monopri
09.06.04, 09:12
Odwieczny problem , odwieczny dylemat.
On(ona)zdradza znajduje sobie kochankę(ka).
On w stałym związku, z rodziną i zobowiązaniami na karku, ona najczęściej
wolna, samotna.
On szuka potwierdzenia swojej atrakcyjności, seksualności,inności, nowości.
Ona ( ta druga) szuka miłości, ucieczki przed samotnością.
On ją mami, okłamuje, obiecuje ( lub nie).
Ona wierzy, ufa, bo chce, bo to miłe, bo to daje nadzieję na coś więcej.
Ona czeka, łudzi się i boi się zadać to decydujące pytanie " Co będzie z
nami?"
Ona ma nadzieję, że w końcu on podejmie ostateczną decyzję zostania z nią, że
odejdzie od żony.
On coś przebąkiwuje, że nie teraz, że za wcześnie, że może jutro.
Mijają dni te zwykłe, codzienne, te uroczyste odświętne. Mijają lata i wiosny
pełne zakochanych par.
Ona samotna pod telefonem, przed oknem, chodzi od ściany do ściany czeka i
nasłuchuje.
Na co ? Na kogo ?
Na swoje stracone złudzenia?
Toż to masochizm psychiczny!!!