Dodaj do ulubionych

Kłopoty z teściową

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.02, 16:03
Proszę Was o jedno: opowiedzcie o swoich relacjach z teściami, a właściwie z
teściową. Ja jestem 3 i pół roku po ślubie. Jestem z Warszawy, a wyszłam za
mąż za wspaniałego człowieka ze wsi. Jego matka nie mieszka na wsi, zostawiła
męża i przeniosła się do miasta, kupiła tam mieszkanie i zabrała córkę. Córka
wyszła za mąż w tym samym roku co my. Teściowa w ogóle się nami nie interesuje,
a jak już się spotkamy to słyszę tylko słowa krytyki. Natomiast już kupiła
swojej córce mieszkanie, samochód, załatwiła jej pracę, itd itd. My po ponad
dwóch latach mieszkania z moimi rodzicami, postanowiliśmy wynająć mieszkanie,
bo na kupienie nas nie stać. Powiedzcie, dlaczego tak jest. Co lepsze moja
teściowa gania do kościoła co tydzień i siada w pierwszym rzędzie. Na wszelkie
zarzuty znajduje odpowiedź która ją usprawiedliwia typu "przecież widać, że wy
poważnie nie myślicie o mieszkaniu", albo "nie dałam nic Michałowi, bo przecież
on zawsze może wrócić do mnie i mieszkać u mnie". CO BYŚCIE ZROBILI NA MOIM
MIEJSCU?" Nie ukrywam, że wcześniej wściekałam się, że akurat ja trafiłam w
taką rodzinę (przed ślubem zupełnie inaczej mówiła). Kłóciłam się z mężem sto
razy o to samo, teraz trochę mi to mija, ale zadra siedzi ciągle, poza tym
teściowa sukcesywnie dokłada oliwy do ognia. Proszę o rady i opinie.
Obserwuj wątek
    • janusz_b Re: Kłopoty z teściową 27.02.02, 17:40
      przeczytaj moj post na watku "ojciec" sadze ze to jest rowniez sprawa
      utraty kontroli nad synem - ty jestes przeciez ta ktora "zabrala" jej
      dziecko, rywalka..
      Ps. Nie uwiezylabys jak takie brutalne pytanie potrafi wiele zmienic
      pozdrawiam
      janusz
      • Gość: palotka do janusza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.02, 21:35
        Dzięki. Może zadam jej kiedyś takie pytanie, jak będzie ku temu okazja.
        Najgorsze jest to,że ja i mój mąż moglibyśmy żyć tak jakby jej nie było, ale
        niestety ona o sobie przypomina. Potrafi zadzwonić w środku dnia na komórkę do
        Michała i pytać go o różne rzeczy. To nas wyprowadza z równowagi, bo jest to
        pozorna opieka. Gdy dochodzi do konkretów nie odzywa się przez pół roku.
    • Gość: dorkasz Re: Kłopoty z teściową IP: 217.98.233.* 27.02.02, 22:43
      w sumie nie bardzo mam Ci co poradzic bo nie wiem czy problem stanowi to, ze
      swojej corce daje a wam nie czy to, ze w ogole jest i stosunki z nia nie
      ukladaja sie najlepiej. jesli to drugie to nie mam innego wyjscia jak tylko
      odpuscic - sama przeszlam przez male piekielko z tesciowa i jedno co mi pomoglo
      naprawde to to, ze ja totalnie olalam. jest to mozliwe o ile Twoj maz nie
      jest "maminsynkiem" i umie relacje z matka ukladac tak, by nie rzutowaly na
      wasze malzenstwo. najwazniejsi jestescie wy - nawet w wynajetym mieszkaniu ot
      co pozdrawiam i zycze powodzenia :-)
      • Gość: Renka Re: Kłopoty z teściową IP: *.home.cgocable.net 28.02.02, 06:59
        Ja widze, ze kierujesz sie zazdroscia, ze tesciowa jakos tak nierowno rozlozyla
        swoje zainteresowania synem i corka.Ja widzialam to u mojej tesciowej, ze
        faworyzowala swoja corke i wcale sie temu nie dziwilam.Uwazam wrecz, ze matka
        ma do tego prawo. Napewno kocha oboje, ale materialnie pomaga corce, bo to
        corka. Syn , jako chlop, powinien sam zadbac o pomyslnosc swojej rodziny. To
        dziwne, ze oczekujesz od matki , aby pomagala synowi? Ja jestem matka i mam
        syna i corki i zawsze oczekuje od syna adoracji, ale nie wyobrazam sobie zebym
        mu i jego zonie miala pomagac materialnie. TOZ TO CHLOP. Niech pracuje na swoja
        kobiete i nawet zawsze powinien pomoc mamie i siostrze. Po prostu , uwazam, ze
        kobiety powinny zawsze liczyc na wsparcie mezczyzny , a nie odwrotnie.
        To tylko tak ogolnie oceniam twoja sytuacje, bo nie znam szczegolow. Moze sa
        inne przyczyny jak np jakis uraz matki do syna za jakies sprawy z przeszlosci,
        czy moze jakis uraz do ciebie.A moze matka przeznaczyla jakas sume pieniedzy z
        tego gospodarstwa na syna rowniez, ale przyjdzie to w odpowiednim czasie?
        • Gość: winek Re: Kłopoty z teściową IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.02, 09:21
          A mnie się wydaje Rena, że Ty o czymś zapomniałaś. Przecież pomagając swoim
          córkom zamężnym równocześnie pomagasz też ich mężom. A to TEŻ SOM CHŁOPY. Nie
          widzisz, że w ten sposób krzywdzisz rodzonych synów. Moja matka też dawała
          córce wszystko , co mogła, natomiast dla mnie były tylko rady. Wierzyłem, że i
          mi kiedyś pomoże, że zapyta się " Synu, może tobie też potrzeba trochę grosza".
          Nie nigdy czegoś takiego nie usłyszałem. Zawsze ja musiałem pomagać im. Pewnego
          dnia zbuntowałem się i co się stało, wielka obraza majestatu, która trwa do
          dziś. W sumie cieszę się, bo gdyby nie to trwał bym w przekonaniu, że moja mama
          pojmie, że też jestem jej dzieckiem i czasami potrzebuję pomocy. Ot i co.
          Dlatego współczuję Twoim synom.
          • Gość: Renka Re: synkowie IP: *.home.cgocable.net 28.02.02, 15:00
            No, wiesz, moge mu kupic i kupuje drobiazgi, ale , wybacz, CHLOP to CHLOP.
            Powinien wiedziec, ze ma pracowac i utrzymac swoja zone, a nawet pomoc matce i
            siostrom. Taka jestem tradycyjna.Synkowie musza wiedziec , po co sie urodzili.
            Napewno nie po to, aby byc traktowani na rowni z kobietami.Kobieta jest slabsza
            istota. I dzwiga wiekszy stres w malzenstwie. Niech sie zastanowi przed slubem,
            a nie czeka na laske tesciowej. Dzielenie majatku szczegolnie jak jest
            niewielki jeszcze bardziej oslabia go.Jezeli przyjmiemy, ze sie ma majatek
            warty dawania, to trzeba dawac temu, kto potrafi GO POMNOZYC.A nie przejesc.
            Nie sadzisz?
            • kini Re: synkowie 28.02.02, 15:15
              Czytam to wszystko i oczom nie wierzę. Jak kobieta może w ten sposób myśleć?
              Przecież w ten sposób wzmacniasz patriarchalny model rodziny - mężczyzna zarabia,
              a kobieta jest od niego zależna. Boże.
              Ja w życiu bym nie chciała, żeby moja teściowa w ten sposób myślała. Ja pracuję i
              będę pracować. Nikt nie musi mnie utrzymywać!
            • Gość: Martyna Re: synkowie IP: *.proxy.aol.com 28.02.02, 19:09
              Gość portalu: Renka napisał(a):

              > No, wiesz, moge mu kupic i kupuje drobiazgi, ale , wybacz, CHLOP to CHLOP.
              > Powinien wiedziec, ze ma pracowac i utrzymac swoja zone, a nawet pomoc matce i
              > siostrom. Taka jestem tradycyjna.Synkowie musza wiedziec , po co sie urodzili.
              > Napewno nie po to, aby byc traktowani na rowni z kobietami.Kobieta jest slabsza
              >
              > istota. I dzwiga wiekszy stres w malzenstwie. Niech sie zastanowi przed slubem,
              >
              > a nie czeka na laske tesciowej. Dzielenie majatku szczegolnie jak jest
              > niewielki jeszcze bardziej oslabia go.Jezeli przyjmiemy, ze sie ma majatek
              > warty dawania, to trzeba dawac temu, kto potrafi GO POMNOZYC.A nie przejesc.
              > Nie sadzisz?

              Jak czytam takie posty to mi ciarki przechodza po plecach.
              Naprawde krzywdzisz swego syna nie traktujac go na rowni z corka to po pierwsze.
              Po drugie krzywdzisz tez corke nie przez to, ze jej pomagasz ale przez to, ze
              wpajasz jej do glowy przekonanie, ze jest slaba, niesamodzielna co stanie sie
              jesli Ciebie zabraknie , jesli zabraknie jej meza, ktory bedzie pomagal, jak
              sobie poradzi w zyciu dorastajac w takim przekonaniu. co zrobi gdy bedzie zdana
              na sama siebie.
              Kobiety nie sa slabsze , czasami zarabiaja wiecej niz mezczyzna , potrafia byc
              silne psychiczne i niezalezne.
            • Gość: Ignac Re: synkowie IP: 195.94.207.* 13.03.02, 10:21
              Gość portalu: Renka napisał(a):

              > No, wiesz, moge mu kupic i kupuje drobiazgi, ale ,
              wybacz, CHLOP to CHLOP.
              > Powinien wiedziec, ze ma pracowac i utrzymac swoja
              zone, a nawet pomoc matce i
              > siostrom.

              Dobrze gada, tak trzymać.
        • Gość: palotka Re: Kłopoty z teściową IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.02, 09:29
          Wiesz co cieszę się, że nie jestem twoim dzieckiem. Dziwne masz podejście do
          włąsnych dzieci. To znaczy, że syn jest kimś gorszym? A przcież córka też
          kiedyś wyjdzie za mąż i znajdzie sobie takiego chłopa, który ma na nią robić.
          Nie, czegoś tu nie rozumiem. Ja wychowuję dziecko i nie umiałabym puścić go
          świat i nie martwić się o nie wcale, bo jest to chłop. Przecież TO MOJE
          DZIECKO. Ono może potrzebować pomocy jakiejkolwiek. To znaczy, że dziewczyna ma
          lepiej od urodzenia???? Nie sądzę.
        • aleksandra3 Re: Kłopoty z teściową 12.03.02, 10:10
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > kocha oboje, ale materialnie pomaga corce, bo to
          > corka. Syn , jako chlop, powinien sam zadbac o pomyslnosc swojej rodziny. To
          > dziwne, ze oczekujesz od matki , aby pomagala synowi? Ja jestem matka i mam
          > syna i corki i zawsze oczekuje od syna adoracji, ale nie wyobrazam sobie zebym
          > mu i jego zonie miala pomagac materialnie. TOZ TO CHLOP. Niech pracuje na swoja
          >
          > kobiete i nawet zawsze powinien pomoc mamie i siostrze. Po prostu , uwazam, ze
          > kobiety powinny zawsze liczyc na wsparcie mezczyzny , a nie odwrotnie.
          > Oj Renka, Renka, Ty i Tój Mężczyzna powołaliści kiedyś do życia dzieci. One się
          same na świat nie prosiły. Co więcej , to że akurat masz syna (i córki), to
          zasługa Twojego mężczyzny. Pamiętaj, że syn sam sobie płci nie wybierał. NIe każ
          go więc za to, że tak się stało i traktuj swoje dzieci równo. Bo jeżeli tego nie
          będziesz robiła, to Ci kiedyś za to odpłacą pięknym za nadobne.


    • mimoza Re: Kłopoty z teściową 28.02.02, 09:35
      Przyłączę się do dyskusji na ten temat, choć może nie mam ewidentnego "kłopotu
      z teściwą" ale mam teściwą i to już wystarczy. Wydaje mi się, że teściowie
      nawet jak będą najlepsi, to zawsze coś się na nich znajdzie. Nie wiem czemu tak
      jest. Ja jestem osobą niekonfliktową, bardzo tolerancyjną, ugodową i nauczyłam
      się obojętności na niektóre sprawy. Nie przejmuję się nadmiernie i nie rozważam
      zachowania teściowej, nie wypatruję i nie wyszukuję rzeczy, które mogłabym
      określić jako jej działanie przeciwko mnie, ale mimo tego drażni mnie tym co
      robi. To wszystko w wykonaniu mojej mamy byłoby dobre, zabawne itp.
      Gdyby moja teściowa tak jak Palotki wspierała tylko moją szwagierkę pewnie
      osądziłabym ją negatywnie, ale gdybay moja mama wspierała tylko córkę a nie
      syna pewnie uznałabym że ma rację, bo chłopak sobie i tak jakoś poradzi itp.
      Chyba tak już jest że teściwie mają dużo bardziej surową skalę ocen niż raszta
      bliskiej rodziny.
      Moja teściwa obiektywnie mówiąc jest dobrą kobietą, ale ... Jesteśmy po ślubie
      prawie dwa lata. Mieszkamy we własnym mieszkaniu ale na tej samej ulicy co
      teściowie. W ciągu tego okresu moja teściowa odwiedziła nas poza
      uroczystościami typu imieniny, urodziny dokładnie 4 razy. Moja mam być może
      niewiele częściej, ale moja mama mieszka na drugim końcu miasta i zawodowo
      pracuje. Teściowa jest emerytką. Mija nasz blok kilka razy w ciagu dnia idąc do
      sklepu, do koscioła itp. Nie znaczy to że ja za nią tesknię, ale dziwi mnie to
      że nie ma chęci zajść do nas. Może kontakty syna i matki są nieco inne niż
      matki i córki, bo ja ze swoją mamą mogłybyśmy spotykać się codziennie i
      miałybyśmy o czym gadać i wogóle, ale z przyczyn różnych (wiadomo) jest to
      niemożliwe. Ale gdybyśmy mieszkały tak blisko to napewno byłoby inaczaj. Nigdy
      jeszcze teściowej nie zrobiłam kawy takiej jak chce. Zawsze skrytyjkuje że za
      słaba, za mocna, za zimna, a to nie rozpuszczalana, a to nie fusiasta a
      ostatnio przeszła już samą siebie i stwierdziła ze jest za dużo bo ona lubi
      małą. I mój mąż poszedł zrobić jej drugą w maleńkiej filiżance a tą wyleliśmy.
      Przegięła. Olewam to. Ale uważam że prowokuje mnie. Inna synowa mogłaby się
      wściec. To są drobiazgi, wiem, ale rzeczy wielkie składają sie z drobiazgów.
      Mogłabym jeszcze nazbierać takich parę irytujacych przypadków. Poza ty wiem, że
      w potrzebie nie odmówiłaby nam pomocy tylko czy jeśli takich drobiazgów
      nazbiera się dużo, czy ja będę ją o tę pomoc prosić ? czy nie stracę do niej
      zaufania ? czy będę ją lubić ? czy będę potrafiła czegoś od niej chcieć ? Czas
      pokaże.
    • szary_ptak Re: Kłopoty z teściową 28.02.02, 09:49
      Gość portalu: palotka napisał(a):
      /.../
      Jestem z Warszawy, a wyszłam za
      > mąż za wspaniałego człowieka ze wsi. /.../

      Ktoś go wychował...prawda?

      >Teściowa w ogóle się nami nie interesuje,

      Zapewniam Cie, Palotko - wielu daloby wiele, zeby sie nimi tesciowa "nie
      interesowala"...
      > a jak już się spotkamy to słyszę tylko słowa krytyki. Natomiast już kupiła
      > swojej córce mieszkanie, samochód, załatwiła jej pracę, itd itd. My po ponad
      > dwóch latach mieszkania z moimi rodzicami, postanowiliśmy wynająć mieszkanie,
      > bo na kupienie nas nie stać.
      >Powiedzcie, dlaczego tak jest.
      Czyżby zazdrość przez Ciebie przemawiała?...;-))

      >Co lepsze moja teściowa gania do kościoła co tydzień i siada w pierwszym rzędzie.
      A to co ma do rzeczy?

      > Na wszelkie zarzuty znajduje odpowiedź która ją usprawiedliwia typu "przecież
      >widać, że wy poważnie nie myślicie o mieszkaniu", albo "nie dałam nic
      >Michałowi, bo przecież on zawsze może wrócić do mnie i mieszkać u mnie".

      Jakie zarzuty? Dotyczące biegania do koscioła, czy braku "spadku" jeszcze przed
      jej smiercia?

      CO BYŚCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU?" Nie ukrywam, że wcześniej wściekałam się,
      że akurat ja trafiłam w taką rodzinę (przed ślubem zupełnie inaczej mówiła).

      Czy wyszłaś za tego wspaniałego człowieka dla majątku?

      >Kłóciłam się z mężem sto razy o to samo, teraz trochę mi to mija, ale zadra
      >siedzi ciągle, poza tym teściowa sukcesywnie dokłada oliwy do ognia. Proszę o
      >rady i opinie.

      O co się z mężem kłóciłaś? Że nie "wychował" mamusi? Że nie potrafi jej zmusić do
      kupienia wam mieszkania?

      Moim zdaniem - masz fajną teściową. Wiem, co mówię, wierz mi...;-)))

      Życzę wiele radości z dojścia do wszystkiego samodzielnie.
      I...syna...( a w przyszłości podobnej synowej...;-))

      Pozdrawiam

      B.
      • Gość: palotka Re: Kłopoty z teściową IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.02, 09:58
        szary_ptak napisał(a):

        > Gość portalu: palotka napisał(a):
        > /.../
        > Jestem z Warszawy, a wyszłam za
        > > mąż za wspaniałego człowieka ze wsi. /.../
        >
        > Ktoś go wychował...prawda?
        > Wychowywała go babcia, bo matka była zajęta pracą i karierą.
        > >Teściowa w ogóle się nami nie interesuje,
        >
        > Zapewniam Cie, Palotko - wielu daloby wiele, zeby sie nimi tesciowa "nie
        > interesowala"... Czyżby?
        > > a jak już się spotkamy to słyszę tylko słowa krytyki. Natomiast już kupiła
        >
        > > swojej córce mieszkanie, samochód, załatwiła jej pracę, itd itd. My po pon
        > ad
        > > dwóch latach mieszkania z moimi rodzicami, postanowiliśmy wynająć mieszkan
        > ie,
        > > bo na kupienie nas nie stać.
        > >Powiedzcie, dlaczego tak jest.
        > Czyżby zazdrość przez Ciebie przemawiała?...;-)) To nie zazdrość, tylko
        poszukiwanie sprawiedliwości.
        >
        > >Co lepsze moja teściowa gania do kościoła co tydzień i siada w pierwszym rz
        > ędzie.
        > A to co ma do rzeczy? Oj ma, chyba, że jesteś niewierzący...
        >
        > > Na wszelkie zarzuty znajduje odpowiedź która ją usprawiedliwia typu "prze
        > cież
        > >widać, że wy poważnie nie myślicie o mieszkaniu", albo "nie dałam nic
        > >Michałowi, bo przecież on zawsze może wrócić do mnie i mieszkać u mnie".
        >
        > Jakie zarzuty? Dotyczące biegania do koscioła, czy braku "spadku" jeszcze prze
        > d
        > jej smiercia? Zarzuty: dlaczego mamo do nas nie przyjedziesz i zobaczysz jakie
        mieszkanie wynajmujemy, albo nie zobaczysz jak twoja wnuczka rośnie?
        >
        > CO BYŚCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU?" Nie ukrywam, że wcześniej wściekałam się,
        >
        > że akurat ja trafiłam w taką rodzinę (przed ślubem zupełnie inaczej mówiła).
        >
        > Czy wyszłaś za tego wspaniałego człowieka dla majątku? Już to gdzieś słyszłam.
        Majątek to mam w głowie tylko drażni mnie sposób w jaki ludzie mnie traktują.
        >
        > >Kłóciłam się z mężem sto razy o to samo, teraz trochę mi to mija, ale zadr
        > a
        > >siedzi ciągle, poza tym teściowa sukcesywnie dokłada oliwy do ognia. Prosz
        > ę o
        > >rady i opinie.
        >
        > O co się z mężem kłóciłaś? Że nie "wychował" mamusi? Że nie potrafi jej zmusić
        > do
        > kupienia wam mieszkania? Czy człowieka można do czegoś zmusić jak tego nie
        chce. Sądzę, że w ogóle nie jeteś obiektyny i wcale nie rozumiesz sytuacji.
        >
        > Moim zdaniem - masz fajną teściową. Wiem, co mówię, wierz mi...;-)))
        >
        > Życzę wiele radości z dojścia do wszystkiego samodzielnie.
        > I...syna...( a w przyszłości podobnej synowej...;-))
        >
        > Pozdrawiam
        >
        > B.
        Dzięki. Z twoich bardzo miłych rad. Już wiele podobnych w życiu słyszałam. Wierz
        mi ona powinna być dumna z takiej synowej i syna i wnuczki jak my i szkoda tylko,
        że jest.
        Pozdr.
        • szary_ptak Re: Kłopoty z teściową 28.02.02, 10:56

          Przepraszam, Palotko, jesli Cie uraziłam swoją wypowiedzią...Nie miałam takiej
          intencji, naprawdę.

          Wiesz, wydaje mi sie, ze wiekszość "nieszczęść" bierze sie z tego "poszukiwania
          sprawiedliwości", ale takiego specyficznego: "nieważne, czy mnie jest dobrze -
          najwazniejsze, zeby drugiemu człowiekowi nie było lepiej...;-)) Bo przeciez on
          nie jest ode mnie wcale lepszy"...
          I to właśnie, jak zwykle nieudolnie, chciałam przekazac w moim poprzednim poscie.

          Pozdrawiam

          B.


        • Gość: ja Re: Kłopoty z teściową IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 15:52
          wiesz ...by nie sugerować się czytałam jedynie twoje posty...ba! dlatego
          dochodzę do wniosku że pewien gatunek teściowych się w ogóle nie zmienia! Może
          taka ich uroda lub jej brak. Jesteśmy 29 lat po ślubie.... mogę ci w tych
          relacjach dopisać dalszy ciąg!!!!!!!!
          Sytuacja Wasza i nasza są identyczne! POwtarzam IDENTYCZNE!
          chcesz napisz...mam sporo do opowiedzenia!
          Pozdrawiam
          bgp2001@poczta.gazeta.pl
          • Gość: palotka Re: Kłopoty z teściową IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.02, 17:17
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > wiesz ...by nie sugerować się czytałam jedynie twoje posty...ba! dlatego
            > dochodzę do wniosku że pewien gatunek teściowych się w ogóle nie zmienia! Może
            > taka ich uroda lub jej brak. Jesteśmy 29 lat po ślubie.... mogę ci w tych
            > relacjach dopisać dalszy ciąg!!!!!!!!
            > Sytuacja Wasza i nasza są identyczne! POwtarzam IDENTYCZNE!
            > chcesz napisz...mam sporo do opowiedzenia!
            > Pozdrawiam
            > bgp2001@poczta.gazeta.pl

            Jeszcze dzisiaj wieczorem odezwę się do Ciebie, bo bardzo chętnie posłucham co
            może dalej mnie spotkać. Pozdrawiam.
    • kasia28 Re: Kłopoty z teściową 28.02.02, 11:12
      Mnie się wydaje , ze najwięcej do zrobienia ma Twój mąż. Ja i moja teściowa
      też od poczatku sie nie rozumiałyśmy (i chyba nadal tak jest). Ona pochodzi z
      tradycyjnej, śląskiej rodziny, ja z domu. w którym matka była osobą tytularną.
      Nie sprzątała, nie gotowała,nie prała, nie robiła zakupów, nie załatwiała
      spraw na poczcie i na miescie. Odkąd skończyłam trzecią klasę podst. wszystko
      to ja robiłam. Oprócz tego musiałam pomagac jej w pracy (pracowała w domu) i
      chodzić do szkoły. I paradoksalnie choc tyle w domu robiłam tak naprawdę nie
      nauczyła mnie w ogóle pracy w domu. Moja teściowa nie mogła znieść, ze śpię
      do 10-tej, jemy kiedy nam się chce, jak chce to posprzątam a jaka nie to nie i
      idę na spacer z mężem itd.Duzo takich było rzeczy. Mój mąż je akceptował ona
      nie i wiele razy wysłuchiwał na mój temat. Ale zawsze mnie tłumaczył przed
      Nią, kilkakrotnie po prostu uciął dyskusję i starał się Ją przekonać, ze nie
      jestem taka zła a On jest szczęśliwy. Po kilku latach się udało. Tzn. nie pała
      do mnie miłoscią, ale zaakceptowała mnie taką jaką jestem, juz się nie dziwi
      wielu rzeczom. Potrafi nawet zdobyć się na słowa uznania. Nawet gdy tesciowa
      nie lubiła mnie gdy widziała, ze mąż nie zachowuje się wobec mnie dobrze
      stawała w mojej obronie i tak jest do dzisiaj. Dlatego sądzę, ze dużo zależy
      od Twojego męża, by zmieniła swój stosunek do Ciebie.
      Jeśli chodzi o pomaganie to teściowie są bardzo sprawiedliwi. Mąż ma brata i
      teściowie pomagają jak mogą obojgu. Owszem pomoc ta była najwieksza na
      poczatku małżeństwa, gdy zdarzało się , iż tydzień przed wypłatą byliśmy bez
      grosza i teściowie nas żywili. Potem ta pomoc była coraz mniejsza, bo stać nas
      było na to, a poza tym uwazam, ze rodzice nie sa od tego zeby w kółko pomagać
      dzieciom. Moga pomóc, gdy stac ich na to, ale dzieci powinny same sie
      dorabiać. Myśmy potem chcieli sami dochodzić do tego co mamy, po prostu głupio
      by nam było, ze rodzice kupili nam mieszkanie, samochód itd. Co innego jeśli
      pożyczą na jego zakup. I teściowie pomagają nam do dziś, ale zawsze jest to na
      zasadzie małej pomocy albo pożyczki, która oddajemy. I jest to nasza wola, nie
      ich. To są ich ciężko zarobione i odłożone pieniądze i nie mamy do nich
      żadnych praw. Rodzice mają obowiązek nas wychować i utrzymać póki jestesmy
      dziećmi, potem "moga" nam pomóc ale nie musza.
      • Gość: rusałka Re: Kłopoty z teściową IP: 195.205.68.* 28.02.02, 13:53
        Absolutnie sie zgadzam z tym, ze rodzice nie sa od tego zeby nas utrzymywac
        całe zycie. Oni maja nas dobrze wychowac i w miare mozliwości swych dać godny
        start w dorosłe zycie, czyli na przykład wydać za maż, lub pomóc szukac
        mieszkania (nie finansowac tylko pomóc szukac)Oczywiscie jesli maja ochotę i
        mozliwości to dlaczego nie. Ale to nie jest juz ich rodzicielski obowiazek.
        Z drugiej strony uważam że jeśli pomagaja to powinni pomagać sprawiedliwie,
        chyba że któremus z dzieci powodzi sie znacznie lepiej, ale to jest juz bardzo
        subiektywne.
        Najlepiej po prostu z gruntu założyć że liczy sie tylko na siebie.
        Po co wchodzić w dorosłe zycie jeśli tak naprawde nie chce się być
        samodzielnym, tylko dla przyjemnosci? takie przyjemne małzeństwo sponsorowane.
        Kurcze, bajka!
    • Gość: Zosia Re: Kłopoty z synowa??????? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.02.02, 21:12
      Dziewczyny a jak wy widzicie siebie w roli tych przyszlych tesciowych? Nie
      boicie sie ,ze wy rowniez bedziecie tak szczegolowo analizowane? Ja mojej
      tesciowej nigdy nie znalam i serdecznie tego zaluje, bo mysle, ze ona kierowala
      by sie jednak miloscia do swojego syna, a nie wyrachowaniem jak macocha mojego
      meza. Nie przyszloby wam do glowy, ze to fajnie miec taka tesciowa? Oczywiscie
      zdaje sobie z tego sprawe, ze i matka moze byc potwornie falszywa i
      wyrachowana, ale to chyba jednak rzadsze przypadki. Tesciowa, ktora nie
      odwiedza to problem, ta ktora odwiedza to jeszcze wiekszy problem, Boze kto by
      wam dogodzil. Dlaczego matka, ktora przechodzi kolo domu swojego syna nie
      wstepuje do niego? Ja nie mowie, ze chcialabym komus ciagle siedziec na karku,
      ale byloby to dla mnie bardzo przykre nie czuc sie mile widziana , przez
      synowa. Wtedy napewno wstepowalabym rzadziej niz 4 razy do roku. Mimoza moze
      postaraj sie aby twoja tesciowa czula sie dobrze w twoim domu, moze sama
      sporzadzi te kawe wowczas . Piszesz, ze tesciowa przegiela, to tak troche brzmi
      dla mnie bez szacunku. Ja mysle, ze ty ciagle uswiadamiasz swojemu mezowi jej "
      grzechy" aby pozniej miec powod aby tesciowej u siebie nie goscic. Mysle ze to
      jest rezultat twojej zazdrosci o milosc meza do innej kobiety, nawet jesli to
      jest matka, a moze wlasnie przede wszystkim.
      • Gość: królik Re: Kłopoty z synowa??????? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 23:03
        widać ,że nie miałaś teściowej- ja mam odczucie, że w nich gromadzi się całą
        złośliwość świata
        • Gość: Renka Re: Zosia , masz racje!!! IP: *.home.cgocable.net 28.02.02, 23:21
          Zosia, ja nie jestem tesciowa i chyba dluga nia nie bede, ale ze zdziwieniem
          obserwuje, ze zawsze kolo mnie jest na roznych imprezach pelno mlodziezy. Moj
          wiek tego nie usprawiedliwia, raczej cos innego. Ja na pewno nie bede wchodzic
          w droge mlodym, jezeli mnie nie zaprosza, jak moge wstepowac na kawe? Przeciez
          to mlodzi, swiezo po slubie, a moze oni wlasnie wtedy, po pracy znajduja sie w
          samym centrum milosnych uniesien, moze sie kochaja na stole w kuchni? A tu
          tesciowa wtarabania sie im , natretnie dzwoniac jak na alarm..
          Kochana palotko, miej litosc dla swojej madrej tesciowej. Ona wie co robi.
          • Gość: Zosia Re: Zosia , masz racje!!! DO RENKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.03.02, 04:54
            Renka to ,ze staram sie zrozumiec druga strone, nie znaczy,ze juz jestem
            tesciowa. Mam dwoch synow , mlodszy ma 3 lata, wiec tak szybko nia nie zostane,
            kiedys jednak to nastapi. Ty chyba tez masz synow, a wiec kiedys zostaniesz ta
            wredna tesciowa. Kazda z nas ,ktora ma dzieci, a synow w szczegolnosci. Piszesz
            ze tesciowa moze przeszkadzac w tych milosnych igraszkach na stole kuchennym.
            Co maja wobec tego zrobic ci mlodzi, ktorzy nie maja jeszcze wlasnego
            mieszkania i mieszkaja u tesciow? Kaza im sie wynosic z ich wlasnej kuchni ,bo
            wlasnie musza seks uprawiac w tym miejscu? Ciesze sie ,ze tak mlodzienczo sie
            sama oceniasz, czy jednak jestes pewna ze i twoje synowe beda miec do ciebie
            taki pociag jak ta mlodziez o ktorej piszesz?
            • Gość: Renka Re: moja przyszla synowa IP: *.home.cgocable.net 01.03.02, 05:47
              Mysle, ze nie bede sie wtracac do mlodych, bo to nie w moim stylu, a tak
              naprawde nie zalezy mi jak mnie bedzie oceniac moja synowa. Ja mam o sobie
              wlasciwa ocene..hehheee, a ona, czy chce, czy nie chce mnie zaakceptowac, to
              jej sprawa. Jak narazie moja ewentualna synowa jest swietna dziewczyna. Ze
              swieca takiej dzisiaj szukac.Widze, ze gdyby ona mialaby nia rzeczywiscie byc,
              moja pozycja na pewno nie bedzie zbyt wysoka, hehehehe. Ale ja rozumiem,
              starzeje sie , niestety i pora kosci wygrzewac na sloneczku i pluskac sie w
              oceanie, a nie zajmowac sie sprawami mlodych.
              Mieszkanie z tesciami i rodzicami odradzam ZAWSZE. Nigdy z nikim nie mieszkac.
              Sami.Nawet za cene jednej pensji.Ale o niebo stresu mniej :)
              Kochajmy sie tesciowie i rodzice, ale z daleka , kochani.Wspolne mieszkanie to
              koszmar. 2 lata doswiadczenia za mna.
              • Gość: palotka Re: moja przyszla synowa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.02, 08:55
                Tak Cię czytam Renka i dziwię się. Masz takie dobre zdanie o sobie i tak Ci się
                wydaje, że jesteś taka wspaniała, bo młodzi ludzie Cię lubią. OK. Fajnie.
                Jednak życie płata różne figle i ta kochana przyszła synowa może okazać się
                kiedyś zupełnie inna. Sama znam takie przypadki. U mnie było inaczej, moi
                teście oczerniali mnie jak tylko mogli i do kogo się dało, ale to było przed
                ślubem. Pomimo wszystko nie kierowałam się tym zbytnio, bo za mąż wychodzi się
                za ich syna, a nie za teściów. Grubo się myliłam. Teściowa zobaczyła, że nam
                razem jest dobrze i w inny sposób wchodzi w nasze życie. Mój mąż chyba zbyt
                wiele dobroci od niej się podziewał, widząc jak pomaga jego siostrze. Ona nie
                pracował do 28 roku życia. W pieleszach u mamusi sziedzi aż do dzisiaj, tyle że
                z mężem i swoją córką. Mieszkanie kupili ponad rok temu i nie chcą się
                wyprowadzać od mamusi. Sądzę, że ona pomimo, że tak bardzo pomaga jej przy
                okazji nie nauczyła jej samodzielności. Czasem myślę, że przeginanie w drugą
                stronę bywa niedobre.
                • Gość: Renka Re: moja przyszla synowa(palotka) IP: *.home.cgocable.net 08.03.02, 02:37
                  Palotka, widze juz , ze chyba to wszystko inaczej wyglada niz myslisz.Jezeli
                  oni mieszkaja z matka w dalszym ciagu, to matka po prostu ulokowala pieniadze,
                  ktore miala. Zrobila to na nazwisko corki, bo nie mogla na siebie.O ile wiem,
                  nie mozna chyba miec dwoch (spoldzielczych) mieszkan w Polsce.Pewnie wynajmuja
                  mieszkanie i robia biznes. I dobrze.Zeby bylo na potem dla dwojga, corki i
                  syna :)
                  • Gość: palotka Re: moja przyszla synowa(palotka) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 15:48
                    Optymistka z Ciebie. Mieszkanie stoi puste. Nikomu nie jest wynajmowane. Po
                    prostu jest tak jak napisałam wcześniej. Córka nie bardzo chce się wyprowadzić
                    od mamusi. A o moim mężu nawet nikt tutaj nie mówi. Więc przestań
                    usprawiedliwiać moją teściową, gdyż w ogóle nie znasz tego człowieka i nie
                    jesteś w stanie nawet w małej części zrozumieć jej postępowania. Wystarczy, że
                    jej własne dziecko, czyli mój mąż tego nie rozumie.
                • sabe-na Za kogo sie wychodzi... 08.03.02, 16:11
                  Gość portalu: palotka napisał(a):

                  U mnie było inaczej, moi
                  > teście oczerniali mnie jak tylko mogli i do kogo się dało, ale to było przed
                  > ślubem. Pomimo wszystko nie kierowałam się tym zbytnio, bo za mąż wychodzi się
                  > za ich syna, a nie za teściów. Grubo się myliłam.

                  Wychodzac za maz - wchodzisz tym samym do rodziny meza. On jest odrebnym
                  czlowiekiem - ale wychowal sie w tej rodzinie i dziedziczy te a nie inne geny.

                  I predzej czy pozniej to wyjdzie z niego.

                  Przestan liczyc na pieniadze tesciowej. I nie staraj sie udowadniac mezowi ze
                  jestes lepsza od jego matki. Przynajmniej nie rob tego slowami.

                  S.
                  • Gość: ja Re: Za kogo sie wychodzi... IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 17:10
                    miałam porozumiewać się z autorką pierwszego postu li tylko prywatnie...ale po
                    przeczytaniu waszych mądrości życiowach cholera mnie wzięła! czy w tych
                    układach chodzi o pieniądze, czy też o zwykłe ludzkie normalne porozumienie? A
                    już w ogóle nie pojmuję dobrych rad.... wybaczcie! po wielu latach małżeństwa -
                    mogę coś powiedzieć, sama zresztą pewnie niebawem będę teściową! Obeoje
                    będziemy! Czasami mam wrażenie że musicie swoje filozofie drogie panie gdzieś
                    ulokować i lokujecie je tu! Po co? ano po to żeby czasami dokuczyć, żeby
                    czasami we własnych oczach pokazać się sobie "jaka to ja jestem mądra!"
                    Zastanów się jedna z drugą nad tym co piszesz, co oceniasz... a ty Dominika nie
                    przejmuj się tak bredniami! pozdrawiam
                    • sabe-na Re: Za kogo sie wychodzi... 08.03.02, 17:34
                      Gość portalu: ja napisał(a):

                      > miałam porozumiewać się z autorką pierwszego postu li tylko prywatnie...ale po
                      > przeczytaniu waszych mądrości życiowach cholera mnie wzięła! czy w tych
                      > układach chodzi o pieniądze, czy też o zwykłe ludzkie normalne porozumienie? A
                      > już w ogóle nie pojmuję dobrych rad.... wybaczcie! po wielu latach małżeństwa -
                      >
                      > mogę coś powiedzieć, sama zresztą pewnie niebawem będę teściową! Obeoje
                      > będziemy! Czasami mam wrażenie że musicie swoje filozofie drogie panie gdzieś
                      > ulokować i lokujecie je tu! Po co? ano po to żeby czasami dokuczyć, żeby
                      > czasami we własnych oczach pokazać się sobie "jaka to ja jestem mądra!"
                      > Zastanów się jedna z drugą nad tym co piszesz, co oceniasz... a ty Dominika nie
                      >
                      > przejmuj się tak bredniami! pozdrawiam

                      Przyznam ze teraz nie pojmuje!
                      Jezeli nie mozna pisac co sie mysli - to po co w ogole pisac na forum?
                      Jezeli ktos chce czytac tylko wypowiedzi "za" to powinien to oglosic w pierwszym
                      poscie.

                      Pozdrawiam
                      • Gość: Renka Re: Za kogo sie wychodzi... IP: *.home.cgocable.net 08.03.02, 21:50
                        No wlasnie, przeciez na forum moze pisac kto chce i co chce, oczywiscie pod
                        pewnymi warunkami (znanymi jako terms of..) Zatem mimo, ze mieszkanie stoi
                        puste, wydaje mi sie, ze to dobra lokata pieniedzy tesciowej.hehehehe.
                        Jednym slowem tesciowa ma glowe i tego samego pewnie oczekuje od synowej...i
                        syna.Ja sama znam pare historii mlodych, ktorym wszystko na poczatek malzenstwa
                        dano, mieszkanie , samochod , czyli te tzw dobra raczej luksusowe w Polsce.
                        Dostac cos takiego na prezent..WOW ! Wcale nie sa w lepszej kondycji dzis po
                        latach okolo 10.Natomiast znam tych, ktorzy sie nie ogladali na nikogo i maja
                        sie swietnie, nawet tesciom i rodzicom pomagaja.
                        • hookean W skąpstwie miłość jest ukryta 09.03.02, 04:13
                          Uważam podobnie jak Renka, teściowa Wasza ma łeb na karku i wie co robi, życie
                          to jest biznes a nie instytucja charytatywna. Nie zamieszkane lokum nie jest
                          niszczone a tym samym zyskuje na wartości miast tracić przez Was. Swoją drogą
                          rzeczywiście im bogatsza teściowa tym mniej powinna dawać, bo to oznaka jej
                          miłości, która pozwoli Wam pojąć, że musicie liczyć tylko na siebie i zacząć na
                          własną rękę się urządzać. Jak już się uda Wam wzbogacić powinniście też pomóc
                          zaopatrzyć to puste mieszkanie, aby jeszcze bardziej wzrosło na wartości,
                          zrobicie tym samym jednoznaczny gest, że szanujecie teściową, co może skłoni
                          ją, aby dać Wam kiedyś to mieszkanie, gdy go już nie będziecie potrzebowali.
                          Tak, więc zacznijcie dostrzegać w jej postępowaniu to, czego na pierwszy rzut
                          oka nie widać:))
                          • Gość: palotka Re: W skąpstwie miłość jest ukryta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 08:27
                            Poczytaj sobie wszystkie posty od początku to zrozumiesz, że to puste
                            mieszkanie nie jest moje i ja nawet go nie widziałam w środku, a Ty mi mówisz,
                            że mam je urządzać? Nie sugeruj się ostatnimi wypowiedziami. Poza tym jak miło
                            popatrzeć jak wiele ludzi ma na ten temat coś do powiedzenia. Fajnie, że jest
                            Was wszystkich przeciwko mnie sporo. Mówię Wam śpiewalibyście inaczej gdybyście
                            sami znaleźli się w takiej sytuacji. Pozdr
                            • hookean Re: W skąpstwie miłość jest ukryta 09.03.02, 10:56
                              nie wyczułaś ironii?
                    • debe Re: Za kogo sie wychodzi... 08.03.02, 22:19

                      Kobieto, jakim prawem kogokolwiek tu oceniasz. Ze niby Ty jestes taka madra, a
                      Ci ca smia miec inne opinie to co? banda glupcow???
                      Autorka prosila o opinie i rady i kazdy stara sie na swoj sposob. Jesli czesc z
                      nich Jej sie przyda, to i tak to wiele. A ocena ktore nalezy do Niej. I tylko
                      do niej. Na tym wlasnie polega forum.

                      "Zastanów się jedna z drugą nad tym co piszesz, co oceniasz... "

                      moze by tak zaczac od siebie...
                    • Gość: Zosia Re: DO JA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.03.02, 22:43
                      No wlasnie czy ty sie zastanowilas co ty wypisujesz? Ze mna nikt sie nie musi
                      zgadzac, cenie sobie odmienne punkty widzenia. Jedna napisze jedno, druga
                      napisze cos innego, z innego punktu widzenia. Z tego wychodzi juz jakis szerszy
                      obraz i wnioski mozna wyciagnac, jesli ktos chce. Jesli zas ktos chce tylko
                      przytakiwac jak przyslowiowy kon to wowczas pisze tak jak ty Ja. Pozdrawiam
                      Renke i inne dziewczyny, ktore nie boja sie wyrazac swoje opinie.
                      • Gość: klonAN tak sobie ogolnie IP: *.proxy.aol.com 09.03.02, 03:29
                        Ja rowniez uwazam, ze problem tesciowej to taki, na ktory mozna miec rozne
                        opinie. Opinia Renki tez ma miejce na tym forum, chociaz moze szokowac i
                        denerwowac. Ale to tylko opinia. Tesciowa - to odwieczny problem. Tesciowa
                        nigdy nie bedzie matka, choc znam przypadaki, ze ktos ma lepsze relacje z
                        tesciowa niz matka.

                        Moja matka wkrotce tez bedzi teciowa i czuje sie blizej zwiazana ze mna niz
                        bratem, bo ja tez wiecej sie pzykladam, by miec dobra z matka relacje. Mama
                        lubi przyszla synowa, ale z bratem sie nie najlepij dogaduje, Moj brat olewa i
                        jest bardzo oschly wobec mamy. Ona twierdzi, ze nie czuje zadnej milosci z
                        jego strony i pewnie dlatego szuka jej u mnie. Nie ma to jednak wplywu na
                        lepsze finasowe traktowanie mojej osoby. Ale moze, maz autorki czyms sobie z
                        matka przygral (czyms z czym autorka nie ma wspolnego) i tesciowa za to bierze
                        jakis tam odwet. Glupi odwet, ale bierze.

                        Teraz do autorki. Serdecznie wspolczuje i na pewno Twoja skarga na tesciowa
                        bierze sie z jej postepowania, ktore odbierasz jako nie fair. Masz prawo czuc
                        zadre i bolec nad taka sytuacja, ale obawam sie, ze niewiele mozesz zrobic by
                        zmienic tesciowa. To prawda, ze wiekszoc ludzi na forum przyzna Ci racje,
                        tylko, kurka, co to zmieni? Nawet jesli ponarzekasz do meza, to nie zmusisz
                        tesciowej do bycia inna osoba, bo ona nie widzi w sobie, ze robi cos zlego. To
                        taka sytuacja Catch 22. Maz Cie poprze, ale tez pewnie nic nie wskora. I nie
                        ma tez sposobu by od tesciowej wygzekwowac to mieszkanie, jak go nie chce dac.
                        Serdecznie Ci wspolczuje, ale nie znam recepty na przemiane osobowosci
                        tesciowej.
                        • Gość: Renka Re: tak sobie ogolnie IP: *.home.cgocable.net 09.03.02, 05:05
                          Wiecie co, ja tez mam rodzenstwo i wcale nie mam zamiaru sie o nic
                          upominac.Moja tesciowa byla OK, nigdy od niej nic nie oczekiwalam, bo
                          widzialam, ze faworyzowala swoja corke. Tej dziewczynie i tak nic nie
                          pomoglo.Dwa nieudane malzenstwa i trzecie w planie, a majatek jak nie pomnozony
                          tak i nie pomnozony :)Tesciowa moja pochodzila z bogatej ziemianskiej rodziny,
                          kiedys mieli duze polacie gruntow w Warszawie, ktore komuchy upanstwowily i
                          tesciowa stala sie bardzo biedna po wojnie.Nigdy sie nie podniosla, jak to sie
                          mowi, to ja przybilo i pragnela, aby przynajmniej jej dzieci odbily to sobie.I
                          mimo, ze nic nie dala mojemu mezowi, to on dzieki wyksztalceniu i pracy
                          osiagnal wiecej niz sie mozna bylo spodziewac. Pamietam nasze pierwsze lata bez
                          wlasnego kata i koszmar wspolnego mieszkania z rodzicami.Jakos w ciagu 20 lat
                          osiagnelam to, co moja corka ma tu w Kanadzie po kilku latach, ale to juz
                          osobna historia, kochane synowe...Spojrzmy raczej na nasze mozliwosci
                          wynikajace z wyksztalcenia, wiedzy zyciowej i pracy. Pewnie, ze fajnie jest
                          startowac na swoim, ale nawet w najbogatszych krajach najpierw sie wynajmuje
                          chalupe, a potem kupuje swoja:) I rodzice nic sie nie dokladaja, im bogatsi tym
                          mniej.
                          Kiedys w zeszlym roku , jeszcze przed 11 wrzesnia widzialam moich mlodych
                          sasiadow z malenkim dzieckiem wsiadajacych do pieknego vena , dzis sa zwolnieni
                          i vena trzeba sprzedac. Zycie sie placze raz tak , raz siak, ale wymaganie od
                          rodzicow , zeby cos kapneli, albo od tesciow, wybaczcie, pozyczyc TAK, ale
                          dawac, NIE. Za ciezkie czasy mamy. Tesciom sie cieple kraje marza, tak jak wam
                          domki i samochody na start...:)))
                          • Gość: palotka Re: tak sobie ogolnie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 08:41
                            Prawda, prawda. Realia polskie są takie a nie inne, ale dla mnie to czyste
                            chamstwo i obłuda ze strony mojej teściowej. To nie tylko chodzi o ten majątek,
                            który tak skrzętnie przekazuje swojej jedynej córce. Ale też o drobne chociaż
                            zainteresowanie, którego wcale nie ma. Mój mąż poprosił ją kiedyś o drobną
                            pożyczkę, nie mieliśmy pieniędzy na czynsz za wynajmowane mieszkanie. Odmówiła
                            mówiąc, że ona nie ma takich pieniędzy. Nawet nie chce przyjechać i zobaczyć
                            jak nam się żyje, jak jej wnuczka rośnie. Nie wiem gdzie tkwi błąd, może ona od
                            urodzenia Michała nie kochała, może nie zdążyła... Różnica pomiędzy Michałem i
                            jego siostrą to 1 rok i dwa miesiące. Nie wiem i powiem Wam, że w sumie już
                            mnie to nie obchodzi, bo tak wiem, że na jej pomoc nie mam co liczyć. Michał po
                            ślubie nie dostał kompletnie nic, chociaż od razu przyjechał mieszkać do mnie.
                            Nawet ręcznika nie dostał, wziął kilka ubrań i przyjechał i jest OK. Jestem z
                            nim i będę, bo go kocham, a że mam taką teściową jaką mam... Po prośbie o
                            pożyczkę nie dzwoniła pół roku, nawet nie zapytała się czy nam się jakoś udało
                            znaleźć te pieniądze. Pożyczyli nam moi rodzice, którzy mają bardzo trudną
                            sytuację finansową. Dziś wiem, że będę musiała do nich wrócić, bo nie stać nas
                            na wynajm. I cieszę się, że ich mam.
                            • kasia28 Re: palotka 09.03.02, 12:04
                              Wiesz palotka a ja myślę, ze nie jest tak źle. To co piszesz o tesciowej
                              pasuje jak ulał do mojej(rodzonej!) matki. Żadnego zainteresowania, pomocy
                              (przez nią m.in. nie poszłam do pracy po pierwszym dziecku, bo nie chciała
                              popilnować córki-matka siedziała w domu), zadnego zrozumienia, wciąż
                              pretensje, wciąż żadania. Zjawiała się u nas dokładnie 5 razy w roku: Wigilia,
                              Wielkanoc i nasze urodziny i to po uprzednim zaproszeniu, inaczej nie
                              przyszła. I to myśmy jej pożyczali pieniądze ( i nie tylko), a gdy chcieliśmy
                              zwrot z odsetkami(pieniądze były z konta- odsetki trzeba było płacić)wyzwała
                              nas od oszustów, złodziei. I takich sytuacji było wiele. Np.mąż kafelkował jej
                              podłogę, wylewał zaprawe samopoziomująca, przy ścianie była szpara (ach, te
                              nasze budownictwo!) i zalało trochę sąsiada. Jezu, ale mojemu mężowi się
                              dostało i oskarżyła Go, ze zrobił to specjalnie, jej na złość! Takich sytuacji
                              było duzo, dużo. A tesciowa była zawsze w porzadku, nawet jeśli mnie nie
                              rozumiała. I dziś nie utrzymuję kontaktów z moją matką, a teściowa jest dla
                              mnie lepsza niż ona. I to jest bardziej przykre, bo w końcu teściowa to obca
                              osoba, a matka to najbliższy(?) człowiek. Złą teściowa jakoś bym ścierpiała,
                              ale zła matka-cóz gorszego moze być?
                              • Gość: palotka Re: palotka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 13:44
                                Też współczuję. W sumie rodzice powinni być przyjaciółmi, osobami z którymi
                                zawsze można o wszystkim pogadać. Na szczęście niektórym się udaje, ale z kolei
                                oni w ogóle nie potrafią mnie zrozumieć, a nawet uważają że ja wyolbrzymiam
                                problem. A on tak jest duży.
    • Gość: karol Re: Kłopoty z teściową IP: *.radziejow.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 13:36
      coz takie problemy ma ok.60 proc. społeczeństwa, chcę Ci zrócić uwagę że dla
      teściowej zięć i synowa to pasożyty, osobiście mam kłopoty troszeczkę
      poważniejsze, mimo że moja teściowa mieszka od kilku ładnych lat za oceanem, a
      i tak potrafi utruć życie , posieszające że to kiedyś się kończy ale dla
      wszystkich
      • Gość: palotka Re: Kłopoty z teściową IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 13:39
        O, tak jest to pocieszające. Tylko że ten czas dziwnie się dłuży.
        • Gość: karol Re: Kłopoty z teściową IP: *.radziejow.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 13:45
          ale ja zaznaczyłem ,że dla wszystkich
    • Gość: Zosia Re: Kłopoty z synowa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.03.02, 14:16
      Jak tak czytam te wasze listy to mi sie autentycznie was robi zal. Ciagle
      pretensje o cos do kogos( tesciowej w szczegolnosci). Ile w tych waszych
      listach uzalania sie nad swoja ciezka dola, ile obciazania za wszystkie
      niedostatki tej podlej , wrednej tesciowej, z drugiej strony zas te biedne ,
      niewinne, niezaradne i egoistyczne dzieci. Uff, robi mi sie autentycznie mdlo
      od tego egoizmu, braku obiektywizmu i zwyklej podlosci z waszej strony w
      stosunku do innych ludzi( tesciowych w szczegolnosci). Obudzcie sie w koncu,
      nie dreczcie innych, badzcie kowalami wlasnego losu, zrobcie raczej cos dobrego
      dla tych tesciowych, a nie oczekujcie tylko, ze ona MUSI , z obowiazku was
      wyposazac w dobra materialne. Parlotka dostalas od swojej tesciowej jej
      NAJWIEKSZY SKARB, dostalas od niej jej syna, ktory jest czastka jej samej ( nie
      zapominaj o tym, ze bluzgajac na nia jadem, ublizasz w ten sposob rowniez
      swojemu mezowi). Wezcie sie do roboty, ruszcie swoimi mozgami i rekami, a
      dorobicie sie niejednego.
      • kasia28 Re: Kłopoty z synowa 09.03.02, 14:39
        A kogo masz na myśli, mówiąc: "czytam te wasze listy" i "żal mi was się robi"?
        • Gość: Zosia Re: Kłopoty z synowa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.03.02, 18:21
          Powinnam prawdopodobnie teraz napisac ze ciebie nie mialam na mysli. A jednak i
          ty jestes w tym gronie uskarzajacych sie na swoj los. Co do matki to ci
          wspolczuje, bo sama mam wspaniala matke, najlepszego przyjaciela, gotowego
          zawsze mi pomoc. Jednak troche mnie to uderzylo, kiedy napisalas, ze przez nia
          nie poszlas do pracy po pierwszym dziecku. Jak to przez nia, przeciez to ty
          zostalas mloda matka nie ona. To nie jest obowiazek naszych mam nianczyc nie
          swoje pociechy, nawet jesli sa to wnuki. Jesli ktoras chce sie poswiecac to jej
          wybor ,nie powinno to byc jednak regula. Ja niedawno urodzilam dziecko i nie
          poszlam do pracy tylko je wychowuje sama bo to moje i mojego meza dziecko
          nikogo wiecej. Nie mam o to do nikogo pretensji. Radzimy sobie swietnie sami i
          jeszcze pomagamy rodzicom i rodzinie. Splacilismy juz w duzym stopniu dom, mamy
          dwa samochody i wiele innych dobr finansowo-materialnych. A co najwazniejsze
          mamy wspaniala rodzine. I nikt nam nic nie dawal ani naszych dzieci nam nie
          pilnowal. Wezcie sie wiec ludzie w garsc, wiecej wymagajcie od samych siebie, a
          nie od innych. Nie obarczjcie innych odpowiedzialnoscia za swoje
          niepowodzenia. Ps czy ty Kasia nie jestes zbyt chlodna w stosunku do
          tesciowej, jesli tak to dlaczego, skoro ona cie rozumie jak napisalas?
          • kasia28 Re: do Zosi 09.03.02, 18:44
            Gdybym miała skarżyć się na swoją matke napisałabym dużo gorsze rzeczy. To co
            napisałam to są rzeczy, które mnie kiedyś zdenerwowały, ale nie mam o to do
            niej pretensji. Tylko byłoby nam łatwiej gdyby ktoś zajął się dzieckiem.
            Chciałam tylko pokazać palotce, ze inni też mają takie problemy. W moim poście
            powyżej napisałam, że nie jest obowiązkiem rodziców pomagać dzieciom, gdy te
            są dorosłe i samodzielne. Nigdy nie obarczałam swoimi problemami matki ani
            teściów. Wszystko, co mamy zawdzęczamy sobie, a matce to ja pomagałam.
            Co do teściowej to też napisałam, ze jest dobrą teściową, jest lepsza niż moja
            matka. A nie rozumie mnie w pewnych sprawach, bo pochodzimy z różnych
            środowisk:ona ze ślaskiej rodziny z tradycjami, ja z "artystycznej" gdzie
            wszystko było na głowie. Ona nie rozumie pewnych moich przyzwyczajeń
            wyniesionych z domu, ale nauczyła się je akceptować i żyjemy ze sobą bardzo
            dobrze. Nie wiem skąd Ci przyszło na myśl, ze jestem w stosunku do Niej
            chłodna? Jestem bardzo ciepła, opiekuńcza i miła. Szanuje Ją i cenię jako
            kobiete i matkę mojego męża i ona o tym wie i na swój sposób mnie lubi.
            • Gość: Zosia Re: do Kasi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.03.02, 21:49
              kasia28 napisał(a):

              > Jestem bardzo ciepła, opiekuńcza i miła. Szanuje Ją i cenię jako
              > kobiete i matkę mojego męża i ona o tym wie i na swój sposób mnie lubi.

              I od razu zrobilo mi sie cieplej na sercu, ze masz wdziecznosc i szacunek w
              stosunku do swojej tesciowej. Nikt nie zgadza sie w kazdej kwestii ani z
              rodzicami , ani z tesciami, ale wlasnie ten szacunek i wdziecznosc sa ta baza na
              ktorej mozemy budowac poprawne stosunki miedzy soba. I to wlasnie dobrze sie
              stalo, ze pokazalas Palotce, iz mimo roznic nie musimy sie nienawidziec, wrecz
              przeciwnie, ale to nie przychodzi samo, prawda? To kosztowalo cie duzo pracy i
              wysilku, aby sie wzajemnie zaakceptowac, a moze i w przyszlosci szczerze polubic.
              Pozdrawiam.
    • Gość: palotka Re: Kłopoty z teściową IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 17:02
      A ja widzę, że Wy dobrzy ludzie (mam nadzieję, że są na tyle mądrzy, że wiedzą
      do kogo mówią) potraficie tylko dawać dobre rady i skakać mi do oczu. Ja się
      nad sobą nie użalam, bo ja mam poczucie własnej wartości. W pierwszym liście
      dałam do zrozumienia o co mi chodzi, chcę sobie poczytać i zobaczyć jak to
      innym układa się w relacjach dzieci - teście. I to wszystko. Teraz w ogóle
      większości z Was nie rozumiem, potraficie tylko krytykować... innych. Mało jest
      osób które zrozumiały sens przesłanego przeze mnie postu. Mimo wszystko
      pozdrawiam Was wszystkich.
    • Gość: Zosia Re: Kłopoty z Palotka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.03.02, 17:56
      Palotka zdobadz sie choc na moment szczerosci i odrobine samokrytycyzmu. To ,ze
      chce to z ciebie wydobyc moze ci tylko pomoc w przyszlosci. Nie czuj sie
      prosze jak urazona niewinnosc, bo w takim razie to tylko czas tu marnujemy.
      Pomysl, masz fajnego meza, masz rodzicow ktorzy cie kochaja, no i masz
      wspaniala,(tak nie pomylilam sie, wspaniala) tesciowa.Ktora tesciowa
      zaproponowalaby mieszkanie u siebie synowi z rodzina???????To przeciez
      prawdziwe blogoslawienstwo, taka kobieta, ktora na stare lata chcialaby brac
      sobie taki balast na glowe. To ona jest naprawde wspanialomyslna, nie kazdego
      byloby stac na takie wyrzeczenie. Powiedz Palotka czy ty sama bys chciala syna
      z synowa pod swoim dachem w przyszlosci ????? A moze raczej sama
      zamieszkalabys pod mostem, zeby jednak synek nie meczyl sie z toba????
      Piszesz ,ze wynajmujecie mieszkanie i ta wredna tesciowa nie chciala ci forsy
      pozyczyc, a moze ona nie miala, badz miala inne co do nich plany. W koncu to
      jej pieniadze.Powaznie o wlasnym mieszkaniu to wy rzeczywiscie nie myslicie i
      tu sie z nia absolutnie zgadzam. Jesli macie taka nieprzecietna szanse uskladac
      na to upragnione mieszkanie troche forsy mieszkajac u twoich rodzicow albo u
      tesciowej a wydajecie je na wynajem ( ile?) to tym samym oddalacie od siebie
      perspektywe wlasnego mieszkania. ZYJECIE TYMCZASOWOSCIA. Byle dzisiaj, albo
      wszystkiemu winna ona, bo powinna nas wyposazyc. To moze raczej popros swoich
      rodzicow aby ci dali na to mieszkanie albo zeby zamieszkali pod mostem. Nie
      bedziesz wowczas miala pretensji do tesciowej.
      • Gość: Renka Re: Kłopoty z Palotka i w ogole IP: *.home.cgocable.net 09.03.02, 20:14
        Oh, Zosia, chyba juz sie zdenerwowalas z lekka.Mysle, ze tu w ogole chyba
        chodzi o stopien dojrzalosci do samodzielnego zycia we dwoje.Ludzie sie
        pobrali, zalozyli rodzine i maja nawet dziecko, i oczekuja , ze matka czy
        tesciowa zajmie sie ich dzieckiem albo pomoze im finansowo. (uhhh..) Ja
        zrezygnowalam ze swojej kariery i bardzo dobrze platnej pracy i wychowywalam
        swoje dzieci samodzielnie , zarabiajac korepetycjami i doradztwem, slowem praca
        domowa. Przyznam, ze nawet robilam swetry na drutach(no, takie extra,
        arystyczne, warte kawalek pieniadza) i szylam jakies kurtki, byleby byc w domu
        z dziecmi, dla ktorych alternatywa bylo jakies zapyziale przedszkole lub
        fatygowanie mojej mamy(do dwojki dzieci, jakzebym smiala). Moja mama
        przyjezdzala okazjonalnie zlozyc nam wizyte i tylko wtedy nam pomagala, kiedy
        sama chciala. Gdziezbym smiala wymagac pomocy. LUDZIE.To przeciez nie
        zagrozenie bytu , zdrowia i zycia , zeby sie DOMAGAC pomocy.To jest normalna
        sytuacja, ze sie urodzilo dziecko i trzeba je wychowac samemu, aby pozniej nie
        byc rozczarowanym( w kogo sie wrodzilo..? :).Co innego, kiedy wystepuje
        konkretne zagrozenie, np zwolnienie z pracy i nagla potrzeba pomocy finansowej,
        albo choroba, niezdolnosc do pracy itp. Ale po to, zeby corka manikiurowala
        paznokcie w pracy, lub dla JEJ ambicji zawodowych, matka mialaby sie poswiecic,
        poswiecic swoje przyjemnosci dla zajecia sie wnukami, ktore sa uciazliwe i
        absorbujace.. Z wnukami mozna sie pobawic od czasu do czasu, ale nie
        codziennie :)) Takie zajmowanie sie dziecmi kosztuje, jest to praca, jak kazda
        inna. Wiele kobiet w wieku emerytalnym w ten sposob sobie dorabia, nalezy
        szukac wwsrod osob, ktore chca to robic, a nie oczekiwac, ze mama, czy tesciowa
        to bedzie robic za darmo. One nie chca tych waszych pieniedzy i nie chca tej
        niewdziecznej pracy.Bo i tak,jak synek przeklnie, to bedzie , ze babcia go
        nauczyla (nie przedszkole) :))))
        • Gość: Zosia Re: DO RENKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.03.02, 21:58
          Swiete slowa. Powiem ci szczerze Renka, ze podziwiam ciebie bardzo i twoje
          podejscie do zycia. Jestes glosem zdrowego rozsadku i duzego doswiadczenia
          zyciowego. Jesli ktos tylko ma dobra wole to po przeczytaniu twojego listu moze
          naprawde zmienic cale swoje nastawienie do zycia, z pozytkiem dla siebie samego
          i innych. Przeciez taka postawa daje naprawde duzo satysfakcji i poczucia
          wlasnej wartosci. Pozdrawiam.
        • Gość: palotka Re: Kłopoty z Palotka i w ogole IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 11:12
          Wszytko co tutaj czytam ma zapewne jakiś sens, oczywiście. Matka już własne
          dzieci wychowała i to jej dobra wola czy pomoże w wychowaniu wnuków czy też
          nie. Moja mama akurat sama wyszła z taką propozycją bym ja mogła pełną parą
          udzielać korepetycji.
          Niestety to nie jest tak, że ja marnuję pieniądze na wynajm. My tego tak nie
          traktujemy. Oczywiście, że wolelibyśmy być na swoim i spłacać kredyt, ale nie
          posiadamy zdolności kredytowej i kółeczko się zamyka. Mieszkamy w Warszawie
          gdzie kupienie mieszkania stanowi dosyć duży problem. Pomimo, że wynajmujemy
          jesteśmy razem i nikt nam nie mówi, że za długo siedzę w łazience, albo, że
          dziecko płacze. Mam ciężko chorego ojca, któremu wolałam pomóc i odejść z domu.
          Teraz mam pewność, że mniej się denerwuje, że więcej czasu poświęca własnej
          osobie. Może to że wynajmuję mieszkanie oddala kupienie własnego kąta, ale w
          takiej sytuacji jak ja jest tysiące młodych małżeństw w Polsce. Wierzę, że
          kiedyś sama się go dorobię. Poza tym "punkt widzenia zależy od punktu
          siedzenia". Każdy ma inne życie i żeby dobrze doradzać trzeba znać sytuację i
          osobę bardzo dobrze. Ja sobie poczytam, poczytam a i tak zrobię swoje.
          • Gość: trolka Re: Kłopoty z Palotka i w ogole IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 12:00
            Jasne, że tak to jest. W ogóle problem teściowej jest trudny do ogarnięcia. U
            mnie jest tak, że obie naprawdę b. się staramy, a wychodzi... no właśnie, nie
            wiadomo co. Nie ma prawdziwej, prostej bliskości, bo inne są nasze oczekiwania.
            Nie zdecydowałam się, wracając do pracy "zatrudnić "teściowej do dzieci, nie
            prosiłam o to mamy i jestem pewna, że to dobre wyjście. Z opiekunką nie ma
            sporów kompetencyjnych, nie ma więżącej wdzięczności(bo zwykła wdzięczność jest
            na pewno), sa jasne wymagania. Moja mama jest zadowolona z tego, uważa, że
            opieka to ciężka praca i jej brak byłoby cierpliwości. I uważam, że to ok.
            A teściowa poczuła się zraniona, bo chciałąby być niezbędna(to typ altruistki,
            lubi być potrzebna, trudno jej zrozumieć , że radzimy sobie bez niej). dzieci
            co najmniej 1 w tyg. odwiedzają teściow, podkreślam ich przywiązanie do
            dziadkow, robię prezenty itd.Ale żyjemy własnym życiem.Czy nie po to zakładamy
            własne rodziny? Myślę, że właśnie zdrowy egoizm rodziców i teściów najbardziej
            pomaga mlodym My zrozumienie tej postawy osiągamy u nich dopiero teraz, Ty masz
            to, palotko dane na starcie. Cóż, rzeczywiście wszystko jest względne i każda
            postawa rodzi określone trudności.Popieram to, że wynajmujecie mieszkanie i w
            ogóle trudno mi zrozumieć tych, którzy się tego czepiają. Powodzenia tobie
            sobie i nam wszystkim. Żeby te kontakty się poukładały jak najlepiej, pa.
            • Gość: Renka Re: Kłopoty z Palotka i w ogole IP: *.home.cgocable.net 10.03.02, 21:56
              Popieram wynajmowanie mieszkania, chociaz jest to zwiazane praktycznie z jedna
              pensja. Jednak, mieszkanie z rodzicami, mimo, ze oszczedza sie troche,
              odradzam. Za duzy stres.Zdrowe podejscie do zobowiazan rodzicow wzgledem dzieci
              bardzo jest pomocne na kazdym etapie malzenstwa. Czy ty pozostawisz obowiazkowo
              swoim dzieciom dom(na czyje nazwisko?) i dwa samochody na start? Bo taki byc
              moze bedzie standard, wsrod ich znajomych za 20 lat?
              • Gość: Zosia Re: Kłopoty z Palotka i w ogole. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.03.02, 02:04
                Ja rowniez uwazam, ze najlepiej jest dla wszystkich stron jesli mlodzi
                mieszkaja u siebie i rzadza sie sami. Jak jednak widac Palotce to jednak nie
                pasuje tak do konca ,stad chyba cala ta dyskusja. Wynajmowanie to dobra metoda
                na dzisiaj, ale co bedzie jutro? Co bedzie jak zabraknie tej drugiej pensji na
                wynajem? Pretensja do tesciowej? Wyprowadzka do rodzicow pod ich dach? I co
                wtedy? Start od nowa tylko pare lat pozniej. To nazywam mysleniem o dniu
                dzisiejszym, a nie jutrzejszym. Ale to sprawa osob zainteresowanych, w koncu
                wiedza gdzie maja swoje siedzenie, a mnie to ani ziebi ani grzeje, bo ja jestem
                pania u samej siebie i nie grozi mi powrot ani do rodzicow , ani do tesciow, bo
                podjelam ten trud aby miec swoj wlasny dach nad glowa. Nie wiem do kogo
                wlasciwie skierowalas Renko to pytanie o pozostawienie spadku dzieciom , ale
                odpowiem mimo wszystko. Nie obchodza mnie absolutnie standardy spadkowe w
                przyszlosci. To co bede miala pozostawic dzieciom to im pozostawie. Niewazne
                czy to beda 2 czy 3 samochody, czy to bedzie ten czy inny jeszcze dom. Napewno
                rowniez dam im po rowno, nie wyrozniajac nikogo. Taka jest moja decyzja.
                Tesciowa Palotki podjela inna, kierujac sie powodami ktorych my nie znamy do
                konca. Byly to jednak jej pieniadze i nie nam za nia decydowac, czy tez ja za
                to krytykowac.
    • hookean Kłopot z samym sobą 10.03.02, 22:31
      Z mojego punktu widzenia najchętniej pomaga się w problemach osobom aktywnym i
      starającym się ich pozbywać samodzielnie. Wiem, bowiem wtedy, że moja pomoc da
      wówczas większe korzyści gdyż nie jest jedynie osamotnionym moim działaniem,
      ale współpracą. Patrząc też na tego komu pomagam mam większą przyjemność
      wiedząc, iż nie traktuje on moich darów jako obowiązkowego wsparcia, ale jako
      dobrze rozumiany gest niewymuszonej pomocy. Rozumiem,że nie każdy miał równy
      start i czuje się skrzywdzony, ale to nie teściowa ustanawia prawa świata.
      Tak na prawdę mamy prawo tylko do tego, co sami wypracujemy. Skąpstwo skąpstwem
      jednakże należy mieć szacunek dla dorobku innych.
      • Gość: Renka Re: spadek za zycia, oj nie ! IP: *.home.cgocable.net 11.03.02, 06:12
        Tesciowa zyje, ma pieniadze i te pieniadze zamienia na mieszkanie, ktore jest
        na imie corki.Synowa nie moze tego zrozumiec, ze tak moze byc.A to naprawde
        zalezy od tesciowej,bo to jej dorobek.
        Inna sytuacja po smierci. To, co zostawiamy po sobie... nigdy nie wiemy, co
        zostawimy. Moze sie okazac, ze mimo, ze zbieralismy na koncie cale zycie, nic
        nie zostanie , bo w jednym dniu nas okradna, sprytna operacja finasowa. Lub
        choroba przyjdzie i trzeba bedzie wszystko polozyc na jedna karte, aby ratowac
        swoje zycie.
        To, co materialnego zostanie po nas , moze byc niczym w porownaniu z
        wartosciami, ktore przekazujemy naszym dzieciom.Uczmy ich jak zyc i jak sobie
        dawac rade, kiedy swiat sie odwraca..Wtedy nie beda liczyc na tesciow i
        rodzicow, tylko na swoja madrosc i zaradnosc, na umiejetnosc poradzenia sobie w
        najtrudniejszej sytuacji. Spojrzmy na historie nawet tu, na forum, wielu z tych
        ludzi wyjechalo "za chlebem" majac 17, 18 lat. Dzis i nigdy nie zaluja swoich
        wyborow.Majac pewnie tyle lat co palotka, nie maja takich problemow, poniewaz
        wczesniej pomysleli, ze trzeba liczyc na siebie.
        Tesciowej nie ganie, bo mysle, ze podjela madra decyzje o kupnie mieszkania.
        A moze sie w koncu okazac , ze w tym mieszkaniu zamieszka palotka z rodzina.
        Czego jej mocno zycze, bo byloby to najlepsze wyjscie w tej sytuacji, pod
        warunkiem, ze palotka zaczelaby stabilizowac swoja sytuacje, aby moc wziasc
        kredyt na swoje wlasne mieszkanie.Mam na mysli oszczedzanie, ale rowniez
        zwiazanie sie ze swoja firma na dluzej, aby udowodnic swoja wyplacalnosc.
        • Gość: palotka Re: spadek za zycia, oj nie ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 10:45
          Słuchajcie, to, że nie mam własnego mieszkania to oczywiście moja wina. Jasne.
          Nie mam pracy, bo po wysłaniu ok 300 CV i odbyciu setek rozmów kwalifikacyjnych
          nikt nie chce młodej kobiety z jednym dzieckiem. Nigdzie, nawet do
          supermarketu. I to nie jest tak, że ja nie chcę się ustabilizować. Moi mili
          niczego więcej nie pragnę. Nie mam znajomości i bardzo trudno jest teraz o
          pracę w normalnym trybie. Albo Wam jest tak dobrze, że macie klapki na oczach,
          albo żyjecie w innym świecie. Domyślam się, że grono z Was pisze z zagranicy.
          Może już zapomnieliście jak się żyje w Polsce? Albo wydaje się Wam, że każdy
          może mieć takie szczęcie jak Wy? Kobeto, która masz dwa samochody i dom, a jaki
          był Twój początek. Może przyszły mąż miał mieszkanie, albo też wynajmowaliście,
          a może mieszkałaś u teściów. Gdzieś przecież musieliście żyć? Jak to z Wami
          było. Bardzo jestem ciekawa. Opowiesz?
          • Gość: Zosia Re: moja historia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.03.02, 19:04
            Kobieto bez mieszkania, kobieta z domem i dwoma samochodami( ktore
            wymieniamy na nowe srednio co 2 lata) ma na imie Zosia. Grzecznosc nakazuje
            zwracanie sie do ludzi po imieniu nie bezosobowo. Wiele mlodych ludzi boryka
            sie na poczatku z brakiem wlasnego mieszkania, tak bylo dawniej i tak jest
            obecnie. Nam rowniez nic za darmo nie wpadlo. To co osiagnelismy to efekt
            naszej pracy, trudu, podjetego ryzyka i zaradnosci zyciowej. Pobralismy sie na
            studiach, wiec mieszkania nie mielismy od razu. Mieszkalismy zarowno u moich
            rodzicow ( ich mieszkanie znajdowalo sie w miescie w ktorym studiowalismy)
            jak i u rodzicow meza( inne miasto, gdzie podjelismy prace gdyz stamtad
            bralismy stypendia fundowane).Zanim skonczylismy studia kupilismy sobie
            wszystkie meble do przyszlego mieszkania). W ciagu 2 lat po studiach kupilismy
            za wlasne, uzbierane pieniadze samochod. U tesciow mieszkalismy przez 2 lata (
            zywilismy sie sami). Rodzice mojego meza budowali dom, mielismy wiec nadzieje
            dostac to mieszkanie po nich, w trakcie jednak postanowilismy je zostawic
            mlodszemu bratu meza( 20 lat), gdyz znalezlismy swietna oferte pracy na
            kierowniczych stanowiskach z propozycja otrzymania pieknego mieszkania w nowym
            budownictwie spoldzielczym ( wklad musielismy uiscic jak kazdy ).Wiazalo sie
            to z przeniesieniem do innego miasta. Wlasnymi rekami( doslownie) zbudowalismy
            garaz. Na warunki polskie bylismy wiec niezle ustawieni. W miedzyczasie
            urodzilo nam sie dziecko.Moglibysmy tak juz pozostac do konca naszych dni, nas
            jednak draznil brak dobrego zaopatrzenia, czy tez perspektyw wyjazdow
            zagranicznych. Postanowilismy wyjechac do Kanady na stale. Zostawilismy
            wszystko nie zabierajac ze soba nic oprocz jednej walizki. Pojechalismy do
            Niemiec Zachodnich i mimo iz wiedzielismy ze to dla nas tylko przejsciowka
            postaralismy sie o mieszkanie( w Niemczech brakowalo ich nawet dla Niemcow, nie
            bylo wiec i to takie latwe). Mieszkanie bylo naprawde duze i ladne,
            umeblowalismy je dzieki pomocy dobrych ludzi, meblami uzywanymi, ale w
            swietnym stanie, nawet pomalowalismy to mieszkanie wlasnorecznie. Ktos moglby
            powiedziec po co wam tyle trudu skoro zalatwiacie wyjazd do Kanady? Nam to sie
            jednak bardzo oplacilo, gdyz dzieki temu moglismy calej naszej rodzinie pokazac
            Niemcy, sami rowniez mieszkalismy lepiej niz ci ktorym wysilic sie nie chcialo.
            Maz dorabial jako tlumacz w Urzedzie Miejskim, ja pracowalam jako wychowawczyni
            w przedszkolu na pol etatu, gdzie bralam rowniez naszego syna. Nie byly to
            olbrzymie pieniadze, ale praca byla jak najbardziej legalna, no i jak to sie
            mowi ziarnko do ziarnka a zbierze sie miarka. Zaoszczedzilismy tam tyle
            pieniedzy, ze mielismy na jako taki poczatek w Kanadzie. Wiadomosc o wyjezdzie
            dostalismy na 2 tygodnie przed. Zostawilismy znowu wszystko i wyruszylismy w
            swiat zaczynac wszystko od poczatku po raz trzeci. Poczatki w Kanadzie nie byly
            latwe, nikt nie dal nam nic za darmo. Nie skorzystalismy ani z 1 dolara pomocy
            rzadowej. Ale cieszylismy sie ,ze jestesmy w wolnym kraju. Nasi rodzice chcieli
            abysmy wrocili, bo ciagle stalo to nasze mieszkanie i czekalo na nas. Mysmy
            jednak postanowili sprobowac naszych sil tutaj. Po 4 latach pobytu uzyskalismy
            obywatelstwo, a pol roku pozniej kupilismy sobie nowy ,duzy i piekny dom z
            ladna dzialka, ktora zagospodarowalismy sadzac mnostwo pieknych drzew i
            krzewow, iglastych i owocowych. Nasz dom tonie zawsze w kolorowych kwiatach. W
            zimie lubimy jezdzic z dziecmi na nartach i snowbordach. No to mozesz juz
            teraz Palotko mnie atakowac , masz duzo materialu. To jednak nic ci nie
            przyniesie osobiscie. Pomysl, jesli nie mozesz znalezc pracy to moze powinnas
            ukonczyc jakis kurs, ktory otworzy ci inne perspektywy, moze powinniscie
            wyprowadzic sie z Warszawy? Wiem, ze na prowincji jest jescze trudniej znalezc
            dzis prace , ale kto wie, rozejrzyjcie sie. No i koniecznie postaraj sie
            uskladac troche forsy, widzisz czasem nawet niewielkie kwoty zbierane
            systematycznie moga dac wam baze do kredytu itp. Mysmy nigdy nie wygrali na
            loterii duzej kwoty, nie dostali zadnych duzych pieniedzy od naszych rodzin,
            chociaz tez moglabym powiedziec, ze moj maz jako syn dyrektora duzego szpitala
            i sanatorium, wybitnego specjalisty w chirurgii , ortopedy wojewodzkiego
            powinien od nich dostac kupe forsy. Tak sie nie stalo i nikt o to nie ma
            pretensji. Kazdy ma swoje zycie i swoje wydatki, a nam Bozia ani rozumu ani
            zdrowia nie poskapila, wiec czego jesccze wiecej chciec?
            • Gość: palotka Re: Do Pani Zosi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 20:12
              Pani Zosiu, przepraszam, że wcześniej tak bezosobowo się zwracałam, ale mam
              pamięć do faktów, a nie do imion i nazwisk. Bardzo ładna historia. I wcale się
              nie będę czepiać, bo nie mam czego. Każdy żyje tak jak uważa za stosowne. Moja
              ciocia, która mieszka w Kanadzie miała podobny życiorys, tylko trochę więcej
              się dorobiła. Wyjechała w latach 60-tych, a teraz nie pamięta skąd pochodzi i
              jej dzieci nawet słowa nie potrafią po polsku, ale to już inna historia. Z
              teściową nie ma to nic wspólnego. Mam nadzieję tylko, że moje losy będą
              przebiegać podobnie do Pani losów, albo przynajmniej nie gorzej.
              • Gość: Zosia Re: Do Pani Palotki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.03.02, 21:05
                Pani Palotko, ciesze sie ,ze sie pani spodobala moja historia. Ja jestem w
                Kanadzie od 12 lat, a wiec znacznie krocej niz pani ciocia. Stanu jej konta
                nie znam, a i pani mojego nie , wiec lepiej nie pisac , ze sie wiecej ,badz
                mniej dorobila, bo tego nie wiemy napewno . Niestety forsa nie naplywa
                proporcjonalnie z wiekiem do naszych kieszeni, tylko proporcjonalnie do naszego
                wysilku i zdolnosci. Polske odwiedzamy czesto, srednio co drugi rok, a ten w
                ktorym nie jedziemy przyjezdza do nas zawsze ktos z rodziny. Zawsze wysylamy
                paczki na swieta i gotowke. Moje dzieci mowia dobrze po polsku, mysle, ze to
                przede wszystkim zasluga nasza i wakacji w Polsce. Zycze aby pani zycie sie
                ulozylo jak najlepiej. Wszystko w zyciu jest mozliwe , jesli tylko bardzo sie
                czegos chce. Pozdrawiam.
                • Gość: palotka Re: Do Pani Palotki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 08:09
                  Po co się licytować? No chyba, że Pani na tym tak bardzo zależy, można się
                  chwalić do woli. Ja nie mam mieszkania, to fakt. Mam samochód (niezbędna część
                  pracy mojego męża, bez niego nie mógłby pracować tam gdzie teraz)wzięty na
                  kredyt. Mam wspaniałe dziecko i trochę oszczędności. To jest nasz dorobek,
                  który osiągnęliśmy sami. I jak na razie cieszymy się i z tego.
                  • Gość: Zosia Re: Do Pani Palotki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.03.02, 10:04
                    Chciala pani abym napisala o sobie, wiec to zrobilam. Teraz znowu to sie nazywa
                    licytacja. Mysle ,ze nie powinno sie porownywac czegos o czym sie nie ma
                    pojecia do czegos o czym sie nie ma jeszcze wiekszego pojecia( tak jak stan
                    majatkowy cioci, ktorej pani w zasadzie nie zna do mojego stanu
                    majatkowego ,ktory jest dla pani jeszcze bardziej nieznany). Licytujac sie
                    moglabym napisac, ze ciocia wiecej sie dorobila niz pani, ale po co ? Po co
                    tyle zlosliwosci, nie lepiej skoncentrowac sie na rozwiazaniu problemu
                    mieszkaniowego?
                    • Gość: palotka Re: Do Pani Palotki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 10:16
                      Jak ktoś ciska złośliwości we mnie to ja nie pozostaję dłużna. Tak poza tym to
                      serdecznie pozdrawiam i życzę pomnażania majątku, tak żeby Pani wnuki nie miały
                      takich problemów jak np. mam ja. Bo tak sobie pomyślałam, że w sumie bazą
                      startu w dorosłość są też rodzice. O wiele łatwiej jest młodym ludziom kiedy
                      rodzice w mniejszym lub większym stopniu MYŚLĄ o tym, że ich dziecko dorasta i
                      po to jesteśmy rodzicami by troszkę im pomóc. Ja nie twierdzę, że to musi być
                      kupowanie mieszkania, nie. To byłoby zbyt proste. Ale tak patrząc na moją
                      teściową mogła te pieniądze podzielić pomiędzy syna i córkę i dalej martwcie
                      się sami. Gdyby myślała o swoich dzieciach jednakowo, to może wpłaciłaby równe
                      sumy na dwa mieszkania a resztę pieniędzy musielibyśmy sami wpłacić. Byłoby to
                      wtedy sprawiedliwe. Ale to nie moje pieniądze i ja sobie tutaj tylko gdybam. I
                      tyle.
                      • Gość: Zosia Re: Do Pani Palotki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.03.02, 14:06
                        Dziewczyno ty jestes potwornie zestresowana i wyzywasz sie na wszystkich
                        naokolo. Pisalam ci tylko szczera prawde, z ktora sie nie chcesz pogodzic. A
                        zlosliwosci to byla twoja domena. Nie moja wina jesli masz mniej ode mnie i to
                        cie boli, raczej twoja. Ja nie mam pretensji do ludzi ktorzy sa ode mnie
                        bogatsi. O moj majatek sie nie martw, pomnaza sie niezle, starczy dla dzieci
                        mam nadzieje , a moze i dla wnukow. Ale to dosyc jeszcze odlegla perspektywa,
                        bo moj mlodszy syn ma 3 lata dopiero, starszy rowniez jeszcze nie szybko sie
                        ozeni, wiec o to niech cie glowa nie boli. Napewno podziele ich po rowno chyba
                        zeby ktory ozenil sie z panienka podobna do ciebie, wtedy go wydziedzicze z
                        cala pewnoscia jak twoja madra tesciowa. Ps.Piszesz ,ze rodzice powinni
                        pomagac swoim dzieciom, ale twoja tesciowa nie jest chyba twoim rodzicem ,
                        prawda?
    • Gość: moi Re: Kłopoty z teściową IP: 213.25.85.* 11.03.02, 10:02
      Wydaje mi się, ze palotkę teraz najbardziej boli fakt, że z powodu swojej
      trudnej sytuacji finansowej być może niedługo będzie musiała z mężem i
      dzieckiem wrócić do rodziców, u których najprawdopodobniej jest zbyt ciasno dla
      tylu osób, a tuż obok stoi puste mieszkanie. Kupione przez matkę męża,
      niezamieszkane, za które teściowa płaci przez cały rok czynsz (więc jaki to
      interes - każdy rok to ileś tam setek złotych wydanych w błoto, a ceny mieszkań
      stoją w miejscu). Na pewno palotka lepiej zniosłaby tę sytuację gdyby w tym
      mieszkaniu mieszkała siostra męża. Mieszkanie zajęte - trudno, nie można nic
      zrobić.
      Z pewnością rodzice nie mają prawnego obowiązku pomagania dorosłym dzieciom,
      ale... brak okazywania zainteresowania życiem dziecka (choćby było siwym
      dorosłym facetem) i nierówne traktowanie rodzeństwa zawsze boli. Ja wiem jedno -
      swojej córce i kiedyś jej rodzinie, jeżeli tylko będzie chciała i potrzebowała
      mojej pomocy zawsze pomagę w miarę swoich możliwości. To będzie zawsze moje
      dziecko a ja będę zawsze jej matką.
      • Gość: Renka Re: troche zwatpienia IP: *.home.cgocable.net 12.03.02, 02:53
        Przeczytalam sobie te historie Palotki jeszcze raz i cos sie kupy to nie
        trzyma. Raz pisze, ze tesciowa kupila mieszkanie corce, a raz ,
        ze "oni"(mlodzi, corka z mezem) sobie kupili mieszkanie.Czyje wiec jest to
        mieszkanie i dlaczego stoi puste? To bezsens. Potem pisze, ze ma nadzieje miec
        taki zyciorys jak Zosia, a.. w ogole nie pracuje. A czy ma studia za soba? Bo
        to chyba przede wszystkim nieodlaczny warunek wyjazdu legalnego gdzies na stale
        za granice, w koncu trzeba znalezc prace.Bo osiagnac standard zycia Zosi w
        Polsce to zapomnij raczej, Palotko :))) Ale...kto wie. Z pomoca
        rodziny..chociaz z nimi to sie na zdjeciach tylko ladnie wyglada :) Umiesz
        liczyc? Licz na siebie!
        • Gość: palotka Re: troche zwatpienia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 08:03
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > Przeczytalam sobie te historie Palotki jeszcze raz i cos sie kupy to nie
          > trzyma. Raz pisze, ze tesciowa kupila mieszkanie corce, a raz ,
          > ze "oni"(mlodzi, corka z mezem) sobie kupili mieszkanie.Czyje wiec jest to
          > mieszkanie i dlaczego stoi puste? To bezsens. Potem pisze, ze ma nadzieje miec
          >
          > taki zyciorys jak Zosia, a.. w ogole nie pracuje. A czy ma studia za soba? Bo
          > to chyba przede wszystkim nieodlaczny warunek wyjazdu legalnego gdzies na stale
          >
          > za granice, w koncu trzeba znalezc prace.Bo osiagnac standard zycia Zosi w
          > Polsce to zapomnij raczej, Palotko :))) Ale...kto wie. Z pomoca
          > rodziny..chociaz z nimi to sie na zdjeciach tylko ladnie wyglada :) Umiesz
          > liczyc? Licz na siebie!

          Witaj Renko!
          Znowu skaczesz mi do oczu? Jak miło. Ja myślę, że powinnaś przeczytać wszystkie
          posty jeszcze raz, bo gdzieś samam się w nich gubisz. Mieszkanie kupiła teściowa,
          nie jej córka. (To tak k woli wyjaśnienia). Stoi puste, bo jak już napisałam,
          córka nie bardzo chce się wyprowadzić, choć słyszałam, że prawdopodobnie zrobią
          to w zbliżające się wakacje. Być może nie mieli wystarczających pieniędzy żeby je
          pięknie wykończyć, w sumie matka wypłukała się z dużych pieniędzy. Tego nie wiem,
          bo nikt mi na to pytanie nie odpowiedział. Nie pisz, że to bezsens, bo wychodzi
          na to, że Ty zaczynasz mówić bez sensu.
          Jeśli chodzi o Kanadę. To, że napisałam, iż chciałabym aby moje życie potoczyło
          sie podobnie do Pani Zosi, wcale nie znaczy, że marzę o wyjeździe za granicę. Na
          razie kończę studia(język angielski) i jedyne o czym marzę to ustabilizować się
          tutaj w Polsce. Na pewno jest ciężko i perspektywy są mizerne, ale zbyt wiele
          mnie łączy z Polską by stąd emigrować. Są osoby które wróciły po kilkunastoletnim
          pobycie w Stanach, albo w Kanadzie z niewielkim dorobkiem, wszystko zależy też od
          szczęścia.
          Nie obrzucaj Renko kogoś błotem, bo to zaczyna źle świadczyć o Tobie.

          • Gość: Renka Re: troche zwatpienia IP: *.home.cgocable.net 12.03.02, 14:04
            Tego, troche za wiele, mila palotko, czy(.....), moze inaczej, skoro mnie
            pamietasz z przeszlosci.Zmiana nicka nie zmienia czlowieka.Nie obrzucam cie
            blotem, nawet staram sie ci jakos pomoc, ale .. wybacz, nie wierze, abys
            studiowala angielski w Warszawie i nie mogla zarobic..hyhyhyhyhyhy
            Wyglada na to, ze naprawde tobie nie warto pomagac. Taki worek bez dna. Sama
            sie martw o siebie i nie badz niegrzeczna,ja mam racje, bo twoje posty sa
            niespojne. W tym samym watku, kazdy moze przeczytac , sa dwie wzajemnie
            wykluczajace sie informacje d:p
            • Gość: palotka Re: troche zwatpienia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 15:05
              To czy mi wierzysz czy nie to Twoja sprawa. Poza tym to robi się żałosne i nie
              po to zaczynałam temat na tym Forum, żeby takich bredni wysłuchiwać. Jeśli nie
              wierzysz, że studiuję język angielski Twoja strata, ale wiedz, że obczernianie
              ludzi, których się wcale nie zna to nie jest najlepsza droga do rozmowy.
              Ciekawe czy w rzeczywisości też byłabyś taka odważna? A może wypowiadasz się na
              tym Forum, bo w rzeczywistości każdy ma Cię głęboko w d... I wcale bym się nie
              dziwiła. Widocznie nie masz nic innego do roboty. Obie moje miłe Panie i Ty i
              Zosia jesteście na pewno mądrymi, wykształconymi kobietami. Żyjcie sobie dalej
              w spokoju, ale ten wątek ja kończę. Szkoda mojego czasu. Pozdrawiam i żegnam.
      • Gość: Alla Re: Kłopoty z teściową IP: *.a2000.nl 13.03.02, 17:44
        Mnie tesciowa tez zalazla za skore. Weszy, nastawia meza przeciwko mnie
        wmawiajac mu, ze go nie kocham (ciekawe jak na to wpadla), obraza sie o byle
        co, szantazuje samobojstwem, zeby wymusic rozne rzeczy, rzuca sluchawka jak
        uslyszy moj glos w telefonie, ma humory, jest nieznosna. Jak dzwonie do niej
        zeby powiedziec ze moj maz, a jej syn jest chory to sie ze mna awanturuje i
        oskarza ze to moja wina, ze zlapal grype, chociaz ja nie bylam chora i na pewno
        zarazil sie nie ode mnie. No nie czubas?? Odrzuca wszystkie gesty pojednania z
        mojej strony, ktore i tak kosztuja mnie wiele. To ona dostaje kwiatki i
        prezenty na rozne okazje, sama sie nie zrewanzuje, wlasny syn nie moze jej
        odwiedzic tak normalnie tylko musi sie wczesniej umowic telefonicznie na
        miesiac przed). W koncu postawilam na niej krzyzyk, bo tu potrzebny psychiatra.
        Traktuje ja jak chora osobe i sie nie obrazam. Calkiem rowno pod sufitem to ona
        nie ma. Obrazac to sie mozna jak ktos jest zrownowazony i da sie z nim
        porozmawiac. Czubasom lepiej sie nie sprzeciwiac.
    • babcia-sapcia Zbierzmy wszystko "do kupy" 12.03.02, 15:17
      Gość portalu: palotka napisał(a):

      CZY TO JA MAM PRZYWIDZENIA CZY PALOTKA?

      Jestem z Warszawy, a wyszłam za
      mąż za wspaniałego człowieka ze wsi.
      Teściowa w ogóle się nami nie interesuje,
      a jak już się spotkamy to słyszę tylko słowa krytyki.
      Co lepsze moja
      teściowa gania do kościoła co tydzień i siada w pierwszym rzędzie.
      Nie ukrywam, że wcześniej wściekałam się, że akurat ja trafiłam w
      taką rodzinę (przed ślubem zupełnie inaczej mówiła). Kłóciłam się z mężem sto
      razy o to samo, teraz trochę mi to mija, ale zadra siedzi ciągle, poza tym
      teściowa sukcesywnie dokłada oliwy do ognia. Proszę o rady i opinie
      Najgorsze jest to,że ja i mój mąż moglibyśmy żyć tak jakby jej nie było, ale
      niestety ona o sobie przypomina. Potrafi zadzwonić w środku dnia na komórkę do
      Michała i pytać go o różne rzeczy. To nas wyprowadza z równowagi, bo jest to
      pozorna opieka. Gdy dochodzi do konkretów nie odzywa się przez pół roku.
      To nie zazdrość, tylko
      poszukiwanie sprawiedliwości.
      Zarzuty: dlaczego mamo do nas nie przyjedziesz i zobaczysz jakie
      mieszkanie wynajmujemy, albo nie zobaczysz jak twoja wnuczka rośnie?
      Majątek to mam w głowie tylko drażni mnie sposób w jaki ludzie mnie traktują.
      Wierz
      mi ona powinna być dumna z takiej synowej i syna i wnuczki jak my i szkoda tylko,
      że jest.
      U mnie było inaczej, moi
      teście oczerniali mnie jak tylko mogli i do kogo się dało, ale to było przed
      ślubem. Pomimo wszystko nie kierowałam się tym zbytnio, bo za mąż wychodzi się
      za ich syna, a nie za teściów. Grubo się myliłam. Teściowa zobaczyła, że nam
      razem jest dobrze i w inny sposób wchodzi w nasze życie. Mój mąż chyba zbyt
      wiele dobroci od niej się podziewał, widząc jak pomaga jego siostrze. Ona nie
      pracował do 28 roku życia. W pieleszach u mamusi sziedzi aż do dzisiaj, tyle że
      z mężem i swoją córką. Mieszkanie kupili ponad rok temu i nie chcą się
      wyprowadzać od mamusi. Sądzę, że ona pomimo, że tak bardzo pomaga jej przy
      okazji nie nauczyła jej samodzielności. Czasem myślę, że przeginanie w drugą
      stronę bywa niedobre.
      Mieszkanie stoi puste. Nikomu nie jest wynajmowane. Po
      prostu jest tak jak napisałam wcześniej. Córka nie bardzo chce się wyprowadzić
      od mamusi. A o moim mężu nawet nikt tutaj nie mówi. Więc przestań
      usprawiedliwiać moją teściową, gdyż w ogóle nie znasz tego człowieka i nie
      jesteś w stanie nawet w małej części zrozumieć jej postępowania. Wystarczy, że
      jej własne dziecko, czyli mój mąż tego nie rozumie.
      . Poza tym jak miło
      popatrzeć jak wiele ludzi ma na ten temat coś do powiedzenia. Fajnie, że jest
      Was wszystkich przeciwko mnie sporo. Mówię Wam śpiewalibyście inaczej gdybyście
      sami znaleźli się w takiej sytuacji.
      Realia polskie są takie a nie inne, ale dla mnie to czyste
      chamstwo i obłuda ze strony mojej teściowej. To nie tylko chodzi o ten majątek,
      który tak skrzętnie przekazuje swojej jedynej córce. Ale też o drobne chociaż
      zainteresowanie, którego wcale nie ma. Mój mąż poprosił ją kiedyś o drobną
      pożyczkę, nie mieliśmy pieniędzy na czynsz za wynajmowane mieszkanie. Odmówiła
      mówiąc, że ona nie ma takich pieniędzy. Nawet nie chce przyjechać i zobaczyć
      jak nam się żyje, jak jej wnuczka rośnie. Nie wiem gdzie tkwi błąd, może ona od
      urodzenia Michała nie kochała, może nie zdążyła... Różnica pomiędzy Michałem i
      jego siostrą to 1 rok i dwa miesiące. Nie wiem i powiem Wam, że w sumie już
      mnie to nie obchodzi, bo tak wiem, że na jej pomoc nie mam co liczyć. Michał po
      ślubie nie dostał kompletnie nic, chociaż od razu przyjechał mieszkać do mnie.
      Nawet ręcznika nie dostał, wziął kilka ubrań i przyjechał i jest OK. Jestem z
      nim i będę, bo go kocham, a że mam taką teściową jaką mam... Po prośbie o
      pożyczkę nie dzwoniła pół roku, nawet nie zapytała się czy nam się jakoś udało
      znaleźć te pieniądze.
      A ja widzę, że Wy dobrzy ludzie (mam nadzieję, że są na tyle mądrzy, że wiedzą
      do kogo mówią) potraficie tylko dawać dobre rady i skakać mi do oczu. Ja się
      nad sobą nie użalam, bo ja mam poczucie własnej wartości. W pierwszym liście
      dałam do zrozumienia o co mi chodzi, chcę sobie poczytać i zobaczyć jak to
      innym układa się w relacjach dzieci - teście. I to wszystko. Teraz w ogóle
      większości z Was nie rozumiem, potraficie tylko krytykować... innych. Mało jest
      osób które zrozumiały sens przesłanego przeze mnie postu.
      Bo tak sobie pomyślałam, że w sumie bazą
      startu w dorosłość są też rodzice. O wiele łatwiej jest młodym ludziom kiedy
      rodzice w mniejszym lub większym stopniu MYŚLĄ o tym, że ich dziecko dorasta i
      po to jesteśmy rodzicami by troszkę im pomóc. Ja nie twierdzę, że to musi być
      kupowanie mieszkania, nie. To byłoby zbyt proste. Ale tak patrząc na moją
      teściową mogła te pieniądze podzielić pomiędzy syna i córkę i dalej martwcie
      się sami. Gdyby myślała o swoich dzieciach jednakowo, to może wpłaciłaby równe
      sumy na dwa mieszkania a resztę pieniędzy musielibyśmy sami wpłacić. Byłoby to
      wtedy sprawiedliwe. Ale to nie moje pieniądze i ja sobie tutaj tylko gdybam. I
      tyle.
      Witaj Renko!
      Znowu skaczesz mi do oczu? Jak miło. Ja myślę, że powinnaś przeczytać wszystkie
      posty jeszcze raz, bo gdzieś samam się w nich gubisz. Mieszkanie kupiła teściowa,
      nie jej córka. (To tak k woli wyjaśnienia). Stoi puste, bo jak już napisałam,
      córka nie bardzo chce się wyprowadzić, choć słyszałam, że prawdopodobnie zrobią
      to w zbliżające się wakacje. Być może nie mieli wystarczających pieniędzy żeby je
      pięknie wykończyć, w sumie matka wypłukała się z dużych pieniędzy. Tego nie wiem,
      bo nikt mi na to pytanie nie odpowiedział. Nie pisz, że to bezsens, bo wychodzi
      na to, że Ty zaczynasz mówić bez sensu.
      Jeśli chodzi o Kanadę. To, że napisałam, iż chciałabym aby moje życie potoczyło
      sie podobnie do Pani Zosi, wcale nie znaczy, że marzę o wyjeździe za granicę. Na
      razie kończę studia(język angielski) i jedyne o czym marzę to ustabilizować się
      tutaj w Polsce. Na pewno jest ciężko i perspektywy są mizerne, ale zbyt wiele
      mnie łączy z Polską by stąd emigrować. Są osoby które wróciły po kilkunastoletnim
      pobycie w Stanach, albo w Kanadzie z niewielkim dorobkiem, wszystko zależy też od
      szczęścia.
      Nie obrzucaj Renko kogoś błotem, bo to zaczyna źle świadczyć o Tobie

      I CO WY NA TO???????????????????????????
      • Gość: ja Re: Zbierzmy wszystko IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 17:00
        nie wiem co tu takiego ...takie elaboraty niczemu ani nikomu chyba nie
        służą...bo i po co? Jak ktoś nie chce, nie umie i nie jest w stanie
        zrozumieć .... to trudno! Pod rozwagę wszystkim stronom...Pozdrawiam!
        • Gość: Renka Re: smieci IP: *.home.cgocable.net 12.03.02, 20:09
          Jak ktos lubi ZADYME ...ten zbiera smieci ...:(((((((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka