horlaa
27.04.04, 21:11
od świąt wielkanocnych ciągle żrę. szczególnie słodycze. nic innego w moim życiu nie jest ważne. po prostu żarcie. tyję w tempie ekspresowym, co nie jest dziwne. coraz bardziej nie lubię siebie, co dla mnie jest nietypowe. własnie mam napad: chipsy, czekolada, mieszanka studencka. potem ma być syta kolacja: chleb ziarnisty w jakiejś dużej ilości, ser żółty i biały, pomidory, masło orzechowe. tak jakby nie było już 21:00.
dlatego od jutra.
od jutra.
słowo - oklepane, totalny banał.
:) ile razy już to przerabiałam.
ale co tam.
kolejna próba.
od jutra:
TYLKO owoce i warzywa.
TYLKO.
na nic więcej sobie nie pozwolę, chyba... że pójdę jutro na randkę na którą mam iść i wtedy zjem lody, bo randka ma taki cel - lody w kawiarni. ale tak poza tym: owoce i warzywa, owoce i warzywa...
nie wiem co dalej, bo mam w szafkach chleb, ser i inne takie tam, nie chcę żeby się zmarnowały, bo sama mieszkam. pomyślę nad tym.
chciałabym jakieś 2-3 dni jechać tylko na owocach i warzywach.
ktoś się przyłącza?
jeśli tak, to pamiętajcie, od jutra! środa, 27 kwietnia. jak któraś się spóźni, to nie szkodzi :)
dojedziemy do piątku to będzie dobrze. powiedziałabym: cudownie.
potem zaczniemy pomału jeść normalnie. tzn. zdrowo.
ktoś się pisze?
a jesli nie pisze się, to niech mnie chociaż wspiera, co?
dzięki :)