rozstanie po 5 latach

24.06.10, 18:56
Witam wszystkich. Mam pewien problem z dziewczyną, jesteśmy ze sobą
od 5 lat. Nie mieszkamy razem, ale jestem głęboko "zintegrowany" w
jej rodzinę (jestem ojcem chrzestnym jej siostrzeńca). Problem polega
na tym że od około pół roku po prostu czuje że to nie miłość a
przyzwyczajenie. Nie ma między nami aktów namiętności (poza seksem -
chociaż mimo wieku tego się jeszcze uczymy), nie wychodzimy razem,
ona nie za bardzo lubi moich znajomych, a ja nie znam dobrze jej
znajomych. Wspólnych zainteresowań nie mamy: no może filmy. Ostatnio
od pół roku zacząłem dostrzegać co tak naprawdę nas rożni: i wyszło
że wszystko. Ja lubię góry (i ciężkie podejścia) ona leżenie na
plaży; ja jestem życiowym/roześmianym optymistą ona
skrajną/zdesperowaną pesymistką. Póki nie pracowała pomagałem jej jak
mogłem finansowo, obecnie pomagam jak mogę w innych sprawach (jest co
załatwiać oboje kończymy studia, latam z papierkami, pisze rozdziały
jej pracy i formatuje to co ona napisała, latam przez cale miasto z
najmniejszym głupstwem, chociażby z zawiezieniem pracy do jej prom.,
bo ona jak twierdzi zanim się wyszykuje minie 2 godziny i nie zdąży),
obecnie przymierzam się do kupna mieszkania i zapowiedziałem jej na
początku że mieszkanie będzie moje, jakiekolwiek uwspólnianie majątku
będzie robione po ślubie (nic nie planujemy) - jej odpowiedz była
"niemiła" - to se szukaj, ja Ci nie pomogę. Ona wielokrotnie dawała
mi do zrozumienia że chciała by już być zaręczona - a ja uważam nadal
że nie chce z nią spędzić reszty życia a tym samym zaręczać się. Ona
kompletnie się nie stara o związek - uważa że to facet się powinien
starać o związek i jak zostanie u mnie na noc (lub ja u niej),
będziemy się kochać to to wszystko co powinno mi z jej strony
wystarczyć. Dodam że nie przypominam sobie kiedy tak naprawde
potrzebowałem jej pomocy, rady czy czego innego z jej strony,
poprostu pustka. A z drugiej strony ja już nie chce do niej
przyjeżdżać, spacer, leżenie na łóżku, to już mnie zaczęło dawno
nudzić. Próba przełamania zastoju i zrobienia czegoś nowego w związku
z reguły kończy się płaczem. Dodatkowo jest totalnie zarozumiała i ja
zawsze nie mam racji, nie szanuje mojego i swojego czasu a później
narzeka że nic zrobić nie może bo ma tak dużo na głowie że nie zdąży.
A skoro ja już nic nie robie (bo pracę dawno napisałem) to mogę
polatać. Drugą stroną medalu jest to że czuje że ona mnie kocha (ona
tak to nazywa) i fakt że ona jest w stanie wpaść po rozstaniu w
skrają depresję. W depresji jest od dawna, ale mnie nie słucha że to
trzeba leczyć. Wiem ze ze związku nic nie będzie, jestem zmęczony
nim, a z drugiej strony zerwanie może spowodować u coś złego czego
nie chciałbym. I teraz żalić się i poczekać na lepszy moment (np. po
obronie) czy kończyć to już teraz i po prostu zniknąć z jej życia nie
oglądając się za siebie?
    • ladyjay Re: rozstanie po 5 latach 24.06.10, 20:32
      Postaw sprawe jasno. Jesli czujesz ze nic z tego nie bedzie, to im szybciej
      odejdziesz tym lepiej. Ona sobie poradzi. Nie mozesz przeciagac tego zwiazku w
      nieskonczonosc z obawy przed jej reakcja.
      Wydaje mi sie ze poprostu poznaliscie sie gdy byliscie bardzo mlodzi, troche
      czasu minelo, rozwijacie sie w innych kierunkach, roznicie sie coraz bardziej,
      zdarza sie.
      • filip.filipowicz Re: rozstanie po 5 latach 24.06.10, 20:46
        dobra, ale nie chce żeby cierpiała przeze mnie. To nie jest miłość,
        przyzwyczajenie i chęć nie czynienia drugiemu krzywdy, a wiem że
        odejście taką by było. boję się że ona po prostu zrobi coś głupiego.
        Wiem że nie ma nikogo (prócz siostry) z kim mogła by porozmawiać,
        wyżalić się, itp. Boje się o nią, 5 lat jednak do czegoś chyba zobowiązuje...
        • hatroha Re: rozstanie po 5 latach 24.06.10, 21:29
          Ze związkami jest jak z ciuchami, wiele razy przymierzasz a dopiero kolejna z
          wielu zaczyna pasować i kupujesz.
          Wyobraź sobie faceta który kupuje spodnie przyciasne w kroczu.
          Facet rośnie, dojrzewa ale kobieta nie, po 5 latach facet wygląda jak baletnica
          która sprawia wrazenie ze jej zwieracze puscily.
          żal.pl
          • filip.filipowicz Re: rozstanie po 5 latach 24.06.10, 22:12
            trafne porównanie. Ktoś mi niedawno powiedział: "możesz być z
            dziewczynką całe życie albo żyć z kobietą całe życie". przyznam że
            powiedziała to kobieta z która spotkałem się i choć mogłem nie
            wykorzystałem sytuacji bo pamiętam o obecnej "dziewczynce". teraz tylko
            jak po 5 latach się "po prostu" rozstać ?
            • iwona.ana1 Re: rozstanie po 5 latach 25.06.10, 07:54
              W tej chwili ranisz i ją i siebie
              poczekaj jeszcze kolejne 5 lat i odejdź :P
              na pewno wtedy będzie łatwiej :P

              żartuje oczywiście
              jeżeli czujesz, ze to nie ma sensu...
              nie ma co przeciągać

        • ladyjay Re: rozstanie po 5 latach 25.06.10, 20:25
          Chyba nie da sie tak zrobic aby ona nie cierpiala wogole. Ale byc moze wcale
          nie bedzie tak zle jak myslisz. Ona na pewno przeczuwa ze zwiazek sie konczy i
          byc moze nie bedzie to dla nie szokiem.
    • axelred Re: rozstanie po 5 latach 25.06.10, 09:21
      Poczekaj do obrony, potem powiedz jej co myslisz na temat zwiazku.
      Piszesz bardzo negatywnie o niej, a ja widze, ze jej wady wcale nie
      musza sie wydawac wadami dla kogos innego. Sprobuj reaktywowac
      zwiazek razem z nia. Jesli proba sie nie powiedzie bedziesz mogl
      odejsc z czystym sumieniem, a ona bedzie miala czas, zeby
      przygotowac sie na szok rozstania.
      I jak pisza inni - nie marnuj jej czasu.
      • mausi12 Re: rozstanie po 5 latach 25.06.10, 21:49
        Wlasnie tak jest.Jej wady nie musza sie okazac wadami dla kogos
        innego.Wyglada na to,ze zwiazek jest "troche"przechodzony,a Wy
        poznaliscie sie w bardzo mlodym wieku.Znalam kiedys dziewczyne,ktora
        byla z chlopakiem 9 lat.Poznala go w wieku 16 lat.Pozniej bylo
        tak,ze nawet nie myslala o slubie,o niczym.Zostawila go,a pozniej
        poznala faceta i 6 miesiecy pozniej-wziela slub.Myslisz,ze zalowala?-
        nie.Wiem tylko tyle,ze bardzo do siebie pasuja.
        Ludzie tutaj moga Tobie radzic,ale tylko Ty znasz swoja dziewczyne i
        wiesz jaki ma charakter.
    • annataylor Re: rozstanie po 5 latach 26.06.10, 21:36
      z tego co piszesz to ona ma problem jakis ze soba (depresja) i na Twoim
      miejscu postawiłabym jej ultimatum: albo sie leczy i przejrzy na oczy,
      albo koniec z wami.
      wiem, ze to brutalne, ale jest szansa, ze sie dziewczyna ogarnie i
      zacznie inaczej patrzec na swiat i na wasz zwiazek...

    • klosowski333 Re: rozstanie po 5 latach 27.06.10, 00:00
      Decyzje juz podjales - odejdziesz od niej. Chcesz tylko wybrac moment z
      wyczuciem, liczac sie z jej uczuciami, co sie chwali.

      Ograniczaj powoli relacje z nia, przyzwyczajaj ja do tego, ze Ciebie bedzie
      coraz mniej. Ale pomoc jej w miare mozliwosci okazuj w tym przejsciowym czasie,
      pomoz jej ze studiami, a potem po prostu zanikaj, albo odwaz sie przeprowadzic z
      nia powazna rozmowe, w taki sposob w jaki chcialbys, czyli wzglednie delikatnie.

      Nie wiem czy musisz calkiem znikac z jej zycia.
      • mausi12 Re: rozstanie po 5 latach 27.06.10, 13:36
        Wiesz-jak na to nie patrzec-bedzie ciezko.To jest naprawde wiele
        lat.Moze byc pozniej tak,ze dopiero po rozstaniu-zobaczysz,ze Jej
        brakuje w codziennym zyciu.Moze bedzie tak,ze kazda dziewczyne
        bedziesz porownywal do niej.Nie bedziesz mial cierpliwosci do"kazdej
        muchy w nosie".Bedziesz patrzyl na dziewczyny-ile wad i ile zalet
        maja wiecej,lub mniej.Moze....pisze,ze moze, ale nie musi tak byc.
        Jednej rzeczy nie rob napewno,a zwlaszcza teraz...jesli chodzi o
        studia...ona je naprawde moze totalnie zawalic!Tak jak juz ktos
        tutaj napisal-pomoz jej ze studiami,ale nie "rzucaj" z "dnia na
        dzien".Powiem tylko jedno.Kiedys zostana dla Ciebie wylacznie te
        dobre wspomnienia po dziewczynie,ale do tego potrzeba
        czasu.Pozdrawiam.
        • leda16 Re: rozstanie po 5 latach 27.06.10, 21:09
          mausi12 napisała:
          .jesli chodzi o
          > studia...ona je naprawde moze totalnie zawalic!Tak jak juz ktos
          > tutaj napisal-pomoz jej ze studiami,


          Tak, tak, "pomóż jej" w oszustwie, żeby Twoją pracę udało się tej moralnej degeneratce przepchnąć jako swoją. To nic, że praca magisterska, licencjacka (?) powinna być napisana samodzielnie, grunt, żeby promotor dał sobie wcisnąć ciemnotę. Od oszustwa do plagiatu droga niedaleka, więc pewnie i wcześniej "niewydolna życiowo" jak tu ktoś określił - a raczej niewydolna intelektualnie dziwa korzystała z takiej metody. Ja bym radziła kopnąć toto w zadek jak najszybciej, niech zawali te studia, niż życie i zdrowie Twoich przyszłych dzieci miałaby zawalić tak "wyedukowana" lekarka, nauczycielka, farmaceutka, dentystka itp. Też staram się iść z postępem i rozumiem, że dziwa ma pernamentną "depresję" a nie to, co się dawniej określało jako pospolite lenistwo. Zapewne krótko cierpiące po utracie Ciebie będzie niebożątko, ponieważ finansowo się jej poprawi, bo zamiast Tobie jednemu sprzedawać d..ę za pieniądze ("pomoc finansowa" he, he) będzie to robić hurtowo w burdelu za znacznie wyższą finansowo "pomoc". Nie dość, że oszustka to jeszcze ku...Pomyśl, czy Twoi starzy rodzice na głodowych emeryturkach zasługuja na taką synową.
    • kol.3 Re: rozstanie po 5 latach 27.06.10, 16:43
      Pytanie na ile dziewczyna jest wydolna życiowo - piszesz jej pracę,
      latasz w sprawie jej pracy do promotora - ciekawy układ. Jesteś
      wygodnym partnerem życiowym toteż dziewczyna trzyma Cię na krótkiej
      smyczy. Wg mnie zerwać (zerwania nigdy nie są bezbolesne) jak
      najszybciej, bo przeciągając martwy związek, dajesz jej nadzieję na coś
      więcej czego nie będzie.
      • filip.filipowicz Re: rozstanie po 5 latach 28.06.10, 00:12
        może sprecyzuje, nie piszę jej pracy a pomagam w formatowaniu (zwykłe
        kreślarskie prace), latam do promotora (zdażyło się) i z innymi
        sprawami. Jest teraz ciężko bo jej sprawy się nawarstwiają. Sam wiem
        że wesoło nie jest od dłuższego czasu i dość mam ja starania się o
        związek, bez jakby to napisać jej wkładu własnego. Mam wrażenie że
        ona uważa iż bycie razem (sex, wspólne spacery) to już jest coś -
        znawijmy to związkiem. Mnie boli fakt że nie mogę z nią wyjechać tam
        gdzie chcę (np z moimi znajomymi) bo Ona nie chodzi po górach, a
        musze tam gdzie nienawidzę i wiem (powiedziała mi to) że to się nie
        zmieni. Piszę to wszystko bo nadal się w sobie spieram, czy czasem
        nie dać jej jeszcze jednej szansy i nie spróbować reaktywować tego w
        czym jesteśmy od lat. Ktoś napisał "przechodzony związek", tak
        przechodzony, ale jak ktoś przez rok mówi mi że jest tylko źle i
        lepiej nie będzie to nie chce się człowiek z taką osobą wiązać w
        żaden głębszy sposób(np. oświadczyć). Od niej usłyszałem: że ona
        oczekuje odemnie że w tych trudnych chwilach mam być przy niej i
        wspierać ją (no pięknie powedziane), tylko ja nie wiem jak mam ją
        wspierać - więc załatwiam za nią co się da, przy okazji kończąc swoje
        sprawy ze studiami. Czuje że wzięła mnie litością - ona
        pesymistka,uważa że wszystko jest do d*** i lepiej nie będzie, ja mam
        być jej wiecznym opiekunem bez prawa głosu (bo i tak jej zdanie jest
        święte -uparta), w jej domu za wesoło też nie jest, a do tego ona
        przeżywa wszystko co "złego" dzieje się z jej siostrą (czasami mam
        wrażenie że problemy jej 10 lat starszej siostry są bardziej
        przeżywane przez nią jak przez zainteresowaną) - obecnie tak to
        odbieram i nadal się w sobie łamie...
        • mausi12 Re: rozstanie po 5 latach 28.06.10, 13:07
          Hmmm.....rozumiem.Masz racje, jak slyszales juz rok temu,ze nie
          bedzie lepiej-to nie masz ochoty na oswiadczyny.Rozumiem i masz sto
          procent racji.Mysle,ze kazdy normalny facet tak by zareagowal.
          Mi sie wydaje,ze to jej przyzwyczajenie do tego,ze Ty zawsze jej
          pomozesz,wszystko zrobisz.W sumie-to fajny facet z Ciebie-wszystko
          pomoze.Wiesz,nie wiem ile dokladnie Ty masz lat,ale jak bedziesz w
          wieku 33-37 lat to wtedy duzo reakcji u kobiety nie bedzie Ciebie
          dziwic....:)
          Inteligentny facet w pewnym momencie zrozumie,ze to "tylko" kobieta
          i popusci,pewne rzeczy przemysli i przeczeka-nawet jak to sa humorki
          u kobiety,a my wszystkie potrafimy miec humorki,oj!potrafimy!!!
          Ona chyba stracila do Ciebie respekt,nie szanuje,mysli-ze masz jej
          pomagac i tak bedzie zawsze.To niedobrze.Juz kiedys
          napisalam:"Szanuj-osobe,ktora Cie kocha,bo ludzie szybko
          odchodza".Powiedz jej wlasnie to.Ona ma juz chyba 20 lat i niech
          zacznie patrzec,co czuje druga osoba.
          Ona-nie lubi wycieczek w gory,a Ty-morze....no to czas na kompromis!
          Wyjedz z nia...na Mazury....tam sa jeziora :)
          Najwazniejsze,abys z nia porozmawial i sam-sobie odpowiedzial na
          pytanie czy Ty ja w ogole kochasz?
          Pamietaj-mozesz kiedys trafic na wieksza bestie :):):)
          Pozdrawiam.

    • nothing.at.all Re: rozstanie po 5 latach 28.06.10, 12:37
      Rozumiem Cię, kiedyś też tak miałam. Ale to jak teraz robisz, znaczy
      nie robisz nic tylko czekasz też nie jest dobre. Ranisz i ją i
      siebie.
      Oczywiście, że 5 lat Cię do czegoś zobowiązuje. Dlatego powiedz jej
      w czym problem, że to nie miłośc a przezwyczajenie, że Ciebie to
      kosztuje dużo emocji, nerwow i nie tak sobie wyobrażasz związek z
      kobietą. Jeśli możesz powiedz, że może w Tobie mieć oparcie i
      kolegę, jak będzie chciała pogadać, ale nic poza tym. Może wtedy
      będzie jej prościej na poczatku. Nie znikaj z jej życia całkowicie,
      bo wtedy napewno się załamie, to moje zdanie. Tylko porozmawiaj i
      pwooli się wycofuj.
      Ludzie mają prawo do szczęścia i każde z was jest wartościowym
      człowiekiem. Zatem daj sobie i jej szansę na znalezienie
      odpowiedniej osoby.
      Powodzenia!
    • fuuuu Re: rozstanie po 5 latach 28.06.10, 15:01
      Jeja! Ty jestes idealny, a ona beznadziejna.coś takiego....
      Myślę,że już jej nie kochasz, widzisz w niej same wady.A jakaś
      kobieta Ci powiedziała...No właśnie może ona terz jest dla Ciebie
      ideałem.Coś mi tu nie pasuje...
      • mausi12 Re: rozstanie po 5 latach 28.06.10, 16:45
        Ja uwazam,ze jesli sie kogos kocha,to ludzie nie robia problemu
        jesli chodzi o wyjazdy.Takie problemy robia tylko ludzie bardzo
        mlodzi,ktorzy nie wiedza czego sie czepic.Ja osobiscie nie cierpie
        wyjazdow nad morze i tloku na plazy,ale uwielbiam gory.Jednak dla
        kompromisu moglabym jechac nad morze,a tam znalazlabym sobie jakies
        inne zajecie.Nie trzeba lezec na plazy.Mi sie wydaje,ze jak sie
        szuka"dziury w calym"to sie zawsze znajdzie.
    • doctor.no.1 Re: rozstanie po 5 latach 28.06.10, 16:44
      Nie ma znaczenia, czy to mężczyzna jest zawiedziony związkiem, czy
      kobieta... Oboje partnerów ma prawo do szczęścia i zadowolenia z
      relacji... Jeśli czujesz, że nie chcesz z nią być - nie ma sensu
      pozostawanie na siłę - bo ona będzie cierpiała.
      I tak będzie cierpiała niezależnie, co byś zrobił.

      Pewnie również będzie cierpiała, jak będziecie razem, skoro ciągle
      jest w depresji.

      Pomyśl o sobie - szukaj swojego sczęścia, a i jej będzie lepiej, bo
      nie warto być z kimś, kto nie kocha i nie szanuje...


      Dobrze, by w związku była równaga między "dawaniem" i "braniem", tak
      by obie strony czuły się szczęśliwe, a nie wykorzystywane...
Pełna wersja