arleta19843
10.05.10, 15:38
jest facet, starszy odemnie o 11 lat. Mam z nim dziecko, rozstaliśmy się pare dni przed tym jak zrobiłam test ciążowy. On mnie zostawił. Jest bardzo "rozrywkowy". Poprostu pewnego dnia podczas koeljnej awantury kazał mi się spakować i wyprowadzić-po 4 latach związku. kiedy dowiedział się już że jestem w ciąży, poinformował mnie że jeśli go przeproszę za tę awanturę to możemy do siebie wrócić. Nie miałam zamiaru tego robić.
Nasze dziecko ma w tej chwili 3 miesiące. On zamiast mi pomagać kiedy byłam w ciąży wolał balować z kumplami. Umawiał się ze mną na coś, i nie dotrzymywał słowa, zostawiał mnie na lodzie. Mieszkam ze swoimi rodzicami... nigdy go nie lubili ale po tym co zrobił to wręcz znienawidzili tego człowieka. Odkąd mały się urodził prosiłam go o pomoc-oczywiście finansową. Obiecywał że prześle kase, albo mówił że wysłał już, a kiedy kasy długo nie było wyłańczał tel...
Miesiąc temu zjawił się w moim mieście. była akcja- ostatnie dwa dni pobytu w "moim mieście", zamiast przyjść do dziecka poszedł napić się z kumplami bo dawno ich nie widział... miał zostawić pieniądze na dziecko-a nie zostawił.
do tej pory ja miałam takie podejście-nie dajesz kasy na dziecko- więc spadaj. Kiedy dzwonił odkładałam słuchawkę, nie mówiłam mu że będę chrzcić małego, nie pytałam o zdanie przy wyborze imienia... Rodzice mnie w tym wspierali...uważają że mu się należy.
jest nałogowym kłamczuchem, koloryzuje wszystko... Całe życie był gnębiony przez ojca-wyzywany od debili, ch** itp. Przez ojca alkocholika, który np robił imprezke w domu-zapraszał znajomych i opowiadał im jakiego ma beznadziejnego syna że to skończony frajer, debil itd, a on siedział w pokoju obok i musiał tego słuchać.
ostatnio odbyłam rozmowe z jego matką, która prosiła mnie aby dać mu szanse. ON chce żebyśmy zamieszkali razem(nie w polsce, pracuje zagranicą). odkąd on mnie zostawił dopiero teraz do mnie dociera że nie mogę o nim zapomnieć-normalne mamy dziecko i musimy być w kontakcie. Ale ja go kocham......... ja się nie boję, ja chcę dać mu szanse... uważam że jako ojciec mojego dziecka ma prawo do tego aby dać mu szanse. on ma problem- pali trawe, mówi że dla małego zrobi wszystko- że już nie będzie palić.
I teraz-ja się nie boję, jeśli mu się nie uda wiem że ja sobie poradze...mogłabym do niego jechać, mogłabym z nim zamieszkać a nawet do niego wrócić. powiedziałam mu to nawet-że jeśli skończy z imprezami i jaraniem to możemy do siebie wrócić...
MOI RODZICE- tego nie chcą, uważają że powinnam z synem zostać u nich, bo tu nam nic nie grozi, zawsze będzie co zjeść, na nich można polegać. Wspierali mnie całą ciąże-ojciec woził do lekarza, na badania, zjeździł ze mną całe miasto kompletując wyprawke dla małego, mama dawała mi dobre słowo, bardzo mnie wspierała, bardzo o mnie dbali kiedy byłam w ciąży. teraz wnuczek jest ich oczkiem w głowie.
Rozsądnie byłoby z nimi zostać... Prawdopobnie gdybym powiedziała im że chcę odejść z domu i zamieszkać z ojcem mojego dziecka, obraziliby się na mnie. To znaczy-napewno by tak było-obrazili to znaczy nie chcieliby mnieć ze mną nic wspólnego przez dłuższy czas, uznaliby że jestem jednak GŁUPIA, że on znowu mnie zostawi bo będzie wolał balować niż bawić się w rodzine. A najgrosze jest to że tak może być...
mam w sobie takie coś, że nie chcę krzywdzić rodziców, bardzo ich szanuję, liczę się z ich zdaniem...
ja nie wiem co mam robić. Dla mnie to tragedia. I tak źle i tak niedobrze...
A JEŚLI ON ZNÓW ZAWIEDZIE?? a jeśli nie... należy mu się kolejna szansa? co będzie lepsze dla dziecka?