Dodaj do ulubionych

Poniedziałek - Dniem Buntu

10.05.04, 09:17
Najpierw duży sprzeciw przeciwko zawłaszczaniu przez Panią Renatę Arendt -
Dziurdzikowską (ZWIERCIADŁO, nr 5/04, recenzja "Ogród duszy") idei i w ogóle
całych zwrotów (jeśli nie zdań, jeszcze nie udało mi się dokładnie sprawdzić)
z pięknej książki Estes "Biegnąca z wilkami" bez podawania źródła. Jestem w
stanie zrozumieć, że weszła jej ta książka w krwioobieg, jako i mnie, ale
plagiatowanie jest niedopuszczalne.

Sprzeciw.

I drugie "nie" - przejmowaniu się tematami matur pisemnych przez tych,
którzy mają to już za sobą. Przecież, jesli sprawę odwrócimy, przeciętny
maturzysta nie dałby sobie rady z przeciętnym problem zawodowym.

Mam w nosie tematy maturalne.
Już nie jestem maturzystką.

Amien :)
Obserwuj wątek
    • mallarz Re: Poniedziałek - Dniem Buntu 10.05.04, 09:21
      Buntu? To plemię nazywa się Bantu!!!
      • kvinna Re: Poniedziałek - Dniem Buntu 10.05.04, 09:54
        Sprzeciw.

        To był Bunt na Bounty :)
    • mathias_sammer Re: Poniedziałek - Dniem Buntu 10.05.04, 10:05
      kvinna napisała:

      > Najpierw duży sprzeciw przeciwko zawłaszczaniu przez Panią Renatę Arendt -
      > Dziurdzikowską (ZWIERCIADŁO, nr 5/04, recenzja "Ogród duszy") idei i w ogóle
      > całych zwrotów (jeśli nie zdań, jeszcze nie udało mi się dokładnie sprawdzić)
      > z pięknej książki Estes "Biegnąca z wilkami" bez podawania źródła. Jestem w
      > stanie zrozumieć, że weszła jej ta książka w krwioobieg, jako i mnie, ale
      > plagiatowanie jest niedopuszczalne.
      >
      > Sprzeciw.
      >
      > I drugie "nie" - przejmowaniu się tematami matur pisemnych przez tych,
      > którzy mają to już za sobą. Przecież, jesli sprawę odwrócimy, przeciętny
      > maturzysta nie dałby sobie rady z przeciętnym problem zawodowym.
      >
      > Mam w nosie tematy maturalne.
      > Już nie jestem maturzystką.
      >
      > Amien :)

      Ach kvinna. Ciesze sie z Toba :)


      A moze to dzien Bundy? :)
      • kvinna Re: Poniedziałek - Dniem Buntu 10.05.04, 10:08
        Nie oglądałam...

        Dzień Stoika Buddy, Który "Ma w Nosie"
    • beton-stal Re: Poniedziałek - Dniem Buntu 10.05.04, 10:34
      kvinna napisała:

      > I drugie "nie" - przejmowaniu się tematami matur pisemnych przez tych,
      > którzy mają to już za sobą. Przecież, jesli sprawę odwrócimy, przeciętny
      > maturzysta nie dałby sobie rady z przeciętnym problem zawodowym.
      >
      > Mam w nosie tematy maturalne.
      > Już nie jestem maturzystką.

      To wolny kraj, każdy ma prawo głosić swoje poglądy. Także na tematy maturalne.
      • kvinna Re: Poniedziałek - Dniem Buntu 10.05.04, 10:50
        Teoretycznie tak, ale wkurzająca jest ta psychoza dookoła matur.
    • kwieto Re: Poniedziałek - Dniem Buntu 10.05.04, 10:46
      To Bun(t)a Zia :"P
    • mallarz A wtorek - dniem Bundzu? Owczego czy Krowiego? 10.05.04, 12:06
      • kvinna Wybieram owieczkę 10.05.04, 13:20
        Ale dzień będzie się nazywał inaczej :)
        • kokesz1 Re: Wybieram owieczkę. Ja tez :) 10.05.04, 16:43
          kvinna napisała:

          > Ale dzień będzie się nazywał inaczej :)

          Szczegolnie Owce w Wielkim Miescie :)

          PS. A poniedzialek to chyba dzien buntu mas oraz Ortegi y Gasseta ;)
    • Gość: iwan Re: Poniedziałek - Dniem Buntu IP: 156.17.253.* 10.05.04, 12:06
      O czym jest "Biegnąca z wilkami"? Rozumiem, że nie jest to lektura płci obojga?


      P.s.
      Słuchałaś wczorajszego Mini-maxu w Trójce? Było coś dla Ciebie.
      • kvinna Re: Poniedziałek - Dniem Buntu 10.05.04, 12:09
        Taka moja Biblia. Znajomy mężczyzna czytał ją z lekkim półuśmiechem. A
        niesłusznie.

        Przejrzyj przynajmniej.

        P.S. A co? A co? Spałam, nawet "Dzieci niebios" i Peszek jako staruszka byli
        dla mnie poza zasięgiem :( :)
        • Gość: iwan Re: Poniedziałek - Dniem Buntu IP: 156.17.253.* 10.05.04, 12:34
          Więc jednak półuśmiech :)?
          Przejrzę, jeżeli tylko trafię wśród półek Empiku.

          P.s.
          Był wieczór poświęcony Marillion. Świeży, bo kwietniowy wywiad Kaczkowskiego z
          Hogarthem, muzyka, muzyka. Radio uruchowmiłem dopiero po obejrzeniu "Galerii"
          według Kaczmarskiego, a unieruchomiłem w godzinę później, więc słyszałem
          niewiele, ale cały czas - Marillion właśnie.
          • kvinna Re: Poniedziałek - Dniem Buntu 10.05.04, 12:48
            Może rozbawienie - Estes nie pisze dla umysłów ścisłych ;) Ale pisze
            przepięknie. Poezja w długich zdaniach. Półka "Socjologia" (?)

            p.s. Niejakie rozczarowanie płytą M. Gdzieś tam zasugerowałam się "Brave",
            którą b.lubię. O dziewczynie "na gigancie".
            • Gość: iwan Re: Poniedziałek - Dniem Buntu IP: 156.17.253.* 10.05.04, 15:02
              Co do umysłu, mój jest kompletnie nieścisły.

              A długie zdania lubię.

              Więc kto wie?

              P.s.
              Nie jestem fanem Marillion, słucham tylko z przypadku; no i wolę go z Fishem.
    • Gość: Richelieu* Re: Poniedziałek - Dniem Buntu IP: 217.98.107.* 10.05.04, 15:12
      psychoza? mój brat jutro właśnie zdaje z polskiego. I.. kurka wodna, niech mu
      zazdroszczą spokoju
    • jmx a mi się nawet buntować nie chce.... 10.05.04, 15:47

      Hihi, "nie przejmując się" maturami też się nimi przejmujesz ;-)
      Ja to w ogóle dopiero przed chwilą się dowiedziałam, że jakieś matury się jutro
      urządza....

      Przeglądałam "Biegnącą z wilkami". Hmm... Jakoś mnie nie zainteresowała.
      • kvinna algorytm ;) 11.05.04, 08:59

        Nieustannie zachęcam.

        Nie czytaj może jednak systematycznie, od deski do..., może zacznij od V.
        rozdz. Wczoraj polizałam trochę o tworzeniu, "czyszczenie wód energii twórczej"
        czy jakoś tak. Inspirujące. A wcześniej zahaczyłam o sklep dla plastyków
        niedaleko Marszłkowskiej. Tam tak ładnie śmierdzi :) I ten papier czerpany jest
        taki ładny, i ta falista tektura.

        I zerknij do majowego Zwierciadła, ta splagiatowana recenzja ;) Też da Ci
        jakieś pojęcie o smaku tej książki.


        p.s. A za brata Richelieu kciuki; jeśli pisze tak, jak Ty, R, z d a :)
        • jmx Re: algorytm ;) 11.05.04, 14:43

          O, nie! Od deski do... nie byłabym w stanie jej przeczytać ;-). To jest chyba
          książka o szukaniu własnej tożsamości i powrocie do źródeł. Przede wszytskim
          czuję się człowiekiem i przesadne zwracanie uwagi na "pierwiastek kobiecy" we
          wszystkim co otacza jakoś mnie nie pociąga.

          A wpadła Ci w ręce może książka Kathryn Harrison "Pocałunek"?
          Obsesja i zniewolenie ale "nieco" inna niż u Shalev.
          • kvinna Proszę się nie śmiać 11.05.04, 14:48
            Żadne tam pierwiastki. Tam...tam można znaleźć rozwiązania wszelkich problemów!

            Jeśli już jednak pierwiastek - to nie na zewnątrz; albo raczej "przez siebie"
            (sama wymyśliłam :)

            Nie-e. Jeszcze nie, poszukam.
            • jmx zgodnie z życzeniem - będzie poważnie ;-) 12.05.04, 01:27

              Przejrzałam, polecony rozdział i inne, pobieżnie - nogi bolą... ;-).
              Tak ogólnie co mogę powiedzieć, na podstawie takiej bardzo niedokładnej
              lektury, że w zasadzie nie znalazłam tam nic, czego sama bym nie wiedziała albo
              intuicyjnie albo bardziej namacalnie, z doświadczenia, z obserwacji.

              Dlatego nasunęło mi się pytanie, bo często wspominasz "Biegnącą..." co
              konkretnie dała Ci ta książka? Pewność, że jest jak przypuszczasz, odkrycie
              zupełnie innych światów, z których nie zdawałaś sobie wcześniej sprawy,
              spojrzenie na to co wiesz z innej perspektywy? A może jeszcze co innego...?
              Chciałabym poznać odpowiedź :-)
    • Gość: iwan O dziewczynkach z zapałkami :) IP: 156.17.253.* 11.05.04, 10:18
      Więcej niż półuśmiech, Kvinno :)
      Pełny raczej, od ucha do ucha :))
      Zwłaszcza przy odczytywaniu notki na okładce: odwieczna, prastara mądrość,
      niewyczerpane źródło bogactwa wewnętrznego tkwiące w każdej kobiecie...
      Cha, cha :)

      Ale przyznaję, że pomiędzy okładkami, w środku, jest ciekawiej; podobał mi się
      fragment o wielości pór roku: pora palenia ognia na łąkach, pora krwi na
      śniegu, pora kwiatów mrozu na oknie. Z rozdziału Powrót do domu, chyba.

      Mity, baśnie, legendy. Taka aura.

      P.s.
      Wizyta w Empiku owocna, mam nowy nabytek. Hrabala, wiesz jakiego :)

      • kvinna Ale co w tym śmiesznego? :) 11.05.04, 10:36
        I czy Ona (C>P>E) pisze nieprawdę?

        Podoba nam się ta sama poezja.
        Dziś jest Dzień Zaspany, Dzień Szarej Mgły (bo myślę, że może też być różowa :)

        Mity? Baśnie? Legendy?
        Ale jak przekazane!

        > niewyczerpane źródło bogactwa wewnętrznego tkwiące w każdej kobiecie...
        > Cha, cha :)

        Czy uważasz, że kobiety są głu..głupie?
        Ja nie. Mogę być czasem dziecięco naiwna, ale rozdrapuję pazurami, gdy się mnie
        próbuje skrzywdzić (cytat :) Nie wolno :)

        To cudowna książka o instynkcie.

        Poszukaj o Dziewczynce w Czerwonych Bucikach. O odrąbywaniu stóp. Chociaż
        boli, to nie ma innego wyjścia. One odrosną :) Bez obaw.

        Albo o gniewie przebranym za Niedźwiedzia. I jak go krok po kroku karmić. Aby
        zelżal (czyjś gniew).

        Albo o ukradzionej skórze foczej.

        I morze pięknych, mądrych zdań.





        • Gość: iwan :)) IP: 156.17.253.* 11.05.04, 11:30
          "Starczy, bym się lekko nachylił, a cieką ze mnie same piękne myśli, jestem
          wbrew własnej woli wykształcony, tak więc właściwie nawet nie wiem, które myśli
          są moje i ze mnie, a które wyczytałem, bo ja gdy czytam, to właściwie nie
          czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył
          kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak
          alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu jest nie tylko w moim mózgu i
          sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych."

          To a propos zdań takich to a takich, o których wspominałaś :)


          Co w tym śmiesznego? I czy Ona pisze nieprawdę? I czy uważam, że kobiety są
          głu...głupie?
          :))

          Przepraszam, ale owa notka na okładce jest naprawdę śmieszna: taka pompatyczna,
          na śmierć i życie poważna:)
          Ale to notka zaledwie.
          A na treść książeczki składa się tak wielka ilość stronic...
          A w Empiku nie zawsze jest wolna kanapka...
          Wnioski stąd więc płyną takie, że i iż...

          Ładnie piszesz. I mądrala z Ciebie :)

          P.s. Różowa mgła? Jak na płótnach Friedricha albo Moneta?
          • kvinna Zobacz, jaki ładny temat maturalny :) 11.05.04, 13:32
            Województwo wielkopolskie:

            1. "To nie autor, lecz czytelnik, nadaje lekturze jakieś znaczenie, otwiera
            przestrzenie... (G.Leszczyński). Skomentuj słowa współczesnego krytyka,
            przywołując lektury szkolne i książki czytane z własnego wyboru.

            Rozumiesz nieczytających? To czasem lepsze niz orgazm. Dłużej trwa :)

            W Empiku niemalże nie ma wolnych kanapek, ale za to ładnie czasem pachnie
            kawą :)

            p.s. Oo, tu już gorzej. Raczej chodzi o to, że niedużo znam się, nie potrafię
            rysować, ale muszę zacząć, bo nie stworzono jeszcz niczego, co by pasowało do
            mnie w 100 %. Zrobię sobie sama :)

            • Gość: iwan Ano, ale czy piszący też tak sądzą? IP: 156.17.253.* 11.05.04, 14:13
              kvinna napisała:

              > Rozumiesz nieczytających? To czasem lepsze niz orgazm. Dłużej trwa :)
              >

              Hmmm:) Ale nie przez pięćset z okładem stron? :)



              Niektórych nieczytających jestem w stanie zrozumieć. Pamiętasz pana Arnaud,
              likwidującego domową bibliotekę? Mam znajomą, która zrobiła to samo, choć
              bardziej radykalnie. Takie... oczyszczenie. Chociaż, do czytania i tak
              powróciła:)


              P.s.
              Tu nie może być gorzej. Należy wszcząć nadrabianie zaległości:)
              I zacząć to, o czym pisałaś:)
              • kvinna Tu już brak mi empatii :) 11.05.04, 14:27
                Likwidację rozumiem, musi być miejsce na nowe :) To tak jak z niszczenie
                starych listów :)

                500 stron? Jeśli przyjąć, że ... i ..., i faza plateau, i tak dalej, to pomyśl,
                jak miło by się czytało. Człowiek byłby przez 500 stron z okładką (przepraszam,
                okładem) n a p r u t y :)

                p.s. Nieprawda! Mam zamiar długo żyć. I wcale nie wstyd.
                Może najpierw, delikatnie, zacznę od chluśnięcia na ściany pomarańczowego. Nie,
                nie jestem pokojowa, chyba jestem kolorystką :)

                Oglądać, oglądam, źle nie jest. Raczej nie czuję potrzeby podziwu za wszelką
                cenę.
                • Gość: iwan No proszę, a miało nie być o maturach? :) IP: 156.17.253.* 11.05.04, 17:31
                  kvinna napisała:

                  > Likwidację rozumiem, musi być miejsce na nowe :) To tak jak z niszczenie
                  > starych listów :)
                  >
                  P r z e s t r z e ń po zniszczonych listach często pozostaje jednak p u s t a.
                  Różnie być może.

                  > 500 stron? Jeśli przyjąć, że ... i ..., i faza plateau, i tak dalej, to
                  pomyśl,
                  >
                  > jak miło by się czytało. Człowiek byłby przez 500 stron z okładką
                  (przepraszam,
                  >
                  > okładem) n a p r u t y :)
                  >

                  Ja ośmielę się jeszcze tylko wspomnieć o istnieniu, ho ho, trylogii i innych
                  logii, a co, 600 stron jeden tom, nie licząc okładki i wyklejki:)
                  I podzielam Twój entuzjazm, cokolwiek by nie oznaczał termin "faza plateau":)

                  > p.s. Nieprawda! Mam zamiar długo żyć. I wcale nie wstyd.
                  > Może najpierw, delikatnie, zacznę od chluśnięcia na ściany pomarańczowego.
                  Nie,
                  >
                  > nie jestem pokojowa, chyba jestem kolorystką :)
                  >
                  > Oglądać, oglądam, źle nie jest. Raczej nie czuję potrzeby podziwu za wszelką
                  > cenę.


                  Oczywiście, że nie wstyd. No, może trochę tylko:)
                  Podziw podlegający prawom przymusu, dyktatu opinii innych? Na siłę, znaczy?
                  Unikać. Zdecydowanie.
                  A kolorystów lubię. I kolorystki. Zamiast pomarańczowego polecałbym jednak
                  żółcień neapolitańską:) I prosto na ścianę! :))
                  • kvinna Ale ja chyba wiem, kim jesteś 13.05.04, 12:57
                    I mam udawać, że nie wiem?

                    Co Cię zdradza?

                    Różnie. Pewność w pisaniu, uśmiech w pisaniu...

                    Dobra, możesz być "iwanem".

                    :)
                    • Gość: iwan Przepraszam? b/t IP: 156.17.253.* 13.05.04, 14:58
                      • kvinna Proszę? 13.05.04, 15:01
                        Zamyśliłam się...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka