IP: 212.121.202.* 26.02.02, 17:21
...o tej porze, w zimny nieprzyjemny wieczor siegnelabym po Relanium, i
usilowalabym po raz kolejny skonczyc ze swoim marnym nic nie wartym zyciem.
Pozbawionym uczucia milosci, bezpieczenstwa, poczucia bliskosci drugiego
czlowieka. Plakalabym bezsilnie walac glowa w szafe albo drzwi. Nie widzac
szans na poprawe...Marna nieciekawa postac ktora w wieku 23 lat nadal jest
sama.. sama... sama... Wtedy wszedlby moj ojciec spojrzal na mnie i wezwalby
pogotowe. Kiedys o tej porze jechalabym samochodem, zaplakana, przerazona ze po
po raz kolejny jestem sama...Zatrzymalabym sie niedaleko lasku i probowalalabym
podciac sobie zyly...Kiedys.... bo teraz wiem, ze milosci nie zaznam, ze zawsze
bede sama bo tak juz musi byc. I jestem szczesliwa. Musze byc szczesliwa, to
jedyna rada. Teraz mam grono przyjaciol, znajomych, z ktorymi chodze na kawe. I
wiem ze oni pojda do swoich domow bo maja to, czego ja miec nigdy nie bede. Ale
jesli nie bede, musze zyc godnie. Godnie, dla rodzicow dla brata dla pracy dla
studiow. Bo jesli jeszcze egzystuje na tym swiecie to znaczy ze mam jakis cel
do spelnienia. Na swiecie jest cala masa nieszczesc, katastrof, moje
nieszczescie jest malym ziarnkiem, nic nie znaczacym ziarenkiem dlatego
...jestem i bede szczesliwa. Tylko szkoda ze czasami to takie trudne, ale kto
powiedzial ze zycie jest latwe?:-(
Obserwuj wątek
    • Gość: map Re: kiedys... IP: 195.27.162.* 26.02.02, 17:24
      a skad wiesz ze zawsze bedziesz sama?
    • janusz_b Re: kiedys... 26.02.02, 17:44
      masz racje, siedz tak daleji rozpaczaj nad swoim biednym losem, uzalaj sie
      dalej nad soba, badz dalej ta kupa nieszczescia, chociaz jak piszesz:"na
      swiecie jest kupa nieszczecia, katastrof..." Jasne ze jest i mozna cos przeciwko
      temu zrobic, ale nie mala smutna biedna karolinka woli sie nad soba pouzalac
      nawet samobojstwa nie potrafisz dobrze zrobic...
      Ach dziewczyno, po co ty tu to piszesz ? czego oczekujesz ? Potwierdzenia
      swojej wyjatkowosci ?
      ale nie przejmuj sie bo kazdy sie do czegos przydaje i nawet ten najgorszy
      moze sluzyc za zly przyklad.
      Ach... kiedys to sie takich kladlo po prostu przez kolano
      Janusz
      • Gość: Andrzej Re: kiedys... IP: *.unl.edu 26.02.02, 19:13
        janusz_b napisał(a):

        > masz racje, siedz tak daleji rozpaczaj nad swoim biednym losem, uzalaj sie
        > dalej nad soba, badz dalej ta kupa nieszczescia, chociaz jak piszesz:"na
        > swiecie jest kupa nieszczecia, katastrof..." Jasne ze jest i mozna cos przeciwk
        > o
        > temu zrobic, ale nie mala smutna biedna karolinka woli sie nad soba pouzalac
        > nawet samobojstwa nie potrafisz dobrze zrobic...
        > Ach dziewczyno, po co ty tu to piszesz ? czego oczekujesz ? Potwierdzenia
        > swojej wyjatkowosci ?
        > ale nie przejmuj sie bo kazdy sie do czegos przydaje i nawet ten najgorszy
        > moze sluzyc za zly przyklad.
        > Ach... kiedys to sie takich kladlo po prostu przez kolano
        > Janusz


        Powiedzial, co wiedzial. Nic tylko pogratulowac. Wez sie przenies na forum
        o Szukaniu Dilberta.
        Andrzej.
        • Gość: bella Re: kiedys... IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 08:10
          Do Janusza;
          Ty to potrafi podbudować człowieka..chyba bym sie odrazu pochlastała po Twoim
          tekscie..a nie wzięła sie w garść..heh
      • Gość: Pastwa Re: kiedys... IP: 172.17.15.* 26.02.02, 21:37
        janusz_b napisał(a):



        > Ach dziewczyno, po co ty tu to piszesz ? czego oczekujesz ? Potwierdzenia
        > swojej wyjatkowosci ?

        Wybacz ale to raczej Twoja wypowiedz tematu nie rozwija, ale może kiedyś....


    • Gość: dorkasz Re: kiedys... IP: 217.98.233.* 26.02.02, 19:14
      glowa do gory! wiesz co propnuje? przestac czekac na te wielka milosc, na
      wracanie do kogos, na wspolne spacery i rozmowy przy swiecach. zacznij zyc,
      sporobuj to swoje zycie jakos ubarwic nie wiem czy to jakimis
      zainteresowaniami, czy znajomymi, o ktorych piszesz ze ich masz wielu.
      proponuje przechytrzyc troche los i pokazac mu ze jest Ci dobrze tak jak jest a
      wtedy zobaczysz - bedzie chcial z Ciebie zadrwic i postawi na Twojej drodze
      Kogos - zauwazylam ze kiedy sie nie czeka to to, na co czekalismy kiedys
      przychodzi - pomysl o tym tak i nie skazuj sie z gory na samotnosc. pozdrawiam
      i zycze nadziei i optymizmu :-)
      • Gość: A27 Re: kiedys... IP: *.proxy.aol.com 26.02.02, 20:22
        To o zyciu godnie mi sie podoaba w poscie autorki.
        Ale, ale karolino nie mow hop z tym byciem sama. Ja tez to bycie sama mialam
        opracowane gdy bylam w Twoim wieku i mialam skonczyc studia, robic doktorat,
        jezdzic po swiecie, a potem poznalam faceta i ...nici z doktoratu.
        • Gość: mariposa 10 powodow dla ktorych... IP: *.biz.mindspring.com 26.02.02, 22:00
          ... doktorat jest lepszy od faceta:

          1. bedzie twoj i tylko twoj az do smierci, a nawet dluzej
          2. nie marudzi, kiedy zabierasz go ze soba do opery
          3. nie rozrzuca rzeczy po calym domu i nie dzwoni potem z rozpacza w
          glosie "gdzie jest moja czapka!?!"
          4. jest naprawde na poziomie
          5. nie oglada sie za innymi
          6. nie oglada mechu, kiedy leci "Pretty woman"
          7. nie wydaje pieniedzy na tunery, spoilery i inne bajery
          8. zawsze chetnie potowarzyszy ci w calodniowych zakupach
          9. nie musisz martwic sie, gdzie lazi po pracy
          10. ma zawsze sztywna oprawe.
          • Gość: Pastwa Re: 10 powodow dla ktorych... IP: 172.17.15.* 26.02.02, 22:04
            .....tyle, że to kurde jednak nie facet:)
    • Gość: Pastwa Re: kiedys... IP: 172.17.15.* 26.02.02, 21:57
      Przy takim podejściu to Ty rzeczywiście nikogo sobie nie znajdziesz.
      Pewnie kiedyś też myślałaś, że ten wybrany sam z siebie któregoś dnia się
      weźmie i Cię pozna zaprosi w jakieś fajne miejsce i mimo braku jakiejkolwiek
      inicjatywy z Twojej strony zwiąże z Tobą. Wszyscy Ci, którzy maja partnera coś
      wcześniej musieli z siebie dać, jeśli czujesz się samotnie nieszczęśliwa upatrz
      sobie wśród znajomych kogoś,(bo chyba ktoś Ci się w końcu podoba?).Porozmawiaj
      o tym z jakąś swoja niewirtualna przyjaciółką, zwyczajnie żyj a dopiero na
      końcu narzekaj,(jeśli będzie taka potrzeba).

      Ps.swoja drogą nie napisałas ani jednego racjonalnego argumentu mówiącego mi
      dlaczego masz resztę życia spędzić sama nie znając miłości.
      • Gość: karolina Re: kiedys... IP: 212.121.202.* 27.02.02, 09:46
        Dzieki wielkie:-)
        Tak sobie napisalam bo zrobilo mi sie jakos smutno wczoraj, moze to pogoda
        sprawila, moze zly nastroj nie wiem. Napisalam jaka bylam kiedys, bo odczulam
        taka potrzebe. Teraz jest inaczej, chodze na silownie, aerobik, angieski i jest
        OK. Jesli chcesz znac odpowiedz drogi Januszu dlaczego sie wyzalam, to
        odpowiedz jest prosta. Bo to naturalna potrzeba kazdego czlowieka a taki ostry
        ton mozesz zachowac dla kogo innego. Swiadczy to o twoim braku wrazliwosci. Bo
        ktos moze miec naprawde dramatyczny problem z ktorym sobie nie daje rady a
        twoje odpowiedzi potrafia czlowieka pograzyc maksymalnie. Odrobina delikatnosci
        z pewnoscia ci sie przyda.
        pozdrawiam
        • Gość: Kim Re: kiedys... IP: 213.77.91.* 27.02.02, 10:12
          Wiesz, Karolino, co mnie podbudowało w Twoim liście - że napisałaś, że jesteś i
          będziesz szczęśliwa. Czasem dane nam są tylko drobne radości - może nie od razu
          książę z bajki i piękny zamek, ale drobiazgi, które pozbierane dają uśmiech,
          satysfakcję. Zresztą trudno zbudować szczęście na braku zadowolenia, na
          nieszczęściu. Najpierw trzeba sobie stworzyć podstawy, i chyba właśnie je
          tworzysz. Trzymam kciuki.
        • janusz_b Do Karoliny 27.02.02, 10:29
          Halo Karolino,
          przykro mi ze Cie urazilem, przepraszam..
          Na swoje usprawiedliwienie (jezeli mozna to usprawiedliwic) moge tylko dodac
          ze mam teraz dosyc trudny okres w zyciu, niebezpieczna choroba i znajduje sie
          caly czas pod dzilaniem bardzo silnych srodkow przeciwbolowych. ktore nie
          zawsze dzialaja...mozna czasami zwariowac.
          No coz , stalo sie i postaram sie na przyszlosc wziasc sie bardziej w garsc.
          Nie zmienia to faktu, ze moje nastawienie do Twojej wypowiedzi jest negatywne.
          Moze to brzmiec arogancko (mam nadzieje, ze nie) ale nie lubie sie uzalac.
          masz racje oczywiscie to forum jest wlasnie po to, ale nie cierpie (mam swoje
          powody) kobietek grozacych i szantazujacych bliskich im ludzi samobojstwem.
          Jezeli ktos ma zycia dosyc to uwazam ze moze zrobic z nim koniec nie ogladajac
          sie na konsekwencje dla innych - nawet na tragedie i zniszczenie zycia
          najblizszych. Ale niech to zrobi i koniec !!!
          Nienawidze osobek podejmujacych takie proby kilkakrotnie i terroryzujacych
          tym wszystkim otoczenie uwazam za barbarzynstwo i objaw skrajnego egoizmu.
          Pewnie sie tu nie zgodzimy, zostanmy przy swoim..
          Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam.
          Ciesze sie ze sobie ulozylas zycie bo warto
          Janusz
          • Gość: karolina Re: Do janusza IP: 212.121.202.* 27.02.02, 10:53
            Wiem o co ci chodzi z tymi licznymi probami samobojczymi, nie tylko panienek
            ale i niedojrzalych chlopcow. Wydaje mi sie ze to kwestia dojrzalosci podejscia
            do zycia. Wiem samobojstwo to glupota izgadzam sie z toba zupelnie ze nie ma
            sie co litowac nad takimi ludzmi. Jednak gdyby wszystko bylo takie proste...
            Czasami ludzie czuja sie po prostu zbyt samotni by zyc a nie chca umierac, stad
            biora sie te wszystkie proby samobojcze...Nieudane, bo niby dlaczego mialyby
            byc udane, skoro potencjalny samobojca chce w ten sposb zwrocic na siebie
            uwage?
            Mam nadzieje ze wszyscy ktorzy maja takie mysli dojda do wniosku ze warto jest
            zyc, dlaczego? Tego dowiemy sie u schylku zycia....
            • Gość: CN Re: Do janusza IP: 198.208.26.* 27.02.02, 11:02
              Ale dlaczego stwierdzilas ze juz zawsze bedziesz sama ? Od czego to
              uzalezniasz ?
              Jestem w podobnej sytuacji i pewnie skoncze sam ale nie mowie tak jak ty.
              • Gość: karolina Re: Do janusza IP: 212.121.202.* 27.02.02, 11:14
                Od czego to uzalezniam? Sama nie wiem, moze przeczucie ze bede sama, moze
                doswiadczenie, trudno mi powiedziec. Najwazniejsza dla mnie rzecza bylo
                pogodzenie sie z tym faktem i nie oczekiwanie juz niczego. Widzisz to co
                osiagnelam wydaje mi sie niebywale. Kiedys samotnosc straszliwie bolala, nie
                potrafilam z nia zyc. A od roku??? Jest wspaniale, nie czuje potrzeby kochania,
                ani bycia kochana. Nie wyobrazam sobie juz ze kogos bede miala, to dla mnie
                abstrakcja. Zbudowalam zatem swoje zycie na innych podstawach. Bo kto
                powiedzial ze milosc jest w zyciu najwazniejsza? Jest wazna, owszem ale sztuka
                jest nauczyc sie zyc bez niej. Czuje sie jak we snie. CHodze robie cos i
                zupelnie nie moge sie nadziwic kiedy widze cierpiace z milosci kolezanki,
                sluby, zakochane pary. To takie obce... Albo chociazby seks... Tak widocznie
                musialo byc, ale jest tyle wspanialych rzeczy to odkrycia, marze o podrozach(
                zaczynam od dlugiego wyjazdu w wakacje na 2 lata), napisaniu ksiazki,
                poznawaniu ludzi. Tyle jeszcze rzeczy przede mna. Zawsze znajda sie samotni z
                ktorymi znajde wspolny jezyk. Nie wiem nie umiem tego wyjasnic ale uzyskalam
                rownowage psychiczna, albo po prostu doroslam w wieku 23 lat....
                • Gość: CN Re: Do janusza IP: 198.208.26.* 27.02.02, 11:31
                  Wyobraz sobie ze doskonale wiem co masz na mysli.
                  Jednak nigdy nie jest tak dobrze zeby nie moglo byc lepiej.
                  Czy nie obawiasz sie swojej postawy gdyby jednak ktos taki sie znalzal kto by
                  byl wart uczucia (nie kolezenskiego) ?
                  Zmiana stanow jest trudna. Trudno Ci bylo wyjsc z tego co bylo wczesniej i
                  trudno Ci bedzie zmienic obecny stan. Jakby nie bylo jest to rodzaj blokady.
                  Wiem cos o tym.
                  • Gość: CN Re: Do Karoliny IP: 198.208.26.* 27.02.02, 12:25
                    Wiem ze to nie przesluchanie i nie musisz odpowiadac ale jednak moze ?
                    • Gość: karolina Re: Do Karoliny IP: 212.121.202.* 27.02.02, 12:30
                      nie obawiam sie niczego, jesli kogos spotkam to zaczne sie tym martwic, na
                      razie takie gdybanie jest bez sesu. Nie mam nikogo nie zanosi sie wiec po co
                      mam niepotrzebnie rozmyslac?
                      pozdrawiam cie serdecznie
                      • Gość: CN Re: Do Karoliny IP: 198.208.26.* 27.02.02, 12:38
                        Wsumie masz racje. Tej sfery zycia nie da i nie powinno sie planowac. To cos
                        powinno samo przyjsc. Chociaz gryzie mnie jedna rzecz. W tak mlodym wieku taka
                        recepta na zycie.
                        Ale byc moze to ja jestem poziom nizej.
                        • Gość: karolina Re: Do Karoliny IP: 212.121.202.* 27.02.02, 12:53
                          albo wyzej...
                • janusz_b Re: Do Karoliny 27.02.02, 11:35
                  chyba jednak doroslas..
                  jezeli jednak doroslas, to jak zyjesz ze swiadomoscia krzywd ktore wyrzadzilas
                  swoim najblizszym tym "niedoroslam" postepowaniem?
                  Tak po prostu zyjesz sobie szczesliwa dalej?
                  Bsrdzo by mnie to ciekawilo..
                  pozdrawiam
                  Janusz
                  • Gość: karolina Re: Do Karoliny IP: 212.121.202.* 27.02.02, 11:47
                    Jak zyje ze swiadomoscia wyrzadzanych najblizszym krzywd? Ano zyje sobie
                    calkowicie szczesliwa. Rodzice sie ciesza z moich sukcesow zawodowych i
                    szkolnych wiedza ze jest juz lepiej. Uwazasz ze powinnam zyc w poczuciu winy
                    cale zycie, i placic za swoje bledy? Nie na pewno nie. Wszystko uleglo
                    poprawie, jest normalnie. To po pierwsze. Po drugie sama mialam kiedys taki
                    przypadek, ze bedac w ciezkim stanie dostalam pozegnalnego maila od kolegi.
                    Bliskiego kolegi. Zignorowalam go, skupiajac sie na wlasnych problemach pozniej
                    okazalo sie ze chlopak lezy na OIOMie . Jak wyszedl dzwonil do mnie w nocy,
                    mowiac ze wlasnie ze soba konczy, i rozlaczal sie pozostawiajac nie w stanie
                    odretwienia. Po czym dzwonil za minute i glosno sie smiejac mowil ze
                    zartowal...Taki dziwny nieludzki szantaz...Ale niegdy przenigdy nie
                    krytykowalam go za to. To jego bol ,jego problem z psychika wykanczal go
                    powoli, jego i rodzine. Swiat nie jest idealny drogi Januszu i nie widze powodu
                    dla ktorego ten stan rzeczy mialby sie zmnienic. Jedni dorastaja inni niestety
                    cale zycie pozostaja nastolatkami, ot cala tajemnica...
                    • janusz_b Re: Do Karoliny 27.02.02, 12:09
                      halo Karolina,
                      nie podniecaj sie, to bylo po prostu pytanie, ani nie potepiam ani nie pochwalam
                      to Twoje zycie..
                      nie widze powodu do uszczypliwosci, doroslosc to jest ponoszenie konsekwencji
                      wlasnych postepkow.
                      pozdrawiam
                      Janusz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka