Dodaj do ulubionych

Schizofrenia bezobjawowa ?

21.11.10, 17:15
Jakiś czas temu wyczytałem, że w związku radzieckim za "komuny" wykorzystywano lekarzy psychiatrów do degradowania społecznego tzw. niewygodnych ludzi "wrogów systemu".
Wypisywano im papiery na schizofrenię paranoidalną mimo, iż byli całkowicie zdrowi na umyśle.
Taki delikwent był w społeczeństwie skończony, co by nie powiedział, czy nie zrobił, było uznawane za szaleństwo. Oczywiście większość ludzi nie zwracała uwagi, na to, że mówi logicznie, na pierwszym planie było to, że jakiś "specjalista" napisał w papierach, że to świr.

Wiele słyszałem o ludziach zamykanych w szpitalach psychiatrycznych, którzy byli zdrowi, a zawinili jedynie tym, że zaszkodzili komuś kto miał "wtyki" i "znajomości".

Powiedzcie mi jak można po 5 minutowej rozmowie z pacjentem, dojść do wniosku, że najbardziej skomplikowany narząd w naszym organiźmie jest chory?
To jest paradoks, że skomplikowany mózg bada się tak prymitywną metodą!

Acha! Mam pytanie do specjalistów psychiatrów: Co państwo sądzą o wynikach eksperymenu DR Davida Rosenhana ???
Jeśli nie wiecie co to jest, poczytajcie: pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana
Obserwuj wątek
    • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 21.11.10, 20:09
      W Wikipedii nie napisano wszystkiego o owym eksperymencie.
      Ludzie ci mieli symulowac nie tylko halucynacje, ale i mysli samobojcze.

      Jak mi ktos opowiada, ze np. widzi duchy przodkow i zastanawia sie czy do nich dolaczyc, wole wyslac go na oddzial nawet jesli nie jestem pewna, czy naprawde to widzi czy tez robi sobie jaja.
      Po prostu blad w odwrotna strone moglby byc tragiczny w skutkach.

      Co do ruskich "psychuszek" - nie mieszajmy "eksperymentu" z klamiacymi pacjentami z prikazami ponurej dyktatury.
      • feldscher eksperyment? 22.11.10, 20:50
        Cały ten eksperyment można o kant du.. rozbić. Równie dobrze można było wysłać symulantów np. z bólami w klatce piersiowej. Byliby przyjęci, zbadani i wypisani z konkretnymi rozpoznaniami.
        Anamneza jest w wielu chorobach jedną z najważniejszych części badania.
        • sabinac-0 Re: eksperyment? 22.11.10, 21:46
          Na internie czy chirurgii latwiej jest wylowic symulanta, bo skargi chorego mozna sprawdzic badaniami - a i tak jesli wszystko wyjdzie ok, wypisza goscia predzej z rozpoznaniem "nerwica hipochondryczna" niz "symulacja". I oczywiscie wysla do psychiatry. :)
    • lifeisaparadox Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 21.11.10, 21:56
      Raczej nie ma znaczenia kto i co o kimś zdiagnozował, istotne jest to co mówi i jak mówi, jakie poglądy głosi.

      Są na przykład takie osoby jak Ojciec Pio, którego pewien psychiatra zdiagnozował jako psychopatę i schizofrenika, no a Kościół zdiagnozował go jako świętego.

      Co człowiek, to opinia, co specjalista, to diagnoza.
      • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 21.11.10, 22:21
        lifeisaparadox napisał:

        > Ojciec Pio, którego pewien psychiatra zdiagnozow
        > ał jako psychopatę i schizofrenika, no a Kościół zdiagnozował go jako świętego.
        >
        A niby dlaczego schizofrenia mialaby wykluczac swietosc?

        • hipnozaur Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 11:19
          A drugiej strony nie wykluczasz? To jest: czy istnieje opętanie? Egzorcyści potrzebni czy wystarczy dobry psychiatra? Podobno w Polsce jest 100 egzorcystów.
        • lifeisaparadox Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 16:43
          sabinac-0 napisała:

          > A niby dlaczego schizofrenia mialaby wykluczac swietosc?

          Raczej nie jest to pojęcie, które określa człowieka który gada do rzeczy.
          • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 18:11
            lifeisaparadox napisał:

            > Raczej nie jest to pojęcie, które określa człowieka który gada do rzeczy.

            Schizofrenia jest pojeciem medycznym, swietosc pojeciem moralnym.
            Chory czlowiek moze postepowac moralnie i byc wzorem dla innych.
            • anbale Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 19:23
              No i chyba było dość dużo aktywnych schizofreników wśród świętych- biorąc pod uwagę ilu z nich słyszało głosy, widziało Jezusa lub Matkę Boską. Czasem się zdarza, że świat schizofrenika staje się atrakcyjny i pociągający dla człowieka psychicznie zdrowego, na pewno jest w tym jakiś inny, "duchowy" wymiar, który może uwieść, jeśli do tego dochodzi jakieś wyjątkowo moralne prowadzenie się, żelazna etyka itp- może to wyglądać na świętość; ale jak dla mnie- dyskusyjna jest teza, że może to stanowić wzór do naśladowania... Mimo wszystko świat schizofrenika i człowieka psychicznie zdrowego to dwie płaszczyzny, różne pokusy, różne wyzwania, odmienna wrażliwość na świat zewnętrzny, zupełnie inne życie emocjonalne, wewnętrzne...
              • hipnozaur Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 20:34
                W rzeczy samej tak jest. Większość objawień to typowe omamy i zwidy. Cała historia świętych to w zasadzie typowe objawy schizofrenii. Co więcej pewien rodzaj geniuszu wymaga lekko schizotypicznego spojrzenia. Np w teście "minnesockim" jest pytanie czy miewa Pan/Pani dziwne myśli?

                Pytanie jak dziwne? Czy Kopernik nie był dla swoich współczesnych obłąkanym? Albo ci co mówili o bakteriach w czasach około Ludwika Pasteura? Albo teoria Darwina?

                Nie mówiąc o filozofach (Hegel-i ta jego wizja dziejów). albo pisarzach czy artystach. Van Gogh cyklofrenia, Herbert ponoć też. Stachura wiadomo jak skończył, a np "Cała jaskrawość" czy "Siekierezada" mają bogaty koloryt emocjonalny z wibracją niemal schizotypicznej nadwrażliwości.

                I cała masa, masa innych twórców, którzy trochę stali trochę na krawędzi.

                Albo rozdzwięk między strukturami potencjalnymi a realizacyjnymi np Janko Muzykanta? Jakby mu skrzypiec nie kupić, to w duszy mu będzie muza grać na obłęd.
                • hiob888 "na granicy choroby" 22.11.10, 21:05
                  A to mało było schizofreników, którzy się zapisali w historii?
                  "granice choroby" przekroczyli. A mimo to coś osiągnęli.
                  • hipnozaur Re: "na granicy choroby" 22.11.10, 21:18
                    No wiesz. Jakbym poszedł do psychiatry i powiedział, że mam doła i nie cieszy mnie kapitalizm i system wolnorynkowy i że w galeriach handlowych czuję się żle i widze wokół siebie zadowolone gęby na które pracują jakieś mroczne doły w azjatyckich fabrykach. I ach, i ech. I blichtr. To pewnie spojrzał by na mnie psychiatra jak na pie...iętego i myślę, że dla lekarzy psychiatrów w Związku Radzieckim każdy, któremu nie pasował ustrój socjalistyczny zmierzający do powszechnej szczęśliwości, przypisywano nie tylko bycie wrogiem klasy robotniczej ale i schizofrenię. Człowieka który ma odpały, bo nie wie z jakim monstrum zaczyna i na co się porywa. Irracjonalizm i oderwanie sie od rzeczywistości.

                    • hiob888 Re: "na granicy choroby" 22.11.10, 21:41
                      A czy ja mówię, że mi system nie pasuje???
                      Każdy system, jaki by nie był ma wady i zalety.
                      Do systemu trzeba się przystosować, jeśli chce się w miarę normalnie żyć.
                      Swoją drogą jakby ktoś do mnie by przyszedł z takimi problemami jakie opisujesz, to bynajmniej nie spojrzał bym na niego jak na pier*********o jak owy "lekarz" tylko wysłuchał bym go do końca i udzielił rady, tak żeby mu pomóc zmienić negatywne nastawienie do życia.
                      • sabinac-0 Re: "na granicy choroby" 22.11.10, 21:57
                        hiob888 napisał:

                        > udzielił rady, tak żeby mu pomóc zmienić ne
                        > gatywne nastawienie do życia.

                        I co bys mu doradzil?
                        • hiob888 Re: "na granicy choroby" 22.11.10, 22:35
                          najpierw trzeba zrozumieć na czym polega problem.
                          po pierwsze: ten człowiek widzi tylko negatywne strony owych rzeczy, trzeba by mu pokazać również pozytywne aspekty tego wszystkiego, każdy medal ma dwie strony.
                          po drugie: on za bardzo skupia się na dostrzeganiu i szukaniu negatywów w tym wszystkim, jego skupienie powinno być ukierunkowane na coś konstruktywnego np praca, zainteresowania, jakieś cele życiowe.
                          po trzecie: trzeba mu pokazać przykłady ludzi, którzy mieli podobne problemy i wyszli z nich, dzięki, sile samozaparciu i mocnej woli.
                          4: należy, go poznać co to za człowiek, co lubi, a co nie, co mu sprawia przyjemność, co denerwuje - analiza psychologiczna.
                          i na koniec powiedzieć mu: to co ja ci powiedziałem to są tylko wskazówki, reszta należy do ciebie, podejmiesz się wyzwaniu przezwyciężenia problemów, zaczniesz z tym walczyć, pracować nad sobą, to masz duże szanse na wygraną, a jeśli olejesz sprawę to nic się nie zmieni. Jeśli z czymś walczysz to masz dwie opcje: albo wygrasz, albo przegrasz, jeśli nie walczysz to na pewno przegrasz.

                          Tak bym mu powiedział.
                          Co ty na to?
                          Co jest lepsze: ubliżanie komuś że jest wariatem? zamykanie w zakładzie gdzie "leczenie" polega na pakowaniu w człowieka trucizn degradujących cały ustrój? Tworzenie życiorysu wariata poprzez pisanie papierów udowadniających, że ktoś jest gorszy, tylko dlatego, że jest taki a nie inny? Czy może podejście do człowieka jak do przyjaciela w celu pomocy mu?

                          Co jest dla ciebie lepszym sposobem? pierwsze czy drugie ??? Bo jeśli to pierwsze to ja dziękuje za rozmowę z kimś takim jak ty. Szkoda się produkować.
                          • sabinac-0 Re: "na granicy choroby" 23.11.10, 20:57
                            hiob888 napisał:

                            > najpierw trzeba zrozumieć na czym polega problem.

                            Powiedzmy, ze na uogolnionym dodupizmie zyciowym pacjenta.

                            > po pierwsze: ten człowiek widzi tylko negatywne strony owych rzeczy,
                            > po drugie: on za bardzo skupia się na dostrzeganiu i szukaniu negatywów

                            Gdyby byl w stanie dostrzec pozytywy, nie mialbys go w gabinecie - wystarczylaby mu pogawedka z kumplami.

                            > jego skupienie powinno być ukierunkowane na coś konstruktywnego np pr
                            > aca, zainteresowania, jakieś cele życiowe.

                            Powinno byc, ale nie jest - dlatego zaszczycil twe progi.

                            > po trzecie: trzeba mu pokazać przykłady (...)

                            Wez pod uwage, ze on przyjmuje TYLKO negatywy - jesli uraczysz go dobrymi przykladami, pomysli "ale jestem do niczego, inni moga a ja nie".

                            > 4: należy, go poznać co to za człowiek, co lubi, a co nie, co mu sprawia przyj
                            > emność, co denerwuje - analiza psychologiczna.

                            W tym stanie pacjent na ogol nic nie lubi i wszystko go denerwuje.

                            > i na koniec powiedzieć mu: (...)

                            Wskazowki typu "wez sie w garsc bo jak nie to czapa" to on juz pewnie slyszal ze 100 razy w domu - i nie pomoglo, skoro jest u ciebie.

                            P.S. Jesli gosciu jest naprawde depresyjny, po takim dictum "wez sie w garsc" nie zobaczysz go wiecej - albo zaskorupi sie do reszty w poczuciu wlasnej beznadziejnosci, albo skoczy z mostu.

                            > Co jest lepsze: ubliżanie komuś że jest wariatem? zamykanie w zakładzie gdzie "
                            > leczenie" polega na pakowaniu w człowieka trucizn degradujących cały ustrój?

                            Choroba nie jest inwektywa wiec nie ma mowy o "ublizaniu".
                            Jedynie dla skonczonego prymitywa czlowiek chory jest gorszy - i nie chodzi tylko o choroby psychiczne, dla buca schizofrenik to "wariat" a paraplegik to "kuternoga".
                            Czy jest to argument, by paraplegikowi odmowic wozka "zeby nie robic z niego gorszego"?

                            Wez pod uwage ze wiek XIX minal i ze juz nie ma "wariatow" i "zakladow" - sa tylko chorzy i specjalistyczne oddzialy.
                            A jesli mozna "pakowac trucizny" na grypke, chrypke i cisnionko, to mozna i na problemy mentalne.
                            W koncu chodzi o to, by sie gosciowi poprawilo a nie by robic za bohatera i dobra ciocie w jednym.

                            > Co jest dla ciebie lepszym sposobem? pierwsze czy drugie ???

                            Powtarzam, gdyby rada przyjaciela pomogla, temu czlowiekowi wystarczyliby przyjaciele i lekarz nie bylby mu potrzebny.
                    • sabinac-0 Re: "na granicy choroby" 22.11.10, 21:56
                      hipnozaur napisał:

                      > Jakbym poszedł do psychiatry i powiedział, że mam doła i nie cieszy
                      > mnie kapitalizm i system wolnorynkowy i że w galeriach handlowych czuję się żle
                      > i widze wokół siebie zadowolone gęby na które pracują jakieś mroczne doły w az
                      > jatyckich fabrykach. I ach, i ech. I blichtr. To pewnie spojrzał by na mnie psy
                      > chiatra jak na pie...iętego

                      Zapewne nawet twoj rodzinny na dictum "wszystko do dupy" walnalby ci diagnoze "depresja reaktywna" i dostalbys jakas fluoksetynke do lykania.:)

                      > i myślę, że dla lekarzy psychiatrów w Związku Radz
                      > ieckim każdy, któremu nie pasował ustrój socjalistyczny zmierzający do powszech
                      > nej szczęśliwości, przypisywano nie tylko bycie wrogiem klasy robotniczej ale
                      > i schizofrenię.

                      Ruscy psychiatrzy nie watpili w zdrowie pacjentow ze skierowaniem od komendanta (zwlaszcza ze niejeden z nich myslal podobnie jak ow pacjent) ale mieli prikaz z gory.
                      Malo kto ryzykuje wolnosc, a byc moze zycie swoje i swoich bliskich, dla etyki zawodowej.

                      Zdarzaly sie tez sytuacje, gdy scigany przez politbiuro dysydent znajdowal schronienie w szpitalu psychiatrycznym.
                      • hipnozaur Re: "na granicy choroby" 23.11.10, 00:01
                        sabinac napisała:
                        "zapewne nawet twoj rodzinny na dictum "wszystko do dupy" walnalby ci diagnoze "
                        depresja reaktywna" i dostalbys jakas fluoksetynke do lykania.:)"

                        Dzięki za tą fluoksetynkę, czym się odwdzięczyć?
                        :)

                        > Ruscy psychiatrzy nie watpili w zdrowie pacjentow ze skierowaniem od komendanta
                        > (zwlaszcza ze niejeden z nich myslal podobnie jak ow pacjent) ale mieli prikaz
                        > z gory.
                        > Malo kto ryzykuje wolnosc, a byc moze zycie swoje i swoich bliskich, dla etyki
                        > zawodowej.
                        >
                        > Zdarzaly sie tez sytuacje, gdy scigany przez politbiuro dysydent znajdowal schr
                        > onienie w szpitalu psychiatrycznym.

                        Pewnie, że znam te historie. Była to typowa gra na unieszkodliwianie politycznie niepewnych i gra w ciuciubabkę. Tzw "psychuszki".

                        Ogólnie żartowałem. Takich dołów antysystemowych nie mam.
                        • sabinac-0 Re: "na granicy choroby" 23.11.10, 13:31
                          hipnozaur napisał:

                          > Dzięki za tą fluoksetynkę, czym się odwdzięczyć?
                          > :)
                          >
                          Jak to bylo? "Wdziecznosc prosze zostawic na parapecie" ;)

              • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 20:44
                anbale napisała:

                > Czasem się zda
                > rza, że świat schizofrenika staje się atrakcyjny i pociągający dla człowieka ps
                > ychicznie zdrowego, na pewno jest w tym jakiś inny, "duchowy" wymiar, który mo
                > że uwieść,

                To prawda, zreszta wsrod wielu laikow znajacych problem glownie z powiesci panuje poglad, ze schizofrenik to taki czlowiek co tylko czuje mocniej i glebiej a lekarze i otoczenie to zli oprawcy, ktorzy mu brutalnie obcinaja skrzydla.

                > jeśli do tego dochodzi jakieś wyjątkowo moralne prowadzenie się, żel
                > azna etyka itp- może to wyglądać na świętość

                Moze, niemniej czesto brakuje do tej swietosci glownego elementu: "gdybym mowil jezykami ludzi i aniolow a milosci bym nie mial..."
                Wiekszosc nieleczonych schizofrenikow traci zdolnosc do milosci.

                >; ale jak dla mnie- dyskusyjna jest
                > teza, że może to stanowić wzór do naśladowania... Mimo wszystko świat schizofr
                > enika i człowieka psychicznie zdrowego to dwie płaszczyzny,

                Widzialabym wzor do nasladowego w czlowieku, ktory stara sie zachowac moralny i trzezwy osad MIMO choroby.
                Sa tacy ludzie, walczacy z chorobskiem rozwalajacym ich umysl i usilujacy robic cos dobrego dla innych. Dla mnie zasluguja na miano swietych.
                • hipnozaur Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 21:07
                  "Moze, niemniej czesto brakuje do tej swietosci glownego elementu: "gdybym mowil jezykami ludzi i aniolow a milosci bym nie mial..."
                  Wiekszosc nieleczonych schizofrenikow traci zdolnosc do milosci. "

                  No właśnie zdolność do jakiej "miłości" ? Ogólnej do ludzkości, czy miłości nie(szczególnej) do konkretnych osób. Ogólnej maja od cholery!
                  Akurat polska kultura z naciskiem kładąca uwagę na cele społeczne i obowiązki wobec ojczyzny z dużą nieczułością wobec celów małych i krótkodystansowych (pozytywizm i Wielkopolska gospodarność) raczej sprzyjała rozdzwiękowi między idełami a realizacją w błocie i znoju. Ci mężczyżni gdzieś tam heroicznie wojowali, a kobitki zapitalały po łokcie i robiły prace domowe.
                  • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 21:42
                    hipnozaur napisał:

                    > No właśnie zdolność do jakiej "miłości" ?

                    Zdolnosc do liczenia sie z cudzymi uczuciami i potrzebami.
                    • mona.blue Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 23.11.10, 23:03
                      sabinac-0 napisała:

                      > hipnozaur napisał:
                      >
                      > > No właśnie zdolność do jakiej "miłości" ?
                      >
                      > Zdolnosc do liczenia sie z cudzymi uczuciami i potrzebami.

                      A leczeni schizofrenicy nie zatracają tej zdolności?
                      • hipnozaur Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 23.11.10, 23:41
                        > sabinac-0 napisała:
                        >
                        > > hipnozaur napisał:
                        > >
                        > > > No właśnie zdolność do jakiej "miłości" ?
                        > >
                        > > Zdolnosc do liczenia sie z cudzymi uczuciami i potrzebami.
                        >
                        > A leczeni schizofrenicy nie zatracają tej zdolności?

                        A żeby tylko schizofrenicy. Nieliczenie się z cudzymi uczuciami i potrzebami to jest szersza choroba niż tylko schizia.
                      • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 24.11.10, 10:59
                        mona.blue napisała:

                        >
                        > A leczeni schizofrenicy nie zatracają tej zdolności?

                        Leczenie czasem pozwala ja odzyskac.
              • hiob888 Gdzie jest graniaca ??? 22.11.10, 20:56
                "świat schizofrenika a świat człowieka zdrowego" - dobre !
                Powiedz mi paniusiu, gdzie leży granica między normalnością człowieka,a chorobą psychiczną ???
                Znam wielu tzw. "zdrowych", którzy zachowują się gorzej niż ktoś, kto ma manię przy dwubiegunówce, a i też takich, którym "lekarze" przypięli etykietkę Schizofrenika Paranoidalnego, a zachowują się spokojnie, normalnie, mówią do rzeczy, są dobrymi ojcami, mają pracę i całkiem udane życie mimo brzemienia schizofreni, którym to obarczyli ich ci (pożal się Boże!) "lekarze".

                Ps.: Swoją drogą to ciekawe, że żadna inna dziedzina medycyny nie ma swojego antyodpowiednika (antypsychiartia) tylko akurat psychiatria ?

                Cogito ergo sum !!!

                • hipnozaur Re: Gdzie jest graniaca ??? 22.11.10, 21:00
                  Co się tak miotasz? Już Ci kaftan zakładają? Chyba nowy jesteś to i z gracją do kobiet.
                  • hiob888 Re: Gdzie jest granica ??? 22.11.10, 21:29
                    "Już ci kaftan zakładają?" :)
                    Ludzie, skąd u was to nadmierne zaufanie do psychiatrii i ludzi im przychylnym?
                    Wyleczyli oni kogoś kiedyś do końca z schizofrenii?
                    Jeśli tak to podajcie jakieś przykłady.
                    • sabinac-0 Re: Gdzie jest granica ??? 22.11.10, 22:02
                      hiob888 napisał:

                      > Wyleczyli oni kogoś kiedyś do końca z schizofrenii?
                      > Jeśli tak to podajcie jakieś przykłady.

                      Ze schizofrenia jest jak z cukrzyca lub astma.
                      Nie mozna jej "do konca" wyleczyc, ale dzieki lekom i kontroli mozna prowadzic normalne lub prawie normalne zycie - miec, jak wspomniales, rodzine, prace, szacunek otoczenia, mimo choroby.
            • lifeisaparadox Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 22:21
              sabinac-0 napisała:

              > Schizofrenia jest pojeciem medycznym, swietosc pojeciem moralnym.
              > Chory czlowiek moze postepowac moralnie i byc wzorem dla innych.

              To właśnie dotarliśmy do istoty definicji "schizofrenii bezobjawowej". Ktoś jest zupełnie okej, ale jest chory na głowę :)
    • manka_swojska Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 13:11
      Wypowiem sie z perspektywy specjalistki ds. wywolywania duchow.
      Cos takiego, co mialo miejsce w bylym Zwiazku Radzieckim praktykowane jest wszedzie do dzis i nie ma co sie czarowac. Najprostszym przykladem jest umieszczanie niewygodnych zon w szpitalach psychiatrycznych, gdy pojawia sie w zyciu atrakcyjna kochanka, a wrgowie stanu traktowani sa w calym swiecie tak samo i mysle, ze nie tylko konczy sie to na uzyskaniu papierow schizofrenika. Rowniez prawda jest, ze wlasnie w wiekszosci lekarze psychiatrzy tym swiatem rzadza, czy jest to dobre, czy zle nie mnie oceniac.
      • hipnozaur Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 13:15
        Powiedz to naczelnemu wodzowi PiS. Niechby go zdjęli z mównicy. Na prochach by jakiś normalniejszy.
        • manka_swojska Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 13:27
          hipnozaur napisał:

          > Powiedz to naczelnemu wodzowi PiS. Niechby go zdjęli z mównicy. Na prochach by
          > jakiś normalniejszy.

          Mozliwe, ze bylby na prochach normalniejszy, z autopsji wiem, ze dobre proszki dobrze dzialaja.
          Co do Kaczynskiego, ludzie sami wybrali. Ale tak to wlasnie jest ze spoleczenstwem klakierow, ktorzy czerwony krawat zamienili na krzyz. Demokracja ...
      • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 18:19
        manka_swojska napisała:

        > Najprostszym przykladem jest umieszczani
        > e niewygodnych zon w szpitalach psychiatrycznych, gdy pojawia sie w zyciu atrak
        > cyjna kochanka

        Jak to - tak sobie biora i umieszczaja? :D

        • anbale Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 19:11
          Mussolini podobno tak wziął i umieścił w szpitalu psychiatrycznym na wiele lat swoją kochankę, matkę swego syna- ale to akurat po to, żeby ukryć jej istnienie przed prawowitą żoną i narodem, bo nie dawała mu spokoju. Zdaje się, że jedyną jej chorobą była obsesyjna miłość do niego.
          • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 20:46
            Niemniej zdaje sie, ze przedsiewziecie odbylo sie za jej zgoda.

            Umiescic kogos na oddziale bez jego zgody nie jest takie proste, przynajmniej w dzisiejszych czasach.
        • hiob888 Manipulacje umysłem - fakt naukowy 22.11.10, 21:16
          Polecam wam lekturę ciekawej książki " Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego" pt. "MANIPULOWANIE UMYSŁEM".
          Człowieka można na wiele sposobów omamić i oszukać, a nawet w niektórych przypadkach kontrolować, jak zabawkę na pilota.
          Jednym z najlepszy moderatorów (manipulatorów) był Adolf Hitler, miał miliony zwolenników mimo tego, że jego nazistowska filozofia była potwornie nieludzka.

          Ps. fajny serial leci od jakiegoś czasu na TV4, nazywa się "Mentalista" - oglądnijcie! polecam!
          • sabinac-0 Re: Manipulacje umysłem - fakt naukowy 22.11.10, 22:04
            Wystarczy posluchac przemowienia Jarusia K.
            • hiob888 Re: Manipulacje umysłem - fakt naukowy 22.11.10, 22:43
              Strzał w dziesiątkę !
              A ile Jaruś ma zwolenników...
        • manka_swojska Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 23.11.10, 10:36
          sabinac-0 napisała:

          > manka_swojska napisała:
          >
          > > Najprostszym przykladem jest umieszczani
          > > e niewygodnych zon w szpitalach psychiatrycznych, gdy pojawia sie w zyciu
          > atrak
          > > cyjna kochanka
          >
          > Jak to - tak sobie biora i umieszczaja? :D
          >
          Nie jest to az tak proste, jak Ci sie wydaje:) Czasem tez zdarza sie, ze w taki wlasnie sposob zona umieszcza meza w psychiatryku, lecz znacznie rzadziej.
          Wyglada to mniej wiecej tak, maz doprowadza regularnie niewygodna zone do szalu, po czym na drugi dzien kupuje jej prezent sugerujac, ze potrzebuje fachowej pomocy. Robi wszystko, zeby te kobiete ubezwlasnowolnic psychicznie, a ta w konsekwencji swiecie zaczyna wierzyc jego slowom, poniewaz nie potrafi juz samodzielnie myslec. Przykre
          Dla niektorych pobyt w houston jest rodzajem wakacji, a szpital traktuja jak hotel, lecz to nieliczne przypadki.
          • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 23.11.10, 12:35
            manka_swojska napisała:

            > Wyglada to mniej wiecej tak, maz doprowadza regularnie niewygodna zone do szalu
            > , po czym na drugi dzien kupuje jej prezent sugerujac, ze potrzebuje fachowej p
            > omocy.

            A, o to chodzi.
            Ktos doprowadza kogos (celowo lub nie) do nerwicy - owszem, zdarza sie.

            Myslalam ze piszesz o podsteopnym uwiezieniu w psychiatryku zdrowej osoby - to raczej niemozliwe. :)

            > Dla niektorych pobyt w houston jest rodzajem wakacji, a szpital traktuja jak ho
            > tel,

            Raczej jak palarnie.:)
    • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 22:28
      Przede wszystkim nie istnieje cos takiego, jak bezobjawowa choroba psychiczna.

      Bezobjawowa moze byc anemia, cukrzyca, nadcisnienie, guz, infekcja itp. - cos, czego sie nie odczuwa i tylko przypadkiem wychodzi w jakichs badaniach.

      Poniewaz nie ma badan, ktore wykrylyby schizofrenie, rozpoznaje sie ja wylacznie na podstawie objawow.
      • lifeisaparadox Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 23:20
        sabinac-0 napisała:

        > Poniewaz nie ma badan, ktore wykrylyby schizofrenie, rozpoznaje sie ja wylac
        > znie na podstawie objawow.


        No i to jest cały ból schizofrenii, że jest to choroba której nie ma. Skoro istnieją objawy, takie czy inne, ale nie istnieje ich klarowna przyczyna - to czy przyczyną objawów może być schizofrenia, jeśli jest ona tylko listą objawów?

        Schizofrenia to tylko hipoteza. Taki konik filozoficzny. Gdyby wyliczyć wszystkie domniemania wirusowe, neuroprzekaźnikowe, genetyczne, psychologiczne, socjologiczne, fizyczne i duchowe, to dalej mamy czarną magię :)
        • hipnozaur Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 22.11.10, 23:54
          "Przede wszystkim nie istnieje cos takiego, jak bezobjawowa choroba psychiczna.

          Bezobjawowa moze byc anemia, cukrzyca, nadcisnienie, guz, infekcja itp. - cos, czego sie nie odczuwa i tylko przypadkiem wychodzi w jakichs badaniach.

          Poniewaz nie ma badan, ktore wykrylyby schizofrenie, rozpoznaje sie ja wylacznie na podstawie objawow."

          To w końcu obiektywnie istnieje czy nie? Siedzi w człowieku jako potencjał choroby czy powoli się rozwija i jej na razie nie widać, a potem wybucha z całą mocą i ty sabinac możesz wkroczyć do akcji z trafną diagnozą :) Istnieje gen "schizogeniczny" czy wszystko zależy od społecznej otoczki? A sam gen jest czym? Odmiennością od średniej rozumianą jako sumę potencjalnych talentów czy też jest stricte genem chorobowym?

          Tyle, że to wcale nie znaczy, że jej wczesniej nie było.

          "Poniewaz nie ma badan, ktore wykrylyby schizofrenie"

          Badań nie ma schiza jest. Wystarczy spojrzeć na twarz Jarka. Klasyczne otępnienie, twarz jakby stężona w jednym grymasie z małą mimiką, prerseweracja, czyli uporczywe powtarzanie patriotycznych banałów, spiski. Czarnobiałe widzenie świata. Geniusz poltycznego makiawelisty.

          "Schizofrenia to tylko hipoteza. Taki konik filozoficzny. Gdyby wyliczyć wszystkie domniemania wirusowe, neuroprzekaźnikowe, genetyczne, psychologiczne, socjologiczne, fizyczne i duchowe, to dalej mamy czarną magię :)"

          Nie wiem czy to czasem nie Kępiński napisał, że być może choroby psychiczne jak i przede wszystkim schizofrenia, jest ceną jaką ludzki umysł ponosi za swoją zdolność do geniuszu. Po prostu jakiś procent odpału musi być w społeczeństwie, jako konieczny element wzięty z dobrodziejstwem inwentarza.
          • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 23.11.10, 12:22
            hipnozaur napisał:

            > To w końcu obiektywnie istnieje czy nie?

            Istnieje. Obiektywnie jest spowodowana zaburzeniami substancji chemicznych (konkretnie dopaminy) w obszarach mozgu odpowiadajacych za myslenie i uczucia wyzsze.

            > Siedzi w człowieku jako potencjał cho
            > roby czy powoli się rozwija i jej na razie nie widać, a potem wybucha z
            > całą mocą

            Raczej to drugie, tzn. rozwija sie skrycie nieraz latami az objawy staja sie oczywiste i zmuszaja chorego lub jego otoczenie do szukania pomocy.

            > Istnieje
            > gen "schizogeniczny" czy wszystko zależy od społecznej otoczki? A sam gen jest
            > czym? Odmiennością od średniej rozumianą jako sumę potencjalnych talentów czy t
            > eż jest stricte genem chorobowym?
            >
            Udowodniono podloze genetyczne, ale bierze w nim udzial kilka genow - nie jest jeszcze do konca wyjasnione ktore i w jakiej proporcji.
            Choroba powstaje, gdy zsumuje sie kilka roznych genow zmutowanych czyli "chorobowych".

            > Badań nie ma schiza jest.

            Gruzlicy tez dawniej nie umiano zbadac, niemniej istniala.

            > Wystarczy spojrzeć na twarz Jarka.

            Podejrzewalabym go raczej o naduzywanie C2H5OH. :)
            Ale piorun wie, z migawki w TV diagnozy nie postawisz.
            >

            > Nie wiem czy to czasem nie Kępiński napisał, że być może choroby psychiczne ja
            > k i przede wszystkim schizofrenia, jest ceną jaką ludzki umysł ponosi za swoją
            > zdolność do geniuszu.

            Cos w tym jest, bo wielu schizofrenikow ma wysoki poziom inteligencji (nie wszyscy, zdarzaja sie tez schiizofrenicuy ociezali umyslowo).
            • hipnozaur Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 24.11.10, 00:04
              Niegdyś zasyanawiałem się, czy schizofrenia nie ma czasem trochę takiego samego procesu jak choroby zakazne kontra system immunologiczny. Tzn System nerwowy jest systemem immunologicznym. Można nosić w sobie bakterię choroby, ale system przez całe zycie nie pozwoli do rozwinięcia zakażenia. Tak samo można mieć w znacznie większej części genetycznie kilka mutacji, ale system nerwowy nie dopuszcza do "zakażenia" psychiki.

              Tym samym potwierdzało by z jednej strony genetyczne uwarunkowania a z drugiej tłumaczyło socjologiczne i środowiskowe zależności. Może silne jednostki, pracujące fizycznie, twardo stające na ziemi mają większą odporność na schizofrenię nawet ją nosząc w genach, natomiast jej częstszy wybuch jest u osób z delikatniejszą psychiką.

              To rochę tak jak Paco Lopez zauważa, że w PRL-u i po wojnie piło się na potęgę i prawie każdy jest z rodziny DDA czy DDD, ale nie każdy ma z tym zasadniczy problem.

              Niegdyś czytałem i bardzo mnie zainteresowała tzw koncepcja metabolizmu informacyjnego Kępińskiego. W jakim stopniu jest ona podchwycona i czy się broni po latach?
              W dużej mierze rozdzwięk między struktura potencjalną a realną dotyczy artystów, umysłów kreatywnych, z dużą umiejętnością abstrakcyjnego myślenia i ze skłonnością włąsnie do większego uaktywnienia odpału.

              Mój tatko, pracował jako konstruktor w biurze projektów i ogólnie był mocno zniechęcony coraz większym tworzeniem "do szuflady" co jest często frusturjące dla części uysłów twórczych. A już po 89 roku bardzo ubolewał na upadek nauk technicznych na rzecz ogólnie pojętej humanistyki i finansów. Uważał to za wielki błąd startegiczny. Ale własnie u niego w biurze (po za jego własną depresją na starsze lata), był przypadek człowieka, który "dostał pier..", i popadł w schizofrenię.

              Sabinac, zdarza się Tobie czytać jakąś książkę w której dostrzegasz wrażliwość niemal że na granicy schizofrenii? Mówię tu zwłaszcza o tych, którzy genu mogą nie nosić i mimo bardzo sprzyjającej atmosfery domu rodzinnego, środowiska i wrażliwości, schizofreni nie posiadają, ale mają lekko schizotypiczną osobowość i neurotyczność, trudno definiowalną. Dużo masz symulantów u siebie? Tak BTW.
              Sorryy za długość posta, ale widzę że Ciebie wątek wkręcił, to i ja się "rozkręcam".
              • mona.blue Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 24.11.10, 10:32
                Ja też jestem ciekawa, kiedyś mówiło się o schizofrenogennej matce, czy ogólnie o zimnym, nieczułym na potrzeby dziecka środowisku jako czynniku mogacym spowodować schizofrenię.
                Czy juz się wycofano z tego? Czy teraz bardziej podkreślana jest rola genów?
                • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 24.11.10, 11:57
                  mona.blue napisała:

                  > Ja też jestem ciekawa, kiedyś mówiło się o schizofrenogennej matce, (...)
                  > Czy juz się wycofano z tego? Czy teraz bardziej podkreślana jest rola genów?

                  Tak.
              • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 24.11.10, 11:54
                hipnozaur napisał:

                > Niegdyś zasyanawiałem się, czy schizofrenia nie ma czasem trochę takiego sameg
                > o procesu jak choroby zakazne kontra system immunologiczny. (...). Tak samo można mieć w z
                > nacznie większej części genetycznie kilka mutacji, ale system nerwowy nie dopus
                > zcza do "zakażenia" psychiki.
                > Tym samym potwierdzało by z jednej strony genetyczne uwarunkowania a z drugiej
                > tłumaczyło socjologiczne i środowiskowe zależności.

                Jest to prawdopodobne. Za ta koncepcja przemawia fakt, ze pierwszy rzut schizofrenii zwykle ma jakis "czynnik wyzwalajacy" - najczesciej jest to jakies traumatyczne wydarzenie typu smierc kogos bliskiego, zmiana miejsca zamieszkania, utrata pracy.

                Podobnie jest z cukrzyca typu 1 (ta u mlodych ludzi, leczona od poczatku insulina) - ma ona podloze autoimmunologiczne tzn. polega na tym, ze system odpornosciowy dostaje kuku i zaczyna niszczyc wlasne tkanki. "Nosi sie" ja w sobie, ale objawy pojawiaja sie po jakiejs wirusowej infekcji, ktora pobudza system odpornosciowy a ten wtedy zaczyna "szalec".

                > Może silne jednostki, prac
                > ujące fizycznie, twardo stające na ziemi mają większą odporność na schizofrenię
                > nawet ją nosząc w genach, natomiast jej częstszy wybuch jest u osób z delikatn
                > iejszą psychiką.

                Prosci, pracujacy fizycznie ludzie tez choruja na schizofrenie, wrecz stanowia oni wiekszosc pacjentow na oddzialach.
                Tyle ze o nich sie mniej pisze bo ich choroba nie jest taka "ladna".
                >
                > To rochę tak jak Paco Lopez zauważa, że w PRL-u i po wojnie piło się na potęgę
                > i prawie każdy jest z rodziny DDA czy DDD, ale nie każdy ma z tym zasad
                > niczy problem.
                >
                Paco troche myli pojecia: rodzina dysfunkcyjna to nie jest rodzina z problemami (problemy to ma kazda rodzina) tylko ta, w ktorej problemu sie nie rozwiazuje, tylko podporzadkowuje sie zycie wszystkich kaprysom jednej osoby.
                DDA pochodza nie z rodzin, gdzie ktos sie czasem upil (trudno spotkac doroslego, ktory nie upilby sie nigdy), tylko z rodzin, gdzie wszystko - samopoczucie, atmosfera, to czy mozna zaprosic kolege, byly nieprzewidywalne, bo zalezaly od kaprysu (znaczy - stanu trzezwosci) jednego z jej czlonkow.

                > Niegdyś czytałem i bardzo mnie zainteresowała tzw koncepcja metabolizmu inf
                > ormacyjnego
                Kępińskiego. W jakim stopniu jest ona podchwycona i czy się bro
                > ni po latach?

                Nie do konca. Teraz wie sie duzo wiecej o przemianach chemicznych w mozgu i staje sie coraz bardziej oczywiste, iz "duze" choroby psychiczne jak schizofrenia, "duza" depresja czy ChAD sa w rzeczywistosci chorobami fizycznymi.
                W schizofrenii np. zachodza podobne przemiany co w chorobie Parkinsona lub plasawicy - dlatego leki skuteczne w schizofrenii powoduja, jako skutejk uboczny, objawy podobne do Parkinsona.

                > zdarza się Tobie czytać jakąś książkę w której dostrzegasz wrażliwość
                > niemal że na granicy schizofrenii?

                Popelniasz, ze tak powiem, blad rzeczowy.
                Wrazliwosc jest zdolnoscia do odbierania sygnalow z zewnatrz. Schizofrenia polega na blokadzie owego odbioru.
                Schoizofrenik TRACI wrazliwosc - nie jest w stanie otworzyc sie na swiat zewnetrzny a wrazenia zostaja zastapione wytworami wlasnej wyobrazni.

                Kontakt ze schizofrenikiem dla wiekszosci ludzi jest frustrujacy - normalny kontakt miedzyludzki polega na "wspolgraniu", a tu chory kompletnie ignoruje slowa i gesty drugiej osoby, pozostajac zimny i niewrazliwy na jej prosby, logiczne argumenty, lzy, milosc, zlosc.

                Leki nie lecza emocji ani wyobrazni, sa jakby "kluczem" ktory "otwiera drzwi umyslu" pozwalajac choremu znow zauwazyc innych ludzi i "wspolgrac" z nimi.

                > lekko schizotypiczną osobowość
                > i neurotyczność, trudno definiowalną.

                Istnieje cos takiego jak osobowosc schizotypowa lub schizoidalna - sa to ludzie zdrowi tyle ze zamknieci w sobie, malo kontaktowi, zwykle majacy opinie mrukow i dziwakow.
                U psychiatrow klinicznych sa rzadkimi goscmi, bo czuja sie dobrze a i innym raczej nie zatruwaja zycia.
                Ja ich czasem spotykam, pracuje w sadzie (tam przewijaja sie z rzadka przy okazji spraw np. o podzial opieki nad dziecmi czy jesli cos przeskrobia), oraz w osrodku dla chorych z Alzheimerem - jak wiadomo, starosc dopada wszystkich bez wzgledu na osobowosc.

                Jedna uwaga - wszystko, co ma przedrostek "schizo-." wyklucza neurotycznosc niejako z definicji - neurotycznosc polega na nadwrazliwosci na bodzce zewnetrzne a "schizo-" na niedoborze owej wrazliwosci.
                • hipnozaur Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 24.11.10, 23:59
                  "Prosci, pracujacy fizycznie ludzie tez choruja na schizofrenie, wrecz stanowia oni wiekszosc pacjentow na oddzialach.
                  Tyle ze o nich sie mniej pisze bo ich choroba nie jest taka "ladna".
                  "

                  Fakt. Może zle to ująłem. Chodziło mi raczej o brak nadopiekuńczości i szybsze wyfrunięcie z rodzinnego gniazdka, bez inkubatora "schizofrenogennej matki" . Tym samym nabycie grubszego naskórka psychicznego i większej odporności układu nerwowego nawet posiadając jakąś mutację z potencjalną schizką bez jednoczesnie jej wybuchu. Ewentualnie jakaś "póżna" odmiana ostrej psychozy.


                  Nadal dzieli się okresy na ten wczesny od dojrzewania (dzieciństwa), wobec okresów pózniejszych? po 40-50 roku życia?



                  "Paco troche myli pojecia: rodzina dysfunkcyjna to nie jest rodzina z problemami (problemy to ma kazda rodzina) tylko ta, w ktorej problemu sie nie rozwiazuje, tylko podporzadkowuje sie zycie wszystkich kaprysom jednej osoby. DDA pochodza nie z rodzin, gdzie ktos sie czasem upil (trudno spotkac doroslego, ktory nie upilby sie nigdy), tylko z rodzin, gdzie wszystko - samopoczucie, atmosfera, to czy mozna zaprosic kolege, byly nieprzewidywalne, bo zalezaly od kaprysu (znaczy - stanu trzezwosci) jednego z jej czlonkow."

                  Wiesz, ale ja sam pochodzę z rodziny w której były kłótnie i rozwód trwał wiele lat. Były wzajemne oskarżenia itd. Nie było alkoholu. Tyle, że nie odczułem jakiejś strony podporządkowującej. Pamiętam (jak przez mgłę) bardzo głupi epizod związany z rozmową z jakąś psycholog rodzinną, która mnie zapytała (miałem wówczas 6? lat) o to z kim chciałbym być z tatusiem czy z mamusią, a ja się rozpłakałem, bo dla mnie to było pytanie zupełnie niepojęte. Wydawało mi się, że inne dzieci pochodzą z normalnych rodzin i chcąc niechcąc brałem na siebie poczucie winy za coś czego nie rozumiałem, co w sumie nie wpłynęło zdrowo na moją psychikę.

                  Nazwij to jak chcesz (DDD?). Ale nadal myślę, że nie każdy odbiera takie rodzinne boje jako dzieciak w jednaki sposób.


                  "Nie do konca. Teraz wie sie duzo wiecej o przemianach chemicznych w mozgu i staje sie coraz bardziej oczywiste, iz "duze" choroby psychiczne jak schizofrenia, "duza" depresja czy ChAD sa w rzeczywistosci chorobami fizycznymi."


                  Koncepcja metabolizmu informacyjnego Kępińskiego nie dotyczy (nie tylko) dużych chorób tylko ogólnych zasad bilansu w psychologicznych bardziej aspektach. W zasadzie w książce "Melancholia" Kępińskiego jest osobna część ksiązki gdzie ta koncepcja jest zgrabnie wyłożona, bez jednoznacznej łączności z samą depresją o której jest ta książka.

                  "Popelniasz, ze tak powiem, blad rzeczowy.
                  Wrazliwosc jest zdolnoscia do odbierania sygnalow z zewnatrz. Schizofrenia polega na blokadzie owego odbioru.
                  Schoizofrenik TRACI wrazliwosc - nie jest w stanie otworzyc sie na swiat zewnetrzny a wrazenia zostaja zastapione wytworami wlasnej wyobrazni.

                  Kontakt ze schizofrenikiem dla wiekszosci ludzi jest frustrujacy - normalny kontakt miedzyludzki polega na "wspolgraniu", a tu chory kompletnie ignoruje slowa i gesty drugiej osoby, pozostajac zimny i niewrazliwy na jej prosby, logiczne argumenty, lzy, milosc, zlosc.

                  Leki nie lecza emocji ani wyobrazni, sa jakby "kluczem" ktory "otwiera drzwi umyslu" pozwalajac choremu znow zauwazyc innych ludzi i "wspolgrac" z nimi.
                  "

                  No widzisz to ulegam jakimś stereotypowym wyobrażeniom być może łatwo nakładającym łatkę "schizofrenika", każdemu kto odbiega za proste schematy.

                  Ale w zasadzie nie wiem czy twoje sądowe doświadczenia nie dają ci wglądu w bardziej patologiczny obraz chorób psychicznych. Tzn schizofrenia ma różne okresy, rozwoju, manii, psychozy, zejścia itd. We wszystkich istnieje całkowita blokada emocjonalna i stępiona wrażliwość?

                  Jak rozumiem należy tutaj też rozgraniczyć być może pojęcie do chorób takich jak cyklofrenia czy jak to się nazywa afektywna dwubiegunowa? I jej "ładność". To chyba częściej spotykana u osób twórczych. Okres manii jest szczególny, jak i depresji. U Edwarda Stachury widać tą jego "nadczułość", i okresy włóczęg i podrózy z afirmacją świata należący do manii i pisania, potem okres dalszego zbierania plonów i okres maksymalnego doła. Nie ukrywam, że sam posiadam stany podwyższonego stanu gorączkowego zawodowego jak i nadwrażliwości na bodżce zwłaszcza podczas podróży. Lekka mania i lekkie dołki.

                  Czyli rozpad osobowości w schizofrenii jest jednoznaczny i trwały, a w cyklofrenii istnieje zaburzenie tzn huśtawka nastrojów, w której także mamy do czynienia jakby z dwoma różnymi osobami, ale bez rozpadu?

                  "Jedna uwaga - wszystko, co ma przedrostek "schizo-." wyklucza neurotycznosc nie jako z definicji - neurotycznosc polega na nadwrazliwosci na bodzce zewnetrzne a "schizo-" na niedoborze owej wrazliwosci."

                  Czy cyklofrenia ma nadwrażliwość na bodżce? Jest neurotyczna? Stąd "huśtawka" emocjonalna?

                  • adriana_ada Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 25.11.10, 11:18
                    hipnozaur napisał:

                    > "Prosci, pracujacy fizycznie ludzie tez choruja na schizofrenie, wrecz stano
                    > wia oni wiekszosc pacjentow na oddzialach.
                    > Tyle ze o nich sie mniej pisze bo ich choroba nie jest taka "ladna".
                    "
                    >
                    > Fakt. Może zle to ująłem. Chodziło mi raczej o brak nadopiekuńczości i szybsze
                    > wyfrunięcie z rodzinnego gniazdka, bez inkubatora "schizofrenogennej matki" .
                    > Tym samym nabycie grubszego naskórka psychicznego i większej odporności układu
                    > nerwowego nawet posiadając jakąś mutację z potencjalną schizką bez jednoczesnie
                    > jej wybuchu. Ewentualnie jakaś "póżna" odmiana ostrej psychozy.
                    >
                    Absolutnie, nie jest to prawda, wiekszosc pacjentow korzystajacych z uslug psychiatrow to ludzie z wyzszym i srednim wyksztalceniem. Ludzie prosci nie maja zazwyczaj swiadomosci choroby i tak sobie zyja z psychopatami i schizofrenikami pod jednym dachem, ludzie ci boja sie zazwyczaj psychiatrow jak diabel swieconej wody, a psychiatrie uwazaja za szarlatanerie.
                    >
                    > Nadal dzieli się okresy na ten wczesny od dojrzewania (dzieciństwa), wobec okr
                    > esów pózniejszych? po 40-50 roku życia?
                    >
                    Zycie ma swoje okreslone etapy od dziecinstwa, po okres mlodzienczy, wczesna doroslosc, dojrzalosc, pozna doroslosc, starosc. Kazda jednostka ludzka ma jednak swoj indywidualny cykl zycia i nie mozna ujmowac tego w zadne schematy.
                    >
                    > Wiesz, ale ja sam pochodzę z rodziny w której były kłótnie i rozwód trwał wiel
                    > e lat. Były wzajemne oskarżenia itd....

                    Rodzina dysfunkcyjna jest ostatnio modnym pojeciem w psychologii, wczesniej jako dysfunkcje okreslano rodzine patologiczna.

                    > Nazwij to jak chcesz (DDD?). Ale nadal myślę, że nie każdy odbiera takie rodzi
                    > nne boje jako dzieciak w jednaki sposób.
                    >
                    Kazde dziecko jest inne i inaczej odbiera spory rodzicow. Dla wiekszosci dzieci jest trudne po prostu do zrozumienia dlaczego mama i tata nie moga byc razem.

                    > "Nie do konca. Teraz wie sie duzo wiecej o przemianach chemicznych w mozgu i
                    > staje sie coraz bardziej oczywiste, iz "duze" choroby psychiczne jak schizofre
                    > nia, "duza" depresja czy ChAD sa w rzeczywistosci chorobami fizycznymi.
                    "
                    >
                    Sa chorobami fizycznymi rowniez, poniewaz wplywaja negatywnie na funkcjonowanie calego organizmu, poza tym sa konsekwencja fizycznych nieprawidlowosci mozgu, ktore sa do zdiagnozowania za pomoca tomografu z wysokiej czulosci magnesem na przyklad.
                    ....
                    Schizofrenik tez posiada wrazliwosc i wykazuje tendencje neurotyczne czesciej niz czlowiek zdrowy, w okresie remisji potrafi zachowywac sie zupelnie normalnie. Leki natomiast maja bardzo duzy wplyw na kontrole emocji.

                    > No widzisz to ulegam jakimś stereotypowym wyobrażeniom być może łatwo nakładaj
                    > ącym łatkę "schizofrenika", każdemu kto odbiega za proste schematy.
                    >
                    To jest akurat prawda

                    > Ale w zasadzie nie wiem czy twoje sądowe doświadczenia nie dają ci wglądu w ba
                    > rdziej patologiczny obraz chorób psychicznych. Tzn schizofrenia ma różne okresy
                    > , rozwoju, manii, psychozy, zejścia itd. We wszystkich istnieje całkowita bloka
                    > da emocjonalna i stępiona wrażliwość?
                    >
                    > Czyli rozpad osobowości w schizofrenii jest jednoznaczny i trwały, a w cyklofr
                    > enii istnieje zaburzenie tzn huśtawka nastrojów, w której także mamy do czynienia jakby z > dwoma różnymi osobami, ale bez rozpadu?
                    >
                    Calkowity rozpad osobowosci ma miejsce tylko i wylacznie w przypadku schizofrenii paranoidalnej.

                    > "Jedna uwaga - wszystko, co ma przedrostek "schizo-." wyklucza neurotycznosc
                    > nie jako z definicji - neurotycznosc polega na nadwrazliwosci na bodzce zewnet
                    > rzne a "schizo-" na niedoborze owej wrazliwosci.
                    "

                    Wierutna bzdura

                    > Czy cyklofrenia ma nadwrażliwość na bodżce? Jest neurotyczna? Stąd "huśtawka"
                    > emocjonalna?

                    Cyklofrenia to choroba afektywna dwubiegunowa, to znaczy cykl od depresji po manie czy psychoze. Okresy depresyjne i maniakalne maja charakter endogenny, w okresie depresji leczenie przebiega zazwyczaj poprzez leki z serii ssri, faqza maniakalna leczona jest neuroleptykami. Wiele z lekow antydepresyjnych wykazuje rowniez dzialanie neuroleptyczne.
                  • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 25.11.10, 14:29
                    hipnozaur napisał:

                    > Chodziło mi raczej o brak nadopiekuńczości i szybsze
                    > wyfrunięcie z rodzinnego gniazdka, bez inkubatora "schizofrenogennej matki" .

                    Schizofrenia zaczyna sie zwykle w mlodosci, chorzy zazwyczaj z koniecznosci pozostaja pod, przynajmniej czesciowa, opieka rodzicow.
                    Zatem - sa "pod skrzydelkami" bo sa chorzy, nie na odwrot.
                    Osobowosc matki ani srodowisko nie maja wplywu na powstanie choroby, choc moze wplywac na jej przebieg a zwlaszcza na motywacje do leczenia.

                    > Wiesz, ale ja sam pochodzę z rodziny w której były kłótnie i rozwód (...). Wydawało mi się, że inne
                    > dzieci pochodzą z normalnych rodzin i chcąc niechcąc brałem na siebie poczucie
                    > winy za coś czego nie rozumiałem, co w sumie nie wpłynęło zdrowo na moją psych
                    > ikę.
                    >
                    Rozwod zawsze jest przykry dla dziecka i powoduje chaos w jego emocjach.
                    Niemniej nie kazda rodzina w ktorej sie rozwodza jest "dysfunkcjonalna".
                    Znacznie gorsze slady zostawia zycie w rodzinie na pozor zgodnej, ale duszacej w srodku powazne konflikty.

                    > W z
                    > asadzie w książce "Melancholia" Kępińskiego jest osobna część ksiązki gdzie ta
                    > koncepcja jest zgrabnie wyłożona, bez jednoznacznej łączności z samą depresją o
                    > której jest ta książka.
                    >
                    Zauwaz, ze wszystkie "duze" choroby psychiczne polegaja na blokadzie przeplywu informacji miedzy chorym a otoczeniem, w wyniku ktorej chory albo nie odbiera sygnalow, albo odbiera je znieksztalcone.

                    > Tzn schizofrenia ma różne okresy
                    > , rozwoju, manii, psychozy, zejścia itd. We wszystkich istnieje całkowita bloka
                    > da emocjonalna i stępiona wrażliwość?
                    >
                    Tak, choc nie we wszystkich fazach w tym samym stopniu.

                    > ak cyklofrenia czy jak to się nazywa afektywna dwubiegunowa?
                    > sam posiadam stany podw
                    > yższonego stanu gorączkowego zawodowego jak i nadwrażliwości na bodżce zwłaszcz
                    > a podczas podróży. Lekka mania i lekkie dołki.
                    >
                    Kazdy z nas posiada okresy gorek i dolkow - czasem pokrywaja sie one np. z porami roku lub cyklami hormonalnymi a czasem sa niezalezne od niczego. To normalne i prawidlowe. W tym czasie jestesmy jednak otwarci na swiat zewnetrzny - przeciez nie bedziemy radosnie kontemplowac widokow jesli w czasie egzotycznej podrozy wydarzy sie wypadek lub dostaniemy wiadomosc o smierci kogos bliskiego.
                    Chory z CHAD w czasie manii smierc bliskiego lub wypadek mialby gdzies - radosnie spiewalby nawet na pogrzebie.

                    W ChAD owe wahania sa niewspolmierne oraz, jak wspomnialam, w okresach faz nastepuje "blokada informacji" - i tak w czasie depresji chory przyjmuje wylacznie negatywne bodzce, a w manii - tylko hurraoptymistyczne.

                    Nie zgadzam sie, ze ChAD jest "ladna" - jest chyba bardziej destrukcyjna niz schiozofrenia.

                    > Czyli rozpad osobowości w schizofrenii jest jednoznaczny i trwały, a w cyklofr
                    > enii istnieje zaburzenie tzn huśtawka nastrojów, w której także mamy do czynien
                    > ia jakby z dwoma różnymi osobami, ale bez rozpadu?
                    >
                    W ChAD (terminu "cyklofrenia" juz sie nie uzywa) osobowosc tez sie rozpada.

                    > Czy cyklofrenia ma nadwrażliwość na bodżce? Jest neurotyczna? Stąd "huśtawka"
                    > emocjonalna?
                    >
                    Nie. Jak wspomnialam, w ChAD wrazliwosc jest stepiona i bodzce wychodza "od srodka".
                    Neurotyk widzac twoje cierpienie lub radosc bedzie plakal i smial sie razem z Toba, nieraz w sposob przesadny i krepujacy, ale "wspolgra" z Twoimi emocjami.
                    Dla ChAD Twoje emocje sie nie licza, nawet ich nie zauwazy.
                    W okresie depresji, gdy np. oznajmisz mu radosna nowine o narodzinach potomka, bedzie ci opowiadal o rychlym koncu swiata. W manii, na wiesc o tym, ze np. masz raka, bedzie pial jakie cudowne jest zycie biegacza dlugodystansowego.
                    • dzanky Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 25.11.10, 16:06
                      Bardzo lubie czytac Twoje wypowiedzi Sabinac-0
                      Fajnie, ze jestes na forum i w moim odczuciu bardzo wzbogacasz je swoja wiedza i doswiadczeniem:)

                      sabinac-0 napisała
                      > Rozwod zawsze jest przykry dla dziecka i powoduje chaos w jego emocjach.
                      > Niemniej nie kazda rodzina w ktorej sie rozwodza jest "dysfunkcjonalna".
                      > Znacznie gorsze slady zostawia zycie w rodzinie na pozor zgodnej, ale duszacej
                      > w srodku powazne konflikty.

                      Tez mysle, ze czasem rozwod to lepsze wyjscie. Moi rodzice nigdy sie nie rozwiedli, a szkoda, bo zycie z ojcem, ktory mial najwyrazniej osobowosc borderline (niezdiagnozowane), bylo dla nas wszystkich koszmarem. Paradoksalnie zazdroscilam innym dzieciom, ktore nie mialy ojca.
        • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 23.11.10, 12:12
          lifeisaparadox napisał:

          > Schizofrenia to tylko hipoteza. Taki konik filozoficzny.

          Nie. To niszczaca choroba powodujaca degradacje psychiczna i spoleczna.
          Dla samych chorych i ich bliskich jest ona jak najbardziej realna.

          Wiadomo jakie zminy chemiczne jej towarzysza, nie ma jednak jak dotad sposobu na jej wykrycie "we krwi", bo te zmiany ograniczaja sie do kilku zaledwie obszarow mozgu.
          Za to poznanie chemicznych podstaw schizofrenii pozwolilo stworzyc leki lagodzace jej objawy.
          • lifeisaparadox Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 23.11.10, 22:03
            sabinac-0 napisała:

            > Wiadomo jakie zminy chemiczne jej towarzysza, nie ma jednak jak dotad sposobu n
            > a jej wykrycie "we krwi", bo te zmiany ograniczaja sie do kilku zaledwie obszar
            > ow mozgu.
            > Za to poznanie chemicznych podstaw schizofrenii pozwolilo stworzyc leki lagodza
            > ce jej objawy.

            Nie schizofrenii, tylko objawów. Chemiczne podstawy objawów. Chemiczne leki łagodzące objawy.
            • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 24.11.10, 11:56
              lifeisaparadox napisał:

              > Nie schizofrenii, tylko objawów. Chemiczne podstawy objawów. Chemiczne leki łag
              > odzące objawy.

              Tak samo jak z insulina:
              Nie leczy cukrzycy tylko objawy. Chemiczna podstawe objawow. Chemiczny lek lagodzacy objawy.
              • lifeisaparadox Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 24.11.10, 17:25
                sabinac-0 napisała:

                > Tak samo jak z insulina:
                > Nie leczy cukrzycy tylko objawy. Chemiczna podstawe objawow. Chemiczny lek lago
                > dzacy objawy.

                Za przyczynę chorób psychicznych zdaje się już Arystoteles uznał zaburzenia fluidów w organizmie. Nie wiele różni się to od teorii o neuroprzekaźnikach i dopaminie dzisiaj, prawie 2500 lat od jego czasów. Obserwacje i wnioski nie wiele bardziej rewelacyjne czy skuteczniejsze.
          • hiob888 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 26.11.10, 21:52
            Są społeczeństwa, których schizofrenia, nie występuje:) wcale!!!
            • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 27.11.10, 17:00
              Obawiam sie ze z tym nieistnieniem schizofrenii jest jak z seksem w Zwiazku Radzieckim - tez sie zarzekali ze "w sowietskom sojuzie seksa niet".
              W niektorych krajach o niskim poziomie cywilizacji rzeczywiscie sa rejony, gdzie chorych sie nie leczy tylko uznaje za "opetanych" i obsadza sie w roli wrozbitow lub zakuwa w lancuchy, ale to swiadczy raczej o niskim poziomie wiedzy niz o wytrzebieniu choroby.
              • hiob888 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 28.11.10, 08:53
                taa...

                Kiedyś to byli ludzie opętani przez jakieś złe moce, dzisiaj ci ludzie są chorzy psychicznie.
                Ciekawe jak będą nazywani w przyszłości?

                A tak na marginesie, chodziło mi o pewne plemię z Ameryki Południowej, gdzie są bardzo silne więzi międzyludzkie, plemię to zbiera się codziennie, w największej chacie w wiosce i poświęca kilka godzin na opowiadania o tym, co kogo trapi, czego się ktoś boi, co mu się śniło, etc., wypowiadają się prawie wszyscy, a szczególnie ci cisi i zamknięci w sobie.
                • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 28.11.10, 15:13
                  hiob888 napisał:

                  > A tak na marginesie, chodziło mi o pewne plemię z Ameryki Południowej,

                  Inwokacja "w pewnym plemieniu Ameryki poludniowej" czesto jest uzywana zamiennie z "za gorami, za lasami" i tyle samo ma z prawda co ta ostatnia.
                  Niemniej jesli bylbys tak mily i podal dokladna nazwe owego plemienia, bede mogla zweryfikowac te opowiesc.
                  Tak sie sklada, ze moj kolega ma dyplom wydany przez Wydzial Medyczny Uniwersytetu Amazonskiego i przez kilka lat pracowal w pogotowiu w jednej z miejscowosci polozonej gleboko w dzungli.
                  • hiob888 ***Sejonowie*** :P 28.11.10, 20:55
                    To plemie nosi nazwę: "Sejonowie"
                    Żyją w Malezji. I tak zwani przybysze z krajów "rozwiniętych" posiadający "papiery" "specjalistów" uznając ich za "prymitywnych", byli wysoce zaskoczeni brakiem jakichkolwiek patologii społecznych u nich!

                    I co ? zatkało kakało ??? "specjalistko"?

                    Ps. pół godziny mi zajęło przewertowanie ponad metrowej sterty pewnego czasopisma, ale udało się, znalazłem :)
                    Pps. Nie szukaj na wikipedii, bo tam tego nie ma, na polskich googlach są tylko 3 odnośniki, Najlepiej będzie jeśli zajrzysz na jakiś amerykański serwer. "Odkrył" ich niejaki Kilton Stewart w 1935 roku wraz ze swoją ekipą.
                    • sabinac-0 Re: ***Sejonowie*** :P 28.11.10, 21:09
                      hiob888 napisał:

                      > To plemie nosi nazwę: "Sejonowie"
                      > Żyją w Malezji.
                      > I co ? zatkało kakało ??? "specjalistko"?
                      >
                      Zatkalo - przede wszystkim twa znajomosc geografii.
                      Nie wiedzialam ze Malezja lezy w Ameryce Poludniowej. :DDDDDDDDDDDDDDDD

                      > Ps. pół godziny mi zajęło przewertowanie ponad metrowej sterty pewnego czasopis
                      > ma, ale udało się, znalazłem :)

                      Znaczy te "naukowe wiadomosci" to z czasopisma?

                      > "Odk
                      > rył" ich niejaki Kilton Stewart w 1935 roku wraz ze swoją ekipą.

                      Ekipe psychiatrow ciagal do buszu czy tylko skrobnal co widzial i nie widzial niczym Cejrowski?
                      • hiob888 Re: ***Sejonowie*** :P 29.11.10, 21:54
                        Dasz mi swój numer telefonu?
                        Spotkajmy się w jakiejś restauracji.
                        Pójdziemy do mnie wieczorem.
                        Jak lubisz to robić? Tradycyjnie, czy jakieś udziwnienia? :>

                        Ile masz lat? bo jak więcej niż 30 to nic z tego nie będzie, nie lubię zabytków. :)

                        Ps. Jak jesteś psychiatrą (a wszystko wskazuje na to, że jesteś), to lepiej zmień zawód.
                        W przysiędze hipokratesa jest chyba coś takiego: "Po pierwsze: nie szkodzić!"
                        • sabinac-0 Re: ***Sejonowie*** :P 29.11.10, 22:06
                          hiob888 napisał:

                          > Dasz mi swój numer telefonu?

                          Nie.

                          > Jak lubisz to robić? (...)
                          > Ile masz lat?
                          >
                          Nie udzielam takich informacji.
                          • gadagad Re: ***Sejonowie*** :P 29.11.10, 23:05
                            Bardzo mądrze. Jak polski facet pyta się o - tradycyjnie-to ty myślisz, że się zaczęła gra wstępna, a on już szczytował.
              • lifeisaparadox Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 28.11.10, 11:25
                sabinac-0 napisała:

                > W niektorych krajach o niskim poziomie cywilizacji rzeczywiscie sa rejony, gdzi
                > e chorych sie nie leczy tylko uznaje za "opetanych" i obsadza sie w roli wrozbi
                > tow lub zakuwa w lancuchy, ale to swiadczy raczej o niskim poziomie wiedzy niz
                > o wytrzebieniu choroby.

                Może o tolerancji i zrozumieniu tego co ludzkie, mistyczne? Szczerze powiedziawszy, gdybym miał wybierać dla bliskiej osoby, czy zamknąć w psychiatryku na stałe, czy wysłać do wioski na odludziu w której będzie wróżbitą spotykającym się z podziwem, to wolał bym to drugie. Ludzkie szczęście jest najważniejsze.
                • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 28.11.10, 15:14
                  lifeisaparadox napisał:

                  > Może o tolerancji i zrozumieniu tego co ludzkie, mistyczne?

                  Mam wrazenie, ze chorego psychicznie widziales tylko w filmach. :/
                • hiob888 Ukłon w stronę prawdziwego specjalisty! 28.11.10, 21:03
                  "Może o tolerancji i zrozumieniu tego co ludzkie, mistyczne? Szczerze powiedziawszy, gdybym miał wybierać dla bliskiej osoby, czy zamknąć w psychiatryku na stałe, czy wysłać do wioski na odludziu w której będzie wróżbitą spotykającym się z podziwem, to wolał bym to drugie. Ludzkie szczęście jest najważniejsze." - i oto chodzi !:)

                  Respect !!! :)))
                  • sabinac-0 Re: Ukłon w stronę prawdziwego specjalisty! 28.11.10, 21:37
                    Mam troche kaca moralnego ze dalam sie wciagnac w gadke o wrozbitach, nie myslalam ze wy tak na powaznie.
                    Tak naprawde te opowiesci o schizofrenikach - powazanych wrozbitach, to w bajkach lub w Erze.
                    Mialam kiedys przyjemnosc poznac indianska szamanke i zareczam, ze byla calkowicie zdrowa. Wrozbici tez sa zwykle zdrowi i kuci na cztery nogi.

                    Za to kumpel z Amazonii opowiadal, ze nieraz w wiosze w dzungli wyciagal chorego psychicznie z jakiejs szopy lub rozkuwal z lancucha i wiozl do szpitala, czym najczesciej ratowal nieszczesnikowi zycie.
                    • lifeisaparadox Re: Ukłon w stronę prawdziwego specjalisty! 29.11.10, 11:39
                      Dziękuję, dziękuję :)
                      Wiem że to idealizm, ale bez niego ani rusz w stronę tego co lepsze.
              • adriana_ada Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 28.11.10, 13:27
                sabinac-0 napisała:

                > Obawiam sie ze z tym nieistnieniem schizofrenii jest jak z seksem w Zwiazku Rad
                > zieckim - tez sie zarzekali ze "w sowietskom sojuzie seksa niet".

                Blad Sabina, zadne seksa niet, tylko je.bania nietu:)
    • mona.blue Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 23.11.10, 15:56
      Czy schizofrenia to jednocześnie wyrok na nieszczęśliwe życie?
      • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 23.11.10, 20:59
        mona.blue napisała:

        > Czy schizofrenia to jednocześnie wyrok na nieszczęśliwe życie?

        Dla pacjenta prawie zawsze.
        Dla jego najblizszych zawsze.
        • mona.blue Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 23.11.10, 23:04
          sabinac-0 napisała:

          > mona.blue napisała:
          >
          > > Czy schizofrenia to jednocześnie wyrok na nieszczęśliwe życie?
          >
          > Dla pacjenta prawie zawsze.
          > Dla jego najblizszych zawsze.

          Dlaczego dla najbliższych zawsze?
          • no-jak-nie Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 23.11.10, 23:08
            > Dlaczego dla najbliższych zawsze?

            Bo dla zdrowych osób schizy są bardzo męczące dla chorego nie zawsze.
    • amfaber99 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 26.11.10, 04:15
      Gdyby wszyscy ludzie mieszkający na naszej pięknej Planecie Ziemi - z lekarzami włacznie wszystkich specjalizacji - postępowali zgodnie z Uniwersalnym Kodeksem Etycznym ,to wszyscy byliby szczęśliwi ,pełni miłości,radości etc.Na Ziemi mielibyśmy raj.
      MY WSZYSCY PONOSIMY ZBIOROWĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA STAN NASZEJ PLANETY.
      Nasze negatywne mysli ,słowa i czyny przepełnione zawiścią,nienawiścią,żądzami zemsty powoduja,że nasze ciała i emocjonalne i mentalne i duchowe i fizyczne zaczynaja chorowac.
      Dlatego MUSIMY o nie zadbać już TERAZ.
      W tym miejscu apeluje do tych wszystkich tych ludzi,którzy opętani chciwością i/lubżądzą zemsty szukaja wszelkich możliwych sposobów aby zniszczyć drugiego człowieka oczerniając go,szkalując,posądzając go o czyny których nie popełnił,oszukując,kłamiąc ,osądzając i diagnozując w oparciu o dane wyssane z palca .
      LUDZIE OPAMIETAJCIE SIĘ !
      KRZYWDZĄC INNYCH LUDZI KRZYWDZIMY SIEBIE SAMYCH !!!
      Pewnie zapytacie :co to co napisałam ma wspólnego ze schizofrenią bezobjawową - tą prawdziwą i ta fałszywą ?
      Moja odpowiedż brzmi : " JAK NA DOLE TAK NA GÓRZE","JAK NA GÓRZE TAK NA DOLE ".
      Jak wyglada nasza słuzba zdrowia - z psychiatria włacznie - wiemy.
      Dlatego nie dajmy się ogłupiać i nie dajmy się zwariować !!!
      • sabinac-0 Re: Schizofrenia bezobjawowa ? 26.11.10, 11:33
        amfaber99 napisała:

        > Gdyby wszyscy ludzie mieszkający na naszej pięknej Planecie Ziemi - z lekarzam
        > i włacznie wszystkich specjalizacji - postępowali zgodnie z Uniwersalnym Kodeks
        > em Etycznym ,to wszyscy byliby szczęśliwi ,pełni miłości,radości etc.

        Ale zdrowi by wszyscy nie byli bo choroby w rownym stopniu doipadaja dobrych i zlych.
        A o chorobach teraz mowimy a nie o tym jak zrobic dobrze ludzkosci.

        > Na Ziemi m
        > ielibyśmy raj.

        Mielibysmy, ale, poki co, nie mamy.
        I lepiej raju na sile nie wprowadzac - byli tacy co probowali, ale efekty owych prob bardziej przypominaly pieklo.


    • hiob888 Antypsychiatria 26.11.10, 21:47
      Dlaczego nikt nie posłucha tego, co mają do powiedzenia członkowie ruchu antypsychiatrycznego ?
      Czasami, żeby zrozumieć naturę jakiegoś problemu to trzeba wysłuchać również drugiej strony.
      Tak nawiasem mówiąc, ciekawe dlaczego żadna inna dziedzina medycyny nie ma swojego antyodpowiednika, tylko psychiatria akurat?
      • lifeisaparadox Re: Antypsychiatria 26.11.10, 22:23
        Każda dziedzina która prezentuje dość skrajne stanowisko znajduje anty-przeciwieństwo. Tak jest z Kościołem Katolickim, który dzieli świat na świętych i grzeszników, tak też z psychiatrią która dzieli na zaburzonych i chorych i na zdrowych i normalnych.
        Psychologia znajduje we wszystkim normalność i ulepszenie, zrozumienie, tak też nie ma punktu zaczepienia na anty-psychologię.
        • sabinac-0 Re: Antypsychiatria 27.11.10, 17:03
          lifeisaparadox napisał:

          > z psychiatrią która dzieli na zaburzonych i chorych i na zdrowy
          > ch i normalnych.

          Cala medycyna dzieli na chorych i zdrowych.
          Ciekawe kiedy powstanie ruch "antylekarski", ktory zamiast leczyc bedzie mowil ludziom ze cukrzyca, zawal czy nowotwor sa norma.
          • lifeisaparadox Re: Antypsychiatria 28.11.10, 11:22
            sabinac-0 napisała:

            > Cala medycyna dzieli na chorych i zdrowych.
            > Ciekawe kiedy powstanie ruch "antylekarski", ktory zamiast leczyc bedzie mowil
            > ludziom ze cukrzyca, zawal czy nowotwor sa norma.

            To zdaje się już istnieje ale może nie w sensie opozycji, lecz swoistych poglądów na podświadomość i jej wpływ na procesy biochemiczne w ludzkim organizmie.
            Wiadomo że człowiek zdrowy w sensie psychicznym i aktywny życiowo nie będzie miał tylu problemów co ktoś pogrążony w hipochondrii i poczuciu zubożenia zdrowotnego.
            Naturalna odporność organizmu jest bardzo zależna od samopoczucia, trybu funkcjonowania, mentalności.
            Człowiek jeśli się poddaje, np. zaczynasz kichać, kaszleć i myślisz - no to już po mnie, jestem chora i do lekarza, antybiotyki, zwolnienie i rezygnacja, to klapa. Faktycznie rozwija się choroba i organizm "pada ofiarą" - ulega, pojawia się gorączka, złe samopoczucie, poczucie rezygnacji i zwątpienia. Są ludzie którzy z kolei patrzą na to zupełnie inaczej, dla nich lekkie przeziębienie to chwilowy katar i nic więcej. Organizm sam się obroni.
            Niby niektórzy mówią że jest to zależne od organizmu samego w sobie, ale psychologia bardzo dobrze to tłumaczy i faktycznie tak jest że mamy wpływ na swoje zdrowie fizyczne, podatność na choroby.
            • sabinac-0 Re: Antypsychiatria 28.11.10, 15:23
              lifeisaparadox napisał:

              > Wiadomo że człowiek zdrowy w sensie psychicznym i aktywny życiowo nie będzie mi
              > ał tylu problemów co ktoś pogrążony w hipochondrii i poczuciu zubożenia zdrowot
              > nego.

              Mysle, ze problemow bedzie mial tyle samo.

              Co nie znaczy bynajmniej, ze nie warto byc optymista - ludzie pogodni latwiej znosza nieprzyjemne zabiegi, lepiej wspolpracuja z lekarzem, skrupulatniej przestrzegaja zalecen, nie zalamuja sie tak latwo - wiec ich szanse na wyzdrowienie (lub przynajmniej dlugie zycie w niezlej formie) rosna.

              > Są ludzie któ
              > rzy z kolei patrzą na to zupełnie inaczej, dla nich lekkie przeziębienie to chw
              > ilowy katar i nic więcej. Organizm sam się obroni.

              Czasem tak, czasem nie.
              Ludzie bagatelizujacy dolegliwosci czesto padaja ofiara powaznych powiklan.

              > mamy wpływ na swoje zd
              > rowie fizyczne, podatność na choroby.

              To troche myslenie magiczne "wystarczy chciec byc zdrowym by uchronic sie przed chorobami".
              Gdybysmy mogli zaklac rzeczywistosc i wlasny organizm, zycie byloby duzo latwiejsze. :)
              • lifeisaparadox Re: Antypsychiatria 29.11.10, 11:31
                Nie no Sabina Ty jesteś jakąś twardą wyznawczynią chorób i diagnoz więc dlaczego miała byś nagle zacząć myśleć inaczej?
                Ja wiem swoje i już. A usłyszałem to co piszę z ust psychologa, zrobiłem obserwacje, wypróbowałem i dla mnie jest tak jak piszę.
                • sabinac-0 Re: Antypsychiatria 29.11.10, 11:50
                  lifeisaparadox napisał:

                  > Nie no Sabina Ty jesteś jakąś twardą wyznawczynią chorób i diagnoz więc dlaczeg
                  > o miała byś nagle zacząć myśleć inaczej?

                  "Wyznawczynia" jestem chrzescijanstwa.
                  • lifeisaparadox Re: Antypsychiatria 29.11.10, 23:01
                    Mimo wszystko bardzo uprzedmiotawiasz wszystko, zupełnie wycinając z tego czynnik ludzki, wiesz, uczucia, emocje, odczucia, myślenie.

                    Ucieczka w świat poukładanego racjonalizmu?
                    • sabinac-0 Re: Antypsychiatria 30.11.10, 12:06
                      lifeisaparadox napisał:

                      > Mimo wszystko bardzo uprzedmiotawiasz wszystko, zupełnie wycinając z tego czynn
                      > ik ludzki, wiesz, uczucia, emocje, odczucia, myślenie.
                      >
                      Nie, ja tylko przyznaje prawo do uczuc rowniez ludziom opiekujacym sie chorym - a oni cierpia tu najbardziej bo z jednej strony zal im kochanego czlowieka, a z drugiej pomagajac mu sa wystawieni na jego, czesto bardzo niewybredne, ataki.
                      Nie bylabym w stanie zachwycac sie wizjami psychotyka pozostajac obojetna na cierpienie jego rodziny.

                      Nie wiem, czy zauwazyles ostatni post Hioba (skasowano go) - po serii podnioslych fraz o godnosci, szacunku itd zaczal skladac mi dwuznaczne propozycje okraszajac je wulgarnym raczej komentarzem. Gdyby na moim miejscu byla jakas mloda, wrazliwa dziewczyna, poczulaby sie zraniona - a on by sie smial.

                      Schizofrenia jest niczym falszywy czarodziej, i to zarowno dla samego chorego jak i dla obcych, znajacych ja tylko z opowiesci. Pozornie pozwala "czuc mocniej", w rzeczywistosci pozbawia ludzkich uczuc.
                      Tylko ludzie zyjacy z chorym i kochajacy go, od poczatku widza jej ohydna twarz.
                      • lifeisaparadox Re: Antypsychiatria 30.11.10, 13:05
                        sabinac-0 napisała:

                        > Nie, ja tylko przyznaje prawo do uczuc rowniez ludziom opiekujacym sie chorym -
                        > a oni cierpia tu najbardziej bo z jednej strony zal im kochanego czlowieka, a
                        > z drugiej pomagajac mu sa wystawieni na jego, czesto bardzo niewybredne, ataki.

                        No bo są nadopiekuńczy w stosunku do chorego i o ile chory nie jest hipochondrykiem pławiącym się w byciu chorym pod szklanym kloszem, to go to wkurza.
                        Jako że cierpliwość ma małą, a frustrację dość sporą, no to jedzie bez ogródek.

                        Ja zawsze się wkurzam gdy ktoś jest wobec mnie nadopiekuńczy do przesady.
                        Każdy człowiek chce się kierować własnym rozsądkiem a nie żeby mu wszyscy mówili co ma robić a co nie. No chyba że osobowość zależna, która to uwielbia.

                        > Nie bylabym w stanie zachwycac sie wizjami psychotyka pozostajac obojetna na ci
                        > erpienie jego rodziny.

                        Pomyśl że "cierpienie rodziny" jest takim samym urojeniem, rodzina zaczyna mieć ała na punkcie chorej osoby która nie ma wpływu na to jaka jest, a wszystko czego chce to być sobą i mieć oparcie które nie jest ciągłym kontrolowaniem i podcinaniem skrzydeł.

                        Chory chce być normalny i samodzielny, a rodzina chce żeby był nienormalny i posłuszny.

                        > Nie wiem, czy zauwazyles ostatni post Hioba (skasowano go) - po serii podniosly
                        > ch fraz o godnosci, szacunku itd zaczal skladac mi dwuznaczne propozycje okrasz
                        > ajac je wulgarnym raczej komentarzem. Gdyby na moim miejscu byla jakas mloda, w
                        > razliwa dziewczyna, poczulaby sie zraniona - a on by sie smial.

                        Ja myślę że on Cię polubił i może być całkiem sympatycznym gościem w bliższym kontakcie.

                        > Schizofrenia jest niczym falszywy czarodziej, i to zarowno dla samego chorego j
                        > ak i dla obcych, znajacych ja tylko z opowiesci. Pozornie pozwala "czuc mocniej
                        > ", w rzeczywistosci pozbawia ludzkich uczuc.
                        > Tylko ludzie zyjacy z chorym i kochajacy go, od poczatku widza jej ohydna twarz
                        > .

                        No a co z ludźmi zakochanymi, którym zdaje się że są w raju gdy są ze sobą i zachowują się jak wariaci. Co z dziećmi które brykają i mają zwariowane pomysły i zmyślają różne rzeczy, mają urojonych przyjaciół.
                        Albo z ludźmi którzy palą trawkę i wymyślają niestworzone rzeczy, śmieją się bez powodu.

                        Z natury, uwielbiamy wariatów. Oziębłość też nie jest nam obca.
                        • sabinac-0 Re: Antypsychiatria 30.11.10, 14:48
                          lifeisaparadox napisał:

                          > No bo są nadopiekuńczy w stosunku do chorego (...)

                          Latwo sie wydaje wyroki, oj latwo...
                          A teraz wyobraz sobie, ze twoja corka zaczyna np. wystawac nago na balkonie by "chlonac wiatr" i odmawiac jedzenia "bo nie ma rownowagi kweasowo-zasadowej". Ze czasem znika na cale tygodnie by wrocic brudna i wyglodzona lub przywoza ja, odwodniona, wyziebiona lub pobita, do szpitala. Albo wyrzuca i niszczy wszystkie zapasy ze spizarni "bo zatrute" lub przecina kable bo "pozaziemska korporacja przesyla nimi sygnaly". Albo rozwala telewizor bo "przez ekran ja podgladaja". I ze odmawia brania lekow "bo to trucizna" co nie przeszkadza jej brac toksycznych dawek lekow z apteczki babci. I ze na wszeklie proby perswazji reaguje stekiem ordynarnych wyzwisk lub zgola rekoczynami. A czasem pobije lub zwyzywa bez powodu - ciebie, mlodsze rodzenstwo, chora matke lub kogos obcego. Albo np. wparzy do ciebie do pracy, nazwie sekretarke "k...a" i zacznie rozbierac sie robiac lubiezne pozy na biurku twojego kolegi lub szefa.

                          Uwierz mi, to tylko maly wycinek tego, co niektorzy chorzy robia swoim bliskim.

                          > Ja myślę że on Cię polubił i może być całkiem sympatycznym gościem w bliższym k
                          > ontakcie.
                          >
                          Sadzisz, ze nawiazalabym osobisty kontakt z kims, kto usiluje zwrocic na siebie uwage wulgarnymi uwagami?

                          > No a co z ludźmi zakochanymi, którym zdaje się że są w raju gdy są ze sobą i za
                          > chowują się jak wariaci. Co z dziećmi które brykają i mają zwariowane pomysły i
                          > zmyślają różne rzeczy, mają urojonych przyjaciół.
                          > Albo z ludźmi którzy palą trawkę i wymyślają niestworzone rzeczy, śmieją się be
                          > z powodu.
                          >
                          Jest zasadnicza roznica pomiedzy szczesliwie zakochanym a np. stalkerem dreczacym lub zabijajacym przedmiot swej obsesji, podobnie jak istnieje roznica pomiedzy dzieckiem z wyobraznia a autystykiem spedzajacym cale dnie na rozmazywaniu wlasnej sliny na scianie.

                          Co do trawki - jak kazda uzywka jest falszywym czarodziejem i predzej czy pozniej powoduje "zla jazde".
                          • kalllka Re: Antypsychiatria 30.11.10, 15:56

                            a Ty paradoxie ,o ile pamietam z postow, patrzac w twarz najblizszej ci osoby tez nie miales watpliwosci ,ze choroba zmienila jej oblicze. poza tym ,ze jednostka chorobowa ktora klasyfikuje objawy chorego od lekkich po ciezkie, sfere odczuc u zdrowej rodziny pozostawia nie sklasyfikowane.
                            tyle.

                            ps
                            ziele podobnie jak kazda uzywka, zmienia sposob widzenia z naturalnego w,,
                            ale tu mamy juz do czynienia ze "zdrowa" wola wola.

                            • lifeisaparadox Re: Antypsychiatria 30.11.10, 23:17
                              kalllka napisała:

                              >
                              > a Ty paradoxie ,o ile pamietam z postow, patrzac w twarz najblizszej ci osoby
                              > tez nie miales watpliwosci ,ze choroba zmienila jej oblicze. poza tym ,ze jedn
                              > ostka chorobowa ktora klasyfikuje objawy chorego od lekkich po ciezkie, sfere
                              > odczuc u zdrowej rodziny pozostawia nie sklasyfikowane.
                              > tyle.

                              Ciągle się mocuję z tym tematem.
                              • kalllka Re: Antypsychiatria 01.12.10, 00:49
                                czas przestac mocowac.
                                czas zaczac byc slabym.
                                • hiob888 Re: Antypsychiatria 01.12.10, 05:22
                                  "czas przestac mocowac.
                                  czas zaczac byc slabym."

                                  Bardzo mądre! naprawdę! (sic!)

                                  Powinna Pani zaświecić przykładem i sama się do tego dostosować.
                                  • kalllka Re: Antypsychiatria-Teosophia 01.12.10, 11:53
                                    alez panie kolego, wlasnie stosuje; chocby na forach. i chocbys sie nie zgadzal ze mna w argumentacji to przeciez uwierzyc musisz lub chocby powinienes w dobra moja wole.
                                    bo z przyjemnoscia w akcie kolaboracji wymieniam sie (z panem tez) energia form.
                                    inna rzecz, ze pan masz bardzo krytyczny stosunek do swiata , ktory (byc moze) i nazbyt urzedza dyskusje; sterujac ja niebezpiecznie na mielizny emocji i popluczyny slow.
                                    zatem mysle ,ze pan rozgrywajac "obojetnosc" wlasnie, rezonujesz nieco przymocno:)


                                    ps
                                    nie bez powodu wzial byl pan nick z przypowiesci biblijnej.
                                    (straszac szostka z polaka)
                                    • hiob888 Re: Antypsychiatria-Teosophia 03.12.10, 22:26
                                      "alez panie kolego, wlasnie stosuje; chocby na forach. i chocbys sie nie zgadzal ze mna w argumentacji to przeciez uwierzyc musisz lub chocby powinienes w dobra moja wole.
                                      bo z przyjemnoscia w akcie kolaboracji wymieniam sie (z panem tez) energia form.
                                      inna rzecz, ze pan masz bardzo krytyczny stosunek do swiata , ktory (byc moze) i nazbyt urzedza dyskusje; sterujac ja niebezpiecznie na mielizny emocji i popluczyny slow.
                                      zatem mysle ,ze pan rozgrywajac "obojetnosc" wlasnie, rezonujesz nieco przymocno:)"

                                      Hmm...

                                      W sumie to dziękuję za konstruktywną krytykę, dało mi to trochę do myślenia i wyciągnąłem pewne wnioski (mam nadzieję że prawidłowe).

                                      pozdrawiam.
                          • lifeisaparadox Re: Antypsychiatria 30.11.10, 23:15
                            sabinac-0 napisała:

                            > Uwierz mi, to tylko maly wycinek tego, co niektorzy chorzy robia swoim bliskim.

                            Przecież oni tego nie robią z żadną intencją wymierzoną w kogokolwiek, to tylko ty uważasz że trzeba się ze wszystkimi wokoło liczyć. Oni po prostu sobie świrują sami dla siebie.

                            Znam przykład ludzi którzy potrafią nabrać pożyczek, pić i szaleć tygodniami a później trafiają do więzienia bo nie mają za co ich spłacić a komornik nie ma im czego zabrać. Uchodzą za normalnych ludzi w swoim środowisku.
                            Znam takich co robią dzieci kilku kobietom a później mają gdzieś swoją latorośl. Mają tylko problemy z alimentami.
                            Albo dziewczyny które na imprezie bzykają się z praktycznie każdym, po kolei.

                            Takich i innych odpałów można wymieniać nieskończoność. Ty pewnie na każde zachowanie ludzkie masz inną diagnozę. Jednak większość ludzi widzi w tym normę naszej ludzkiej małpiej natury.

                            > Sadzisz, ze nawiazalabym osobisty kontakt z kims, kto usiluje zwrocic na siebie
                            > uwage wulgarnymi uwagami?

                            No a poszła byś ze mną do łóżka bez wymyślania za i przeciw?

                            > Jest zasadnicza roznica pomiedzy szczesliwie zakochanym a np. stalkerem dreczac
                            > ym lub zabijajacym przedmiot swej obsesji,

                            No nie wiem, ja według psychologii jestem psychopatą ze skłonnościami do psychotyzmów. Podtyp kalkulatywny z ponadprzeciętnym IQ.
                            Milczenie Owiec, Piła i te sprawy.

                            Gnębił bym jedynie osobę która panicznie boi się prześladowców. Tak, dla żartów z jej głupoty :)

                            > podobnie jak istnieje roznica pomied
                            > zy dzieckiem z wyobraznia a autystykiem spedzajacym cale dnie na rozmazywaniu w
                            > lasnej sliny na scianie.

                            Jeden i drugi czerpie z tego jakąś satysfakcję.

                            > Co do trawki - jak kazda uzywka jest falszywym czarodziejem i predzej czy pozni
                            > ej powoduje "zla jazde".

                            Jasne, a miłość zawsze w końcu prowadzi do złamanego serca?
                            • sabinac-0 Re: Antypsychiatria 01.12.10, 21:15
                              lifeisaparadox napisał:

                              > Przecież oni tego nie robią z żadną intencją wymierzoną w kogokolwiek, to tylko
                              > ty uważasz że trzeba się ze wszystkimi wokoło liczyć. Oni po prostu sobie świr
                              > ują sami dla siebie.
                              >
                              Nigdzie nie pisalam iz maja zle intencje - nie maja, po prostu w czasie rzutu choroby nie sa soba.
                              Wieluz nich nie przezyloby tego rzutu, gdyby ich bliscy, znajomi czy lekarze nie liczyli sie z nimi.

                              > Znam przykład ludzi którzy potrafią nabrać pożyczek, pić i szaleć tygodniami a
                              > później trafiają do więzienia bo nie mają za co ich spłacić a komornik nie ma i
                              > m czego zabrać.

                              Cos ci sie pochrzaniwszy, w aktualnym prawie nie ma wiezienia za dlugi - chyba u Dickensa bylo. :)

                              W zyciu najczesciej matka lub zona rozkosznego lobuza bierze nadgodziny, by go splacic. :P

                              > Ty pewnie na każde zach
                              > owanie ludzkie masz inną diagnozę.

                              Chyba juz ci wystarczajaca ilosc razy dalam do zrozumienia czym sie rozni zdrowie od choroby - ale ty chyba widzisz tylko to, co chcesz.
                              >
                              > No a poszła byś ze mną do łóżka bez wymyślania za i przeciw?
                              >
                              A ty - chodzisz do lozka z kazda, ktora cie zagadnie?

                              > No nie wiem, ja według psychologii jestem psychopatą ze skłonnościami do psycho
                              > tyzmów. Podtyp kalkulatywny z ponadprzeciętnym IQ.
                              > Milczenie Owiec, Piła i te sprawy.
                              >
                              Widze, ze bardzo starasz sie zwrocic na siebie uwage. :)

                              > Jeden i drugi czerpie z tego jakąś satysfakcję.

                              Czy mam przez to rozumiec, ze gdybys mial autystyczne dziecko, nie podejmowalbys zadnych prob otwarcia go na swiat?

                              > Jasne, a miłość zawsze w końcu prowadzi do złamanego serca?

                              Nie, nie zawsze.
                              Pod warunkiem, ze jest to milosc a nie chec posiadania kogos na wlasnosc.
                              • lifeisaparadox Re: Antypsychiatria 01.12.10, 22:50
                                sabinac-0 napisała:

                                > Nigdzie nie pisalam iz maja zle intencje - nie maja, po prostu w czasie rzutu c
                                > horoby nie sa soba.

                                No ale tak to napisałaś - że robią to rodzinie - jakby robili to umyślnie.

                                > Wieluz nich nie przezyloby tego rzutu, gdyby ich bliscy, znajomi czy lekarze ni
                                > e liczyli sie z nimi.

                                Myślę że wielu by przeżyło. Ale w opłakanym stanie.

                                > > Znam przykład ludzi którzy potrafią nabrać pożyczek, pić i szaleć tygodni
                                > ami a
                                > > później trafiają do więzienia bo nie mają za co ich spłacić a komornik ni
                                > e ma i
                                > > m czego zabrać.
                                >
                                > Cos ci sie pochrzaniwszy, w aktualnym prawie nie ma wiezienia za dlugi - chyba
                                > u Dickensa bylo. :)

                                Tu nasunął mi się na myśl przykład gościa który nabrał jakiś telefonów, laptopów na raty a później je posprzedawał i jakieś tam oszustwa porobił po czym ruszył w świat. Dość konkretnie sobie bimbał.

                                > W zyciu najczesciej matka lub zona rozkosznego lobuza bierze nadgodziny, by go
                                > splacic. :P

                                Dam mu na Ciebie namiary :)

                                > Chyba juz ci wystarczajaca ilosc razy dalam do zrozumienia czym sie rozni zdrow
                                > ie od choroby - ale ty chyba widzisz tylko to, co chcesz.

                                Jak każdy.

                                > > No a poszła byś ze mną do łóżka bez wymyślania za i przeciw?
                                > >
                                > A ty - chodzisz do lozka z kazda, ktora cie zagadnie?

                                Nie, ale deklaruję taką chęć.

                                > > Milczenie Owiec, Piła i te sprawy.
                                > >
                                > Widze, ze bardzo starasz sie zwrocic na siebie uwage. :)

                                A moimi ofiarami są zawsze psycholożki i psychiatrzy :)

                                > > Jeden i drugi czerpie z tego jakąś satysfakcję.
                                >
                                > Czy mam przez to rozumiec, ze gdybys mial autystyczne dziecko, nie podejmowalby
                                > s zadnych prob otwarcia go na swiat?

                                Wątpię żeby się mogło zamknąć na świat przy mnie.

                                > > Jasne, a miłość zawsze w końcu prowadzi do złamanego serca?
                                >
                                > Nie, nie zawsze.
                                > Pod warunkiem, ze jest to milosc a nie chec posiadania kogos na wlasnosc.

                                Złe doświadczenia?
                                • sabinac-0 Re: Antypsychiatria 02.12.10, 10:46
                                  lifeisaparadox napisał:

                                  > No ale tak to napisałaś - że robią to rodzinie - jakby robili to umyślnie.
                                  >
                                  To nie ja tak napisalam, tylko ty tak przeczytales.
                                  Nie uwazam ich za winnych - po prostu usiluje ci wyjasnic, dlaczego ich rodziny oraz lekarze okazuja ich wizjom tak malo zachwytu.

                                  > > A ty - chodzisz do lozka z kazda, ktora cie zagadnie?
                                  >
                                  > Nie, ale deklaruję taką chęć.
                                  >
                                  Zastanawiam sie czemu - naprawde jestes taki krolik czy tylko zgrywasz gluszca by, jak widze nieomal nalogowo, zwracac na siebie uwage?

                                  > A moimi ofiarami są zawsze psycholożki i psychiatrzy :)
                                  >
                                  Czy ktokolwiek inny cie slucha?

                                  > Wątpię żeby się mogło zamknąć na świat przy mnie.
                                  >
                                  Zamkneloby sie. Tak jak zamyka sie schizofrenik.
                                  To taka choroba - i nawet najwieksza milosc czy dobry humor przed nia nie chroni i jej nie leczy.
                                  • mona.blue Re: do Sabiny 02.12.10, 15:00
                                    sabinac-0 napisała:

                                    > > Wątpię żeby się mogło zamknąć na świat przy mnie.
                                    > >
                                    > Zamkneloby sie. Tak jak zamyka sie schizofrenik.
                                    > To taka choroba - i nawet najwieksza milosc czy dobry humor przed nia nie chron
                                    > i i jej nie leczy.

                                    A czy nie masz doświadczenia, że wiara otwiera nawet schizofreników na innych?
                                    Znam dwie mocno wierzące schizofreniczki, które są naprawdę otwarte na innych, pomocne, życzliwe.
                                    • sabinac-0 Re: do Sabiny 02.12.10, 21:41
                                      mona.blue napisała:

                                      > A czy nie masz doświadczenia, że wiara otwiera nawet schizofreników na innych?

                                      Nie. W czasie ostrej psychozy wiara jest wypaczona i moze odwrocic sie przeciw choremu, powodujac np. nieuzasadnione poczucie "grzesznosci", pragnienie zadawania sobie cierpienia lub odwrotnie - ataki na podejrzanych o "grzechy".

                                      Niemniej w czasie leczenia wiara pomaga ludziom przetrwac najgorsze momenty - gdy leki zaczynaja dzialac, mija psychotyczne uniesienie i rzeczywistosc zaczyna byc przygnebiajaca.

                                      > Znam dwie mocno wierzące schizofreniczki, które są naprawdę otwarte na innych,
                                      > pomocne, życzliwe.

                                      Wiekszosc schizofrenikow jest w czasie remisji bardzo milymi i wrazliwymi ludzmi.
                                  • lifeisaparadox Re: Antypsychiatria 02.12.10, 18:09
                                    sabinac-0 napisała:

                                    > > No ale tak to napisałaś - że robią to rodzinie - jakby robili to umyślnie
                                    > .
                                    > >
                                    > To nie ja tak napisalam, tylko ty tak przeczytales.

                                    Nie, Ty to tak napisałaś że schizofrenicy robią krzywdę swoim rodzinom.

                                    > Nie uwazam ich za winnych - po prostu usiluje ci wyjasnic, dlaczego ich rodziny
                                    > oraz lekarze okazuja ich wizjom tak malo zachwytu.

                                    Wiesz, gdyby wyjaśniono po czym robi się taka schizofrenia, to myślę że spore grono osób chciało by tego doświadczyć jeśli było by to możliwe.
                                    Stać nago i chłonąć wiatr. Jak heroina normalnie albo lepiej.

                                    > > > A ty - chodzisz do lozka z kazda, ktora cie zagadnie?
                                    > >
                                    > > Nie, ale deklaruję taką chęć.
                                    > >
                                    > Zastanawiam sie czemu - naprawde jestes taki krolik czy tylko zgrywasz gluszca
                                    > by, jak widze nieomal nalogowo, zwracac na siebie uwage?

                                    Zwykłe pytanie nie wiem co ma wspólnego ze zwracaniem na siebie uwagi.

                                    > > A moimi ofiarami są zawsze psycholożki i psychiatrzy :)
                                    > >
                                    > Czy ktokolwiek inny cie slucha?

                                    Czemu atakujesz?

                                    > > Wątpię żeby się mogło zamknąć na świat przy mnie.
                                    > >
                                    > Zamkneloby sie. Tak jak zamyka sie schizofrenik.
                                    > To taka choroba - i nawet najwieksza milosc czy dobry humor przed nia nie chron
                                    > i i jej nie leczy.

                                    No to eutanazja?
                                    • kalllka Re: Antypsychiatria 02.12.10, 18:28
                                      sabino-life,
                                      moglibyscie uprzejmosc zrobic i scielic sie w jedno. bo zawrotu glowy dostac mozna od cytowanych pytan z odpowiedziami w nastepujacych po sobie postach. a.ja tak uwielbiam wasz program.
                                      cicha wielbicielka
                                      kalka (na lllancuchu)
                                    • sabinac-0 Re: Antypsychiatria 02.12.10, 21:43
                                      lifeisaparadox napisał:

                                      > Stać nago i chłonąć wiatr. Jak heroina normalnie albo lepiej.
                                      >
                                      Przeciez mozesz to robic - jedyna roznica, ze raczej nie bedziesz tego robil np. w zimie na srodku rynku.

                                      > No to eutanazja?

                                      Nie. Psychiatra.
                                      • lifeisaparadox Re: Antypsychiatria 03.12.10, 02:56
                                        Za to w kościele widzę takich co chłoną energię kosmosu i Łaskę, wcale nie stoją tam nadzy. Sam nie raz miewam różne jazdy, takie z rodzaju wręcz objawienia. Uwielbiam to, niestety można się jedynie wygadać z takich rzeczy osobom z większym krytycyzmem aniżeli np. psychiatra, bądź psycholog.
                                        Dla każdego trzeba dawkować swój poziom "psychotyczności". Dla psychiatry psychoza, dla księdza objawienie tudzież stan łaski, dla psychologa dekompensacja psychotyczna, dla lamy dharmakaja, a dla zwykłych ludzi spojrzenie pełne największej wrażliwości bądź jedna z wielu wersji w jakimś tam stopniu :)

                                        Dziwne jest to że każdy to zrozumie po swojemu. Myślę że mógłbym stanąć nago na środku rynku i chłonąć wiatr, po głębszej introspekcji. To chyba jest wtedy, gdy w jakiś sposób rozkręcisz swoje mistyczne właściwości bez opierania się swojemu krytycyzmowi z drugiego bieguna.
                                        Oczywiście nie miał bym nic przeciwko naćpaniu się neuroleptykami w celu zmienienia perspektywy cudownego, niebiańskiego pyłu spadającego od Pana Boga, na zwykły śnieg który pruszy, a cudownego ciepła na przenikliwy mróz który mnie przeszywa. Wszak to tylko kwestia umysłu, dopaminy, serotoniny, głębokiej wiary, ingerencji sił paranormalnych, energii chi i co tam by jeszcze wymieniać.

                                        No a teraz pytanie za 100 punktów. Czym się różni bezkrytyczna wiara w moce nadprzyrodzone, od bezkrytycznej wiary w zbawienność psychiatrii? Czym jest prawdziwy, ludzki, krytycyzm Sabino?
                                        • sabinac-0 Re: Antypsychiatria 03.12.10, 11:36
                                          lifeisaparadox napisał:

                                          > Za to w kościele widzę takich co chłoną energię kosmosu i Łaskę, wcale nie stoj
                                          > ą tam nadzy.

                                          I dlatego nie sa klientami psychiatry. :)

                                          > Dla każdego trzeba dawkować swój poziom "psychotyczności".

                                          Nie ma czegos takiego jak "poziom psychotycznosci" - chorobe albo sie ma, albo nie.

                                          Jesli wciaz bedziesz mieszal pojecia, nazywajac "psychoza" zwykle uczucia i zachowania zdrowych psychicznie ludzi, takie jak fantazja, milosc, wiara czy wyobraznia, zawsze bedziesz dochodzil do blednych wnioskow a psychiatra bedzie ci sie jawil nie jako lekarz pomagajacy chorym, lecz jako zimny oprawca.

                                          > Dla psychiatry psych
                                          > oza, dla księdza objawienie tudzież stan łaski,

                                          Niekoniecznie. Pewnego pacjenta ksiadz kazal wyprowadzic z kosciola, gdy ten w czasie mszy wszedl na mownice i zaczal glosic dosc dziwaczne "proroctwa".

                                          > To chyba jest wtedy, g
                                          > dy w jakiś sposób rozkręcisz swoje mistyczne właściwości bez opierania się swoj
                                          > emu krytycyzmowi z drugiego bieguna.

                                          Nie. Psychoza nie ma nic wspolnego z mistycyzmem.
                                          P.S. Przeczytaj wypowiedzi kobiety nekajacej domniemanych "faszystow" w sasiednim watku.

                                          > Czym się różni bezkrytyczna wiara w moce nad
                                          > przyrodzone, od bezkrytycznej wiary w zbawienność psychiatrii?

                                          Niczym. Tyle ze jesli ktos wierzylby bezkrytycznie w zbawiennosc psychiatrii pewnie sama zasugerowalabym mu wizyte.
                                          Lekarz nie zbawia ani nie uzdrawia - po prostu czasem moze pomoc.

                                          > Czym jest prawdz
                                          > iwy, ludzki, krytycyzm Sabino?

                                          Swiadomoscia, iz nie jest sie jedynym waznym mieszkancem globu. :)
                      • hiob888 Re: Antypsychiatria 30.11.10, 22:36

                        "Nie wiem, czy zauwazyles ostatni post Hioba (skasowano go) - po serii podnioslych fraz o godnosci, szacunku itd zaczal skladac mi dwuznaczne propozycje okraszajac je wulgarnym raczej komentarzem. Gdyby na moim miejscu byla jakas mloda, wrazliwa dziewczyna, poczulaby sie zraniona - a on by sie smial."

                        Tak to już jest z tymi (niektórymi) psychiatrami, ZERO poczucia humoru, ZERO dystansu do samego siebie, i najgorsze - ZERO kreatywnego myślenia, KLAPY NA OCZACH I TYLE !
                        Nie widzicie świata poza tymi torami, w które was wrzucono na studiach!

                        A propos młodych i wrażliwych dziewczyn, to przyznaję się bez bicia - boję się ich.
                        Bo z nimi jest jak z wymianą procesora w komputerze, malutki błąd, jedna iskierka i serce całego komputera, najważniejsza jego część ulegnie zniszczeniu.
                        Takie to trzeba otoczyć sercem, uczuciem i opieką, ale wszystko to oczywiście z umiarem, bo nadopiekuńczość to przemoc, moim zdaniem znacznie gorsza od fizycznej.

                        A co do mojego stosunku do ludzi - traktuję każdego, tak jak na to zasługuje.

                        Sabinac - 0? Sabina - zero? Uważasz się za zero ?
                        Może jakoś ci pomogę, w końcu kumpla kiedyś wyciągnąłem z depresji, teraz ma śliczną żonę, dziecko, pracę i porządne życie, a nie było z nim dobrze.
                        • sabinac-0 Re: Antypsychiatria 01.12.10, 21:23
                          hiob888 napisał:

                          > ZERO poczucia humoru, ZERO dy
                          > stansu do samego siebie, i najgorsze - ZERO kreatywnego myślenia,

                          Wulgarne teksty zabawne raczej nie sa, kreatywnego tez w nich nic nie widze.

                          > A co do mojego stosunku do ludzi - traktuję każdego, tak jak na to zasługuje.
                          >
                          Ja czesto traktuje ludzi znacznie lepiej niz na to zasluguja - dialog z toba jest tego swiadectwem.

                          > Sabinac - 0? Sabina - zero? Uważasz się za zero ?

                          Nie, po prostu swego czasu kliknelam pierwszy wolny nick.

                          > Może jakoś ci pomogę, w końcu kumpla kiedyś wyciągnąłem z depresji, teraz ma śl
                          > iczną żonę, dziecko, pracę i porządne życie, a nie było z nim dobrze.

                          Widze, ze czujesz sie bardzo mocny, ale dziekuje, nie potrzebuje.
                        • sabinac-0 Re: Antypsychiatria 01.12.10, 21:25
                          hiob888 napisał:

                          > A propos młodych i wrażliwych dziewczyn, to przyznaję się bez bicia - boję się
                          > ich.
                          > Bo z nimi jest jak z wymianą procesora w komputerze, (...)
                          > Takie to trzeba otoczyć sercem, uczuciem i opieką, ale wszystko to oczywiście z
                          > umiarem (...)

                          Wyglada na to, iz tylko mama ci zostaje - jej nie musisz nic dac od siebie.
                          • hipnozaur O co chodzi, i co biega... 01.12.10, 21:53
                            Niby watek-rozsądek. Niby sprawa więżniów politycznych pod przykrywką chorób psychicznych, niby możemy sobie porozmawiać o psychiatrii i antypsychiatrii, niby ciekawy temat. Być może Sabina ma mocno doświadczony pracą negatywny i jednoznaczny pogląd, niby można się zabawić w to czy więcej z genów czy z wychowania, ale o co chodzi na teraz w tym wątku to ja już nie wiem:(

                            Muszę go rozpakować i przejrzeć "na zimno".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka