Dodaj do ulubionych

Chorobliwa zazdrosc-pomocy!

06.03.10, 19:08
Na poczatek chcialam przywitac sie z wszystkimi forumowiczami:*
Postanowilam podzielic sie z Wami moim problemem, gdyz nie wiem co
poczac i obawiam sie, ze to wszystko moze sie tragicznie skonczyc...

Moim problemem jest chorobliwa zadrosc o meza i nienawisc do kobiet.
Zdaje sobie sprawe, ze duza role gra tu moja niska samoocena i
warunki w jakich zostalam wychowywana. Cale dzicistwo zylam w
koszmarze, zyjac z ojcem alkoholikiem, ktory codziennie uprzykszal
mi zycie, codziennie slyszalam obelgi i krzywdzace slowa.

Od dziecka bylam pulchnym ( ale nie grubym dzieckiem) Ojciec zawsze
mi doryzal z tego powodu, mowil bardzo bolace rzeczy, przez lata
probowal zrobic wszystko, abym nie wierzyla w siebie i miala o sobie
zle mniemanie. Mialam przyjaciolke w dziecinstwie, ktora czesto
bywala o u mnie w domu, bardzo ja lubilam, byla ladna, zgrabna.
Ojciec zaczac wykorzystywac jej osobe, aby mnie ponizac, mowil, ze
popatrz na nia jaka jest zgrabna, a jaka ty jestes gruba, mowil, ze
nigdy nikogo nie znajde, ze nikt mnie nie pokocha i ze ona jest
lepsza ode mnie, a ja jestem zerem. To tylko drobne przyklady tego
jakie mi wmawial.

Mialam o sobie bardzo niskie poczucie wartosci, zaczelam sie
odchudzac, aby poczuc sie lepiej, aby w koncu sie ode mnie odczepil,
aby byc akceptowana w swiecie. W wieku 15 lat wpadlam w anoreksje,
po jakims czasie w bulimie. Schudlam ogromne ilosci kiloramow, bylam
na dnie, ale liczyla sie dla mnie tylko moja waga, to ze jestem
chuda i ze teraz nikt mnie nie zrani. Mimo ze bylam chuda nie bylam
szczesliwa, wciaz samotna, do tego doszedl alkohol, narkotyki.

Po kilku latach z powodu zdrowotnych wyszlam z bulimi, przytylam i
postanowilam normalnie zyc. Po jakims czasie poznalam na emigracji
mojego meza. Pierwszy raz w zyciu poczulam, ze moge na kogos liczyc,
ze poznalam kogos wyjatkowego ( mimo iz wczesniej mialam kilku
partnerow)on wlasnie byl wyjatkowy, zaakceptowal mnie taka jaka
jestem, odbudowal moje poczucie wartosci, spowodowalm , ze poczulam,
ze warto zyc, byc soba. I mimo, iz ojciec tak usilnie staral sie
mnie zniszczyc postanwoialm sie nie poddac: skonczylam szkole z
dobrymi wynikami, nauczylam sie jezyka, znalazlam satysfakconujaca
prace i sobie radze.


Jednakze ''cos'' z tej zakompleksionej dziewczynki ze mnie
pozostalo. Mimo, iz pokonalam bulimie i umiem juz normalnie jesc to
nadal mam obseje na pukcie figury, ciala, wygladu. Mimo, iz jestem
atrakcyjna dziewczyna( tzn moi znajomi, ludzie nie raz mowia mi
komplementy, ze jestem sliczna itp)mam dobra sylwetke ( ani chuda,
ani gruba, tzn ''zdrowa, normalna kobieta) to mam obsesje na punkcie
sylwetek innych kobiet. Jestem choroblwie zazdrosna o meza, mam
wrazenie, ze on wolalby byc wlasnie z szczuplutka, drobniutka laska,
a nie mna. Poniekad dal mi takie poczucie, pniewaz ja jestem osoba
bardzo spostrzegawcza i zauwazylam, ze jesli spojrzy na jakas
dziewczyne to w wiekszosci tylko z waga nie wieksza od 55 kg. Moj
maz nie jet typem playboya, mam na mysli to, ze nie slini sie na
widok innych kobiet, nie patrzy sie na nie chamsko, ani nie oglada
sie jak stary chlop, ale jednak jak kazdy zdrowy facet popatrzy sie
na jakas ladna dziewczyne. Mnie jednak to cholernie boli, dostaje
histeri, gdy to widze, szalu.Nie raz stosowalam przemoc wobec niego
tluklam taleze, niszczlam piloty, sciany. Do tego jeszcze wiem, ze
jego byla dziewczyna, z ktora zakonczyl zwiazek na zawsze byla
wlasnie w takim typie: mala, chuda. Zastanawiam sie poprostu czasem
jak normalny, inteligenty czlowiek dlaczego on wybral mnie, dlacezgo
dla niego jestem atrakcyjna i wybral mnie na zone, skoro tak
naprawde podniecaja go i lubi dziewczyny wygladajace jak 13, 14
latki...I wlasnie to mnie boli, ze taki typ lubi, to juz nie chodzi,
ze sie patrzy na kogos naprawde atrakcyjnego, ale jak patrzy na te
wieszaki z dupka mniejsza niz moja piesc to krew mnie zalewawa, ze
100 kg facet patrzy na takie malenstwa. Moj szal przejawia sie z
roznych postaciach, aktorki filmowe, teledyski, dziewczyny w
autobusach. Dzis zrozumialam, ze ja juz nie mam ochoty z nim
wychodzic wogole z domu, bo nie moge poardzic sobie ze swoim bolem.
Z jednej strony wiem, ze mnie kocha i mu na mnie zalezy, ale z
drugiej strony nie moge mu wybaczyc gdy popatrzy sie na jakas panne
dluzej niz 2 sek.,nie umiem sobie juz z tym poradzic, moj maz mowi,
ze juz jest bliski wariactwa i juz nie ma sily, ciagle oskarzam go
o zdrade i ze na kogos sie patrzy. Ja jednak jestem osoba, ktora
mowi co mysli, ktora jesli widzi, ze patrzy sie na inna to nie umiem
tego przemilecz. I mysle sobie, ze jelsi patrzy sie na inna, to
niech idzie do niej, chodzutkiej, a nie spedza zycia ze
mna...Chcialaym, aby ktos udzilil mi jakiejs porady, wiem, ze to
powoli zaczyna byc niebezpiczeczne, kocham mojego meza i jestesmy
szczesliwym malzestwiem, ale moje zachowanie dobrowadza do tego, ze
oboje jestesmy wykonczeni, a ja mam wrazenie, ze moje zachowanie
wymyka mi sie spod kontroli..dziekuje
Obserwuj wątek
    • witch.l Szczesliwi? 06.03.10, 19:27
      Po takim zachowaniu jak opisalas nikt nie moze czuc sie szczesliwy,
      ani bezpieczny z kobieta hetera.
      Toc to koszmar! Moim zdaniem to nie problem w ojcu lezy, a jedynie w
      twoim charakterze. Przejawiasz cechy tyrana, mozliwe ze cierpisz na
      bordeline. Wybitnie emocjonalnie niedojrzale zachowanie. Tragedia
      czlowieka jest zyc z taka kobieta, mam nadzieje, ze nie masz dzieci.
      Corki w takich rodzinach cierpia koszmar nie dajacy sie opisac.
      Powinnas serio poszukac dobrej terapii i to nie tylko psychologa,
      ale tez i psychiatry, mozliwe ze potrzebne ci sa leki.

      Ty nie kochasz nikogo, nawet siebie nie potrafisz pokochac.
      • rozowy_pamietnik Re: Szczesliwi? 06.03.10, 19:43
        Po tym jak przeczytalam to co napisales zgadzam sie w 100%. Jestem
        chora, jestem hetera, dlatego potrzebuje pomocy.
        • witch.l Re: Szczesliwi? 06.03.10, 21:05
          Skoro o tym wiesz, to szukaj pomocy profesjonalnej. Tutaj nikt ci
          nie pomoze, bo dlugo dochodzilas do problemu i taka sama masz droge
          powrotu. Czym pozniej szukasz pomocy, tym dluzej taka terapia trwa.

          Tego nie da sie ujac w kilku zdaniach.
          Ktos jedynie bardziej 'natchniony' szybciej wylapuje bledy np.
          okreslanie bylej jako 'mala, chuda'.
          Nic nie piszesz o matce.

          Ojciec jak by nie byl widac troszczyl sie na swoj sposob o
          ciebie. Moze lepiej nie umial. Jednak staral ci zwrocic uwage na
          nadwage.
          Otylosc = choroby.
          Faktem jest,ze kazda jedna osoba, ze sklonnosciami do otylosci
          cierpi na inne tez powazne schorzenia typ, cukrzyca, problemy
          krazenia, serca, czy nerek. To tylko nieliczne przyklady.

          Wiec moze nie szukaj winy u ojca, przynajmniej nie w tym wypadku. A
          poszukaj przyczyn problemow, gdzie indziej. Bardziej w sobie.

          Poczucie wlasnego JA powinno bylo byc autentyczne z caloscia
          osobowosci. To tak jak ladnie poukladany pusel. Ulozony w calosc.

          Tam gdzie ten pusel nie pasuje wystepuja luki, pustka.

          Dlatego te 'luki' powinnas byla wypelnic 'wlasciwa substancj', czyli
          swoim prawdziwym JA. Poukladac sobie pewne fakta w glowie.
          zaakceptowac nawet te bolesne. Typ, ze nie ma milosci
          bezinteresownej.
          Ze milosc buduje sie latami i niektorzy nie koncza tej budowy nigdy.




    • s.p.7 Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 06.03.10, 21:44
      Przez lata wypracowałąs w sobie pewne mechaznimy myselnia i mechaznimy obronne.

      schematy sa bardzo proste: ktos mowil ze jestem gruba wiec szukam
      dowatosciwoania na punkcie swojej wagi co zamienia sie w obsesje - człowiek
      patrzy tylk oan swoj wymiar fizczyny mierzony kilogramami.
      Prowadzi to do anoreksji.
      rozwoj siebie wytyczony jest krytyka innych i postawiony w rodzaju cezlu
      zyciowego i podstaowego odnosnika wartosci jako czlowieka,

      to jest chore. MOzna sie z tego wyleczyc jesli wiemy co w sobie akceptujemy a co
      nie, co jest wazne oraz powinno siebie rozumeic głeboko.

      Nienimniej osia takich reakcji jest brak poczucia swojej wartosci i pruba
      oparcia go o jakies czynniki.

      Ten brak poczucia warosci jest w tobie stale obnizony.
      Starasz sie kontrolwoac, jest w tobie masa strachu przed opuszczeniem bo uwazasz
      ze jesli kogos ni przetrzymasz to sam od ciebie ucieknie.
      Tzn jakby liwkidujesz zagroznei w zarodku.
      NIE ufajac.

      Mysle ze kluczem przy wszelkiego rodzaju zazdrosci jest uwsiadomienie sobei po
      co sie z kims jest.
      jest sie z męzczyna poniewaz sie go kocha (jak mniemam moze masz inne
      motywacje), skoro go kochsz pragniesz jego szczescia, skoro inan kobieta da mu
      wiecej niz ty pozwol mu byc szczesliwym.
      Zadbaj przy tym o pczoucei walsneje wartosci, dla niego jestes wspaniala tak
      jaka jestes.
      Kcoah cie za t odlatego z tobą jest,
      niemniej nie powinnas mu zatruwac zycia swoimi obsesjami i swoim strachem.
      Uwierz w siebei i pozwol mu byc szczesliwym czlowiekiem, zlikwiduj strach, Mieni
      tez zazdrosc.

      Pzoatym buduj trwale relacje z innymi lduzmi oparte na intymnosci, tworz przyjaznie.
      powinans stworzyc niezalerzny obraz siebie oraz zaakceptoac go.
      • rozowy_pamietnik Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 07.03.10, 10:12
        Witch.l moj ojciec dokuczal mi, poniewaz sam nie akceptowal siebie (
        jest inwalida i zawsze mial ogromne kompleksy na pukcie swojego
        wygladu i tego jak postrzega go swiat, ludzie.

        Nie sadze, aby moj ojciec mial na mysli to, ze dba o mnie, o moje
        zdrowe, poniewaz zawsze bylam bardzo aktywnym dzieckiem i nigdy nie
        mialam otylosci. Moja waga zawsze byla normalna, natomist nigdy nie
        bylam chudym dzieckiem. Potem jednak nauczylam sie zajadac stres i
        mialam momenty gdy moja waga szla do gory, potem diety itp ( mimo
        wszystko nigdy nie mialam otylosci)

        Moj ojciec cale zycie jest alkoholikiem. Po jakims czasie jego obraz
        mojej osoby jako zera pojawial sie juz w kazdym momencie: podczas
        jego omamow alkoholowych i nawet na trzezwo. Po jakims czasie doszlo
        do tego, ze sprawdzal lodowke notorycznie jakie produkty z niej
        ubyly i zaczac mnie wyzywac od grubasow.

        Moja mama jest dobra matka. Nigdy nie miala dobrych relacji z ojcem.
        Wiem, ze byla z nim nieszczesliwa i czesto mowila w klotniach, ze
        ojciec szedl na lewo i ja zdradzal. Mama rowniez byla ofiara,
        poniewaz ja rowniez wyzywal od grubasow itp ( mimo, iz ona rowniez
        nie byla nigdy gruba, a wrecz przeciwnie zawsze byla bardzo
        atrakcyjna, zadbana kobieta.
        • witch.l Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 07.03.10, 15:48
          rozowy_pamietnik napisała:

          > Witch.l moj ojciec dokuczal mi, poniewaz sam nie akceptowal
          siebie (
          > jest inwalida i zawsze mial ogromne kompleksy na pukcie swojego
          > wygladu i tego jak postrzega go swiat, ludzie.
          >

          Sa w psychologii teorie, ze zdrowie psychiczne i fizyczne idzie ze
          soba w parze. Zdrowy psychicznie to taki ktos kto ma: Dobra i zdrowa
          fizjonomie, dobre samopoczucie mentalne, intelektualne i duchowe.

          Jest udowodnione, ze fizjonomia ma wplyw na zachowanie ludzi i ich
          osobowosc. Przyjzyj sie np. zdjeciom kryminalistow. Jest cos
          szczegolnego w ich wygladzie co widac, ze ta osoba to bandyta.
          Zapewne wyglad zewnetrzny mozna w jakis sposb ksztaltowac. Zarowno
          fizycznie jak i mentalnie. Oosoby, ktore sie czesto zloszcza i sa
          agresywne naduzywaja pewnych czesci w mozgu, ktore wytwarzaja
          substancje korygujace m.in wyglad zewnetrzny. Charakter widac po
          ludziach...:=)

          Ojciec jest kaleka i do tego alkoholikiem. To chory na umysle i
          fizjonomii czlowiek, ktory uwaza zapewne swoje zcyie za 'stracone'
          przegrane, wiec specjalnie wiecej juz nie ma do starcenia. Stad jego
          agresja, ktora przeszla na ciebie. Mogl sie wyzywac na slabszych od
          siebie.

          Ale ktos chory jest chory i nie powinien miec wiekszej wladzy nad
          losami i zyciem innych ludzi. Wiec...moze nie traktuj go az tak
          bardzo serio, bo raczej z powodow, ktore opisalas nie jest tego wart.

      • rozowy_pamietnik Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 07.03.10, 10:21
        S.P.7 Dziekuje Ci za twoja odpowiedz, bardzo pomogles mi zrozumiec
        mechanizmy mojego dzialania. To prawda, ze chyba prorytetem dla mnie
        jest wyglad zewnetrzy i moja waga. Podczas gdy moja waga idzie w dol
        czuje sie akceptowana, szczesliwa, gdy idzie w gore odrazu wpadam w
        dolek. Jest tez tak, ze lubie byc adorowana, lubie gdy ludzie
        zwracaja na mnie uwage, lubie byc podziwiana, gdy ktos mowi
        pozytywne rzeczy na temat mojego wygladu zewnetrznego. Krytyka
        potrafi mnie kompletnie zalamac, zdolowac na dobre kilka dni. Co d
        mojego meza czuje zagrozenie tylko gdy pojawiaja sie szczuplejsze
        dziewczny niz ja, wtedy moje cisnienie idzie w gore, wtedy zaczynam
        panikowac, obserwowac czy on sie patrzy czy nie. Jest tez tak, ze
        idac ulica widze szczupla, ladna dziewczyna i odrazu czuje
        zagrozenie, mam na mysli to, ze z gory wiem, ze sie na nia zerknie.
        Wiem to na 100%, i gdy faktycznie sie na nia popatrzy potrafie wyjsc
        z supermarketu, sklepu, czuje sie wtedy jak zero, najgorszy smiec,
        ze ktos jest lepszy ode mnie. Wiem, ze to chore, niedozeczne, ale
        tak wlasnie jest....

        P.S Co do pomocy, wiem, ze powinnam zglosic sie do psychologa, ale
        jestem teraz zaagranica i nie wiem jak kogos tkiego znalezc...
        • s.p.7 Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 07.03.10, 17:45
          To działą tez u męzczyn.
          Tylk ozamiast się odchudzac koksuje na siłowni z chemicznymi wspomagaczami.
          Caly jego dzien podporzadkowany ejst treningom.
          PAtrza sie w lustro i ciagle widza niedoskonalosci ,ciagle widza w sobie male
          chucherko.

          Aptrzac na ldzui patrza ciagle na miesnie, ile kto ich ma,
          jesli sie zdarzy ze spotkaja innego koks- wiekszego, dostają paniki, iegna na
          siłownie wstrzykujac sobie konskie dawki hormonow i cwiczą az do nocy powtarzjac
          sobie: musze byc wiekszy.

          Czlowiek to bardzo zlozona istota, bardzo wszechstronna, asekt fizycznosci to
          jeden z nielciznych i malo istotny.

          Twoj ojciec jest i byl popaprany.

          CZyjas waga nie moze stanowic nigdy o wartosci czlowieka w jakimkolwiek stopniu.

          JAk widzisz on sam byl w podobnej sytuacji, winil swoja niepelnosprawnosc za
          wszystko, i obwinial caly swiat, zeby nei czuc sie gorszym atakowal inncyh bez
          powodu,

          To sprawilo ze mimo ze nei bylas gruba zaczela sie czuc jak gruba co spowodowalo
          anoreksję

          uwsiadom sobie pare spraw: twoj ojciec to chory czlowiek i idiota przy okazji,
          wspolczuje mu i tobie ze jego zło cie dotkneło.

          zapomnij to wszystk oco mowi lci o wadze, mezczyni lubia kobiety normalne tzn:
          takie ktore są ciut bardziej otłuszone od powszechnie panujacej mody ale to
          kwestia gustu.
          Naprawde niewiele znaczy dla kogokolwiek to cokolwiek, 10 razy istotniejszy jest
          charakter czy masa innych spraw.

          To bzdura nigdy nei bylas gruba a nawet gdybs wygladała jak balon... jakei to ma
          znaczenie? zadne.

          Twoj ojcec zle rozumowal.

          Liczy sie to kim jestes a nie ile kilogramow wazysz.

          Powinnas siebie kceptowac i rozwijac sie w trosce o lidzu ktorych kochasz

          To daje kierunki motywacji i rozwoju, obnizanie wagi nie nalezy do nmądrych
          pomyslow poniewaz nie sluzy to czemukolwiek

          Odizoluj sie od ludzkich opini dotycznacych twojego wygladu,
          Zaakceptuj siebei i nie szukaj adoracji ani krytki. jestes jaka jestes i juz, to
          nie ma znaczenia a jesli jest to marginalne i bardziej zwiazane z odpowiednim
          ubiorem co do sytuacji itd...

          Wyraznie masz obsesje na tym punkcie ktora jest niezdrowa, postaraj sie z nia
          zawalczyc...

          jesli nad tym popracujesz, nad pewnoscia sieie ,pcziuciem wlasnej warosci, wtedy
          tez latwiej rozwiarzesz prolemy z zadroscia
          • rozowy_pamietnik Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 07.03.10, 18:41
            S.P 7 Nawet nie wiesz jak twoje slowa mi pomogly. Przeszlosc byla
            jaka byla i musze walczyc o przyszlosc. Chcialabym sie jednak
            uzuskac na trapiace mnie pytanie. Otoz moj ojciec zrobil mi
            ogromna, ogromna krzywde w dziecinstwie. Poprzez sytuacje jaka byla
            w domu marzylam o tym, aby wyjechac. Moj ojciec jest juz starszy ( o
            60-tce) Pomyslalam, ze ze wzgledu na wiek i na to, ze zycie jest
            zbyt krotkie powinnam mu przebaczyc i zatroszczyc sie o niego.
            Jednakze kolejny raz sprobowal mne zniszczyc, a dokladnie zwiazek w
            ktorym jestem. Zrobil wszystko, abym nie wychodzila za mojego meza,
            zrobil ogromna awanture, nie stawil sie na slubie.
            Zastanawiam sie dlatego czy ja wogole powinnm sie z nim kontaktowac?
            • ferro2 Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 07.03.10, 20:08

            • s.p.7 Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 07.03.10, 20:47
              Przeszłość jest o tyle istotna o ile potrafi sie człowiek na niej uczyc ku
              lepszej przyszłości

              MAsz cale zycie przed sobą, moze to być bardzo szczesliwy czas pelen dorba i
              milosci dla innych i zrpozumienia.

              TWoj ojsciec powinien teraz... wiesz co powienien zrobic?
              Powinien prosic Cie o przebaczenie oraz cale soej zycie poswięcic na naprawianie
              błędów których dokonywal przez te wszystkie lata, bo wiele trzea by y to zło
              zniwelowac calkowicie.

              Jest słaby, nie przyzna sie ani przed sobą a ni przed nikim innym do swoich
              błędów. Bedzie je popelniał w kołko jak robot nawet juz nie majac do konca
              swiadomosci po co to robi oraz jak wielką krzywdę tym wyrządza,

              Dopoki sobie tego nie uwsiadomi, w zasadzie jedyne co "musisz" to to ze nic nei
              musisz. Za duo tego ylo, by musiec woecniego cokolwiek, on zasługuje na los
              gorszy nzi całkowita IGNORANCJA, ignorancja jego i jego zycia, bo nie zasłużył
              na to.

              JEdnoczesnie jakiekolwiek mile gesty wobec niego nic nie dzadzą, tak jak pruby
              udomowienia starego nieufnego psa.
              KAzda minuta zainwestowana w tą istotę edzie minutą straconą.
              I tak powinnas na to patrzec,
              dopoki czegos nie zrozumie i nei uslyszsz slow przeprosin, nie musi sz robic nic
              w jego strone i ebdzie to dobre.

              Bedzie atakwoa, nieszczyl, ciebie, twoja pewnosc siebie, twoj zwiazki i twoje
              zycie, we wnuków nie bedzie wierzył,
              on sie boi. Czuje sie słaby i wystraszony, nie miał łatwego zycia.
              Jedyna sposob kontaktu jego z ludzmi to atakowanie ich, poniewaz sam pewnie był
              atakwoany.
              To istota z włączonymi mechanizmami ataku, nawet jesli zabijal by tym sieei czy
              swoje dzieci. To program autodestrukcji jego i ludzi wokoł niego.

              Po prostu trzea to ignorowac i wyrac budowanie i tworzenie zamiast destrukcji o
              to ejst sluszna droga.
              Jego droga wiedzie do unicestwienia, brudu i porazki. NIe musisz isc tą drogą.
              To oszukwianie siebie.

              MAsz swoja wolę i realizujesz ją, dla siebie i tego co kochasz. On powinien byc
              poza tym wszystkim jako ojciec po prostu juz to przegrał w zbyt duzym stopniu.
    • kobza16 Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 07.03.10, 23:47
      ale jesteś nietętego. Zal ci d...ściska, jak widzisz atrakcyjniejsze
      laski. Sama sobie robisz problem, aż wkońcu mąż do ciebie odejdzie.
      Z taką niezrównoważoną tyranką któż by chciał byc?!
      • rozowy_pamietnik Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 08.03.10, 11:04
        Kobza to nie tak, ze ja mszcze sie na kobietach, ze jestem zazdrosna
        itp. Mimo, iz mam niskie poczucie wartosci to wiem o tym, ze ja
        jestem atrakcyjna, nie mam powodow do tego, aby uwazac sie za
        gorsza. Oczywiscie jak to w zyciu na swojej drodze spotykamy miliony
        ludzi i naturalnym jest, ze kazdy jest inny. Ja zawsze tlumacze
        sobie, ze np ta dziewczyna jest ode mnie zgrabniejsza, ale za to ta
        druga jest brzydsza ode mnie. Mam na mysli to, ze jesli czuje sie
        zdolowana to mysle sobie co maja myslec te wszystkie brzydkie laski
        widzac mnie, one tez napewno czuja sie zdolowane.

        Dis zrozumialam, ze moze nie jest ze mna tak zle. Mam na mysli to,
        ze cala ta obsesja ktora opisalam nie wynika z nikad. Zdalam sobie
        sprawe, przeanalizowalam zachowania mojego meza i jestem pewna, z
        eto on spowodowal ze przestalam mu ufac.
        Bo jak mozna ufac komus kto na poczatku znajomosci powiedzial ci
        ze spal z 2 kobietami, a po kilku miesiacach wychodzi na jaw ze z 6?
        ( to i tak moze nie byc prawda.

        Jak mozna ufac komus kto nie potrafi powiedziec prawdy, ze jakas
        kobieta jest ladna, mimo iz prosimy o szczera odpowiedz?

        Jak mozemy ufac komus kto widzac ladne aktorki czy piosenkarki
        pytany nie potrafi powiedziec, ze sa ladne, tylko mowi, ze pewnie
        maja na sobie kupe makijazu i spia z milionami facetow?

        No i na koniec jak mozna ufac facetowi, ktory spal w zyciu z
        niewiadomo z iloma prostytutkami? ( badac jeszcze nie w zwiakzu ze
        mna)?

        Ktos kiedys mi powiedzial, ze jelsi facet korzystal z takich uslug
        to ciezko jest z tego wyjsc i przestac chodzic. On powiedzial mi, ze
        korzystal z takich uslug poniewaz pochlaniala go firma, nie mial
        czasu,aby znalezc dziewczyne, a byl mlod i mial potrzebe. Mimo
        wszystko ja nie potrafie o tym wszystkim zapomniec. Nie potrafie
        zapomniec o tym, ze on spal zprostytutka, mam w glowie mysli, ze
        pewnie byla lepsza w lozku, no b wiadomo daje 100 razy dziennie to
        ma juz niezla praktyke..
        • rozowy_pamietnik Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 08.03.10, 11:15
          Zapomnialam jeszcze dodac, ze jak mozna ufac facetowi, ktory podczas
          moja tygodniowa nieobecosc ( z powodu wyjazdu do polski w waznym
          celu ) oglada z kolega filmy porno i strony matrymonialne? Dokladnie
          nie wiem ktory z nim taka strone otworzyl, ale mimo po przyjezdzie
          przejrzalam archiwum i zobaczylam to. Czy mozna taka rzecz
          przemilczec, czy mozna jeszcze ufac? ....
          • s.p.7 Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 08.03.10, 12:38
            CZlowiek który jest w strachu nie bedzie ufał nikomu.

            Czlowiek który bedzieczuls sie silny i pewny siebie, bedzie potrafił zaufac kazdemu.

            Czesto ejst tak ze ldzueiz zanizonym pcizuiem wartosci, maja ataki zazdrosci,
            niepewnosci, potem porzucaja partnera któego oskarzyli o cos i pogrązają sie w
            chaosie lub prubuja sie utwierdzac ze postąpili słusznie.

            NIe oceniam tego w jakim stipniu twoj partner jest godzie nzaufania, ale ejstem
            pewny ze neiwielu bylo by takich którym byla bys w stanie zaufac, barzdo niewielu.

          • kalllka Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 09.03.10, 11:28
            witaj,
            w odpowiedzi na Twoje pamietnikarskie wynurzenia,chcialabym rozhermetyzowac tresc i styl Twoich postow , jakimi nieutannie obdzielasz forumowiczow.
            bowiem nie pomna wiekszosci odpowiedzi,negacja wycierasz temat w jednym tylko przez Ciebie postrzeganym kierunku, nudnie niestety nakrecajac go po blogersku.
            coz bowiem konstruktywnie nowego mozna odpowiedziec na w kolko miotane pomowienia i slowotok, a nie przyklady sytuacyjnej zmiany, zmiany chocby spowodowanej uplywem czasu?
            czy mozna w narzuconym przez Ciebie stylu pomowien i utajonych grozb( (wobec meza?)znalezc chocby jedno sformulowanie dowodzace logiki wydarzen?
            bowiem przez brak opanowania pokazujesz takze nieumiejtnosc analizy i wyciagania wnioskow... zatem,
            nie wiem czy probujesz "rozowym" paradoksem tresci" wlasnego zycia" obracajac, obsmiac blogi czy tez, przez uzycie lekcewazacego stylu tzw forumowego naklonic do blogowania wlasnie..ale
            tak w jednym jak drugim przypadku jest to probka "czarnej reklamy". reklamowki, stosowanej tylko przez tych,u ktorych permanentny brak umiejetnosci dystansowania sie do siebie,przemocowa praktyka zwana <zlosliwym> trollowaniem owocuje.
            i jest praktyka powszechnie nie akceptowana,tak na blogu jak forum.

            i choc niezwykle rzadko odbieram kogokolwiek na poziomie bezwzglednego zero..to "standardem" swojego zachowania forumowego mnie udowodnilas stan Twego ws_cieklego zaazotowania.
            ciekawam jednak czy jestes w stanie, wziawszy pod uwage roznorodne temperatury argumentow, ocieplic sie nawiazujac dialog.
            pozdro:)
          • kobza16 Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 10.03.10, 19:04
            to, czy ktoś jest zdolowany widokiem piekniejszej od siebie osoby
            nie wynika z atrakcyjności danej osoby, ale tego co ma we łbie!!!
            Zapamietaj sobie! Nawet gdybys byla miss swiata, to i tak
            znalazłabys sobie cos, czym bys sie dreczyla, zawisc wciąz by w
            Tobie drzemała, tylko wychodziła by przy innych okazjach!!!

            Jak ci facet nie pasuje to go zmień, a nie pierdziel ze mu nie
            ufasz. Facet za ładną kobeita sie obejrzy-to naturalne i pogodz sie
            z tym. Inaczej walcz z wiatrakami.

            sprawdzasz archiwum, zatem i sprawdzasz go w innych sytuacjach. To
            juz obsesja. Moze cos niedobrego rozwija sie w twojej głowce?
            zakompleksiona jestes, to i pewnie ludzi nie znosisz. Bo te
            kompleksy to oni wywołali. Nie lubisz ludzi, nie lubisz kobiet i
            mezczyzn. Stad te twoje dziwne stany i zachowania. Jak tak
            intensywnie myslisz o zdradzie meza, to badz pewna ze predzej czy
            pozniej to nastąpi!
            Wez sie kobieto za siebie bo zal...
        • paco_lopez Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 08.03.10, 21:04
          wiesz ty go pytasz i od razy włączasz swój chory analizator. obawiam
          sie że jakby odpowiedział że puknąłby wszystkie aktorki, to też byś
          sobie bzdurzyła, że faktycznie jutro pojedzie do holiwood i prześpi
          sie jennifer anniston, bo ona akurat nie manic lepszego do roboty.po
          cholere chcesz wiedzieć z iloma spał laskami przed tobą. a może
          zpytaj go ile razy robił to ze swoją ręką zanim cie poznał.
          rzeczywista cyfra może byc nie do przełknięcia. ty masz fisia
          seksualnego. co to w czerwcu będzie jak sie nie opanujesz. poczytaj
          sobie stasiuka. on snuje opowieści bez aspektów erotycznych. może ci
          głowa odpocznie.
        • anbale Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 08.03.10, 22:49
          Wszystko w Twojej głowie, wszystkie trybiki kręcą się wokół wyglądu i wokół d..y.
          Ja rozumiem, że ojciec wdrukował ci jakieś komunikaty, ze nie jesteś
          dostatecznie piękna, że Cię wpędził w jakiś kanał;
          ale oprócz tego faktu to jesteś jeszcze ogromnie próżna i obsesyjnie
          skoncentrowana na swoim wyglądzie i porównywaniu ze wszystkimi "laskami" świata
          w te i wewte...Czy przyszło Ci do głowy, że mąż może Cie zdradzić z jakimś
          nieszczególnym pulpecikiem, który będzie mniej egocentryczny, mniej zafiksowany
          na urodzie, mądrzejszy i sympatyczniejszy od Ciebie?? Ja bym na Twoim miejscu
          raczej tego się obawiała...skoro już zaczyna wędrować po portalach randkowych...
          Poza tym co to za idiotyczny pomysł rozliczania kogoś z jego przeszłości
          erotycznej? Tu powinna obowiązywać święta zasada "co było a nie jest nie pisze
          się w rejestr" a poza tym to jego osobiste, intymne sprawy...
          • rozowy_pamietnik Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 09.03.10, 09:58
            Co do portalu jaki odiwedzil to nie jestem do konca przekonana czy
            to on zrobil to umyslnie, czy jego kolega, ktory go odwiedzil, a on
            wlasnie korzysta w takiego serwisu..

            Mysle, ze ja nie umiem zaufac nikomu. Nie umiem budowac relacji z
            ludzmi, nie umiem uwierzyc, ze ktos naprawde mnie lubi. Zawsze
            obawiam sie jakiegos ukrytego ataku, bolu.

            Ale moj maz jest jedyna osoba na swiecie ( procz mojego psa) ktory
            mnie zmienil na lepsze. Uczy mnie jak zyc szczesliwie, ciezyc sie z
            niczego, byc stabilnym emocjonalnie. I tyle juz mamy za soba, tyle
            wzajemnych przezyc, radosci, ze chyba nadszedl czas abym mu
            uwierzyla, zaufala, bo na to zasluzyl. Znajomi mowia mi, ze on jst
            aniolem i powinnam dziekowac Bogu, ze znalazlam takiego faceta. Sama
            tez o tym wiem, ze mam szczescie, ale nie wiem czemu to wszystko
            pieprze. On tez juz poznal mnie na tyle, ze wie o tym, ze jestem
            niestabilna emocjonalnie, ma ogromna cierpliowsc i otacza mnie
            bezwarunkowa miloscia. Czasem jets mi go zal i mysle sobie, z
            epowinnam go zostawic i dac mu zyc. Z drugiej strony bez niego nie
            potrafie zyc i chce zrobic wszystko, aby sie zmienic.
            • ferro2 Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 09.03.10, 11:23

            • anbale Re: Chorobliwa zazdrosc-pomocy! 09.03.10, 18:29
              Musisz się zastanowić, po co to wszystko robisz, do czego jest ci to potrzebne.
              Jeżeli sama tego nie rozumiesz- idź do psychologa. To pewnie jakiś wyuczony styl
              postępowania z bliską osobą wyniesiony z rodzinnego domu, od takich rzeczy
              naprawdę trudno się uwolnić.
              I uświadom sobie, że czyjaś miłość i dobra wola to nie jest studnia bez dna, nic
              nikomu nie jest dane raz na zawsze. Pewnego dnia kropla przeleje czarę, mąż
              stwierdzi, że już dłużej tych jazd nie zniesie i będziesz bezsilna wobec tego
              faktu. Błędy popełniane wobec innych często są zupełnie nie do naprawienia- weź
              to pod uwagę i zacznij się bardziej kontrolować.
    • witch.l Poczucie stabilnosci... 09.03.10, 16:08
      Tak i ja doloze moja cegielke do twojego watka...
      W kazdej stabilnej i bezpiecznej oraz trwalej relacji jest miejsce
      na wiele spraw, m.in na 'emocjonalne odejscie i przyjscia z
      poworotem'.
      Jest jak z fala morza, tam gdzie fale regularnie obijaja sie o kanty
      brzegu, nastepuje regularne oczyszczanie morza ze wszelkich brudow.
      Morze wyrzuca na brzeg, to co nie nalezy do morza i zycia jakie tam
      panuje. Jest to naturalne zjawisko, ktore tez dotyczy ludzi.

      Zeby relacja byla zdrowa, czlowiek musi odejsc, czasami psychicznie,
      czasami mentalnie, a czasami i fizycznie z tej relacji, aby do niej
      powrocic.
      I szczegolnie mezczyzna, ktory ma ze swojej natury wiecej potrzeby
      wolnosci, czuje sie ze kisnie i psychicznie zarasta brudem, musi na
      jakis czas odejsc od kobiety. Poczuc sie wolny. Miec kontrole nad
      swoim zyciem aby na nowo pokochac kobiete.

      Zwiazek jest jak morze z przyplywami i odplywami.
      jezli facet jest zbyt mocno trzymany, to w koncu zerwie sie z
      lancucha i ucieknie albo bedzie robil rzeczy niedobre dla zwiazku.
      • kalllka Re: Poczucie stabilnosci...portobello 09.03.10, 17:51
        wicka,
        jak to milo, ze spuscilas z lancucha... fale przyplywu:)




        ---
        uquam bibis, aquam an undam
        • rozowy_pamietnik Re: Poczucie stabilnosci...portobello 10.03.10, 09:57
          Nawet nie Wiecie jak mi pomogliscie wszyscy. Od wczoraj zaczelam
          nowe zycie. Koniec bycia hetera:), bycie nieufna i przewrazliwionym
          na swoim punkcie. Nie uwierzycie, ale wczoraj po skonczonej pracy
          moj maz przyszed po mnie i patrzy na mnie i mowi :''Jak pieknie
          wygladasz, tak promiennie,blyszczysz, slicznie''. Bo wlasnie tego
          dnia postanowilam olac moj wyglad, byc otwarta do ludzi, przestac
          sie bac ataku...I doszlam do wnioksu, ze kluczem do akceptacji jest
          bycie soba, nie bycie skoncentrowanym tylko na tym jak wygladamy,
          czy ktos sie na nas patrzy czy nie. Kluczem jest myslenie o duszy, a
          nie o ciele. O wyglad trzeba dbac, starac sie wygladac ladnie, nie
          przejadac sie, ale to powinien byc dodatek do zdrowego stylu zycia,
          a nie priorytet.

          Wczoraj rowniez obiecalam mojemu mezu, ze wszystko sie zmieni, ze
          postaram sie zminic na lepsze, ale on musi mi byc wierny. O mi
          odpowiedzial, ze on nie ma powodu, aby mnie zdradzac, bo kiedy
          potrzebuje seksu to kocha sie ze mna, i ze my nie jestesmy tylko
          zakochana para, ale rowniez przyjciolmi, wiec sie super rozumiemy. I
          jakos mi sie tak milo zrobilo po tym co powiedzial.

          Mimo wszystko mysle o tym, aby wybrac sie do psychologa, bo procz
          zazdrosci mam problemy lekowe i nerwice:( Czy ktos moze wie czy ja
          moge tu znalezc takiego psychologa bezplatnie? Pozdrawiam
          • mausi12 Re: Poczucie stabilnosci...portobello 10.03.10, 15:57
            Twoj ojciec napewno zniszczyl Twoje poczucie wartosci.Trudne jest
            pozniej takie zycie.Wiem co mowie,bo mialam kiedys sasiadke,ktora
            przez swoja zazdrosc nastawila na mnie prawie wszystkich
            sasiadow.Mialam problemy.....chociaz nic nie zrobilam!Dopiero po 5
            latach wiekszosc sasiadow zobaczyla co jest grane...5 dlugich lat!
            Zazdrosc wykancza osobe zazdroszczaca i te osobe,ktora jest obiektem
            zazdrosci.Z tego co piszesz-to jestes ladna...to duzy plus.Wazne
            jest to,abys wlasnie zobaczyla,ze Jestes ladna kobieta(nie wszystkie
            sa ladne).Pomysl w zupelnie inna strone....to Ty idziesz ulica i
            jakas kobieta oglada sie za Toba i Tobie zazdrosci urody.Pisze
            celowo:"kobieta"-poniewaz nie wiem czy wiesz,ale to wlasnie
            najbardziej kobiety ogladaja sie za kobietami-aby ocenic samych
            siebie!Mezczyzni zawsze patrzyli na kobiety-tak maja w
            genach.Musieli zawsze byc tymi "mysliwymi" i sa "wzrokowcami".Moja
            sasiadka nie miala ani rozumu,ani urody-najgorsze polaczenie.Jesli
            facet ma w domu fajna kobiete,ktora nie robi scen,ktora sie usmiecha
            i ma poczucie humoru,ktora potrafi tak poprostu przytulic,powiedziec
            cos milego,dac buziaka-to nie wierze,aby jakis mezczyzna szukal
            innej kobiety(no,chyba ze jest "babiarz").Twoj maz kocha Ciebie za
            to jaka Ty Jestes.Musialo byc cos w Tobie,ze on sie wlasnie z Toba
            ozenil.Powiem Ci lepsza rzecz....te naprawde ladne,ktore nie maja
            rozumu....sa same.Nawet nie wiesz ilu mezczyzn mi powiedzialo,ze
            mieli "laske",ale jak nic nie miala w sobie to byla tylko "na noc"-
            tak na moment.Piekne kobiety maja naprawde trudniej,bo musza
            udawadniac,ze maja rozum i sa cos warte.
            Na pocieszenie powiem Tobie,ze jesli inni ludzie Tobie mowia,ze
            jestes ladna-to ja w to rowniez wierze-chociaz Ciebie nigdy nie
            widzialam.Usmiechaj sie,szalej na imprezie,flirtuj z facetami-
            rozumem,inteligencja,a sama jeszcze bardziej wyladniejesz i
            wzbudzisz prawdziwy podziw u mezczyzn.Inne kobiety-nawet te
            najbardziej ladne-nie maja zadnej szansy.Uwierz mi!

            Skarbie,zycze Ci powodzenia w terapii i pamietaj,ze najwazniejsze w
            zyciu to zdrowie,rodzina,przyjaciele.Ciao!
            • witch.l Ohhh mausi rozbeczalam sie. 10.03.10, 21:27
              Flirtuj, a wypiekniejesz jeszcze od czasu do czasu, zaluz jaka
              dluzsza przezroczytsa skarpete na podwiazkach, a juz zupelnie
              chójersy, kutersy im na baczność staną, bo otóż mądroka niebieskoka
              gąska jest na wybiegu. A do tego nóż i widelec, jeszcze jakaś
              zaganiana lesba też zwróci na ciebie uwagę. Bo my kobiety w głowach
              mamay samą mądrość nabytą gatunkowo od kaczek.

              • rozowy_pamietnik Re: Ohhh mausi rozbeczalam sie. 11.03.10, 11:49
                Wiem, ze uroda to nie wszystko. Ja nidy nie wierze ludziom w ich
                komplementy, ale gdy ktos mowi cos co mnie dotyka zapamietuje to na
                cale zycie. Jednego dnia mysle, ze jestem piekna, drugiego placze i
                chce zmienic siebie. I mimo, ze zostalam wybrana 2 razy na
                konkursach pieknosci to nie moglam w to uwierzyc, ja? I co do MAUSI
                to masz swieta racje. Gdy kobieta jest szczesliwa, spelniona, jest
                mila dla mezczyzn to przyciaga jak magnez, nie wiem jak to mozliwe,
                ale czesto mi sie to zdarza. Poza tym dy chorowalam na zaburzenia
                odzywiania i bylam naprawde bardzo, bardzo chuda bylam tak naprawde
                nieszczesliwa. A co najlepsze wszyscy faceci sie za mna ogladali,
                ale po kilku dniach zwiazku kilku mnie zucilo. Teraz jestem zadbana,
                mam figure zdrowej kobiety i na powodzenie rowniez nie narzekam i
                mam wielu znajomych, czuje sie szczesliwsza niz wtedy gdy bylam
                tym ''idealem'' z magazynow.
                • witch.l Re: Ohhh mausi rozbeczalam sie. 11.03.10, 12:40
                  Gdy kobieta jest szczesliwa, spelniona, jest
                  mila dla mezczyzn to przyciaga jak magnez,
                  ...............................
                  No i co na tym zaczyna i konczy sie caly swiat? Na dupie Maryni?

                  Jest duzo pieknych kobiet, ktore na tzw. konkursy pieknosci nie
                  stawialy swojej stopy, boc to wymysl meskiego szowinizmu i
                  nienawisci wobec kobiet. Jest to ponizajace dla kobiety ocenianie
                  jej jak szkapy. Jak rzecz. Przeciez oprocz urody kobieta moze miec
                  cos co nie idzie zmierzyc marnymi miarkami, durnowatych oceniaczy
                  kobiecego zada, na wyborach pieknosci.
                  Kobiety maja zdolnosci, talenty, bystrosc umyslu, caly szerg
                  bezcennych mentalnych resuszy. A tak sa szufladkowane przez
                  spoleczenstwo i nierzadko piekna kobiete, traktuje sie jak glupia.
                  No bo i niestety wiele takich stapa po
                  swiecie.
                  Za x lat prawdopodbnie wypadnie ci polowa kudlow ze lba, oczka
                  pokryja zmarszczki, najlepszy krem nie pomoze, poslady opadna
                  vertyklanie, a ty nadal bedziesz bzdzila klocki wokol czegos co
                  natura ci dala jak zmiji, piekne zygzaczki, aby wabila samcow i
                  przetrwala gatunkowo.

                  Mozliwe ze dysponujesz kilkoma talentami w sobie, wiec rozwin to co
                  bezcenne, zanim zmarnujesz sie doszczetnie,moralnie i mentalnie
                  roztrzasajac sprawy, ktore i tak w przyszlosci bedziesz wspierac
                  botoxem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka