Gość: Pastwa
IP: 172.17.15.*
06.03.02, 17:19
Powiem, wprost że mam do nich dość mieszane uczucia, sparzyłem się, bowiem
kiedyś na takich kwestujących, którzy(dokładnie to ci którzy ich zatrudniają)
przy wykorzystaniu najróżniejszych przypadków nieszczęścia sprzedawali jakieś
kartki lub kalendarzyki. Cel szczytny, ale zysk z tego kwestowania ledwo się o
niego ociera trafiając głównie do kas producentów owych kartek itp.
Z drugiej strony liczy się też sam odruch pomocy w tej sytuacji(zwykły ludzki
gest dobroci bez żadnego, ale) jednak u mnie stał się on nieco stłumiony moją
podejrzliwością i rosnącą nieufnością. Jak wy postępujecie w takich sytuacjach,
bo jest tu pewien dylemat czy pomóc, choć w małej części tym potrzebującym i
jednocześnie niestety dać komuś zarobić na tym czy nie reagować wcale?
Jedynym wyjątkiem, który nie budzi u mnie wątpliwości jest nasza coroczna
Orkiestra Owsiaka.
Ps. wiem, że jak ktoś chce bardzo pomóc to znajdzie bezpośrednio kontakt z
pokrzywdzonym i da mu te pieniądze. Pytam jednak właśnie o te uliczne przypadki.