Dodaj do ulubionych

przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła...

10.05.10, 15:38
jest facet, starszy odemnie o 11 lat. Mam z nim dziecko, rozstaliśmy się pare dni przed tym jak zrobiłam test ciążowy. On mnie zostawił. Jest bardzo "rozrywkowy". Poprostu pewnego dnia podczas koeljnej awantury kazał mi się spakować i wyprowadzić-po 4 latach związku. kiedy dowiedział się już że jestem w ciąży, poinformował mnie że jeśli go przeproszę za tę awanturę to możemy do siebie wrócić. Nie miałam zamiaru tego robić.
Nasze dziecko ma w tej chwili 3 miesiące. On zamiast mi pomagać kiedy byłam w ciąży wolał balować z kumplami. Umawiał się ze mną na coś, i nie dotrzymywał słowa, zostawiał mnie na lodzie. Mieszkam ze swoimi rodzicami... nigdy go nie lubili ale po tym co zrobił to wręcz znienawidzili tego człowieka. Odkąd mały się urodził prosiłam go o pomoc-oczywiście finansową. Obiecywał że prześle kase, albo mówił że wysłał już, a kiedy kasy długo nie było wyłańczał tel...
Miesiąc temu zjawił się w moim mieście. była akcja- ostatnie dwa dni pobytu w "moim mieście", zamiast przyjść do dziecka poszedł napić się z kumplami bo dawno ich nie widział... miał zostawić pieniądze na dziecko-a nie zostawił.

do tej pory ja miałam takie podejście-nie dajesz kasy na dziecko- więc spadaj. Kiedy dzwonił odkładałam słuchawkę, nie mówiłam mu że będę chrzcić małego, nie pytałam o zdanie przy wyborze imienia... Rodzice mnie w tym wspierali...uważają że mu się należy.

jest nałogowym kłamczuchem, koloryzuje wszystko... Całe życie był gnębiony przez ojca-wyzywany od debili, ch** itp. Przez ojca alkocholika, który np robił imprezke w domu-zapraszał znajomych i opowiadał im jakiego ma beznadziejnego syna że to skończony frajer, debil itd, a on siedział w pokoju obok i musiał tego słuchać.

ostatnio odbyłam rozmowe z jego matką, która prosiła mnie aby dać mu szanse. ON chce żebyśmy zamieszkali razem(nie w polsce, pracuje zagranicą). odkąd on mnie zostawił dopiero teraz do mnie dociera że nie mogę o nim zapomnieć-normalne mamy dziecko i musimy być w kontakcie. Ale ja go kocham......... ja się nie boję, ja chcę dać mu szanse... uważam że jako ojciec mojego dziecka ma prawo do tego aby dać mu szanse. on ma problem- pali trawe, mówi że dla małego zrobi wszystko- że już nie będzie palić.

I teraz-ja się nie boję, jeśli mu się nie uda wiem że ja sobie poradze...mogłabym do niego jechać, mogłabym z nim zamieszkać a nawet do niego wrócić. powiedziałam mu to nawet-że jeśli skończy z imprezami i jaraniem to możemy do siebie wrócić...

MOI RODZICE- tego nie chcą, uważają że powinnam z synem zostać u nich, bo tu nam nic nie grozi, zawsze będzie co zjeść, na nich można polegać. Wspierali mnie całą ciąże-ojciec woził do lekarza, na badania, zjeździł ze mną całe miasto kompletując wyprawke dla małego, mama dawała mi dobre słowo, bardzo mnie wspierała, bardzo o mnie dbali kiedy byłam w ciąży. teraz wnuczek jest ich oczkiem w głowie.
Rozsądnie byłoby z nimi zostać... Prawdopobnie gdybym powiedziała im że chcę odejść z domu i zamieszkać z ojcem mojego dziecka, obraziliby się na mnie. To znaczy-napewno by tak było-obrazili to znaczy nie chcieliby mnieć ze mną nic wspólnego przez dłuższy czas, uznaliby że jestem jednak GŁUPIA, że on znowu mnie zostawi bo będzie wolał balować niż bawić się w rodzine. A najgrosze jest to że tak może być...

mam w sobie takie coś, że nie chcę krzywdzić rodziców, bardzo ich szanuję, liczę się z ich zdaniem...

ja nie wiem co mam robić. Dla mnie to tragedia. I tak źle i tak niedobrze...

A JEŚLI ON ZNÓW ZAWIEDZIE?? a jeśli nie... należy mu się kolejna szansa? co będzie lepsze dla dziecka?
Obserwuj wątek
    • laylana Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 15:50
      Cóż, ja myślę, że Piotruś Pan się nie zmieni. Nie ma czegoś takiego,
      że "wrócimy do siebie, każdy się zmieni i będzie cacy". Bo nie
      będzie. Może na początek, jeśli mu tak zależy na Waszym związku i
      dziecku, niech chłop pokaże, że potrafi płacić alimenty, rzucić
      narkotyki, nadmiar alkoholu i imprezki z kumplami. A dopiero gdy to
      zrobi, zastanów się czy chcesz wyjeżdżać. I pamiętaj, że będziesz
      tam sama - jeśli on Cię zawiedzie, a wydaje mi się że na pewno tak
      by było na dzień dzisiejszy, to nie masz nikogo, rodzice daleko,
      pomocy zero.
      Niech pokaże jak mu zależy na dobry początek, pozdrawiam Cię
      serdecznie.
      • dzanky Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 17:40
        tez nie wierze w to ze sie zmieni. Kobieto zastanwo sie, w co Ty sie chcesz
        wpakowac! Narkotyki, alkohol, zero kasy i zainteresowania dzieckiem... pewnie
        skonczy jak ojciec a Ty chcesz swojemu dziecku zafundowac takie warunki rozwoju
        w patologicznej rodzinie? Nie wierz w obiecanki, popatrz na fakty. Byc moze
        mowiac mu wlasnie nie i zostajac z rodzicami i stawiajac warunki jego leczenia
        aby mogl widziec syna i zadajac alimentow sprawisz, ze sie ocknie i przypomni
        sobie, ze ma dziecko i moze uda sie na terapie. Uzalezniony idzie na terapie
        najczesciej dopiero wtedy, kiedy nie ma innego wyjscia i moze stracic cos na
        czym mu zalezy. Jesli chcesz mu pomoc wyjsc z tego to nie zachowuj sie jak osoba
        wspoluzalezniona i mow nie i stawiaj warunki! Najpierw niech udowodni ze potrafi
        byc ojcem. Nie skazuj swojego dziecka na dziecinstwo z takim ojcem!
    • zazdrosnyfacet Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 17:51
      pamiętaj,ze narodziców zawsze możesz liczyć, a faceta nie zmenisz,
      niech sam pokaże co potrafi i że mu zależy jak taki mądry.....
      powodzenia!
      • o_witch Ten facet cie nie kocha. 10.05.10, 17:59

        Wyrzucil cie z domu kiedy bylas w ciazy, nie odwiedzil dziecka, ani
        nie placi alimentow.
        Masz duzo faktow, ze ten gosc nie nadaje sie do zycia.
        Nalezy dziecko chronic przed taka patalogia.To jest samo dno.
        Pogon go na zbity pysk.

        Co ja bym zrobila?
        Ja bym go ani x nie spotkala.
    • greengrey Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 18:10

      Jeżeli on chce zająć się Tobą i dzieckiem, stworzyć z Wami rodzinę-
      niech przyjedzie do Polski i zamieszka tu

      To nie powinno być tak, Ze to Ty i dziecko poświęcacie całe poczucie
      bezpieczeństwa, swoje życie i cały ułożony świat, że by dostosowqać
      się teraz do NIEGO.

      Możesz dać mu szansę jeśli chcesz i zamieszkać z nim, ale nie pal
      wszystkich mostów za sobą, zostań w Polsce, w tym samym mieście,
      gdzie rodzice, którzy byli dla Ciebie ogromną pomocą, wsparciem -
      zastąpili we wszystkim! męzczyzne, który zupełnie nie stanął na
      wysokości zadania

      Nic dziwnego,że rodzice cierpną na myśl, że miałabyś jechać do
      niego, do tej pory ten człowiek ani razu nie pokazał, że jest
      wiarygodny

      to przedsięwzięcie jest obarczone wielkim ryzykiem. Osobiście nie
      wierzę, że on porzucie swój styl życia i nałóg.

      Jeśli jednak, jak mówi, chce z wami być- niech zacznie od tego, że
      poświęci coś z siebie i przeniesie się do twojego miasta

      ciekawe, czy na początek jest skłonny zrobić coś dla was

      czy to tylko Ty masz podporządkować swoje życie i bezpieczeństwo
      socjalne dziecka- jego życiu?
    • sabinac-0 Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 20:23
      Uwazam, ze nie jest dobrze rzucac sie w ten zwiazek, nawet nie ze wzgledu na
      rodzicow, lecz ze wzgledu na Ciebie i dziecko.

      Nie sadze, by bylo dobrym pomyslem wyjezdzac gdzies daleko, skladajac los swoj i
      dziecka w rece niezrownowazonego, nieodpowiedzialnego czlowieka, ktorego glownym
      zajeciem sa alkoholowe imprezy i palenie trwki i ktoremu jedna klotnia wystarczy
      do zerwania kilkuletniego zwiazku.

      Co do dania mu szansy - dobrze, niech ma szanse. Jesli obiecuje Ciebie i dziecko
      urzymac, niech to robi teraz. Jesli obiecuje, ze skonczy z trawka, niech skonczy
      teraz. To samo z alkoholem i imprezami.
      Powiedz mu, ze jesli przez np. rok bedzie trzezwy i czysty, skonczy z imprezami,
      utrzyma regularny kontakt z Toba i dzieckiem i co miesiac da Ci okreslona kwote
      na dziecko, wyjedziesz z nim.

      Ale zadnych kredytow.
      Swoim dotychczasowym zyciem udowodnil, ze nie mozna na nim polegac.
      Celny strzal nasieniem to za malo, by zasluzyc na danie szansy.

      Takie zaufanie na wyrost moze sie skonczyc tym, ze bedziesz musiala klepac
      biede, znosic jego chlanie i palenie, ze wasz dom stanie sie mordownia i cpalnia
      i ze w koncu, po jakiejs sprzeczce, wyrzuci Cie z dzieckiem na ulice. I jesli
      Cie nie pobije po pijaku albo nie skrzywdzi dziecka w narkotycznym szale
      bedziesz miala szczescie.
    • skarpetka_szara Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 20:38
      a ja moge w slepo tobie zagwarantowac ze sie nie zmieni.

      A tak w ogole to dlaczego ty wybierasz aby mu zaufac??? czy to nie
      jest tak ze osoba ktora zchrzanila ma obowiazek najpierw ci
      udowodnic ze sie zmienila (dorosla/zmadrzala) a dopiero potem
      oczekiwac ze dasz nastepna szanse/zaufasz?

      Niech przez rok ci regularnie przysyla kase - terazniejsza i
      zalegla - niech przyjezdza, niech sie stara, niech czyta ksiazki o
      dzieciach i ich wychowaniu, niech chodzi na terapie - i jezeli
      bedziesz widziala zmiane dlugofalowa - MOZE daj szanse.

      Inaczej to strata Twojego czasu, zdrowia Twojego i Twojego
      dziecka. Wiesz, majac dziecko powinnas byc bardziej
      odpowiedzialna - przynajmniej jedno z rodzicow takie powinno byc.
    • anbale Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 20:58
      To jest naprawdę zadziwiające, jak niektórzy potrafią świetnie zamanipulować
      otoczeniem. Człowiek, który kompletnie zawiódł, zawalił właściwie wszystko co
      mógł zawalić w relacjach z Tobą i z dzieckiem, ustawił sytuację tak, że to on
      daje szanse Tobie, a Ty się gryziesz, no bo przecież miłość, ach miłość...
      Wiesz, to powinno być tak, że jeśli mu zależy- to on powinien stawać na głowie,
      żeby się zrehabilitować
      ale nie- on nic nie zmieni, będzie tak jak było, tak jak jemu pasuje; i to Ty
      masz sie gimnastykować, żeby dostosować się do jego stylu życia i na otarcie łez
      powtarzać sobie "dałam mu szansę"...
      A jaką masz pewność, że po jednej kłótni np. o nieumyty talerz nie wylądujesz z
      hukiem na ulicy z dzieckiem? Przecież dał się już poznać od tej strony, czego
      się spodziewasz?

      • o_witch Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 21:53
        najgorsze w tym wszystkim jest to ze ona...pojedzie! Pomimo
        slusznych rad. Madrosc jedni wyssia z mlekiem matki. Inni musza za
        nia zaplacic ogromna cene!

    • ksioncepcja Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 21:44

      Jesteś mu potrzebna jedynie za usprawiedliwienie nieudolności swej .
      Pojedziesz za granicę do człowieka , który nie może wysupłać na alimenty dla syna w Polsce :)))
      Czy myślisz , ze jak tam już będziesz , to zmieni się coś dla ciebie na lepsze ?
      Będziesz mu tylko wymówką tam , że jest tak do dupy!
      Pozwól , niech spełni swój obowiazek , niech weźmie współodpowiedzialność za wychowanie dziecka , niech będzie nawet mu ojcem , a ty możesz nawet zostać starą panną i czekać aż się zmieni- jak sobie tek chcesz .

      • arleta19843 Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 22:09
        płakać mi się chce, czuję że całe życia będę syna przepraszać za to jakiego wybrałam mu ojca...
        ktoś pisał że najgorsze jest to że niby pytam a i tak pojade...

        Wiecie ja raczej napewno nie pojade, bo taka podróż kosztuje, a jak zanm życie to on nie będzie w stanie odłożyć. I dobrze..
        ja się od niego nie mogę uwolnić. on mi robił takie starszne rzeczy że to się w głowie nie mieści, zostawiał mnie ze swoimi pijanymi kumplami, a sam gdzieś sobie wychodził i już nie wracał, zaręczył się ze mną, a kiedy oddałam mu pierścionek i powiedziałam że musimy spróbować od początku, że powinien mi go dać jak będzie naprawde gotowy to on go sprzedał, podbił mi oko dwa razy, a to i tak pikuś o tym co najgorsze wole nie wspominać . pięknych chwil w naszym wspólnym życiu było...ze trzy cztery...

        ja jestem chora psychicznie chyba że w ogóle biore pod uwage ponowne zamieszkanie z nim... tyle złych rzeczy mi zrobił a ja go i tak kocham i zrobiłabym wszystko żeby mu pomóc. jestem już rok czasu sama i nie moge się z tym pogodzić. Tak mnie pochłaniał związek z nim że nie mam nawet żadnej koleżanki z którą mogłabym na te tematy porozmawiać. gubie sie:/
        • ksioncepcja Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 22:21
          Zajmij się sobą , dziecko to jeszcze nie koniec świata , przecież masz rodzicow , którzy ci pomogą . Skorzystaj z tej szansy i pomyśl o przyszłości . Twoja pomyślność , to również dobra przyszłośc dla twojego dziecka :)
          Pozdrawiam
        • anbale Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 22:51
          O Boże, ręce opadają...
          We mnie takie kobiety jak Ty nie wzbudzają współczucia, podejrzewam jakiś
          specyficzny masochizm, to nie są normy zdrowia psychicznego. No po prostu on Cię
          rozściele pod swoimi drzwiami jako wycieraczke, a przez ciebie przeleci dreszcz
          rozkoszy, i satysfakcja, żeś taka mu przydatna...
          A najgorsze, że nic do ciebie nie dociera, poleziesz za nim jak owca na rzeź, bo
          przecież go kochasz i musisz mu pomóc (w czym?)- na razie nie masz kasy żeby
          rzucić wszystko i gnać do miłości swego życia, ale niech no tylko parę groszy
          skądś skapnie, od razu się stawisz, aby pluł, bił, kopał, poniżał, lżył...
        • o_witch Psycholog. 10.05.10, 23:44
          Powinnas szukac pomocy psychologa, terapii. Dlatego,ze twoje
          zachowanie jest gleboko destruktywne dla ciebie samej. Pomimo,ze
          piszesz, ze rodzice sa ok. To jednak czegos w tym domu zabraklo,
          skoro tak ciagnie cie do milosci, do czlowieka, ktory
          najprawdopodobniej sam ma problemy z uczuciami. I wyrazny ich
          deficyt, w sensie umiejetnosci kochania.
          Zazwyczaj jest tak,ze psychika czlowieka szuka balansu. Kazdy ma
          inna potrzebe kochania i inaczej ja wyraza. Tam gdzie w domu czegos
          zabraklo np. uczucia milosci, we wczesnym dziecinstwie, czy w
          mlodosci, to czlowiek balansuje, szukajac jej jak witaminy, na
          zewnatrz.
          Posrod obcych ludzi. Czesto podswiadomie wybiera partnera, z ktorym
          powiela juz dobrze poznany schemat. I doznaje 'potwierdzenia',ze nie
          jest wart milosci.

          Co nigdy nie jest prawda, bo kazdy czloiwek jest wart szacunku i
          milosci.
          Wiec ja mysle,ze gdybys poszukala dobrej terapii, napewno powoli za
          jakis czas, umialabys kontrolowac te czynniki, ktore robia ze
          wpadasz w destruktywne relacje.

          W tej relacji nie chodzi o niego, chodzi o ciebie sama.Pewna czesc
          ciebie w ten sposob upomina sie o wykonanie porzadku ze soba i swoim
          zyciem. Chce jakgdyby wyrosnac i odbic sie na nowe tory.
          Na to by wskazywalo robienie takiego bilansu jaki zrobilas powyzej.
          Strat i zyskow.


          Masz juz dla kogo zyc, wiec szanuj to zycie. Dziecko to najwiekszy
          nasz przyjaciel. Warto w ta milosc 'zaiwestowac'!
        • greengrey Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 11.05.10, 11:37
          arleta19843 napisała:


          > ktoś pisał że najgorsze jest to że niby pytam a i tak pojade...
          >
          > Wiecie ja raczej napewno nie pojade, bo taka podróż kosztuje, a
          jak zanm życie
          > to on nie będzie w stanie odłożyć.

          dziewczyno, posłuchaj, co Ty piszesz..

          Piszesz, że nie pojedziesz, bo nie masz na pieniędzy

          To znaczy, że gdybyś miała wolne 2 tysiące złotych, to byś pojechała?

          Ty nie powinnaś tam jechać, bo narażasz swoje dziecko i siebie na
          poniewierkę i kaprysy nieodowiedzialnego faceta, który kieruje się
          własnymi zachciankami i nałogiem- a nie dobrerm swojej rodziny

          nie możesz na niego liczyć w żadnym razie- on nie porzuci swojego
          trybu życia, Ty będziesz ponosiła wszystkie obowiązki związane z
          dzieckiem i sobą

          a sama nie masz jak iść do pracy za granicą , bo musisz się
          opiekować rocznym dzieckiem. Jak się utrzymasz?

          czy widzisz w co chcesz się pakować?


        • sabinac-0 Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 11.05.10, 17:32
          arleta19843 napisała:

          > płakać mi się chce, czuję że całe życia będę syna przepraszać za to jakiego wyb
          > rałam mu ojca...

          Za co przepraszac? Ze nie ma domu jak w familijnych serialach? Wiekszosc ludzi
          nie ma i zyje.
          Najwazniejsze, ze Ty jestes kochajaca i oddana matka.

          > ja się od niego nie mogę uwolnić. on mi robił takie starszne rzeczy że to się w
          > głowie nie mieści, zostawiał mnie ze swoimi pijanymi kumplami, a sam gdzieś so
          > bie wychodził i już nie wracał, zaręczył się ze mną, a kiedy oddałam mu pierści
          > onek i powiedziałam że musimy spróbować od początku, że powinien mi go dać jak
          > będzie naprawde gotowy to on go sprzedał, podbił mi oko dwa razy, a to i tak pi
          > kuś o tym co najgorsze wole nie wspominać . pięknych chwil w naszym wspólnym ży
          > ciu było...ze trzy cztery...
          >
          > ja jestem chora psychicznie chyba że w ogóle biore pod uwage ponowne zamieszkan
          > ie z nim... tyle złych rzeczy mi zrobił a ja go i tak kocham i zrobiłabym wszys
          > tko żeby mu pomóc. jestem już rok czasu sama i nie moge się z tym pogodzić. Tak
          > mnie pochłaniał związek z nim że nie mam nawet żadnej koleżanki z którą mogłab
          > ym na te tematy porozmawiać. gubie sie:/

          No, przepraszam za wyrazenie, koooooorwa.
          Zebys wiedziala ile ja sie tego nasluchalam jako lekarz sadowy?
          Dziesiatki, setki kobiet - pobitych, zgwalconych, pobitych, posiniaczonych, z
          polamanymi koscmi, poparzonych, poklutych nozem.
          Jedna na wozku byla, 40 lat wytrzymala ze swoim ksieciem.
          Przychodza z placzem, prosza o pomoc a potem wycofuja pozew, bo "ja go kocham",
          "ja chce mu pomoc", "chce dac mu szanse", "on nie jest zly, chory pewnie jest,
          dziecinstwo mial ciezkie", "dziecko musi miec ojca".
          Jednej z nich robilam niedawno sekcje - "biedny, wcale nie zly tylko z
          problemami" zadal jej 26 ciosow nozem. Zapewne kochala go do konca. Jej
          osierocone dziecko (2 lata) wzieli pod opieke dziadkowie.

          Kurcze, dziewczyno, obudz sie, przestan bujac w oblokach, przestan snic!
          Przestan ogladac glupie seriale, kretynskie komedie romantyczne gdzie kazdy dran
          przychodzi pod prog ukorzyc sie i wyznac milosc, obowiazkowo w deszczu.
          Nie wiem, uszczypnij sie, poczytaj jakis poradnik, na terapie jakas sie zapisz -
          cokolwiek, ale zacznij widziec rzeczywistosc, nie dziewczece marzenia!
          Koooorde, kobieto, matka jestes, dorosnij!
        • skarpetka_szara Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 11.05.10, 17:44
          On jest uzalezniony od %ow , ty jednak jestez uzalezniona od
          toksycznych zwiazkow. Musisz isc do psychologa i sie leczyc bo
          psychike masz zkaleczona. I jest to powazne bo jak nie pojdziesz to
          cala ta choroba psychiczna przejdze na twoje (jeszcze) niewinne
          dziecko. A potem bedziesz plakac ze Twoj synek siedzi w
          poprawczaku.
    • paco_lopez Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 22:15
      to niestabilny zawodnik. można go porównać do bramkarza, który z
      okna piłke wyciąga w jednej akcji a w następnej puszcza szmate pod
      brzuchem. jakbym go zobaczył, to dwa spojrzenia wystarczyłyby żeby
      ci powiedzieć czy on sie do czegokolwiek nadaje, a szczególnie do
      dziecka. jest część facetów z którymi nie należy sie parzyć pod
      żadnym pozorem.
      • laylana Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 22:20
        tak tylko my kobiety jakoś nie potrafimy ich rozszyfrować
        natychmiast :/
    • kalllka Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 10.05.10, 22:39
      ehh, nastepny news z wieloznacznosci... wielokropkow...
      moze byloby prosciej i jednoznaczniej "Zurek" forumowiczom pokazac, uprzykladawiajac epilepsja bohaterki filmowej, wlasna padaczke koncepcyjna i mitrege Twojego wychowania.
      sprobuj wybaczyc, szp autorko, krytyke; ale nim ujawnisz forum i swiatu nierozwazone problemy i poprosisz o wczytanie przypadkowych ludzi,pierwej sama przeczytaj i postaraj zrozumiec forformule. sprobuj poszukac w zawartosci watkow, przykladow do zestawienia i przeanalizowania z wlasnymi problemami. tym samym podejmij probe przetestowania na samej sobie, tego co tak bezmyslnie testujesz, na innych.
      czekajac niecierpliwie na efekty testow: na doroslego rodzica, pozdro
      :)
      • arleta19843 Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 11.05.10, 01:15
        masochizm-ja to wiem, że za młodu w moim domu miłości i zrozumienia nie było to fakt, rodzice się długo docierali-a dotarli dopiero pare lat temu.
        Do psychologa, prywatnie mnie nie stać, a z naszym miastowym już się poznałam dawno temu(odnośnie tego braku miłości i zrozumienia) i zignorował moje problemy, może to taka forma terapii-wmawianie komuś że jego problemy są wyssane z palca-wprowadził mnie w zakłopotanie tak że później wstydziłam się mówić... żeby jechać za miasto- nie mam z kim synka zostawić, rodzice pracują...

        kallka to jaka jest idea tego forum... ponoć można tu pisać o problemach, to piszę, może mam dosyć samodzielności i zamiast wyszukiwać w archiwum podobnych wątków mam ochotę uzewnętrznić się. nnigdzie nie jest powiedziane-uwaga nim założysz wątek przeszukaj archiwum bo być może ktoś miał identyczne problemy, każdy człowiek jest inny i jego problemy również są inne od problemów pozostałych, nienawidzę uogólnień. Bezmyślne jest tłamszenie w sobie złych emocji tylko dlatego że ma się obawy że ktoś ci powie że zachowujesz się bezmyślnie prosząc o zdanie innych. Było mi tego trzeba aby pare osób powiedziało to o czym ja od czasu do czasu zapominam...

        ja również pozdrawiam
        • o_witch Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 11.05.10, 14:10

          Nikt z nas tutaj piszacych tak dobrze ciebie nie zna jak ty sama.
          Moje rady dla ciebie sa takie jakbym radzila swojej wlasnej corce. Z
          serca plynace.

          Tak mysle,ze jakies silne zauroczenie ciagla ciagnie cie do niego. I
          napewno jest tez w tym ogromna nadzieja, aby sprobowac, dac szanse
          na normalny dom. Dla siebie dla dziecka.
          To sa trudne zyciowe decyzje, bo pociagaja za soba tez losy twojego
          dziecka.
          Klotnie i awantury z takim czlowiekiem sa bardzo niebezpieczne. Bo
          jest on nieobliczalny. Moze bardzo cie skrzywdzic.
          Agresja mezczyzny i agresja kobiety, to dwie rozne rzeczy.

          Wracajac do jego matki, jezeli ona tak mowi tobie, to powiedz jej
          'dobra, ale po tym co sie stalo nie latwo jest to wszystko zlepic
          w calosc. Wiec niech i on pokaze ze przez rok dwa potrafi placic
          regularnie alimenty dla ciebie na dziecko! Zmienic tryb zycia, bez
          kolezkow, bez libacji i absolutnie bez trawy. '

          Jezli tak, to za jakis czas mozesz sie z nim spotkac.
          Oraz za ewnetulana podroz, to nie ty placisz, a on!

          Zastanow sie dziewczyno, bo ludzi jest duzo.
          tego typu uczucia -kochania- mozna z czasem przygasic.Grunt to sie
          nimi nie excytowac, ani nie rozdrazniac.
          A moze znajdziesz jakiegos innego mezczyzne blizej ciebie, a ktory
          jest wartosciowy?
          Daj sobie szanse, poki jeszcze zycia przed toba duzo.
    • madziula201 Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 11.05.10, 19:32
      Odpusc sobie wiecznego chlopca.On sie nie zmieni!!!Nie kocha Cie, bo jesli by
      kochal, to dla ukochanej osoby zrobilby wszystko , a nie doprowadzal do lez.Nie
      stwarzaj dziecku koszmaru.Lepiej byc bez ojca, niz z ojcem
      awanturnikiem.Trzymaj sie ,nie on jeden na swiecie
    • kol.3 Re: przeczytaj, co byś zrobił/zrobiła... 11.05.10, 19:46
      Ja rozumiem, że masz zacięcie masochistyczne i brakuje Ci rozumu, ale
      oszczędź dziecko, ono nie jest winne, że ma głupich rodziców.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka