ja_nervosol
23.05.11, 16:07
Witam serdecznie.
Moim problemem jest ogromny stres który uniemożliwia mi logiczne myślenie, który uniemożliwia mi zapamiętywanie przeczytanych treści. Już dwa podejścia nieudane. Dzień przed egzaminem coś w głowie świtało a na sali totalny paraliż, pustka, drżące spocone dłonie, kołatanie serca, nawet zawroty głowy...... W domu z kolei każda próba podejścia do nauki rozpoczyna się myśleniem, że nie zdążę, że za dużo, że nie dla mnie. Miałam 15 lat przerwy w nauce, od zawsze mi zależało na ukończeniu tego kierunku(nieistotne jakiego)ale zawsze było coś co uniemożliwiało podjęcie nauki. Teraz kiedy warunki sprzyjają ogrania mnie panika. Że nie dam rady...a to myślenie wywołuje stres. Bo bardzo , bardzo mi zależy. Można by powiedzieć, że nie dla wszystkich są studia. Owszem. Ale jeżeli zrezygnuję to życie dla mnie straci całkowicie sens. Nadmienię iz mam niedoczynność tarczycy, ale leczę sie od wielu lat. Może tu tkwi problem......nie wiem. Nie chcę rezygnowac absolutnie, nadal jestem ogromnie zmotywowana, ale czy ten stres mnie nie wykończy? jak go zminimalizować? Jak wyluzować?