winifredagreen
27.04.10, 09:43
Już od dziecka nie spełniałam jej wyobrażeń o "Układnej córeczce w
sukieneczce" chodzilam po drzewach, byłam wiecznie brudna "bardzo
żywa".Apodyktyczna matka zawsze wiedziała jak jest najlepiej dla
mnie we wszystkich kwestiach..NIe tak sie ubierałam, nie z tymi
koleżankami sie kolegowałam co trzeba,nie miałam gustu, pomysłu na
zycie.itp skończyłam studia i uciekłam od niej założyłam własną
rodzinę.Przez chwilę był spokój a potem zaczęło się. Mamusia od
lat "umiera na serce" (jest troche histeryczką)pare razy w miesiącu
dzwoni do nas w nocy żebysmy przyjechali natychmiast bo ona umiera,
tymczasem nazajutrz cały dzień po sklepach buszuje.Często jak sie
jej odmówi (asertywnie) to wzbudzi w tObie takie poczucie winy,
włącznie z serią zarzutów że ona się tak poświęcila.....itp
Nigdy nie była dla mnie oparciem zawsze tylko liczyły sie jej
przyjaciółek "wybitne" dzieci o których godzinami rozprawiala.
Matka mnie strasznie denerwuje.Robie dobrą minę do złej gry, ale na
dłuższą metę ja chyba zwariuję.Cały czas czuję podświadomie że przez
całe zycie musiałam zasłuzyc na jej milość, al teraz kiedy ona do
mnie tak zapałala mi wcale do tego nie śpieszno