speni
05.03.04, 15:41
Mam taki o to problem. Mój mąż kompletnie nie radzi sobie z negatywnymi
emocjami (to moja diagnoza). Kocham go bardzo jest bardzo dobrym mężem,
cudownym ojcem, ale jak coś jest "nie tak", nie podchodź bez kija,
ciska "mięsem" gdzie popadnie i do kogo popadnie, kompletnie nie zdając sobie
sprawy z tego jak bardzo ranią słowa, mimo, że za chwilę powie przepraszam.
Mówi wprost, że nad tym nie potrafi zapanować, a ja mu wierzę, bo znam go jak
własną kieszeń, mogę przewidzieć każdy najmniejszy jego ruch. Problem w tym,
że ja mu nie pomogę, on sam sobie też nie, bo próbuje już od 7 lat i sam do
tego się przyznaje, że kompletnie nie potrafi nad tym zapanować. Ale nie
potrafię go przekonać do wizyty u psychologa (już kiedyś chodził i twierdzi,
że to strata czasu). Nie pomagają ani groźby ani prośby. Tworzymy świetną
rodzinę, nie chcę tego stracić tylko dlatego, że on nie chce dać sobie pomóc.
Może macie jakieś pomysły ???
Pozdrawiam