Dodaj do ulubionych

Mam pytanie

13.10.11, 09:56
Co robia osoby ktore system spycha w biede i izolacje po to zeby sie przed ta bieda i izolacja obronic? Jakie maja mozliwosci wedlug Was?

Macie jakies obserwacje? Znacie takich? Podaliscie sami jakiemus reke? Opowiedzcie mi prosze.
Obserwuj wątek
    • sabinac-0 Re: Mam pytanie 13.10.11, 12:33
      clarissa3 napisała:

      > Co robia osoby ktore system spycha w biede i izolacje po to zeby sie przed ta b
      > ieda i izolacja obronic? Jakie maja mozliwosci wedlug Was?
      >
      > Macie jakies obserwacje? Znacie takich? Podaliscie sami jakiemus reke? Opowiedz
      > cie mi prosze.

      Moge odpowiedziec tylko we wlasnym imieniu.
      Kilka lat temu w PL zostalam zepchnieta w nedze i izolacje (eksmisja na bruk, bezdomnosc a potem barak w bylym PGR, brak meldunku, ubezpieczenia zdrowotnego i srodkow nawet na tak podstawowe rzeczy jak jedzenie, leki, buty i szczepienia dla dziecka, tylko pracy nigdy mi nie braklo, niestety przez wiele miesiecy nie placono mi za te prace).
      Moja bieda wzbudzila w ludziach, ktorych uwazalam za przyjaciol, bardziej niechec niz wspolczucie, zatem to, ze spadlam w koncu na cztery lapy odbylo sie raczej wbrew nim niz dzieki nim.
      Co mi pomoglo:
      1. To, ze nigdy nie rzucilam pracy, nawet gdy mi za nia nie placono a dojazdy pochlanialy resztki tego, co mi jeszcze zostalo.
      2. Mania utrzymania idealnego porzadku nawet w obskurnym, zagrzybionym baraku.
      3. Brak uprzedzen do ludzi - nawet z sasiadami z PGR-u staralam sie nawiazac przyjazne kontakty, pomimo ze konczylo sie to czasem nocnymi dzialaniami rozjemczymi gdy ktoremus z nich zdarzylo sie np. po pijaku wszczac bitwe na siekiery.
      4. Umiejetnosc gotowania i znajomosc botaniki - dobre zarcie podnosi morale, nawet z pokrzywy mozna zrobic niezla zupe a domowy pasztet z brukwi i resztek z jatki o niebo lepszy niz tania pasztetowa z "biedronki", ze nie wspomne o dzemie z pigwy.
      5. Pilnowanie sie by w dramatycznej sytuacji nie siegac po alkohol - zalewanie sie tanim trunkiem byloby upadkiem ostatecznym a na porzadny nie moglam sobie pozwolic.
      6. Pielegnowanie starych znajomosci - jeden z tych starych znajomych pewnego dnia zadzwonil i dal mi cynk, ze jest robota za ktora placa, dzieki temu wyszlam z dola.

      Zatem: wpadles w biede - dzialaj, jak nie masz nic do roboty, przynajmniej sprzataj chalupe i nasiaduj gary.

      Jesli znasz kogos kto wpadl w nedze nie musisz nic szczegolnego dla niego robic (sam zrobi dla siebie co trzeba), najlepiej ogranicz sie do zyczliwej obecnosci i nie dobijania go pouczeniami, wytykaniem jego bledow (i tak juz je zna), pokazywaniem wlasnej wyzszosci i kazaniami co powinien byl - w koncu ty nie wiesz, co bys poczela w jego sytuacji i nie masz zadnej pewnosci ze kiedys, mimo najlepszych checi i strategii, nie znajdziesz sie w podobnym dolku.
      • ipone123 Re: Mam pytanie 13.10.11, 12:48
        Sabinac-0, jestes inspirujaca, silna osoba :)
      • clarissa3 Re: Mam pytanie 13.10.11, 13:27
        Dzieki Sabina. Duzo waznych slow!

        Pytanie dodatkowe mam:
        Gdyby Ci w tamtym czasie ktos zaproponowal zebys wraz z osobami w podobnej sytuacji zebrala sie i wspolnie pracowala nad planem aktywnego wyjscia z patu, i wzajemnego wsparcia, to poszlabys na to? Co musialoby tam byc zebys w ogole chciala? Bardziej formalne czy mniej? Co by Cie zachecilo do takiego udzialu?
        • sabinac-0 Re: Mam pytanie 13.10.11, 14:20
          clarissa3 napisała:

          > Gdyby Ci w tamtym czasie ktos zaproponowal zebys wraz z osobami w podobnej sytu
          > acji zebrala sie i wspolnie pracowala nad planem aktywnego wyjscia z patu, i wz
          > ajemnego wsparcia, to poszlabys na to?

          Nawet probowalam cos takiego organizowac, np. namawialam sasiadki z PGR na wspolne zbieranie owocow na miedzach albo kartofli zostawionych na polu przez maszyne. Niestety efekt byl mizerny - kobiety narzekaly na biede ale zadna z nich sie nie kwapila do robienia czegokolwiek, za to potem niejedna wypominala ze "ja to mam dobrze bo mam dzemy i susz z ziemniakow a one biedne nie maja".

          Konserwowanie biedy wynika rowniez z tego, ze wiele osob wlasna biede traktuje nie jako problem do rozwiazania, lecz jako wartosc (w mysl "jestem biedny bo uczciwy i dobry, bogaci sa podli i zli") - to spadek po komunie.

          Troche podzialalam przykladem: jak jedna z sasiadek zobaczyla moj barak, czysty i ozdobiony ze wygladal jak domek artysty, zabrala sie za pucowanie swojego - no i jak sie ruszyla do scierki to sie ruszyla tak ogolnie i w koncu znalazla jakas robote.
          Podobnie gdy widzialy mnie czasem popijajaca przed barakiem kawe "po pansku" znaczy erzac kawy z cykoria (4zl za 200g w biedronce) ale w ladnej filizance, z biala serwetka i domowymi herbatnikami lub gnieciuchem, to sie tez dolaczyly do "podwieczorkow".

          > Co musialoby tam byc zebys w ogole chcia
          > la? Bardziej formalne czy mniej? Co by Cie zachecilo do takiego udzialu?

          Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze "robienie czegos dla biednych" z pozycji "dobrej pani" nie ma sensu. Jesli udalo mi sie pomoc tej czy innej sasiadce, to tylko dzieki temu ze bylam w identycznej sytuacji co one.
          Kazdy biedny musi sam chciec wyjsc z impasu. Niestety wielu z nich narzeka, ale w gruncie rzeczy owa bieda jest dla nich wygodna bo zwalnia ich z odpowiedzialnosci i pozwala uniknac wszelkiego ryzyka.

          Bieda to stan umyslu, nie kieszeni.
          • ipone123 Re: Mam pytanie 13.10.11, 15:12
            >
            > Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze "robienie czegos dla biednych" z pozycji "dob
            > rej pani" nie ma sensu. Jesli udalo mi sie pomoc tej czy innej sasiadce, to tyl
            > ko dzieki temu ze bylam w identycznej sytuacji co one.
            > Kazdy biedny musi sam chciec wyjsc z impasu. Niestety wielu z nich narzeka, ale
            > w gruncie rzeczy owa bieda jest dla nich wygodna bo zwalnia ich z odpowiedzial
            > nosci i pozwala uniknac wszelkiego ryzyka.
            >
            > Bieda to stan umyslu, nie kieszeni.
            >

            Moze wiec warto zrobic jakies warsztaty, na ktorych sprobowac zmieniac ta mentalnosc?
            Cos, co dla tych ludzi nie byloby odczuwalne jako strata czasu, czyli jakies konkrety.
            Gybys np. nawiazala kontakty z pracodawcami i zrobila jakas akcje, ze np. po takich warsztatach ludzie ida do pracy/na szkolenie... Nie wiem, moze to mialoby sens...
            8 lat temu tez bylam w sytuacji, w ktorej przydalaby mi sie pomoc i chociazby jakies takie wsparcie. Ale wiem, ze jak czlowiek sie znajdzie na dnie, to wszyscy sie odwracaja wtedy i udaja, ze albo sa busy, albo cos. No ogolnie nikogo taka sytuacja nie interesuje.
            Jest duzo mlodych ludzi, ktorym taka pomoc by sie przydala i u ktorych latwiej zmienic mentalnosc.
            • clarissa3 Re: Mam pytanie 13.10.11, 15:27
              Sek w tym ze w grupie sila - jednostka slaba jest! Ale juz mnie flaki bola od wymyslania jak to dogodzic i do akcji zachecic, bo wiecznie to be a to fe a tego nie bedzie robic bo cos, ... :( I zastanawiam sie czy to nie jest tak ze, szczegolnie kobiety po 50, maja tak niskie oczekiwania ze za boga nie zabiora sie za poprawianie swoich warunkow nawet jak im sie na tacy klucz poda. I sciagaja tym siebie wzajemnie w dol. Czy te bariery to nie sa wewnetrzne przypadkiem?
              • jubale Re: Mam pytanie 13.10.11, 15:41
                Znam takie osoby. Ale tlumacza to ze sa chore. jedna ma cukrzyce.
                Lubi narzekac....

                ja nie mam czasu dla takich osob, bo sa nudne...

                Mysle ze to stan umyslu wynikajacy z 1000 spraw w tym braku wiary w siebie i innych ludzi.

                Osoby zyciowo zaradne i kreatywne nie wpadaja w jak to okreslasz nedze...A jezeli to na krotko.
                • clarissa3 Re: Mam pytanie 13.10.11, 16:15
                  zdziwilabys sie gdybys poznala statystyki - spychane w nedze jest cale pokolenie. I milczy.
                • sabinac-0 Re: Mam pytanie 13.10.11, 20:57
                  jubale napisała:

                  >
                  > Osoby zyciowo zaradne i kreatywne nie wpadaja w jak to okreslasz nedze...A jeze
                  > li to na krotko.

                  Ale w PL nazbyt czesto doskwiera im przewlekly niedostatek, mimo calej ich kreatywnosci.
            • sabinac-0 Re: Mam pytanie 13.10.11, 20:53
              ipone123 napisała:

              >
              > Moze wiec warto zrobic jakies warsztaty, na ktorych sprobowac zmieniac ta menta
              > lnosc? (...)
              > Gybys np. nawiazala kontakty z pracodawcami i zrobila jakas akcje, ze np. po ta
              > kich warsztatach ludzie ida do pracy/na szkolenie... Nie wiem, moze to mialoby
              > sens...

              Wiem, ze takie warsztaty byly juz organizowane, ale efekt byl marny - ludzie nie mieli zadnego interesu w tym, by zaczac pracowac. Woleli klepac swoja ukochana biede wyciagajac co sie da z opieki, dorabiajac tu i tam na czarno i nie musiec zrywac sie bladym switem ani martwic o oplaty czy ksiazki dla dzieci, wszak opieka wszystko da.
              Musze przyznac ze owa bieda oplacila im sie niezle - dzieki statusowi "biednych" mieli swoje baraki wykupione na wlasnosc doslownie za grosze (np. za 700zl). Ktoz z pracujacych i placacych cierpliwie czynsz lub raty kredytu nie marzylby o wlasnym kacie za taka sume?

              > 8 lat temu tez bylam w sytuacji, w ktorej przydalaby mi sie pomoc i chociazby j
              > akies takie wsparcie. Ale wiem, ze jak czlowiek sie znajdzie na dnie, to wszysc
              > y sie odwracaja wtedy i udaja, ze albo sa busy, albo cos. No ogolnie nikogo tak
              > a sytuacja nie interesuje.

              To prawda, ale jesli sie nie ma "biednego" umyslu i wpadnie sie w klopoty nie trzeba warsztatow tylko jakiejs konkretnej pomocy, np. renegocjacji dlugow, pomocy w znalezieniu pracy i przeprowadzce itp.

              > Jest duzo mlodych ludzi, ktorym taka pomoc by sie przydala i u ktorych latwiej
              > zmienic mentalnosc.

              Jesli jest to mentalnosc od paru pokolen, trudno ja zmienic.
      • voxave Re: Mam pytanie 13.10.11, 21:10
        Sabinko----powalilas mnie ---uśmiechnęłam sie przed snem :)
        • sabinac-0 Re: Mam pytanie 13.10.11, 21:33
          voxave napisała:

          > Sabinko----powalilas mnie ---uśmiechnęłam sie przed snem :)

          Co konkretnie bylo takie "powalajace"?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka