Dodaj do ulubionych

A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór?

IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 19.02.02, 20:57
Jak to dobrze, że nie widać w trakcie tuteszej wymiany zdań jak kto ubrany ;-)
Wysoko cenię wypowiedzi paru osób (na przykład: ......, no dobrze, zmilczę...
i... no i innych paru osób też :-))) ).
Ale nie o to chodzi.
Ja zamiast stroju, mam przechył na słowa... bardzo potrafią rozebrać człowieka!
(Ubrać w fałszywe norki – także).
Kategoryczne rozdawanie laurek – osłabia (właśnie coś takiego prawie robię,
hmmm). Ale wylewanie oskarżeń – jeszcze bardziej.
Czy macie pogląd, jak wyrażać swoje zdanie w opozycji do innej osoby? Pół biedy
kiedy właściwie pozytywne (?):
„Alka! Też masz rację!”
... gorzej, gdy mamy kogoś skrytykować.
I co, jak to zrobić?
Nie robić? To hipokryzja.
Robić osładzając? (Gdy matka mówiła: - Jestem z ciebie taka dumna – czekałam na
to „ale”, zawsze padało...)
No, powiedzcie...

Wszystkich pozdrawiam
Marta
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? 19.02.02, 22:23
      nie bralabym pod uwage tylko jezyka, ale tez "mowe ciala"
      jak ktos cos mowi, ale nawet nie stara sie patrzec w moja strone (nie wymagam
      patrzenia w oczy, choc milo by bylo)- to przeciez odrazu wiadomo ,ze to nie
      szczere.
      albo z takim polusmieszkiem, mam ochote wtedy...., no tak przeklinanie jest be
      jak ktos juz mowi cos, co ma byc nieprzyjemne, ale szczere - to niech mowi
      spokojnie i rzeczowo. jakos ten cios przelkne.
      moze nie obuchem bez leb, ale jasno i zrozumiale
      I nie za moimi plecami, tego nie znosze. to tyle na razie, udzielam glosu
      pozostalym, bo sie tak paskudnie wepchalam bez koleiki
      posdrufka
    • Gość: Pastwa Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? IP: 172.17.15.* 20.02.02, 00:27
      Jeśli można...
      Umyślnie zdjąłem ubranie na czas tej wypowiedzi, aby nie wpływało zanadto na
      moje zachowanie:)
      Racja z komplementami kłopotu nie ma( a jeśli to nieduży).
      Osobiście doceniam każdą sensowną i uzasadnioną krytykę mojej osoby, lubię
      jednak, gdy krytykujący:
      A)nie wykrzykuje na mnie,
      B)nie okazuje widocznej wyższości
      C)nie delektuje się swoją wypowiedzią cedząc każdy wyraz..
      Dodatkowo cenie sobie w wypowiedzi wyrazistość(dobór celnych słów)i maksymalną
      prostotę.
      Przypadki osób bardzo przewrażliwionych na swoim punkcie,(jeśli ich jeszcze
      dodatkowo lubię)traktuję mnie więcej tak:
      Staram się nie zwracać(jak się da) bezpośrednio tzn. wszelkie: twoja,twoje,ty
      itd. zastępuję np.: w takiej wypowiedzi niewłaściwe jest to i to, w takim
      zachowaniu.....Krótko mówiąc nie daję im maczugą prosto w głowę.

      Pozdrawiam i...
      ide sie ubrac:)))
      • Gość: Mart@ Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 21.02.02, 14:06
        Gość portalu: Pastwa napisał(a):
        > Staram się nie zwracać(jak się da) bezpośrednio tzn. wszelkie: twoja,twoje,ty
        > itd. zastępuję np.: w takiej wypowiedzi niewłaściwe jest to i to, w takim
        > zachowaniu.....Krótko mówiąc nie daję im maczugą prosto w głowę.

        Dobrze, że się ubrałeś :-) Mógłbyś zmarznąć, ten wątek ma szanse na dłuższe życie.

        Co do meritum: czyli unikasz, jak to było już tutaj postulowane, krytykowania
        osoby, natomiast odnosisz się do treści.
        Co sądzisz o zgodności treści i formy? Czy potrafisz obiektywnie
        i "sprawiedliwie" (co by to nie miało znaczyć) oddzielić jedno od drugiego?
        Czy, przykładowo, wypowiedź - spontaniczna jak sądzę: "Alka! Też masz rację!"
        zawiera w sobie nutę arogancji, czy nie?
        Bo dlaczego "też"? Czy "tak jak ja", więc "też"? "Ja" miarą racji?
        Przyznam, że ta forma wydała mi się nadmiernie obcesowa. Z drugiej strony wyraża
        poparcie, czyli coś miłego... no i jest zgrzyt. Albo tylko mnie się tak wydaje.
        A Wam?

        Chodzi mi o dobre przykłady, czy one dadzą się wyodrębnić?

        Bardzo mi sie kiedyś spodobało, gdy bohater powieści Goethego oznajmił:
        - O drogi przyjacielu, jakże się mylisz!
        Co dzisiaj odpowiadałoby takiej formie?

        W oczekiwaniu propozycji, pozdrawiam wszystkich
        Marta
        • Gość: Pastwa Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? IP: 172.17.15.* 22.02.02, 01:28
          Marto!
          Zgodność formy i treści hmmm...? niemożliwe aż tak rozwiniętej mimiki i
          gestykulacji to my nie mamy:)
          Oczywiście staram się te dwie sprawy rozdzielać i wychodzi mi to coraz lepiej (
          zwyczajnie nabieram coraz większego dystansu do krytykowanych osób).Staram się
          tak czynić, dlatego iż bardziej sobie cenie przekonanie kogoś treścią aniżeli
          formą, osiągam wtedy efekt zrozumienia ( dla mojej krytyki) u tej osoby, co
          jest trwalsze.
          Tak samo jest z prezentami, spontanicznie ofiarowany mniej cenię, bo ten ktoś
          nie wie, dlaczego właściwie(poza chwilowym przypływem sympatii)go daje, często
          wiec następnego dnia chciałby go z powrotem(, ale głupio mu to powiedzieć)już
          wtedy jednak ma mały żal do mnie.Wole natomiast już usłyszeć coś w tym
          stylu:proszę to za to, że mi pomogłeś oraz że wtedy mogłem na ciebie liczyć...
          Forma chcąc nie chcąc może mieć olbrzymią siłę( efekt hipnotyzowania rozmówcy)
          wszystko zależy jednak, z kim rozmawiamy.( Pokrótce,jeden zobaczy ducha a drugi
          efekt wyładowania elektrycznego spowodowanego....:))

          >Czy, przykładowo, wypowiedź - spontaniczna jak sądzę: "Alka! Też masz rację!"
          zawiera w sobie nutę arogancji, czy nie?

          Jest to tzw. ilościowe potwierdzanie własnej racji a jak wiemy liczy się nie
          ilość tylko jakość gdyż jedyne co osiągamy wtedy to to że osoba ta spojrzy
          dodatkowo z niechęcią na Ankę ( no chyba że to patrzy mężczyzna na atrakcyjną
          Anke to jest to sprytna spontanicznośćJ)) czysta forma.

          Ps.wybacz Marto jakoś tak rozwlekle mi się napisało więc kończę.

          Pozdrowiam Pastwa
          • Gość: Pastwa Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? IP: 172.17.15.* 22.02.02, 03:39
            napisałem wcześniej:
            >Zgodność formy i treści hmmm...? niemożliwe aż tak rozwiniętej mimiki i
            gestykulacji to my nie mamy:)

            Ach ! wybacz niedostatki umysłowe, oczywiście niektórzy osiagają ową zgodność w
            100% ,są to osoby nieslyszące.

            Kłaniam sie w pas(i wcale nie dla gimnastyki),Pastwa.
        • czarodziejka Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? 10.03.02, 18:03
          Mart@ napisał(a):
          > ten wątek ma szanse na dłuższe życie.

          przedluzmy zycie tego watku - mysle, ze warto ;o)
    • Gość: Otryt Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? IP: 195.117.141.* 20.02.02, 12:15
      Witam wszystkich !
      Jestem tutaj nowy, ale zauważyłem, że wiele nicków, osób których nie znam
      wzbudza we mnie różne uczucia: zaintrygowanie, niepokój, sympatię lub niechęć.
      Rodzą się różne skojarzenia. Potem w trakcie czytania wypowiedzi zamazują się
      te pierwsze odczucia. Ciekawy jestem czy Wam obojętne jest, jaki kto ma nick?
      Czy np nick manson kojarzący się z nazwiskiem psychopatycznego mordercy również
      wzbudziłby w Was negatywne uczucia?
      Pozdrawiam :)))

      Czy uważasz Marto, że Twój nick Mart@ ma taką samą wymowę jak Marta i na czym
      polega różnica?

      Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie :))))
      • vicca Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? 20.02.02, 13:44
        To ciekawe co napisałeś o nickach. Tak naprawdę, to nie zwracałam uwagi na nie
        (no moze z wyjątkiem jednego) - są dla mnie jak imiona (bez ukrytych znaczeń).
        Ale przypuszczam, że ktoś tam coś miał kiedy wybierał sobie nick (w każdym
        razie ja miałam). ;)))))
      • Gość: Mart@ Re: A jak nick wplywa na odbiór wypowiedzi? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 20.02.02, 21:43
        Gość portalu: Otryt napisał(a):

        > Czy uważasz Marto, że Twój nick Mart@ ma taką samą wymowę jak Marta i na czym
        > polega różnica?

        Jak widzisz, zmieniłeś temat, czemu nie, taki też stanowi podstawę niejednej
        pracy rocznej, magisterskiej, a nawet doktorskiej (tu piję do Sz. Pt. i jej
        wstrętu do uczonych słówek :-))) ).

        Odpowiadam:
        Miałam nick Kreska, wymyślony z rozpaczy, że mi nic nie przychodzi do głowy, a
        że rysuję, więc to nawiązanie zawodowe. Ale mi się znudził, głównie dlatego, że
        mówiono do mnie Kresko i czułam się nieswjo.
        Więc Marta.
        Było to sobie zarówno nickiem, jak i podpisem, a przy okazji moim imieniem.
        Aż tu byłam trochę niobecna na Forum i inna pani musiała czynić łamańce
        (ta_marta), żeby się ze mną nie pommieszać... znowu poczułam się niewyraźnie...
        jakbym zajęła nienależne miejsce.
        No więc ten znaczek mailowy, mam go w adresie, zaraz po mart, co jest formą
        imienia jakiej używa mój mąż. Uznałam, że może być. Kojarzy mi się ze skrótem.
        Skrót, jako rzecz z założenia nienudząca, powinien spotkać się z aprobata
        większości ;-)
        No.
        A Otryt - skąd? Brzmi dobrze, rzekłabym hobbistowsko.
        Ukłony śląc,
        Marta
      • Gość: Mart@ Re: A jak nick wplywa na odbiór wypowiedzi? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 20.02.02, 21:46
        Gość portalu: Otryt napisał(a):

        > Czy uważasz Marto, że Twój nick Mart@ ma taką samą wymowę jak Marta i na czym
        > polega różnica?

        Jak widzisz, zmieniłeś temat, czemu nie, taki też stanowi podstawę niejednej
        pracy rocznej, magisterskiej, a nawet doktorskiej (tu piję do Sz. Pt. i jej
        wstrętu do uczonych słówek :-))) ).

        Odpowiadam:
        Miałam nick Kreska, wymyślony z rozpaczy, że mi nic nie przychodzi do głowy, a że
        rysuję, więc to nawiązanie zawodowe. Ale mi się znudził, głównie dlatego, że
        mówiono do mnie Kresko i czułam się nieswjo.
        Więc Marta.
        Było to sobie zarówno nickiem, jak i podpisem, a przy okazji moim imieniem.
        Aż tu byłam trochę niobecna na Forum i inna pani musiała czynić łamańce
        (ta_marta), żeby się ze mną nie pommieszać... znowu poczułam się niewyraźnie...
        jakbym zajęła nienależne miejsce.
        No więc ten znaczek mailowy, mam go w adresie, zaraz po mart, co jest formą
        imienia jakiej używa mój mąż. Uznałam, że może być. Kojarzy mi się ze skrótem.
        Skrót, jako rzecz z założenia nienudząca, powinien spotkać się z aprobata
        większości ;-)
        No.
        A Otryt - skąd? Brzmi dobrze, rzekłabym hobbistowsko.
        Ukłony śląc,
        Marta
        • otryt Teraz będzie na temat :))) 21.02.02, 18:38
          Marto, Otryt to niezwykłe miejsce, które lubię. To zalesione pasmo górskie w
          Bieszczadach. Są tam bardzo stare drzewa, które walą się na ziemię ze starości,
          jest dziewicza przyroda i daleko do cywilizacji.


          Było gdzieś tutaj o słowniku wyrazów obcych, myślę że mnie to dotyczy. Dawniej
          byłem bardzo skrytym człowiekiem, dziś trochę mniej. Rozwiązując swoje problemy
          raczej czytałem literaturę fachową niż rozmawiałem z kimś bliskim. I nie chodzi
          mi o to aby błysnąć, lecz po prostu inaczej nie potrafię. Zamiast powiedzieć
          k... , miałem przesrane te lata powiem miałem traumatyczne przeżycia. Dopiero
          teraz sobie uświadamiam, że większość wolałaby usłyszeć tą pierwszą wersję, a
          sporo osób najeża się słysząc tą drugą. Na pewno moje słowa są zbyt patetyczne
          i dosadne co daje podobny efekt. Myślę , że najlepszym na to lekarstwem jest
          dowcip i humor. Dlatego dedykuję sobie i sobie podobnym słowa Kuby Sienkiewicza
          ze znanej piosenki:

          tony papieru tomy analiz
          genialne myśli tłumy na sali
          godziny modlitw lata nauki
          przysięgi plany podpisy druki

          wszyscy mamy źle w głowach że żyjemy
          hej hej la la la la hej hej hej hej

          wszyscy mamy źle w głowach że żyjemy
          hej hej la la la la hej hej hej hej


          Pozdrawiam i przesyłam uśmiechy
          :)))

          P.S. Takie forum to świetny wynalazek!!!
          • Gość: Mart@ Re: Teraz będzie na temat :))) IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 21.02.02, 18:55
            otryt napisał(a):

            > Marto, Otryt to niezwykłe miejsce, które lubię.
            /.../
            > Dawniej
            > byłem bardzo skrytym człowiekiem, dziś trochę mniej.

            A jednak lubiłabym z Tobą wypić kieliszek dobrego wina :-)

            :-)))
            Marta
    • alka_xx Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? 20.02.02, 13:32
      Jak widac nawet na tym forum, rozne mamy sposoby mowienia sobie " prawdy w
      oczy", od kompletnego przeslodzenia / cwir, cwir,upsss.../, poprzez slodko-
      kwasne /sluchaj , popraw sie .../,az do pieprzu zmieszanego z dziegciem!/ ..../
      , ale nic dziwnego, jakoze sami takze jestesmy bardzo rozni.
      Ale czyz caly smaczek naszych rozmow w tej rornorodnosci nie ukrywa sie
      wlasnie!
      /Mowiac to , z cala swiadomoscia abstrahuje od realu !/

      Nie ma wiec chyba sztampowego zachowania na to , w jaki sposob mowic komus
      slowa krytyki , no moze przytoczony przez Mart@ schemat : zanim ochrzanisz ,
      dowartosciuj! coraz czesciej jest powielany , ale moim zdaniem najbardziej
      sprawdza sie on w ukladach zawodowych!!

      A poza tym, tak jak roznie potrafimy zaznajamiac innych z nasza prawda o nich ,
      tak my sami bardzo zroznicowana mamy wytrzymalosc na przyjmowanie od innych
      " gorzkich slow prawdy".

      Bo ta prawda ,jak wiemy ,przewaznie lezy po srodku, tylko ze ten srodek jakos
      niepokojaco zmienia swoje miejsce / czy ja sie nie powtarzam??? /, balansujac
      w zaleznosci od okolicznosci , od czasu i miejsca damatu, od osob i naszego
      don nastawienia...itd. itp!

      A poza tym , wiem to z autopsji, sa dni kiedy slowa najgorszej ,
      najwredniejszej/ najprawdziwszej ? / krytyki splywaja po mnie jak po
      przyslowiowym drobiu..., a sa dni kiedy wrecz doszukuje sie w zachowaniu czy
      slowach innych czegos przeciwko sobie, mimo ze zdrowy rozsadek powinien kazac
      przestac sie czepiac...

      Ot...

      alka
      • Gość: Mart@ Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 20.02.02, 22:20
        alka_xx napisał(a):

        > /.../schemat : zanim ochrzanisz ,
        > dowartosciuj! coraz czesciej jest powielany , ale moim zdaniem najbardziej
        > sprawdza sie on w ukladach zawodowych!!
        No więc - ja tego nie lubię, chociaż na różnych szkoleniach tego właśnie uczą.
        Kazda pochwała wlecze za sobą krytykę, co za paskudztwo wisi nad pochwałami!
        To "ale..." jest zabójcze także w życiu zawodowym. Już nie istnieje akceptacja
        bez zastrzeżeń - jaka szkoda.

        Czy to znaczy, że nikt i nic nie jest dobre w 100%?
        Właściwie...
        ;-)

        Marta
        • alka_xx Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? 22.02.02, 16:23
          Gość portalu: Mart@ napisał(a):

          >
          > No więc - ja tego nie lubię, chociaż na różnych szkoleniach tego właśnie uczą.
          > Kazda pochwała wlecze za sobą krytykę, co za paskudztwo wisi nad pochwałami!
          > To "ale..." jest zabójcze także w życiu zawodowym. Już nie istnieje akceptacja
          > bez zastrzeżeń - jaka szkoda.
          >
          > Czy to znaczy, że nikt i nic nie jest dobre w 100%?
          > Właściwie...
          > ;-)



          Alez ja tez tego nie znosze, bo uwazam ze jest to perfidny sposob mydlenie oczu
          czlowiekowi w celu wlasnie udowodnienia mu jego niedoskonalosci!

          Ale wg aktualnych kanonow humane relation to chetnie stosowany chwyt chyba
          tylko w celu zapewnienia komfortu psychicznego osobie stosujacej go...
          Po prostu male...
          :)))

          zdrowka Ci zycze

          alka
    • vicca Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? 20.02.02, 14:02
      Po prostu "Mały Książe" - "Słowa są źródłem nieporozumień"

      Pzdr Vicca
    • vicca Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? 20.02.02, 14:54
      Po prostu "Mały Książe" - "Słowa są źródłem nieporozumień"

      Pzdr Vicca
    • szary_ptak Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? 20.02.02, 20:43
      Gość portalu: Mart@ napisał(a):

      > Jak to dobrze, że nie widać w trakcie tuteszej wymiany zdań jak kto ubrany ;-)

      Ja tam sie nie wstydze - zwykle, szare piorka...;-))

      > Czy macie pogląd, jak wyrażać swoje zdanie w opozycji do innej osoby?

      Chyba po prostu mowic, ze sie jest innego zdania...I najlepiej - bez zbednych
      eufemizmow...(ale, przyznaje, nieraz nic nie mowie - jestem hipokrytka?)

      Ale tak mi sie wydaje, ze jak ktos zabiera glos, zeby poprosic o pomoc - to stara
      sie, aby jego jezyk byl jak najprostszy, zrozumialy, zeby wypowiedziec sie
      mozliwie krotko i tresciwie. Tak samo, jezeli ktos zabiera glos, zeby naprawde
      udzielic tej pomocy...
      A jezeli ktos chce przede wszystkim "blysnac intelektem" to czy jego wypowiedz
      bedzie miala charakter prosby, czy pomocy - to mozna bedzie z niej pol slownika
      wyrazow obcych ulozyc a i tak poza forma tresci tam niewiele...

      Pozdrawiam
      B.





      • Gość: dodo Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? IP: 209.226.65.* 20.02.02, 22:19
        to i ja sie dopisze choc z zupelnie innej "manki" - tak sie mowilo "za moich
        czasow", teraz pewnie i to sie zmienilo :-(
        pracuje jako kadrowa w duzej (baaaardzo duzej) firmie i do moich obowiazkow
        nalezy napominanie pracownikow, z ktorymi sa klopoty tudziez zwalnianie tych,
        z ktorymi juz nic innego nie da sie zrobic. bywa to stresujace dla obu stron,
        to oczywiste.
        sposob podania informacji jest przy tym kwestia zasadnicza. nie slowa a jezyk
        wlasnie - mam nadzieje, ze mnie rozumiecie. forma bywa zdecydowanie wazniejsza
        od tresci.
        doszlam do tego, ze potrafie zwolnic czlowieka w taki sposob, ze on sie czuje
        winny, ze zabral mi tyle czasu albo szczesliwy, ze otwieraja sie przed nim inne
        mozliwosci. to sa lata pracy i obserwacji ludzkich reakcji. nie ukrywam jednak,
        ze nie zawsze mi sie to tak pieknie udaje, wielokrotnie sa lzy, nieuprzejme
        slowa, straszenie prawnikiem itd.
        zawsze traktuje cos takiego jako moja porazke w rozpoznaniu konkretnego
        przypadku i w dobraniu tej odpowiedniej "formy".
        moze to niesprawiedliwe ale wydaje mi sie, ze na kazdego jest "metoda" tzn.
        mozna znalezc taka forme przekazu (taki jezyk lub body language), ktory dany
        osobnik "kupi" i zachowa sie zgodnie z zyczeniem nadawcy informacji.
        problem tylko w tym zeby rozpoznac, co na kogo dziala...
        brzmi to manipulacyjnie, prawda?
        a otryt to chyba jest szczyt w bieszczadach.
      • Gość: Mart@ Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 21.02.02, 18:58
        szary_ptak napisał(a):
        > A jezeli ktos chce przede wszystkim "blysnac intelektem" to czy jego wypowiedz
        > bedzie miala charakter prosby, czy pomocy - to mozna bedzie z niej pol slownika
        > wyrazow obcych ulozyc a i tak poza forma tresci tam niewiele...

        Czy Ty i Mały Książę na pewno to samo rozumiecie przez formę?
        Marta
        • maly.ksiaze Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? 21.02.02, 22:38
          Gość portalu: Mart@ napisał(a):

          > Czy Ty i Mały Książę na pewno to samo rozumiecie przez formę?

          Nie wiem, czy szary_ptak rozumie przez forme to samo, co ja. Naleze bowiem do
          tych, ktorzy pisuja po to, aby popisac sie intelektem i podziwiac piekne wzory,
          jakie tworza na ekranie litery *moich* slow. W zwiazku z tym czytuje tylko swoje
          wlasne listy.

          Piszac o formie ktora *jest trescia* mialem na mysli to, ze tak naprawde to, co
          napisalas, to, jakich slow uzylas decyduje o tym, co zostanie odebrane. Nie tylko
          jak, ale *co*. Bo niezgadzac sie z kims mozna mowiac
          - 'To trzydziesci, debilu.' albo tez
          - 'Trzydziesci'.
          Te dwie wypowiedzi (moim zdaniem) znacza cos innego. Niezaleznie od intencji
          piszacego.

          Przy okazji wyjasnie, ze chodzi mi raczej o dyskusje pisane, takie jak nasza, a
          nie o spotkania twarza w twarz. Wtedy duzo trudniej zaprzeczyc, powiedziec nie -
          moja elokwencja (zauwaz, wyraz obcy!) gdzies ulatuje i czar pryska, hihi! Jesli
          chcesz dobrej rady, jak *mowic* nie - wygrzeb gdzies 'Ojca Chrzestnego' - tam Don
          Corleone wyjasnia Michaelowi, 'jak mowic nie'.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: Mart@ Re: A jak forma wypowiedzi wplywa na jej odbiór? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 22.02.02, 00:13
            maly.ksiaze napisał(a):

            > Naleze bowiem do
            > tych, ktorzy pisuja po to, aby popisac sie intelektem i podziwiac piekne wzory,
            >
            > jakie tworza na ekranie litery *moich* slow. W zwiazku z tym czytuje tylko swoj
            > e
            > wlasne listy.
            Ładnie powiedziane... ;-) Żebym w to jeszcze mogła uwierzyć, Ty czarodzieju...
            >
            > Piszac o formie ktora *jest trescia* mialem na mysli /.../
            > Bo niezgadzac sie z kims mozna mowiac
            > - 'To trzydziesci, debilu.' albo tez
            > - 'Trzydziesci'.
            > Te dwie wypowiedzi (moim zdaniem) znacza cos innego. Niezaleznie od intencji
            > piszacego.
            A wiec wypowiadasz się nie na temat, drogi przyjacielu. Znajdź takie, które
            znaczyć bedą to samo, mimo różnej formy. Czy da się spełnić taki warunek?
            > Jesli
            > chcesz dobrej rady, jak *mowic* nie - wygrzeb gdzies 'Ojca Chrzestnego'
            > - tam Don Corleone wyjasnia Michaelowi, 'jak mowic nie'.

            Poproszę o tę siłę, która za nim stoi ;-)
            I jak powiedzieć bardzo delikatnie: "Moim zdaniem, mówisz pan bzdury"?
            [nacisk na b'zzz...]
            ;-)

            Ucałowania
            Marta
            • maly.ksiaze Don Corleone on-line 23.02.02, 06:31
              Gość portalu: Mart@ napisał(a):

              > A wiec wypowiadasz się nie na temat, drogi przyjacielu. Znajdź takie, które
              > znaczyć bedą to samo, mimo różnej formy. Czy da się spełnić taki warunek?
              Nie sadze. Zreszta, czytaj dalej.

              > > Jesli
              > > chcesz dobrej rady, jak *mowic* nie - wygrzeb gdzies 'Ojca Chrzestnego'
              > > - tam Don Corleone wyjasnia Michaelowi, 'jak mowic nie'.
              >
              > Poproszę o tę siłę, która za nim stoi ;-)
              > I jak powiedzieć bardzo delikatnie: "Moim zdaniem, mówisz pan bzdury"?
              > [nacisk na b'zzz...]
              Zastanawialem sie troche nad tym, o czym dyskutujemy. Krotka dyskusja w innym
              watku (pingwiny, pingwiny) i pamiec wczesniejszych wystapien jednego z jej
              uczestnikow sprawily, ze dostapilem ...oswiecenia.

              Marto: zalezy z kim i o czym.

              Wiekszosc osob niektore poglady sobie 'ideologizuje'. Jesli rozmowa dotyczy takie
              sprawy - nie ma ratunku, nie bedzie lagodnej drogi (chyba ze w wersji
              japonskiej). Mozna odpuscic sobie delikatnosc i uzyc dowolnych chwytow (katalog
              on-line: www.republika.pl/barrin/Schopen/) - oponenta i tak nie
              przekonasz, ale pozostaje satysfakcja (moze niska, ale i tak fajna) z przekonania
              otoczenia, ze gosc jest idiota.
              Albo zdaj sobie inne pytanie: po co to mowic? Gada bzdury? Za kare niech
              pozostanie w bledzie!

              Jesli zas rozmowiamy o czyms, co dla tego kogos nie jest ideologia, z czym sie
              nie identyfikuje? W takim przypadku logicznie, spokojnie i ad rem. W sprawach, do
              ktorych mam dystans nawet i ja moge sobie pozwolic na unikanie zacietrzewienia.

              Pozdrawiam (niezacietrzewiony),

              mk.

              PS 1. Najwazniejsza rada, jaka Don Corleone dal swojemu synowi (jak mowic nie
              osobom, na ktorych Ci zalezy) brzmiala 'Nie za czesto'.
              • Gość: Mart@ Re: Popadłam w chytrość IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 23.02.02, 14:57
                maly.ksiaze napisał(a):

                > Gość portalu: Mart@ napisał(a):
                >
                > > A wiec wypowiadasz się nie na temat, drogi przyjacielu. Znajdź takie, któr
                > e
                > > znaczyć bedą to samo, mimo różnej formy. Czy da się spełnić taki warunek?
                > Nie sadze. Zreszta, czytaj dalej.

                A tłumaczenia (baaaardzo wierne) na języki obce? ;-)
                >
                > Wiekszosc osob niektore poglady sobie 'ideologizuje'. Jesli rozmowa dotyczy
                > takiej sprawy - nie ma ratunku, nie bedzie lagodnej drogi (chyba ze w wersji
                > japonskiej). Mozna odpuscic sobie delikatnosc i uzyc dowolnych chwytow (katalog
                >
                > on-line: <a href="http://www.republika.pl/barrin/Schopen/)">www.republika.pl/ba
                > rrin/Schopen/)</a> - oponenta i tak nie
                > przekonasz, ale pozostaje satysfakcja (moze niska, ale i tak fajna) z przekonan
                > ia
                > otoczenia, ze gosc jest idiota.
                Idzie burza - rozum mi odmawia pposłuszeństwa, ale intuicja podpowiada, że strona
                bardzo cenna, przestudiuję tuż przed trudną polemiką, dziękuję, mój drogi :-)

                > Albo zdaj sobie inne pytanie: po co to mowic? Gada bzdury? Za kare niech
                > pozostanie w bledzie!
                Ale chodzi o to, żeby wiedział w czym tkwi! Inaczej to tylko ćwierć
                przyjemności ;-)))
                >
                > Jesli zas rozmowiamy o czyms, co dla tego kogos nie jest ideologia, z czym sie
                > nie identyfikuje? W takim przypadku logicznie, spokojnie i ad rem. W sprawach,
                > do
                > ktorych mam dystans nawet i ja moge sobie pozwolic na unikanie zacietrzewienia.

                Odnoszę wrażenie, że element zacietrzewienia wpuściłeś tu nieco na wyrost. Nie
                całkiem o to mi chodziło.
                No, ale podobno (to jeszcze muszę sprawdzić) nie istnieją wypowiedzi obojętne
                emocjonalnie. Nawet zdanie -(hmmm)- "Pani zabiła pana" nie jest czystą nformacją.
                A skoro tak, to tym bardziej jawne wyrażenie opinii przeciwstawnej nie może być
                wykonane w sposób neutralny uczuciowo. Jaka szkoda...
                >
                > Pozdrawiam (niezacietrzewiony),

                Jasne, wręcz przeciwnie, uściski
                Marta

                > PS 1. Najwazniejsza rada, jaka Don Corleone dal swojemu synowi (jak mowic nie
                > osobom, na ktorych Ci zalezy) brzmiala 'Nie za czesto'.
                :-)))
                Podoba mi się, tylko że większość ludzkości nie należy do tej kategorii.
                Szukam wyjścia na każdą okazję...
    • maly.ksiaze Język wypowiedzi _jest_ wypowiedzia! 20.02.02, 22:18
      To, w jaki sposob zbudujesz wypowiedz (+ iloraz i nastawienie odbiorcy)
      okresla, jaki skutek osiagniesz. Forma jest wszystkim! To w sumie nie wazne,
      dlaczego sie nie zgadzasz, wszystko zalezy od tego, jak to powiesz.

      Jak to powiedziec? Hmmm.. a co chcesz osiagnac?

      Pozdrawiam,

      mk.



      • Gość: Mart@ Re: Język wypowiedzi _jest_ wypowiedzia! IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 20.02.02, 23:48
        maly.ksiaze napisał(a):

        > Forma jest wszystkim!
        Właśnie - ale forma niesie swoje własne treści, poza bezpośrednią treścią
        przekazu.
        To już wymaga poważnej analizy (językoznawczej i/lub socjologicznej).
        Z punktu widzenia matematycznego rzeczywiście jest tylko forma (chyba rozumiesz
        ją jako rodzaj logiki?)
        >
        > Jak to powiedziec? Hmmm.. a co chcesz osiagnac?

        Czy pytałeś mnie?
        Ja bym chciała tak kogoś skrytykować, tak żeby nie poczuł się idiotą, tylko
        skorzystał w sposób konstruktywny z sugestii jaką niesie krytyka. Tego
        praktycznie nie da się zrobić.

        I niewiele tu pomoże uprzejmość - też potrafi być miażdżąca.
        Dochodzę do wniosku, że nie należy nikogo krytykować bezinteresownie. (No ale co
        z hipokryzją :-) No i to nasze ego, lubi się podbudowac, prawda?)

        Nawet odpowiedź nie wprost, nawet metodą podsuwania przypowieści, bajki,
        metafory - miażdży adrwesarza, gdyż jest wspaniała. Pokazujemy naszą wyższość.

        Nie ma wyjścia.
        Walisz wulgaryzm i przynajmniej czujesz ulgę:
        Ty złamasie, przestań chrzanić androny! (To ilustracja tezy, broń Boże do Ciebie.)

        Czy okazywanie szacunku mogłoby pomóc?
        A co, gdy nie odczuwam szacunku, a nawet wręcz przeciwnie?
        Marta
        • Gość: Senin A ja mam z tym problem IP: *.prem.tmns.net.au 21.02.02, 02:56
          z krytykowaniem, czy chwaleniem. I bardzo mi przeszkadza, ze w wiekszosci
          watkow zamiast odnosic sie do wypowiedzi innych, tak czesto krytykujesie ( lub
          chwali) osobe. Przypisujac jej cechy o ktorych zielonego pojecia miec nie
          mozna, bo i skad, znajac tylko poglady na kilka tematow???
          Nawet jesli znamy osobe dosc dobrze, to dlaczego "krytykowac". Ja nie wierze
          w tzw konstruktywna krytyke. Nie wierze bowiem w prawo osadzania innych. Bo
          kimze jest krytykujacy - taka sama osoba, myslaca inaczej, prawda. Dla mnie
          zakrawa to na arogancje.

          Senin



          To tak teoretycznie...Czasami mi sie jednak nie udaje
          • vicca Re: A ja mam z tym problem 21.02.02, 08:40
            Tu się niestety nie zgodzę z Tobą Senin - znając poglady osoby na jakiś temat,
            poznaje się jakąś jej część (np. zainteresowania - wypowiadasz się na tych
            watkach, które budzą w Tobie jakieś emocje, inne pomijasz). I wydaje mi się, ze
            jest to część wcale nie mała. W podobny sposób poznajemy osoby w
            rzeczywistości - rozmawiając z nimi, porównujac poglady i zainteresowania. I to
            jakiego ten człowiek używa języka (nie mam tu na myśli cytowania co chwilę
            słownika wyrazów obcych), w jaki sposób kładzie nacisk na poszczególne słowa
            jest przez Ciebie odbierane w taki czy inny sposób.
            Czytając wątki również mozesz odnaleźć emocje, które kierowały autorem (to
            trochę jak list) - wskazują na nie słowa, które zostały użyte przez piszącego.

            Pozdrawiam Vicca
            • Gość: Senin Re: A ja mam z tym problem IP: *.prem.tmns.net.au 22.02.02, 05:38
              W tym wlasnie sek. ( przepraszam za brak polskiej czcionki)
              Ja mam na mysli nie-porownywanie i nie-osadzanie .
              Jeli porownuje to zwykle do czegos... Lepszego(???) skad ta pewnosc.
              Jesli osadzam, to co mi daje takie prawo - moja "wyszosc"(??)
              Czy rozumiesz, co mi chodzi?

              Senin
              • vicca Re: A ja mam z tym problem 25.02.02, 09:57
                Rozumiem Senin, ale czy czytając czyjąś wypowiedź narzuca Ci się od razu jej
                ocena lub porównanie? Dla mnie jest to bardziej osobiste wynurzenie, a jako
                takie nie powinno podlegać ocenie (w końcu ludzie są różni, różnie myślą,
                reagują, wierzą w inne sprawy) - przynajmniej nie chciałabym, zeby moje
                wypowiedzi (i ja z nimi) były oceniane, katalogowane i pakowane w jakieś
                szufladki (czego jak czego, ale tego nie znoszę!).
                Czasami takie wątki są jak poezja - przecież wiersze w kazdym z nas budzą inne
                skojarzenia i jest to jak najbardziej normalne!

                Pozdrawiam Vicca
          • szary_ptak Re: A ja mam z tym problem 21.02.02, 10:32
            Gość portalu: Senin napisał(a):

            > z krytykowaniem, czy chwaleniem. I bardzo mi przeszkadza, ze w wiekszosci
            > watkow zamiast odnosic sie do wypowiedzi innych, tak czesto krytykujesie ( lub
            > chwali) osobe. Przypisujac jej cechy o ktorych zielonego pojecia miec nie
            > mozna, bo i skad, znajac tylko poglady na kilka tematow???

            A moze to tak juz jest, ze nielatwo oddzielic wypowiedz od osoby...
            Bo z jednej strony - prawdziwosc twierdzenia nie zmieni sie, gdy osoba, ktora je
            wypowiada - nie stosuje sie sama do tego...
            Ale z drugiej strony...przyjaznimy sie z konkretnymi osobami.
            I jezeli ktos, kogo nie znam - wypowiada sie na jakis temat - a ja sie z tym, co
            mowi, nie zgadzam - no to po prostu sie nie zgadzam...
            A jesli taka sama wypowiedz widze podpisana znajomym nickiem - to, znajac osobe -
            szukam "drugiego dna"...
            No, mowie o sobie - inni moga inaczej...

            Pozdrawiam
            B.
          • szary_ptak Re: A ja mam z tym problem 21.02.02, 10:39
            Gość portalu: Senin napisał(a):

            > z krytykowaniem, czy chwaleniem. I bardzo mi przeszkadza, ze w wiekszosci
            > watkow zamiast odnosic sie do wypowiedzi innych, tak czesto krytykujesie ( lub
            > chwali) osobe. Przypisujac jej cechy o ktorych zielonego pojecia miec nie
            > mozna, bo i skad, znajac tylko poglady na kilka tematow???

            A moze to tak juz jest, ze nielatwo oddzielic wypowiedz od osoby...
            Bo z jednej strony - prawdziwosc twierdzenia nie zmieni sie, gdy osoba, ktora je
            wypowiada - nie stosuje sie sama do tego...
            Ale z drugiej strony...przyjaznimy sie z konkretnymi osobami.
            I jezeli ktos, kogo nie znam - wypowiada sie na jakis temat - a ja sie z tym, co
            mowi, nie zgadzam - no to po prostu sie nie zgadzam...
            A jesli taka sama wypowiedz widze podpisana znajomym nickiem - to, znajac osobe -
            szukam "drugiego dna"...
            No, mowie o sobie - inni moga inaczej...

            Pozdrawiam
            B.
      • Gość: Renka Re: Język wypowiedzi _jest_ wypowiedzia! IP: *.home.cgocable.net 21.02.02, 06:52
        Sposob , w jaki sie wypowiadam, zalezy od odbiorcy. Czasem zauwazam, ze uzycie
        zartobliwego jezyka, nie znajduje aprobaty i musze sie natychmiast dostosowac ,
        aby w ogole zostac zrozumiana.Ja mam duze poczucie humoru i przyznam, ze lubie
        rozmowcow , ktorzy sie na tym poznali. Mozna wtedy pogadac na calego :)
        • Gość: Mart@ Re: Język wypowiedzi _jest_ wypowiedzia! IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 21.02.02, 13:50
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > Ja mam duze poczucie humoru

          Po czym to wnosisz?
          Marta
          • Gość: Renka Re: Język wypowiedzi _jest_ wypowiedzia! IP: *.home.cgocable.net 22.02.02, 03:45
            Po minach rozmowcow, droga Marto.Smutas tego nie pojmie, bo nauczyl sie
            formulek i ciagle cytuje innych. Ja znam nie tylko formulki, ale takze wiem,
            jak je formuowac, aby miec dobra zabawe :))))))))
            • Gość: Mart@ Re: Język wypowiedzi _jest_ wypowiedzia! IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 22.02.02, 21:07
              Gość portalu: Renka napisał(a):

              > Po minach rozmowcow, droga Marto.Smutas tego nie pojmie, bo nauczyl sie
              > formulek i ciagle cytuje innych. Ja znam nie tylko formulki, ale takze wiem,
              > jak je formuowac, aby miec dobra zabawe :))))))))

              Rozmawiasz (krytycznie) z innymi, żeby się bawić ich kosztem?
              Marta
              • Gość: Renka Re: Marta, moja zabawa na cudzy (?)koszt IP: *.home.cgocable.net 23.02.02, 05:04
                Czasami zabawie sie czyims kosztem, bo wiem, ze moim kosztem tez inni sie bawia
                i tak zabawa trwa. Im wieksza tolerancja temu towarzyszy , tym lepsza zabawa.
                Ale oczywiscie zawsze gdzies jest granica dobrego smaku :)
                • Gość: Mart@ Re: Marta, moja zabawa na cudzy (?)koszt IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 23.02.02, 14:39
                  Gość portalu: Renka napisał(a):

                  > Czasami zabawie sie czyims kosztem, bo wiem, ze moim kosztem tez inni sie bawia
                  >
                  > i tak zabawa trwa.
                  Strzelaj, Waćpani, Bóg swoich rozpozna.
                  Marta
    • Gość: Pastwa Re: Mart@ IP: 172.17.15.* 22.02.02, 15:37
      Wywołałaś powyżej mnie (min.) do tablicy, całą zapisałem i nie wiem tylko czy
      interesujesz sie jeszcze swoim watkiem?

      PA
      • Gość: Mart@ Re: Mart@ IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 22.02.02, 21:03
        Gość portalu: Pastwa napisał(a):

        > Wywołałaś powyżej mnie (min.) do tablicy, całą zapisałem i nie wiem tylko czy
        > interesujesz sie jeszcze swoim watkiem?
        Oczywiście :-)
        I ja Ci dużo popisałam, aż tu coś przeszkodziło i wykasowałam cały mój tekst.
        Teraz sama nie wiem, czy powtarzać...
        No cóż, uważam, że forma mowy to w większości pozatreściowe zachowania rozmówców,
        również w języku migowym. Te różne chrząkania, pewny lub wahający tok wypowiedzi,
        patrzenie w oczy lub uciekanie wzrokiem, słuchanie z uwagą, lub przerywanie pod
        byle pretekstem, postukiwanie długopisem... itd.
        Kiedyś byłam na szkoleniu, na którym poproszono ochotników aby wygłosili swój
        tekst zwróceni do gołej ściany. Nie dawało się wytrzymać.
        Czyli odbiór jest niezwykle ważny. Minimalnymi ruchami można załatwić każdego
        rozmócę.
        Tego nie ma w sieci.
        Jest: za długie milczenie, za krótka odpowiedź (i za długa :-)), lekceważące
        słowa itd.

        Odbiegamy zdaje się od głównego tematu: chcę kogoś ochrzanić za JEGO SŁOWA,
        łatwiej jednak obrazić go osobiście: zdenerwuje się, nagada głupstw i moje będzie
        na wierzchu. Jak sądzę, tak wygląda spora część wypowiedzi.
        Po co to robimy? To proste: czujemy się zwycięzcami. Ach jak przyjemnie.

        Ale to nie dotyczy Ciebie, drogi Pastwa :-)))
        Jak Ty wyrażasz krytykę? Nabierając dystansu do osób? To wobec tego trudno Ci
        skrytykować przyjaciela, ukochaną i matkę? Czy coś źle zrozumiałam?
        Pa, do niebawem, mam nadzieję
        :-)
        • Gość: Pastwa Re: Mart@ IP: 172.17.15.* 25.02.02, 21:45
          Byłoby niebawem, ale pojechałem w góry przewietrzyć płuca i odpocząć od
          jakiegokolwiek języka wypowiedzi:)

          >Jak Ty wyrażasz krytykę? Nabierając dystansu do osób? To wobec tego trudno Ci
          >skrytykować przyjaciela, ukochaną i matkę? Czy coś źle zrozumiałam?

          Och mój dystans do osoby pozwala mi jedynie zapanować(prawie) nad moimi
          emocjami, przez co ilość formy w mojej krytyce jest marginalna(przynajmniej
          staram się).Przed krytyką osób mi najbliższych mam mniejsze·opory niż w
          przypadku osób mi obcych(, bo mniej mi na nich zależy).
          Kiedyś również odczuwałem przyjemność, kiedy dyskutant przestawał panować nad
          sobą denerwował się gadał głupoty i moje było na wierzchu.
          W przypadku osób „pieniaczy” bezustannie popełniających te same głupstwa coraz
          częściej nie mam żadnej przyjemności być nad nimi „górą”. Szkoda własnej
          energii, bo jest to bezcelowe skoro nic nasza krytyka nie zmienia u
          krytykowanego, uznaję, więc że równie dobrze mogę sobie ją darować. Chyba też
          zaczynam zbaczać z tematu ale to przecież nic zboczonego:)

          Ps. Jak to dużo napisałaś(skasowałaś) i nie wiesz czy powtórzyć? Dla mnie to
          nie będzie powtórka przecież!!!


          Witka !
          • Gość: Renka Re: krytykowanie IP: *.home.cgocable.net 26.02.02, 02:23
            Czasem nic nie mowie, bo szkoda mojej energii, kiedy widze, ze rozmowca jest
            zasluchany w brzmienie wlasnego glosu (to samo mozna odniesc do wypowiedzi
            pisanych na forum). Nie przeszkadzam mu, pozwalam na wylanie calego jeziora
            wlasnych opinii, a nastepnie przystepuje do potwierdzenia , gdy sie zgadzam,
            lub zanegowania , kiedy sie nie zgadzam. Zauwazylam, ze ludzie nie lubia ,
            kiedy sie z nimi nie zgadzam, wiec czasem sie zgadzam, dla swietego spokoju.
            Oczywiscie przyjmuje wowczas i tak, swoje racje .
            Czasem jednak musze skrytykowac czyjes postepowanie lub wypowiedz i wtedy mowie
            otwarcie , ze mi sie to nie podoba. Nie podoba sie to rowniez, na ogol, osobom
            krytykowanym, ale komu sie podoba krytyka????
            • Gość: Pastwa Re: krytyka jest dla zdrowia IP: 172.17.15.* 26.02.02, 03:05
              Gość portalu: Renka napisał(a):

              > Zauwazylam, ze ludzie nie lubia ,
              > kiedy sie z nimi nie zgadzam, wiec czasem sie zgadzam, dla swietego spokoju.
              > Oczywiscie przyjmuje wowczas i tak, swoje racje .

              Czyn tak wobec kogokolwiek, ale proszę nie wobec mnie, nienawidzę tego. Nie
              wierze w wspólną rację, gdyż to niestety czysta utopia.Ostatecznie wolę szczerą
              krytykę niż nieszczere przyznanie mi racji, bo jest to robienie sobie ze mnie jaj
              w najgłupszy możliwy dla mnie sposób.
              • Gość: Renka Re: krytyka jest dla zdrowia IP: *.home.cgocable.net 26.02.02, 03:18
                Totez widzisz, nic nie jest proste. Wielu woli, aby ich oklamywac, a rzadko
                mozna spotkac takiego czlowieka , ktory powiada jak ty, mow mi prawde prosto w
                twarz, co myslisz.Ja tez naleze do tego typu osob.Ale,przyznam sie, ze nigdy
                nie mam pewnosci czy to rzeczywiscie prawda, czy prowokacja.
                • Gość: Pastwa Re: krytyka jest dla zdrowia IP: 172.17.15.* 26.02.02, 03:21
                  Więc pozwól że to będzie już mój problem nie Twój.
            • Gość: Pastwa Re: cd. krytyka jest dla zdrowia IP: 172.17.15.* 26.02.02, 03:15
              Nie chodzi o to czy ktoś sie ze mna nie zgadza tylko o sposób w jaki to robi.
              Łatwo mi przełknąć gorycz odmienności:) jeśli zawiera w sobie choć troche
              prawdy wtedy bowiem staje mi sie bliższa i o niebo smaczniejsza:)
              • Gość: Mart@ Krytyka, ale jaka ??? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 26.02.02, 14:54
                Gość portalu: Pastwa napisał(a):

                > Nie chodzi o to czy ktoś sie ze mna nie zgadza tylko o sposób w jaki to robi.
                Nie o to chodzi, by złapać króliczka, lecz by gonić go?
                :-)

                Mówiąc o "formie" masz zapewne na mysli uprzejmość?
                Ja raczej oczekiwałbym, że opinia (krytyka) zyska jakieś uzasadnienie. Uprzejmość
                powinna być wpisana w odpowiedź, jak zasady ortografii. Bez tego ryzykujemy
                niezrozumienie na podstawowym poziomie.
                Często widzimy opinie w rodzaju "mówisz głupstwa", "nie masz racji". Bez popracia
                jakimś dowodem, wypowiedzi takie nie są nic warte.

                Jeśli, dodatkowo, można podejrzewać zabawę naszym kosztem (patrz wypowiedź Renki
                nieco wyżej w tym wątku) - to taka "opinia" jest czystą bzdurą. Na humory innej
                osoby nie ma mocnych.

                Czasem zamiast uzasadnienia wystarczą referencje, czyli opinia jaką mamy o
                wiarygodnosci wypowiadającego się. Jest tu kilka takich osób, co do których mam
                kredyt zaufania. Każdy znajduje takie osoby. Jednak na ogół chcemy wiedzieć, czym
                poparty jest jakiś pogląd i to oczekiwanie jest całowicie prawomocne.

                Ludzie tu pytają czy się rozwieść, czy urodzić dziecko, jakie wybrać szkoły i co
                sądzić o matce, a nawet czy powstrzymać się od samobójstwa. Doprawdy dziwne, że
                od anonimowych, stale zmieniajacych nicki korespondentów oczekują wiarygodnej
                odpowiedzi na ich ważne dylematy.
                Kryje się za tym zagubienie.
                Na hasło "ratujcie mnie" - odpowiadamy mobilizacją naszej checi niesienia pomocy.
                Czy pomagamy? Tak, zapewne czasem.
                Ale na hasło "jak mam żyć" nie da się odpowiedzieć prawidłowo. Ilu ludzi - tyle
                odpowiedzi.

                Prawie wszyscy mamy momenty olśnień, wtedy wiemy co i jak robić. Miewamy nadwyżki
                dobrych myśli - możemy je komuś podarować. Jednak często byle kto mówi byle co...
                niestety.
                Jeżeli to "byle co" jest krytyką - to doprawdy żal i mówiącego i odbiorcy.

                Mnie się często zdarza żartować. Też istnieje ryzyko, że nie zostanie to dobrze
                przyjęte. Ale teraz mówię bardzo poważnie: żartuję czasem z bezsilności, bo nic
                nie dociera do któregoś z autorów. (Jednak częściej żartuję, gdy coś mnie
                rozbawi, mówię to bez żartów ;-))

                Marta
                • Gość: Pastwa Re: Krytyka, ale jaka ??? IP: 172.17.15.* 26.02.02, 15:37
                  Forma to forma ,a uprzejmość swoją drogą.
                  Bezpośrednio do Ciebie napisałem(nieco powyżej) 25.02- 21:45
                  To zacytowane przez Ciebie moje zdanie jest wyrwane z kontekstu mojej rozmowy z
                  Renką stąd jego pozorna niespójność.

                  • Gość: Mart@ Re: Krytyka, ale jaka ??? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 26.02.02, 16:14
                    Gość portalu: Pastwa napisał(a):
                    > To zacytowane przez Ciebie moje zdanie jest wyrwane z kontekstu mojej rozmowy z
                    >
                    > Renką stąd jego pozorna niespójność.

                    Nie gniewaj się, zdanie było pretekstem do powiedzenia tego co miałam do
                    powiedzenia. Wcale nie jest niespójne, słowo "forma" ma wiele znaczeń. A za Twoją
                    wypowiedź z 25 dziękuję.
                    Natomiast wtedy nie mogłam powtórzyć dosłownie tego co mi się wykasowało, bo po
                    upływie godziny trudno dokonać rekonstrukcji. Napisałam coś podobnego, a zresztą
                    nie pisuję tu elaboratów na wagę złota, zapewniam, że niewiele straciłeś... :-)
                    Oczywiście staram się nie pisać byle czego, ale czego to się tutaj nie
                    widuje... ;-)))

                    Pozdrowienia
                    Marta
                    • Gość: Pastwa Re: Krytyka, ale jaka ??? IP: 172.17.15.* 26.02.02, 16:27
                      Pamiętaj, że aby coś tu napisać nie potrzebujesz żadnego pretekstu, po to jest
                      to forum, a ja chętnie wszystko przeczytam, przecież i tak nie dają tu żadnych
                      nagród:)
                      Ps. absolutnie się nie gniewam(choć miałbym czasem na to ochotę:))
                      • Gość: Mart@ Re: Krytyka, ale jaka ??? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 27.02.02, 10:52
                        Gość portalu: Pastwa napisał(a):

                        > Ps. absolutnie się nie gniewam(choć miałbym czasem na to ochotę:))

                        Że się nie gniewasz, to mnie cieszy.
                        A przy okazji, z jakiego powodu miałbyś ochotę się gniewać? I na kogo?
                        Może nie jest to takie złe uczucie, na jakie wygląda?

                        Gniew - to brzmi pobudzająco (do czynu - ?)
                        Bo my tu raczej gadamy :-)

                        Marta

                • Gość: Renka Re: Krytyka, ale jaka ??? IP: *.home.cgocable.net 27.02.02, 03:01
                  Wow, jaki przerost ambicji, Marta. Przykro mi to nawet powiedziec, ale
                  odczuwam, ze nie masz tzw "osobowosci", ktora "przygarnia", "pociesza" i
                  powoduje, ze czlowiek odchodzi utulony, z nadzieja na rozwiazanie swoich
                  problemow.Jest w tobie jakas najezona zawodowa pewnosc siebie. Chyba to dobre,
                  ale na uczelni, nie tutaj. Tutaj jest zwykly swiat zwyklych nickow, zwykli
                  ludzie, dla ciebie dziwni, bo sie pytaja o dziwne wedlug ciebie sprawy. A te
                  sprawy to zycie zwyklych ludzi. A nie sadzisz , ze ty mozesz byc dziwna dla
                  tych dziwnych?.. Teoretyczna. Suche, niezyciowe i zbyt zimne traktowanie
                  ludzi. Tak, wlasnie, zimne. Chociaz, starasz sie byc mila dla kilku nickow,
                  prawdopodobnie znanych ci w realu, ale ma to w sobie cos z takiego nieszczerego
                  przymilania sie.
                  Nie chcialabym nadepnac na twoja wybujala ambicje ,mimo, ze poniekad wyrazam
                  tu krytyke twojej obecnosci i roli mentora na tym forum .., ale dla mnie jestes
                  tylko nickiem , ktory stara sie wprowadzic jakis porzadek("to musi byc, tamto
                  powinno"), ..ale uporzadkowac ludzkie zachowania.... to moga byc tak naprawde
                  tylko twoje pobozne zyczenia .. Ludzie od psychologa oczekuja tylko jednego :
                  ze wyjda z gabinetu , czy odejda od komputera silniejsi, obdarzeni
                  nadzieja ..Ludzie potrzebuja wiary w siebie, w swoje mozliwosci.Reszta to
                  niestety zalezy od nich samych.I kazdy inaczej bedzie realizowal twoja rade. Tu
                  na forum rozmawiamy sobie o zyciu i roznych jego aspektach, ludzie opowiadaja o
                  swoich , prawdziwych historiach, a przez caly czas nie moge sie oprzec
                  wrazeniu, ze znaczna czesc historii jest autoryzowana przez "jedynie slusznego
                  mentora"("nie wchodz do mojego watku", "nie zycze sobie wypowiedzi."...)Mimo,
                  ze jest to zapodane w zartobliwej formie, to sie da z latwoscia wyczuc, ze
                  chodzi o biznes , nie o problem.I to mnie troche przygnebia, bo autentycznosc
                  tzw juicy real stories wymaga troche bardziej spontanicznego podejscia do
                  sprawy, bo inaczej z daleka widac ze to bu...hit.
                  Za kazdym nickiem kryje sie czlowiek, ktory czuje, mysli i wypowiada sie tak,
                  jak potrafi. Nikt nie moze tutaj zabronic polanalfabecie rozmawiac o swoich
                  sprawach tylko dlatego, ze nie zna ortografii, albo jest zbyt "inny". To bylby
                  brak tolerancji. Podobnie z pomijaniem z niejaka wyzszoscia ("oh, trace juz
                  cierpliwosc..")niektorych wypowiedzi niektorych autorow. To dziecinne.Te
                  wyznania, te przytyczki, te malenkie kuksance..Oh, badz czlowiekiem Marta i
                  pozwol innym na bycie takimi jacy sa , mimo, ze sprawy z jakimi sie spotykaja
                  na codzien wydaja sie ciagle takie same od tysiacleci, od zarania ludzkosci.Ale
                  dla kazdego z nas, kazdy watek,sprawa, problem,to za kazdym razem nowa,
                  dziewicza historia i zakonczenie jej moze byc zupelnie inne niz sie
                  spodziewamy.Mimo, ze czesto mowimy, ze zrobilismy wszystko, a to nieprawda.
                  • Gość: Mart@ Re: Do Renki - Krytyka, ale jaka ??? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 27.02.02, 12:00
                    Gość portalu: Renka napisał(a):

                    > Wow, /.../ Przykro mi to nawet powiedziec, ale
                    > odczuwam, ze nie masz tzw "osobowosci", ktora "przygarnia", "pociesza" i
                    > powoduje, ze czlowiek odchodzi utulony, z nadzieja na rozwiazanie swoich
                    > problemow.

                    Wow.
                    Cieszy mnie, że czujesz.
                    Czy dobrze się bawisz?

                    Marta
    • Gość: Pastwa Re: Marto, pytanie IP: 172.17.15.* 27.02.02, 03:07
      Pozwól Marto że troche podrążę w Twojej wypowiedźi bo nie jestem pewien czy Cię
      dobrze zrozumiałem.
      Napisałaś Marto:
      >Czasem zamiast uzasadnienia wystarczą referencje, czyli opinia jaką mamy o
      >wiarygodnosci wypowiadającego się. Jest tu kilka takich osób, co do których
      >mam kredyt zaufania. Każdy znajduje takie osoby. Jednak na ogół chcemy
      >wiedzieć, czym poparty jest jakiś pogląd i to oczekiwanie jest całowicie
      >prawomocne

      Mam z tego rozumieć, że czasami sama forma(Twoje wyobrażenie o tychże osobach)
      jest dla Ciebie wystarczająca, dlatego że "zaufany" osobnik dotychczas wyrażał
      się zgodnie z Twoim podejściem do danych spraw?

      Do zobaczenia na forum:)
      • Gość: Mart@ Re: Pastwo, odpowiedzi IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 27.02.02, 11:53
        Pastwo, dobre pytania zadajesz, bo drążące :-)

        <<Mam z tego rozumieć, że czasami sama forma(Twoje wyobrażenie o tychże
        osobach)
        jest dla Ciebie wystarczająca, dlatego że "zaufany" osobnik dotychczas wyrażał
        się zgodnie z Twoim podejściem do danych spraw?>>

        Nie.
        „Sama forma” to nie jest moje wyobrażenie o jakiejś osobie. Przez formę
        rozumiem co innego, ale lepiej nie opowiadać tego teraz, bo się temat rozmydli.
        Ja mam rzeczywiście potrzebę ogarnięcia spraw rozumem i niezwykle szanuję
        osoby, których wypowiedzi wskazują na używanie go :-)
        Czasem te osoby coś piszą o sobie, stąd – łatwowiernie – przyjmuję to co piszą
        za dobrą monetę. Język, jakiego używamy też daje podstawy do pewnych wyobrażeń
        (dlatego, gdy MK napisał „wypowiedź to forma” – to jest to pogląd uprawniony,
        znany mi zresztą, ale przeze mnie wciąż niedomyślany).

        Natomiast wcale nie „rozpoznaję swoich” po zbliżonych poglądach do tego co sama
        myślę. Raczej szukam ciekawego, własnego spojrzenia na sprawy ze strony innych
        ludzi. To mnie pobudza do myślenia.
        Osobiście też bardzo lubię, gdy autor wypowiedzi używa bogatych form (np.
        posłuży się porównaniem, czy metaforą). Czasem takie obrazy są bardzo
        pubudzające.

        Jeżeli parę razy dany nick skojarzy mi się z czymś co mnie zaciekawiło, zgodnie
        z tymi kryteriami jakie wyżej opisuję, ale właśnie NIEOCZEKIWANIE (w stosunku
        do moich oczekiwań ;-))) ) co do samej zawartości umysłowej, czy uczuciowej, to
        moje szare komórki zaczynają pracować. A taki stan lubię. Czyli, uczucie
        sympatii do tego kogoś wytwarza się u mnie gdy widzę wysiłek myślenia
        samodzielnego, a nie wtedy, gdy napotykam własne myśli.

        Zgodność z moim sposobem myślenia, widzenia i czucia jest miła, bo utwierdza
        mnie w przekonaniu, że nie jestem dziwadłem wśród ludzi. Też ważne, ale nie to
        popycha mnie naprzód.

        Czy więc zrozumiale wyłożyłam moje podejscie do narodzin pewnego zaufania?
        I tak ograniczonego, nawet do siebie mam ograniczone zaufanie, odruch
        kierowcy ;-)

        A w sprawie drugiego pytania:

        <<Wiem że dla Ciebie mój nick jest anonimowy, czy mam zatem rozumieć że nie
        oczekujesz ode mnie wiarygodnych odpowiedzi?
        Ja Twój temat również potraktowałem poważnie tak samo jak i Twoją osobę.>>

        To są dwie odrębne sprawy.
        Dam przykład.
        Powiedzmy, że mam dość życia, nie widzę jego sensu, rozmyslam nad samobójstwem.
        Potworny lęk przed nieodwracalnością tego kroku popycha mnie do pytania na
        forum: tak, czy nie?

        I może ktoś w głębokiej depresji napisze, że właśnie się powstrzymał, ale
        żałuję, bo... itd. Potem ktoś mnie zelży od afektowanych, niedojrzałych
        emocjonalnie idiotek, a ktoś inny każe iść do spowiedzi, jako antidotum.
        To może wystarczyć – nie wiem, czy tak by było, ale to miałam na myśli pisząc o
        anomimowych doradcach.
        A więc - najpierw - po pierwsze - cień zaufania, potem - po drugie -
        przyjmowanie rad/wypowiedzi na serio. Każdy, anonim, może ktoś niekompetentny,
        nieżyczliwy, lub głupi nie powinien mnie móc popchnąć do ważnych kroków.

        Zauważ, że tutaj na forum sympatię wzbudzają silnie nacechowane uczucia,
        szczególnie bezradności w obliczu nieszczęść.
        Wiele osób (ja też) ma wtedy odruch ratowania i zgłasza wsparcie.
        Ale wiem, że i tak jestesmy sami i temu trzeba umieć sprostać.

        Ludzkich uczuć podobno nie da się kształtować.
        Tego nie wiem, a też mnie ciekawi.
        Bo jeśli nie da się – to co począć?

        Każdego traktuję poważnie.
        Prawie każdego. (Z jednym wyjątkiem – ale cóż, daleko mi do doskonałości. )
        No i nie odpowiadam na trafiające się wszędzie szczeniackie wulgaryzmy, jakimi
        świat jest zarzucany od zarania dziejów. To też krzyki rozpaczy, ale jakże
        niesympatyczne. Kojarzą mi się histerią, można tylko przeczekać.

        Paswo Szanowny, napisałeś:
        > ps. zapominam o sprawie aż do Twojej odpowiedzi.

        To ultimatum... :-)

        Marta
        • Gość: Pastwa Re: Koniec Ultimatum :))) IP: 172.17.15.* 27.02.02, 12:26
          To nie ultimatum Marto a bardziej wyraz zaufania że rozwiejesz moje wątpliwości.

          Ps. patrz temat, „ co robić, gdy umiera miłość życia" problem bardzo
          poważny,kobieta na skraju załamania nerwowego a mimo to dzięki tym rozmowom
          zaczęła pojawiać się tu i ówdzie z zupełnie innym( na duży +) podejściem do
          życia niż w chwili, gdy rozpoczęła swój temat. To jednak daje do myślenia.
          Myślę bowiem że nie każdy oczekuje zaraz mądrych odpowiedzi, niektórych
          uzdrawia sama możliwość zwierzenia się komuś(anonimowi ludzie sie tu idealnie
          nadają)i świadomość że wzbudza się jakieś zainteresowanie swoimi
          przeżyciami.Lepiej chyba wyrzucić z siebie gryzące problemy na forum niż dusić
          je w sobie ze względu na skrępowanie przed osobami bliskimi i czym kolwiek
          jeszcze.

          Uszanowanie połączone z uśmiechem , Pastwa
    • Gość: Pastwa Re: Marto, jeszcze jedno pytanie IP: 172.17.15.* 27.02.02, 03:37
      Miałem sobie darować to pytanie ale chcę mieć jasność w poniższym temacie nie
      pasuje mi bowiem to co piszesz do Twojej osoby.Piszesz bowiem następujące słowa:

      >Ludzie tu pytają czy się rozwieść, czy urodzić dziecko, jakie wybrać szkoły i
      >co sądzić o matce, a nawet czy powstrzymać się od samobójstwa. Doprawdy
      >dziwne, że od anonimowych, stale zmieniajacych nicki korespondentów oczekują
      >wiarygodnej odpowiedzi na ich ważne dylematy.

      Wiem że dla Ciebie mój nick jest anonimowy, czy mam zatem rozumieć że nie
      oczekujesz ode mnie wiarygodnych odpowiedzi?
      Ja Twój temat również potraktowałem poważnie tak samo jak i Twoją osobę.

      ps. zapominam o sprawie aż do Twojej odpowiedzi.

      Serwus:)
    • ta_mar_ta Łamańce 03.03.02, 23:00

      Witam,
      W jednym z postów mart@ napisała:

      > Aż tu byłam trochę niobecna na Forum i inna pani musiała czynić łamańce
      > (ta_marta), żeby się ze mną nie pommieszać... znowu poczułam się
      >niewyraźnie...
      >jakbym zajęła nienależne miejsce.

      Droga Marto, nie musiałam czynić łamańców :) Mój nick jest połączeniem moich
      dwóch prawdziwych imion i nie poradzę nic na to, że nazywamy się podobnie ( i
      ładnie ;) ) Używam go od bardzo dawna. Nie byłaś przyczyną mojego zmartwienia z
      wyborem nicka. Wymyśliły go dzieci w mojej rodzinie ładnych parę lat temu.
      Wchodząc na forum po raz pierwszy, nie znałam Ciebie i nie miałam zamiaru
      czynić "zamachu" na czyjąś własność.
      Teraz ja poczułam się, jakbym zajęła nienależne miejsce...

      Pozdrawiam Ta_
      • Gość: Mart@ Re: Łamańce bardzo śmieszne IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 17.03.02, 21:03
        ta_mar_ta napisał(a):
        > Teraz ja poczułam się, jakbym zajęła nienależne miejsce...
        >
        > Pozdrawiam Ta_

        To proponuję przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza, że jest nas dwie i nie martwić
        się o ewentualne uzurpacje :-)
        Bardzo lubię trafiać na Twoje posty.
        (Trochę mi zajęło znalezienie tego tu :-))
        Pozdrawiam
        Marta

    • Gość: Pastwa Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? IP: 172.17.15.* 04.03.02, 02:14
      Zastanawia mnie następująca rzecz. Czy w wyniku tego, iż różnorodność naszych
      emocji oraz wciąż nowe( w wyniku naszej niepowtarzalności) "twory" umysłu nie
      mają pełnego pokrycia w istniejącym bogactwie słów(następuje więc podwójna
      transformacja z myśli na słowa i ze słów na myśli), możemy mimo to przekazać
      nasze odczucia i myśli innym w kształcie takim, jaki jawi się w naszej głowie?
      Przypuszczam, że chyba nie, z czego wniosek, że to jednak język rzeczywiście
      wpływa bardziej(chcąc tego czy nie) na odbiór naszej wypowiedzi od
      naszych "prawdziwych" myśli.


      Ps. Niby to co napisałem powyżej to znany prawie wszystkim banał ale
      najważniejsze jak go kto odbiera w swoim umyśle.

      pa pa
      • czarodziejka Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? 16.03.02, 23:10
        Gość portalu: Pastwa napisał(a):
        > Czy w wyniku tego, iż różnorodność naszych
        > emocji oraz wciąż nowe( w wyniku naszej niepowtarzalności) "twory" umysłu nie
        > mają pełnego pokrycia w istniejącym bogactwie słów(następuje więc podwójna
        > transformacja z myśli na słowa i ze słów na myśli), możemy mimo to przekazać
        > nasze odczucia i myśli innym w kształcie takim, jaki jawi się w naszej głowie?

        mammamia ....
        TEN jezyk wplynal na odbior TEJ wypowiedzi ..
        kurcze .... strasznie jakos niezrozumiale (forma) i madrze (tresc) ...

        a moze to tylko ja nie jestem jeszcze w formie? ;oP

        pzdrwm ;o)
        czaro
      • Gość: Mart@ Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 17.03.02, 21:07
        Gość portalu: Pastwa napisał(a):

        > Zastanawia mnie następująca rzecz. Czy w wyniku tego, iż różnorodność naszych
        > emocji oraz wciąż nowe( w wyniku naszej niepowtarzalności) "twory" umysłu nie
        > mają pełnego pokrycia w istniejącym bogactwie słów(następuje więc podwójna
        > transformacja z myśli na słowa i ze słów na myśli), możemy mimo to przekazać
        > nasze odczucia i myśli innym w kształcie takim, jaki jawi się w naszej głowie?
        > Przypuszczam, że chyba nie, z czego wniosek, że to jednak język rzeczywiście
        > wpływa bardziej(chcąc tego czy nie) na odbiór naszej wypowiedzi od
        > naszych "prawdziwych" myśli.
        >
        >
        > Ps. Niby to co napisałem powyżej to znany prawie wszystkim banał ale
        > najważniejsze jak go kto odbiera w swoim umyśle.
        >

        Banał, nie banał, uważam że masz rację, a ją warto czasem przypomnieć. I jak
        widzisz, Twój "banał" zrobił wrażenie czegoś niebywale skomplikowanego.
        A to mnie, czardziejko, zaskoczyłaś...
        > pa pa
        No to na razie, pa :-)
        Marta

        • czarodziejka Re: A jak język wypowiedzi wplywa na jej odbiór? 17.03.02, 21:41
          Mart@ napisał(a):
          > A to mnie, czardziejko, zaskoczyłaś...

          ekhm .... to zle? czy dobrze? bo nie widze zabarwienia ;o(
          pzdrwm ;o)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka