IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 10:14
Mam takie pytanie,mianowicie jak wygląda u was sprawa finansów?tzn.chodzi mi o
związki..bo u mnie jest kiepściutko:(mąż pracuje,ja też,ale..no własnie,kiedy
chce coś kupic to wygląda to tak,ze musze sie go pytać czy moge to
zrobić,troche to chore moim zdaniem,bo w końcu tez te"pare groszy"zarobie,mam
więc i prawo cos tu do powiedzenia,kupienia itp.Ostatnio sie o to kłócimy,niby
nic a jednak..zawsze wyjeżdża mi tu z argumentem typu:"ja więcej zarabiam"tak
sobie mysle,że co z tego?czy to,że mam mniejsze wynagrodzenie uprawnia go do
takiego traktowania?z taka jakby pogardą czy co?że nie mam prawa głosu już w
ogóle?nie mam 15 lat tylko 20 pare..troche szacunku by sie przydało,jak
uważacie?
Może przesadzam i troche wyolbrzymiam sprawe ale te kłótnie powracają jak
bumerang..

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Sławek Re: finanse.. IP: 213.186.93.* 25.02.02, 11:02
      Nie przesadzasz. Wypominanie partnerowi który mniej zarabia tego faktu jest
      bardzo nie w porządku.
    • kini Re: finanse.. 25.02.02, 11:12
      Ja też uważam, że nie przesadzasz. Pieniądze twoje i twojego męża są WSPÓLNE.
    • kasia28 Re: finanse.. 25.02.02, 11:23
      Nie przesadzasz. Jestescie małżeństwem i wszystko jest wspólne-pieniądze też.
      Ja nie pracuję, pracuje tylko mój mąż, ale nigdy mi tego nie wypomniał. Nie
      muszę prosić o pieniądze, mam swoją kartę i czeki, ale i tak każdy wydatek
      omawiamy wspólnie. I nie jest to przymus, ale szacunek. Nie kupie nic bez Jego
      wiedzy, tak jak On bez mojej właśnie dlatego, ze pieniądze są wspólne i druga
      osoba powinna wiedzieć przynajmniej ile sie wydało, zeby nie było jakiś
      nieporozumień. No chyba , ze to ma być niespodzianka:)To, ze Twój
      mąż "przypomina" Ci, ze mniej zarabiasz jest brakiem szacunku dla Ciebie i z
      tym powinnaś walczyć. Pozdrawiam.
      • Gość: asiaa Re: finanse.. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 08:05
        Dziękuje wam za odzew i ciesze się,że nie przesadzam:)
        Próbuje z tym walczyć ale nie wychodzi mi to tak jakbym chciała..chyba z góry
        zakłada,że tak ma być i koniec kropka!też myślałam,że po ślubie wszystko
        wspólne itd.karte to ja mam tylko,że on mnie i moje zarobki traktuje z pewną
        chyba niższością..no,przynajmniej ja to tak odbieram;nie wiem czy on sie
        obawia,że jak kobieta.. to gdy tylko dopadne się do pieniedzy to wszystko
        odrazu wydam?mam troche oleju w głowie i wiadomo jak długi to długi i trzeba
        oszczedzac,żeby spłacic..a kiedy mozna sobie pozwolic to mozna..czy ja czegos
        tu nie rozumiem czy może mój mąż?
        • Gość: aga Re: finanse.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 08:30
          To brak zaufania. Moja mama też była w takiej sytuacji, przez całe życie
          codziennie prosiła o pieniądze. Nigdy nie mogła sobie pójść i kupić nawet
          ciucha,gdyż nie miała odpowiedniej ilości pieniędzy (kart, czeków).O kawiarni z
          koleżanką nie wspomnę. Walcz z tym. Nie ma nic bardziej upokarzającego jak
          proszenie w małżeństwie o pieniądze. Kiedy wydasz te 'wyproszone' pieniądze i
          tak masz wyrzuty sumienia. Nie pozwól na coś takiego.
          Obecnie jestem mężatką i nie pracuję. Na szczęście mój mąż jest rozsądny i nie
          robi mi żadnych wymówek z powodu braku zarobków z mojej strony. Włściwie
          większość wydatków ustalamy razem.
          Pozdrawiam
          • Gość: soso Re: finanse.. IP: 195.41.66.* 26.02.02, 16:53
            A moze by tak sporzadzac budzet?

            Mam takie doswiadczenie, ze np. dziala system:
            - tyle i tyle na przymusowe swiadczenia (dom, telefon, ubezpieczenia, gaz, itp.)
            - tyle i tyle na tydzien na jedzenie (powinno byc raczej z nadmiarem niz nie)
            - tyle i tyle na przyjemnosci wspolne (kino, lody)
            - tyle i tyle kieszonkowego (np. po 100 na wlasne wydatki)
            - wydatki do uzgodnienia (duze, typu meble, samochod, wakacje)

            Mozna to rozbudowac ale chce sie skupic na tym kieszonkowym. Otoz wydaje mi
            sie, ze jest to dobre rozwiazanie, ze mamy jakas sume tylko dla siebie i nikt
            nie rozplywa sie nad tym na co te pieniadze wydamy. Pani moze uzbierac na
            torebke, kosmetyki, ciuch, pan na piwko, spotkanie z kolegami, film video czy
            co tam lubi.
            To jest naprawde dobry pomysl jezeli macie problem z pieniedzmi a macie. Dla
            mnie tekst 'ja wiecej zarabiam' jest bardzo, bardzo tani. Nie wiem, jak to moze
            przejsc przez gardlo. Wspolczuje.



            soso
        • Gość: asiaa Re: finanse.. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 07:31
          Dziekuje wam,teraz to ja juz wiem na pewno,że to mój mąż troche przesadza,nie
          ja..postaram sie cos z tym jednak zrobić,w końcu jestem uparta:-)
          Pozdrawiam
    • chudyy zgadzam się z przedmówcami 26.02.02, 17:14
      że jeśli nie wchodzi w grę nieodpowiedzialność to bardzo źle to świadczy, o
      mężu tylko czy może o związku?
      • Gość: em Re: zgadzam się z przedmówcami IP: 62.148.83.* 27.02.02, 10:57
        Ohyda - to słowo, którym określam to co ci powiedział.
        Nie jest wstydem brak pieniędzy - zdarza się, ale skąpstwo w stosunku do
        własnej żony poparte pseudoargumentem to powtarzam ohyda.
        Jeśli ktoś założy wątek o najgorszych cechach mężczyzny to wpisuję skąpstwo -
        szczególnie dla żony, dzieci(proszę tego nie mylić z niedostakiem typu brak
        pracy etc)
        Życzę powodzenia w mediacjach ... Niestety z obserwacji życia moich koleżanek
        wynika, że to wada wrodzona nieuleczalna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka