IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.02.04, 09:00
Może dla kogoś kto tu przebywa, ten problem wyda sie błahy i dziwny...
jestem dziwna osobą, prawie trzydziesci lat, sama wychowuje dziecko ktore
urodzilam majac pietnascie lat...oprocz codziennych dołów, ( sama utrzymuje
rodzinę, pracuję, itp.) smutków i nerwic, mam wrażenie że ciągnie sie za mną
depresja.
kupiłam mojemu dziecku psa-szczeniaka trzy miesiace temu. nie rozumiem mojej
niecheci do tego zwierzaka... chce go oddac, boje sie tylko reakcji syna...
drazni mnie w tym psie dosłownie wszysko. najgorsza gorączka mnie ogarnia
kiedy jest nasikane i nakupkane. jestem tak pełna agresji, ze niszcze moj
związek z dzieckiem
..krzycze na niego, denerwuje sie...
nie rozumiem... czy jestem az tak denna ze nie potrafie wychowac psa?
Obserwuj wątek
    • marusia_ogoniok Pewnie, że jesteś denna 13.02.04, 09:33
      Kopiuje ci żywcem pościka mojej koleżanki z forum gdzie spogląda czujnym okiem
      Komandos i inni, że tak powiem oświeceni. Nie mam czasu tego komentować. Bawcie
      się dobrze, poka....

      A to na temat krwi

      Kontakt psa z właścicielem powoduje, że we krwi zwierzęcia rośnie poziom
      związków sprzyjających odczuwaniu przyjemności i relaksacji - donoszą badacze z
      Republiki Południowej Afryki za pośrednictwem tygodnika "New Scientist".
      "Nasze rezultaty dostarczają naukowych dowodów na poparcie twierdzenia, że w
      relacji pies-człowiek przyjemność mogą czerpać obie strony" - komentują autorzy
      badań.
      Aby sprawdzić naturę tej relacji zespół Johannesa Odendaala z największej
      uczelni technicznej w Republice Południowej Afryki - tj. Pretoria Technikon,
      przebadał próbki krwi pobrane od psów i ich właścicieli.
      Okazało się, że po pół godzinie wspólnej zabawy, zarówno we krwi ludzi, jak i
      zwierząt wzrósł poziom neuroprzekaźników - dopaminy i endorfin oraz hormonów -
      oksytocyny i prolaktyny.
      Wszystkie te związki wywierają wpływ na dobre samopoczucie, biorą udział w
      odczuwaniu przyjemności, zadowolenia, pomagają się uspokoić i zrelaksować. I u
      psów, i u ludzi zaobserwowano też spadek ciśnienia krwi.

      Lila ma rację jesteśmy jednej krwi

    • moc_ca Re: pies - 13.02.04, 10:10
      Nie oddawaj psa! To tylko mały szczeniaczek - psie dziecko, musisz je najpierw
      wychować aby czegokolwiek żądać i oczekiwać a potem, zapewniam Cię,
      odda Ci wszystko z nawiązką.Pies kocha bez warunkowo, jest wierny do granic
      wyobrażenia o wierności a najważniejsze jest potrzebny Twojemu synowi i wbrew
      pozorom Tobie, choc jeszcze o tym nie wiesz.Uzbrój się w cierpliwość, psie
      dzieciństwo krótko trwa i wówczas problemem jest tylko 'siusianie i kupkanie'.
      Konsekwencją i stałymi porami wychodzenia na spacer wkrótce nauczysz go
      porządku i stanie się "kimś" ważnym i bliskim dla Was obojga, Ciebie i syna.
      Trzymam kciuki za Twoją cierpliwość i ufam że uda się Wam pokochać
      z wzajemnością! :))Zrób to dla syna, proszę..
      moc_ca
    • Gość: Sisi Re: pies - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 13:02
      Kruszko! Mówiąc szczerze twój problem wydaje mi się nieco głębszy niż tylko
      relacja z psem. Agresja, którą odczuwasz ma zapewne podłoże w stresach, jakie
      przeżywasz i przeżywałaś. Być może wszystko zaczęło się w twoim dzieciństwie,
      na ogół przecież dziewczynki w tym wieku, o którym piszesz nie rozpoczną
      współżycia z powodu odczuwania popędu płciowego a bardzo często szukają uczuć,
      jakie powinien dać mi rodzinny dom.
      Podejrzewam, że pies stał się „obiektem zastępczym” dla ujścia twoich
      negatywnych uczuć. To częste zjawisko, polegające na tym, że wybiera
      się „słabszy obiekt”, który na agresje nie odpowie agresją jak np.
      zaatakowany silny mężczyzna.
      Dlatego tak często ofiarami agresji padają dzieci lub bezbronne zwierzęta.
      Wracając do psa. Ja bardzo kocham zwierzęta, sama mam od dawna w domu dwa koty.
      One również czasami psocą. Obserwując je od wielu lat zauważyłam jak zwierzęta
      potrafią kochać, odczuwać strach, mieć swoje lęki czy preferencje. Nie
      potrafiłam bym je oddać. To jak małe dzieci, ufne i zależne ode mnie.
      Podpisuję się pod postem Marusi. Zwierze nie jest rzeczą. Postaraj się odnaleźć
      w sobie dobro, które możesz dać innym, swojemu dziecku czy zwierzakowi. Oni
      odpłacą ci tym samym. Możesz przerwać to błędne koło, w jakim się znalazłaś.
      To, że ciebie skrzywdzono, nie oznacza, że ty nie możesz być inna.
      Spróbuj skontaktować się z dobrym psychologiem, który powinien ci pomóc w
      sytuacji, jakiej się znalazłaś
      • Gość: kruszka Re: pies - IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.02.04, 13:30
        dzieki, za słowa otuchy, i za słowa ciepła. Syn bardzo sie z psinką zwiazał,
        rozmawiałam z nim i powiedział że mi ufa i ze zrobie dobrze.
        naprawdę dziekuję za to że mnie nie potepiacie, tylko zyczliwie radzicie -
        naświetle Wam pokrótce jak to wyglada. Ojciec alkoholik, całe zycie piekło
        picia w naszym domu. uciekam mając 14 lat -spotykam starszego chłopaka -
        rodzi się dziecko, sa bicia i awantury. moja dojrzala decyzja że wychowuje go
        sama i to trwa do dzis.moja mama umarla dwa lata temu na moich rekach -rak, tak
        samo inna bliska mi osoba. Moje dziecko poza mna nie ma nikogo - siedzi ciagle
        w domu (nauczanie indywidualne) - CIĘŻKA NERWICA I ADHD (NADPOBUDLIWOŚC-
        pozostałosc z dziecinstwa). dodatkowo praca (dobrze ze ja mam) - stresujaca
        okropnie (system prowizyjny) i to ze nie potrafie stworzyc zadnego związku - po
        prostu nie umiem się do nikogo zblizyć. najmniejsze problemy wydaja sie
        ogromne. A psinka nie oddam. to nie jest rzecz- jest u nas juz pare tygodni...i
        postaram sę nie zwariować. jeszcze raz ciepło dziekuję.
        • joanna_1 Re: pies - 13.02.04, 13:36
          Jesteś przemęczona, co tu się dziwić.
          Ile miesięcy ma piesek?
          • Gość: kruszka Re: pies - IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.02.04, 13:52
            dwa i pół miesiaca jest u nas, miał około miesiąca jak go wzięlismy. Chwilami
            to mam mysli, żeby zostawić wszystko i uciec. Nie chcę się użalac nad sobą, bo
            wiem, że ludzie maja gorsze problemy. Niektórzy marzyliby o pracy jaka mam ja,
            i nie przeszkadzałaby im, że mają szefostwo które każdego traktuje jak smiecia.
            niektórzy nie wyrzucaliby sobie ze nie potrafili stworzyc dziecku normalnego
            domu, tylko wychowywaliby je tak jak ja byłam wychowywana - z ojcem terrorystą
            ( policjant) i zastraszona mamą. Cieszę się, że mam zdrowe dziecko i staram się
            zyć normalnie, ale uwierzcie mi, że każdy dzień to walka z sama sobą. chyba
            powinnam przejść na forum "depresja". Po prostu chciałabym odpocząć od natłoku
            spraw i krzyku w mojej głowie. Jak moge sobie sama pomóc...?
            • mariza1 Re: pies - 13.02.04, 14:05
              Moim zdaniem radzisz sobie świetnie - urodzić dziecko w wieku lat 15, zająć się
              nim i wychować to nie jest prosta sprawa (pewnie nie jeden mądrzący się na tym
              forum nie poradził by sobie;)). Jeśli chodzi o psa to dziecko już się do niego
              przywiązało i trudno Ci będzie pozbyć się go. Może zacznij wymagać by sprawami
              związanymi z karmieniem, sprzątaniem i wyprowadzaniem psa ono się zajęło.
              Pozdrawiam Cię i życzę wszystkiego dobrego:)
            • j_ar Re: pies - 13.02.04, 14:09
              dokladnie tak jak mowi mariza1-bardzo dobrze sobie radzisz, glowa do gory...
              pieska najlepiej zostawic jak sama piszesz, duzo radosci daje zwierzak
              pzdr
            • joanna_1 Re: pies - 13.02.04, 14:17
              No tak, o metodach wychowawczych rodzin mundurowych to cos niecos wiem :)
              Jak szefostwo bawi się lojalnościa pracowników, to też wiem. I wiem, że co roku
              sa samobójstwa w firmie.
              Ale wrócmy do psa. W tej chwili ma jakieś niecałe 4 miesiące. Jest pewnie
              rozbrykany i na trawnikach zachowuje się jak odkurzacz :) tzn zjada co mu pod
              nos podejdzie. Trzeba uważać, by nie została zachwiana flora bakteryjna
              żołądka. Z obowiazkami możecie się z dzieckiem podzielić, bo to przecież juz
              nastolatek/ latka. I spokojnie może inicjatywe w tym wzgledzie przejąć. Oduczyc
              od siusiania i kupkania w domu mozna w dosyc prosty sposób. Chwaląc pieska przy
              każdym załatwianiu na dworze. W domu można wydzielic jedno miejsce z jakimś
              kawałkiem szmatki przesiąknętym jego zapachem- na tzw awaryjne załatwiania,
              zwłaszcza w nocy. I trzeba konsekwentnie psa uczyć, że jeśli w domu wpadka to
              tu na tym miejscu. Myslę, że najdłużej 1,5 miesiąca nauki i pies będzie
              załatwiał się już tylko na dworze. Na psa nie można krzyczeć, gdyż reagował
              będzie wyłącznie strachem, a nie rozpoznaniem nakazu. Pies reaguje głównie na
              intonację. Słowa wypowiedziane stanowczo, ale nie nerwowo przyniosa o wiele
              lepszy skutek. By przekonac się jak wygląda świat z pozycji psa, i że
              rejestrowanie gwałtownych ruchów właściciela nie jest sprawą prostą, można
              przekonac się kucając. Widać max 1m wysokości. Łatwo sobie wyobrazić, jak
              trudno nie wejść komus pod nogi i nie plątac się.
              Jeśli wychowasz mądrego psa, spacery po parkach, wspolne wyjazdy gdzies w teren
              będa nie lada frajdą , dla waszej całej trójki. Odrobina cierpliwości,
              konsekwencji z Waszej strony, w połączeniu z oddaniem, jakiego nie zaoferuje
              chyba żadne inne zwierzę udomowione rozjaśni Wam niejedne wolne chwile. Warto.
              Pozdrawiam.
              • kowianeczka Re: pies - 13.02.04, 15:30
                joanna_1 napisała:


                > Ale wrócmy do psa. (:..)> Oduczyc
                >
                > od siusiania i kupkania w domu mozna w dosyc prosty sposób. Chwaląc pieska
                przy
                >
                > każdym załatwianiu na dworze. W domu można wydzielic jedno miejsce z jakimś
                > kawałkiem szmatki przesiąknętym jego zapachem- na tzw awaryjne załatwiania,
                > zwłaszcza w nocy. I trzeba konsekwentnie psa uczyć, że jeśli w domu wpadka to
                > tu na tym miejscu. Myslę, że najdłużej 1,5 miesiąca nauki i pies będzie
                > załatwiał się już tylko na dworze. (:..)


                Joanno, juz mialam sie wylogowywac, ale jeszcze wrzuce ostatni komentarz a
                raczej pytanie.

                Dzieki za rady. Tez mam malutkiego pieska.... musisz byc WIELKA I WSPANIALA
                TRESERKA ZWIERZAT.
                Chcialam przy okazji zapytac co nazywasz "zalatwianiem sie na dworze"?.
                Bo wiesz ja ostatnio przebieglam wszystkie okolice w promieniu kilometra i na
                KAZDYM trawniku widnieje tabliczka : psom wstep wzbroniony!

                I jeszcze jedno, czy ta szmatka to kawalek jakies starej, spranej, znoszonej i
                postrzepionej podkoszulki, tej, ktorej uzywa sie do wycierania podlog?

                Tak tylko pytam, chcialabym wiedziec...choc moga byc to pytania retoryczne. Nie
                mam nic przeciwko temu.
                klamiam sie i nareszcie ide. U mnie juz weekend rozpoczety 13tego w piatek...


                Pozdrawiam jeszcze raz Glonik.a za jej madre slowa w watku o synu, do ktorych
                sie odnioslam.
                Ciao
                • joanna_1 Re: pies - 13.02.04, 22:14
                  Ano minęły już czasy, kiedy to właściciele psów mogli spacerować ze swoimi
                  pupilami gdzie tylko im się zamarzyło. U mnie na osiedlu tez są tablice z
                  zakazami i zwykle są to miejsca mające uzasadnienie: albo jakies pasy zieleni,
                  powiedzmy reprezentatywne, albo miejsca zabaw dzieci. Nic przyjemnego, gdy taki
                  mały berbeć klapnie pupą parę metrów od piaskownicy, a tam mina! Ja mam to
                  szczęście, że podejdę parę minut dalej i pies może się swobodnie wybiegać.
                  Różnicę w mentalności ludzi bardzo dokładnie widziałam na wystawach psów, tych
                  międzynarodowych odbywających się w naszym kraju. Każdy, ale to każdy
                  obcokrajowiec podczas trwania wystawy sprzątał po swoim psie, natomiast nikt z
                  naszych :(
                  Co do tej szmatki. Rodzaj obojętny, wielkośc - jak pamietam jakies 40 x 80. Ma
                  to być szmatka wyłącznie psia. Jeśli nie posiadasz takiej z kojca, to po prostu
                  połóz ją pod posłanie na jakies 2, 3 dni, przejdzie zapachem. Przy pierwszym
                  załatwieniu, trzeba psa przypilnować i nakierowac na to miejsce, potem
                  pochwalić. Jesli gdziekolwiek indziej będzie chciał coś sprezentować, to
                  powiedzieć stanowcze "fuj!" podnieśc do góry i zaprowadzic na owe miejsce :)
                  Niektórzy takie miejsce wydzielają np na balkonie, ale to jak jest cieplej,
                  teraz z tym byłby kłopot.
                  A i tak jeszcze na koniec, nigdy, przenigdy nie strofujemy psa na jego posłaniu-
                  to jest jego bezwzględny azyl.
                  Pozdrawiam weekendowo.
                  Szczęśliwa pancia 11 letniego psiura

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka