Dodaj do ulubionych

samobojstwo

27.02.02, 10:36
halo drodzy forumowicze
Co myslicie o szantazowaniu najblizszych samobojstwem..
Ja zdje sobie sprawe, ze jest to czesto niemy krzyk rozpaczy i wolanie o pomoc..
Czesto takie osoby (najczesciej kobiety) nie chca sobie jednak dac pomoc,
wszystkie proby w takim kierunku odrzucaja i ciagle znowu powtarzaja swoje
usilowania - o dziwo nigdy nie skuteczne..
Mieliscie juz takie doswiadczenia w swoim zyciu?
Jak sobie z tym poradziliscie?
Czy ktos z waszych bliskich popelnil samobojstwo?
Moze sami probowaliscie?
Prosze nie traktujcie tego jak prowokacje, temat jest zbyt powazny ..
pozdrawiam
Janusz
Obserwuj wątek
    • vicca Re: samobojstwo 27.02.02, 11:22
      Osoba, która straszy samobójstwem tak naprawdę raczej go nie popełni - jest to
      rzeczywiście krzyk rozpaczy. Osoba która chce popełnić samobójstwo z reguły
      tego nie ujawnia. Tak było z moim najlepszym kolegą - po prostu którgoś dnia
      postanowił "przejść na drugą stronę lustra". I mimo długich rozmów na rózne
      tematy, nigdy, ani słowem nie wspomniał co zamierza. A widywaliśmy się 2 - 3
      razy dziennie.
      • Gość: Rene Re: samobojstwo IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.02, 11:49
        vicca napisał(a):

        > Osoba, która straszy samobójstwem tak naprawdę raczej go nie popełni - jest to
        > rzeczywiście krzyk rozpaczy. Osoba która chce popełnić samobójstwo z reguły
        > tego nie ujawnia. Tak było z moim najlepszym kolegą - po prostu którgoś dnia
        > postanowił "przejść na drugą stronę lustra". I mimo długich rozmów na rózne
        > tematy, nigdy, ani słowem nie wspomniał co zamierza. A widywaliśmy się 2 - 3
        > razy dziennie.

        vicca, czy zamiar popelnienia samobujstwa ktos wczesniej ujawni czy nie, to chyba
        nie ma na to reguly. Mialem dobrego kolege, ktory mial pewne problemy, zatapial
        je, a pozniej krotko przed skonczeniem ze soba ze wszystkimi pozegnal sie.
        Nikt mu w to nie wierzyl bo zdawal sie byc we wspanialym nastroju i zakrawalo to
        bardziej na malo powazny zart.

        Pozdrawiam
      • czarodziejka Re: samobojstwo 22.03.02, 12:02
        vicca napisał(a):
        > Osoba, która straszy samobójstwem tak naprawdę raczej go nie popełni - jest to
        > rzeczywiście krzyk rozpaczy.
        -----------------> spojrz na slowo "straszy" - czasem rzeczywiscie jest to
        straszenie, ale czesciej ta osoba po prostu o tym mowi i faktycznie jest to
        zwykle wolanie o pomoc

        > Osoba która chce popełnić samobójstwo z reguły tego nie ujawnia.
        ------------------> znam osobiscie osobe, ktora mowila o tym i zrobila to - na
        szczescie nie udalo sie jej

    • Gość: deniz.akaya Re: samobojstwo IP: *.zipnet.com.pl 27.02.02, 11:47
      Samobójstwo popełnił mój szwagier niedawno...
      Wczesnie rano, człowiek jeszcze śpi rozdzierajacy błogą cisze telefon.
      Podnoszę słuchawkę, cholera pewnie pomyłka...
      A z drugiej strony słuchawki szloch i płacz...ON NIEZYJE.... ON
      NIEZYJE...powtarza .Myślę... wypadek samochodowy?
      Ona mówi: POWIESIŁ SIĘ
      UBIERAM SIĘ SZYBKO WSKAKUJĘ DO AUTA PĘDZĘ NIE MOGĄC W TO UWIERZYĆ, MIJAM ZNAKI
      STOP, NIE ZATRZYMUJE SIĘ...
      PODJEŻDŻAM POD JEGO DOM... WIDZĘ ERKĘ, WYSIADAJĄCEGO Z NIEJ LEKARZA...MAM
      NADZIEJĘ MOŻE JESZCZE ZYJĘ? TAK NAPEWNO... CO SIĘ TU STAŁ....
      ONA LEZY PÓŁPRZYTOMNA ZMIENIONA TWARZ....
      BIEGNE ZA LEKARZEM...
      WCHODZĘ DO GÓRY... BOŻE TO ON
      NIE WIEM ALE W SRODKU ZERO EMOCJI JAK WE SNIE ZWOLNIENIE TEMPA...
      ONI STWIERDZAJA ZGON MNIEJ WIECEJ 4 GODZINY TEMU OK 2 W NOCY...
      NIE CHCA BY GO ZDEJMOWAĆ... MA PRZYJECHAC PROKURATOR I POLICJA
      ALE ONI WŁASNIE POJECHALI DO WYPADKU SAMOCHODOWEGO
      ZGINAŁ TAM KTOS...
      OKAZUJE SIE ŻE PRZYJECHALI 2 GODZINY PÓŹNIEJ, 2 GODZINY Z NIM, ZERO EMOCJI,
      CZŁOWIEK JEST W SZOKU NIE WIERZY W TO ....
      MIAŁ OK 30 LAT BEZ NAŁOGÓW , BEZ PROBLEMÓW FINANSOWYCH ,AMBITNY MUSIAŁ BYC
      NAJLEPSZY ALE W PRACY COŚ NIE WYCHODZIŁO. TO PRZECIEZ DLA WIELU NIE
      PROBLEM...MIAŁ MAŁĄ CÓRECZKE, ZAKOCHANY W NIEJ I SWOJEJ MŁODEJ ZONIE. NIGDY NIE
      WSPOMNIAŁ O SAMOBÓJSTWIE, 2 DNI WCZEŚNIEJ BAWILISMY SIĘ ON TAM BYL, WESOŁY
      DUSZA TOWARZYSTWA...MIŁY...
      NIE ZOSTAWIŁ LISTU, ŻADNEGO ZNAKU...
      NIE MOZEMY SIE POZBIERAĆ....
      POZDRAWIAM

      • Gość: Ewa Re: samobojstwo IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.03.02, 14:47
        Bardzo serdecznie wam wspolczuje. Napewno jest wam z tym jeszcze trudniej zyc
        niz gdyby zginal w wypadku. Trzymajcie sie .Pozdrawiam.
    • deniz.akaya Re: samobojstwo 27.02.02, 12:06
      Zanim popełnisz samobójstwo


      Jeżeli właśnie teraz odczuwasz chęć popełnienia samobójstwa przeczytaj najpierw
      ten tekst. Zabierze Ci to pięć minut. Nie mam zamiaru analizować tutaj
      szczegółów Twojego złego nastroju. Nie jestem terapeutą, ani psychiatrą -
      jestem tylko kimś, kto wie co się czuje, gdy się cierpi.
      Mogę przypuszczać, że znalazłeś się tutaj, ponieważ jest Ci źle i zastanawiasz
      się nad zakończeniem życia. Gdyby to było możliwe wolałabym być z Tobą w tej
      chwili, siedzieć obok Ciebie i móc szczerze porozmawiać. Ale ponieważ to
      niemożliwe skorzystajmy z tego, co mamy.
      Znałam wielu ludzi, którzy chcieli się zabić, dlatego uważam, że mogę się
      domyślać co czujesz w tej chwili. Wiem, że możesz nie mieć ochoty na czytanie
      grubej księgi, dlatego będę się streszczała. Ponieważ mamy spędzić razem pięć
      minut, chciałabym podzielić się z tobą pięcioma prostymi myślami. Nie będę się
      z Tobą sprzeczała, czy masz się zabić, czy nie. Przypuszczam jednak, że skoro o
      tym myślisz musisz się czuć kiepsko.
      Coż, nadal tutaj jesteś. To bardzo dobrze. Chciałabym Cię prosić, abyś pozostał
      ze mna . Oznacza to (mam nadzieję), że jesteś chcociaż w jednej cząstce
      niepewny, gdzieś głęboko w środku, czy rzeczywiście chcesz kończyć swoje życie.
      Ludzie często czują tę niepewność, nawet w najgłębszej rozpaczy. Ta niepewność
      to coś najzupełniej normalnego. Fakt, że w tej minucie wciąż żyjesz oznacza, że
      masz ją w sobie. To znaczy, że - mimo pragnienia śmierci - część Ciebie chce
      żyć. Trzymajmy się zatem tej części i spędźmy razem jeszcze parę minut.
      Zastanówmy się takim stwierdzeniem:

      "Samobójstwo nie jest kwestią wyboru, następuje, gdy cierpienie przekracza siły
      do walki z nim"

      Otóż to. Nie jesteś złym człowiekiem, szaleńcem, czy osobą niepełnowartościową
      ponieważ masz nastrój samobójczy. To nawet nie oznacza, że chcesz umrzeć - to
      tylko mówi, że Twoje cierpienie jest tak silne, że nie możesz go opanować.
      Jeżeli zaczęłabym wieszać Ci na ramionach ciężarki i tak w którymś momencie
      musiałbyś upaść.. niezależnie od tego jak bardzo chciałbyś stać dalej. (To
      właśnie dlatego bez sensu jest pocieszać Cię teraz słowami "głowa do góry, nie
      trać ducha" - oczywiście, że nie traciłbys ducha, gdybyś tylko mógł.)
      Nie zgadzaj się, jeżeli ktoś mówi Ci: "Twój problem jest zbyt mały, aby myśleć
      o samobójstwie". Są różne rodzaje cierpienia, które mogą prowadzić do
      samobójstwa. U każdego człowieka ten sam problem znaczy co innego. To, co jest
      do zniesienia dla innego, może być nie do zniesienia dla Ciebie. Punkt
      krytyczny, za którym cierpienie staje się nie do zniesienia, zależy od Twojej
      siły do zwalczania go. W tym też ludzie różnią się znacznie między sobą.
      Kiedy cierpienie przekracza Twoje siły pojawia się myśl o samobójstwie.
      Samobójstwo nie jest ani dobre, ani złe, nie jest wadą charakteru, jest
      moralnie neutralne. Jest po prostu efektem stanu nierównowagi pomiędzy
      cierpieniem, a siłami obrony przed nim.
      Możesz pozbyć się myśli o samobójstwie na dwa sposoby: [1] znajdując sposób na
      zmniejszenie cierpienia, lub [2] znajdując sposób na zwiększenie
      swojej "odporności". Oba są możliwe.
      Teraz chciałabym przekazać Ci kilka rzeczy do przemyślenia:
      Pierwsze,
      o czym powinieneś się dowiedzieć, to to, że ludzie są w stanie sobie z tym
      poradzić - nawet ci, którzy czuli się tak źle, jak Ty teraz. Statystycznie
      patrząc, jest bardzo duża szansa, że będziesz dalej żył. Wierzę, że ta
      informacja doda Ci trochę nadziei. Chciałabym Cię namówić na danie sobie trochę
      czasu. Powiedz sobie: "Poczekam 24 godziny, zanim coś zrobię". Albo tydzień.
      Pamiętaj, że odczucia i czyny to dwie różne rzeczy - to, że czujesz potrzebę
      samounicestwienia wcale nie znaczy, że masz to zrobić w tej chwili. Pozwól, aby
      między Twoją decyzją, a realizacją upłynęło trochę czasu. Nawet 24 godziny.
      Możesz wliczyć w to 5 minut, które spędziłeś czytając tę stronę. I następne 5
      minut, które jeszcze tu spędzisz. Zdaj sobie sprawę z tego, że mimo Twoich

      odczuć nic nie robisz w tej chwili, aby je zrealizować. To dla mnie bardzo
      zachęcające - mam nadzieję, że także dla Ciebie.
      Trzecia sprawa:
      ludzie często decydują się na samobójstwo, bo szukają ulgi od cierpienia. Nie
      zapominaj, że ulga jest odczuciem. A Ty musisz być żywy, aby móc z niej
      skorzystać. Jeżeli będziesz martwy, nie będzie żadnej ulgi.

      Sprawa czwarta:
      niektórzy ludzie zareagują negatywnie na Twoją decyzję o samobójstwie ponieważ
      będą źli, lub przestraszeni. W efekcie mogą pogłębić Twoje cierpienie zamiast
      Ci pomóc poprzez bezmyślne słowa. Musisz zrozumieć, że ich złe reakcje to efekt
      ich obaw, a nie Twoja wina.
      Są jednak także ludzie, którzy mogą być z tobą w tym okropnym czasie, nie będą
      Ciebie osądzać, czy kłócić się z Tobą, wysyłać do szpitala, czy próbować na
      siłę wywlec szczegóły Twojego złego samopoczucia. Po prostu będą się o Ciebie
      troszczyć. Znajdź jednego z nich. Teraz. Wykorzystaj Twoje 24 godziny, lub Twój
      tydzień i powiedz komuś co się z tobą dzieje. Nie ma nic złego w prośbie o
      pomoc. Zadzwoń do psychologa, ostrożnie wybierz jednego z przyjaciół, czy
      księdza, kogoś, kto będzie chciał Ciebie wysłuchać. Nie dokładaj sobie jednak
      dodatkowaego brzemienia chcąc poradzić sobie z tym wyłącznie samemu. Nawet samo
      opowiedzenie komuś , jak znalazłeś się w tym położeniu wyzwoli mnóstwo energii,
      energii potrzebnej Ci do odbudowania równowagi sił w Twojej psychice.
      Ostatnia rzecz, którą chcę Ci przekazać: myśli samobójcze powracają. Po tym,
      jak odejdą musisz nadal się o siebie troszczyć. Dobrym pomysłem bedzie
      psychoterapia

      Zobacz, minęło już kilka minut i wciąż tu jesteś. Naprawdę się cieszę.
      Jako, że doszliśmy aż tutaj, czas na nagrodę. Uważam, że powinienneś dać sobie
      prezent. Tym prezentem będzie siła wewnętrzna. Pamiętasz, na początku strony
      wyjaśniałam, że receptą na sukces jest taka siła wewnętrzna, która pozwoli Ci
      przezwyciężyć cierpienie. Spróbuj zwiększyć swój opór, aż bedzie go więcej, niż
      cierpienia.
      Teraz, kiedy ten tekst mogł dać Ci pewną ulgę najlepszym źródłem siły
      wewnętrznej będzie inna istota ludzka, z którą możesz porozmawiać. Jeżeli
      znajdziesz kogoś, kto bedzie chciał Cię wysłuchać i opowiesz mu o swoich
      odczuciach oraz o tym, jak znalazłeś się w tej sytuacji, od razu wzrośnie Twój
      opór przeciw cierpieniu.
    • jamelia Re: samobojstwo 22.03.02, 12:27
      Zanim się zdecydujesz wyobraź sobie jak lecisz jasnym tunelem, jak otwierasz oczy na nowy swiat, piękny
      swiat, który jednak nie koi Twojego smutku. I spotykasz Jezusa. Jego oczy rozumią i łagodzą, i płaczą. On wie, że
      będziesz musiał wrócić i jeszcze raz zmierzyć się ze swoim cierpieniem. Delikatnie gładzi Cie po policzku i
      wyswietla film Twojego, nieprzeżytego życia. I okazuje się, że już niedługo - jutro, pojutrze, w następnym
      tygodniu... doczekałbys spełnienia swoich marzeń. Teraz jest za późno. Teraz możesz chwycić wyciągniętą dłoń
      Jezusa i przygotować się na kolejne narodziny...

      jamelia :-)
    • czarodziejka LUDZIEEEEEEEEEE 22.03.02, 12:44
      LUDZIEEEEEEEEE !!!!!!!!
      z tego co zrozumialam janusz_b nie chce popelnic samobojstwa, on nas tylko pyta
      o opinie ....
      CHWALA tym, ktorzy probuja go pocieszyc i odwiesc od samobojstwa - UKLONY w
      strone ich altruizmu
      ale nie o tym jest ten watek, nie o tym ....
      janusz - prosze - zaprzecz, ze to bylo takie "wolanie o pomoc"
      janusz - prosze - napisz, ze nie zamierzales ....
      • jamelia Re: LUDZIEEEEEEEEEE 22.03.02, 12:47
        Mój wczesniejszy post -
        opowiadanie dla przyjaciółki dawno temu. Ma się dobrze. :-)

        Powinnam wyjasnić wczesniej.

        jamelia
    • kini Re: samobojstwo 22.03.02, 12:57
      Mój chłopak straszył mnie samobójstwem, jak z nim zerwałam. Pokazywał mi nawet
      fiolkę z trucizną (był chemikiem, więc miał dostęp do różnych substancji).
      Przeżycie było dla mnie okropne, jak wymachiwał mi tym świństwem przed oczami. Bo
      tak do końca to nie miałam pewności, czy tylko mnie straszy, czy naprawdę zaraz
      to łyknie. Przez to wszystko do tej pory nie mogę utrzymywać z nim normalnych
      stosunków i trochę się go boję. Nigdy nie odważyłam się już z nim spotkać, mimo
      że bardzo nalegał.
      • Gość: Ewa Re: DO KINI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.03.02, 14:51
        No jesli taki szantazysta, to ty Kini uwazaj bo tacy to czesto nie siebie
        zabijaja. Naprawde badz ostrozna dziewczyno pisze to jak najbardziej serio.
        Pozdrawiam.
    • Gość: Ewa Re: DO JANUSZA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.03.02, 14:56
      Nigdy nie mozemy byc pewni, ze za ktoras proba szantazu nie kryje sie prawdziwy
      zamiar. Szantazowanie samobojstwem uwazam za cos obrzydliwego wlasnie z tego
      wzgledu. Mojej kolezanki ojciec jak byla malym dzieckiem zwykl tak czesto
      szantazowac rodzine. Kolezanka wpadala w nerwice, bo jako kilkuletnie dziecko
      bardzo go kochala i brala to powaznie. Zreszta jak nie brac skoro tata wybiega
      z domu ze scyzorykiem.
    • fontfont Re: samobojstwo 25.03.02, 19:01
      Moj kolega powiesil sie w czwartek - pierwszy dzien wiosny...Byl praktycznie
      moim przyjacielem.Powiesil sie bo mial problemy a ja nie moglem mu pomoc.Nigdy
      o tym nie mowil.Nie bede sie rozpisywal bo nie o to tu chodzi.Chcialbym
      przytoczyc kilka przyslow.

      "Samobojstwo nie jest odwaga tylko tchorzostwem przed zyciem"
      "Chocbym znalazl sie na samym dnie to i tak slysze pukanie od dolu"

      Zapraszam do refleksji na ten temat.Pozdrawiam.Rafal.
    • karsmo Re: samobojstwo 28.01.19, 12:39
      Polska przoduje wśród krajów, w których podejmowane są skuteczne próby samobójcze. W kategorii wiekowej - dzieci i młodzież zajmujemy niechlubne 2 miejsce w Europie. Żeby to zmienić trzeba rozmawiać i nie ignorować tematu. Zapraszam do przeczytania wpisu na blogu, jako wstępu do rozmowy, dyskusji, działania, podpowiedzi jak reagować, jak sobie radzić, wyjść z impasu.
      oczamipsychiatryterapeuty.blogspot.com/2019/01/mysli-samobojcze-skad-sie-biora-jak-na.html

      • kod_matrixa Re: samobojstwo 07.02.19, 12:59
        Tak to jest jak "leczy" się objawy, a nie przyczyny systemowe i społeczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka