Dodaj do ulubionych

Poligamiczny umysł?:(

26.04.10, 23:43
W największym skrócie: Mam 28 lat, mężatką jestem od lat 4. Mąż jest moim drugim facetem. Generalnie nigdy nie byłam "w typie" facetów, nie podrywali mnie. Nasiliło się to dosyć znacząco po tym jak wyszłam za mąż - nie wiem, czy ten fakt przyciąga niektórych do "bezpiecznego" flirtu, czy coś ze mnie "emanuje", mniejsza z tym. Ponieważ, jak wspomniałam, nie mam zbyt wielkiego "przedślubnego" doświadczenia, nie umiem się na różne teksty uniewrażliwić, nie zawsze umiem przejśc do porządku dziennego nad takimi sytuacjami. Zanim wyszłam za mąż, byłam bardzo zakochana, o niczym innym nie marzyłam, tylko o życiu we dwoje z moim, inni dla mnie nie istnieli. Dalej kocham mojego męża, przyjaźnimy się, lubimy ze sobą rozmawiać, szanujemy się. Jednakże nasze zawody są krańcowo różne (on umysł ścisły, ja artystka). Z racji mojego zawodu stykam się z wieloma artystami, także mężczyznami i współpracuję z nimi. Niestety, bardzo łatwo ulegam fascynacjom. Kiedy to sobie uświadamiam, jestem na siebie zła, mam wyrzuty sumienia. Obecnie jestem na takim etapie. Pewien facet bardzo mi pomógł zawodowo, właściwie wyciągnął mnie z kryzysu, byłam o krok od przekwalifikowania się. W dalszym ciągu mi pomaga i mobilizuje do pracy. Znajomość z nim właściwie cała zaczęła się od jego inicjatywy. To on do mnie podszedł i zaczął rozmawiać w pracy. Poza współpracą zawodową oczywiście bardzo chętnie mówił do mnie takie rzeczy, które nieraz mnie krępowały, zwłaszcza w pracy:) na przykład o tym, że idealnie do niego pasuję, że taka żona jak ja to skarb, że jestem zbyt ładna i on nie może się przy mnie skupić, itd. wiadomo o co chodzi:), zdarzało się też, że korzystał z możliwości dotknięcia mnie w sytuacjach pseudo-przyjacielskich. Jednocześnie bardzo starannie unikał wszelkich "pozazawodowych" możliwości spotkań, nie wychodził z inicjatywą takowych.
Za to bardzo chciał mnie przekonać, że chce być moim przyjacielem i że przyjaźń między mężczyzną a kobietą jest możliwa (bez podtekstu). Ja uważam, że nie jest:)
To jest ogólnie mądry i oczytany facet, interesujący się psychologią, manipulacją drugim człowiekiem (treningi, coaching), robi doktorat nawet z tego.
Doszłam do wniosku, że on może przeprowadzać pewien eksperyment na mnie, który mu ma pomóc w jego zainteresowaniach tymi manipulacjami. Moja fascynacja znacznie osłabła kiedy to sobie uświadomiłam i zrobiło mi się przykro, że mogłabym być takim obiektem doświadczeń dla kogoś.
Moim pierwszym odruchem jest ucieczka od niego ale uciec nie mogę, sytuacja ekonomiczna jest taka, że muszę z nim współpracować.
Moje pytanie jest - czy jest jakieś lekarstwo na poligamię umysłu? Czy da się żyć w małżeństwie i nie fascynować co chwilę kimś spoza?
Obserwuj wątek
    • dzanky Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 00:05
      moze milosc ludzka nie jest tak trwala. Sluby, przysiegi, wielka milosc i
      fascynacja a potem szara codziennosc, rutyna ktora wiele zabija... Dobrze jak
      zostaje przyjazn, szacunek i przywiazanie.
      Moze nasz umysl nie jest monogamiczny i trzeba to po prostu zaakceptowac i
      nauczyc sie z tym zyc. Moze pilnujac pewnych zasad i granic potrafimy utrzymac
      zwiazek a fascynacje innymi pozostana jedynie w naszej glowie i beda ciekawym i
      niegroznym urozmaiceniem szarej codziennosci...
    • kobza16 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 00:48
      >czy jest jakieś lekarstwo na poligamię umysłu? Czy da się żyć w
      małżeństwie i nie fascynować co chwilę kimś spoza?

      tak, jest jedno niezawodne-seks grupowy;)

      a tak na powaznie, co złego jest w fascynacji?
    • to.niemozliwe Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 08:30
      > Moje pytanie jest - czy jest jakieś lekarstwo na poligamię umysłu?
      Ten Twój znajomy to Cię uwodzi i trochę się Tobą bawi. Spróbuj dać
      mu do zrozumienia, że znasz na przyjacielskiej stopie również innych
      mężczyzn, opowiedz mu o jakims swoim ciekawym znajomym, który Cie
      zafascynował. Chodzi o to, żeby dac mu do zrozumienia, że mimo
      serdeczności, jaką wobec niego odczuwasz nie jest kimś wyjątkowym.
      Zwróć też uwagę, że nie wypowiadając się pozytywnie o swoim mężu do
      swojego znajomego sugerujesz mu, że jest kimś lepszym.
      Wydaje mi sie, że jeżeli nie chce się rozwijać znajomości w
      kierunku romansu, czy głębszego zauroczenia, to dobrze sprawdza się
      opowiadanie potencjalnemu adoratorowi/adoratorce, jak fajnie się ma
      w życiu z mężem/żoną, jaka to jest ciekawa i dobra osoba, czasem
      wystarczy otwarcie powiedzieć, że się partnera bardzo kocha.
      To powinno obniżyć temperaturę relacji.
      Z tym, że są tacy, którzy w coś takiego nie wierzą, tzn. zawierzają
      własnym chęciom i instynktowi. Zatem, jeżeli nie będziesz
      autentyczna w takich stwierdzeniach, to nie przyniosą oczekiwanego
      skutku. Chyba, że masz wrodzone zdolności aktorskie. :)
      • ofelia1975 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 11:36
        Hm...skąd wniosek, że ja się nie wyrażam pozytywnie o swoim mężu w rozmowach z
        kimś innym?
        Ale może masz rację, jeszcze mi się przypomniało, że ten mój znajomy usilnie
        zadawał mi pytanie - czym zafascynował cię twój mąż? To było dla mnie dość
        dziwne, bo w sumie nikt o to nie pyta i to z takim uporem.
        A dodatkowo nie pomagał mi fakt, że mój mąż miał ostatnio kłopoty zawodowe i
        atmosfera między nami była nie zawsze najlepsza. To zawsze tak jest, że wtedy
        znajdzie się inny ktoś miły, kto chętnie z człowiekiem porozmawia.
        • to.niemozliwe Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 11:56
          Ano, wniosek stąd, że zainteresowanie kobiet innymi mężczyznami niż
          mąż lub partner bierze się najczęściej z ich poczucia braku
          komunikacji w związku, wyobcowania, braku zainteresowania,
          obojętności, obwiniania ze strony partnera. Wówczas przedmiotem
          rozmowy z adoratorem, o ile jest mąż, to już raczej w negatywnym
          świetle (nieważne czy uzasadnionym, czy nie, ale to element sposobu
          komunikowania się).
          Zresztą jest to sytuacja z mojej ulubionej bajki o Rybaku i Złotej
          Rybce :). Ty jesteś biedny Rybak, maż - Zła Zona, a kolega - Złota
          Rybka, której sięmożna wyżali, bo za tym kryje się wiara w jej moc
          czynienia cudów i odmieniania żywota na wspaniałe.
    • o_witch Czy jest taki umysł? 27.04.10, 11:37
      Moim pierwszym odruchem jest ucieczka od niego ale uciec nie mogę,
      sytuacja ekonomiczna jest taka, że muszę z nim współpracować.
      ....
      No dobrze, ale co na ucieczce tracisz?Np. 20 mln? Czy masz już i aż
      tak słabe poczucie własnej wartosc,i jako artysta,ze włazisz w
      relacje z jakimś popier.olonym gamoniem, sorry za słowo, ale zatkało
      mnie?
      To co z tego, ze facet farmazony plecie i jakieś tam studia i
      doktoraty robi, i co to takiego? Coś niezbednego dla rodzaju
      ludziego? Mezczyzni mysla tylko o '6', po tym jak dostanie swoje
      minie mu ochota na mężatę.

      W końcu rusz głową i stań sie samodzielna!
    • majaa Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 12:39
      Sorki za porównanie, ale robisz z siebie jakąś słodką idiotkę,
      sierotkę Marysię, w życiu której pojawił się nagle "wspaniały
      książę" i uświadomił jej, jaka to jest piękna i wspaniała i
      zasługuje na wszystko, co najlepsze. Natrętne pytania, czym
      zafascynował Cię mąż, mają prawdopodobnie uświadomić Ci, że tak w
      zasadzie, to niczym specjalnym...Facet wyraźnie korzysta z tego, że
      masz/miałaś przejściowe kłopoty małżeńskie, a Ty mu na to pozwalasz,
      próbując się przy tym usprawiedliwiać jakąś wydumaną "poligamią
      umysłu". Oczywiście to, że jesteś mężatką nie oznacza, że już nikt
      inny nie ma prawa Cię w jakiś sposób fascynować, interesować w
      sensie osobowości, ale takie granice można sobie łatwo wyznaczyć,
      jeśli tylko się tego naprawdę chce. A Ty chcesz, czy może pasują Ci
      takie dwuznaczne gierki?
    • paco_lopez Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 14:27
      srutututu majtki z drutu. gosc ci gada pierdolety banalne a twój
      umysł już pulsuje. to nie umysł , to jest nizej. umysł , to na
      szczęście stara sie kontrolować. a masz dzieci ?
      • ofelia1975 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 14:55
        Nie i na razie nie planuję


        • paco_lopez Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 15:12
          no to do piecdziesiatki bedą cie podrywac różni dolatywacze i
          amamtorzy kwaśnych jabłek. twoja zaś przyszłość niejako przesądzona.
          masz w środku worek i to on cie pcha pod kogoś kto cię będzie
          zapylał w sposób najbardziej skuteczny. cała reszta to
          racjonalizacja eufemistyczna. jeszcze sporo wody w rzece upłynie
          zanim zrozumiesz, że fascynacje mezczyznami to podszepty natury.
          żaden nie jest wcale dużo lepszy od drugiego w lidze tych, na
          których spojrzeć będziesz chciała.
          • ofelia1975 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 15:15
            A gdybym sobie zrobiła dziecko to co, skończy się?
            • paco_lopez Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 15:24
              skończy się. przejdziesz na druga strone lustra i te komplementy
              fascynujących mencizn bedą ci latac koło dupy. jak ten z którym
              jesteś okaze się poręczny w prozaicznych sprawach a dzieciak bedzie
              go kochał, to nie bedziesz się głowić nad odpowiedziami na pytania
              fircyków w zalotach.
              • wentyl77 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 15:58
                Może powiem z męskiego punktu widzenia, że to o czym piszesz to nie żadna "poligamia umysłu" a zwyczajne pożadanie, któremu nadajesz eufemistyczną nazwę. Po prostu czujesz głód między nogami, odzywają się instynkty, najprościej mówiąc: chce ci się chłopa. Czy to tak trudno napisać, nie uciekając się do pseudo-naukowych, gładkich określonek?

                Myślę, że przez długi czas czułaś się mało atrakcyjna, być może mniej wartościowa jako kobieta. I dopiero twój mąż obudził w tobie pełnię kobiecości i mamy tego efekty. Nie przejmuj się, jesteś zdrowa i normalna, a małżeństwo nie oznacza zrzeczenia się prawa do wolności, swobodnej ekspresji i fantazji.

                Nie mam dla ciebie rady. Powiem tylko tyle, że im bardziej będziesz starała się tłumić swe tendencje, tym bardziej będą dawały o sobie znać. Aha, i nie wytwarzaj wokół siebie aureoli, nikt nie jest święty:)
                • ofelia1975 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 16:06
                  Ale on nie jest nawet przystojny, ten facet. Wiec jakie pozadanie. Nic do niego
                  nie czulam, dopoki nie zaczelismy troche rozmawiac.
                  Zadnej aureoli nie wytwarzam. Nie wiem, o co chodzi, za swieta sie nie uwazam.
                  • majaa Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 16:14
                    Widocznie jesteś bardziej typem "słuchowca" niż wzrokowca. Nie musi
                    być piękny, byle fajnie makaron na uszy nawijał...
                    • ofelia1975 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 16:16
                      Fajny zwrot:) zapamiętam:) dzięki:)
                      • wentyl77 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 16:33
                        ofelia 1975 napisała:

                        "Ale on nie jest nawet przystojny, ten facet. Wiec jakie pozadanie. Nic do niego
                        nie czulam, dopoki nie zaczelismy troche rozmawiac.
                        Zadnej aureoli nie wytwarzam. Nie wiem, o co chodzi, za swieta sie nie uwazam."

                        Piszę w ten sposób, bo znałem kobiety, u których też niby była fascynacja, ale
                        natura robiła swoje i już po wszystkim zwalały winę na faceta. I też pytały, o
                        co chodzi - przecież to nie moja wina, to on mnie opętał i zafascynował...

                        Ale do rzeczy: mogłabyś rozwinąć, co uważasz za fascynację? Bo z twego opisu nie
                        wynika, co naprawdę czujesz - tak, jakby nie było w tobie emocji, namiętności
                        instynktów a tylko jakaś abstrakcyjna poligamia umysłu. Bo ja nie rozumiem
                        takiej fascynacji, która rozgrywa się tylko w umyśle - bez marzeń, fantazji,
                        błysku w oku.

                        Jak to z tobą jest? ;)
                        • ofelia1975 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 18:49
                          wentyl77 napisał:

                          > Piszę w ten sposób, bo znałem kobiety, u których też niby była fascynacja, ale
                          > natura robiła swoje i już po wszystkim zwalały winę na faceta. I też pytały, o
                          > co chodzi - przecież to nie moja wina, to on mnie opętał i zafascynował...

                          Ja nie "zwalam". To znaczy, trochę na pewno. Problem polega na tym, że ja nie
                          chciałam problemów. A jednocześnie jest tak, że sprawia mi gdzieś tam w środku
                          przyjemność świadomość, że faktycznie komuś się podobam (czego przyczyną jest
                          wcześniejsza pustynia w tym temacie). To chyba normalne, prawda?
                          Mogę się przedszkolnie tłumaczyć "on zaczął":) No ale faktycznie, on zaczął. I
                          zrobił dla mnie dużo, naprawdę. A od wdzięczności mały krok...

                          >
                          > Ale do rzeczy: mogłabyś rozwinąć, co uważasz za fascynację? Bo z twego opisu ni
                          > e
                          > wynika, co naprawdę czujesz - tak, jakby nie było w tobie emocji, namiętności
                          > instynktów a tylko jakaś abstrakcyjna poligamia umysłu. Bo ja nie rozumiem
                          > takiej fascynacji, która rozgrywa się tylko w umyśle - bez marzeń, fantazji,
                          > błysku w oku.
                          >
                          > Jak to z tobą jest? ;)

                          Fascynuje mnie to, że mamy podobne artystyczne odczucia, że widzę u niego pasję
                          do tych spraw, którą tak dobrze rozumiem, a którą nawet nie wszyscy artyści
                          posiadają, bo sporo z nich to po prostu wyrobnicy. Świetnie nam się współpracuje
                          w zespole, szczerze mówiąc, takiej współpracy na próżno szukałam np. podczas
                          studiów i w pewnym sensie pogodziłam się z myślą, że skoro wtedy nie stworzyłam
                          teamu to już go nie stworzę. Kiedy rozmawiamy o tych sprawach, nie liczymy czasu.
                          Tylko niestety cały czas myślę, że to był eksperyment.
                          Nie wiem czy to coś zmienia ale on jest singlem aczkolwiek po przejściach
                          (rozwód, dziecko).

                          Pytasz o emocje, marzenia, fantazje, błysk w oku...jeśli o nich napiszę, połowa
                          forumowiczów natychmiast stwierdzi, że jestem zwykłą k....
                          A ja nikomu nie życzę, żeby musiał takie coś przechodzić...
                          • majaa Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 19:33
                            ofelia1975 napisała:

                            > Pytasz o emocje, marzenia, fantazje, błysk w oku...jeśli o nich
                            napiszę, połowa
                            > forumowiczów natychmiast stwierdzi, że jestem zwykłą k....
                            > A ja nikomu nie życzę, żeby musiał takie coś przechodzić...

                            Acha, czyli nie piszesz nie dlatego, że tego nie ma, tylko dlatego,
                            żeby ktoś czegoś sobie o Tobie nie pomyślał...czyli jednak wychodzi
                            na to, że chcesz z siebie w pewnym sensie zrobić "świętoszkę", jak
                            ktoś tu wcześniej zauważył. A nie prościej i uczciwiej napisać, że
                            zwyczajnie chętkę na niego masz, a nie tam jakieś farmazony
                            wstawiasz o "poligamii umysłu"...;)
            • sabinac-0 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 21:57
              ofelia1975 napisała:

              > A gdybym sobie zrobiła dziecko to co, skończy się?

              Nie.

      • wy-logowana Re: Poligamiczny umysł?:( 28.04.10, 02:12
        paco_lopez napisał:
        > gosc ci gada pierdolety banalne a twój
        > umysł już pulsuje.

        Umysł ????? ;)
    • s.p.7 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 19:00
      Poligamia umyslu...
      zaczac trzeba ze to NIE UMSYL.
      tylko antura, i pzede wszystkim jej "poligamicznosc' inaczej sie obawiaa u
      kazdego i inaczej u męzczyzn i kobiet.

      Kobiety kierunkuja sie w stronę bezpieczenstwa, genow, dlatego kobieta jest w
      stanie miec trwale ok. 3 męzczyn.
      nie liczac przypadkwo czegosw rodzaju seksu bez zobwoiazan gdzie tych kontaktow
      moze byc bardzo duzo.

      Ma sie męza, ma sie kochanka, przyjaciela itd.
      Granice sąoczywiscie plynne jesli mialo by sie okreslac tym co zdrada jest a co
      nei jest,
      milosc jest zazwyczaj wiec i zdrada emocjonalna jesli ktos to tak interpretuje
      jak najbardzej istnieje.

      Ten męzcyzna to moze byc fascynacja, jak najbardziej mozesz byc jego obiektem
      "cwiczen" cp ne zmienia faktu ze twoje emcoje saprawdziwe i powinnas umiec na
      nie reagowac
      • ofelia1975 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 19:05
        Czyli według ciebie i innych tutaj to tylko biologia a nie ma mowy o uczuciach,
        które przecież rodzą się w głowie?
        Ale gdyby tak było, to bym pisała o jego oczach, uśmiechu, dłoniach a zauważ że
        w ogóle o tych rzeczach tutaj nie piszę...
        • wentyl77 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 19:27
          ofelia1975 napisała:

          "Pytasz o emocje, marzenia, fantazje, błysk w oku...jeśli o nich napiszę, połowa
          forumowiczów natychmiast stwierdzi, że jestem zwykłą k...."

          Ja bym na pewno tak nie napisał. Ale dzięki za rozwinięcie tematu.
        • s.p.7 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 19:34
          nie biologia a natura, to pojecie podobne ale troche inne, w jego obreb wchodza
          takze uczucia.

          uczuia sąjednak roznopoziomowe, sąwyzsze i nizsze oraz o roznej sile.

          to o czym psizesz nie ma wiekszego znaczenia
          wieksze znaczenie ma to co czujesz,

          wyglada to jak bys miala czesciowe wyrzuty sumeinia o zdradę
          z drugiej strony w bardzo duzej czesci akcpetuejsz cala sytuacje.

          Sama musisz ocenic to co ejst moralne a co nie jest,
        • majaa Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 19:47
          Czy to tylko biologia, czy coś więcej to już Ty sama musisz wiedzieć
          najlepiej. Ale...jeśli to nie tylko biologia, to tym gorzej...to
          może być poważne zagrożenie dla Twojego małżeństwa. Chcesz tego?
    • sabinac-0 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 20:01
      Przychodzi baba do lekarza i mowi "panie doktorze, nie wiem co sie ze mna
      dzieje, mam bardzo silny poped, wciaz mysle o mezczyznach i seksie, co mam
      robic?". Lekarz drapie sie w glowe i mowi "moze powinna pani poszukac stalego
      partnera?". Baba na to "alez ja jestem mezatka, ale to nie pomaga", lekarz "no
      coz, jesli nie przeczy to pani zasadom, czasem jedynym wyjsciem jest poszukanie
      kochanka". Baba na to "alez ja mam kilku stalych kochankow i co jakis czas
      przelotnego, ale to i tak nie pomaga!". Lekarz wzdycha "w takim razie jest pani
      chora...". Na to baba: "tak, tak, niech mi to pan napisze na recepcie, pokaze
      mezowi bo on mowi ze jestem dziwka!"
      • ofelia1975 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 20:20
        To tak a propos mojego problemu, dzięki...:P
        • sabinac-0 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 21:00
          Tak na powaznie: jak bys sie czula gdyby Twoj maz przezywal "platoniczna
          fascynacje" kolezanka z pracy?
          • ofelia1975 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 21:30
            Cieszyłabym się. Może byłoby mu z nią lepiej niż ze mną. To świetny facet a ja
            nie umiem go docenić. Często myślę, że chciałabym być sama żeby dojść z tym
            wszystkim jakoś do ładu. Mam wrażenie, że życie żyje za mnie, że się pogubiłam w
            tym wszystkim, że coś straciłam, że pewnych rzeczy już nie zrobię, że mi to
            życie uciekło.
            • sabinac-0 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 21:55
              Jesli juz wiesz, ze to swietny facet i czujesz, ze go nie doceniasz - docen go!
              Przestan sie lasic do kazdego faceta ktory rzuci ci komplement, skoncz te
              idiotyczne flirty i okaz mezowi uczucie na ktore zasluguje.

              Zastanow sie nad jednym aspektem - moze jestes jedna z tych osob, ktore wciaz
              potrzebuja dreszczyku emocji, motylkow, westchnien, zadurzenia a prawdziwe,
              dojrzale uczucie wydaje im sie nudne?

              Sa tacy, ktorzy lubia tylko gonic kroliczka, a kroliczek zlapany natychmiast
              przestaje ich podniecac.

              Przemyslenie wszystkiego w samotnosci moze byc niezlym wyjsciem, pod warunkiem
              ze bedzie to samotnosc a nie strzelanie oczami w poszukiwaniu nowego obiektu
              westchnien.

              Jeszcze lepszym pomyslem moze byc wspolny wyjazd z mezem by razem przerwac
              rutyne i odswiezyc uczucie.
            • majaa Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 23:04
              ofelia1975 napisała:

              > Cieszyłabym się. Może byłoby mu z nią lepiej niż ze mną. To
              świetny facet a ja
              > nie umiem go docenić. Często myślę, że chciałabym być sama żeby
              dojść z tym
              > wszystkim jakoś do ładu. Mam wrażenie, że życie żyje za mnie, że
              się pogubiłam
              > w
              > tym wszystkim, że coś straciłam, że pewnych rzeczy już nie zrobię,
              że mi to
              > życie uciekło.


              Zastanawiam się, czy masz tylko solidny dołek, czy może
              już "położyłaś lachę" na swoim małżeństwie, tylko jeszcze sama przed
              sobą nie chcesz się do tego przyznać...
              • kobza16 Re: Poligamiczny umysł?:( 27.04.10, 23:38
                majaa napisała:

                > ofelia1975 napisała:
                >
                > > Cieszyłabym się. Może byłoby mu z nią lepiej niż ze mną. To
                > świetny facet a ja
                > > nie umiem go docenić. Często myślę, że chciałabym być sama żeby
                > dojść z tym
                > > wszystkim jakoś do ładu. Mam wrażenie, że życie żyje za mnie, że
                > się pogubiłam
                > > w
                > > tym wszystkim, że coś straciłam, że pewnych rzeczy już nie
                zrobię,
                > że mi to
                > > życie uciekło.
                >
                >
                > Zastanawiam się, czy masz tylko solidny dołek, czy może
                > już "położyłaś lachę" na swoim małżeństwie, tylko jeszcze sama
                przed
                > sobą nie chcesz się do tego przyznać...


                Ech, a ja myślę, że swędzi ją dupa po prostu. Pewnie dopiero po
                skoku w bok przekona się jaka była glupia! 28-latnia baba, a do
                mężczyzn podchodzi jak niewyżyta, zahukana nastolatka, która tylko
                czeka zz ją któryś "doceni" w wyrku...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka