Dodaj do ulubionych

chlopak wychowywany bez ojca...

07.10.10, 19:20
....jaki jest?Czy ma duze problemy w doroslym zyciu?Jak to wplywa na niego?
Obserwuj wątek
    • kunegunda.live Re: chlopak wychowywany bez ojca... 07.10.10, 20:27
      Tak,zwykle ma duże problemy.Zwłaszcza,jeśli nie miał w rodzinie żadnego mężczyzny z którym mógłby się identyfikować.Jeśli miał dziadka,lub wuja z którym miał bliski kontakt,to wtedy szkody psychiczne są mniejsze.Taki chlopak po prostu nie wie co to znaczy być mężczyzną.
      • zorz_ponimirski Re: chlopak wychowywany bez ojca... 07.10.10, 20:31
        Kundzia, widzę, że się na wszystkim znasz.
        A jeśli oglądał w kółko Pancernych to co?
        • kunegunda.live Re: chlopak wychowywany bez ojca... 07.10.10, 20:55
          zorz_ponimirski napisała:

          [i]> Kundzia, widzę, że się na wszystkim znasz.
          > A jeśli oglądał w kółko Pancernych to co?[/
          To już Klosowski chyba ładniejszego zdrobnienia używał ,zwracając się do mnie per Kunia.
          Nie, nie znam sie na wszystkim.Broń mnie Panie Boże.Jestem ignorantką w sprawach technicznych.
          Jeśli ogladał w kółko Pancernych,to widać mu się podobali.Nie ma to jednak żadengo wpływu na jego umiejętność pełnienia męskiej roli w rodzinie i związku z kobietą,jeśli nie miał takiego wzorca w rodzinie.Sama matka nie zastapi mu ojca.
          Znam się trochę na psychologii, parapsychologii i medycynie naturalnej i dla przeciwwagi na inwestycjach finansowych.
          Moje hobby to podróżowanie i turystyka,a także ogrodnictwo.


          Kunegunda
          ---------------------------------------------------------------
          "Bądźcie pozdrowieni,Nadwrażliwi za Waszą czułość w nieczułości świata,za niepewność-wśród jego pewności
          za to,że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem..."(Prof.K.Dąbrowski-"Posłanie do nadwrażliwych"
          • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 07.10.10, 21:09
            kunegunda.live napisała:

            > Znam się trochę na psychologii, parapsychologii i medycynie naturalnej i dla pr
            > zeciwwagi na inwestycjach finansowych.

            Roznica miedzy medycyna a medycyna "naturalna" jest jak roznica miedzy bigosem i bigosem "mysliwskim".
            Do pierwszego trzeba miec mieso, do drugiego - wystarczy myslec, ze je ma.
            • bez_seller Re: chlopak wychowywany bez ojca... 07.10.10, 21:18
              A jakim bigosem jest parapsychologia, jesli uznamy, ze psychologia jest bigosem domowym?
              • kunegunda.live Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 08:23
                bez_seller napisała:

                > A jakim bigosem jest parapsychologia, jesli uznamy, ze psychologia jest bigosem
                > domowym?

                Bigosem myśliwskim !
            • kunegunda.live Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 09:17
              sabinac-0 napisala:
              >
              > Roznica miedzy medycyna a medycyna "naturalna" jest jak roznica miedzy bigosem
              > i bigosem "mysliwskim".
              > Do pierwszego trzeba miec mieso, do drugiego - wystarczy myslec, ze je ma.

              Nie wiem Sabinco, czym się czujesz tak sfrustrowana czy niedowartościowana,że starasz się zdyskredytować moje zainteresowania.
              Nie świadczy to dobrze o Twoim profesjonaliźmie psychiatry, psychologa czy kim tam jesteś ,jak i o dobrym wychowaniu.
              • to.niemozliwe Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 10:03
                Tych kilka ostatnich postów jest dość ciekawe z punktu widzenia komunikacji.
                Mam prośbę do Sabiny-0 - czy faktycznie chodziło Ci o zdyskredytowanie zainteresowania Kunegundy.Live medycyną naturalną (z uwagi na to, że przez część osób zajmujących się zawodowo medycyną jest postrzegana jako szamanizm i robienie klienta w balona), czy był to rodzaj refleksji, jakieś takie stwierdzenie "oczywistej oczywistości", jak w tej reklamie, że "prawie, czyni różnicę", czy też był to żart, bo wyobraziłas sobie bigos mysliwski i to, jak bywamy oszukiwani przez różnych producentów (akcje typy masło...bez tłuszczu ;).
                Chciałbym wyłapać tę różnicę w wypowiedzi, która skierowała waszą wymianę zdań na pozycje wrogie? Zastanawiam sie, czy brak możliwości widzenia drugiej osoby, słyszenia głosu i odbioru całej gamy pozasłownych komunikatów nie upośledza naszego rozumienia (w sposób niekontrolowany), co sprawia obniżenie pewnmosci siebie i w konsekwencji reakcję antycypacyjną (wobec domniemanego ataku)? Rozważanie czysto teoretyczne?
                Jak było? Prosze szczerze...;)
                • kunegunda.live Re: To niemożliwe 08.10.10, 10:36
                  Widzisz Mój Drogi; Twoje pytanie jest logiczne i nie pozbawione podstaw.
                  Obawiam się jednak,że nie uzyskasz na nie obiektywnej odpowiedzi.
                  Przy czym wcale tutaj nie chcę sugerować,że Sabina nie odpowie na nie szczerze.
                  Jeśli czytałeś staruszka Freud'a lub innych "szamanów",jak niektórzy tutaj pisali,to powinieneś wiedzieć,że często w żartach przemycamy swoje prawdziwe intencje,do których nie chcemy się otwarcie przyznać.
                  Często prawdziwe intencje nie są jasne i oczywiste dla samej osoby,która wysyła dany komunikat.Często w komunikatach słownych jest drugie dno,czyli inny komunikat ukryty za tym, co mówimy.
                  Ja wychwyciłam w tym komunikacie to, co napisałam.
                  Jeśli Sabina otwarcie potwierdzi,to co myśli o medycynie naturalnej i co odebrałam,to sprawa będzie oczywista.Jeśli jednak powie,że co innego miała na myśli,to jeszcze to nie przesądza o prawdziwych jej intencjach.
                  Dlatego w procesie komunikacji ważniejsze od tego, co powiedzieliśmy, jest; jak zostaliśmy zrozumiani.
                  • to.niemozliwe Re: To niemożliwe 08.10.10, 10:44
                    Wszystko prawda, ale Sabina jest OK laska, więc zakładam, że odpowie szczerze :).
                • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 21:08
                  to.niemozliwe napisał:

                  > czy był to rodzaj refleksji, (...) "prawie, czyni różnicę"

                  O to wlasnie mi chodzilo.
                  • to.niemozliwe Kunegunda, 11.10.10, 10:24
                    czy jeśli założyć, że ta odpowiedź jest szczera (jeszcze nie zauwazyłem żadnego złośliwego postu ze strony Sabiny na forum), to czy może być tak, że sobie dointerpretwałaś znaczenie tych słów jako Tobie nieprzychylne?
                    • kunegunda.live Re: To.niemożliwe 11.10.10, 12:00
                      to.niemozliwe napisał:

                      > czy jeśli założyć, że ta odpowiedź jest szczera (jeszcze nie zauwazyłem żadneg
                      > o złośliwego postu ze strony Sabiny na forum), to czy może być tak, że sobie do
                      > interpretwałaś znaczenie tych słów jako Tobie nieprzychylne
                      ?

                      A jaki wydźwięk, ma Twoim zdaniem, odpowiedź Sabiny,że:, " Ty się interesuj czym chcesz,ale proszę byś nie zakładała działalności gospodarczej pt.uzdrawianie ludności"?

                      Sabina ma określone swoje zdanie na temat medycyny naturalnej czy alternatywnej i ma do niego prawo.
                      Osoba asertywna, w takiej sytuacji, mogłaby powiedzieć: "Ja nie uznaję medycyny naturalnej,nie wierzę w te metody" ,"Ja mam zaufanie tylko do medycyny akademickiej" itp.To byłoby w porządku.
                      Osoba bardzo empatyczna, powstrzymałaby się nawet od takiego stwierdzenia,by nie urazić moich uczuć. (Czego od nikogo nie oczekuję !)

                      Natomiast, osoba nie umiejąca wyrażać się asertywnie, wyraża w trochę zakamuflowany sposób, negatywną ocenę moich zainteresowań,co raczej każdy odbiera jako agresję.

                      Bo co innego, za tymi jej dwoma stwierdzeniami się kryje?
                      Mniej więcej jest to taki komunikat:"Ty sobie możesz zajmować się jeśli chcesz, jakimiś zabobonami i wierzyć w jakieś gusła i dopóki nikomu nie szkodzisz, to Twoja sprawa,ale nie możesz szkodzić innym i stosować tego" lub może :" nie możesz oszukiwać innych."

                      Ja mam natomiast zupełnie inne zdanie, na temat medycyny naturalnej i alternatywnej i wiem,że często pomaga w przypadkach, wobec których medycyna akademicka jest bezradna.
                      Gdybym uważała to za bzdury, tak jak Sabina,to nie interesowałabym się tym.
                      Zgadzam sie z tym,że w tej branży jest wiele oszołomstwa i cwaniaków,którzy robią kasę na naiwności ludzkiej,ale takie wypadki zdarzają się też w innych zawodach.
                      • to.niemozliwe Re: To.niemożliwe 11.10.10, 12:47
                        > A jaki wydźwięk, ma Twoim zdaniem, odpowiedź Sabiny,że:, " Ty się interesuj czy
                        > m chcesz,ale proszę byś nie zakładała działalności gospodarczej pt.uzdrawianie
                        > ludności"?

                        Obiektywnie uznaję je za stwierdzenie faktu, że czym innym jest zawodowe leczenie ludzi, a czym innym wiedza hobbystyczna. Na tej zasadzie pisuję tu sobie na f-m.
                        Ja nie odebrałbym powyższego stwierdzenia jako negatywnego. Gdyby Sabina dodała sąd wartościujący, np. że "tylko prości ludzie wierzą w skuteczność medycyny naturalnej", to miałoby to wydźwiek osobiście-nagatywny, ale tak nie było. Wydaje mi się, że jesteś nieufna (w tej sprawie).

                        > Osoba bardzo empatyczna, powstrzymałaby się nawet od takiego stwierdzenia,by ni
                        > e urazić moich uczuć. (Czego od nikogo nie oczekuję !)

                        Tu zahaczamy o delikatną różnicę w sposobie wypowiadania się. Empatyczność nie musi oznaczać poprawności, lub autocenzury. Zresztą, w pewnym sensie tak rozumiana empatyczność jak piszesz mogłaby być uznana za fałsz. Na zasadzie, że "swoje mysle, ale nie powiem, bo będzie jej przykro".
                        • kunegunda.live Re: To.niemożliwe 11.10.10, 13:57
                          A skąd wiesz,że mam tylko wiedzę hobbystyczną ?Nigdzie nie napisałam czym się zajmuję.
                          Podałam,że moim hobby jest podróżowanie ,turystyka i ogrodnictwo.
                        • kunegunda.live Re: To.niemożliwe 11.10.10, 14:15
                          No i widzisz To.Niemożliwe, jak trafnie odczytałam to, co Sabina chciała swoją uwagą przekazać?
                          Sama to potwierdziła!
                      • sabinac-0 Re: To.niemożliwe 11.10.10, 13:24
                        kunegunda.live napisała:

                        > Osoba asertywna, w takiej sytuacji, mogłaby powiedzieć: "Ja nie uznaję medyc
                        > yny naturalnej,nie wierzę w te metody" ,"Ja mam zaufanie tylko do medycyny akad
                        > emickiej" itp.
                        To byłoby w porządku.

                        W ten sposob mowie np. kierujacym sie horoskopami czy chodzacym do wrozki przed inwestycja na gieldzie.

                        Jednak gdybym napisala "ufam tylko medycynie akademickiej ale leczenie biopradami jest tak samo dobre", stracilabym wiarygodnosc jako lekarz.
                        .
                        > Osoba bardzo empatyczna, powstrzymałaby się nawet od takiego stwierdzenia,by ni
                        > e urazić moich uczuć. (Czego od nikogo nie oczekuję !)
                        >
                        Empatie zachowuje dla pacjentow.

                        > Bo co innego, za tymi jej dwoma stwierdzeniami się kryje?
                        > Mniej więcej jest to taki komunikat:"Ty sobie możesz zajmować się jeśli ch
                        > cesz, jakimiś zabobonami i wierzyć w jakieś gusła i dopóki nikomu nie szkodzis
                        > z, to Twoja sprawa,ale nie możesz szkodzić innym i stosować tego"
                        lub może
                        > :" nie możesz oszukiwać innych."
                        >
                        Bardzo dobrze to okreslilas. Wlasnie to chcialam powiedziec.
                        Przykro mi, ze odebralas to jako atak na twoja osobe, ale takie jest moje zdanie o metodach "alternatywnych" i tego zdania nie zmienie.

                        Jesli jakis chory zechce sie u ciebie leczyc, oczywiscie moze to zrobic, ale zrobi to na swoja wylacznie odpowiedzialnosc - tak jak ci, ktorzy powierzaja swoje zdrowie Gozdzikowej lub swoje oszczednosci wrozce.
                        Jesli jego stan sie pogorszy, bedzie to tylko jego problem - twoj nie.

                        Za to jesli swoje zdrowie powierzy mnie, to JA odpowiadam za jego leczenie, w skrajnych przypadkach rowniez karnie - bo mam certyfikat, ktory mnie do leczenia ludzi uprawnia, ale i ZOBOWIAZUJE, ze zrobie to poslugujac sie rzetelna wiedza i sprawdzonymi metodami, poddajac sie kontroli ze strony autorytetow.

                        Ludzie aspirujacy do "uzdrawiania" sa bardzo chetni do splendorow i slawy wynikajacych z "sukcesow" (nawet iluzorycznych), ale nie kwapia sie do przyjecia odpowiedzialnosci za niepowodzenia.

                        Moim zdaniem to nieuczciwe.
              • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 21:02
                kunegunda.live napisała:

                >
                > s
                > tarasz się zdyskredytować moje zainteresowania.

                Co innego zainteresowanie, a co innego aspiracje do leczenia chorych.
                To pierwsze jest prywatna sprawa, to drugie potrzebuje czegos wiecej niz dobre checi.

                Interesowac sie mozesz czym chcesz, ale prosze, nie zakladaj dzialalnosci gospodarczej "uzdrawianie ludnosci".

                • kunegunda.live Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 22:34
                  sabinac-0 napisała:


                  >
                  > Co innego zainteresowanie, a co innego aspiracje do leczenia chorych.
                  > To pierwsze jest prywatna sprawa, to drugie potrzebuje czegos wiecej niz dobre
                  > checi.
                  >
                  > Interesowac sie mozesz czym chcesz, ale prosze, nie zakladaj dzialalnosci gospo
                  > darczej "uzdrawianie ludnosci
                  ".

                  Dobrze,że mnie przestrzegłaś! Właśnie miałam zamiar to zrobić!
                  >
      • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 07.10.10, 20:36
        kunegunda.live napisała:

        > Tak,zwykle ma duże problemy.

        Czasem tak, czasem nie.

      • bez_seller Re: chlopak wychowywany bez ojca... 07.10.10, 21:02
        kunegunda.live napisała:

        Taki chlopak po prostu ni
        > e wie co to znaczy być mężczyzną.

        A dziewczyna wychowana bez ojca?
        I chlopak wychowawny bez matki, tez poprosze.
        • kunegunda.live Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 08:26
          bez_seller napisała:

          > kunegunda.live napisała:
          >
          > Taki chlopak po prostu ni
          > > e wie co to znaczy być mężczyzną.
          >
          > A dziewczyna wychowana bez ojca?
          > I chlopak wychowawny bez matki, tez poprosze.


          To jest oczywiste,że takie dzicie też mają kłopoty w dorosłym życiu, w kontaktach z płcią przeciwną.
          Kunegunda
          ---------------------------------------------------------------
          "Bądźcie pozdrowieni,Nadwrażliwi za Waszą czułość w nieczułości świata,za niepewność-wśród jego pewności
          za to,że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem..."(Prof.K.Dąbrowski-"Posłanie do nadwrażliwych"
      • leda16 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 07.10.10, 22:04
        kunegunda.live napisała:

        > Taki chlopak po prostu ni
        > e wie co to znaczy być mężczyzną.

        Och, zapewne syn nałogowego pijusa i damskiego boksera doskonale wie, co to znaczy być mężczyzną :))).
        • kunegunda.live Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 08:21
          leda16 napisała:

          > kunegunda.live napisała:
          >
          > > Taki chlopak po prostu ni
          > > e wie co to znaczy być mężczyzną.
          > > Och, zapewne syn nałogowego pijusa i damskiego boksera doskonale wie, co to zn
          > aczy być mężczyzną :))).
          >
          >

          Tego nie napisałam.Jest oczywiste,że czasami jest lepiej nie mieć ojca, niż mieć takiego,który się znęca nad rodziną.
          Twierdzę tylko,że braku ojca sama matka nie nadrobi,bo nie może być i kobietą i mężczyzną.Napisałam też,że jeśli taki chłopak ma bliskiego krewnego,który mu trochę ojcuje,to wtedy te szkody są dużo mniejsze.
          Nie rozumiem dlaczego na mnie naskakujecie i przypisujecie mi poglądy,których nie głoszę.
          Widocznie już to u Was jest nawykowe zachowanie.
          Kunegunda
          ---------------------------------------------------------------
          "Bądźcie pozdrowieni,Nadwrażliwi za Waszą czułość w nieczułości świata,za niepewność-wśród jego pewności
          za to,że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem..."(Prof.K.Dąbrowski-"Posłanie do nadwrażliwych"
          • mona.blue Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 09:41
            kunegunda.live napisała:

            > > > Taki chlopak po prostu ni
            > > > e wie co to znaczy być mężczyzną.
            > > > Och, zapewne syn nałogowego pijusa i damskiego boksera doskonale w
            > ie, co to zn
            > > aczy być mężczyzną :))).
            > >
            >
            >
            >> Nie rozumiem dlaczego na mnie naskakujecie i przypisujecie mi poglądy,których n
            > ie głoszę.
            > Widocznie już to u Was jest nawykowe zachowanie.
            > Kunegunda

            zgadzam się z Tobą, Kunegudno, że może (i prawdopodobnie ma) problemy o których pisałaś, chyba, że przepracuje ten deficyt na terapii lub w jakis inny sposób
            > ---------------------------------------------------------------
            > "Bądźcie pozdrowieni,Nadwrażliwi za Waszą czułość w nieczułości świata,za niepe
            > wność-wśród jego pewności
            > za to,że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem..."
            > (Prof.K.Dąbrowski-"Posłanie do nadwrażliwych"
    • wifch Mausi:=) 07.10.10, 21:51
      Wszystko zalezy jaka osoba jest matka. I kiedy w jakim wieku dziecko starcilo tate.
      W obecnych czasach wiele kobiet ma tzw. wspolczynnik meski. Sa przedsiebiorcze, samodzielne, zaradne, maja wlasne pieniadze a nawet zbijaja ogromne majatki, ciesza sie zyciem itp.
      Taka kobieta jest 100000x lepszym przykladem mezyzny dla syna niz tatulek z podpita mordka wgapiony w Tv i rzucajacy czosnkem w zone.

      Bez przesady z tym tatusiem. Skoro nie zawsze mozna go miec, matka potrafi miloscia te braki nadrobic.
      Poza tym jezeli nie mieszkaja w Yohalo gdzie odleglosci miedzy domami wynosza 30 km to napewno spotyka taki chlopczyk spora ilosc facetow dookola...:=)
      • mona.blue Re: Mausi:=) 08.10.10, 10:44
        Nie, matka nie nadrobi, choćby bardzo mocno kochała syna.

        Inna jest miłość ojcowska - bardziej wymagająca, stanowcza.

        I ważna jest obserwacja relacji ojca wobec matki, uczenie sie roli mężczyany w relacjach z kobietą.
        • wifch Re: Mausi:=) 08.10.10, 16:53
          A czy ty uwazasz,ze matka nie potrafi byc wymagajaca i stanowcza? :=) He?

          Moim zdaniem moze. A relacje pomiedzy plciami specjalnie nie roznia sie od relacji pomiedzy tymi samymi plciami. Szczegolnych roznic pomiedzy mezczyznami, a kobietmi nie ma, aby wymagalo to specjalnego wychowania. W koncu nasze mozgi sa dosc podobne...Amigdala jest ciutke wieksza u kobiet. Co odpowiada za uczucia...rodzaj uczuc...
        • sabinac-0 Re: Mausi:=) 09.10.10, 11:05
          mona.blue napisała:

          > Nie, matka nie nadrobi, choćby bardzo mocno kochała syna.
          > Inna jest miłość ojcowska - bardziej wymagająca, stanowcza.
          >
          Widze, ze stare przesady o "naturalnych" roznicach damsko-meskich (np. "mezczyzni mysla, kobiety czuja") i matczyno-ojcowskich ("matka kocha, ojciec wymaga") maja sie u Ciebie dobrze.
          Tymczasem owe "naturalne roznice" wydaja sie byc bardziej wytworem kultury, niz dotychczas uwazano.
          Obserwuje rodziny (a znam takich kilka), gdzie matki robia kariere i utrzymuja rodzine a ojcowie sa bezrobotni i zajmuja sie domem, zona i dziecmi - po pewnym czasie kobiety staja sie wobec dzieci twarde i wymagajace a mezczyzni robia sie ciepli, lagodni, uczuciowi, obdarzeni intuicja.

          > I ważna jest obserwacja relacji ojca wobec matki, uczenie sie roli mężczyany w
          > relacjach z kobietą.

          Nie widze powodow, by chlopca uczyc jakichs "specjalnych rol w relacji z kobietami".
          Chlopiec ma miec wpojony prawidlowy model relacji Z LUDZMI wogole. Kobiety, tez sa ludzmi. Chyba. ;P
    • adriana_ada Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 10:51
      Taki czlowiek jest zazwyczaj bardzo mocno zwiazany emocjonalnie z matka. A czy bedzie mial problemy w doroslym zyciu to zalezy przede wszystkim od matki, od jej podejscia do syna, od sposobu wychowania, od przekazanych wartosci.
      • kunegunda.live Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 11:04
        Masz rację,że tak jest.Warunkiem stworzenia dobrego związku z kobietą jest uniezależnienie się emocjonalne od Matki,a to w takich sytuacjach jest bardzo trudne.Taki człowiek często pozostaje niedojrzałym dzieckiem.
        • mausi12 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 19:56
          Bardzo ladnie napisalas.To prawda i mi sie wydaje,ze .....niestety straszna prawda,bo facet nie moze sobie ulozyc zycia tak jak chce.Jest tylko "mama".
          Wiecie co mnie jeszcze zastanawia?............a co sie dzieje jak taki syn......traci matke?
          Jak wie,ze koniec z obiadkami w niedziele,ze nikt nie powie jaki on wspanialy i dobry chlopak.Jak te oaze"mama"-sie traci?....jak wali mu sie wtedy grund pod nogami.czy taki niedojrzaly czlowiek potrafi pozniej normalnie funkcjonowac?
          • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 09.10.10, 11:09
            mausi12 napisała:

            > Jak wie,ze koniec z obiadkami w niedziele,ze nikt nie powie jaki on wspanialy i
            > dobry chlopak.

            Tak widzisz role matki?
          • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 09.10.10, 11:15
            mausi12 napisała:

            > .....niestety straszna pra
            > wda,bo facet nie moze sobie ulozyc zycia tak jak chce.Jest tylko "mama".

            Znalam sporo wiecznych maminsynkow ktorzy mieli ojcow i sporo niezaleznych ludzi ktorzy mieli tylko matke. Nie ma regul.

            > ...........a co sie dzieje jak taki syn.....
            > .traci matke?
            > ....jak wali mu sie wtedy grund pod
            > nogami.

            Utrata rodzicow (obojetnie, czy ma sie dwoje, czy tylko jednego) ZAWSZE jest ciezkim przezyciem.

            > czy taki niedojrzaly czlowiek potrafi pozniej normalnie funkcjonowac?

            Dlaczego z gory zakladasz, ze mezczyzna wychowany tylko przez matke jest "niedojrzaly"?
          • adriana_ada Re: chlopak wychowywany bez ojca... 09.10.10, 13:40
            mausi12 napisała:

            > Bardzo ladnie napisalas.To prawda i mi sie wydaje,ze .....niestety straszna pra
            > wda,bo facet nie moze sobie ulozyc zycia tak jak chce.Jest tylko "mama".
            > Wiecie co mnie jeszcze zastanawia?............a co sie dzieje jak taki syn.....
            > .traci matke?
            > Jak wie,ze koniec z obiadkami w niedziele,ze nikt nie powie jaki on wspanialy i
            > dobry chlopak.Jak te oaze"mama"-sie traci?....jak wali mu sie wtedy grund pod
            > nogami.czy taki niedojrzaly czlowiek potrafi pozniej normalnie funkcjonowac?

            Zawsze moge sie mylic, a po przeczytaniu tego posta i kolejnego napisanego przez Ciebie, odbieram Cie jako osobe, ktorej przeszkadza matka faceta, no taka, ktora chcialaby pozbyc sie tesciowej, ale nie za bardzo wie, w jaki sposob. Ze Sabina tego nie zauwazyla, to mnie dziwi.
            • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 09.10.10, 15:36
              adriana_ada napisała:

              > Ze Sa
              > bina tego nie zauwazyla, to mnie dziwi.

              Wiekszosc uczestnikow pisze o sprawach dotykajacych ich osobiscie - to zadna "heureka".
              Jednak jest to forum publiczne, wole wiec skoncentrowac sie na poruszanym problemie a nie plotkowac o prywatnym zyciu forumowiczow.
              • adriana_ada Re: chlopak wychowywany bez ojca... 10.10.10, 15:08
                sabinac-0 napisała:

                > adriana_ada napisała:
                >
                > > Ze Sa
                > > bina tego nie zauwazyla, to mnie dziwi.
                >
                > Wiekszosc uczestnikow pisze o sprawach dotykajacych ich osobiscie - to zadna "h
                > eureka".
                > Jednak jest to forum publiczne, wole wiec skoncentrowac sie na poruszanym probl
                > emie a nie plotkowac o prywatnym zyciu forumowiczow.

                Mnie nie interesuje jej prywatne zycie, nie znam jej, poczytalam tylko wpisy spod tego nicka. I co widze, ona chcialaby pozbyc sie wszystkich kobiet tego swiata, przeszkadzaja jej matki, zony, siostry, kuzynki, ojcowie, dziadki, babcie, jej wszystko przeszkadza.
                • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 10.10.10, 15:45
                  adriana_ada napisała:

                  > Mnie nie interesuje jej prywatne zycie, nie znam jej, poczytalam tylko wpisy sp
                  > od tego nicka. I co widze, ona chcialaby pozbyc sie wszystkich kobiet tego swia
                  > ta, przeszkadzaja jej matki, zony, siostry, kuzynki, ojcowie, dziadki, babcie,
                  > jej wszystko przeszkadza.

                  Musi dziewczyne rodzinka wkurza...
          • leda16 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 10.10.10, 08:35
            mausi12 napisała:

            .....niestety straszna pra
            > wda,bo facet nie moze sobie ulozyc zycia tak jak chce.Jest tylko "mama".


            A Ty masz jeszcze matkę? Skoro tak, to pewnie też nie możesz "ułożyć sobie życia" jak chcesz. Mama Ci w tym przeszkadza. Nie? A tak, Twoja matka jest wyjątkowa, tylko matka faceta be ;). A w ogóle potrafisz nawiązać jakikolwiek zwiazek uczuciowy skoro uczuć od emocji nie odróżniasz a matka faceta, wiec pewnie i Twoja jawi Ci się niczym pasożytowi wycyckany do cna żywiciel, którego należy zamienić na pełnego żywiciela. Mężczyzna ma być Twoim żywicielem. Wara, żeby coś z tej "emocjonalnej" żywności jego rodzicom skapnęło, matce przede wszystkim, bo kalkulujesz, że ojciec chłopaka na Twojej patologicznej zaborczości merkantyliźmie i uczuciowej oziębłości pewnie się nie pozna.


            > Wiecie co mnie jeszcze zastanawia?............a co sie dzieje jak taki syn.....
            > .traci matke?


            Napisz może co się dzieje, gdy taka jak Ty straci matkę? Z czym bedzie koniec? Ze sponsoringiem już pewnie nie, bo matka do cna wydojona a Ty złowiłaś właśnie nowego żywiciela, którego darzysz "emocjami" Za te emocje oczekujesz kontynuacji swojego pasozytnictwa, mowienia Ci jaka jesteś wspaniała, jedyna i niezastąpiona :).


            > Jak wie,ze koniec z obiadkami w niedziele,ze nikt nie powie jaki on wspanialy i
            > dobry chlopak.Jak te oaze"mama"-sie traci?....jak wali mu sie wtedy grund pod
            > nogami.czy taki niedojrzaly czlowiek potrafi pozniej normalnie funkcjonowac?


            A co będzie, jak nowego żywiciela utracisz na rzecz jego następnego "związku emocjonalnego"? W końcu emocje rzecz ulotna, był zdolny zerwać zwiazek "emocjonalny" z matką, to i z Tobą może. Jak to jest, gdy się idzie do roboty za niską pensyjkę, alimenty na żywe laleczki do zabawy, które w przypływie emocji wyprodukowałaś głodowe? Nie zawali Ci się grunt pod nogami i w ogóle, czy taki niedojrzały pasożyt bezkrytycznie wierzący w skompromitowane psychopatyczne teoryjki potrafi normalnie funkcjonować? Bez rodziców, bez męża a przede wszystkim bez "emocjonalnego" żywiciela?
            • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 10.10.10, 13:55
              leda16 napisała:

              > (...)

              Ocean zolci.
              Musi, kolejny niedzielny obiadek w towarzystwie tv i szklaneczki...


              • leda16 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 10.10.10, 19:33
                sabinac-0 napisała:
                Musi, kolejny niedzielny obiadek w towarzystwie tv i szklaneczki...


                Obiadek o 8.30 ? :)))
                >
            • realista_nr1 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 10.10.10, 13:56
              Jej nie tyle matka przeszkadza, bo przeciez nikt jej nie chce. Ona duma, co i kto jest przeszkoda potencjalna. Niedobror zwojow w mozgu zostal zrekompensowany nadmiarem zwojow w kroczu i tym wlasnie mysli. No bo jak to, czas spedzony z matka moglby przeciez na zaspokojenie krocza poswiecic, a tak czas stracony. Zarcia nie ugotuje, bo slomiana korona spadnie z glowy. Poza tym nie chce mi sie wiecej pisac./
              • mona.blue Re: chlopak wychowywany bez ojca... 11.10.10, 09:16
                Ewo, słyszałam, że to Ty słuzysz różnym panom swoimi wdziekami, kiedy tylko zechcą.

                Poza tym chyba przeceniasz swoja inteligencję, skoro dałaś sie nabrać trollowi.
                • muza_lustra Re: chlopak wychowywany bez ojca... 11.10.10, 09:48
                  mona.blue napisała:

                  > Ewo, słyszałam, że to Ty słuzysz różnym panom swoimi wdziekami, kiedy tylko zec
                  > hcą.
                  >
                  > Poza tym chyba przeceniasz swoja inteligencję, skoro dałaś sie nabrać trollowi.

                  Och ty swieta Madonno musisz wiedziec jedno, niedaleko spada jablko od jabloni
                  • mona.blue Re: chlopak wychowywany bez ojca... 11.10.10, 10:38
                    muza_lustra napisała:

                    > mona.blue napisała:
                    >
                    > > Ewo, słyszałam, że to Ty słuzysz różnym panom swoimi wdziekami, kiedy tyl
                    > ko zec
                    > > hcą.
                    > >
                    > > Poza tym chyba przeceniasz swoja inteligencję, skoro dałaś sie nabrać tro
                    > llowi.
                    >
                    > Och ty swieta Madonno musisz wiedziec jedno, niedaleko spada jablko od jabloni

                    Kur.., czegoś bardziej podłego niż wasze dwa ostatnie posty jeszcze w życiu nie usłyszałam.



                    • adriana_ada Re: chlopak wychowywany bez ojca... 11.10.10, 15:05
                      Tak to jest niestety z ludzmi, ktorzy wszystkie wady widza u innych, lecz tylko nie u siebie. Dwa najwieksze nosniki informacji zarzucaja nam na przyklad plotkarstwo, czy brak umiejetnosci wladania nozem i widelcem, to przeciez wstyd. A czy nie wiekszym wstydem jest histeryczne czepianie sie faceta, ktory po pierwsze jej nie chce, a po drugie jest zajety i ma dzieci. To jest wlasnie moralnosc.
          • metal_guru Re: chlopak wychowywany bez ojca... 10.10.10, 12:37
            mausi12 napisała:

            > Bardzo ladnie napisalas.To prawda i mi sie wydaje,ze .....niestety straszna pra
            > wda,bo facet nie moze sobie ulozyc zycia tak jak chce.Jest tylko "mama".
            > Wiecie co mnie jeszcze zastanawia?............a co sie dzieje jak taki syn.....
            > .traci matke?
            > Jak wie,ze koniec z obiadkami w niedziele,ze nikt nie powie jaki on wspanialy i
            > dobry chlopak.Jak te oaze"mama"-sie traci?....jak wali mu sie wtedy grund pod
            > nogami.czy taki niedojrzaly czlowiek potrafi pozniej normalnie funkcjonowac?


            Piszac taki post jaki napisalas wydaje mi sie, ze nie bardzo wiesz jak funkcjonuja relacje pomiedzy ludzkie. Przeciez relacja pomiedzy matka, a synem to nie relacja skladajaca sie z obiadkow i komplemetow matki pod adresem syna.
            To cos bardziej kompakt i zlozonego. Nie dajace sie uchwycic w kilku zdaniach w ogolna calosc.

            Czlowiek to nie laleczka ulegla mamusinej woli, ale jezlei czytalas psychologie dziecka, to powinans byla wiedziec, ze juz od pierwszych chwil zycia zaczyna sie dziecko "oddzielac" od matki psychicznie.
            Co w sumie jest dosc dlugim procesem. I tylko relacje zaburzone i chore tworza mezczyzne tak jak to opisalas niedorajda i zyciowa lamaga. No, ale wtedy dominacja matki jest widoczna i uzewnetrznia sie w zachowaniu syna.

    • lisa-vera Re: chlopak wychowywany bez ojca... 08.10.10, 21:43
      Wielu chlopcow chowa sie bez ojca, nie demonizuj jego znaczenia w wychowaniu chlopca. Lepiej czasami byc bez ojca niz z ojcem np. pijacym, czy latawcem.
      Matka tez nie jest kims jedynym i niezastapionym. Wiadomo, ze po swiecie chodzi wiele wspanialcyh osob, ktore soba daja przyklad i wsparcie, jak nalezy zyc dalej.
    • manka_swojska Re: chlopak wychowywany bez ojca... 09.10.10, 08:41
      Mausi, widze, ze znow szukasz sztucznych problemow w poszukiwaniu zrozumienia problemow damsko-meskich.
      Podam Ci przyklad wychowania w pojedynke. Moj ojciec ze tak powiem zrobil dziecko, znaczy sie mnie mezatce. A, ze maz mojej mamy glupi nie jest, wiec od razu zorientowal sie, ze nie jego, w zwiazku z czym wyrzucil dziecko razem z kolega po fachu, tak tez bywa. I wyobraz sobie Mausi, nie mam zadnych problemow w relacjach spolecznych, damsko-meskich, nie mam kompleksow, nie mam zadnych tam zespolow zaburzeniowych, jestem dosc starannie wyksztalcona, dobrze wychowana i zdecydowanie bardziej stabilna emocjonalnie niz wiele znanych mi osob wychowanych w tradycyjnych, pelnych rodzinach.
      • mausi12 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 09.10.10, 10:37
        O.k-rozumiem,ale Ty nie jestes chlopak:)
        Mi sie wydaje,ze jak kobieta jest sama i ma syna,to cala milosc przelewa na niego(meza juz nie ma).Nie wiem czy potrafilabym wychowac chlopaka tak normalnie,bez ojca.Wczoraj czytalam taki artykul,w ktorym bylo bardzo duzo minusow jesli chlopak nie mial ojca-lub...ojciec byl zly.Bylo wyraznie napisane,ze w doroslym zyciu mezczyzna ma problemy w tworzeniu normalnego zwiazku z kobieta.Matka robi wszystko bezinteresownie-poprostu daje.Partnerka-wymaga.W mojej rodzinie jest kuzyn wychowywany bez ojca.Ma 33 lata i jest sam.Mial kiedys dziewczyne,z ktora byl 2 lata.........kiedys kuzynka przeczytala kartke wyslana z USA przez tamta dziewczyne....prosila aby on juz nie krzyczal(?) na nia...
        moj kuzyn uwaza do tej pory,ze jest lepszy niz inni,ma byc tak jak on chce.
        W tym calym artykule przeczytalam,ze taki facet oczywiscie jest bardzo czuly,mily,kochany-ale dopiero pozniej wychodzi "przywiazanie do mamusi".Pozniej takie stwierdzenie:"tylko matka mnie kochala".
        Dlatego zadalam pytanie co sie dzieje,jak tej matki juz nie ma.
        • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 09.10.10, 11:26
          mausi12 napisała:

          > O.k-rozumiem,ale Ty nie jestes chlopak:)
          > Mi sie wydaje,ze jak kobieta jest sama i ma syna,to cala milosc przelewa na nie
          > go(meza juz nie ma).

          Ciekawe skad zalozenie, ze niesamotna matka zawsze kocha meza. ;)

          > Matka robi
          > wszystko bezinteresownie-poprostu daje.Partnerka-wymaga.

          Bywa tez na odwrot.

          > W mojej rodzinie jest
          > kuzyn wychowywany bez ojca.Ma 33 lata i jest sam.Mial kiedys dziewczyne,z ktora
          > byl 2 lata.........kiedys kuzynka przeczytala kartke wyslana z USA przez tamta
          > dziewczyne....prosila aby on juz nie krzyczal(?) na nia...
          > moj kuzyn uwaza do tej pory,ze jest lepszy niz inni,ma byc tak jak on chce.

          Nie ma ojca = krzyczy i zadziera nosa.
          A kazdy, kto ma ojca, jest cichutki i skromniutki.
          Takie proste, a te durne psychologi sie zastanawiaja...:P
        • leda16 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 10.10.10, 19:54
          mausi12 napisała:

          >
          > Mi sie wydaje,ze jak kobieta jest sama i ma syna,to cala milosc przelewa na nie
          > go(meza juz nie ma).


          Całą czy nie całą, jakie to ma znaczenie? A skoro męża nie ma, to tym bardziej moze mieć kochanka.



          Wczoraj czytalam taki artykul,w ktorym bylo bardzo duzo minusow jesli c
          > hlopak nie mial ojca-lub...ojciec byl zly.Bylo wyraznie napisane,ze w doroslym
          > zyciu mezczyzna ma problemy w tworzeniu normalnego zwiazku z kobieta.


          Ach, więc z artykułów czerpiesz wiedzę psychologiczną :). Cóz, jaki artykuł, taka wiedza...


          Matka robi
          > wszystko bezinteresownie-poprostu daje.


          Na tym polega rola matki.

          Partnerka-wymaga.


          Matka też wymaga, tyle, że nie seksu i forsy. Ale jak matka źle wychowa do 18-tu lat, partnerka tego nie poprawi.



          W mojej rodzinie jest
          > kuzyn wychowywany bez ojca.Ma 33 lata i jest sam.


          Twój kuzyn mieści się w granicach błędu statystycznego. Co innego, gdybyś swoje obserwacje rozszerzyła do co najmniej 5-ciu tysięcy samotnych kuzynów. Wówczas wnioski byłyby w miarę rzetelne i statystycznie istotne.



          > moj kuzyn uwaza do tej pory,ze jest lepszy niz inni,ma byc tak jak on chce.


          80% facetów uważa się za lepszych od innych oraz oczekuje, że będzie tak, jak oni chcą :). Problemy z kobietami ma natomiast te 20% zakompleksionych. Niekoniecznie wychowanych bez ojca. Wręcz przeciwnie - z dominujacym w rodzinie ojcem. Takim, co to uważa, że ma być tak, jak on chce ;).


          .Pozniej takie
          > stwierdzenie:"tylko matka mnie kochala".


          Bo tylko matka i ojciec bezinteresownie kochają swoje dzieci.
          • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 10.10.10, 21:59
            leda16 napisała:

            >
            > Bo tylko matka i ojciec bezinteresownie kochają swoje dzieci.
            >
            Z ta bezinteresownoscia to bywa rozniscie.
            • mausi12 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 11.10.10, 09:55
              Bezinteresownie.....masz na mysli tych rodzicow,ktorzy naprawde kochaja?Sa tez rodzice,ktorzy nie kochaja,nie wiesz o tym?
              Jesli chodzi o moja rodzine to jak najbardziej mi odpowiada.Nie moge opisac w sto procent sytuacji-to jest forum.Pisze "miedzy wierszami" i taka jest prawda.Szczerze mowiac........nie interesuje mnie opinia innych,splywa to po mnie:)
              No,ale to tylko forum i ludzie pisza co chca,bo wielu rzeczy nigdy nie powiedzieliby prosto w oczy.Taka prawda.
              • mi64 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 11.10.10, 10:50
                Tylko matka i ojciec(może ten ostatni mniej) bezinteresownie kochają dzieci.To prawda udowodniona przez wybitnych uczonych.Zwłaszcza bezinteresowna jest miłość matki do dziecka(pomijam skrajne chore przypadki) i nie plećcie tych bzdur,bo wasze wywody , to wywody małolatów w okresie buntu!Chłopak wychowany przez matkę może byc wspaniałym ,wrażliwym partnerem dla swojej wybranki,bo doskonale rozumie jej problemy.Ale skoro wy wolicie macho ,mięniaka,karkowca z łańcuchem na szyi ,który będzie tłukł was po każdym krzywym spojrzeniu na niego i po zimnym żarciu na talerzu ,to już wasz problem moje drogie.
              • manka_swojska Re: chlopak wychowywany bez ojca... 11.10.10, 12:30
                Co zauwazylam Mausi w Twoich postach: masz najwspanialsza rodzine na swiecie (w tym ciocie, kuzyni, kuzynki), jestes ladna, inteligentna, madra, zaradna. Wiec obierz sobie za cel faceta, ktory bedzie pochodzil z podobnej rodziny, jak Twoja, z podobnymi tradycjami, wartosciami, ktory bedzie do tego piekny, z pelnego domu, zaradny i skromny. W ten sposob rozwiazesz wszystkie problemy swojego zycia.
              • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 11.10.10, 12:48
                mausi12 napisała:

                > Bezinteresownie.....masz na mysli tych rodzicow,ktorzy naprawde kochaja?

                Owszem.
                Opowiesci ze "prawdziwa milosc jest bezinteresowna" to bajki. KAZDY, gdy kocha, ma w tym jakis interes, zazwyczaj niematerialny zreszta. Jednym z takich "interesow" jest np. towarzystwo tej osoby.

                Nawet kobiety kochajace mezow ktorzy pija lub je maltretuja, nie kochaja bezinteresownie, choc ich korzysci z tych chorych zwiazkow sa trudne do zrozumienia.

                Rodzice, nawet ci szczerze kochajacy swoje dzieci, tez maja swoj interes w ich posiadaniu. Czasem materialny lub spoleczny, jak w przypadku hodowli kontynuatorow nazwiska, zawodu lub rodzinnej firmy, czesciej korzysci psychologiczne - kazdy z nas czuje sie lepiej, gdy ma progeniture i nie ma w tym nic zlego.

                Patologia zaczyna sie dopiero wtedy, gdy rodzice swa miloscia do dziecka realizuja te potrzeby, ktore powinno sie spelniac poza domem, jak np.:

                1- potrzeba wladzy, kontroli nad otoczeniem i ksztaltowania go - chyba najczesciej spelniana na dzieciach (rowniez doroslych), zwlaszcza jesli zycie skapi okazji do wykazania sie poza rodzina,
                2- potrzeba przerzucenia na kogos odpowiedzialnosci za wlasne nastroje, sukcesy i porazki - to te wszystkie "mamusia jest taka dumna jak sie dobrze uczysz", "tata pije, bo nie moze zniesc twego uporu", "przez twoje fochy wszyscy sie ze mnie smieja" czy "gdyby nie ty, dzis mialabym habilitacje",
                3- potrzeba wylania zlych emocji - trudno jest zwyzywac dyrektora-bufona czy rozwalic kram chamowatej przekupki, ale nawrzeszczenie na "bezczelne" dziecko (nawet dorosle), rozwalenie mu "zle posprzatanych" zabawek czy wyrzucenie z hukiem "zle utartych" przez nie jarzyn do smieci, jest latwa i bezpieczna metoda rozladowania napiecia.
      • kunegunda.live Re: Manka_swojska 11.10.10, 12:28
        Zapomniałaś tylko dodać,że cierpisz przez większość zycia na depresję.Przynajmniej w innym wątku sama tak napisałaś.
        • manka_swojska Re: Manka_swojska 11.10.10, 12:37
          kunegunda.live napisała:

          > Zapomniałaś tylko dodać,że cierpisz przez większość zycia na depresję.Przynajmn
          > iej w innym wątku sama tak napisałaś.

          Ja mam endogenne sklonnosci depresyjne, to u mnie rodzinne.
    • montyple Re: chlopak wychowywany bez ojca... 11.10.10, 12:06
      A pamiętacie "Balladę o Januszku"? Tak mi się skojarzyło, skoro już pada tyle przerysowanych stereotypów... Mama-męczennica biernoagresywna i synek-przemocowiec na etapie rozwoju emocjonalnego porównywalnym do gigantycznego niemowlaka. Kto jest katem, a kto ofiarą?
      • kunegunda.live Re: Montyple 11.10.10, 12:32

        Ja nie chcę demonizować braku ojca,bo czasami lepiej tego ojca nie mieć wcale niż mieć takiego,który maltretuje rodzinę,lecz wiem,że takie rzeczy odbijają się na dzieciach.
        Chłopak wychowany bez ojca może traktować swoją partnerkę jak swoją matkę,co nie jest zdrowe dla związku.
        • manka_swojska Re: Montyple 11.10.10, 12:34
          kunegunda.live napisała:

          >
          > Ja nie chcę demonizować braku ojca,bo czasami lepiej tego ojca nie mieć wcale n
          > iż mieć takiego,który maltretuje rodzinę,lecz wiem,że takie rzeczy odbijają się
          > na dzieciach.
          > Chłopak wychowany bez ojca może traktować swoją partnerkę jak swoją matkę,co ni
          > e jest zdrowe dla związku.

          Dlaczego Kunegunda? Kazdy normalny facet potrafi rozroznic uczucie do matki i uczucie do partnerki.
        • montyple Re: Montyple 11.10.10, 13:51
          No właśnie, moim zdaniem dużo lepiej nie mieć wzorca i świadomie ukształtować swoją postawę, niż przechodzić najpierw przez gehennę pozbywania się wzorca negatywnego.
          A spoglądając na zagadnienie z nieco innej strony: mężczyźni, którzy nie mają utrwalonego w domu wzorca związku czasem przyciągają kobiety z nadmierną potrzebą kontroli. Ma taka pani - świadomą bądź nie - nadzieję, że wtryni delikwentowi własną wizję życia we dwoje, "wszystkiego go nauczy". Wtedy do akcji może wkroczyć mamusia i rozpoczyna się walka o władzę nad "bidulkiem". Facet pewnie zostawi partnerkę, która jest równie nieznośna co mamusia, z tym że mamusię zna dłużej.
          • mausi12 Re: Montyple 11.10.10, 17:20
            :) fajne i jakie prawdziwe.Sa tez mamusie,ktore uwazaja,ze o synka dbaly,a teraz synus ma dbac o mamusie na stare lata.Moj kumpel powiedzial,ze...owszem na pierwszym miejscu bylaby mama,pomoglby jej-ale.........w glowie caly czas....... kiedy to wszystko sie juz skonczy i nie chodzilo mu tutaj aby wykonczyc mamusie,ale on mowi,ze to jest poprostu przechlapane,bo ma kobiete i nie moze ulozyc sobie zycia.Z jednej strony-prawo do wlasnego zycia,a z drugiej-taki czy inny obowiazek pomocy mamusi.Najgorzej jak facet jest sam,bo zawsze matka znajdzie wymowke,aby biedak jej pomogl.Jak ma rodzine-to latwiej,bo"praca,zona i dzieci".
            Gorzej jak kobieta odchodzi,a potem....mamusia.........facet zostaje sam i nie ma nic.
            • sabinac-0 Re: Montyple 11.10.10, 18:28
              mausi12 napisała:

              > Gorzej jak kobieta odchodzi,a potem....mamusia.........facet zostaje sam i nie
              > ma nic.

              A jesli do odchodzacych doszedlby tatus - cos by mu zostalo?
        • montyple Re: Montyple 12.10.10, 11:48
          kunegunda.live napisała:

          >
          > Ja nie chcę demonizować braku ojca,bo czasami lepiej tego ojca nie mieć wcale n
          > iż mieć takiego,który maltretuje rodzinę,lecz wiem,że takie rzeczy odbijają się
          > na dzieciach.
          > Chłopak wychowany bez ojca może traktować swoją partnerkę jak swoją matkę,co ni
          > e jest zdrowe dla związku.

          Jeżeli kobieta samotnie wychowująca dziecko nie potrafi nawiązać zdrowej relacji z drugą niezależną od niej osobą istnieje duże prawdopodobieństwo, że żeruje emocjonalne na dziecku. Takie dziecko będzie mieć problemy nie dlatego, że nie miało ojca, lecz dlatego, iż relacja z matką była zaburzona.
          Dobra matka pomaga dziecku odzielać się od siebie, usamodzielniać i dba o to, żeby miało różne relacje poza domem.

          Wzorcem mężczyzny dla chłopca może być na przykład świetny nauczyciel, instruktor, dziadek, wujek... Wzorem związku zaprzyjaźniona para albo dziadkowie... Dziecko tak uważnie chłonie świat, że wszelkie "luki" sobie wypełni. O ile relacja z mamą jest zdrowa.
          • kunegunda.live Re: Montyple 12.10.10, 14:19
            Masz rację.Jeśli zerkniesz zaraz na drugi wpis w tym wątku,to zobaczysz,że też o tym pisałam.
            Natomiast samotnej matce trudniej jest spełnić te warunki o których piszesz i nie dlatego,że wypływa to z jej złych cech charakteru,lecz dlatego,że zwykle bardziej koncentruje całą swoją uwagę na dziecku, starając mu się zastapić i ojca i być jednocześnie matką.Jest to trudne i dlatego może zaburzać taką relację.Nie mówię,że musi.
      • sabinac-0 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 11.10.10, 18:25
        Samotne matki oceniane sa przez pryzmat filmow - w Polsce byly to:
        "Kochankowie mojej mamy" - gdzie samotna matka byla niedojrzala, niespelniona istota, chaotycznie szukajaca pociechy w alkoholu i lozkowych ekscesach,
        "Ballada o Januszku" - z cierpietniczo-wladcza matka Polka, nie majaca innych celow poza upupianiem syna, idealizujaca go i tolerujaca najgorsze jego zachowania.

        Znamienne jest, ze w Polsce nie powstal zaden serial podobny do "Murphy Brown", "Dziewczyny Gilmore" czy "Sedzia Amy", w ktorych samotne matki przedstawione sa jako normalne osoby - nie rozwiazle pijaczki i nie barchanowe kwoki.
        • mausi12 Re: chlopak wychowywany bez ojca... 11.10.10, 18:48
          :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka