Dodaj do ulubionych

I że cię nie opuszczę?

IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 18:21
Trochę mną wstrząsnęła pewna historia (prawdziwa). Małżeństwo po
sześćdziesiątce popełniło razem samobójstwo, nie chcieli, żeby któreś umarło
pierwsze i to drugie cierpiało. Nic nie wiadomo, żeby jedno z nich było
śmiertelnie chore. Czy można ich zrozumieć? Czy to prawdziwa miłość czy poważny
problem psychiczny? Nie wiem, czyja była inicjatywa, może obojga. Aha, nie
mieli dzieci.
Obserwuj wątek
    • kasia28 Re: I że cię nie opuszczę? 08.03.02, 18:33
      A co w tym dziwnego? ja też chciałabym umrzeć razem z mężem. Wlaśnie tego
      bradzo się boję, ze on umrze pierwszy i mnie zostawi albo ja zostawię Jego.
      Gdybym nie miała dzieci nawet bym się nie zastanawiała. Życie bez Niego nie ma
      dla mnie sensu, jeśli nic się nie zmieni, to będę bardzo cierpiała gdy On
      umrze. Mój mąż też ma takie zdanie. To piękne, co zrobili.
      • Gość: inka_s to piekne? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.03.02, 20:38
        Moge ich zrozumieć ż enie chcieli jedno drugiego zostawic. Ale samobójstwo? Do
        tego trzeba jednak jakiegos zachwiania w psychice - choc teraz czasem sama
        myślałam o takim rozwiązaniu. No ale ja mam małe dzieci. Ale faktem jest ż ew
        starszych małżeństwach gdy jedno umiera - często drugie w bardzo krótkim czasie
        idzie za nim - bez samobójstwa... Myslę że tęsknota robi swoje. Ciekawe jak to
        wygląda w moim przypadku. Na początku bardzo żałowałam ż emi serce od razu nie
        pękło na wieść o śmierci mojego męża. A teraz myślę że dzieci, że rodzina, że
        potworne komplikacje dla wszystkich by to spowodowało. Choć w pewnym sensie dla
        mnie byłoby to najlepsze.
        A moglismy rok temu zginąć razem w wypadku samochodowym, mało brakowało. Teraz
        czasem żałuję...
        • kasia28 Re: to piekne? 09.03.02, 11:50
          Dlatego uwazam, ze to piękne. Bo nikt samotny nie zostaje, a to najgorsze
          chyba. Gdybyśmy byli w ich sytuacji też byśmy tak zrobili, ale nie zrobimy, bo
          mamy dzieci, wtedy będą juz pewnie wnuki, więc będziemy mieli dla kogo żyć
          (oczywiście jak nie bedziemy ciężarem dla własnych dzieci:( )U nich sprawa
          była jasna, byli sami, nie mieli dzieci, więc co im pozostawało po śmierci
          drugiego? Przecież całe życie mieli tylko siebie. Gdy się ma dzieci ta więź
          może nie jest aż tak silna.
          Czasem tylko zastanawiam się, ze być moze zrobiłabym to, gdybym była
          zniedołężniała i chora. To mnie najbardziej przeraża w starosci: brak kontroli
          nad własnym ciałem, uzależnienie od innych. Moge żyć i sto lat, ale o własnych
          siłach, inaczej wolałabym chyba umrzeć.
          Dlatego ich rozumiem. A zreszta co nam do tego. Ich życie, ich decyzja.

          Pozdrawiam.
    • Gość: marla Re: I że cię nie opuszczę? IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 18:36
      Zapomniałam dodać, ze zostawili list pożegnalny, w którym wyjaśnili przyczyny
      swojej decyzji.
      • Gość: Malek1 Re: I że cię nie opuszczę? IP: *.pppool.de 08.03.02, 19:03
        I co bylo w tym liscie? Jakie powody?
        • Gość: marla Re: I że cię nie opuszczę? IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 20:55
          Gość portalu: Malek1 napisał(a):

          > I co bylo w tym liscie? Jakie powody?

          Własnie takie, że nie chcą narażać partnera na samotność po śmierci jednego z
          nich, a poza tym nie chcieli czekać, aż będą starzy i zniedołężniali.
    • bird_man Re: I że cię nie opuszczę? 08.03.02, 20:23
      jedyne wstrzasajece dla mnie jest fakt ze zrobili to juz po szesdziesiatce..
      Coz to za wiek ? W tym wieku to ja bede jeszcze latal dalej na moim spadochronie
      no chyba, ze oni nie umieli latac to by wszystko wyjasnialo....

      • Gość: Malek1 Re: I że cię nie opuszczę? IP: *.ppp.lrz-muenchen.de 08.03.02, 21:47
        Dla mnie to raczej rozpaczliwy lek przed smiercia (jej nie przezywa sie we
        dwoje - smierc to najbardziej "samotny" akt czlowieka).
        • Gość: lorenz Re: I że cię nie opuszczę? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 20:53
          Do Malek1 Podziwiam twoje mądre i wyważone odpowiedzi, ta też jest świetna i
          trafiasz w sedno!! Zawsze to co najgorsze przeżywamy sami,smierć tym bardziej.I
          w tym kontekście decyzja tego małżeństwa nie jest dziwna,to
          podsumowanie,udowodnili,że się kochali.Gdzie Ty gajus tam ja Gaja ,tak kiedyś w
          Rzymie starożytnym brzmiala małżeńska przysięga. A w Indiach? Wdowe przymusowo
          wyprawiano na tamten świat ze zmarłym mężem!!
    • debe Re: I że cię nie opuszczę? 08.03.02, 22:33
      Zadne z nich nie chce zostac same, ani nie chce, zeby ta druga polowa zostala
      sama,
      jesli ta druga osoba jest dla nas wszystkim, to po prostu nie widzimy sensu na
      zycie bez niej, to robiac to, mamy pewnosc, ze jedno nie "zostawi" drugiego;
      moge ich zrozumiec...
      • Gość: Anna27 Re: I że cię nie opuszczę? IP: *.proxy.aol.com 09.03.02, 02:33
        Czy ja wiem, czy to takie piekne. Ja bym tego nie zrobila, nawet dla mojego
        kochanego meza. Chyba nawet po szescdziesiatce tez nie. Mysle, ze w moim
        przypadku umialabym znalezc jakis sens zycia nawet po smierci milosci mojego
        zycia. I ma nadzieje, ze gdybym umarla pierwsza, to moja chlopina jakos to
        przelknie.
        • debe Re: I że cię nie opuszczę? 09.03.02, 03:08
          Ja tez nie sadze, ze moglabym cos takiego zrobic.
          Jednak wiem, ze sa ludzie, ktorzy "zyja tylko dla siebie", ktorzy poza soba nic
          wlasciwie nie maja. A po odejsciu jednego nie zostaje juz nic...
          W takiej sytuacji chyba trudno znalezc cos, dzieki czemu chialoby sie dalej
          zyc..., a prawdopodobnie nawet nie mysli sie o tym, zeby "szukac"
          ...tak mi sie wydaje, w kazdym razie nie sadze zeby to "chore",
          ...oj, smutny bardzo ten watek...
          • hookean Re: I że cię nie opuszczę? 09.03.02, 04:19
            To jak tak bardzo bali się żyć bez siebie to, po co się dobrali w parę albo
            mogli zaraz po ślubie palnąć sobie w głowę.


            Ps. Najważniejsze jednak, że to była ich decyzja i nas w żaden sposób nie
            powinna dotknąć a zatem i bulwersować
            .
          • Gość: inka_s Re: I że cię nie opuszczę? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 09.03.02, 09:53
            debe napisał(a):

            > Ja tez nie sadze, ze moglabym cos takiego zrobic.
            > Jednak wiem, ze sa ludzie, ktorzy "zyja tylko dla siebie", ktorzy poza soba nic
            > wlasciwie nie maja. A po odejsciu jednego nie zostaje juz nic...

            To chyba nie jest tak że żyją tylko dla siebie - wiec gdy jedno odchodzi
            pozostaje zupełna pustka. Ja i mój mąż mieliśmy swoje zainteresowania, on spedzał
            większość czasu w pracy ja zajmowałam się dziećmi. Musiałam, umiałam i chciałam
            radzić sobie sama z wieloma rzeczami. Ale wiedziałam że on wróci, pogadamy,
            przytulimy się , że mogę zawsze liczyc na niego. Przeczytana książka, zasłyszana
            informacja, piękny widok, udana potrawa - zwykłe rzeczy cieszyły bardziej gdy
            były dzielone z NIM! To prawda co ktos powiedział: smutek dzielony na pół
            łatwiejszy do zniesienia, radość dzielona na dwoje jest dwa razy wieksza.

            W takiej sytuacji chyba trudno znalezc cos, dzieki czemu chialoby sie dalej
            > zyc..., a prawdopodobnie nawet nie mysli sie o tym, zeby "szukac"
            > ...tak mi sie wydaje, w kazdym razie nie sadze zeby to "chore",
            > ...oj, smutny bardzo ten watek...

            Zwasze jest coś dla czegos warto zyć, tylko czasem trudno dożyc tej chwili
            trzeźwego spojrzenia. Bo na poczatku ból po utracie ukochanej osoby jest tak
            wielki, że niczego innego nie dopuszcza do świadomości.
            • debe Re: I że cię nie opuszczę? 09.03.02, 10:33
              Hej Inko,

              "To chyba nie jest tak że żyją tylko dla siebie - wiec gdy jedno odchodzi
              pozostaje zupełna pustka..."

              ale moze byc tak, ze te rzeczy, ktore wczesniej sprawialy nam radosc, nagle
              przestaja miec znacznie... moze zle sie wyrazilam, mowiac "pustka" (chociaz o
              tym wlasnie myslalam)

              i oczywiscie, ze zawsze jest cos dla czego warto zyc, ale nie zawsze sie chce...
              ladnie napisalas, "czasem trudno dozyc tej chwili trzezwego spojrzenia"

              ..moze po prostu chcieli sobie takiej sytuacji oszczedzic...

              strasznie trudno znalezc logiczne wytlumaczenie, ale gdzies tam w srodku mysle,
              ze moge to zrozumiec..
              ...sa zdarzenia, ktore powoduja, ze nie chce nam sie zyc..
              a wtedy z naszego racjonalnego myslenia niewiele pozytku...
              pozdrawim
              • Gość: Kulka Re: I że cię nie opuszczę? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 11:11
                Piekna historia i...wcale nie smutna.Świadczy o miłości.
      • Gość: lorenz Re: I że cię nie opuszczę? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 21:58
        Zapytałam zonatego znajomego w wieku 58 lat.Powiedzial,ż euzyskałby wolnośc i
        nigdy by nie odszedł z zoną. widzicie,mozna i tak ! ZAłoże się,ze tak mysli
        większośc małzonkow.Bo prawdziwa miłośc to rzadki ptak...
    • Gość: Lila Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.03.02, 14:35
      Mam nadzieje, ze inni nie beda wpadac na takie pomysly. Potrafie ich zrozumiec,
      ich lek przed rozstaniem itp., ale bez przesady, a moze im bylo dane zyc
      jeszcze dlugo, dlugo ,szczesliwie razem. Zycie jest tak cudowne i tak krotkie,
      ze skracac go nie ma ani potrzeby , ani sensu. A co z tymi ,ktorzy po stracie
      najblizszej osoby znajduja sobie cel w zyciu i potrafia sie nim autentycznie
      radowac? Moja ciocia miala 55 lat kiedy jej maz zmarl na raka. Nie wiedziala
      jak ma zyc bez niego. Denerwowaly mnie jej plany wspolnego grobu z wujkiem.
      Sluchajac jej wtedy moznaby pomyslec, ze zostalo jej zaledwie kilka godzin
      zycia.I nie dlatego, ze myslala o odebraniu sobie zycia, ale dlatego, ze jej
      sie wydawalo, ze skoro on odszedl to smierc przyjdzie i do niej szybko. Od tego
      czasu minelo 16 lat . Ciocia cieszy sie zyciem i raduje ja kazdy dzien. Dzieci
      rowniez nie mieli, wiec zostala praktycznie sama. Ale nie jest sama. Dzieki
      mnie i moim rodzicom i jeszcze kilku innym osobom czuje sie potrzebna i
      kochana. Niedawno rzucila palenie, dba o siebie. Wczoraj dzwonilam do niej i
      skladalam jej zyczenia z okazji Dnia Kobiet. Ciocia ucieszyla sie bardzo jak
      zwykle zreszta i porozmawialysmy sobie dlugo ,cieplo i serdecznie. Nie
      chcialabym aby glupie samobojstwo pozbawilo nas takich momentow.
      • Gość: Kulka Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 14:42
        Samobójstwo nigdy nie jest głupie,czyz każdy z nas nie powinien miec prawa
        wyboru?
        • _kami Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO 09.03.02, 16:53
          Gość portalu: Kulka napisał(a):

          > Samobójstwo nigdy nie jest głupie,czyz każdy z nas nie powinien miec prawa
          > wyboru?

          Samobójstwo to rezygnacją (dobrowolną?) z najcenniejszego daru, jaki dostaje
          człowiek... Czy naprawdę nie jest głupie? Myślę, że bywa, niestety...

          Kami
          ------------------------------------------------------
          Znasz już mnie? Poznaj moich przyjaciół.
          Zajrzyj na: stare-forum.wp.pl/cgi-bin/roznosci.cgi
          • Gość: ekika Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: 62.89.73.* 09.03.02, 17:10
            Mogli to wykombinować lepiej.Zyć dalej, a kiedy jedno umrze wtedy drugie niech
            popełni samobójstwo.Ja tak bym zrobiła gdybyśmy nie mieli dzieci.chyba mądrzej
            nie sądzicie? .Hej!
            • Gość: kasia28 Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.atol.com.pl 09.03.02, 17:12
              Zgadzam się.
              • Gość: Lila Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.03.02, 17:23
                Zgadzam sie z Ekika ,ze to byloby madrzej, ale jednak nie najmadrzej. Ja nadal
                uwazam, ze ciagle przed nami jest cos dobrego, cos ciekawego dla czego warto
                pocierpiec aby tego doswiadczyc pozniej.Kazdy z nas ma to swoje zycie i swoje
                przeznaczenie. Dlatego chyba nie umieramy jednak parami. Kulka nie zgadzam sie
                z toba, do kitu z takim wyborem.
                • Gość: Kulka Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 20:20
                  Do kitu z takim darem który zmuszeni jestesmy przyjąć,czy sie nam podoba czy
                  nie,i który musimy chołubić ,nawet jesli całkiem sie popsuje.W imię czego?
                  pytam sie?
                  • Gość: Lila Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.03.02, 22:05
                    Kulka jak sie cos popsuje to zazwyczaj mozna to naprawic. Owszem nie mozna
                    nikomu wrocic zycia i to jest to czego juz naprawic sie nie da. Ty chcesz isc
                    na skroty i bez proby naprawiania skrocic to niezbyt perfekcyjne zycie? A co
                    cie pozniej czeka? Taka rozkosz? Moze tak, a moze nie. Jesli tak to nam to nie
                    ucieknie ,bo wszyscy i tak kiedys umrzemy, ale jesli nie to do czego sie
                    spieszyc? Do nicosci? To jest taki wspanialy dar wedlug ciebie?
                    • Gość: Kulka Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.03.02, 22:29
                      Droga Lilu! Nie chodzi mi o to żeby skracać to co trwac może,lecz o zupełnie
                      inną kwestię: o wolność wyboru. Kto chce żyć,niech żyje,oby jak najdłużej,a kto
                      nie chce,to ufam że dobrze to przemyślał. Historia opowiedziana w pierwszym
                      poście to nie efekt procesu chorobowego /polecam książkę prof.Ringela "Gdy
                      życie traci sens"/ ale jak się wydaje w pełni świadoma decyzja dwojga
                      kochających sie ludzi.Dlaczego chcesz decydować za nich? Uszczęśliwiać na siłę?
                      Tak dobrze wiesz ,co jest najlepsze? najlepsze dla wszystkich,tylko dlatego że
                      dla ciebie takie jest? Myśląc w ten sposób,powinniśmy wyrzucać ryby na brzeg,w
                      końcu tu się lepiej oddycha niż w wodzie ,nie?
                      • malek1 Do Pani (?) Lorenz 09.03.02, 23:06
                        Dziekuje za posta. Ciesze sie. Jak mowi madrosc indyjska: "Gdy slysze cos
                        takiego wstydze sie, gdyz w glebi serca tego pragne".
                        Calusek - Malek1
                        • Gość: marla Re: Do Pani (?) Lorenz IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 08:32
                          Ja sama nie wiem, co o tym myśleć. Z jednej strony bardzo chciałabym odejść z
                          mężem, nie potrafię wyobrazić sobie życia bez niego, ale z drugiej,
                          samobójstwo... Nie wiem, oni byli o trzydzieści kilka lat starsi ode mnie, nie
                          mam pojęcia, czy perspektywa śmierci jest wtedy mniej przerażająca. Poza tym
                          oni byli niewierzący. Niektórzy z Was sugerują, ze mogliby zachować się
                          inaczej, gdyby były dzieci. Ja mam dzieci, ale wcale nie jestem pewna, czy
                          "posiadanie" dzieci odwiodłoby ich od tej decyzji. Oni chcieli żyć tylko dla
                          siebie i tylko ze sobą, mieli rozmaite zainteresowania. Nie sądzę, żeby dzieci
                          - przecież już dorosłe, nie maluchy czy nastolatki, o które się trzeba
                          troszczyć - jakoś istotnie wpłynęły na ich decyzję.
                          • Gość: Lila Re: Do Pani (?) Lorenz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.03.02, 16:43
                            Marla dzieci nie przestaja byc dziecmi z chwila osiagniecia dojrzalosci.
                            Rodzice nigdy nie przestaja byc rodzicami. Ich rola sie zmienia, ale nadal sa
                            bardzo potrzebni. Jesli takimi sie nie czuja dla wlasnych dzieci i wnukow to do
                            diabla z takimi dziecmi i wnukami. Mnie moi rodzice sa nadal bardzo potrzebni,
                            bo sa dla mnie najlepszymi przyjaciolmi, bo mnie kochaja i ja ich, bo nadal
                            korzystam z ich rad, bo moje dzieci ich uwielbiaja i nawzajem. Dlaczego
                            mielibysmy sie tego wszystkiego pozbawiac, to jest przeciez piekne.
                      • Gość: Lila Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.03.02, 16:32
                        Gość portalu: Kulka napisał(a):

                        > Droga Lilu! Nie chodzi mi o to żeby skracać to co trwac może,lecz o zupełnie
                        > inną kwestię: o wolność wyboru. Kto chce żyć,niech żyje,oby jak najdłużej,a kto
                        >
                        > nie chce,to ufam że dobrze to przemyślał.

                        Droga Kulko ja nikogo zmusic do zycia nie moge. Najlatwiej byloby mi to wszystko
                        olac za przeproszeniem, mnie przeciez od przekonywania potencjalnych samobojcow ,
                        ze warto zyc nic nie przybedzie, niech sie wszyscy zabijaja. Kto chce i tak to
                        zrobi i moja skromna osoba napewno komus zdesperowanemu nie przeszkodzi. Gdyby
                        jednak ktos taki zmienil swoja decyzje to uwazasz, ze popelnilabym grzech? Mam
                        przynajmniej spokojne sumienie, ze probowalam. Piszesz, ze nie chodzi o to aby
                        skracac to co moze trwac. Czym jest wiec samobojstwo? Twoje zaufanie, ze kazdy
                        samobojca przemyslal swoja decyzje dobrze jest dalekie od prawdy. Wiele ludzi
                        robi to pod wplywem impulsu, zalamania nerwowego czy choroby psychicznej.
                        Uwazasz, ze osobe w depresji powinno sie leczyc medykamentami czy raczej podac
                        jej nabity pistolet do reki? Czy uwazasz, ze nikt nie powinien ingerowac kiedy
                        mloda matka skacze pod pociag trzymajac niemowle w swoich ramionach? Kobieta
                        ktora cierpi na postpartum depression? I wiesz co to fakt autentyczny, nikt nie
                        ingerowal wystarczajaco skutecznie i ona to zrobila. Zabila dziecko, a sama
                        umarla kilka dni pozniej. Miala dwa zawody byla pediatra i psychologiem, miala
                        meza, forse o ktorej mozemy tylko pomarzyc, slawnych i utytulowanych rodzicow.Nie
                        chciala zyc bo nie wiedziala jak pogodzic prace i wychowywanie dziecka. Mysle, ze
                        ludzie odradzajacy innym samobojstwo staraja sie pokazac im co oni sami jeszcze
                        zobaczyc nie sa w stanie, co moze ich czekac w przyszlosci. To tez uwazasz jest
                        kryminogenne? Wyjecie ryby o ktorej piszesz z wody oznaczaloby zabojstwo, a nie
                        probe zapobiezenia samobojstwu. Mysle,ze nie dalam ci nigdzie do zrozumienia, ze
                        chcialabym sama jej skrocic ziemskie cierpienia, wrecz przeciwnie. Pozdrawiam
                        • Gość: Kulka Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.03.02, 21:31
                          Droga Lilu ! Piszesz o procesach chorobowych,których końcowym efektem jest
                          zamach samobójczy.Oczywiście,że jak wszystkie choroby i tą nalezy
                          leczyć,ale...jeszcze raz powtórzę to co powiedziałam wcześniej:

                          Historia opowiedziana w pierwszym
                          poście to nie efekt procesu chorobowego /polecam książkę prof.Ringela "Gdy
                          życie traci sens"/ ale jak się wydaje w pełni świadoma decyzja dwojga
                          kochających sie ludzi.

                          i o takie przypadki mi chodzi.Nie sądzę aby akurat tych dwoje ludzi
                          przechodziło ten sam proces chorobowy,ale oczywiście jakis % szans na taki
                          zbieg okoliczności i przypadków jest.
                          Rozpatrywanie pomocy /w tym i lekarskiej,psychoterapeutycznej/ w kategoriach
                          grzechu ,jest moim zdaniem, troche nieporozumieniem. Oczywiście, jeśli
                          rozwazymy kwestie samobójstwa w świetle wiary katolickiej, to takie samobójstwo
                          jest grzechem w przeciwieństwie do samobójstwa będącego efektem procesu
                          chorobowego /jest to zresztą osobista zasługa prof.Ringela,który doprowadził do
                          zmiany postaw władz koscielnych w tym względzie/. Jednak w takim
                          razie ,należałoby sobie postawić pytanie: kto dał nam prawo do decydowania za
                          innych czy mają grzeszyć? Piszesz,że nikogo do zycia zmusic nie możesz.A gdybys
                          mogła, zrobiłabys to? Pisząc o rybach wyjętych z wody /może faktycznie niezbyt
                          trafna analogia/ miałam na myśli uszczęśliwianie kogos na sposób który nam
                          daje szczęście ,a przecież moze nie każdemu? Czy tak trudno pojąć ,że nie
                          wszyscy chcą żyć?
                          • Gość: Lila Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.03.02, 01:30
                            Kazdy ma wolna wole i moze ze swoim zyciem robic co chce. Napewno nikogo nie
                            skazalabym na zycie wbrew jego woli, gdybym miala taka moc. Staralabym sie
                            zawsze jednak pokazac tej osobie to swiatelko, ktorego nie widzi. Moze wowczas
                            podjelaby inna decyzje niz samobojstwo. Czy to uwazasz za zmuszanie? Czy
                            myslisz, ze ktos kto wie napewno, ze chce sie zabic bedzie tu pisal na forum,
                            czy ma to zrobic czy nie? O zadnej ingerencji, ani poradzie nie moze byc mowy
                            jesli osoba zainteresowana tego nie chce. Nikt nie bedzie nawet wiedzial, kiedy
                            i gdzie dokona samobojstwa. Ja mam z kolei pytanie do ciebie dlaczego uwazasz,
                            ze wiesz wszystko na temat wszystkich potencjalnych samobojcow? Kto tobie dal
                            takie autorytatywne prawo decydowania o czyims losie? Bo widze, ze ty stosujac
                            zasade obojetnosci, czy tez wyboru jak sama to okreslasz mimo wszystko w te
                            decyzje ingerujesz(u tej czesci osob ktore jednak by tego chcialy). A moze
                            czesc z tych osob zyczy sobie tego slowa pokrzepienia , ktorego ty sama im
                            odmawiasz oraz nie pozwalasz tego czynic innym. Kto dal ci takie prawo????
                            • Gość: Kulka Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 17:14
                              żaden człowiek nie wie wszystkiego,przeciez to absurd.
                              • Gość: Lila Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.03.02, 01:09
                                Wlasnie, wiec moze jest tu miejsce i na twoja i na moja postawe.
            • re_ne Re: ZYCIE JEST CUDOWNE ,NIE SKRACAJMY GO 13.03.02, 01:25
              Gość portalu: ekika napisał(a):

              > Mogli to wykombinować lepiej.Zyć dalej, a kiedy jedno umrze wtedy drugie niech
              > popełni samobójstwo.Ja tak bym zrobiła gdybyśmy nie mieli dzieci.chyba mądrzej
              >
              > nie sądzicie? .Hej!


              A jeszcze inaczej zrobilabys z pewnoscia, jesli Twoj maz bylby wysoko
              ubezpieczony!!! :)))
              .....a na domiar tego, bylby jeszcze tak mily i odszedlby wczesnie.


              A tak serio, to nie uwazam wcale ze jest to dobre. Moze to jest troche
              romantyczne, ale co z tego!!!??? Jesli wierzyc prawu karmy, w nastepnym
              wcieleniu moga urodzic sie np jak rodzenstwo sjamskie.

              Pozdrawiam :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka