Po rozstaniu

26.10.10, 12:57
Nie wiem co zrobić. Zerwaliśmy ok 3 miesiące temu, już się nie kochamy, ale ja ciągle myślę o niej, ale nie o tym, że chciałbym wrócić tylko myślę o tym co ona robi, ciekawy jestem jak jej się teraz żyje. Ja się nią opiekowałem i teraz gdy nieraz widzę co porabia to się rozczulam i przypominam sobie wspólne zakupy, gotowanie, wspólne siedzenie przed tv. Takie zwykłe sytuacje. Nieraz zdarza mi się zawitać w okolicę gdzie razem mieszkaliśmy, stanę tam i patrzę. Z drugiej strony nie chciałbym w żadnym wypadku wrócić do tamtego życia, mam teraz kogoś kogo bardzo kocham i widzę jaka jest wspaniała i ile ma zalet (w porównaniu do ex).Jednakże z łapczywością niemal chłonę każdą informację dotyczącą mojej ex. Chyba mam poczucie, że ją skrzywdziłem i im bardziej ona jest dla mnie oschła i ostra to moje sumienie się uspokaja. Gdyby przyszła do mnie z łzami w oczach, że nie może sobie poradzić to chyba serce by mi pękło, tak jakby widziało się małego bezradnego kociaka na ulicy, który stoi zagubiony i czeka na pomoc. Od czasu zerwania meczy mnie to uczucie. To normalne ?

    • mona.blue Re: Po rozstaniu 26.10.10, 13:52
      Uważam, że to normalne, gdy interesujemy się, jak wiedzie się byłym - przynajmniej ja też tak mam. Pewnie ta intensywność myślenia (która wydaje mi się niepokojąca) wynika to z tego, że masz wrażenie, że Ją skrzywdziłeś. To też rozumiem, sama tez starałam się jakoś pomóc mojemu ex, tak jak umiałam. Tylko ja mam łatwiejszą sytuację, bo On bardzo prędko stanał na własnych nogach, ma kogoś, nie jest nieszczęśliwy i nie "wisi" na mnie.
      • on.8 Re: Po rozstaniu 26.10.10, 14:40
        No właśnie w moim przypadku jest tak głupio, że moja ex nic odemnie nie chce, a ja zachowuje się jak jakaś nadopiekuńcza kwoka myśląc "jak ona sobie daje radę bezemnie". Rozstaliśmy się w niemiłej atmosferze. Teraz zbliża się zima,a pierwsze o czym pomyślałem to o zimowych wieczorach spędzonych z ex.

        Jak długo u ciebie utrzymywało się to zainteresowanie swoim ex?
        • adriana_ada Re: Po rozstaniu 26.10.10, 14:44
          on.8 napisał:

          > No właśnie w moim przypadku jest tak głupio, że moja ex nic odemnie nie chce, a
          > ja zachowuje się jak jakaś nadopiekuńcza kwoka myśląc "jak ona sobie daje radę
          > bezemnie". Rozstaliśmy się w niemiłej atmosferze. Teraz zbliża się zima,a pier
          > wsze o czym pomyślałem to o zimowych wieczorach spędzonych z ex.
          >
          > Jak długo u ciebie utrzymywało się to zainteresowanie swoim ex?

          Muszisz wiedziec, czy przmawia przez Ciebie tesknota, czy strach przed tym, ze z nowa partnerka zimowe wieczory beda polegaly na siedzeniu jak dwie kwoki przed TV.
          Zastanow sie jakbys chcial te zime spedzic, a odpowiesz sobie sam na wiele pytan.
          • ojca Re: Po rozstaniu 26.10.10, 15:00
            Najgorsze jest właśnie to, że nie pomyślałem jak chcę spędzić zimę z nową partnerka, ale pomyślałem o tym jak spędzałem zimę z ex. Też myślałem, że to tęsknota...ale za czym?! Ja naprawdę nie chciałbym wrócić do poprzedniego układu. Boje sie, że takim rozpamiętywaniem będę zaniedbywał i krzywdził moją obecną partnerkę.
            • ojca Re: Po rozstaniu 26.10.10, 15:04
              Powtórze bo poprzednio część mi skasowało.

              Kiedyś miałem podobnie dawno temu, też rozpamiętywałem o mojej byłej i porówując się do twojej sytuacji też tak myślałem o przeszłości.
              Najgorsze jest właśnie to, że nie pomyślałem jak chcę spędzić zimę z nową partn
              erka, ale pomyślałem o tym jak spędzałem zimę z ex. Też myślałem, że to tęsknot
              a...ale za czym?! Ja naprawdę nie chciałbym wrócić do poprzedniego układu. Boje
              się, że takim rozpamiętywaniem będę zaniedbywał i krzywdził moją obecną partnerkę.

              Wiesz co musisz zrobić? Wsadzić głowę w śnieg i otrzeźwieć, przejdzie.
              • on.8 Re: Po rozstaniu 26.10.10, 15:09
                ojca napisał:

                > Wiesz co musisz zrobić? Wsadzić głowę w śnieg i otrzeźwieć, przejdzie.

                Chciałbym, ale ja tak nie potrafie zapomnieć.
                • manka_swojska Re: Po rozstaniu 26.10.10, 22:38
                  on.8 napisał:

                  > ojca napisał:
                  >
                  > > Wiesz co musisz zrobić? Wsadzić głowę w śnieg i otrzeźwieć, przejdzie.
                  >
                  > Chciałbym, ale ja tak nie potrafie zapomnieć.

                  Czytam Cie facet i mysle, ze Ty to chodzaca tragedia jestes, szkoda mi tej Twojej nowej kobiety skazanej na kapcie, telewizor i rozpamietywanie eks i troske o nia. Ty sie zastanawiasz, czy ta nowa wytrzyma koniecznosc spedzania z Toba zimy przed telewizorkiem, bo eks wytrzymywala. A jak nie to poskarzysz sie pewnie mamie, bo widac, ze typ mazgaja z Ciebie. Powinna wiac od Ciebie gdzie pieprz rosnie
              • adriana_ada Re: Po rozstaniu 26.10.10, 15:25
                ojca napisał:

                >
                > Wiesz co musisz zrobić? Wsadzić głowę w śnieg i otrzeźwieć, przejdzie.
                >
                Jezeli to zlosliwa aluzja do mnie, to nie ma takiej potrzeby
            • adriana_ada Re: Po rozstaniu 26.10.10, 15:24
              ojca napisał:

              > Najgorsze jest właśnie to, że nie pomyślałem jak chcę spędzić zimę z nową partn
              > erka, ale pomyślałem o tym jak spędzałem zimę z ex. Też myślałem, że to tęsknot
              > a...ale za czym?! Ja naprawdę nie chciałbym wrócić do poprzedniego układu. Boje
              > sie, że takim rozpamiętywaniem będę zaniedbywał i krzywdził moją obecną partne
              > rkę.

              No wlasnie, tak wlasnie moze sie zdarzyc, a lepiej wspolnie przemyslcie zimowe plany.

              Mam kilka pytan:
              - skad ta mysl o opiece nad eks, napisales cos mniej wiecej, ze opiekowales sie nia jak kwoka. Zwiazek dwojga ludzi nie polega na opiece, lecz na partnerstwie. To dziecmi do pewnego wieku opiekujemy sie.
              - czy byles wychowany w duchu, ze wiecznie musisz sie kims opiekowac, a wieksza koncentracje na sobie, swoich potrzebach postrzegasz jako niezdrowy egoizm
              - czy miales na przyklad presje nadopiekunczej matki, ktora domaga sie nadopiekunczosci z Twojej strony na starsze lata

              Sam sobie na te pytania odpowiedz, jak zechcesz
    • yagnik Re: Po rozstaniu 26.10.10, 14:05
      Tak to już bywa jak się szybko związałeś z kimś innym... między wierszami wyczytałam zresztą że związałeś się z kimś innym w trakcie trwania swego poprzedniego związku, prawda?
      • on.8 Re: Po rozstaniu 26.10.10, 14:36
        Związałem się z kimś po zerwaniu, nie chciałem się szybko wiązać po tym związku, ale wyszło tak, ze ok miesiąc po zerwaniu kogoś poznałem.
    • dzanky Re: Po rozstaniu 26.10.10, 15:21
      Mam wrazenie, ze tamta relacja z ex, nie byla partnerska i odgrywales w niej inna role. Moze role opiekunczego "tatusia", do czasu, az "coreczka" dorosla i weszla w faze buntu. Tatus nie moze sie pogodzic teraz, ze porzucil dziecko i martwi sie jak sie dziecku uklada...

      No chyba, ze to ona byla mamusia, a Ty dorastales i masz wyrzuty sumienia, ze skrzywdziles matke;)
    • gary_joiner Re: Po rozstaniu 26.10.10, 16:08
      Trudno pisać o normalnym przebiegu radzenia sobie z rozstaniem, bo ludzie są różni, a związki, które tworzą opierają się różnych zasadach, niekiedy dość egzotycznych. Mogę napisać jedynie, że w opisanej przez ciebie sytuacji nie dostrzegam specjalnej patologii.

      Jeżeli w poprzednim związku pełniłeś rolę "opiekuna", przywykłeś do udzielania szeroko pojętej pomocy i podobało ci się to, to nie ma nic dziwnego czy złego w tym, że za tym tęsknisz. Zwłaszcza jeżeli twoja obecna partnerka nie wymaga podobnie dużych nakładów wsparcia.

      "Wyrzuty sumienia" też są możliwe, ale o ile nie złamałeś dziewczynie życia i nie należysz do grona przesadnych wrażliwców to wątpię by utrzymywały się na podobnie wysokim poziomie przez trzy miesiące.

      Może być wreszcie tak, że zwyczajnie nadal się o byłą partnerkę troszczysz. Emocjonalne związki często nie kończą się w raz z fizycznym rozstaniem, uczucia wygasają powoli, a czasami nigdy nie wygasają do końca. Może też być zupełnie na odwrót, możesz chcieć by by była dziewczyna nie mogła odnaleźć się w nowej sytuacji, co dostarczyłoby ci niejako dowodu na to jaki fajny i niezastąpiony z ciebie gość.

      Oczywiście wszystko to nadinterpretacje z mojej strony, nie wiem jak szczegółowo wygląda sytuacja.
      • adriana_ada Re: Po rozstaniu 26.10.10, 16:26
        Te nadinterpretacje to na zasadzie rosyjskiej "gdies zwienajet, gdieto ch... znajet"
        To juz moze lepiej skorzystac z uslug wrozki czy czarodzieja:)
        • gary_joiner Re: Po rozstaniu 26.10.10, 16:42
          Natomiast twoje, zupełnie niesugerujące, zapytania o nadopiekuńczą matkę są owocem dogłębnej znajomości sytuacji i kompleksowej analizy rozwlekłego na 11 linijek posta :)

          Jestem lepszy od wróżek i czarodziei, bo a) świadczę usługi za darmo, b) nie jestem postacią fikcyjną i c) robię to z szerokim uśmiechem!
          • adriana_ada Re: Po rozstaniu 26.10.10, 16:48
            gary_joiner napisał:

            > Natomiast twoje, zupełnie niesugerujące, zapytania o nadopiekuńczą matkę są owo
            > cem dogłębnej znajomości sytuacji i kompleksowej analizy rozwlekłego na 11 lini
            > jek posta :)
            >
            Masz racje, posluzylam sie ta sama zasada, co Ty:)

            > Jestem lepszy od wróżek i czarodziei, bo a) świadczę usługi za darmo, b) nie je
            > stem postacią fikcyjną i c) robię to z szerokim uśmiechem!

            To tak jak ja:)
      • panna.m.igotka Re: Po rozstaniu 26.10.10, 16:39
        Zgoda.

        Może zbyt szybko związałeś się z kimś innym po rozstaniu. Jak dla mnie miesiąc to krótki okres, chociaż nie wiem jak długo byliście razem. Często ludzie po rozstaniu chcą odreagować, to znaczy szybko zapomnieć, odegrać się na byłym partnerze, wówczas "wchodzą" w nowe związki. Potocznie mówi się o "zabijaniu klina klinem". W praktyce partner/ka najczęściej porzucony/a przez drugą osobę szybko znajduje "zastępczą" partnerkę/a. Niejednokrotnie przeciwieństwo byłego/byłej. W konsekwencji związki te opierają się na zupełnie innym podłożu, i często nie są to tak głębokie uczucia, aby taki układ mógł przetrwać dłużej. W konsekwencji związek/lub łańcuszek takich związków może się rozpaść do czasu znalezienia właściwej osoby/wg. mnie do czasu "opadnięcia" emocji po pierwszym rozczarowaniu. A jak długo to trwa? Wszystko zależy od "punktu siedzenia" i stopnia zaawansowania związku. Osoba porzucona będzie przeżywała dłużej od porzucającej. Ponadto spotykanie się z byłą/byłym też nie przyspieszy procesu zapomnienia. I jak najbardziej jest to normalne, że przez jakiś czas po rozstaniu myśli się o tej drugiej osobie, wspomina pewne zdarzenia, ale to też mija z czasem. Potem już pozostają wspomnienia i doświadczenia na przyszłości, które już nie wzbudzają tyle emocji. Pozdrawiam.
    • adriana_ada Re: Po rozstaniu 26.10.10, 16:54
      Jedno co Ci jeszcze powiem. Jezeli zalezy Ci na nowym zwiazku, to absolutnie nie wprowadzaj zasad, jakie obowiazywaly w zwiazku poprzednim, bo zniszczysz wszystko. Nie probuj narzucac nowej partnerce stylu zycia Twojej eks, na przyklad wspolne ogladanie TV w tym i tamtym czasie, wspolne sluchanie radia, czy chodzenie na sume do kosciola, tej samej diety, czy zwyczajow sportowo-rekreacyjnych.
      Napisalam to dlatego, ze wspomniales o tym, ze porownujesz.
    • el_capricho Re: Po rozstaniu 26.10.10, 17:06
      hmm, wygląda na to, że stare uczucie jednak nie wygasło. nowy związek nie ma tu wiele do rzeczy, da się kochać więcej niż jedną osobę na raz (w dodatku czasem to jest nawet przyjemne!). możesz nie chcieć powrotu z wielu racjonalnych powodów, ale kawałek Ciebie tęskni za eks.
    • xciekawax Re: Po rozstaniu 26.10.10, 20:42
      Moj ex chyba podobnie mysli do Ciebie, bo byl w roli opiekuna (emocjonalnego) a mnie rzucil. Tylko smieszne jest to ze to on teraz potrzebuje wiecej pomocy niz ja. Ja radze sobie nawet niezle, i np wczoraj wywalilam oczy i sie wkurzylam gdy dostalam smsa o tresci "Martwie sie o Ciebie", bez wyjasnienia dlaczego. Pewnie w swojej glowie mysli ze jestem biedna nieporadna zostawiona zona, ktora zapewne nie moze siebie odnalesc w tej nowej sytuacji. A ja jak na to co sie stalo to radze sobie swietnie, wychodze ze znajomymi duzo, i ogolnie wracam do zycia i zaczynam widziec duzo plusow konca tego zwiazku.

      Wiec zapewne Twoja ex tez dobrze sobie radzi, i jeszcze cale zycie przed nia. Wiec sie tak nie martw. ;)
    • manka_swojska Re: Po rozstaniu 26.10.10, 21:35
      Daj dziewczynie spokoj, ubieraj kapcie i wracaj do eks przed telewizor. Dlaczego dziewczyna ma znosic Twoje rozterki, myslenie o eks, opiece o niej. To nie ma sensu, im szybciej zrozumiesz, tym lepiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja