Matka, chory syn i faszyzm

02.12.10, 11:22
Witam, moja historia jest dosyc dluga i bardzo skomplikowana, wiec bede wdzieczna jezeli znajdzie sie ktos, kto poswieci mi chwile uwagi.
Bylam mloda dziewczyna, zakochalam sie i zaszlam w ciaze. Mezczyzna nie byl jednak zainteresowany powaznym zwiazkiem. Urodzilam syna, po czym okazalo sie, ze syn przy porodzie mial porazenie mozgowe i nigdy nie bedzie funkcjonowal tak, jak wiekszosc zdrowych dzieci. Porazenie oznaczalo uposledzenie umyslowe dziecka w stopniu uniemozliwiajacym mu samodzielnosc. Zdecydowalam sie na wychowanie, jednak brak pomocy i nawal pracy wywolal koniecznosc umieszczenia syna w specjalnym osrodku, co poniekad nakazal ojciec dziecka. Tak tez zrobilam, bylo mi bardzo ciezko, pozniej wyszlam za maz, syna otaczalam codzienna opieka przy wizytach. Ojciec dziecka zupelnie urwal kontakt, po czym okazalo sie, ze ma corke z inna kobieta.
Teraz, jakies ok. 30 lat pozniej, namierzylam osobe jawnie wyglaszajaca poglady faszystowskie, robilo to wielu moich znajomych, lecz nigdy w tak brutalny sposob. Okazalo sie, ze to wlasnie corka mojej dawnej milosci. Gloszenie pogladow faszystowskich jest surowo zabronione, poza tym mocno dotknelo to wlasnie mnie jako matke chorego syna. Zglosilam tam, gdzie trzeba, jednak odpowiedz byla taka, ze ta kobieta ma czasem specyficzne poczucie humoru, a poza tym jest bardzo dobra jako specjalistka w swoim fachu.
Znow jakies 5 lat pozniej, nie wytrzymalam, zdecydowalam sie na spotkanie, poszlam tam, gdzie byla ona, specjalnie nawet zajelam jej stale miejsce przy stole. Byla to huczna Wielkanoc z wielkim grillem. Czekalam, w koncu przyszla, nigdy nie zapomne widoku, prosto po wizycie we wloskim sklepie odziezowym, prosto od fryzjera, ubrana cala na czarno, z dodatkiem bialej bluzki z perlowa bizuteria. Przywitala sie, jej przyscie spotkalo sie z owacjami meskich gosci plus jednej kolezanki od piwa. Scisnelo mnie w srodku, chyba z nienawisci. Wymienila kilka faszystowskich zdan z przyjacielem, po czym zwrocilam jej uwage, ze ja mam syna chorego. Powiedziala sorry i zignorowala mnie.
Przyszedl ojciec faszystki, cale towarzystwo zachowalo sie, jakby zobaczylo samego Boga. Oczywiscie do coreczki "o witaj kochanie ty moje", usciski, na stol whisky z bayleys plus sos karmelowy. Jaka ona do ciebie podobna, tylko to slyszalam, a tatus pelen dumy glaskal coreczke po glowie. Mnie nie zauwazyl tam nikt, a ojciec mojego dziecka tez przeciez, potraktowal mnie jak powietrze. Nikt nei zaproponowal mi drinka, wiec wyjelam to ,co sama mialam w torebce, na griila tez nie poszlam. Oczywiscie dla niej bylo wszystko, podrzucali jej miesko pieczone, salatki, jeszcze jakby mogli, to by jej na ten faszystowski leb korone zalozyli.
I tak zylam pod jednym dachem z doroslym, chorym synem, ktorego sama doprowadzilam do normalnosci, tak mi sie wydawalo. Probowalam sobie ulozyc zycie, jednak gdy mezczyzna zobaczyl, ze mam 40 letneigo syna, ktorym sie opiekuje zaraz uciekal. Zaden nie rozumial, ze syn stawal w mojej obronie, wszyscy mowili, ze jest agresywny i niebezpieczny. Syn jednak kazda wymiane zdan traktowal jako atak na mnie, a mezczyzni tego nie rozumieli, czy nie chcieli rozumiec. Mysle, ze zaden z nich tak naprawde mnie nie kochal, gdyby bylo inaczej nie uciekaliby ode mnie.
To tyle, jak komus chcialo sie to przeczytac to mam prosbe, co zrobic zeby uwolnic sie myslami od tej faszystowskiej dziewuchy, jak dalej postepowac z synem i jaka znalezc recepte na ulozenie sobie zycia.
Dziekuje za wyrozumialosc
    • sabinac-0 Re: Matka, chory syn i faszyzm 02.12.10, 11:41
      Zastanawiam sie, dlaczego poszlas na to spotkanie?
      Bylas zaproszona czy przyszlas sama by robic za wyrzut sumienia?

      Nie bardzo wiem czego oczekujesz - ze facet po 40 latach zmieni sie i bedzie prosil o wybaczenie? Ze dziewucha wstrzasnie sie do glebi choroba Twego syna i zmieni poglady? Ze ich znajomym na Twoj widok otworza sie oczy, zobacza z jakimi padalcami przestaja, po czym zostawia ich odlogiem, otaczajac i glaszczac Ciebie?

      Nie wiem, co moglabym Ci doradzic - to Ty wiesz, do czego dazysz.
      Uwazam jednak, ze wszelkie proby przekonywania bylego i jego corki do siebie nie maja najmniejszego sensu.

      • amelia.1947 Re: Matka, chory syn i faszyzm 02.12.10, 11:53
        Poszlam na to spotkanie, poniewaz bylam ciekawa wlasnie jego corki, ktora widzialam po raz ostatni jak miala jakies 10 lat. To jest chyba logiczne, ze matka syna, ktory razem ze mna zostal odrzucony jest ciekawa, przyszlo mi to z trudem, wiec poszlam tam pomimo braku zaproszenia.
        Po prostu boli mnie, ze dlaczego wlasnie ona, a nie moj syn, ktory cale zycie potrzebuje pomocy.
        Tak wlasnie myslalam, ze ruszy go sumienie chociaz przez moment, ale potraktowal mnie tak, jakby mnie w ogole nie widzial, poza tym wiekszosc mnie tak potraktowala. Chyba jedynie ta corka byla sklonna wymienic ze mna pare slow, lecz otworzyla sie we mnie wrogosc, wiec wypili z ojcem co mieli wypic, po czym poszli dalej bawic sie do pubu. Ja siedzialam na miejscu i caly czas i tylko widzialam, jak okolo 4 w nocy odprowadzal corusie do taksowki dajac buzi na pozegnanie. Bylo mi ogromnie przykro, nawet zaczelam myslec o zemscie. Chyba to zrozumiale.
        Padalce, oni wszyscy sa tacy sami, towarzystwo wzajemnej adoracji, sama nie wiem dlaczego mi tak zalezalo na ich wzgledach. Moze to, ze w kregach medycznych maja pozycje i liczylam na to, ze pomoga mnie i mojemu synowi.
        Do czego daze, chcialabym ulozyc sobie jeszcze zycie na starsze lata, ale jak mi to wszyscy mowia, ze jak bede razem z trudnym synem jest to niemozliwe. Psychiatrzy sugeruja mi umieszczenie syna w szpitalu, ale ja tak przeciez nie moge. Wiem, ze jak syn narozrabia, to ja poniose odpowiedzialnosc karna, ale co mam zrobic.
        • sabinac-0 Re: Matka, chory syn i faszyzm 02.12.10, 22:00
          amelia.1947 napisała:

          > To jest chyba logiczne, ze matka s
          > yna, ktory razem ze mna zostal odrzucony jest ciekawa,
          > Tak wlasnie myslalam, ze ruszy go sumienie (...)
          > Ja siedzialam na miejscu i caly czas i tylko widzialam,
          > (...) nawet zaczelam myslec o zemscie. Chyba to zrozumiale.

          Nie, nie jest to ani logiczne, ani zrozumiale.
          Jest w tym cos z obsesji.
          Sprobuj sie z tego wyzwolic (nie wiem - terapia, modlitwa, przyjaciele, jakies zajecie), bo inaczej zadreczysz i tych ludzi, i sama siebie.

          > liczylam na to, ze pomoga mnie i mojemu synowi.

          Ale jak mieliby pomoc - ma 40 lat, jedyne co mozna zrobic to stala opieka.

          > Do czego daze, chcialabym ulozyc sobie jeszcze zycie na starsze lata, ale jak m
          > i to wszyscy mowia, ze jak bede razem z trudnym synem jest to niemozliwe. Psych
          > iatrzy sugeruja mi umieszczenie syna w szpitalu, ale ja tak przeciez nie moge.
          > Wiem, ze jak syn narozrabia, to ja poniose odpowiedzialnosc karna, ale co mam z
          > robic.

          Znow pytam - czego oczekujesz od bylego?
          Ze wezmie syna do siebie? Ze uzyje znajomosci by zalatwic jakas placowke?
          Dlaczego nie skontaktujesz sie z nim bezposrednio, praszac wprost o pomoc, tylko wchodzisz na jego przyjecie i robisz tam dasy-pasy obgadujac potem jego corke i jego znajomych?

          P.S. 2 Co dokladnie mialas na mysli piszac w pierwszym poscie o "faszyzmie" bylego i jego corki?
    • kalllka Re: Matka, chory syn i faszyzm 02.12.10, 12:10
      szanowna amelio,
      samas przyznala ,ze wiekszosc Twoich problemow wynika z zazdrosci.
      mam nawet wrazenie, ze w desperacji zazdraszczania zamienilas znaczenie slowa faszyzm.
      stal sie on dla Ciebie, jak kiedys u kolegi Klosowskiego- zwyrodnialym indywidualizmem w doborze tekstyliow, bizu i dodatkow,,,


      w kazdym razie, nie ma co zazdraszczac, zwlaszcza gdy posiada sie tak magiczne imie oraz zawartosc piersioweczki ( w kopertowce:) nie mowiac juz o progeniturze.
      trzymaj sie cieplo.
      • amelia.1947 Re: Matka, chory syn i faszyzm 02.12.10, 13:12
        Chyba jest to normalne, ze przemawia przeze mnie zazdrosc. Ktora inna kobieta postapilaby inaczej, chyba zadna. Jak normalna matka chodzilam tam, zeby przypomniec, ze jest syn. Nie bylo dla mnie wazne proszona, czy nie proszona, syn jest dla mnie wszystkim, cale zycie robilam dla niego wszystko i bede robic. Przykro mi, ze jest ukochana corusia, bo jest zdrowa i niechciany syn, bo chory. Poza tym ten "idealek" tez o malo nie zszedl z tego swiata z powodu alkoholu i prochow, cudem przezyla i z tego wyszla, chociaz osobiscie zyczylam wszystkiego, co najgorsze. Jeszcze bezczelnie powiedziala, ze nie moze dluzej zniesc mojego przesladowania, ze nie czuje sie bezpiecznie. Poza tym zaczela udawac chora psychicznie, co doprowadzilo mnie do rozpczy, a pomimo to chcialam o niej wiedziec wszystko. Po prostu mnie opetalo, ale to tez zrozumiale.
        Ja zmeczona zyciem, w starych ciuchach, bo wszystkie pieniadze wydalam na lekarzy, szamanow, terapeutow, skad mialam wziac na fryzjera i wloska odziez? Nikt nie zauwazyl jednak mojego poswiecenia, dla nikogo nie bylo to wazne. A ze piersiowka w kieszeni? Nie czekam przynajmniej na niechciany poczestunek.
        Faszyzmem nie jest dla mnie odmienny stroj czy bizu. Jak na powitanie mowia eviva Benito, ze dyskutuja jaki to Franco byl super gosc, samo mowi za siebie.
        • kalllka Re: Matka, chory syn i faszyzm 02.12.10, 13:57
          wiesz, nie wiem.
          tzn nie wiem czy to co dla Ciebie normalne chodzenie to normalne chodzenie, w sprawie syna.
          poza tym, ze rozumiem oczywiscie Twoja sytuacje( bo wiele przykladow podobnych okolicznosci losu), to jednak nie bardzo akceptuje taki niehonorowy sposob postepowania. postepowania tak wobec- znienawidzonego "idealka", ktorego w faszyzmowe zarty stroisz, jak i wobec siebie samej. to naprawde bardzo nie fair.
          wiec i skoro tak Ci zalezy na ave przy powitaniu, czy tez bravo po wielkim entree to pocznij od siebie.
          aby nie obciazac kieszeni dodatkowa piersiowka a i synu pomoc w lekarstwach (niech by nie byl taki wyrywny),, to domowym sposobem przy pomocy zaufanej kolezanki- trwala ondulacje spraw. odmieni Twoj wyglad spagniola w mokra wloszke. aa i buty zmien tez z "trumniakow" na takie vero cuoio- frankamente, nie kosztuja az tak wiele by na herbate dla synawiejki nie wystarczylo, a na parkiecie figure odwalisz i bedziesz dancig qeen.
          tyle z fashion- rad.
          mam nadzieje byla byc pomocna i zycze powodzenia z idealnymi w starciach
          :)
          • amelia.1947 Re: Matka, chory syn i faszyzm 02.12.10, 14:25
            Okropne to i podle, taki wredny tekst, jak kolezanki corusi z imprezy swiatecznej, jestes dokladnie taka sama, jak ta, ktora przysypiala ziewajac na stole na moj widok. ALe to tez przezylam.
            Dlaczego sugerujesz mi, ze moj syn jest agresywny, bo zamiast na lekarstwa obciazam kieszen kolejna piersiowka. Ile lekow na raz mozna brac, to co potrzebuje zawsze dostaje. A ze potrzebuje zainteresowania, to prawda, ale to chyba normalne. Zrozumialam juz jednak dawno temu, ze nie jest to dla mnie towarzystwo. Pomimo wszystko pozdrawiam.
            • kalllka Re: Matka, chory syn i faszyzm 02.12.10, 14:55
              to mozliwe, ze tekst wg Ciebie- wredny.
              w kazdym razie ja nie ziewam piszac.wcale tez nie sugeruje, ze masz agresywnego syna, tylko z Twojego pierwszego postu wynikalo, ze wyrywa sie spod Twojej obrony ale obciaza ci kieszen. piersiowke zas chowalas w torebce. czy wymaga zainteresowania (syn) to tez Twoja decyzja.
              moze nie zrozumialysmy sie co do wielu rzeczy wiec by nie uprzedzac sie do Ciebie- nie akceptuje takiego ogladu faszyzmu.
              ale to nic- pozdrawiam w kazdym razie.
              :)

        • sabinac-0 Re: Matka, chory syn i faszyzm 02.12.10, 22:06
          amelia.1947 napisała:

          > Ktora inna kobieta p
          > ostapilaby inaczej, chyba zadna.

          To Twoje postepowanie jest rzadkoscia.

          > syn jest
          > dla mnie wszystkim, cale zycie robilam dla niego wszystko i bede robic.

          Mysle, ze nie zrobilas tego dla syna, raczej chcialas zwrocic uwage na siebie - syn jest tylko narzedziem i wykretem.

          > Jeszcze bezczelnie powiedziala, ze nie moze dluzej zniesc mojego pr
          > zesladowania, ze nie czuje sie bezpiecznie. Poza tym zaczela udawac chora psych
          > icznie, co doprowadzilo mnie do rozpczy, a pomimo to chcialam o niej wiedziec w
          > szystko. Po prostu mnie opetalo, ale to tez zrozumiale.

          Nie jest zrozumiale.
          Mysle ze naprawde ja przesladujesz i ze wcale sie tym nie przysluzysz synowi.

          Uwazam, ze masz powazny problem ze soba, ktory trudnio Ci bedzie rozwiazac bez fachowej pomocy i ze powinnas zwrocic sie do psychologa lub psychiatry.
    • crazy_witch Straszny tok myslenia... 02.12.10, 14:10
      Bylam mloda dziewczyna, zakochalam sie i zaszlam w ciaze.

      ______________________________________________
      Nawet mysle,ze takich ludzi porabanych po prostu nie ma, a ty jestes jakims trollem szukajacym responsu na forum. Bycie mlodym i zakochanym nie usprawiedliwia do zachodzenia w ciaze i lapania faceta na dziecko. Sama jestes sobie winna,ze takie ryzko ze swojego zycia zrobilas w imie tego co nazwalas miloscia.

      Paskudne wydaje mi sie, o ile to prawda, nachodzenie bylego faceta, ktoremu na sile wsadzilas dzieciaka na swiat i zmuszanie go do tego aby przyjal role ojca i kontaktowal sie z kobieta, ktorej zwyczanie nie kocha. Takie narzucanie sie jest po prostu zalosne.

      Poza tym beczysz cos na temat faszyzmu,ze ktos jakies poglady wypowiadal, wedz ze wiele ludzi ma jakies tam poglady i czesto te poglady zmieniaja. Jednak faszyzm taki prawdziwy to wtedy gdy aktywnie cos robisz na niekorzysc grupy ludzi. Czlowiek ma wolnosc posiadania swoich pogladow, a nawet publicznie ma prawo mowic o swojej niecheci do pewnych grup, jednak, nie ma prawa okreslac dokladnego pochodzenia tych grup, np, " ci paskudni czarni z Kongo." podbiega pod paragraf, itp.Ale juz powiedzenie "ci paskudni afrykanie" jest ok.Bo w koncu dokladnie nie wiadomo o kogo chodzi w Afrye mieszkaja rozni ludzie, biali, czarni, zolci itp.

      Tak reasumujac, mysle zes bardzo nieszczesliwa kobieta albo troll, co by nie bylo radze isc do psychiatry i zaczac sie leczyc, zanim ludziom niewinnym narobisz problemow z faktu ze sama nie umiesz sobie radzic w tym zyciu.
      • amelia.1947 Re: Straszny tok myslenia... 02.12.10, 14:20
        Nie jestem zadnym trollem, ale znam to forum z towarzystwem wzajemnej adoracji jak wlasna kieszen. Nie szukam zadnego responsu tylko zwyczajnego zrozumienia. To ja jestem ta zla, bo chce walczyc o swoje, nie tyle o milosc, ktorej wiem ze nie zaznam, ale poczucie do ojcostwa. W oczach ludzi jest super manem ten, ktory w oczy mi powiedzial, ze "mam ch...owe geny" i zebym dala mu swiety spokoj, ze z mojego powodu ani on, ani jego dziecko nie zaznali na tym swiecie spokoju.
        Mam chorego syna, wiec wypowiadanie slow gloszacych niechec do takich ludzi uwazam za faszyzm, juz zaczynam sie bac, ze zaczna swoje idee wprowadzac w zycie, jak to mialo miejsce 60 lat temu, jednak psychiatrzy zaczeli mi wmawiac, ze mam schizofrenie. Chca zrobic ze mnie wariatke, ale ja glupia nie jestem.
        To sie zgadza, jestem bardzo nieszczesliwa w swoim smutku, braku tolerancji i zrozumienia.
        • sabinac-0 Re: Straszny tok myslenia... 02.12.10, 22:12
          amelia.1947 napisała:

          > psychiatrzy zaczeli mi wmawiac, ze mam
          > schizofrenie.

          Tak myslalam...

          > Chca zrobic ze mnie wariatke, ale ja glupia nie jestem.

          Nie jestes glupia. Potrzebujesz pomocy.
      • adriana_ada Re: Straszny tok myslenia... 03.12.10, 17:21
        Witch, ja tez moge powiedziec, ze nie lubie agresywnych, brudasow a to dlatego, ze lubie czuc sie bezpiecznie. Czy jest to faszyzm, czy dyskryminacja?
        Pamietam jak musialam uczestniczyc w spotkaniach, w ktorych byla wlasnie taka agresywna, niedomyta postac. Uwierz, spadala odpornosc mojego organizmu, czulam sie dokladnie jak przy grypie, bolaly mnie miesnie, glowa, trzeslam sie, opadalam z sil. Akurat ten przypadek byl agresywny w stosunku do mnie ( bo facetow zwyczajnie sie bal). Mowili mi, ze musze okazac sile i spokoj, bo on intuicyjnie wykorzystuje fakt, ze ja sie boje, ze musze sprawic, zeby on sie mnie bal. Nie dalam rady, ja zwyczajnie nie moglam zniec tych spotkan, kiedy w jednym momencie dostawal napadow agresji, ale czy to faszyzm?
    • realista_nr1 Re: Matka, chory syn i faszyzm 02.12.10, 15:15
      amelia.1947 napisała:

      > I tak zylam pod jednym dachem z doroslym, chorym synem, ktorego sama doprowadzi
      > lam do normalnosci, tak mi sie wydawalo. Probowalam sobie ulozyc zycie, jednak
      > gdy mezczyzna zobaczyl, ze mam 40 letneigo syna, ktorym sie opiekuje zaraz ucie
      > kal. Zaden nie rozumial, ze syn stawal w mojej obronie, wszyscy mowili, ze jest
      > agresywny i niebezpieczny. Syn jednak kazda wymiane zdan traktowal jako atak n
      > a mnie, a mezczyzni tego nie rozumieli, czy nie chcieli rozumiec.

      ...
      No widzisz, nie potrzebny ci wsciekly pitbull.
      PS. Nie chodz tam, gdzie cie nie chca.
    • adriana_ada Re: Matka, chory syn i faszyzm 02.12.10, 22:13
      Nie widzialam syna, wiec nie bede wydawac wyrokow, natomiast pani autorka wyglada na naciagaczke, ktorej braklo na piersiowke i probuje zebrac o leki dla syna. Moge sie mylic
      Patrzac na to, co pani pisze, nikt by nie wytrzymal, wiec syn albo faktycznie chory, jak agresywny, albo zwyczajny desperat, dla ktorego szpital psychiatryczny bylby zdecydowanie lepszy, niz z chora psychicznie mamusia.
    • hannaeva Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 00:10
      ludzie tak mało w was empatii albo ja strasznie naiwna.
      Czy nikomu z was kto tak pojechał po amelii nie zrobiło się jej żal mimo, że nie czyni idealnie??????
      Nikt z nas nie wie jak jego zycie ułozyłoby się lub jakim stałby się człowiekiem gdyby znalazł się na jej miejscu. Kobieta całe swoje życie poświęciła choremu dziecku nie zaznając miłości o którą każdy człowiek zabiega. Każdy człowiek pragnie kochać i być kochany a słowa tej gnidy ( bo inaczej faceta nazwać nie można) że "masz h..owe" geny wołają o pomstę do nieba. I przy uprawianiu miłości dlaczego winę za ewnetualna ciąże zrzucca sie zawsze na kobietę. Tak samo jak obrzuca się błotem kobiete która zdradza ale faceta wytłumacyz sie ze to TYLKO FACET. Kuźwa!! Ludzie. Jaki tylko facet????? Może aż facet??? Czy on nie mógł pomyslec o gumie??? A może to on ma h..owe geny bo kiedys mu sie zdarzyło zacpać n. albo został kopnięty w jaja.... Nie znoszę takiego szufladkowania.....kogo wina. Jest dziecko. było w zasadzie. A to ZAWSZE kobieta bierze odpowiedzialność za zaistniała sytuację łóżkową. A ma takie samo prawo do bzykania jak facet.... wracając do sedna i odrzucając kto winny ciązy kto winny genom ......amelio. Juz tyle lat dałaś sobie radę bez tego facta. Ty jesteś gorą. A dziewczyna nie jest niczemu winna że urodziła się zdrowa. MOże to zabrzmi dośc drastycznie ale ty twoj syn mieliście po prostu "pecha". Nie ma sprawiedliwości na świecie. dałaś rade 40 lat odpuść sobie dalsze nachodzenie, rozmyslanie..zyj swoim zyciem. Moze nie jest idealne ale na pewno wartościowe. Życze CI wszystkiego najlepeszego. A o ojcu zapomnij..nie zasługuje nawet by nazywc go ojcem. Przypuszczam że córeczke tez by olał gdyby była chora. Mysle ze owa córeczka ma tego świadomośc. TO on jest nikim. BO nie mówię ze z Tobą ale z dzieckiem jakie by nie było każdy rodzic powinien mieć kontakt i wziąc za nie odpowiedzialnośc. Pozdrawia.
      • gadagad Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 00:51
        Nie jesteś naiwna, tylko kobieta dość nieporadnie opisała swoje życie. 1- jako małolata miała nieudaną miłość, co zaowocowalo nie tylko jej prozaicznym końcem, ale ciążą z problemem. 2 -wygląda, że facet w jakiś sposób się problemem zainteresował, ale, dla niej, nie adekwatnie.3 - ona sobie w sytuacji nie poradziła, ale to w czym, facet uważał,że to wyłącznie jej winę.4 - została z niepełnosprawnym synem i nie umiała sobie poradzić z jego socjalizacją.5 - ograniczyło to jej kontakty społeczne.6 - społeczna nietolerancja do osób niepełnosprawnych psychicznie stworzyło jej obsesję "faszystowską".7 -agresywnie śledzi życie jej byłego, z czym nie może liczyć na pozytywne przyjęcie, co ją utwierdza w paranoicznym widzeniu świata.8 - wspomaga się alkocholem, a alkochol, po przepłynięciu organizmem przedstawia istniejące problemy w 10razy gorszym świetle, niż są, bo blokuje wytwarzanie seratoniny. A głównie, najprawdopodobniej, zrobiła krzywdę sobie i synowi, zamykając się w ramach wzajemnego oddania i emocjonalnego zrozumienia, które, ich oboje, wyeljanowało ze "świata".
      • crazy_witch Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 11:28
        A skad u ciebie ta empatia, zwlaszcza do osoby, ktorej ani nie znasz, ani nigdy nie widzialas? Watpie czy szczera, ale zapewne na zasadzie "bede emanowala empatia dla kogos w podobnym polozeniu, bo zycie takie znam z autopsji." Tacy najlatwiej padaja ofiarami wszelkich masci toksycznych relacji.
        To prawda, ze nie powinno sie bylo kogos oceniac, ale zawsze mozna spojrzec na sprawe po drugiej stronie barykady. Dla ciebie ten facet to przegrana kreatura, dla mnie z kolei nie. Jest to normalne i asertywne zachowanie czlowieka, ktory wycofal sie z relacji z kobieta, ktorej nie kochal. Nie kochal tez dziecka kobiety niekochanej. Czy ty sama chcialabys aby ktos z toba zyl dla abtrakcyjnej idei, a nie dla ciebie samej? Przeciez ludzie sa rozni i moze cieplo domowe oraz prawdziwy dom znalazl i stworzyl z inna kobieta, ktora kocha, a przez to naturalnie kocha rowniez i corke.

        Takie zachowanie, jak auorka postu opisuje i podobny tok myslenia nie swiadczy o zdrowiu, poza tym nic nie dzieje sie z dnia na dzien i takie sklonnosci egocentryczne i samolbstwo sa juz kolem napedowym dla wielu zwichrowan psychicznych. Dlatego rada aby poszukac pomocy psychiatrycznej jest jak najbardziej na miejscu i ktora taki powinien od dawna sie serio leczyc, co w koncu nie jest zla rada bo wspolczesna medycyna pomaga ludziom w stawaniu na nogi.Jednak nie wychowa i nie zmieni zachowania czlowieka, ktory poza czubek swojego nosa to raczej nie widzi.
        • hannaeva Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 14:13
          crazy_witch napisała:

          > A skad u ciebie ta empatia, zwlaszcza do osoby, ktorej ani nie znasz, ani nigdy
          > nie widzialas? Watpie czy szczera, ale zapewne na zasadzie "bede emanowala emp
          > atia dla kogos w podobnym polozeniu, bo zycie takie znam z autopsji." Tacy najl
          > atwiej padaja ofiarami wszelkich masci toksycznych relacji.

          Nie wiem skąd się u mnie bierze, moje zycie jest bardzo pukładane, niczym nie przypomina życia bohaterki postu. Mam kochającego męża, dwoje wspaniałych i zdrowych dzieci więc na pewno nie z autopsji. Niektórzy ludzie po prostu mają bujną wyobraźnię i potrafią sie wcielić w losy głównego bohatera i stwierdzic że w tej bajce byłoby cholernie ciężko. Nie będę z jej powodu nie spać po nocach, nie popadnę w alkoholizm a ni depresję..po prostu zwyczajnie żal mi kobiety bo ja bym nie chciała przeżyć swojego zycia w ten własnie sposób.

          > To prawda, ze nie powinno sie bylo kogos oceniac, ale zawsze mozna spojrzec na
          > sprawe po drugiej stronie barykady. Dla ciebie ten facet to przegrana kreatura
          > , dla mnie z kolei nie. Jest to normalne i asertywne zachowanie czlowieka, ktor
          > y wycofal sie z relacji z kobieta, ktorej nie kochal. Nie kochal tez dziecka k
          > obiety niekochanej.

          i TU przypuszczam jesteś w bardzo wielkim błędzie. Jestem pewna, że gdyby chłopak był zdrowym, mega inteligentny, byłby geniuszem, zarabiał późniejszym wieku mnóstwo pieniędzy tatu wielbiłby go ponad siebie samego, mimo, że matki nie kocha. Nie trzeba przecież życ pod jednym dachem z kimś kogo się nie kocha ale dziecko jest chyba ICH WSPÓLNE????? Chyba razem je robili bo byc może sie pogubiłam i gdzieś przespałam a świat tak poszedł do przodu że dziecko kobieta sama sobie może zrobić.

          Czy ty sama chcialabys aby ktos z toba zyl dla abtrakcyjnej
          > idei, a nie dla ciebie samej? Przeciez ludzie sa rozni i moze cieplo domowe o
          > raz prawdziwy dom znalazl i stworzyl z inna kobieta, ktora kocha, a przez to na
          > turalnie kocha rowniez i corke.

          Nie, nie chciałabym żeby ktoś ze mna żył dla idei ale żeby otoczył opieką i troską dziecko które przyszło na świat również przeze niego. Można żyć osobno ale zachować trochę człowieczeństwa i wziąć odpowiedzialność za swojego penisa. Ale jak ktoś zerem to postepuje jak zero.
          >
          > Takie zachowanie, jak auorka postu opisuje i podobny tok myslenia nie swiadczy
          > o zdrowiu, poza tym nic nie dzieje sie z dnia na dzien i takie sklonnosci egoc
          > entryczne i samolbstwo sa juz kolem napedowym dla wielu zwichrowan psychicznych
          > . Dlatego rada aby poszukac pomocy psychiatrycznej jest jak najbardziej na miej
          > scu i ktora taki powinien od dawna sie serio leczyc, co w koncu nie jest zla r
          > ada bo wspolczesna medycyna pomaga ludziom w stawaniu na nogi.Jednak nie wychow
          > a i nie zmieni zachowania czlowieka, ktory poza czubek swojego nosa to raczej n
          > ie widzi.


          BYc moze masz racje, ze kobieta potrzebuje pomocy lekarza, w sumie co jej się dziwić, tylko kto mam jej pomóc, jak syn chory a tatuś zajęty leczeniem kompleksów pokazujac sie na imprezach z 30-letnią córeczka......
          • sabinac-0 Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 15:23
            hannaeva napisała:

            > po prostu zwyczajnie żal mi kobiety bo ja
            > bym nie chciała przeżyć swojego zycia w ten własnie sposób.
            >
            Chodzenie krok w krok za bylym, spedzaniu dni na sledzeniu go i nekaniu jego Bogu ducha winnej corki az sie czuje zagrozona - nikt nie chcialby tak zyc.

            > Nie trzeba przecież życ pod jednym dachem z kimś kogo się nie kocha ale dz
            > iecko jest chyba ICH WSPÓLNE?????

            W tym masz racje. Jest wiele samotnych matek a matki dzieci niepelnosprawnych czesciej niz inne zostaja same.
            Niemniej jest roznica miedzy pozwem o udzial w opiece lub alimenty a nachodzeniem i nekaniem faceta i jego rodziny przez 40 lat.
            To nie jest normalne postepowanie i raczej swiadczy o zaburzeniach niz o zwyklym zalu.
            No bo czego autorka oczekuje?
            Ze jej byly po 40 latach nagle porzuci aktualna rodzine i wroci do niej?
            Ze jego corka bedzie ja na kolanach przepraszac, iz miala czelnosc sie urodzic i zabrac ojca choremu bratu?
            >
            >
            > żeby otoczył opieką i tr
            > oską dziecko które przyszło na świat również przeze niego. Można żyć osobno ale
            > zachować trochę człowieczeństwa i wziąć odpowiedzialność za swojego penisa. Al
            > e jak ktoś zerem to postepuje jak zero.
            > >
            Nie wiemy, jak bylo w istocie.
            Z postu autorki wynika, ze przez pewien okres byli malzenstwem. Nie wiemy, czy po rozstaniu partycypowal w opiece i czy pomagal finansowo.
            Autorka wymaga od niego nie tyle pomocy, ile calkowitego oddania sie jej i synowi oraz zerwania kontaktow z corka.

            Mozliwe zreszta, iz sama nie wie czego od niego chce, jedynie chce zatruc mu zycie i "ukarac" jego corke za istnienie.
            >
            > BYc moze masz racje, ze kobieta potrzebuje pomocy lekarza, w sumie co jej się d
            > ziwić, tylko kto mam jej pomóc, jak syn chory a tatuś zajęty leczeniem komplek
            > sów pokazujac sie na imprezach z 30-letnią córeczka......
            >
            Autorka wspomniala, iz od lat jest schizofreniczka. To duzo tlumaczy.

            Schizofrenicy czesto maja poczucie krzywdy niewspolmierne do rzeczywistosci, czesto nawet czyjes wyjscie do pracy, kontakty z rodzina czy przyjaciolmi lub, jak w tym przypadku, spedzanie czasu w towarzystwie corki, odczuwaja jako zdrade, krzywde lub zamach na swoja osobe.
            Swoim prawdziwym lub domniemanym "krzywdzicielom" przypisuja najgorsze intencje (jak w tym przypadku "faszyzm") i opowiadaja o nich wszystkim wokol straszne rzeczy.
            Kazda proba "krzywdziciela" by pomoc lub byc w porzadku, jest przez schizofrenika interpretowana jako kolejna krzywda lub wrecz spisek, wszelkie jego starania sa obracane przeciw niemu.
            Dlatego tak trudno zyc z chorym, zwlaszcza gdy odmawia on leczenia i dlatego schizofrenia czesto konczy sie rozpadem malzenstwa - co oczywiscie poglebia poczucie krzywdy chorego.

            Niestety nieleczacy sie schizofrenik nie jest w stanie uswiadomic sobie, iz to jego choroba powoduje spustoszenie w jego zyciu - na to potrzeba regularnego leczenia i psychoterapii wspomagajacej. Swoje poczucie opuszczenia i nieszczescia przypisuje okolicznosciom zewnetrznym - rodzicom, szefowi, zatruciu srodowiska, korporacjom, lekarzom lub, jak w tym przypadku, chorobie syna.

            Najgorsze sa te przypadki, gdzie przedmiotem obsesji i "winnym" nieszczesc staje sie konkretna osoba, w tym przypadku corka bylego. Autorka moze ulec zludzeniu, iz wystarczy ja "ukarac" lub "usunac" a jej problemy znikna - wowczas dziewczynie bedzie grozic powazne niebezpieczenstwo.
          • crazy_witch Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 17:23
            po prostu zwyczajnie żal mi kobiety bo ja bym nie chciała przeżyć swojego zycia w ten własnie sposób.
            ________________
            I zapewne vice versa. Bo kto normalny chcialby zyc cudzym zyciem. I co w koncu wiesz o cudzym zyciu, ze co nie ma domku i samochodu przed domkiem, ani kochajcego meza, czy dzieci? A moze nie tam niektorzy ludzie - szukaja szczescia, czy czego tam, poza tym na temat udanego zycia albo i nie mowi sie po wielu latach, gdy czas stad odchodzic. Jak mowia nie chwal dnia przed zachodem slonca. Sama nie wiesz jeszcze co tobie los zgotowal na sciezce zycia.Wiec przyrownywanie sie z innym jest dosc dziwne i niedojrzale emocjonlanie.

            Normalnie kazdy ceni i lubi swoje wlasne zycie. A twoje wyobrazenia na temat zycia owej autorki moga byc dalko od realiow jej zycia. Ona moze na swoj sposob byc calkiem gdzies tam szczesliwa. A szczesliwsza moze bardziej jezli na swoja chorobe wezmie leki, ktore zahamuja chorobe. Nic prostszego.

            Poza tym, wyobraznia, no wiec czy wiesz ale wybraznia musi miec tez i 'rece i nogi'. Autorka posta ma tez wyobraznie napedzana przez chorobe tak zarowno jak i osoby emocjonalnie niedojrzale, maja nadmiar ckliwej wyobrazni, ktora nazywaja empatia, jednego dnia i mniej ckliwej drugiego. Wtedy mowi sie, ze sa oburzone.:=)

            A zgalebianie sie w fakt czy facet kochalby bardziej syna gdyby byl genialny niz chory jest GDYBANIEM. Trzeba by bylo znac tego faceta i fakty zwiazane z jego relacja....itp.
            • hannaeva Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 19:14
              wiesz co ciebie tez mi żal..... ja nie zyję zyciem nikogo tylko zwyczajnie mam w sobie wrazliwość którą ty nazywasz niedojrzałością emocjonalna. Zyciem innych to ty zyjesz bo nie masz własnego.....wejde tu raz na ruski rok a ty wciaz jestes.. ...i te twoje zimne pełne jadu zgryźliwosci wypowiedzi,pomyje wrecz. Stąd zapewne brak przyjaciół i zycia poza netem. Współczuje ci dlatego ze takie osoby jak ty ewidentnie nie zaznaly w dziecinstwie (smiem wysnuwac wnioski jak ty wysnulas o mojej rzekomej niedojrzalosci emocjonalnej)ani grama troski, ciepła, normalnych zdrowych relacji z rodzicami. Czyzbyś była DDA??? Moze i tobie przydałby sie jakas forma pomocy???? Ale moze Tobie z tym dobrze, ślęczeć non stop prze d kompem i udzielac peudo rad i opluwać wszystkich którzy mają problem :) Nie wiem nie wnikam. Twoje zycie. Pewnie ci w nim dobrze.
              • crazy_witch Ooo kolejna matka Tereska.... 03.12.10, 21:18
                poglaskac kotka pod wlos to wyjdzie jadowita zmija z worka! Bo inaczej tego nie idzie okreslic. Tak jak pisalam umiesz jedynie p i e r d o l i c farmazony na forum kto niby ty nie jestes a kim sa inni i ponizac ludzi, ktorzy inaczej mysla jak ty. Bo ktorz osmielilby sie skrytykowac taka, przeciez ty jestes perfekt a ja to.... DDA. Dla mnie jestes jeszcze jedna krowa bezmyslna na tym forum i niczym wiecej, to przyjmij do swojej swiadomosci ty durny koltunie!
                • hannaeva Re: Ooo kolejna matka Tereska.... 03.12.10, 22:28
                  buahahahahhhaha ale mnie rozbawiła twoja frustracja :D:D:D

                  wszystko co napisałaś to idelane odbicie twojej osoby . każde jedno słowo. tylko twoj jad tak cie juz zaślepił ze tego nie widzisz. zatracilas sie w swojej nicości. rozumiem że tego języka wyzwisk używali twoi rodzice w stosunku do ciebie. jak widać agresja rodzi agresję, czy to fizyczna czy to słowna. No ja się nie zniżę do twojego poziomu mniej niz zero ;) I jeszcze jedna dygresja od poniżania ludzi nie masz sobie równych. ;)
                  • crazy_witch Uff, jak mnie zabolalo Haneczko... 03.12.10, 22:50
                    Strzelasz tak celnie i ktorz by cie posadzal o taka bystrosc umyslu i gietkosc jezyka...Chociaz rozumiesz to co piszesz? I widac ta twaja empatia i wspolczucie dla biednej , uposledzonej, jadowitej crazy_witch tez naleza do twojej wersji megalomanki, ktora cudzym kosztem wypisuje dyrydmaly, schlebiajac jedynie sobie samej...i umnieszjac innym.
                    Tak nawiasem mowiac to kolezanko kopnij sie w ten gruby zad, na ktorym siedzisz, bo moze mozgownica zaskoczy i zaczniesz troche myslec. Dalam jedynie rade chorej psychicznie osobie aby skorzystala z pomocy lekarza. To XXI i wiekszosc ludzi w cywilizowanym swiecie wie , ze jak ktos jest chory to idzie po pomoc i sie leczy farmakalogicznie na schizofrenie. No ale do tego trzeba miec 'wspolczucie', 'wrazliowsc', 'empatie' i zyc z dala od cywilizacji Haneczko,aby tego nie wiedziec.

                    No a tak nawiasem mowiac wpadasz tu dosc rzadko, ale ja znam twoj nick i ten styl pisania. To ty jakis czas temu pisalas,ze tesc alkoholik, wali cie po mordzie, maz mu pomaga, a dzieci maja nerwice..... No wiesz Haneczko, to mnie wcale nie dziwi.
                    • hannaeva Re: Uff, jak mnie zabolalo Haneczko... 03.12.10, 23:27
                      wiesz, wspólczuć mozna komuś i odczuwac empatię czy być wrażliwym w stosunku do kogoś kto na to zasługuje....
                      dajesz rady opluwając przy tym, używając zwrotów powiedziałabym z nizin społecznych chociaz i ci nieraz potrafia zachować więcej kultury od ciebie. A w rzeczy samej teraz utwierdziłam sie w przekonaniu ze ty sama tej pomocy potrzebujesz, i tak jak ty innym tak ja teraz tobie raze zbyc wybrała se do specjalisty bo niebawem zginiesz zatruta od własnego jadu.
                      Jak to nazywasz schizofrenią??????ewidentnie ciebie dopadła skoro widziałas moj wpis o tesciu mezu i dzieciach..... bo widziec cos czego nie ma to schizofrenia własnie????? :)
                      zegnam cie na dzis dzien, szkoda mi czasu na odpisywanie tobie, sa ciekawsze (wierz mi) rzeczy na świecie do robienia i dupa od nich nie wielka wcale :D
                      a ty dalej siedź tu sobie, dawaj rady innym uznajac sie za guru dobra rada ;)
                      pozdrawiam :)
                      • crazy_witch Re: Uff, jak mnie zabolalo Haneczko... 03.12.10, 23:51
                        Acha...zasluguje na to? Autorka postu, ktora przesladuje mezczyzne przez 40 lat, i zatruwajaca zycie jego corce oskarzajac przy tym o faszyzm podajac na policje, weszaca wrogow tu i tam ....no taka zasluguje na empaie? Twoja oczywiscie.
                        Szkoda ze bedac tak 'rozgarnieta' nie umiesz wyczytac ironii...

                        Poza tym nie mam zadnego obowiazku byc grzeczna i uporzejma wobec zwyklej chamki i prostaczki po drugiej stronie monitora, ktora lapie za chwyty ponizej pasa...
                        Idz spac dziecino!

                        Acha i jeszcze jedno, w psychologii wiadomo jedna rzecz, ze gdy ma sie doczynienia z osoba, ktora pisze mase znakow zapytania, albo wykrzyknikow, to wiadomo ze ma sie doczynienia z osoba slabo kontrolujaca agresje.
                        • sabinac-0 Re: Uff, jak mnie zabolalo Haneczko... 04.12.10, 11:57
                          crazy_witch napisała:

                          > Acha...zasluguje na to? Autorka postu, ktora przesladuje mezczyzne przez 40 lat
                          > , i zatruwajaca zycie jego corce oskarzajac przy tym o faszyzm podajac na polic
                          > je, weszaca wrogow tu i tam ....no taka zasluguje na empaie?
                          > ..
                          Dziewczyny, dajcie spokoj!

                          Kazda rzuca ciezkie oskarzenia na jedna strone konfliktu gloryfikujac druga, a tymczasem prawda, jak zwykle, lezy posrodku.
                          Autorka zasluguje na empatie, bo najprawdopodobniej jest powaznie chora. Owszem, zachowuje sie nieracjonalnie i dreczy ludzi, ale to nie znaczy, ze nie cierpi. Choroba powoduje, iz nie jest w stanie wyprowadzic swego zycia na prosta.

                          Jej byly i jego corka rowniez zasluguja na empatie, bardzo ciezko sie zyje bedac wciaz sledzonym, oskarzanym o najgorsze rzeczy i nachodzonym przez niezrownowazona psychicznie osobe. Zwlaszcza corka jest tu poszkodowana, bo jedyna jej "wina" jest to, ze przyszla na swiat.

                          W takich sytuacjach wszyscy sa ofiarami.
                • hannaeva Re: Ooo kolejna matka Tereska.... 03.12.10, 22:40
                  crazy_witch napisała:


                  ty durny koltunie!
                  :D:D:D rozbawił mnie na amen ten intelygencki zwrot buahahahhahaha CZAD!!!! Zapewne bardzo dojrzałe emocjonalnie panie go używają :D:D:D błysne zartem w towarzystwie cytując najbardziej madrą wich na forum :D
                  Pozdrowionka :D:D:D
                  • crazy_witch Re: Ooo kolejna matka Tereska.... 03.12.10, 23:58
                    Achhh, jakaz urocza empatia, a jaka wrazliwosc, no, no, na miare obludy i poziomem przerastajaca pania Dulskiea. Dobrze, cytuj, zawsze to lepsze, niz wpasc pod skrzydla twojej empatii i wrazliwosci, ktora emanujesz na setki mil:=)))
                    Naprawde zaczynasz mnie bawic...sierotko:=)
              • crazy_witch Jeszcze jedno do ciebie tej bardziej wrazliwej;=) 04.12.10, 11:42
                Napisalas gdzies na temat empatii,ze jakoby masz wrazliwosc i empatie dla tej kobiety ....Bo

                cyt./.../Nie wiem skąd się u mnie bierze, moje zycie jest bardzo pukładane, niczym nie przypomina życia bohaterki postu. Mam kochającego męża, dwoje wspaniałych i zdrowych dzieci więc na pewno nie z autopsji. Niektórzy ludzie po prostu mają bujną wyobraźnię i potrafią sie wcielić w losy głównego bohatera i stwierdzic że w tej bajce byłoby cholernie ciężko. Nie będę z jej powodu nie spać po nocach, nie popadnę w alkoholizm a ni depresję..po prostu zwyczajnie żal mi kobiety bo ja bym nie chciała przeżyć swojego zycia w ten własnie sposób./.../
                Na czym to niby ma polegac to twoje bardziej poukladane zycie? Ze co, masz meza, ktory cie kocha? Dzieci zdrowe i jezdzisz po lubelskich szosach 'autkiem', (to twoje wyrazenie)? A zycie tej kobiety uwazasz za chaotyczne, gorsze, (!) do tego stopnia, ze nalezy sie jej jedynie twoje 'wspolczucie' i 'empatia'. Wedlug twojej wiedzy i miarki to taki ktos to chodzaca nedza, taka 'biedna'? Jakos ta twoja fantazja i wyobraznia, ktora tu sie popisujesz jak 'klaun' w cyrku, nie potrafi odnalezc siebie w drugiej osobie, bez robiebnia roznic, a jedynie na zasadzie kontrastow?
                Bo pomysl tylko, jezeli twoje 'stabilne' zycie opiera sie na filarach typu: mam dom, maz mnie kocha, dzieci sa zdrowe. Itp. Wiec jezeli masz wyobraznie, ktora sie tak chwalisz, to wyobraz sobie, ze pewnego dnia wszystko to ci sie wali. Nagle okazuje sie ze maz ma kochanke i wcale cie nie kocha, a zyje z toba dla wygody, dziecko - odpukac w niemalowane, uderzy sie w glowe slizgajac zima na sankach, po czym okaze sie ze...kaleka do konca zycia. Z pracy cie wyrzuca przy kolejnej rekrutacji i zmianach, tak ze nie bedzie na rachunki i na rozbijanie sie po szosach w lubelskim tym autkiem, ktorym sie tak chwalisz na innym forum. Ba, moze nawet na mieszkanie. Ty wpadniesz w jakas chorobe, bo moze maz ci ja przywlecze od innej lajzy. A moze nawet, co gorszego, znajac zatrucie srodowiska jakie panuje w kraju i chorob z tym zwiazanych.... I CO DALEJ? Egocentryczna, naiwna dziewucho, pomyslalas o tym,ze zyjesz w bance mydlanej i kiedys caly ten twoj mikroswiat moze latwo runac?
                Co bedzie dalej z toba i z twoim 'swiatem', ktory jest zbudowany na tak slabych filarach o konstrukcji domku z kart.

                Co wtedy zrobisz z ta twoja egocentryczna wrazliwoscia, ktora kreci sie wokol twojego anala i empatia, tak durna ze az szkodliwa. Bo daje odczuc drugiemu, ktora chocby na chwile noga sie powinela jak bardzo BIEDNY JEST I NIESZCZESLIWY, jak to 'nieszczescie' odgradza go od innych ludzi! Zamiast jednoczyc w solidarnosci wobec zycia i losu. A ty ta swoja empatia i wrazliwoscia kosztem takiej kobiety bedziesz napychac te swoje pyszalkowate, puste i durne EGO.
                Ktos taki jak ty nawet nie pomysli, ze wszyscy jada na tym samym wozku. I zycie zadnego czlowieka nie jest ani lepsze ani gorsze. Po prostu takie jest.

                Zaznaczam ze czytac twoich komentarzy pod moim adresem wiecej nie bede bo szkoda mi mojego drogocennego czasu na ciebie.
                • sabinac-0 Re: Jeszcze jedno do ciebie tej bardziej wrazliwe 04.12.10, 12:03
                  crazy_witch napisała:

                  > Bo daje odczuc drugiemu, kto
                  > ra chocby na chwile noga sie powinela jak bardzo BIEDNY JEST I NIESZCZESLIWY, j
                  > ak to 'nieszczescie' odgradza go od innych ludzi! Zamiast jednoczyc w solidar
                  > nosci wobec zycia i losu. A ty ta swoja empatia i wrazliwoscia kosztem takiej
                  > kobiety bedziesz napychac te swoje pyszalkowate, puste i durne EGO.
                  > Ktos taki jak ty nawet nie pomysli, ze wszyscy jada na tym samym wozku. I zycie
                  > zadnego czlowieka nie jest ani lepsze ani gorsze. Po prostu takie jest.
                  >
                  Rzadko dane mi jest z Toba sie zgodzic, ale pod tym stwierdzeniem podpisuje sie obiema rekami.
                  Bylam kiedys na zakrecie, gdy walnelo mi sie wszystko (ruina finansowa, komornicy, choroba meza, smierc dziecka i eksmisja z mieszkania) - pamietam, iz nic mnie wtedy tak nie upokarzalo jak slodko-pogardliwa "empatia" roznych uwazajacych sie za "lepszych".
                  • kimonabike Re: Jeszcze jedno do ciebie tej bardziej wrazliwe 04.12.10, 12:31
                    Również się zgadzam w tym wypadku. Trafione w sedno, nic dodać, nic ująć. Tylko te wyzwiska niepotrzebne. Jako osoba z przerośniętym EGO poczułam się osobiście dotknięta.
                  • szuwary4 Re: Jeszcze jedno do ciebie tej bardziej wrazliwe 16.12.10, 17:57
                    A czy ci "empatyczni lepsi" coś pomogli, czy tylko upokorzyli?
                    • sabinac-0 Re: Jeszcze jedno do ciebie tej bardziej wrazliwe 16.12.10, 22:31
                      szuwary4 napisała:

                      > A czy ci "empatyczni lepsi" coś pomogli, czy tylko upokorzyli?

                      Tylko upokorzyli.
                • hannaeva do cudwonej idealnej witch 04.12.10, 15:15
                  Po pierwsze nie bedę juz odpisywac na każdy po kolei post (bo widzę że nie próżnowałaś ) :)że przykleiłas mi metkę dziewczyny empatycznej a ja tylko zapytałam czy nikt z bluzgających po ameli forumowiczów nie ma jej ani odrobinę??Niegdzie ie napisąłam ze jestem chodzącą empatią. :)
                  PO drugie. przypomnij sobie mega inteligenta elokwentna bystra cudowna wspaniała witch skąd sie wziął mój opis odnośnie męża i dzieci bo wywlekanie wpisu o moim autku i jezdżenia po lubelskich drogach wyjęte całkowicie z kontekstu zniża twój poziom intelektu do dziewczynki ze szkoły podstawowej jak nie nizej. Przypomne ci i wszystkim którzy sa juz wciągnięci w te nasze potyczki słowne że opisałam swoje życie nie pod katem które jest lepsze które jest gorsze ale było to odparcie na twój zarzut odnosnie mojej domniemanej empatii która zapewne wywodzi sie z autopsji. Chciałam ci uświadomic ze jesteś w błędzie i tylko dlatego obrazowo przedstawiłam swoje zycie a nie na zasadzie porównywania które lepsze a które gorsze w tej akurat kwesti. A Owszem nadal twierdzę ze nie chciałabym byc na miejscu amelki i myśle ze jest takich osób o wiele wiecej. Bo każdy dąży do tego by byc szczęsliwym. Ale ty jestes tak zaslepiona i tak ci w mózgu buzuje od nienawiści ze nie czytasz miedzy wierszami, nie widzisz tego co autor chce ci przekazać tylko masz utarte w tej swoje chorej wyobraźni ze wszyscy to skonczone k****wy i k***sy. Poświęciłam ci również troche czau i poszperałam w twoich mega super intelignetnych wypowiedziach i co zobaczyłam???? A no zobaczyłam dwulicowośc i zakłamanie. W jednym jedziesz po dziewczynie autora wpisu ze jest chora psychicznie i zeby uciekał z dala od takiej ( moze najlepiej od razu w twoje objecia) zupelnie dziewczyny nie znając, znając sytuacje tylko z opisu jednej osoby_autora wpisu, a w drugim poście jedziesz po kobiecie -autorce wpisu broniąc faceta a jakże zupełnie go nie znając. Znasz tylko relacje z tego co autorka opisała...... czy obrona płci meskiej zupełnie przypadkowa????:) Przykładów na twoje zakłamanie mozna by mnożyć. Kto śledzi to wie jakim typem jestes, zreszta cytat o Tobie napisany przez forum_psychologia mówi sam za siebie.
                  I powiem Ci że bardzo się wzruszyłam jak przeczytałam że nie beziesz juz czytac moich wpisów. jest mi niezmiernie przykro. Bo ja twoje i owszem jak tylko tu zajrzę. Bo wbrew pozorom piszesz inteligentnie i masz wiedzę tylko szkoda ze wszytko jest tak przesiąknięte jadem , żalem, nie wiem jak to nazwać. Na pewno cięzko jest zyc z takim pokładem złości na świat cały... dlatego jeszcze raz dobra radę dam co by zasięgnąć porady specjalisty. Pozdrawiam :)

                  aaaaa...i jeszcze odnośnie duzej ilości wykrzykników i innych znaków interpunkcyjnych...... naprawde zaimponowałaś mi tą wiedzą niesamowicie. Bardzo konstryktywna uwaga i bardzo dużo wniosła do tego watku. Takich znawców własnie psychologia potrzebuje!!! AMEN! ;)
    • seth.destructor Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 15:38
      Jak dla mnie, to się mścisz na tej dziewczynie za swój ból, którego nie jesteś w stanie zakceptować. Piszesz, że cię zmuszono do wychowania syna, tak jakby nie była to twoja decyzja, nie chcesz za to wziąć odpowiedzialności. Dziewczyna nawet cię nie zna, ty jej dobrze nie znasz, ale podejrzewam, że boisz się faceta, więc atakujesz ją. O jakim faszyzmie mówisz - brzmi to tak, jakbyś chciała w forumowiczach zasiać przekonanie, że ona jest zła i my wszyscy musimy ci zawtórować i ją potępić. Ja rozumiem, że wychowywanie chorego syna tak cię przekształciło, ale to nie jest droga do rozładowania negatywnych emocji.
      • adriana_ada Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 17:26
        seth.destructor napisał:

        > Jak dla mnie, to się mścisz na tej dziewczynie za swój ból, którego nie jesteś
        > w stanie zakceptować.

        No wlasnie, co jej ta dziewczyna zawinila?

        > Piszesz, że cię zmuszono do wychowania syna, tak jakby nie była to twoja decyzja, nie
        > chcesz za to wziąć odpowiedzialności.

        Pewnie sama, dla wlasnej wygody oddala syna do osrodka, a pozniej jak zaczello brakowac na pol litra zaczela udawac zatroskana, oddana mamusie, ktora chodzi w starym ubraniu, bo na leki brakuje. 40 letni syn ma z pewnoscia rente, a leki pewnie na niebieksa recepte, za ktore nie placi - tak jak przy przewleklej chorobie psychicznej(nie wiem jak jest teraz)

        > Dziewczyna nfawet cię nie zna, ty jej dobrze nie znasz, ale podejrzewam, że boisz się
        > faceta, więc atakujesz ją. O jakim faszyzmie mówisz - brzmi to tak, jakbyś chciała w
        > forumowiczach zasiać przekonanie, że ona jest zła i my wszyscy musimy ci zawtór
        > ować i ją potępić.

        100% racji

        > Ja rozumiem, że wychowywanie chorego syna tak cię przekształciło, ale to nie jest droga
        > do rozładowania negatywnych emocji.

        Pytanie, czy to ona wychowywala syna, bo z tego, co zrozumialam to jakis osrodek wychowawczy
        • gadagad Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 18:26
          Zła matka.Bo dobra matka, w Polsce, stara się o upośledzonego syna sama. W prawdzie, on potem umiera z głodu , w prowizorycznej klatce, ale ona się poświęciła, jak bóg przykazał.Nie tam by oddała do ośrodka, gdzie go mogą choć trochę socjalizować.
          • adriana_ada Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 18:31
            gadagad napisała:

            > Zła matka.Bo dobra matka, w Polsce, stara się o upośledzonego syna sama. W praw
            > dzie, on potem umiera z głodu , w prowizorycznej klatce, ale ona się poświęcił
            > a, jak bóg przykazał.Nie tam by oddała do ośrodka, gdzie go mogą choć trochę s
            > ocjalizować.

            Syn uposledzony, eks sku...syn, corka eksa zla faszystka a ona jedna idealna...

            Jaka jest prawda, Bog jeden wie
            Ja jestem normalna, a jedna baba sprawila, ze bylam agresywna, co mi sie nigdy wczesniej nie zdarzalo, napadala na mnie jak sie dalo i gdzie sie dalo.
          • mel.la Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 18:32
            I do tego alkoholiczka! Tak, alkoholiczka... bo idac "w gosci" zabrala ze soba butelke alkoholu...
            • gadagad Re: Matka, chory syn i faszyzm 03.12.10, 19:18
              Nie do tego, tylko tak sobie bokiem.Kobieta nie uwolniła się od traumy młodości.Biorąc pod uwagę wiek jej syna, to ma tak po 50siądce.W ramach miłości wychodowała sobie w domu pitbula, który jest agresywny.Osoby nieakceptujące, czy robiące sobie żarty z osób niepełnosprawnych umysłowo, uważa za faszystów.
    • manka_swojska Re: Matka, chory syn i faszyzm 07.12.10, 10:51
      Obsesja spowodowana chorobliwa zazdroscia, obsesja, ktora zniszczyla Twoje zycie i osob postronnych. Szczegoly stroju i bizuterii, ktore zapamietalas mowia same za siebie.
      Co chcialas osiagnac piszac ten watek... wsparcie finansowe dla Ciebie i syna liczac na to, ze zaczniej dostawac maile z propozycja pomocy? Chcialas wzbudzic litosc i empatie dla siebie i Twoich plugawych czynow? 40 lat przesladujesz faceta, ktory Cie nie kocha i nigdy z pewnoscia kochac nie bedzie... co Ci to daje? Nic, wpedza Cie to w jeszcze wieksza chorobe, powoduje odrzucenie, bo nikt nie lubi litosciwych, zalkoholizowanych zebraczek milosci czy pieniedzy w polaczeniu z niebezpieczenstwem i agresja. Nie jest to zaden faszym, tylko zrozumiala reakcja otoczenia. Poza tym lapac faceta na dziecko to szczyt glupoty.
      Sama pamietam spotkalam sie z przykladem faceta, ktory chcial wymusic na mnie milosc, co nie bylo absolutnie mozliwe i co doprowadzalo mnie do szewskiej pasji. Z kazdym dniem niecierpialam natreta coraz bardziej, a ten dalej swoje. Probowal sugerowac mi, ze powinnismy razem miec dziecko, w zwiazku z czym mialabym niby pokochac jego i potomka. Jest to choroba, bo ja nigdy nie myslalam o zyciu z tym facetem i wychowywaniu z nim "naszego dziecka", ale on za glupi byl, zeby zrozumiec.
    • 0ffka troll 16.12.10, 19:57
      z pretensjami grafomańskimi
      • realista_nr1 Re: troll 20.12.10, 15:04
        0ffka napisała:

        > z pretensjami grafomańskimi

        Nie offka, znam ten przypadek i ona NIESTETY istnieje naprawde.
        Tylko zastanawiam sie, dlaczego majac debilowatego synka jest w oczach wielu ludzi wiarygodna i godna podziwu, niewazne, stara wywloka czy nie.
        Dzis wywloka to Santa Marija a jej debilniety to przeciez jej "Jezusiczek"

        Wesolych Swiat
        • adriana_ada Re: troll 21.12.10, 13:38
          Zapomniales dodac, ze jak dostaje ataku (denerwuje sie) usta przekrzywiaja mu sie w prawa strone, wycieka wtedy slina z pianka, a z noska kapie caly czas... do tego prawa lapka z dlonia zlozona w piastke idzie z lokciem w prawa strone, przymierza sie do ataku... cudowne.


    • asiu_3 Re: Matka, chory syn i faszyzm 28.12.10, 13:41
      Lekarze maja racje co do Ciebie. Naprawde potrzebujesz ich pomocy.
Pełna wersja