Dodaj do ulubionych

Potrzebuje pomocy

17.02.04, 17:22
Prosze o porade, prosze o ocene. Nie potrafie sobie poradzic.

Moze popelniam kolejny blad ale staram sie spojrzec
na siebie w przeszlosc i pomoc sobie w przyszlosci.
Tak wiele chcialabym zmienic .....

Kiedy poznalismy sie z moim nowym partnerem, ja bylam na zakrecie, mialam
swiadomosc,ze zwiazek z moim mezem jest pusty i niesatysfakcjonujacy.
Byl to czas w czerwcu...poczatek lata..Ja obudzilam sie jakby do zycia i
chlonelam je z cala wrazliwoscia jaka mialam, kiedy bylam mlodsza.Bardzo
duzo czytalam , spotykalam ciekawych ludzi - odkrywalam swoje mozliwosci
itd.itd... odkrylam mozliwosci komunikowania sie przez Internet i
zobaczylam,ze sa tam ludzie podobni mnie i tez bardzo samotni.. Jednym z nich
byl Jerremy. Spotkalismy sie jakis czas pozniej.. Cos nas wzajemnie do siebie
pociagnelo...fascynujace wrazenie,ze mozna obudzic w sobie takie emocje i
uczucia, jakie przypisane sa mlodosci..ale jeszcze bardziej dojrzale.
Zaczelismy budowac wyobrazenie o naszym wspolnym zyciu, bylo nam dobrze.. Ja
w koncu poczulam ,ze jest ktos dla kogo ja jestem wazna i mnie akceptuje,
opiekuje sie mna i kocha. Odwzajemnialam te uczucia bo czulam moze pierwszy
raz w zyciu,ze jestem bezpieczna, ze to nie ja jestem lokomotywa w zyciu ze
zbyt ciezkimi wagonikami do ciagniecia bo jest ktos kto wezmie czesc
odpowiedzialnosci za mnie i bedzie moim partnerem.
Ale nic za nic, pojawila sie zazdrosc, totalna, niszczycielska, osaczajaca
mnie , sprawdzajaca moja lojalnosc. Ja ze swoja niezalezna do tej pory
natura ignorowalam ja ale tez zaczynalam sie temu z niepokojem przygladac i
bac sie tego nieznanego mi uczucia w takim wymiarze.
Staralam sie zrozumiec jego psychike, tlumaczyc i nawet zasiegalam rady
moich znajomych psychologow zeby pomoc mu zrozumiec siebie samego. Pokazac
mu geneze jego problemu, ale uspakajalo go to tylko na ten czas kiedy byl ze
mna i to tez nie do konca, Poddawal nieustannej kontroli, kazda moja reakcje
w stosunku do mezczyzn - ja jestem bardzo otwarta w kontaktach z ludzmi,
lubie okazywac sympatie - on tez.. ale ja moze zbyt spontaniczna, mam taki
typ reakcji, ze lubie dotyk, ktoremu nie przypisuje erotycznego charakteru,
natomiast on mnie zarzucal, ze to niewlasciwe okazywanie swojej
spontanicznosci.
W mojej przeszlosci istnial mezczyzna, z ktorym mimo mojego malzenstwa
mialam wieloletni romans. To byla dla mnie taka mala alternatywa, ktora byla
takim Bozym Narodzeniem w szarej codziennosci, widywalismy sie tez nie
czesciej niz raz czy dwa razy w roku. Opowiadalam o tym Jerremy jak na
spowiedzi / nigdy nie nalezy mowic o swoich przeszlych zwiazkach swoim
partnerom - to teraz wiem na pewno /. Obiecalam tez mu, ze nie bede sie wiecej
spotykala z nim i skoncze ta znajomosc.
Jerremy dosc dobrze zaanalizowal ten zwiazek i potrafil pokazac mi patologie
tego zwiazku, przyjelam jego argumenty, bez zastrzezen. Ale jedna strona to
zrozumiec,a druga zmierzyc sie jeszcze z czlowiekiem.
Niedawno byl on w Polsce / na stale mieszka w Holandii / spotkalam sie z nim w
Warszawie, mysle ze musialam jakby sie z nim zmierzyc i zweryfikowac moje
przemyslenia, zobaczyc go z innej perspektywy. Caly splot okolicznosci
spowodowal, ze zostalam w Warszawie bez mozliwosci powrotu do domu,
ostatni pociag odjechal kiedy bylismy na kolacji z jednym z naszych
wspolnych znajomych / on przyjechal z misja handlowa organizowana przez
Ambasade Holenderska w Polsce/. Spalam w jego pokoju, ale nie z nim.
Powiedzialam mu ze jestem zwiazana z kims dla
mnie waznym w moim zyciu i nasz zwiazek jest skonczony i wiedzialam, ze sie
nie myle. Byc moze czul sie dotkniety i w swojej meskiej ambicji wyszedl i
nie wrocil do rana. Obudzilam sie wczesnie rano ok 5,wzielam swoje bagaze i
pojechalam pierwszym pociagiem. Jerremy, omen nomen zadzwonil kiedy
bylam w pociagu, wiedzial ze jestem w Warszawie, bo mowilam mu o tym , ale
nie mowilam o spotkaniu z moim znajomym. On ma siodmy zmysl i intuicje i od
razu zastrzelil mnie ze klamie, a klamalam i potem coraz bardziej brnelam w
klamstwo, az zaczelam popelniac bledy bo jego instynkt sledczego byl
silniejszy, zaczal mnie osaczac i pogubilam sie w ulozonej i zlozonej z
klamstwa logice.
Powiedzialam mu w koncu w swojej determinacji i desperacji prawde. Zaczal i
ja podwazac,a ja juz nie mialam sily tlumaczyc sie z prawdy. Zalamalam sie
psychicznie pod wplywem jego oceny mojej osoby, deprecjonujac moja wartosc.
Zaczelam wierzyc w to,ze jestem nikim i nie mam zadnych zasad i kregoslupa
moralnego.
W zyciu musimy pokonywac rózne przeszkody. Musimy sie czasem naprawde
mocno wysilic aby wejsc na kolejny stopien aby zdobyc upragnione pietro.
Czasem niespodziewanie spadamy... i to bardzo boli. I trudno niekiedy
przewidziec kto i kiedy zrzuci nas z tych schodów. Niestety, najlepiej
uczymy sie na wlasnych bledach, ale to w gruncie rzeczy nie jest zle,
najgorzej jest wówczas gdy nie potrafimy z naszych bledów wyciagnac
wniosków.
Mam wrazenie jakby to wszystko co powiedzial Jerremy o mnie to nie ten sam
czlowiek którego poznalam. Zycie z zadnym facetem nie jest latwe, wiem, ze
bylo mi z nim naprawde dobrze bo swa zazdrosc rekompensowal mi czuloscia,
cieplem, akceptacja, milymi gestami za którymi tak tesknimy bo mamy ich
ciagly brak... i nigdy ich za wiele.
Jerremy byl pierwszym facetem który mi tyle ofiarowal...
Podobno wszystko ...i te dobre i te zle chwile w naszym zyciu maja jakis
sens. Spotkanie Jerremiego wiele mnie nauczylo... Teraz zycie daje mi lekcje
aby pozniej moje zachowania wobec ludzi i szacunek do ich uczuc byly
przemyslane i nie krzywdzily nikogo .

Teraz przechodze ciezki czas, kiedy patrze na siebie z innej plaszczyzny,
staram sie zrozumiec moja wlasna psychike, moje motywy, ktore sklanialy mnie
do poslugiwania sie klamstwem w moich relacjach z ludzmi. Zastanawiam sie
gdzie jest tego przyczyna, psychologowie mowia ze wiele naszych
nieuswiadamianych zachowan bierze swoj poczatek w pierwszym okresie zycia,
podobno najwazniejszy w zyciu a rzutujacy na cale dorosle zycie jest okres
od roku do osmiu lat, a w tym wszystkim nawazniejsza jest akceptacja i
milosc, ktora otrzymujemy. Nie wiem czego zabraklo w moich wczesnych
doswiadczeniach i wzrastaniu - ale mysle ze jednego i drugiego. Tak jest
podobno z trzecimi dziecmi w rodzinie. Ale czy aby uzyskac aprobate innych
musimy posuwac sie do klamstwa i innych niegodnych rzeczy?
Ale to tez nie zadne usprawiedliwienie dla tego co pozniej robimy, bo od
czego mamy swiadomosc? czy to ona pozwala nam krzywdzic tych ktorych
naprawde kochamy, przeciez w duzym stopniu krzywdzimy tym samym siebie?
Wiem, ze kazdy czlowiek musi sie zmierzyc z krzywda, strata, wina - to sa
trzy najwazniejsze obszary, ktore generuja najwieksza energie czlowieka,
wtedy kiedy dotyka go ciezkie doswiadczenie zyciowe.Ja stracilam milosc
Jerremiego, wyrzadzilam krzywde jemu i sobie i mam wielkie poczucie winy. Ale
aby moc normalnie funkcjonowac i miec energie do zwyklych czynnosci, trzeba
z czasem zmienic ta energie i zepchnac poczucie krzywdy, winy i straty do
podswiadomosci.
Obronny mechanizm / bardzo egoistyczny / dla psychiki to zapomnienie i
wybaczenie i to zdaje sie byc jedyna droga. Podswiadomosc i tak bedzie
znaczyla swoje slady, kiedy jakis bodziec uruchomi to wspomnienie.
Ale tez nie zapominac, czego nas te doswiadczenia nauczyly i nie wybaczac
sobie wtedy, kiedy powielamy te same bledy.
Musialam to powiedziec, bo wiem ze przyjazn to zoobowiazanie do
szczerosci i pomocy ale jak ja mam sobie pomoc, kiedy on stal sie
nieosiagalny dla mnie.

Dwa serca, dwa smutki

Obserwuj wątek
    • agresja4 Re: Potrzebuje pomocy 17.02.04, 19:40
      Z dzieciństwa zapamiętujemy te schematy, które miały największy wpływ na naszą
      psychikę.
      Ty potrzebujesz być prześladowaną, obserwowaną, kontrolowaną?
      I wówczas odewt - i doskonale opanowałaś tę umiejętność

      Idź Do DOBREGO PSYCHOLOGA!!!
    • Gość: znudów Re: Potrzebuje pomocy IP: *.acn.waw.pl 17.02.04, 20:06
      Pani, która do ciebie napisała - agresja4, jest niestety agresywna..to
      eufemizm.Bo raczej szkoda czasu na komentarz do jej post-u.
      Dzieczyno. Zapomnij i zacznij na nowo. Bez nich. Bez negatywnych bohaterów
      twojej historii. Życia nie można skrócic w takim opowiadaniu, a ono jest i tak
      za długie. Wybacz i zrób jak radzę. Bądź nowa i na nowo otwarta, tzn. na nowe
      doświadczenia.Tamte zostaw. Nie są potrzebne, bo minęły. Oki ?
      • agresja4 Re: Potrzebuje pomocy 17.02.04, 20:20
        Tylko faceci mają tak, że zapolują, skonsumują, zapomną.
        Kobiety przejmując cechy męskie zostawiły niestety w sobie wyrzuty sumienia.

        Znudów pisz do facetów.


        Gość portalu: znudów napisał(a):

        > Pani, która do ciebie napisała - agresja4, jest niestety agresywna..to
        > eufemizm.Bo raczej szkoda czasu na komentarz do jej post-u.
        > Dzieczyno. Zapomnij i zacznij na nowo. Bez nich. Bez negatywnych bohaterów
        > twojej historii. Życia nie można skrócic w takim opowiadaniu, a ono jest i
        tak
        > za długie. Wybacz i zrób jak radzę. Bądź nowa i na nowo otwarta, tzn. na nowe
        > doświadczenia.Tamte zostaw. Nie są potrzebne, bo minęły. Oki ?
        • Gość: the flying dutchma Re: Potrzebuje pomocy IP: *.telia.com 18.02.04, 11:21
          Wspolczuje.
          Jak bardzo znana mi jest taka historia. Czyzby lubiala sie powtarzac?
          Zaufanie buduje sie latami, wiec okres polroczny to malo, szczegolnie
          ze to poczatki wiec i obserwacja wzmozona.
          Dlaczego byl zazdrosny?
          Nie pomyslalas, ze prowokowalas jego zazdrosc, ze swiadomie lub nieswiadomie
          wywolywalas to uczucie u niego? Widocznie mial podstawy, zeby byc zazdrosnym
          i w swoich podejrzeniach, okazalo sie, ze nie pomylil sie.
          Ladnie powiedziane: Przyjazn to zobowiazanie do szczerosci i pomocy.
          Milosc to tez zobowiazanie i do szcerosci i do pomocy ale rowniez jest to
          poswiecenie.
          Postawilas na hazard. Klamstwo bylo Twoja karta i...przegralas.

          Agresja4 - patrzysz zbyt szablonowo na facetow, chociaz duzo racji w tej
          konsumpcji.
          Nie sztuka jest dla kobiety oddac sie jakiejs tam liczbie facetow, a sztuka
          jest zatrzymac tego jednego, wybranego. Natomiast samcze zachowania facetow
          stworzyly mit pogoni za zobyciem jak najwiekszej ilosci kobiet.
          Sa faceci co maja i pamiec i sumienie.

          Natomiast nie zgodze sie z Toba spod nicka "znudow".
          Piszesz: " zapomnij". Jak mozna zapomniec komus wyrzadzona krzywde bez
          wyciagniecia dla siebie jakichkolwiek wnioskow. To wcale nie byli negatywni
          bohaterowie. To byly bardzo bliskie osoby dla Rodany. Z jej opisu, rowniez i
          pozytywni bohaterowie. To ona raczej bawila sie ich uczuciami, ich
          zaangazowaniem. Teraz zaplacila najwyzsza cene, stracila milosc kogos kogo
          kocha.
          Zostawic tak bolesne doswiadczenia i zapomniec je, tak bez analizy? Dla mnie to
          jest oznaka glupoty, nastepny krok w nastepna katastrofe.
          Chyba, ze jest sie dziwka i wszystko jedno kto bedzie nastepny.
          • angoba Re: Potrzebuje pomocy 18.02.04, 11:59
            Gość portalu: the flying dutchma napisał(a):

            > Wspolczuje.
            > Jak bardzo znana mi jest taka historia. Czyzby lubiala sie powtarzac?
            > Zaufanie buduje sie latami, wiec okres polroczny to malo, szczegolnie
            > ze to poczatki wiec i obserwacja wzmozona.
            > Dlaczego byl zazdrosny?
            > Nie pomyslalas, ze prowokowalas jego zazdrosc, ze swiadomie lub nieswiadomie
            > wywolywalas to uczucie u niego? Widocznie mial podstawy, zeby byc zazdrosnym
            > i w swoich podejrzeniach, okazalo sie, ze nie pomylil sie.


            a może był zazdrosny bo taki jest, bez wzgledu na to co ona by zrobiła on i tak
            byłby zazdrosny, uważam że należy rozróżnić normalna zdrowa zazdrość od
            patologicznej, ta była ewidentnie patologiczna, miłość to przede wszystkim
            zaufanie a nie kontrola




            >
            > Natomiast nie zgodze sie z Toba spod nicka "znudow".
            > Piszesz: " zapomnij". Jak mozna zapomniec komus wyrzadzona krzywde bez
            > wyciagniecia dla siebie jakichkolwiek wnioskow. To wcale nie byli negatywni
            > bohaterowie. To byly bardzo bliskie osoby dla Rodany. Z jej opisu, rowniez i
            > pozytywni bohaterowie.


            moim zdaniem to jednak byli negatywni bohaterowie, zwłaszcza ten ostatni,w
            zwiazku zawsze sa i dobre i złe strony bo gdyby były same złe to nikt by sie na
            to nie zdecydował, wiec nic dziwnego że i on miał pozytywne zachowania


            >To ona raczej bawila sie ich uczuciami, ich zaangazowaniem.
            >Teraz zaplacila najwyzsza cene, stracila milosc kogos kogo kocha.


            straciła kogoś kogo kochała ale chyba nie jego miłość, bo moim zdaniem on jej
            nie kochał, potrzebował kogoś kogo mógł kontrolować w zamian dając troche
            czułych gestów,


            > Zostawic tak bolesne doswiadczenia i zapomniec je, tak bez analizy? Dla mnie
            > to jest oznaka glupoty, nastepny krok w nastepna katastrofe.


            mysle że powinna sie zastanowic czemu pakuje sie w takie sytuacje,
            przeanalizować swoje podejście do życia, do siebie, do mężczyzn ale o tym
            mężczyźnie powinna zapomnieć i cieszyć sie że uwolniła sie z niewątpliwie
            toksycznego związku


            pozdrawiam
            A
          • agresja4 Re: Potrzebuje pomocy - the flying dutchma 21.02.04, 16:41
            na nic nie patrzę szablonowo - to moja wada:)
            facetow tez nie oceniam generalizując,
            w końcu z różnych powodów idą "w długą"
            Z różnych powodów też tego nie czynią:(


            Gość portalu: the flying dutchma napisał(a):

            > Wspolczuje.
            > Jak bardzo znana mi jest taka historia. Czyzby lubiala sie powtarzac?
            > Zaufanie buduje sie latami, wiec okres polroczny to malo, szczegolnie
            > ze to poczatki wiec i obserwacja wzmozona.
            > Dlaczego byl zazdrosny?
            > Nie pomyslalas, ze prowokowalas jego zazdrosc, ze swiadomie lub nieswiadomie
            > wywolywalas to uczucie u niego? Widocznie mial podstawy, zeby byc zazdrosnym
            > i w swoich podejrzeniach, okazalo sie, ze nie pomylil sie.
            > Ladnie powiedziane: Przyjazn to zobowiazanie do szczerosci i pomocy.
            > Milosc to tez zobowiazanie i do szcerosci i do pomocy ale rowniez jest to
            > poswiecenie.
            > Postawilas na hazard. Klamstwo bylo Twoja karta i...przegralas.
            >
            > Agresja4 - patrzysz zbyt szablonowo na facetow, chociaz duzo racji w tej
            > konsumpcji.
            > Nie sztuka jest dla kobiety oddac sie jakiejs tam liczbie facetow, a sztuka
            > jest zatrzymac tego jednego, wybranego. Natomiast samcze zachowania facetow
            > stworzyly mit pogoni za zobyciem jak najwiekszej ilosci kobiet.
            > Sa faceci co maja i pamiec i sumienie.
            >
            > Natomiast nie zgodze sie z Toba spod nicka "znudow".
            > Piszesz: " zapomnij". Jak mozna zapomniec komus wyrzadzona krzywde bez
            > wyciagniecia dla siebie jakichkolwiek wnioskow. To wcale nie byli negatywni
            > bohaterowie. To byly bardzo bliskie osoby dla Rodany. Z jej opisu, rowniez i
            > pozytywni bohaterowie. To ona raczej bawila sie ich uczuciami, ich
            > zaangazowaniem. Teraz zaplacila najwyzsza cene, stracila milosc kogos kogo
            > kocha.
            > Zostawic tak bolesne doswiadczenia i zapomniec je, tak bez analizy? Dla mnie
            to
            >
            > jest oznaka glupoty, nastepny krok w nastepna katastrofe.
            > Chyba, ze jest sie dziwka i wszystko jedno kto bedzie nastepny.
    • Gość: znudów Re: Potrzebuje pomocy IP: *.acn.waw.pl 18.02.04, 11:59
      Kobieto, ja nie znam autorki wątku. Widzę, że się szarpie. "na nowo" nie
      oznacza szukać natychmiast nowego faceta. Oznacza poukładać w sobie wszystkie
      sprawy. I tego jej życzę. Rozumiem, że dla ciebie dziwką nie jest tylko
      ustabilizowana zamężna pani. A to bardzo się mylisz.Gratuluję przemyśleń.
    • alfika Re: Potrzebuje pomocy 18.02.04, 12:16
      nie wiem, czy dobrze zrozumiałam - Twój wniosek brzmi: "nie powinno sie
      opowiadać o poprzednich partnerach" zamiast: "kłamstwo to nie jest droga do
      budowania związku"?


      Kłamstwo z dobrej woli, jeśli załujesz, można wyjaśnic - i można wybaczyć,
      można też odbudować zaufanie, jeśli zostaną dokładnie i naprawdę uczciwie
      wyjaśnione motywy
      - wiem to na pewno

      jeśli ta druga strona jest na tyle zaangażowana, ze patrzy też na Ciebie, na
      Twoje uczucia, słucha tego, co mówisz i chce zrozumieć Twoje motywy

      Sprowadzanie zaś rozstania do jedynie: "nie jestem dośc dobra dla niego" - a Ty
      to robisz, bo "tak okropnie zawaliłaś", to błąd, poczucie winy moze się ciagnąć
      do końca życia za człowiekiem i naprawdę guzik z tego wynika - pomijając, ze ta
      druga strona ani temu winna, ani tego swiadoma

      Każdy popełnia błędy - i każdy ma szansę drugiemu te błędy wybaczać -
      sobie też

      Jestem za szczerą rozmową, niezależnie od jej wyniku, z Jeremim - oraz za
      wizytą u terapeuty
      • aretha04 Re: Potrzebuje pomocy 21.02.04, 16:14
        alfika napisała:

        >
        > Kłamstwo z dobrej woli, jeśli załujesz, można wyjaśnic - i można wybaczyć,
        > można też odbudować zaufanie, jeśli zostaną dokładnie i naprawdę uczciwie
        > wyjaśnione motywy
        > - wiem to na pewno

        A jak jest w odwrotnie, jeżeli to mężczyzna "burzy" dotychczasowy związek??
        Staramy się czasami wszystko wybaczyć, nawet może zdradę, chociaż trudno o niej
        zapomnieć. Zdradę fizyczną i psychiczną (bo taka też istnieje)
        Ale czy większość mężczyzn chce naprawdę wyjaśnić uczciwie swoje postępowanie?
        Czy czasami nie "mydli nam oczu" chęcią poprawy???
        oj Alfiko, nie przeczę,że wiesz coś na ten temat (i to jest przykre biorąc pod
        uwage Twój młody wiek).Też tak kiedyś uważałam, ale od paru miesięcy nie mogę
        się pozbierać. Niby mąż próbował mi wyjaśnić pewne sprawy (oczywiście po jakimś
        czasie trwania jego, ponoć niewinnej znajomości), zapewniając, że to nie jest
        żadne zagrożenie, ale Jego zachowanie nic takiego nie wskazuje. Okłamuje sam
        siebie, mnie i swoją znajomą.

        > jeśli ta druga strona jest na tyle zaangażowana, ze patrzy też na Ciebie, na
        > Twoje uczucia, słucha tego, co mówisz i chce zrozumieć Twoje motywy
        > Sprowadzanie zaś rozstania do jedynie: "nie jestem dośc dobra dla niego" - a
        Ty to robisz, bo "tak okropnie zawaliłaś", to błąd, poczucie winy moze się
        ciagnąć
        > do końca życia za człowiekiem i naprawdę guzik z tego wynika - pomijając, ze
        ta
        > druga strona ani temu winna, ani tego swiadoma
        >
        > Każdy popełnia błędy - i każdy ma szansę drugiemu te błędy wybaczać -
        > sobie też

        Właśnie, niestety, też się obwiniam, zastanawiam, gdzie i kiedy popełniłam
        błąd, pytałam też o to męża, ale On nie chce na ten temat rozmawiać. I jak Go
        do tego zmusić??? Więc dalej tkwię w swoim przeświadczeniu, że to moja wina. I
        co z tego? Nie potrafię już utrzymać nerwów "na postronku....".

        > Jestem za szczerą rozmową, niezależnie od jej wyniku, z Jeremim - oraz za
        > wizytą u terapeuty
        >
        Też jestem za szczerą rozmową, wolałabym usłyszeć najgorszą prawdę o sobie, bo
        być może ona pozwoliłaby mi na inne spojrzenie na te sprawy.
        W moim przypadku niestety wizyta u terapeuty odpada, bo już kiedyś proponowałam.
        A więc dalej żyjemy razem, a jednak osobno .......
        ps nie czytam tego co napisałam, bo pewnie stchórzyłabym przed wysłaniem. A tak
        to jest mi trochę lżej, że się wyżaliłam
        pozdrawiam serdecznie i życzę Ci dużo szczęścia
    • angoba Re: Potrzebuje pomocy 18.02.04, 12:29
      rodana6 napisała:


      > Ale nic za nic, pojawila sie zazdrosc, totalna, niszczycielska, osaczajaca
      > mnie , sprawdzajaca moja lojalnosc. Ja ze swoja niezalezna do tej pory
      > natura ignorowalam ja ale tez zaczynalam sie temu z niepokojem przygladac i
      > bac sie tego nieznanego mi uczucia w takim wymiarze.
      > Staralam sie zrozumiec jego psychike, tlumaczyc i nawet zasiegalam rady
      > moich znajomych psychologow zeby pomoc mu zrozumiec siebie samego. Pokazac
      > mu geneze jego problemu, ale uspakajalo go to tylko na ten czas kiedy byl ze
      > mna i to tez nie do konca, Poddawal nieustannej kontroli, kazda moja reakcje
      > w stosunku do mezczyzn - ja jestem bardzo otwarta w kontaktach z ludzmi,
      > lubie okazywac sympatie - on tez.. ale ja moze zbyt spontaniczna, mam taki
      > typ reakcji, ze lubie dotyk, ktoremu nie przypisuje erotycznego charakteru,
      > natomiast on mnie zarzucal, ze to niewlasciwe okazywanie swojej
      > spontanicznosci.
      >


      zazdrość totalna, niszczycielska nie jest objawem miłośći ale potrzeby kontroli
      i poważnych problemów osoby patologicznie zazdrosnej,
      tacy ludzie potrafia każde twoje zachowanie zinterpretować na twoją niekorzysć,
      nigdy nie bedziesz dość dobra by takiego kogoś zadowolic, zawsze bedziesz robic
      coś co jemu nie bedzie sie podobać, co bedzie uznawał za zagrożenie dla niego,
      za nielojalnośc wobec niego, chyba ze całkowicie mu sie podporządkujesz i
      przestaniesz miec jakiekolwiek kontakty ze swiatem poza nim a poniewaz to
      niemożliwe wiec on nigdy ci nie zaufa, a bez tego nie można zbudować
      normalnego, zdrowego zwiazku,

      patrzac na to z zewnątrz wydaje mi sie ze powinnaś sie cieszyć ze nie jesteście
      razem, nie byłabyś w tym związku pełnoprawnym partnerem tylko osobą, która
      każdym swoim zachowaniem musi coś tej drugiej osobie udowodnić

      pozdrawiam

      A

      • Gość: flying dutchman Re: Potrzebuje pomocy IP: *.telia.com 19.02.04, 09:12
        "znudow"
        dziekuje, przyjmuje gratulacje, Jednak sie nie zrozumielismy. Po pierwsze nie
        jestem kobieta. Po drugie ja nikogo nie nazwalem dziwka, a jedynie uzylem tego
        slowa okreslajac rozwiazanie jakie Ty proponowalas - zapomniec bezdusznie.

        Angoba,
        nie ma dymu bez ognia. Nie sadze, ze on to psychopata. Zreszta trudno osadzac,
        sluchajac tylko jednej strony. A moze to psychopatyczna manipulacja slowami w
        wykonaniu Rodany? W jej okreslaniu widze zbyt wiele determinacji: "Ale nic za
        nic, pojawila sie zazdrosc, totalna, niszczycielska, osaczajaca mnie ,
        sprawdzajaca moja lojalnosc. Ja ze swoja niezalezna do tej pory natura
        ignorowalam ja".
        Wlasnie, dlaczego ignorowala, zamiast zrewidowac zrodlo zazdrosci, naprowadzic
        na wlasciwy tor, moze nie stawrzac sytuacji niejesnych. Chorobliwa zazdrosc ma
        krotkie nogi, a to trwalo troche dluzej. A moze to byla manipulacja poprzez
        zazdrosc?

        Moim zdaniem jednak sa to pozytywne osoby w jej zyciu, dzieki ktorym jej zycie
        nabralo rumiencow. Pisze o nich bardzo pozytywnie i nie o kilku pozytywnych
        gestach a: " czulam moze pierwszy raz w zyciu,ze jestem bezpieczna, ze to nie
        ja jestem lokomotywa w zyciu ze zbyt ciezkimi wagonikami do ciagniecia bo jest
        ktos kto wezmie czesc odpowiedzialnosci za mnie i bedzie moim partnerem. wiem,
        ze
        bylo mi z nim naprawde dobrze bo swa zazdrosc rekompensowal mi czuloscia,
        cieplem, akceptacja, milymi gestami za którymi tak tesknimy bo mamy ich
        ciagly brak... i nigdy ich za wiele."
        Pech, ze dokonala zlego wyboru lub niewlasciwie rozegrala tego pokera, bo gdy
        oszustwo wchodzi w rachube to jest to nieuczciwy hazard. Wlasnie powinna sie
        byla powaznie zastanowic przed, a nie po.
        Tez pozdrawiam - the_f_d

        Powtorze za Alfika: "klamstwo to nie jest droga do budowania zwiazku", nawet to
        z dobrej woli. A moze to bylo klamstwo z litosci?

        A do marusi_ogoniok, ktorej post ktos skasowal - mnie tez to dziwnie pachnie
        ale ja
        wierze w dobro czlowieka i podtrzymuje delikatniejsza wersje, ze nie ma dymu
        bez ognia.

        • angoba Re: Potrzebuje pomocy 19.02.04, 11:16
          Gość portalu: flying dutchman napisał(a):

          > nie ma dymu bez ognia. Nie sadze, ze on to psychopata. Zreszta trudno
          osadzac,
          > sluchajac tylko jednej strony. A moze to psychopatyczna manipulacja slowami w
          > wykonaniu Rodany? W jej okreslaniu widze zbyt wiele determinacji: "Ale nic za
          > nic, pojawila sie zazdrosc, totalna, niszczycielska, osaczajaca mnie ,
          > sprawdzajaca moja lojalnosc. Ja ze swoja niezalezna do tej pory natura
          > ignorowalam ja".
          > Wlasnie, dlaczego ignorowala, zamiast zrewidowac zrodlo zazdrosci,
          naprowadzic
          > na wlasciwy tor, moze nie stawrzac sytuacji niejesnych. Chorobliwa zazdrosc
          ma
          > krotkie nogi, a to trwalo troche dluzej. A moze to byla manipulacja poprzez
          > zazdrosc?

          ja nie wiem czy to jest psychopata ale ze słów rodany rozumiem, że ta zazdrość
          ja męczyła, czuła się osaczona a to nie jest objaw zdrowego zwiazku miedzy
          dwojgiem ludzi,

          piszesz "nie ma dymu bez ognia", normalnie to prawda ale z patologicznymi
          zazdrośnikami jest tak że oni sobie interpretują zachowanie partnera w taki
          sposób że wydaje im się że maja powód do zazdrości, często jest tak że tworzą
          te powody tylko i wyłącznie we własnym umyśle,

          miałam kiedyś okazje poznać patologiczna zazdrość na własnym przykładzie i wiem
          że było własnie tak jak opisywała to rodana, czułam sie osaczona, kontrolowana
          w kazdym momencie,
          kiedy byliśmy razem było nieźle, choć i wtedy czesto włączał sie mechanizm
          przetwarzania sytuacji "a dlaczego ty wtedy ..." "a czy kiedy ... to ty..."
          kiedy sie rozstawalismy zaczynało sie tworzenie "wizji", nawet śledzenie,
          interpretacja każdego słowa na niekorzyść, podważanie mojej lojalności, każde
          niewinne zachowanie było odbierane jako zagrażąjace jemu i naszemu zwiazkowi,
          mimo że ja byłam wobec niego lojalna, nie oszukiwałam , nie kłamałam,

          oczywiście zazdrość była tylko jednym z elementów tego zwiazku, poza tym była
          też miedzy innymi czułość, miłe gesty, na które kobiety zawsze czekają i często
          wydaje im sie ze skoro mężczyzna kocha i to okazuje to normalne jest że jest
          zazdrosny,
          owszem zazdrość zwykle towarzyszy miłośći ale podstawą związku jest zaufanie,

          Dobroczynnym skutkiem wysokiego zaufania do partnera jest "skłonność do stałego
          stosowania zasady domniemania dobrych intencji w stosunku do tego, co mówi i
          robi". Zakładamy więc, że partnerowi na nas zależy. Jest to zasada stosowana
          bez namysłu dopóki ufamy i wierzymy, że partner nas kocha (to cytat z artykułu
          w "Charakterach")





          >
          > Moim zdaniem jednak sa to pozytywne osoby w jej zyciu, dzieki ktorym jej
          zycie
          > nabralo rumiencow. Pisze o nich bardzo pozytywnie i nie o kilku pozytywnych
          > gestach a: " czulam moze pierwszy raz w zyciu,ze jestem bezpieczna, ze to nie
          > ja jestem lokomotywa w zyciu ze zbyt ciezkimi wagonikami do ciagniecia bo
          jest
          > ktos kto wezmie czesc odpowiedzialnosci za mnie i bedzie moim partnerem.
          wiem,
          > ze
          > bylo mi z nim naprawde dobrze bo swa zazdrosc rekompensowal mi czuloscia,
          > cieplem, akceptacja, milymi gestami za którymi tak tesknimy bo mamy ich
          > ciagly brak... i nigdy ich za wiele."

          rodana pisze że w tym zwiazku otrzymywała to czego brakowało jej w poprzednim,
          a czego oczekiwała od partnera, czyli własnie odpowiedzialności za nią, czułych
          gestów, miłych słów, to sa naturalne potrzeby kazdego człowieka, jednak pisze
          tez ze te zachowania rekompensowały zazdrość partnera, czyli zachowanie, które
          odbierała jednoznacznie negatywnie,

          w moim przypadku w tamtym zwiazku "bilans zysków i strat" wyszedł na minusie i
          nigdy nie załowałam tego rozstania, było mi cięzko, ale tak naprawde poczułam
          sie wolna, teraz jestem z kimś kto mnie kocha i mi ufa


          > Pech, ze dokonala zlego wyboru lub niewlasciwie rozegrala tego pokera, bo gdy
          > oszustwo wchodzi w rachube to jest to nieuczciwy hazard. Wlasnie powinna sie
          > byla powaznie zastanowic przed, a nie po.
          >

          dla mnie zwiazek dwojga ludzi to nie gra, dla mnie określenie "rozegrać coś"
          oznacza manipulacje, z listu rodany nie wyczytałam ze ona coś rozgrywała, że
          manipulowała swoim partnerem, czuła sie osaczona, a wtedy nawet mówiąc prawde
          zastanawiasz sie czy ta druga osoba ci uwierzy wiec zachowujesz sie jakbyś
          kłamał i kółko sie zamyka, bo partnerowi wydaje się ze znowu przyłapał cie na
          kłamstwie a ty mówisz prawde i musisz "udowodniać że nie jestes wielbładem"


          pozdrawiam

          A
          • Gość: flying dutchman Re: Potrzebuje pomocy IP: *.telia.com 19.02.04, 11:44
            Zgoda angoba, masz racje wedlug Twojej interpretacji tekstu Rodany.

            To jest wolanie o pomoc - Nie potrafie pomoc, jedynie staram sie spojrzec
            obiektywnie. Sam fakt ignorowania uczucia zazdrosci, a tak wyrazila sie Rodana,
            pozwala mi snuc podejrzenia, ze ona manipulowala wlasnie tym uczuciem.
            Zazdrosc jest wykladnikiem milosci, a zarazem mechanizmem kontrolujacym inaczej
            zakochalibysmy sie az do zapomnienia. Zdolnosc kontrolowania tej czarnej plamy
            jaka jest zazdrosc to juz artyzm. Nie kazdy to potrafi......
            • zlewozmywak1 Re: Potrzebuje pomocy 19.02.04, 12:21
              Co to kurka znaczy "zazdrośc wykładnikiem miłości"? Czy skoro tak to miłość i
              jej wykładnik zazdrość dają jakąś odrębną wartość która jest wynikiem mnożenia
              miłości przez siebie tyle razy jak wielka jest owa zazdrość????
              Coś tu sie kupy nie trzyma bo według mnie:
              miłosc to miłość a zazdrość mieści sie na drugim biegunie i zwiazana jest z
              uczuciem strachu.
              Jeremi był troszke skrzywiony bo ciagle sie bał a autorka wątku pragnęła
              otwartości i jego właśnie odpuszczenia win jako kogoś w kim lokuje swe uczucie
              miłości. Powiedziała mu o swej przeszłosci licząc na wybaczenie i akceptację,
              zakładam również że sama nie miała pozytywnego stosunku do poprzednich relacji
              z mężczyznami. Kiedy skłamała po prostu zawahała sie jak dzieciak kiedy zatai
              pałę z matmy przed matka bo ta zrobi mu piekło. Jeremi jej nie wierzył w kazdym
              calu. Co miała zrobić by uwierzył, że nie spała z dawnym znajomym. Zazdrośnik
              to przestraszony tyran.
              • Gość: Teresa Re: Potrzebuje pomocy IP: *.net-serwis.pl 19.02.04, 13:11
                >Co miała zrobić by uwierzył, że nie spała z dawnym znajomym.

                wiesz, ktos, kto liczy sie z uczuciami drugiej strony nie dopuszcza do takich
                dwuznacznych sytuacji
                kwestia delikatnosci, empatii, wrazliwosci, szacunku
                • zlewozmywak1 Re: Potrzebuje pomocy 19.02.04, 14:36
                  Ja jej zeznanie zrozumiałem w ten sposób, że akurat wtedy nie było innej
                  możliwości. Zauwaz, że w całej historii nie ma wzmianek o przeszłości Jeremiego
                  oraz jakichkolwiek pretensji o jego przeszłość. On sie jawi jako tabula rasa.
                  Wątpię. Zdarza się podejrzliwi są ci, którzy nie maja czystych intencji i
                  mierzą innych swoja miarką. Mnie sie cos podobnego w zyciu zdrzyło (pisze o tej
                  końcowej sytuacji) i moja kobieta nie robiła z igły widły. I miała rację, bo
                  nic sie nie stało. Tak samo jak i tutaj, a rzecz nie polega na zwyczajach,
                  granicach czy dwuznacznościach a na faktach i rzeczywistych przyczynach
                  zaistniałej sytuacji.
          • j_ar Re: Potrzebuje pomocy 19.02.04, 14:56
            o dziiiz...az mi slabo sie zrobilo, ze tez ludzie tak sie miotaja... no mnie od
            samego sluchania glowa boli i bede musial sie piwa napic.....
            • Gość: flying dutchman Re: Potrzebuje pomocy IP: *.telia.com 19.02.04, 15:49
              Zlewozmywak - ladnie powiedziane -" zazdrosnik to przestraszony tyran".
              Masz racje, to nie jest wykladnik, a raczej wspolczynnik. Milosc nie istnieje
              bez zadrosci ale znajduja sie na tym samym biegunie, na przeciwnym biegunie
              znajduje sie nienawisc. "Tak samo jak i tutaj, a rzecz nie polega na
              zwyczajach,
              granicach czy dwuznacznosciach a na faktach i rzeczywistych przyczynach
              zaistnialej sytuacji"
              Fakty mowia same za siebie, przyczyny sa nieznane. Natomiast Rodana obiecala
              skonczyc relacje ze swoim kochankiem - "Obiecalam tez mu, ze nie bede sie
              wiecej spotykala z nim i skoncze ta znajomosc. Jerremy dosc dobrze zaanalizowal
              ten zwiazek i potrafil pokazac mi patologie tego zwiazku, przyjelam jego
              argumenty, bez zastrzezen." - Jednak ulegla pokusie, wywolala los na
              pojedynek. Brak lojalnosci, zlamanie obietnicy to zdrada, a pozniej klamstwo i
              jeszcze raz klamstwo jak pisze sama. Sedzia zapytal sie zlodzieja dlaczego
              ukradl, ten odpowiedzial ze byl glodny. Ze zrozumieniem w oczach wymierzyl mu
              kare tylko dlatego, ze krasc nie mozna.
              Jak Teresa napisala: "wiesz, ktos, kto liczy sie z uczuciami drugiej strony nie
              dopuszcza do takich dwuznacznych sytuacji kwestia delikatnosci, empatii,
              wrazliwosci, szacunku".
              Wybaczcie, ze stoje w opzycji, wowczas dyskusja moze by nie kwitla.
              Moze nie mam racji ale jednak wydaje mi sie ze Rodana manipulowala swiadomie
              uczuciem zazdrosci, a teraz po poniesionej porazce stara sie zrzucic wine na
              zazdrosc, na podejrzliwosc partnera. Samooczyszczenie jakgdyby. Pierwszy krok
              ku psychopatii.
              Innymi slowy mozna tez powiedziec, ze ten Jeremi to nieglupi facet i nie dal
              sie oszukac.
              Mozna tez niesprawiedliwie osadzac na podstawie wynurzen jednej strony.

              • zlewozmywak1 Re: Potrzebuje pomocy 19.02.04, 16:19
                A ja widzę, że ona owszem popełniła kilka błedów (kłamstwo, spotkanie mimo
                obietnicy) ale zauwaz ze deklaracje , co do zerwania kontaktów z tamtym gosciem
                to nacisk i perswazja zazdrośnika. Gdyby jej na Jeremim nie zalezało lub gdyby
                sama miała wiecej poczucia własnej wartości to wiedziałaby, ze takie deklaracje
                sa nie potrzebne w zwiazku z jej szczerym do niego (Jeremiego) uczuciem. Jeremi
                nie dowierza, jego sprawa, ale sam oddany tez nie jest. Łobraził sie - trudno.
                Niech szuka kogoś tak zazdrosnego jak on sam, wtedy oboje stopią sie w sobie i
                udusza własnymi oparami.

                PS:Ty znowu te bieguny mylisz.
                Miłość to jedno a zazdrosc i nienawiść to drugie i siedzi na biegunie zwanym
                strach przeciwnym do miłości. Nie słuchaj piosenek Violetty Villas a raczej
                swego serca. Gdy wiecej kochasz, wtedy boisz sie mniej.
                • markus54 Re: Potrzebuje pomocy 20.02.04, 17:07
                  Bawicie sie wszysycy w filantropie, a mnie wydaje sie, ze to wszystko ma
                  charakter luxusowego lajdaczenia sie. Maz, zakret, Holandia, misja handlowa,
                  business, hotel, lamstwo, zazdrosc, pociag, sex and rock and roll.
                  Hasta la vista , baby
    • Gość: Dariusz Pomocy potrzebuja sieroty i starcy nie ty !!!!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.02.04, 18:14
      A co ty k... mac powiesc tutaj piszesz, czy co? Zawracasz wszystkim dupe ta
      swoja chora psychika. Ciezko przebrnac przez te wszystkie twoje pseudo zyciowe
      madrosci czyli twoja totalnie chora jazn. Ciezko zliczyc tych wszystkich
      facetow, ktorym tylek zawracasz: maz, kochanek dojezdzajacy, kochanek wirtualny
      czy jakis tam jeszcze inny. Ty panna sie wez do roboty.Zamiast pieprzyc o sobie
      zostan wolontariuszka w domu dziecka, czy w domu starcow. Zrob cos dla innego
      czlowieka. Twoj egoizm i egocentryzm sa porazajace. Chce mi sie tylko
      wymiotowac toba i twoimi "problemami".
      • markus54 potrzebuje? 20.02.04, 18:36
        Dariusz, a moze to jest dziwka i to luxusowa. Karolka tylko dwoch miala i to
        nie misjonarzy ale chyba na misjonarza.
        • Gość: zocha Re: potrzebuje? IP: *.dialup.mindspring.com 20.02.04, 18:48
          Pomocy potrzebuja sieroty, starcy i...dziwki..
      • Gość: GG Re: Pomocy potrzebuja sieroty i starcy nie ty !!! IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.04, 18:50
        Gość portalu: Dariusz napisał(a):

        > Ty panna sie wez do roboty.Zamiast pieprzyc o sobie
        > zostan wolontariuszka w domu dziecka, czy w domu starcow. Zrob cos dla innego
        > czlowieka. Twoj egoizm i egocentryzm sa porazajace.

        Żeby móc pomagać innym, trzeba mieć w sobie spokój - być wewnętrznie
        poukładanym. w przeciwnym razie, to tak jakbyś się znieczulał nieszczęściem
        innych.
        GG
        • markus54 Re: Pomocy potrzebuja sieroty i starcy nie ty !!! 20.02.04, 18:58
          Dziwka to nie profesja, to charakter. Tego sie nie zmieni, to jest juz
          uksztaltowane. Szkoda czasu na pomoc. Gdyby to byla profesja to mozna sie
          przekalifikowac na inny zawod.
    • Gość: mm Re: Potrzebuje pomocy IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 20.02.04, 23:00
      Twoja historia jest zupełnie bez ładu i składu, a może to jakiś przykład
      wybujałego egoizmu. Najpierw wraz z wiosna zakochujesz się w wirtualnym
      Jerremym a przy okazji isstnieje mąż. To że ktoś się zakocha i pokocha inną
      osobę bedąc w stałym związku, to ja potrafię zrozumieć. Ale u ciebie ten mąż
      nagle znika. Jakby go nie było. A jeśli kochałaś swojego wirtualnegoo
      przyjaciela i z nim - jak piszesz - układałaś swoje życie, to dlaczego nie
      rozwiązałaś poprzedniego związku i nie dałaś szansy temu być może kochającemu
      cię mężowi na to, żeby i on jakoś swoje życie ułożył? Nie, on po prostu
      przestał być i coś znaczyć. Dalej jest równie ciekawie - jakiś były facet ( a w
      trakcie trwania małżeństwa - bo mąż jak widać zawsze był i jest powietrzem)-
      Boże Narodzenie w szarym życiu (sić!) staje się wyzwaniem i powodem zazdrości
      dal świętego Jerromy. Ty musisz biedaczka okłamywać i tak cię to boli, że
      jesteś na rozdrożu. Ale męża nie ma, nie było, to że jego okłamujesz jakoś nie
      boli - bo to przecież tylko mąż. Im dalej w twoim poście, tym gorzej. Chyba, że
      to ja taka jestem głupia i pusta i się czepiam. Ale ty rzeczywiście
      potrzebujesz pomocy - psychologa, o ile nie psychiatry. Puenta jedna - kłamstwo
      ma krótkie nogi.
      • charolais Re: Potrzebuje pomocy 21.02.04, 14:15
        Nie nam oceniac i obrazac Rodane. Ona jest kowalem swojego losu. Ma prawo do
        swoich wyborow, do swoich humorow. To ona w koncu ponosi konsekwencje za
        wlasnie wlasne wybory. Jedynie mozemy przedstawic pobiezne uwagi bez
        analizowania wydarzen. Za malo wiemy. Tak w ogole to troche specjalna ta
        historia, raczej nie z zycia przecietnych ludzi. Za duzo gornolotnych wydarzen,
        ale najistotniejszy jest brak wytlumaczenia dlaczego pojechala sie spotkac, ze
        swoim exkochankiem, skoro juz z nim skonczyla i miala swoja wielka milosc do
        pilegnowania, bo milosc wlasnie nalezy pielegnowac.
        Natura ludzka jest przewrotna, a kobieca wielka tajemnica.
        Pozdrawiam all.
        • Gość: Sofia Re: Potrzebuje pomocy IP: *.telia.com 22.02.04, 19:05
          Wiesz, Rodana, zastanawiam sie jak Tobie pomoc ale chyba nie potrafie.
          Jestes bardzo przebiegla osoba.
          Masz potrzebe wytlumaczenia sie przed sama soba. Cudownie grasz na uczuciach,
          zarowno swojego partnera i tych wszystkich co staneli po Twojej stronie.
          Lojalnosc to najwazniejsza rzecz w zwiazku. Ty nie bylas lojalna, wybacz ale ja
          tak to odbieram. Zal mi Was obojga. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka