Dodaj do ulubionych

dowod milosci...

12.05.04, 17:09
Taaa.... Dla jednych jest to wspozycie seksualne,malzenstwo,wspolne spedzenie
zycia, dawanie pieniedzy,dawanie drogich prezentow.... Do wyboru jest
wiele...Jak jest ze mna ? Zastanawialiscie sie dlaczego,na jakiej podstawie
mozecie stwierdzic ze jestescie kochani? Co wedlog was jest dowodem milosci ?
Ja jestem 15 lat po slubie.Maz zrezygnowal ze studiow, ozenil sie ze mna,
gdyz bylam w ciazy...czy to jest wystarczajacy dowod? Teraz stara sie dac nam
wszystko co moze. Ciezko pracuje...czy to jest dowodem ? Nie....zdecydowanie
twierdze ze nie. Wiem ze jestem kochana, gdy przychodzi z pracy,kladzie sie
obok mnie ( ma caly czas nocki),przytula sie i zasypia,widze to w jego oczach
gdy daje mi buziaka na dowidzenia albo tak zwyczajnie bo ma na to ochote.
Mowi to jego cialo, gdy w srodku dnia, w najbardziej zaskakujacym momencie
przytula mnie nie mowijac nic... Czy wiecie o czym ja mowie? Czy wedlog was
jest to wystraczajacym dowodem,czy wy macie inne dowody? Z zaciekawieniem
czekam na wszystkie odpowiedzi...
Pozdrawiam
noie Q Q
U
Obserwuj wątek
    • Gość: Richelieu* Re: dowod milosci... IP: 217.98.107.* 12.05.04, 17:22
      facet stara się, dba o rodzinę, poświęcił studia, inny pewnie kazałby
      dziewczynie usunąć ciążę, każdy gest mówi "kocham Cię". A Ty o jakiś duperelach
      marzysz, które zaprezentowane zoststały w ostatnim szałowym artykule
      Przyjaciółki?
      • noie Re: dowod milosci... 12.05.04, 17:49
        Przyjaciolki nie czytam, nie marze....ciekawa tylko bylam waszych
        reakcji .... :-)Pozdrawiam
        noie
    • triss_merigold6 Re: dowod milosci... 12.05.04, 17:28
      Z drobiazgów: to coś co kochający człowiek ma w oczach, ciepło spojrzenia,
      drobne gesty.
      Z poważnych "dowodów": lojalność, wparcie, dbanie o rodzinę i dom.
      Noie chyba masz wystarczająco dużo dowodów miłości męża w życiu, prawda?
      • noie Re: dowod milosci... 12.05.04, 17:52
        Bardzo duzo. Tylko przy takich wlasnie rozmyslaniach doszlam do wniosku,ze
        ludzie czesto tego nie widza ...i zapominaja o uczuciach...troche mi tego zal...
        Pozdrawiam
        noie
    • Gość: Imagine Re: dowod milosci... IP: *.unl.edu 12.05.04, 17:43
      co dla ciebie byloby dowodem ? dla mnie jestes troszeczke popyrtana.
      • noie Re: dowod milosci... 12.05.04, 17:56
        Wlasnie tu jest pytanie. Co jest dowodem dla INNCYCH ? Ze ciagle chce przebywac
        z ukochana/nym ? ze daje forse na wszystkie zachcianki ? ze pozwala na
        wszystko ? Ciekawi mnie jak to inni widza.... A mozesz mi wierzyc, ze zdania na
        ten temat sa rozne :-) I moze jestem popyrtana...a co...zyje sie raz ;-)
        Pozdrawiam
        noie
        • Gość: Imagine Re: dowod milosci... IP: *.unl.edu 12.05.04, 18:17
          a moze nie tu lezy ciezkosc calego problemu ... moze wazne jest to, co my
          powinnismy zrobic by inni poczuli sie kochani ? jak myslisz ? dostalabys wtedy
          odpowiedz na dreczace cie pytanie ... z troche innej flanki ale jakze
          budujace ...
          • noie Re: dowod milosci... 12.05.04, 19:18
            Chyba mnie nie zrozumiales. Ja nie mam zadnych pytan , jesli chodzi o siebie.
            Tylko chcialam sie dowiedziec co inni mysla... Ja robie duzo by moj czul ze go
            kocham....ale wciaz mi sie wydaje ze za malo :-)
            Pozdrawiam
            noie
        • anula36 Re: dowod milosci... 12.05.04, 18:26
          Dla imagine to wszyscy sa lekko popyrtani , ma wrazenie;)
          Mysle, ze ilu ludzi tyle wizji tych dowodow:)
          Ja mam chyba podobne podejcie do ciebie, moj nie -maz co prawda nei rzucil
          studiow, ale wprowadzil sie do mnie mimo protestow rodziny, mowi ze kocha, nosi
          siaty z zakupami, przejal wszystkie obowiazki zwaizane z remontami i naprawami
          ( wie ze tego nienawidze), kasy nie daje, bo dochody mamy zblizone, ale zabiera
          na kolacje, kupuje kwiaty itp. W sumei pozwala na wszystko, ale moim dowdem
          milosci jest to ze z wszystkiego nie korzystam.
          Dla mnie wystarczajacym dowedem milosci jest fakt zycia z kims na codzien,
          rozmawiania, dzielenia sie swoimi myslami, pocieszenie w klopotach, opieka w
          chorobie.Wspolna radosc z sukcesow jednej i drugiej strony-czegoz trzeba wiecej?
          I wyglada na to ,ze to ammy, wiec sie cieszmy.
          • Gość: Imagine Re: dowod milosci... IP: *.unl.edu 12.05.04, 18:32
            hej anulka, no co ty ? wszyscy na czele ze mna ... lepiej teraz ?
            Imagine.
            • anula36 Re: dowod milosci... 12.05.04, 18:39
              Mnie jest zawsze dobrze, przyjelam postawe idioty,zeby przejsc pzrez ten swiat
              i nie zwariowac:)
              Poza tym mam chlopa co mnie kocha i zaden klient mi dzis nei zszedl:) Sa powody
              do radosci.
              • Gość: Imagine Re: dowod milosci... IP: *.unl.edu 12.05.04, 18:47
                1. nie zszedl smiertelnie
                czy
                2. ciagle na tobie lezy ten pierwszy ... ?
                • anula36 Re: dowod milosci... 12.05.04, 18:52
                  smiertelnie- to sie czesto wiaze z identyfikacja zwlok i jest moim najmniej
                  ulubionym etapem pracy- jakos nei lubie umrzykow.
                  • Gość: Imagine Re: dowod milosci... IP: *.unl.edu 12.05.04, 18:55
                    a dokladniej, co robisz ?
                    • anula36 Re: dowod milosci... 12.05.04, 21:07
                      to chyba nie jest dobry watek, na takie tematy. Jestem pracownikeim socjal;ny,
                      pracuje dla specyficznej grupy ludzi, srednia wieku 80, duzo mam doczynia ze
                      smiercia, ato pobudza do myslenia na temat zycia:) Dlatego czasem tu wpadam.
                      • Gość: Imagine Re: dowod milosci... IP: *.unl.edu 12.05.04, 21:09
                        wpadaj czesciej, lubie ludzi zajmujacych sie "krawedziami" ...
                        • anula36 Re: dowod milosci... 13.05.04, 15:28
                          czyli pozlozne i grabarzy:)
          • noie Re: dowod milosci... 12.05.04, 19:22
            anula36 napisała:
            > Ja mam chyba podobne podejcie do ciebie, moj nie -maz co prawda nei rzucil
            > studiow, ale wprowadzil sie do mnie mimo protestow rodziny, mowi ze kocha,
            nosi
            >
            > siaty z zakupami, przejal wszystkie obowiazki zwaizane z remontami i
            naprawami
            > ( wie ze tego nienawidze), kasy nie daje, bo dochody mamy zblizone, ale
            zabiera
            >
            > na kolacje, kupuje kwiaty itp. W sumei pozwala na wszystko, ale moim dowdem
            > milosci jest to ze z wszystkiego nie korzystam.
            > Dla mnie wystarczajacym dowedem milosci jest fakt zycia z kims na codzien,
            > rozmawiania, dzielenia sie swoimi myslami, pocieszenie w klopotach, opieka w
            > chorobie.Wspolna radosc z sukcesow jednej i drugiej strony-czegoz trzeba
            wiecej
            > ?
            > I wyglada na to ,ze to ammy, wiec sie cieszmy.


            Mamy i jest mi dobrze . Tylko byl dzisiaj taki dzien, ze stwierdzilam iz w
            ciaglym lataniu miedzy praca,obowiazkami....ludie zapominaja co maja ( mnie
            tez sie to czasem zdarza) A przeciez juz sama swiadomosc co mamy, co
            czujemy ...dodaje skrzydel.Szkoda tylko ze tak rzadko o tym myslimy lub czasem
            nawet zdajemy sobie sprawe :-( Ja jestem....szczesliwa... Czego zycze i
            innym...:-) Pozdrawiam
            noie
            • anula36 Re: dowod milosci... 12.05.04, 21:26
              Kurcze wdalam sie w rozmowe na inny temat w takim fajnym watku, teraz to
              powinien ktos skasowac,zebysmy mogly sie oddac wylacznie gdybaniom o milosci i
              okolicach:)
              Szczerze mowiac natchnelas mnie jakas dodatkowa nadzieja- ze po 15 latach, z
              jednym facetem, mozna na niego patrzec z miloscia:)
              A moze oni nie zapominaja, tylko nie maja i nigdy nie mieli? Piszesz,ze
              pobraliscie,sie bo dziecko bylo w drodze, ale musiala w was ta milosc byc od
              poczatku, ni eiwerze,ze ludzie ktorzy pobieraja sie TYLKO z koniecznosci
              potrafia obudzic w sobie uczucie i zachowac je na lata.
              Trzeba o tym myslec, w koncu w zyciu tak naprawde neiwiele sie liczy:)

              • caorle Re: dowod milosci... 12.05.04, 22:11
                Niejaki p. Picasso powiedział, że miłość jest jak oberża hiszpańska. Tyle zjesz
                ile przyniesiesz.
                Ale,kurde czy to jest prawda?

                A dowodem miłości może być na przykład wyprowadzanie psa rano.:-))))
                • anula36 Re: dowod milosci... 12.05.04, 22:18
                  To jest dowod heroiczny:)) Dla mojego chlopa nieosiagalny, dla mnie tez, wiec
                  nie amy psa:)
                  • caorle Re: dowod milosci... 12.05.04, 22:19
                    Prawda?
                    Niestety, to ja zawsze rano wyprowadzałam psa...:-)
                    • anula36 Re: dowod milosci... 12.05.04, 22:41
                      To jest prawdziwy dowod milosci, jesli obie strony czego nie znosza, ale jedna
                      to jednak robi, drugiej nie zmuszajac na sile.
    • jmx Re: dowod milosci... 13.05.04, 01:32

      Brrr, co za okropny tytuł... Miłość się okazuje a nie udowadnia ;-)
      "Dowodem miłości" dla mnie będzie poczucie bycia kochaną i potrzebną. Cala
      reszta wynika z powyższego a właściwie jest skutkiem.
    • vlad_palovnik Re: dowod milosci... 13.05.04, 07:27
      w najbardziej zaskakujacym momencie
      > przytula mnie nie mowijac nic... Czy wiecie o czym ja mowie? Czy wedlog was
      > jest to wystraczajacym dowodem,czy wy macie inne dowody?

      To absolutnie niewystarczający dowód.
      Powinnaś zdobyć odciski palców.
      To jest dopiero dowód.
    • Gość: inka_s Re: dowod milosci... noie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.05.04, 11:31
      Chyba nie wszyscy zrozumieli twoje intencje Noie. :o)
      Moim zdaniem jest tak jak piszesz. Te "poważne dowody" są istotne ale bez tego
      niematerialnego i trudnego do pisania nie są wystarczające. To właśnie to co
      można wyczytać z kochających oczu, to czułość gestów i spojrzeń. To także to co
      czujemy gdy wzbiera w nas fala szczęścia - bez żadnego konkretnego powodu, na
      myśl o tym kogo kochamy. :o)

      Zazdroszczę Ci.
      • noie Re: dowod milosci... noie 13.05.04, 12:34
        Dzieki serdecznie...ale powiem ci cos w tajemnicy...Musialam meza sobie
        wychowac...hihi On nalezal do rodziny malo mowiacej o swoich uczuciach, nie
        pokazujacych czegos takiego jak radsc,smutek, zal...czy milosc.... Bylam wtedy
        taka napelniona miloscia i szczesciem...ze pokazywalam mu to kazdego dnia. PO
        jakims czasie zaczelam go prosic o to samo....Mijaly lata...a on coraz bardziej
        stawal sie otwarty... teraz po 15 latach malzenstwa...jest dobrze. Ale jak
        sobie pomysle jaki byl poczatek...teraz chyba nie mialabym na to sily. Wiec
        jesli chcesz od kogos cos dostac...sama musisz najpierw dac :-)
        Pozdrawiam
        noie
        • Gość: inka_s Re: dowod milosci... noie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.05.04, 13:15
          Dawałam i otrzymywałam. :o)
          Skończyło się - więc zazdroszczę bo Ty nadal to masz.
          Tak troszkę. Zazdrość to nie zawiść, byle chorobliwa nie była to nawet czasem
          dobrze robi.
          Chociaż... ja też patrzę mu w oczy. Ale już tylko na zdjęciach. :o)
          • noie Re: dowod milosci... noie 13.05.04, 13:19
            Wiec masz sie chociaz czym cieszyc, pamietac....Wiesz poprostu jak to
            jest....ale co z tymi ktorzy tego nie doznali ? Szkoda ich....moze raczej zal.
            Pozdrawiam i zycze daleszego szukania,oczekiwania i nowego zakochania....a to
            jest chyba najprzyjmniejsze...nowe dreszcze...hihhi

            noie
    • Gość: ryb Czy to tez jest dowod milosci? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.05.04, 12:10
      Wracam wczoraj do domu, tak troche po polnocy...Zona do mnie: Gdzie byles? Ja:-
      No przeciez wiesz ze odbieralem moja siostre z Heathrow. Zona: 4 godziny?
      myslisz ze ja taka glupia jestem? I gdzie ona jest?. Ja: Zawiozlem ja do brata.
      Zona:- Klamiesz, dzwonilam do niego, nie bylo go w domu. Ja:- Bo pojechal ze
      mna na Heathrow. Zona:- Nie mogl swoim samochodem pojechac? Ja:- Nie wazne
      czyim samochodem jechal, i tak nie byloby go w domu. Zona:- Wariatke chcesz ze
      mnie zrobic, tak? szlajales sie z nim gdzies po miescie, przyznaj sie. Ja:-
      tak, ide spac...ty mysl dalej.

      Dzisiaj rano: Zona:- Kiedy ty sie w koncu za robote wezmiesz? Siedisz mi tu na
      karku drugi tydzien i nic przez ciebie nie moge zrobic. Ja:- Bo chce byc z
      toba. Zona:- Przestan sie wyglupiac, zwariowac mozna w tym domu. Ja:- Zrobic ci
      kawe?. Zona:- No nie, nie wierze, znowu zostaje i caly dzien mi rozbije. Ja:-
      Idz na zakupy, kup sobie cos, juz ponad 16 godzin nie mialas nic nowego na
      sobie, opuszczasz sie. Zona:- Zaczepki szukasz tak? Ty sie kiedys doigrasz,
      zobaczysz. Ja:- Wiesz, moja siostra przyjechala z kolezanka, mowilem ci? Zona:-
      Z JAKA KOLEZANKA!!!??? To dlatego tak pozno wrociles, podoba ci sie co?
      przyznaj sie! No co nic nie mowisz? Wiedzialam, wiedzialam!!! Ona (moja
      siostra) to specjalnie zrobila...To ja sobie juz z nia porozmawiam...jade do
      niej. Ja:- o, dobry pomysl...

      No i pojechala...hihihi:)))
      • noie Re: Czy to tez jest dowod milosci? 13.05.04, 12:28
        To jest typowe zachowanie "starego malzenswta" hihihi... Tak u nas tez jest.
        Czasem mozna pomarudzic...Nie wiem w jakim stopniu Twoja zona jest
        zazdrosna...Ale podoba mi sie twoj komentarz na koncu...bo jesli tak naprawde
        pomyslales i zareagowales... : " No i pojechala ..hihihi " to wedlog mnie to
        jest milosc. :-)Zycie zmusza nas do bycia nieufnym, do myslenia o tym ze inni
        chca nas wy... :-( Ale jesli mimo tego waszego zachowania,rozmow dalej
        jestescie ze soba....to to jest milosc .-) Bo nie powiesz mi ze nie masz
        momentow kiedy nagle narasta w Tobie fala ciepla,naglych
        uczuc...milosci...patrzac na swoja zone...A w tej calej sytuacji, jesli byla
        ona napieta a nie tak jak ty napisales to z humorem, to wystraczylo tylko
        objecie zona lub spojrzenie w oczy i stwierdzenie...a ja ci i tak kocham... :-)
        Kobiety czasem sie przekamarzaja ( kurcze jak to sie pisze ? :-) ), by byc
        zauwazone....hihihhi Ja zaczepiam meza by zwrocil na mnie ( tylko na MNIE )
        uwage. "Krzycze" po nim, lub marudze ze czegoos nie zrobil z tym usmiechem w
        oczach. On juz to rozpoznaje kiedy zartuje...wiec...zwraca uwage i sie
        zaczynamy " klocic" ( co uwielbiaja moje dzieci hihhii ) by zaraz sie objac lub
        pocalowac...Czasem to jest dziwne uczucie tak przed dzieciami i obcymi ludzmi
        sie tulic...ale HEJ! tak malo mamy przeýjemnosci na tym swiecie i tak malo
        czulosci widzimy na codzien....ze szkoda marnowac czasu ! Nie wstydzcie sie
        swoich uczuc... Ja z przyjemnoscia patrze na starsze pary idace za reke albo
        jak on czule na nia patrzy.... Ale mnie ponioslo...hihih
        Pozdrawiam
        noie
        • anula36 Re: Czy to tez jest dowod milosci? 13.05.04, 15:35
          niektore stare malzenstwa sa fantastyczne, pracuje z takimi staruszkami i
          czasem im normalnie zadroszcze- dzis wpada do mnie pan 92 lata, z nareczem
          kwiatow roznych ( konwalie, bez, frezje) bynajmniej nie dla mnie, wiezie je z
          placu dla zony, zeby jej zrobic przyjemnosc bo pani lat 87, jest bardzo
          schorowana i juz nie wychodzi z domu. Tak po prostu.
          • noie Re: Czy to tez jest dowod milosci? 13.05.04, 22:07
            Taaak...I to jest milosc ! :-)
            Pozdrawiam
            noie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka