o co tu chodzi

02.03.10, 09:27
Od pewnego czasu obserwuję, że ze mną i tym jak studiuję (politechnika) chyba
coś nie tak. Ogólnie chodzi o oceny. Generalnie pod względem ocen jestem
najsłabszy w grupie. Po prostu czasami nie chce mi się wykuwać by mieć te 5.0
Z kolei niektórzy koledzy robią to wręcz zawzięcie. Przed każdym kolokwium
mega burza mózgów. I zazwyczaj jest tak, że część z tych kolegów ma 4,5-5, a
ja 3,5. Po prostu nie chce mi się uczyć tego. I tak to zapomnę tak to
tłumaczę. Oczywiście nie wynika to z tego, że studia mnie nudzą - wręcz
przeciwnie. Staram się interesować tym co się robi na laboratoriach i
wykładach. Oczywiście są przedmioty które są mniej i bardziej ciekawe dla mnie.
Ponadto są rzeczy, które nie są dla mnie do końca jasne. Po prostu ich nie
zrozumiałem i nie uczyłem się specjalnie tego. Część kolegów oczywiście to
doskonale zrozumiała i przez to czasami szlag mnie trafia gdy coś robią bez
problemów, a ja nie wiem ocokaman. Fakt, popełniłem błąd olewając pewne
sprawy. Ale taj jak pisałem, za cholerę nie mogłem pojąc niektorzyh
wykładanych przedmiotów. Dopiero z czasem to zaczyna być dla mnie jasne.
Co byście mi doradzili, by jakoś to zmienić? Bo naprawdę, czasami te kiepskie
oceny oraz "lepszość" kolegów powoduje u mnie chęć rzucenia w cholerę studiów.
Jestem introwertykiem, co chyba przekszadza.
    • horpyna4 Re: o co tu chodzi 02.03.10, 14:22

      Za 20 lat nikt Cię nie zapyta, jaką miałeś ocenę z któregoś tam
      kolokwium.

      Skupiaj się na tym, co Cię naprawdę interesuje, a resztę po prostu
      zaliczaj. Oczywiście raczej lepiej, niż gorzej.

      Ale ważne jest, żebyś był naprawdę dobry w tym, co lubisz. Wtedy
      będziesz ceniony w pracy, a praca wybrana pod kątem zainteresowań
      nie będzie katorgą.
    • egzostatyczka Re: o co tu chodzi 05.03.10, 21:51
      ja mam tak-jak studiowałam biologię to miałm identycznie jak Ty-
      pewne rzeczy kumałm po czasie ale lepiej niż grupa.umiałam je lepiej
      objaśnić i widzieć skutki.ale na pierwszy ogień jak były tłumaczone
      to kompletnie nic.i też tak miałam że po co mi ta zoologia jak wolę
      botanikę a zoologię zapomnę.a z psychologią mam tak-łapię ją tak
      szybko że nie chce mi się tego zakuwać.niektóre rzeczy są takie
      oczywiste że idzie się kompletnie załamać.i te rzeczy które są
      błyskiem oni przekładają na słowa,słowa na dialog,a z dialogu
      wyciągają wnioski i dopiero dochodzą i sprawdzają czy rzeczywiście
      tak wygląda świat.ja sobie to tak tłumaczę że nie mam talentu do
      biologii i chociaż mnie to jakoś ujmowało to nie trafiłam w
      dziedzinę.najlepiej zrób test swoich zdolności.bo dopóki nie wiesz
      jakie masz zdolności to ta sytuacja może powtarzać się wszędzie.
    • paco_lopez Re: o co tu chodzi 05.03.10, 22:15
      nic nie zmieniaj. oni sie zuzyja. kultywuj swoje mocne 3.5 mnie ono
      zaprowadzilo w ciekawe rejony swiata.
      • mustafa3232 Re: o co tu chodzi 22.03.10, 12:09
        Odświeżam. Niby jestem introwertykiem i niby powinienem mieć dobre oceny. A tak
        nie jest, nowy semestr trwa a problemy takie same. Za cholerę nie mogę zrozumieć
        czegoś co inni łapią od razu. Może to chodzi o inteligencję? A może problemem
        jest bardzo analityczny umysł?
        Pomóżcie :(
        Inna ciekawostka: poniedziałkowy wykład rano, po nim krótkie okienko i co?
        Masowa panika i burza mózgów dotycząca bieżących projektów, jak zrobiłeś to
        tamto... Aż odeszedłem na 2 koniec korytarza...
        • cotbus76 Moim zdaniem to czy jesteś introwertykiem czy 22.03.10, 13:02
          ekstrawertykiem jest w Twoim przypadku sprawą poboczną. Mój brat 100
          % introwertyk-samotnik (nota bene też studiował na politechnice)
          miał i ma taką śmieszną przypadłość, że jak go coś nie zainteresuje
          albo czegoś nie zrozumie pojawia się u niego całkowicie irracjonalne
          przeświadczenie, że on tego czegoś za Boga Ojca się nie nauczy. I
          jak mu się ta zapadka w mózgu zatrzaśnie to rzeczywiście koniec
          pieśni ;). W związku z tym jego indeks ze studiów na pewno nie
          będzie tym czym będzie z dumą machał przed nosem swoim dzieciom;)
          Teraz nauczył się z tym żyć trochę na zgodnie z ideami ruchu AA tj.
          zmieniaj to co zmienisz możesz (czyt. ryj do upadłego czyli
          stwierdzenia, że choćbyś skonał to się tego nie nauczysz), pogódź
          się z tym czego nie potrafisz zmienić i do chol.ry naucz się
          odróżniać jedno od drugiego. Brat zastosował tę zasadę. Studia
          skończył z przyzwoitym wynikiem a pewnych rzeczy do dzisiaj się
          nauczył więc pilnuje by nie były potrzebne na stanowisku pracy o
          jakie się stara;)
          • clarissa3 Re: Moim zdaniem to czy jesteś introwertykiem czy 22.03.10, 13:16
            niby te oceny innych moglyby zaprzeczyc temu co powiem ale, z mojego
            doswiadczenia, widze ze czesto jest tak ze inni sprawiaja wrazenie
            ze lapia a wcale nie lapia. Moja rada, podobna do tej ktora juz ktos
            dal: podazaj za tym co cie interesuje a temte zaliczaj - rob tyle
            ile instrukcja nakazuje by zdac. I nie porownuj sie do innych!

            W zeszlym roku myslalam ze slabo mi idzie a skonczylam rok z
            najlepszym wynikiem:)
            • mustafa3232 Re: Moim zdaniem to czy jesteś introwertykiem czy 23.03.10, 16:34
              Coś w tym jest jeżeli chodzi o sprawy, które mnie interesują. Wczoraj był
              przedmiot, ze zrozumieniem którego mam problemy i po każdych zajęciach jestem w
              bardzo złym humorze. Dziś z kolei miałem coś, co mnie bardziej ciekawi, wręcz na
              zajęciach rwałem się do komputera (coś tam zaprogramować) i jestem zadowolony :)
              Inna sprawa jest taka, że jak wyżej wspomniano "choćby nie wiem co nie zrozumie
              tego" - często tak miałem, ale już w ten sposób nie myślę. Często było tak, ża
              dany problem zrozumiałem po kilku (!) miesiącach. Trudno, nie wszystko lubię.
              Na koniec pytanie, co sądzicie o moim koledze: zawsze przygotowany, projekty
              oddaje przed czasem, zadania dodatkowe zawsze robi, praktycznie same piątki itd
              Niby ambitny i pilny... ALe czy ja źle robię? Na oceny specjalnie nie zwracam
              uwagi, bo zauważyłem, że mało obiektywne one są (czasami zależą od humoru
              wykładowcy) projekty zazwyczaj na czas oddaję, zależy jak mnie one interesują,
              kucie? poczytać coś chętnie, ale spaceru sobie nie odmówię.
Pełna wersja