,to stwierdzam:Nieźle musiałaś dać jej w
              kość,ze aż tak ją poniosło.
              • Gość: zegarek Re: czy od momentu tego zdarzenia... IP: *.ip-pluggen.com 26.01.04, 00:58
                Popieram w zupelnosci!
                Tak jak juz gdzies pisalam dzieci w tym wieku moga byc bardzo krzykliwe i
                uparte. To co slysza sasiedzi przez sciane to moze wlasnie proby wychowania
                dziecka, bo synowa ma prawo mu cos odmowic, nie patrzac na to, ze dziecko drze
                sie w nieboglosy!
                A ze dziewczynka lubi babcie to prawdopodobnie dlatego, ze u babci wolno jej
                wszystko robic i dostanie wszystko, co tylko chce...
    • Gość: ??? Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.01.04, 12:46
      Witaj annual.:))) Jakos przegapilam , pozwolisz ze zapytam czy Twoj syn jest
      jedynakiem?? I jakie sa relacje Twojego syna z ojcem? Ma to dosc istotne
      znaczenie bo .... byc moze usilujesz dominowac w rodzinie syna - a na wojnie
      kazda metoda jest dobra.!!!!!!! Doradzam szczera rozmowe wszystkich
      zainteresowanych w obecnosci katalizatora/psychologa/. Gdybym byla twoja
      synowa trudno wyobrazic mi sobie sytuacje kiedy sasiedzi decyduja o moich
      rodzinnych sprawachhhhhhh. Choc przyznaje ze czasem zdarzaja sie rozne matki,
      BRRRRRRRR
      Pozdr...
    • ta Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej 26.01.04, 13:59
      Radząc annual założyłam, że nie przychodzi do nas z wydumanym problemem, bo i
      po cóż? Biorąc pod uwagę dobro dziecka radzę zawiadomić wychowawczynie i
      dyrekcję żłobka o swoich spotrzeżeniach i podejrzeniach, jak wyżej.

      Jeśli nie jest tak, jak annual pisze, najwyżej z rad nie skorzysta.
      To żadna strata ( "stracony" mój czas na napisanie postów)
      wobec możliwości pozostawienia bez pomocy maltretowanego dziecka.

      Nie wszystkie dzieci w tym wieku chodzą bez przerwy "poobijane" na skutek
      drobnych wypadków w czasie zabaw. Jeśli się tak zdarzy, wówczas obrażenia są
      adekwatne do przeżytych wydarzeń, można je odróżnić od znaków pozostawionych na
      ciele człowieka na skutek maltretowania.
      Uważny obserwator, nie mówiąc już o biegłych w obdukcjach lekarzach, potrafi to
      zrobić bez pudła i orzec w jaki sposób obrażenia ciała powstały.

      Zamieszczanie postów do annual sugerujących jej, że oględnie mówiąc mija się z
      prawdą na skutek zazdrości o syna, jest tutaj niepotrzebne.

      W wypadkach występowania przemocy w rodzinie, każde zgłoszenie należy traktować
      z najwyższą uwagą i starannością. Przełamanie milczenia ofiar i świadków
      przemocy w rodzinie przychodzi im z najwyższym trudem ( przełamanie wstydu) i
      swojego wołania o pomoc mogą już nie powtórzyć.

      Ta_
      • komandos57 synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej.Ta 26.01.04, 14:42
        Ta, nie sadze ze ty masz taka synowa i takiego durnego syna co jest zwiazany z
        takim kims durnym i jalowym jak synowa tej baby!
        • ta Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam je 26.01.04, 15:05
          komandos57 napisał:

          > Ta, nie sadze ze ty masz taka synowa i takiego durnego syna [...]

          Nie mam syna, więc synowa mi nie grozi ( panny mogą odetchnąć :D)

          Ta_
          • komandos57 synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam je Ta 26.01.04, 15:10
            Czyc po takich oznajmieniach,tych pobitych nie czujesz ulgi ze nie masz syna?

            Zara,zara......a gdybym to ja........ nic juz nie bede mowil.
      • Gość: Hanka Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: *.ip-pluggen.com 27.01.04, 04:44
        Jezeli chodzi o maltretowanie dziecka, to absolutnie trzeba zawiadomic wladze!

        Ta sprawa wyglada bardziej na plotki sasiadow o "puszczajacej sie" mezatce,
        ktora "siedzi w domu", nawet obiadu mezowi nie ugotuje, dziecko posyla do
        zlobka i ma "niewlasciwe metody wychowawcze", bo podsunela pod nos brudna
        pieluszke, a MOZE nawet wysmarowala dziecku nosek kiedy babcia nie widziala...
        • procesor a jeśli? 27.01.04, 10:46
          Dużo osób jak widzę oburzyło sie że to pewnie wścibska tesciowa.
          A co jeśli ta synowa NAPRAWDĘ maltretuje dziecko??

          Potem gdy nagłówki w gazetach donoszą że kolejne dziecko w stanie krytycznyjm
          trafiło do szpitala pobite przez matkę/ojca - jest wielki lament: a gdzie była
          rodzina?? gdzie sąsiedzi?!

          Otóż tu właśnie babcia niepokoi sie o wnuczkę. Sąsiedzi tez nie leca tak od
          razu z plotkami do rodziny (no, przynajmniej mi sie tak zdaje, sądząc z braku
          reakcji w przytaczanych historiach o maltretowanych dzieciach).

          Czy NIKOGO nie zastanowił fakt że ta synowa UDERZYŁA DOROSŁĄ kobiete bo ją
          zdenerwowała?? Miłą prawo sie zdenerwowac, mogła w zdenerwowaniu krzyknąc,
          pokłócić się - ale wybrała FIZYCZNĄ AGRESJĘ. W połączeniu z siniakami na ciele
          dziecka jest to bardzo mocny argumnet by dokładnie zbadać sprawę! Niehc mi nikt
          nie mówi że dziecko w tym wieku jest całe poobijane. Ja tez jestem matka i
          różne przygody mojego dziecka przetrwałam (choćby upadki ze schodów..)- i nie
          wierzę ze naprawdę ślady nie będą inne w przypadku bicia.

          Lepiej sprawdzić co sie w tym domu z dzieckiem dzieje zanim będzie za późno.
          Gdyby sąsiedzi i rodzina byli czujniejsi - to byłoby mniej dzieci zakatowanych
          na śmierć lub okaleczonych przez rodziców.

          Swoją drogą ta synowa może miec problemy kwalifikujące sie do leczenia. Owszem
          ma prawo do nie zajmowania sie domem i dzieckiem i niepracowania - tylko czy
          taki kompletny brak zajęcia jest normalny?? Co ta kobieta robi całymi dniami?
          To zastanawiające.
          Być moż ecała rodzina potrzebuje pomocy.
          • alfika Re: a jeśli? 27.01.04, 12:22
            a jeśli masz rację,
            to nie na forum taka pomoc, ale w poradni psychologicznej albo pedagogicznej,
            porozmawiać z przedszkolanką, a nie sąsiadami,
            można porozmawiać z policją, można pokazać dziecko lekarzowi - wtedy przyjdzie
            zapłacic za obdukcję jeśli dziecko pobite -

            poszukać pomocy profesjonalnej, żadnej innej
          • anonim_ka Re: a jeśli? 27.01.04, 14:37
            Wiem jak wyglada przemoc.Majac dwoch synow znam takze ich mozliwosci w
            nabijaniu sobie siniakow..., , rozbijania nosow,koniecznosci szycia .. tudziez
            zlaman.
            Kursy synowej zaliczylam ,szczerze nie chcialabym dac swoim synowym tego co
            otrzymalam .
            Jakos nikt nie zwrocil uwagi DLACZEGO syn nie wierzy wlasnej , jak widac z
            opisu bardzo troskliwej matce ???????
            Nie oburzam sie i nie oceniam ale pytam i czekam na odpowiedz. Poki co
            patrzymy na problem oczami annual.
            ano..zobaczmy co dalej.
            • alfika Re: a jeśli? 28.01.04, 07:54
              dla odmiany patrzysz oczami synowej
              tylko z tego punktu widzenia
              niewiele osób tu przyznało, że tak na pewno jest albo ze tak na pewno nie jest
              jak pisze annual

              JEŚLI annual się nie myli, powinna skorzystać z pomocy specjalistów
              jeśli się myli, wyjdzie na osobę niewiarygodną i może nie namiesza więcej, bo
              nikt jej nie weźmie za osobę obiektywną

              to, że Tobie czy paru innym osobom pojawiającym sie tutaj teściowe zalazły
              zdrowo za skórę nie oznacza, niestety, że annual na pewno się myli

              ale zwraca uwagę jej pozycja w rodzinie
              i uchowaj Boże od takich sąsiadów jak ma rodzina jej syna
              brrrr

              ciekawskość i plotkarstwo, a nie rozwiązywanie problemu
    • kwiat_lotosu Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej 27.01.04, 14:17
      witam , czytalam posty , ktore dotyczyły Twojej wypowiedzi, a własciwie
      osobistego dramtu i powiem szczerze, ze serce mnie boli na niektore
      słowa.Wydawac sie powinno,ze w tej sytuacji powinnismy współczuc Tobie, ale
      gdy przeczytalam ,ze to byc moze z Twojej winy, to -prosze cię , nie pisz tu w
      ogóle, bo wsrod serdecznych przyjaciól znajdą laicy, ktorzy nia maja pojęcia
      czym jest i do czego słuzy psychologia.Nie mja pojecia także czym jest
      asertywnosc, emptia i zrozumienie. Wyciagasz rękę i dostajesz kopa, wiesz , az
      mi Ciebie szkoda,ze dalas sie wciagnąc w ten kanal.Jezli jest problem to pojdz
      tam, gdzie zajmuja sie przemocą, niech sprawę zbadają, a synowa nie ma zadnego
      prawa Ciebie bic ani dziecka, jednkowoz!Mozesz na poczatek zgłosic sprawe
      policji, pojdz do dzielnicowego , mozna wiele na zewnątrz, ale najmniej mozna
      tutaj.MIalam kiedys problem inneg rodzaju, nawet napisalam o tym pod innym
      nickiem i zamiast dostac ciepło słowo, odebrano mi nadzieję,potepiono i
      wysmiano.Moze nawet nie potrzebowalam tej pomocy , ale chcialam podzielic się
      problemem i teraz juz wiem, ze tu nie otrzymam bezinteresownie ciepła.
      Napisal do mnie pewien Pan na poczte, ze po co i w jakim celu tu piszę, ze
      wystawiam sie na smiech ludzki, nie pamietam jaki nick mial ten dobry człowiek,
      ale odnajde i podziekuję mu, musialam doswiadczyc zła aby mu dzis publicznie
      przyznac rację.POzdrwiam.
      • kwiat_lotosu Re: synowa mnie uderzyła , do anonimki 27.01.04, 14:45
        A skąd wiesz jaki jest syn? Moze "opętany" dziką i namietną miloscią do
        dziewczyny(zony)i bezgranicznie jej wierzy. A moze niedojrzały emocjonalnie,
        wtedy własnie rodza sie takie konflitky? Poki co patrzymy oczami annuli, ale to
        nie znaczy,ze mamy ja oskarzac.Nie wiemy w jakim wieku jest syn, moze to jakis
        niedorosły 19 latek,problem moze byc złozony.
      • Gość: annual Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: 82.160.29.* 27.01.04, 15:09
        kwiatuszku lotosu jesteś cudowna , wiesz zorientowałam się o co wszystkim
        chodzi tu na tym forum, nie trzeba taz tak duzo mysleć . Idiotyzm.Dziękuję ,że
        utwierdzasz mnie w przekonaniu . BO widzisz nawet nie odpowiadam na idiotyczne
        pytania i gdybania. Dzięki, ale chce CI powiedziec , ze podejrzewam u swojej
        synowej chorobę na podłozu psychicznym i tu dopiero zaczyna się moj dramat .
        Pozrdawiam i myslę ze dopiero teraz zaczną mnie mieszac z błotem i nie zyczę
        tym ,co tak piszą podobnego DRAMATU .
        • kwiat_lotosu Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej 27.01.04, 15:38
          Az mi sie ciepło zrobiło na sercu, bo nie ukrywa ,ze jest mi miło, jesli
          otrzymuje sie takie słowa wdziecznosci:)
          Co do synowej, musisz podjac jakies decyzje jesli podejrzewasz,ze ma
          zaburzenia o podłozu psychicznym,poniewaz moze skrzywdzic nieswiadomie swoje
          dziecko.Dzis juz nie ma takiego problemu jesli nasi najblizsi cierpia z takich
          powodów, ale warunek musi byc jeden, systematycznie trzeba przyjmowac leki.
          Zycze ci duzo ciepła i zyczliwych ludzi
          • Gość: annual Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: 82.160.29.* 27.01.04, 16:03
            kwiatuszku , pojęcia nie masz jakie to wszystko trudne i delikatne ,a jeszcze
            kiedy jej rodzice utajniają zaburzenia ,a jej młodszą siostrę leczą u
            specjalistow psych.
            • Gość: Oleńka Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 16:18
              Rozmawiałaś z synem o zachowaniu wnuczki?
    • aand Re: A jednak to prawda. 27.01.04, 16:11
      Zły dotyk boli przez całe życie...
    • Gość: kinia Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 21:04
      annual
      jezeli twoja synowa jest chora a jej rodzice nawet do tego sie nie przyznają i
      nie przyznawali o istnieniu tego problemu w jej rodzinie to juz cos jest nie tak
      twoj syn chyba najlepiej musi miec swiadomosc tego z kim zyje, ale jezeli ja
      kocha a ona potrafi dobrze sie maskowac to zawsze bedzie miala przewage i
      zawsze bedzie jej wierzył, dopóki sam czegos nie doswiadczy
      przy wszelkich zaburzeniach psychicznych jest to bardzo trudna sprawa do
      zbadania i ocenienia tej sytuacji zdrowotnej danej osoby, az do momentu kiedy
      nie dojdzie do jakiejs katastrofy - osoba np. bedzie miala jakies zauwazalne
      stany psychiczne, urojenia, zwidy, bedzie chciała skakac z okna itd. ale to juz
      prowadzi do katastrofy
      w innych przypadkach ta granica jest tak cienka ze bardzo trudno jest ją wyczuc
      najlepiej gdybys uczciwie i szczerze porozmawiala z synem, ale czy to jest w
      ogole mozliwe? czy on ci uwierzy? jakie macie stosunki ze sobą? w tym sensie
      czy bedzie w stanie cie obiektywnie zrozumiec i ocenic twoje intencje i nie
      załozy od razu ze chcesz najezdzac na jego zone a ona jest swieta?
      tu jez nie chodzi o kwestie pracy i siedzenia w domu, wiadomo ze w domu jest
      zawsze cos do zrobienia i czas przecieka przez palce, ale tez jest wiele osob
      ktore pracuja a mimo to prowadza dom i jakos sobie radza wiec to zupelnie
      odzielne tłumaczenie - po prostu kwestia tego ze to jakby rzecz indywidualna

      ciezko ci bedzie sprawdzic cokolwiek bez pomocy syna, bo nie jestes u nich w
      domu i nie masz pojecia co sie w tym domu dzieje, to on powinien cokolwiek
      zauwazac, a przede wszystkim on tez ma jakis chyba stosunek do zony, musi sie z
      nia dogadywac w jakis sposob i widziec jej stany i zachowania
      jezeli on nie widzi w tym nic niepokojącego to moze to przedwczesne sądy ale
      jezeli tak jest ze ona gra? jezeli to co mowisz to prawda, ze wyciagnela do
      ciebie rece (owszem moglas ja sprowokowac itd. tak jak twierdza tu inni itd.)
      ale sam fakt ze zrzucila to na ciebie i powiedziala mezowi ze to ty ja pobilas
      to juz cos nie tak a do tego tak strasznie płakala itd.
      (choc moze jej oddalas no bo chyba biernie nie siedzialas?) ale to juz
      najmniejszy problem w tej chwili
      mysle, ze jezeli ona cos robi twojej wnuczce, maltretuje ja psychicznie i
      fizycznie to nikt inny nie powinien tu reagowac jak twoj syn, bo to on jest
      najblizej tego
      wiec na poczatek powinnas z nim porozmawiac
      jezeli chodzi o siniaki itd. to mozesz rzeczywiscie isc do przedszkola i
      zawiadomic ich o tym fakcie, ale na wielka pomoc w tej kwestii bym nie liczyła
      bo raczej rzadko przedszkole chce sie mieszac do takich spraw
      tak samo "stosowne wladzie" jak to ktos napisal
      pojscie do psychologa itd. tez chyba nie załatwi sprawy bo to spojrzenie osoby
      z daleka , poza tym znam wielu psychologow i psychiatrow ktorzy w ogole nie
      potrafia wczuc sie w swoich pacjentow, traktuja ich mechanicznie i przepisuja
      pigułki bez zadnej nawet sensownej diagnozy (z calym szacunkiem ale wiem co
      mowie)
      jezeli twoja synowa jest chora to leczenie itd. i narazanie dziecka na jej
      stany, ktore moga byc bardzo rozne i tylko wplywac na stan psychiczny małej to
      katastrofa - w kazdym razie dla dziecka
      powinnas szczerze spróbowac porozmawiac z tesciami syna i powiedziec im ze sie
      boisz o mała, wszystko zalezy od tego jacy to ludzie, tez nie widze tego
      kolorowo ale to juz jakis krok
      powodzenia
      • Gość: annual Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: 82.160.29.* 28.01.04, 10:39
        Nie wiem kim jestes z zawodu , myślę ,ze napewno dobrą specjalistką o bardzo
        przeniliwej obiektywnej analizie tego co słyszysz i co czytasz. Wszystko to, co
        napisałaś to tak ,jakbyś była w mojej skórze. Dardzo CI dziękuję.Tak jest
        naprawdę.Goraco pozrdawiam , serdecznie zyczę Ci powodzenia w pracy zawodowej ,
        chyba się nie mylę, jeszcze raz dziękuję.
    • Gość: liczba pi Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: 82.160.33.* 30.01.04, 12:47
      Właśnie, co konkretnie zrobić ,gdy widzi się przemoc wobec dziecka?Jeżeli jest
      to przemoc psychiczna i jej nie "widać"?Pomocy, co dzień prawie "płaczę" nad
      takim dzieckiem i nie wiem, co robić!Już jestem cała chora z rozpaczy,dziecko
      ma 4 lata.Ale konkretnie, łopatologicznie, krok po kroku.Tylko dziękuję za
      rady"poszukaj specjalisty".Bo kto to jest "specjalista"?Przemoc jest
      psychiczna, dziecko zalęknione, nie ma objawów typu siniaki itd.Nawet trudno
      mi konkretnie mówić o co chodzi, musiałby mi ktoś "dopytaniami" pomóc.Widzę
      tylko krzywdę dziecka-i cierpię.Czy jeżeli dziecko jest ubrane, nakarmione
      (rodzice o nie dbają i kochają-dlatego to takie trudne!), to czekać spokojnie
      aż po kilku latach wyrośnie z niego skrzywiona psychicznie osoba?Co zrobić?
      Ubieram płaszcz i gdzie idę?Albo biorę telefon i gdzie dzwonię, co mówię,
      jeżeli sama do końca nie umiem tego nazwać?A może to ja jestem głupia i szukam
      dziury w całym?
      • Gość: kinia Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 13:00
        miłość ma wiele oblicz
        bardzo często rodzice krzywdzą swoje dzieci gorzej niż nie jedna obca osoba
        a mimo to kochają je
        trudno to określić ale raczej dużo zrobić nie można, ich dziecko, oni
        wychowują, karmią kochają jak mówisz i nie widać żadnych oznak fizycznych
        a psychiczne mogą być zauważalne ale wcale nie muszą
        dziecko jak urosnie samo im odpłaci
        kazdy miał w domu rozne metody wychowawcze i niestesty wiele rzeczy zostaje na
        całe zycie i wychodzi w najmniej oczekiwanym momencie
        poza tym dziecko i tak jest czesto za rodzicami i nawet jak ma złych woli byc z
        nimi niz bez

        • Gość: liczba pi Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: 82.160.33.* 30.01.04, 13:32
          Nie chodzi o to, by dziecko było bez rodziców, ale by rodzice się
          zmienili.Czytam Gordona "Wychowanie bez porażek"-gdyby rodzice mieli
          wiedzę...Może Swiat byłby lepszy?Myślisz, że nic na teraz nie można zrobić?
          • Gość: Oleńka Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 13:35
            kim są dla Ciebie rodzice tego dziecka?
            • Gość: liczba pi Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: 82.160.33.* 30.01.04, 14:39
              Oleńko, to nie ważne, takich dzieci w moim życiu było już kilkoro;jedno
              np.było w przedszkolu,w którym jako 16-letnia dziewczyna pomagałam mojej cioci
              (dyr.przedszkola)w czasie wakacji.Dziewczynka bardzo się do mnie przywiązała,
              bo nikt więcej nie okazywał jej ciepłych uczuć, gdy odjeżdżałam, czułam, że ją
              zdradzam.Inne było dzieckiem moich sąsiadów-żona zdominowana przez męża,
              stosującego przemoc,dziecko przesiadywało u mnie z moimi dziećmi,rodzicom to
              było na rękę,do ojca nie dało się "podejść", żona nie życzyła sobie
              pomocy.Były to też dzieci w mojej rodzinie(bratowa alkoholiczka), itd.itp.Mam
              przyjaciółkę ,która miała bardzo bezwzględnego ojca(w przeciwieństwie do
              mojego np.),której zmaltretował psychikę, popełniała już kilka prób
              samobójczych.Dziewczynka moich sąsiadów wyszła za mąż za alkoholika i jest
              ofiarą jego przemocy.Inne znane mi dzieci są w wiezieniu, albo wąchają klej
              itd.Ja już zobaczyłam następstwa wychowania tych dzieci.I żal mi jak psu, że
              widzę, co się dzieje, że wiem, co z tego wyniknie i że nic ? nie można zrobić!
              W Twoim pytaniu chcę się domyślić chęci doprecyzowania sytuacji dziecka, a
              nie sytuacji MOJEJ.Chodzi mi o to, jak mamy reagować, jeśli jesteśmy wrażliwi
              na krzywdę dziecka.Tylko tyle i aż tyle.
            • Gość: liczba pi Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: 82.160.33.* 31.01.04, 13:39
              Zdaje mi się, że dorastam do decyzji o zajęciu się społecznie pomocą
              dzieciom.Moja ciocia, a także mój wychowawca w szkole średniej, przed
              podjęciem decyzji o wyborze zawodu, stwierdzili, że to jest to.Że mam
              podejście do dzieci, że talent pedagogiczny, że mnie słuchają i lubią i umiem
              na nie wpływać.Mam też tak zwaną "świętą cierpliwość".Przypominam sobie, że
              również mój nieżyjący już tata bardzo lubił rozmawiać z dziećmi, wymyślać im
              jakieś bajki itp.Dla mnie rozum dziecka jest czymś zachwycającym!Kiedy
              dziecko czegoś uczę itp.i widzę postępy-nie ma dla mnie większej radości!
              Kiedyś oglądałam w telewzji z koleżanką lekcję u logopedy.Koleżanka wyszła z
              pokoju, bo dostała nerwów.Ona by czegoś takiego nie mogła robić.A ja zaczęłam
              się śmiać-jak to, to takie piękne i budujące!Dziecko będzie mówić, to nie jest
              czas stracony,jaka satysakcja, jaką bym miała motywację!Oczywiście logopedą
              już nie będę, ale niedługo przejdę na emeryturę, będę miała dużo czasu-
              chciałabym poświęcić go dzieciom, tylko nie wiem co zrobić.Może ktoś mi coś
              poradzi?Mieszkam na południu Polski, powiedzmy w pobliżu autostrady Kraków-
              Katowice.
              • Gość: Oleńka Re: synowa mnie uderzyła , poniewaz zwrociłam jej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 15:19
                W wielu miejscach w Polsce działają prywatne (prowadzone przez osoby fizyczne,
                albo pod szyldem założonego w tym celu stowarzyszenia na przykład) świetlice,
                do których po szkole przychodzą dzieci np.z patologicznych środowisk - mogą tam
                odrobić lekcje (często koło czegoś takiego kręcą się studenci, którzy im
                pomagają), zjeść coś, nauczyć się czegos albo po prostu spotkać życzliwych
                dorosłych.

                Myślę, że powinnaś się skontaktować z miejscowym Centrum Wolontariatu - napewno
                jest w najbliższym większym mieście. Być może coś takiego już istnieje
                niedaleko Ciebie, albo mają inne pomysły, albo pomogą Ci coś takiego lub innego
                uruchomić. W każdym razie spotkasz tam ludzi, którzy podziela się z Tobą swoim
                doświadczeniem no i mają podobną pasję :)

                pozdrawiam :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka