Gość: x
IP: *.bydgoska.krakow.pl
27.02.02, 22:48
Jestem mloda dziewczyna z Sierra Leone, mam trzynascie lat, wraz z rodzicami i
rodzenstwem mieszkam w obozie dla uchodzcow, gdzie mozemy przezyc dzieki
pomocy ONZ i innych organizacji humanitarnych z bogatego swiata. Zeby uzyskac
materialna pomoc (jedzenie, lekarstwa czy zeszyty i olowki, bo mamy tu nawet
szkole) moi rodzice musza mnie wyslac do urzednika, ktory to rozdziela. Musze
sie przed nim rozebrac albo i nie i on robi ze mna co chce. Czasami jest to
ktos stad, czasami ktos z bogatego swiata. Wiem, ze mam obowiazki wobec
rodziny ktora bardzo kocham, i dlatego nie moge sie opierac, ale jednoczesnie
nie czuje sie z tym dobrze.
Drodzy forumowicze - co mam zrobic? Czy porozmawiac z urzednikiem i jakos mu
to wszystko wytlumaczyc? A moze to ze mna jest cos nie tak?
Dziekuje, ze chcieliscie to przeczytac.
x