Porażka

05.01.12, 11:19
witam. mam 25 lat i jestem totalnie załamana. nie mam pojęcia co mam już robić. mam męza od 4 lat dwie cudowne zdrowe coreczki dach nad głową powinnam byc szczesliwa wiele osob chcialoby byc na moim miejscu a jednak jestem nieszczesliwa. nie potrafie docenic tego co mam i boje sie ze to strace. nie wiem po co ja to pisze moze wyrzuce to z siebie to przestane plakac w koncu. pokłóciłam się dzisiaj z męzem i zastanawiamy sie powaznie nad rozstaniem. nie wiem co robic? boję się że już nie ma ratunku dla naszego związku. ehhh wszystko sie wali może podejmę za niego decyzję i zakoncze ja z tym wszystkim, skończe ze sobą...
    • out23 Re: Porażka...czy tylko kłotnia 05.01.12, 11:33
      Dlaczego się boisz,że to stracisz, o co sie pokłóciłas, ktory raz sie pokłocilaś !
      Co sie wali !
      Ja rozumiem, żeby to bylo po pożarze wznieconym przez pijanego męża , ktory Cie pobił
      zderafaudowal pieniadze i a Twoja Mama byla nalgową alkoholiczka a Ojciec miał miał
      kolegów Alzheiamera, Parkinsona.
      Ratunek jest w sensie tego co sie z kims tworzy, czasem jest to związek trwały, póltrwały, nietrwały.
      Tego nigdzie nie ucza jak rowiązywac konflikty !
      • andomi87 Re: Porażka...czy tylko kłotnia 05.01.12, 11:41
        pokłóciliśmy się o to co zawsze czyli o nas i o reszte rodziny. kłócimy sie srednio co pare dni prawde powiedziawszy non stop sie klocimy. co do pijaństwa to właśnie jest z tym problem mąż nie jest alkoholikiem nie czasem przesadzi ale... jego ojciec z ktorym mieszkamy jest alkoholikiem i wtrąca sie czesto. zreszta wszyscy sie nam wtracaja. mam dosc jego i tego wszystkiego nienawidze miejsca w ktorym mieszkam i staralam sie tu odnalesc ale nie potrafie kazdy skutecznie mi to utrudnia. ja nie jestem twadra osoba nie radze sobie z wieloma rzeczami ze soba chyba najbardziej sobie nie radze :(
    • ecco_mi Re: Porażka 05.01.12, 15:49
      mam męza od 4 lat dwie cudowne zdrowe coreczki dach nad głową powinnam byc szczesliwa wiele osob chcialoby byc na moim miejscu a jednak jestem nieszczesliwa. nie potrafie docenic tego co mam i boje sie ze to strace

      Piszesz to w taki sposób, jakbyś wcale tak nie myślała, ale było Ci to wtłoczone do głowy przez kogoś innego. Nie musisz się przejmować, co mówią inni.
      Napisz dokładnie i po kolei, co Cię unieszczęśliwia, jaka jest Twoja sytuacja. Z tego, co do tej pory napisałaś szczerze mówiąc niewiele wynika i trudno jest się odnieść. Z Twojego posta wynika, że targają Tobą różne emocje.
    • jedr-ek28 Re: Porażka 05.01.12, 15:58
      Nie! Proszę Cię, nie rób tego. Jeżeli przeżywacie kryzys w małżeństwie, to idź z mężem na terapię małżeństw i zrób to z myślą o dzieciach. Dzieci muszą dostać od swoich rodziców wzorzec dobrych relacji międzyludzkich, bo mogą mieć później problem w nawiązywaniu relacji i z otwartością na swoich rówieśników. Do bardzo ważne. Jeżeli się zdecydujecie na terapię, służę pomocą. Pozdrawiam.
      • andomi87 :(( 05.01.12, 22:05
        to wszystko to chyba nie ma sensu..... szkoda czyjegokolwiek czasu na pomoc dla mnie. nie ma sensu :((( chce mi się spać....
    • out23 Re: Porażka 05.01.12, 16:07
      Czasem wydajemi się,ze pisze banalnie.
      No nikt nie powinien sie wtracac w sprway rodziny zwłaszcza pod wpływem alkoholu.
      O ile nie jesteście skazani na mieszkanie razem , Teśc pod wpływem powinien miec zakaz wchodzenia
      Można nawet kupic alkomat i gaz pieprzowy !
      I uzyc bez skrupułow obu rzeczy..w razie potzreby
      Mąz powinien byc po Twojej stronie...
      Naduzywanie alkoholu, powodujące jakiekolwiek scysje w rodzinie powinno skutkowac odstawieniem alkoholu do chwili rozwiazania problemu.
      Biedne te dzieci.., co za dziecństwo z kłócącymi sie rodzicami,
      kłopoty w szkole,
      grupa rówieśnicza,
      konflikt z prawem..
      Nalezy spróbowac pójsc do poradni , psychologa i stwierdzic czy jest już
      uzaleznienie..
      Czy do doszlo do przemocy ?
      www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1024.

      Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" jest placówką Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.
      W bieżącym roku realizujemy zadania zlecone przez Urząd Miasta St. Warszawy oraz inne instytucje i organizacje.
    • lfi Re: Porażka 05.01.12, 16:10
      A dlaczego mieszkacie z ojcem alkoholikiem. Z kims takim nie mieszka sie pod wspolnym dachem.
      To co opisalas wcale nie wyglada na idylle. Raczej na dosc smutna i zagmatwana historie i plan na zycie niedokonca dopracowany. Te przyklady o ktorych piszesz: dzieci, dach nad glowa, to czesto nie powod do szczescia, a do ogromu pracy i obowiazkow. Wielu ludziom od takiego "szczescia" zyc sie odechciewa. Szczescie trzeba umiec w sobie znalezc, a to bywa dosc trudne, zwlaszcza, ze mloda mama jest przytloczona rodzina, czesto zapracowana od switu do nocy i niewyspana.
      • andomi87 Re: Porażka 05.01.12, 19:32
        opowiem tak pokrótce naszą historię. z mężem znalismy sie dwa miesiące wkiedy zaszłam w ciąże. ja sie wtedy cieszylam wydawalo mi sie ze go kochalam myslalam ze to ten i w ogole. wzielismy slub najpierw cywilny pozniej miesiac po urodzeniu koscielny o itak się połaczylismy. on pochodzi z miejscowosci ktorej zupelnie nie znalam. a ja sie przeprowadzilam do jego domu i mieszkalismy na poczatku z tesciem i z jego dwoma bracmi i siostra. teraz juz zostal tylko tesc niedawno sie siostra wyprowadzila. czulam sie tu zle. moj dlugo nie mogl zrozumiec ze koniec kawalertwa a teraz juz rodzina powinna byc najwazniejsza. czesto chodzil z kolegami imprezy alkohol i takie tam w ogole sienie liczylze mna. cigle klotnie pretensje i bunt jego rodziny na mnie ze śmiem cos powiedziec. ja ciagle plakałam nie radzilam sobie. ciagle dawal mi powody do zazdrosci a bardzo bylam zazdrosna. nie wytrzymywalam. zaczelam chodzic do psychologa brac tabletki na uspokojenie. ale to bylo juz po tym jak poronilam. potrzebowalam go a on mowiac mu prost "kochanie jesteś mi potrzebny bo nie daję rady" nie rozumial tego. non stop plakałam potrafil wtedy sie kilka dni nie odzywac zeby nie zapytac co sie stao czemu placze. myslalm ze jak zajde znowu w ciaze i urodze to sie zmieni bedzie lepiej. mylilam sie. ja caly czas w domu nie wyspana przy dwojce dzieci nie dbalam o schudlam tak ze mysleli ze w anoreksje wpadlam nie bylam atrakcyjna i ciagle mysli ze mnie zdradza dobijaly mnie. w pewnym momencie nie wytrzymalam i chcialam zeby dowiedzial sie na wlasnej skorze jak sie czuje. i od tamtego momentu jak dalam mu powod do zazdrosci sie psuje. juz totalnie. nie nie zdradzilam go dalam mu tylko powod. teraz wiem ze to bylo glupie ale czasu niestety nie cofne. po tym ulozylo sie bo wyjasnilismy pre spraw i jakis czas dobrze bylo. ale tylko jakis czas pozniej bpowrotem to samo bylo. w koncu zaczelam wypracowywac w sobie taki system obronny bo mialam dosc placzu i tego wszystkiego. zaczelam sie odsuwac od niego. zaczelam totalnie zlewac to co sie tu dzieje. nie pytalam o nic. wychodzil kiedy chcial z kim chcial nie pytalam staralam sie nie myslec co robi. jedyne co mnie utrzymywalo to to ze wrocilam do swojej pasji jaka przerwalam 5 lat temu. jakos sie trzymalam zaczelam sie wiecej smiac i w ogole troche mi sie lepiej zrobilo. przez pewien czas sie nie klocilismy nawet bylo. ale teraz wszystko wraca. dzisiaj rozamwialismy o rozstaniu ze moze odpoczynek nam dobrze zrobi. o poradni tez rozmawialismy. nie wiem co robic. chce to utrzymac zyc z nim dla dzieci przede wszystkim. przy dzieciach sie nie klocimy przy dzieciach staramy sie byc "normalni". wczesniej sie zdarzalo ze widzialy dzieci moj zly humor ale wiem ze nie moge przy nich dac sie poniesc emocjom. opisalam to wszystko tak z grubsza. czasmi wydaje mi sie ze to ja mam cos z głową i powinnam siedziec w domu sprzatac gotowac znosicv humory meza z usmiechem nic sie nie odzywac o nic nie pytac tylko zajmowac sie dziecmi i czasmi isc z nim do lozka. albo moze przesadzam?? nie wiem
        • wypasiona_foczka Będzie ostro: 06.01.12, 16:33
          Oooooo....! Taka "polska historia": ślub z powodu ciąży, niedojrzałość do małżeństwa obydwu stron, przekonanie, że "po ślubie jakoś to będzie", brak samodzielności by w razie niepowodzenia móc samodzielnie się utrzymać, brak zaplecza mieszkaniowego (mieszkanie u teściów z innymi ludzmi na głowie), alkohol w tle, kolejna ciąża w celu "utrzymania rozpadającego się małżeństwa", nieumiejętność rozmawiania i rozwiązywania NORMALNYCH problemów ("on mi tak więc ja jemu też tak!" - po raz kolejny niedojrzałość), utrzymywanie beznadziejnego związku 'dla dzieci", udawania przy dzieciach, że wszystko OK. Ogólnie ciężka żenada a Ty piszesz, że POWINNAŚ BYĆ SZCZĘŚLIWA????

          Nikt nie był by szczęsliwy w takiej sytuacji! To co opisujesz to koszmarna polska codzienność. Codzienność głupich lasek łapiących się pierwszych lepszych kolesi w wieku 21 lat - ludzie w tym wieku powinni edukować się, zdobywać doświadczenie, uczyć zasad życia, związków a nie bawić się w rodzinę. Twoja historia jest tak typowa, że aż niewiarygodne, sama znam kilka takich przypadków i dopowiem Ci ciąg dalszy:
          Ponieważ obydwoje jesteście głupi i niedojrzali do małżeństwa, problemy będą narastały. Zamiast rozmawiać Ty będziesz coraz więcej płakać a Twój mąż będzie na to płakanie coraz bardziej obojętny. Wku...ony wiecznym jęczeniem o zdradzanie wreszcie to zrobi ale Ty mu wybaczysz bo i tak nie masz gdzie pójść udupiona z dwójką małych dzieci, bez wykształcenia, bez doświadczenia zawodowego, bez możliwośći samodzielnego decydowania o własnym losie. Bez zaplecza materialnego. Mąż będzie coraz więcej czasu spędzał poza domem bo w domu czekają go tylko awantury, pewnie z czasem sobie kogoś znajdzie lub zacznie nadużywać alkoholu jak jego ojciec, sama będziesz musiała opiekować się dziećmi. Twoje małżeństwo istnieć będzie jeno na papierze. W końcu, po kilku epizodach depresyjnych i straszeniu wszystkich samobójstwami złożysz papiery rozwodowe lub zrobi to Twój mąż. Po rozwodzie mąż (tudzież jego ojciec) każe Ci spadać z ich domu a Ty nie będziesz miała gdzie pójść. Wylądujesz niewiadomo gdzie, najpewniej z dziećmi i będziesz walczyła o 200zł alimenty, których szanowny mąż pewnie i tak nie będzie płacił. O reszcie pisać mi się już nie chce. Najbardziej, jak zwykle ucierpią dzieci, których rodzice "bawili się w dom".

          Dżizas! Skąd się biorą tacy ludzie jak TY? Czemu Wy wszystkie nie uczycie się na błędach swoich koleżanek, matek, które "zaślepione miłością" rezygnują z samodzielności i z czasem dają sobą pomiatać "ukochanemu misiowi" pod dachem "niewidzących niczego" teściów?
          • to.niemozliwe Re: Będzie ostro: 06.01.12, 17:33
            No, ale konkretnie, to co proponujesz?
          • andomi87 Re: Będzie ostro: 06.01.12, 18:08
            no powiem ci ze do penego momentu sie wszystko zgadzalo. ja wiem ze to wszystko za szybko za wczesnie bylismy mlodzi i glupi wiem o tym. zdaje sobie z tego sprawe. my jestesmy w takiej sytuacji ze jest zle miedzy nami bardzo milosci nie ma lacza nas dzieci ale staramy sie przy dzieciach pokazywac ze jest wszystko ok. nie klocimy sie nie pokazujemmy zlosci. dziewczyny mamy radosne pelne energii ciezko nadazyc. ja jakos to wszystko znosze bo to mnie zle traktuja nie dzieci je bronie staram sie zeby nie patrzyly na to jak rodzice sie kloca ze tak to powiem. ale wlasnie jestem tuu dla dzieci. narazie jeszcze nie mam odwagi ale mam gdzxie pojsc. mam sie gdzie wyprowadzic nie zostane sama. jezeli chodzi o zdrade tego bym mu nie wybaczyla. narazie jestem tui bo nie wiem czy ja czasami nie przesadzam moze za dfuzo od niego wymagam? nie wiem. ale wiem ze mimo ze mnie tu bardzo podlamal i czuje sie jak nikt ale znajde sile zeby odejsc dam sobier rade bo mam to szczescie w nieszczesciu ze ma mi kto pomoc nie zostane sama. tylko nie wiem kiedy jest ten moment czy nie moment nie wiem kiedy powinnam powiedziec dosc i odejsc jak zacznie mnie bic?? czy kiedy???
    • paco_lopez Re: Porażka 05.01.12, 16:55
      skoro masz dach nad głowa i narzekasz, to rzeczywiście masz racje , że to stracisz. przestań marudzić i kłócic sie z mężem, to bedzie ci lepiej.
    • andomi87 Re: Porażka 05.01.12, 19:43
      tak czytam ludzie maja wieksze problemy. dlaczego nie potrafie sie jakoś ogarnąć? nie wiem czuje sie taka nie potrzebna. wiem ze mam dziewczyny i one mnie potrzebuja ale nawet potrafili mi pokazac ze sie nie nadaje na matke. nie urodzilam sie przeciez wszechwiedzaca. a najlepsze jest to ze pouczaja mnie ludzie ktorzy dzieci nie maja. moj maz jest pod duzym wplywem swojej rodziny co mu powiedza to jest swiete. a ze on to dobry chlopak lepszego bym nie znalazla ( regułka cotygodniowa teścia) to ja jestem zła ze cokolwiek mu mowie zwracam uwage czy ze sie klocimy. cale zlo tego swiata to ja a on siwety czlowiek ....
    • andomi87 Re: Porażka 05.01.12, 19:56
      jeszcze tylko dopisze ze z takich przykrych rzeczy jakie mnie spotkało w trakcie małżeństwa poza poronieniem gdzie dlugo siebie obwinialam nie moglam dojsc do siebie to to ze w powodzi rodzice moi stracili wszystko tez sie załamałam patrząc jak cierpią i nie mogłam im pomóc bylam zła na siebie że ja grzałam du...w ciepłym łóżku a oni nie mieli domu. zła byłam ze nie bylo mnie przy nich zeby ich jakoś wesprzeć pomoc. dlugo to trwało nawet teraz jak juz maja dom odbudowany to czesto jak sobie tamten dzien przypomne to powstrzymac sie od placzu nie moge. o i wlasnie sie rozplakałam. no i jeszcze takie jedno co mnie podłamywało to że próbuje prace od roku znaleść i miallam już wiel;e rozmów ale ciągłe odmowy to dlatego ze mam dzieci ze za dalejko mieszkam ze wyksztalcenie nie to. za kazdym telefonem nadzieja radosc a po spotkaniu rozczarowanie załamka. psychicznie jestem słaba i coraz słabsza sie robie.
      • andomi87 Re: Porażka 05.01.12, 20:02
        no i tak to przeczytałam teraz to za głowę się złapałam ile ja błędów ortograficznych zrobiłam. przepraszam z nie .
        • to.niemozliwe Re: Porażka 05.01.12, 20:43
          Ortografia to ostatnia rzecz na która zwracamy tu uwage...:)
          • andomi87 Re: Porażka 05.01.12, 20:55
            jakoś tak mi się to napisało:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja