wiktorka_24
22.02.10, 23:49
Jestem już prawie 2 lata po studiach i do tej pory nie potrafię przejść z
jednego etapu do drugiego. Wcześniej nie miałam z tym problemu- z jednej
szkoły do drugiej, na studia, szybko się aklimatyzowałam. Natomiast to, co się
dzieje ze mną po studiach, jest nie do opisania. Wieczne wahania nastrojów,
doły, smutek, poczucie braku sensu. Inaczej wyobrażałam sobie sytuację
zawodową, rynek pracy. Najpierw w ogole nie mogłam znależć pracy (ja,
najlepsza studentka), potem jak znalazłam kompletnie nie mogłam się
przyzwyczaić do trybu pracy- wstawanie rano, siedzenie od...do..., po pracy
bylam tak zmęczona, ze na nic nie miałam ochoty ani siły. Czekałam tylko na
weekend, aby móc posiedzieć w domu. Myślałam, że to przejdzie, minie, ale po
pół roku nie było żadnej poprawy. Czułam się taka ograniczona, uwiązana do
pracy. Ja, która zawsze miała mnóstwo pasji, zainteresowań, która zawsze dużo
podróżowała.
Wokoło wszyscy mówią tylko o weselach, zareczynach, kredytach, a dla mnie to
totalna abstrakcja. Czuję się oddalona lata świetlne od tych ludzi. Mam 26
lat, brak stałego związku i chyba brak jeszcze takiej potrzeby. Brakuje mi
znajomych, ktorych miałam mnostwo na studiach, a teraz wszyscy sie
rozproszyli. Albo w zwiazkach, albo wiecznie w pracy, albo w domach tylko
siedzą. Tak sobie mysle, czy tak teraz to wszystko będzie wyglądać? I
dlaczego, tak dlugo nie mogę się przestawić? Nigdy nie sądziłabym, że tak to
bedzie wygladac. Czy są tacy, którzy odczuwają podobnie? Którze jeszcze nie
zyja tylko pracą, kredytami, weselami? Ktorzy rozumieją ?