ona_lina21
10.05.10, 21:21
Chyba potrzebuję pomocy.
Naprawdę mi ciężko. Nie ufam mojego chłopakowi mimo ze nic nie zrobil. Ogólnie
nie ufam chlopakom, facetom. Wszyscy zawsze mnie trakowali tak samo... moze to
przez to... Najpierw koleżanka-kolega a jak się nadarzy jakaś okazja to głupie
teksty, propozycje... mimo ze nie jestem z dziewczyn które lubią być podrywane.
Mam taką naturę że we wszystkim doszukuję się głębi, a to co powierzchowne,
płytkie mnie zniechęca. Nawet jak już się skusze na flirt to ma złożoną
konstrukcję i są to jakieś wieloznaczne dialogi. Nigdy nie zdradziłam żadnego
swojego faceta. Żaden moj facet też mnie nie zdradził. Przynajmniej nie mam
zadnych racjonalnych przesłań na ten temat ...czy dowodów...
Mimo wszystko co do faceta ktorego baardzo szalenie kocham nie mam zaufania ;(
...a dlaczego? bo to facet! i na pewno KAŻDY facet rzuca zboczone teksty do
innych kobiet (przeciez ja sie tyle razy z tym spotkalam)... myśli o kobietach
tylko w jeden sposob.
Wiec jak mam ufac własnemu chlopakowi ktory mowi ze mnie kocha, widzę że mnie
kocha. ON TEŻ PEWNIE KŁAMIE ;(.
On jest otwarty do ludzi. To fajny facet. Miły, uśmiechnięty. WIęc ja na tej
podstawie uważam ze on bajeruje inne kobiety..... tak jak faceci próbują
bajerować mnie bo też jestem otwarta, wesoła, zabawna. No wiec napewno jego
też ktoś bajeruje, w końcu pracuje z ludzmi wiec okazji jest mnóstwo.
Sądzę że takie myślenie jest niesprawiedliwe. Nie umiem jednak tego opanować.
Najgorsze ze on wie ze jestem zazdrosna i zawsze się wkurza bo ja go
podejrzewam niewoadomo o co.
Tylko dlaczego sobie z tym nie radze:(.
pozdrawiam.