Dodaj do ulubionych

"Rozwój duchowy"?

15.06.04, 16:22
> nie jem miecha
> nie przyczyniam sie do uboju zwierzat
> i przez to uwazam ze stoje wyzej od kogos kto je zabija


To mi się podoba. Pycha i wywyższanie się na pewno przyczyniają się rozwoju
duchowego.

I jeszcze słowo o wegetarianizmie i innych "ścieżkach rozwoju duchowo-
wewnętrznego". Skupianie się na tym i trqktowanie ich jako wymogu do
osiągnięcia celów przypomina mi patrzenie na rodzaj drogi - czy żwirowa czy
asfaltowa - zamiast na to dokąd prowadzi.
Obserwuj wątek
    • kvinna yhy 15.06.04, 16:27
      Za.


      A dokąd idziemy?
    • ten_sam Re: "Rozwój duchowy"? 15.06.04, 16:31
      A czy Ty Jmx nie czujesz ze stoisz wyzej od kata?
      To jest logiczne ze jesli uczynilem odstepstwo od tego, co uwazam za 1 etap na
      drodze ku czemus wyzszemu, to juz stanalem nieco wyzej. Ale jest to czyste
      stwierdzenie faktu pozbawione pychy czy nienawisci.
      To juz sa TYLKO Twoje osobiste odczucia.

      Pozdrawiam
      • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 15.06.04, 16:38
        Widzisz, problem w wartosciowaniu: "wyzej", "nizej"
        Bo co to znaczy, "wyzej" lub "nizej"?

        Pod rozwage polecam:

        "Podczas naszej pierwszej formalnej rozmowy Roshi Maezumi zapytał mnie, czy
        przypadkiem nie jestem wegetarianinem. “Nigdy nie jem mięsa!” – odparłem z
        dumą. “Nigdy nie przywiązuj się do żadnej ideologii” – odparł. (...) Oczywiście
        nie ma nic złego w samym wegetarianizmie, ale posługiwałem się nim dla
        wzmocnienia mojego ego, dla wzmocnienia wizerunku siebie jako osoby
        superuduchowionej. Roshi bez trudu mnie przejrzał i natychmiast uświadomił mi
        mą duchową arogancję."
        • kwieto Dopisek 15.06.04, 16:49
          Bo ten fragment cytatu ucialem, a w sumie on jest najsmaczniejszy:

          "Wychodząc z jego pokoju pomyślałem: “Oto facet, który zabija Buddów”. Idąc do
          niego, aby stoczyć walkę Dharmy, wiedziałem, że to ja jestem Buddą. “Jestem
          najgłębiej oświeconym Buddą wszechczasów!” Jak Roshi śmiał sądzić, że to on
          jest najlepszy?! Zabił mnie jednym ciosem! Lata minęły, zanim się z tym
          pogodziłem."
        • ten_sam Re: "Rozwój duchowy"? 15.06.04, 16:53
          kwieto napisał:

          > Widzisz, problem w wartosciowaniu: "wyzej", "nizej"
          > Bo co to znaczy, "wyzej" lub "nizej"?
          >

          Odnosze wrazenie ze jesli tylko zamiast "wyzej" i "nizej" , uzyjemy
          okreslenia "blizej" i "dalej" to caly problem zniknie.
          Bo sila rzeczy okreslenie bycia "nizej" rodzi kompleks nizszosci z tego wzgledu
          ze jest doslownie odbierany.
          • ziemiomorze Re: "Rozwój duchowy"? 15.06.04, 16:56
            ten_sam napisał:

            > Odnosze wrazenie ze jesli tylko zamiast "wyzej" i "nizej" , uzyjemy
            > okreslenia "blizej" i "dalej" to caly problem zniknie.
            > Bo sila rzeczy okreslenie bycia "nizej" rodzi kompleks nizszosci z tego
            > wzgledu ze jest doslownie odbierany.

            Nie chodzi o kompleks nizszosci :-)

            Zwroc uwage na to, co tak trafnie ujela jmx: "
            I jeszcze słowo o wegetarianizmie i innych "ścieżkach rozwoju duchowo-
            wewnętrznego". Skupianie się na tym i trqktowanie ich jako wymogu do
            osiągnięcia celów przypomina mi patrzenie na rodzaj drogi - czy żwirowa czy
            asfaltowa - zamiast na to dokąd prowadzi."

            Wegetarianizm moze byc droga do celu, ale nie musi. Sam w sobie nie jest
            ani 'blizej' ani 'wyzej'. Moze, ale nie musi. Jesli sluzy do oceniania
            spekulowlabym, ze raczej jest 'nizej' lub 'dalej'.

            z.
            • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 15.06.04, 17:03
              > Wegetarianizm moze byc droga do celu, ale nie musi. Sam w sobie nie jest
              > ani 'blizej' ani 'wyzej'. Moze, ale nie musi. Jesli sluzy do oceniania
              > spekulowlabym, ze raczej jest 'nizej' lub 'dalej'.

              o, to to to.
              W trakcie medytacji czesto sie pali kadzidelka.
              Czy ktos kto medytuje bez takowego gadzetu - medytuje mniej? gorzej?

              Wegetarianizm to tylko gadzet.
              • Gość: Imagine do kwieto IP: *.unl.edu 15.06.04, 17:06
                wegetarianizm to tylko gadzet ? moj przyjacielu ............. zmilkne.
                • kwieto Re: do kwieto 15.06.04, 17:20
                  Jak na razie wszystko na to wskazuje.
                  Zastanawia mnie stosunek deklarujacych sie w rozmowie jako wegetarianie do
                  wspominanych przeze mnie i Ziemiomorze problemow dotyczacych wykorzystania
                  zwierzat w innych dziedzinach zycia nizli tylko jedzenie - buty, medycyna, etc.

                  Nagle pojawia sie relatywizowanie - bo sie zabija tysiac krow a nie milion (a
                  skad te dane? I czy jesli owe 1000 krow bardziej cierpi niz milion, to czy jest
                  to ok? A co z zyciem krowy mlecznej, ktorej podaje sie (USA) srodki majace
                  poprawic jej mlecznosc, a ktore prowadza do zwyrodnien narzadow i zycia w
                  ciaglym cierpieniu?
                  Tutaj morda w kubel...

                  I co, mamy zonglowac porownaniami i dalej wartosciowac? 1000 zabitych krow
                  miesnych to "rownowartosc" 50 przeznaczonych na cele medyczne i 15 cierpiacych
                  mlecznych? Zartujesz!

                  Wegetarianizm jest ok, jesli rzeczywiscie za nim cos stoi, swego rodzaju
                  swiadomosc. Jesli ma sluzyc poczuciu sie lepiej "bo moge spojrzec krowie w
                  oczy" to IMO jest bardzo watpliwy.
                  I mysle, ze swiadomosc o ktorej mowie niekoniecznie musi implikowac przejscie
                  na wegetarianizm.
                • Gość: Luty Re: do kwieto IP: *.dialup.mindspring.com 23.06.04, 02:03
                  Odpowiadasz na :
                  Gość portalu: Imagine napisał(a):

                  > wegetarianizm to tylko gadzet ? moj przyjacielu ............. zmilkne.

                  Wlasnie jedyne wyjscie...zmilknac...
              • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 15.06.04, 20:13
                Wegetarianizm to tylko gadzet.

                Dla mniejest szacunkiem do zwierzat i stylem zycia...

            • ten_sam wlasnie! 15.06.04, 17:08
              ziemiomorze napisała:


              > Wegetarianizm moze byc droga do celu, ale nie musi. Sam w sobie nie jest
              > ani 'blizej' ani 'wyzej'. Moze, ale nie musi. Jesli sluzy do oceniania
              > spekulowlabym, ze raczej jest 'nizej' lub 'dalej'.
              >
              > z.

              Oczywiscie ze sa rozne drogi naszego rozwoju i wlasnie sie o nie zapytalem.
              Oczekiwalem konkretnych odpowiedzi.
              Tymczasem powstala dyskusja, ktorej byc w zasadzie nie powinno tylko wokol tego
              co ja wybralem i zupelnie niepotrzebnie rozpetala sie przez to wojna.

              • kwieto Re: wlasnie! 15.06.04, 18:57
                Moze kwestia sformulowania zapytania...
                Co zwrocilo moja uwage to pewne wartosciowanie - blizej, dalej, wyzej, nizej...

                Ja natomiast ostatnio, po wczesniejszym dojsciu do wniosku ze oswiecenia nie ma, dochodze do
                wniosku ze cos co nazywamy "rozwojem duchowym" to tez tylko iluzja, droga do nikad.
                Moze dlatego nie udalo nam sie pogadac "na temat"?
          • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 15.06.04, 16:59
            Nie, przy "blizej" i "dalej" problem pozostaje.
            Przeczytales zalaczony cytat?
            Zrozumiales?
            • caorle Re: "Rozwój duchowy"? 15.06.04, 17:05
              A faryzeusze się dziwili i burzyli, że w szabat uzdrawia...

              Ważne jest, że został uzdrowiony a nie, że we wtorek...

      • jmx Re: "Rozwój duchowy"? 16.06.04, 01:59
        ten_sam napisał:

        > A czy Ty Jmx nie czujesz ze stoisz wyzej od kata?

        Chyba nie. Raczej mu współczuję, że okoliczności, uwarunkowania i jego wybory
        doprowadziły go do tego miejsca w którym się obecnie znajduje i robi to co
        robi.

        > To jest logiczne ze jesli uczynilem odstepstwo od tego, co uwazam za 1 etap
        na
        > drodze ku czemus wyzszemu, to juz stanalem nieco wyzej.

        Właśnie. TY uważasz, że to jest etap do rozwoju. Ale dla każdego ten rozwój
        jest inny i moze być osiągnięty innym sposobem - bo wiele jest dróg, którymi
        można dojść do szczytu. Uważasz się za bardziej rozwiniętego niż reszta
        pospólstwa, które nie dostąpiło zaszczytu i żre schaboszczaki z golonką i
        nazywasz ich katami, a w następnym zdaniu stwierdzasz, że "to nie jest wyraz
        pychy". Nie dostrzegasz sprzeczności? To nie jedzenie mięsa samo w sobie
        jest "problemem" ale sposób w jaki o nim mówisz. I jak traktujesz tych, którzy
        mięso jedzą.

        Jeśli nie jedzenie mięsa, medytacje, poznawanie filozofii wschodu doprowadziło
        Cię do tego, że wywyższasz się i pogardzasz 3/4 społeczeństwa, to moim zdaniem
        zamiast rozwinąć duchowo to Ty się zwinąłeś. Powtarzam to zdanie, które wczoraj
        napisałam u Ciebie ale jakoś "dziwnym trafem" nikt na nie nie zwrócił uwagi -
        "Prawdziwa duchowość to wrażliwość i otwartość a nie dogmaty i rytuały".
    • Gość: Imagine Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.unl.edu 15.06.04, 17:04
      co z tego, ze chrzescijanie wiedza dokad ICH droga prowadzi. i tak nie wiedza
      jak stosowac zasady ruchu drogowego, powodujac wypadki, nie stosujac sie do
      wymogow aury, nie dokonujac przegladu swego pojazdu zabijajac po drodze tych
      CO Z NAPRZECIWKA.
      Droga duchowa jest wazna droga. Mozesz o nie zapomniec tylko wtedy, gdy jestes
      juz prawie u celu. Chrzescijanstwo to wlasnie droga na skroty, z dobrymi
      lokciami, na bezczelnego, po nie swoim pasie, aby do przodu. Chrzescijanstwo
      zapomnialo o drodze, ktora wskazywal Chrystus.
      Imagine.
      • iwan_w Re: "Rozwój duchowy"? 15.06.04, 19:17
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > Chrzescijanstwo
        > zapomnialo o drodze, ktora wskazywal Chrystus.
        > Imagine.


        A z tym to się zgadzam, Imagine.
      • jmx Re: "Rozwój duchowy"? 16.06.04, 02:16
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > co z tego, ze chrzescijanie wiedza dokad ICH droga prowadzi.

        A skąd ta opozycja - chrześcijanie kontra wegetarianie? Sądzisz, ze wsród
        chrześcjian nie ma wegetarian? Ja znam paru. Nawiedzeni i upierdliwi.
        Szanujący, jak Luty napisał, zwierzeta ale kompletnie nie szanujący ludzi,
        szczególnie z innymi przekonaniami. Ale to na pewno dlatego, że są
        chrześcijanami, niechrześcijanom takie rzeczy się nie zdarzają. To inny gatunek
        człowieka.

        > Chrzescijanstwo zapomnialo o drodze, ktora wskazywal Chrystus.

        Co to jest wg Ciebie "chrześcijaństwo", ze zapomniało?
        Chrześcijaństwo jest jedną z wielu doktryn religijno-filozoficznych. Można je
        odrzucić, mozna je praktykować ale samo w sobie jest tylko zbiorem zasad, które
        można lub nie, stosować w życiu.
    • caorle Re: a Jezus żarł ryby 15.06.04, 17:08
      i nie strzelł w pysk Szymonowi, jak ten je łowił...
      • ten_sam Re: a Jezus żarł ryby 15.06.04, 17:20
        caorle napisała:

        > i nie strzelł w pysk Szymonowi, jak ten je łowił...

        OK! Jezus zarl ryby ale nie chodowal swin w klacie.

        To co ja robie to jest moj osobisty wybor, do ktorego mam prawo i do ktorego
        nikogo nie zmuszam.

        • Gość: krish Re: a Jezus żarł ryby IP: 62.233.233.* 15.06.04, 17:40
          1. Hodował przez ch
          2. Ryby żarł, skąd pewność że baranka nie?
          3. Kurwa, trochę pokory!!! Pierdolisz coś w stylu nawiedzonego kaznodziei: "to
          przecież tylko mój skromny wybor, że jestem czyściutki, WY JEBANE MASTURBANTY!
          A KYSZ!"
    • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 15.06.04, 21:53
      Szacunek do wszelkiego zycia, jest podstawa rozwoju duchowego...
      • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 15.06.04, 22:04
        Wiec skad brak szacunku do zycia roslin?
        (skoro nie ma oporu przez ich zjadaniem?)

        Co chce powiedziec - szacunek to jedno, a wegetarianizm to drugie.
        Czy robisz cos, by polepszyc byt zwierzat hodowlanych?
        • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 02:40
          Wiesz kwieto, to troche nie w porzadku, to tak, jakbys zalecil mi nieodychanie,
          po to, aby zapobiec efektom cieplarnianym na Ziemi...
          Polepszam byt zwierzat hodowlanych powstrzymujac sie od ich konsumpcji.
          W moim zyciu szcunek do zycia, objawia sie wegetarianizmem, w Twoim moze to byc
          lagodne traktowanie psa czy kota...ja tego nie stopniuje, ani nie oceniam...
          • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 16.06.04, 08:57
            Czyli, jak rozumiem, wycofujesz sie z tezy ze wegetarianizm swiadczy o
            czymkolwiek jesli idzie o duchowy rozwoj?
            • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 13:19
              Nie , nie wycofuje sie...wegetarianizm jest dla swiata korzystniejszy...rozwoj
              duchowy , to miedzy innymi NIEKRZYWDZENIE...jest to punkt wyjscia w ogole...
              • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 16.06.04, 14:52
                Wegetarianizm nie jest korzystniejszy, bo zaburza rownowage biologiczna.
                Gdyby nie bylo drapieznikow, zwierzeta roslinozerne wpierw wyzarlyby cala
                roslinnosc, a nastepnie padly z glodu.

                ROWNOWAGA
                • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 17.06.04, 02:26

                  kwieto napisał:

                  > Wegetarianizm nie jest korzystniejszy, bo zaburza rownowage biologiczna.
                  > Gdyby nie bylo drapieznikow, zwierzeta roslinozerne wpierw wyzarlyby cala
                  > roslinnosc, a nastepnie padly z glodu.
                  >
                  > ROWNOWAGA
                  >

                  Kwieto, mowimy o wegetarianizmie ludzi, nie zwierzat...Przeciez lew nie hoduje
                  gazeli...to czlowiek hoduje niezliczone stada krow, swin, owiec ...nie wiem o
                  czym mowisz...Czlowiek nie jest drapieznikiem, nie ma klow, pazurow i jego
                  przewod pokarmowy jest nie przystosowany do jedzenia miesa surowego...aby mieso
                  bylo dla czlowieka strawne, musi je ugotowac, zadne zwierze tego nie
                  robi...tylko nie mow mi o tatarze (surowa wolowina z zoltkiem), bo teraz wiem,
                  ze jestes do tego zdolny...i przeczytaj wreszcie ten artykul w "POLITYCE".
                  Czlowiek zakloca rownowage biologiczna...!!!!
                  • jmx Re: "Rozwój duchowy"? 17.06.04, 02:41

                    Człowiek ma kły ;-)
                    • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 17.06.04, 04:03

                      jmx napisała:

                      >
                      > Człowiek ma kły ;-)
                      >



                      To prosze, rozszarp tymi "klami" brzuch krowy czy swini...
                      • jmx Re: "Rozwój duchowy"? 19.06.04, 03:32

                        Powiedziałeś, ze nie ma, a nie że ma ale INNE niż obecne drapieżniki.
                        To kwestia ewolucji, z punktu widzenia biologicznego jesteśmy wszystkożerni.
                        Gotowanie mięsa nie ma nic do rzeczy bo warzywa też się w większości
                        przetwarza - spożywa w stanie gotowanym.
                  • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 17.06.04, 10:48
                    Czlowiek jest wynikiem praw dzialania natury, wiec naruszanie rownowagi jest
                    niejako zaprogramowane przez nature. Wiec...

                    Co do przewodu pokarmowego - coz, moj przewod pokarmowy radzi sobie z surowym
                    miesem calkiem niezle.
                    Ale to co napisales jest ciekawe - czy uwazasz, ze praczlowiek od samego
                    poczatku gotowal to co upolowal? Albo nie jadl miesa jako takiego?
                    To ze w wyniku przerzucenia sie na konsumpcje gotowanego miesa czlowiek zle
                    znosi mieso surowe, nie oznacza ze nie jest przystosowany do jedzenia miesa w
                    ogole.
                    Mowi Ci cos slowo "ewolucja"?
                    • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 17.06.04, 13:55
                      Odpowiadasz na :
                      kwieto napisał:

                      > Czlowiek jest wynikiem praw dzialania natury, wiec naruszanie rownowagi jest
                      > niejako zaprogramowane przez nature. Wiec...
                      >
                      > Co do przewodu pokarmowego - coz, moj przewod pokarmowy radzi sobie z surowym
                      > miesem calkiem niezle.
                      > Ale to co napisales jest ciekawe - czy uwazasz, ze praczlowiek od samego
                      > poczatku gotowal to co upolowal? Albo nie jadl miesa jako takiego?
                      > To ze w wyniku przerzucenia sie na konsumpcje gotowanego miesa czlowiek zle
                      > znosi mieso surowe, nie oznacza ze nie jest przystosowany do jedzenia miesa w
                      > ogole.
                      > Mowi Ci cos slowo "ewolucja"?

                      Slowo ewolucja nic mi nie mowi, pierwszy raz slysze to slowo od Ciebie...
      • jmx Re: "Rozwój duchowy"? 16.06.04, 02:23
        Gość portalu: Luty napisał(a):

        > Szacunek do wszelkiego zycia, jest podstawa rozwoju duchowego...

        Ludzkiego i ludzkich poglądów chyba także? Jak juz "lecimy chrześcijaństwem" to
        ani ks. Tischner ani ks. Twardowski ani papież wegetarianami nie byli i nie są.
        A, sam przyznasz, trudno im zarzucić brak "rozwinięcia duchowego" czy szacunku
        do przejawów życia.
        • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 03:14
          jmx napisała:

          > Gość portalu: Luty napisał(a):
          >
          > > Szacunek do wszelkiego zycia, jest podstawa rozwoju duchowego...
          >
          > Ludzkiego i ludzkich poglądów chyba także? Jak juz "lecimy chrześcijaństwem"
          to
          >
          > ani ks. Tischner ani ks. Twardowski ani papież wegetarianami nie byli i nie
          są.
          >
          > A, sam przyznasz, trudno im zarzucić brak "rozwinięcia duchowego" czy
          szacunku
          > do przejawów życia.

          Dlaczego mamy "leciec chrzescijanstwem", ja nie lece...
          Jezeli ci faceci jedza mieso, to nie maja zbyt wielkiego szacunku do przejawow
          zycia...To ze ktos jest papiezem, czy katolickim erudyta, nie oznacza
          automatycznie, ze jego szacunek do przejawow zycia jest wyzszy niz
          przcietny...Chrzescijanstwo ma wiele problemow dotad nie rozwiazanych np.
          stosunek do kobiet, zwierzat, seksu itd
          • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 16.06.04, 08:58
            > Jezeli ci faceci jedza mieso, to nie maja zbyt wielkiego szacunku do
            > przejawow zycia...

            Dlaczego?
            • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 17.06.04, 02:28
              Bo ludzie , ktorzy maja szacunek do zycia, nie jedza miesa...to proste...
              • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 17.06.04, 10:54
                Nie.
                Bo w takim razie powinni nie jesc roslin, nie zabijac komarow, nie zabijac
                zwierzat w ogole - (wracamy do lekow, ubran, etc.)

                Znowu wracam do hasla - ROWNOWAGA.
                Szanuje zycie, ale nie jestem taki glupi by negowac potrzebe smierci.
                • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 17.06.04, 13:57

                  kwieto napisał:

                  > Nie.
                  > Bo w takim razie powinni nie jesc roslin, nie zabijac komarow, nie zabijac
                  > zwierzat w ogole - (wracamy do lekow, ubran, etc.)
                  >
                  > Znowu wracam do hasla - ROWNOWAGA.
                  > Szanuje zycie, ale nie jestem taki glupi by negowac potrzebe smierci.
                  >


                  Potrzeba smierci...hi hi a co to takiego...?
                  • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 17.06.04, 16:17
                    To ze smierc jest wpisana w zycie. I jest temu zyciu potrzebna.
                    Nasz swiat jest urzadzony dosc prosto - zycie za zycie. Nie uciekniesz od tego.
          • jmx Re: "Rozwój duchowy"? 17.06.04, 02:36
            Gość portalu: Luty napisał(a):

            > Dlaczego mamy "leciec chrzescijanstwem", ja nie lece...

            Ty nie, ale Imagin; odpowiadam symultanicznie ;-)

            > Jezeli ci faceci jedza mieso, to nie maja zbyt wielkiego szacunku do
            przejawow
            > zycia...To ze ktos jest papiezem, czy katolickim erudyta, nie oznacza
            > automatycznie, ze jego szacunek do przejawow zycia jest wyzszy niz
            > przcietny...

            No cóż, jeden z nich juz niczego nie je bo nie żyje, niestety.
            Chyba popełniłam błąd umieszczając przed ich nazwiskami "ks". Za bardzo się
            zasugerowałeś. Bo nie twierdzę, ze katoliccy duchowni są idealni w porównaniu z
            resztą gawiedzi i nie po to podałam ich nazwiska. Ale, sądząc po Twoim
            komentarzu, nie słyszałeś o nich i nie znasz ich dorobku. Może z wyjątkiem
            papieża ;-). A "nawet" jemu, nie wiem czy można zarzucać brak szacunku do życia.

            > Chrzescijanstwo ma wiele problemow dotad nie rozwiazanych np.
            > stosunek do kobiet, zwierzat, seksu itd

            Chrześcijaństwo czy katolicyzm? Bo to nie są pojęcia tożsame.
            • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 17.06.04, 04:22
              jmx napisała

              Chrześcijaństwo czy katolicyzm? Bo to nie są pojęcia tożsame.
              >
              Twerdze, ze jednak chrzescijanstwo. Katolicyzm to w koncu tylko
              dogmaty...Chrzescijanstwo ma problemy...i ta sytuacja bedzie sie tylko
              poglebiac.

              Autorytety atorytetami, ale dobrze jest czasami pomyslec samodzielnie...
              • jmx Re: "Rozwój duchowy"? 19.06.04, 03:54
                Gość portalu: Luty napisał(a):

                > Autorytety atorytetami, ale dobrze jest czasami pomyslec samodzielnie...

                Hihi. Doceniam wielkość nazwisk (i tego co za nimi stoi) nie nazywam filozofów
                ("nawet" katolickich) "erudytami". Ale żyję po swojemu i nie czuję się ani
                gorsza ani lepsza od innych. Może być? ;-)
    • Gość: ryb Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 15.06.04, 23:01
      Jmx, troche to zle ujelas, zla chyba bylas piszac ten watek :)

      Wegetarianizm jest to w pewnym sensie sukces, bo wymaga wysilku i powstrzymania
      sie od pokus w postaci np. zapachu kurczaczka z rozna. I wcale sie nie dziwie
      ze wegetarianie czuja sie "lepsi" w rozwoju duchowym...ja dla przykladu czuje
      sie "lepszy" bo nigdy futra nie zaloze, poniewaz uwazam zabijanie
      dla "pieknosci" okrucienstwem. A drogi? Jedni beda szli boso zwirowa droga,
      drudzy beda gnali merckiem po asfalcie...wszyscy dotra do tego
      samego...smierci.
      • jmx Re: "Rozwój duchowy"? 16.06.04, 02:33
        Gość portalu: ryb napisał(a):

        > Jmx, troche to zle ujelas, zla chyba bylas piszac ten watek :)

        Owszem byłam trochę zła i szybko pisałam stąd błędy ;-)

        >
        > Wegetarianizm jest to w pewnym sensie sukces, bo wymaga wysilku i
        powstrzymania
        >
        > sie od pokus w postaci np. zapachu kurczaczka z rozna. I wcale sie nie dziwie
        > ze wegetarianie czuja sie "lepsi" w rozwoju duchowym...

        Był taki czas w moim życiu, ze nie jadłam mięsa. I nie czułam żadncyh pokus,w
        postaci zapachu czy "smaka" na mięsną potrawę. Jeżeli, takie mamwrażenie, z
        przyczyn ideologicznych a także z własnego, głębokiego przekonania czegoś się
        nie robi to nie ma pokus, ani chęci spróbowania soczystego i chrupiącego
        kotlecika ;-).

        ja dla przykladu czuje
        > sie "lepszy" bo nigdy futra nie zaloze, poniewaz uwazam zabijanie
        > dla "pieknosci" okrucienstwem.

        Ja też nie. Ale... Zeby czuć się zaraz "lepszym"? To mi nie pasuje, jakoś nie
        leży. Przecież rowój duchowy, wewnętrzny nie po to się dokonuje, zeby czuć się
        lepszym-od-innych ale by być lepszym człowiekiem po-prostu. Żeby do innych
        podchodzić z miłością i otwartością, także pokorą bo każdemu dane co innego.
      • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 02:46
        Wegetarianizm nie jest dla mnie sukcesem, ...wegetarianizm jest dla mnie
        sposobem zycia...
        O futrach nie ma mowy ...
    • Gość: az Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.magtel.net.pl 15.06.04, 23:31
      Dbam o siebie i swoich bliskich.
      I przez to uważam, że stoję wyżej niż ci co koncentrują się na losie zwierząt ;-
      )

      Nie uznaję cytowanego przez Ciebie zdania za wyraz pychy.
      A jeśli, to niewielkiej, usprawiedliwionej "filozofią rozwoju".

      Coś trzeba jeść.
      Co, jeśli nie płody ziemi, te roślinne i te zwierzęce?
      Podobnie z futrami. Dlaczego nie skorzystać z darów natury?

      Ważne, by w tym korzystaniu baczyć na granice ingerencji w przyrodę. By nie
      naruszyć ekosystemów.
      W przypadku hodowli należy zapewnić "humanitarne" metody samej hodowli i uboju.
      • jmx Re: "Rozwój duchowy"? 16.06.04, 02:40
        Gość portalu: az napisał(a):

        > Nie uznaję cytowanego przez Ciebie zdania za wyraz pychy.
        > A jeśli, to niewielkiej, usprawiedliwionej "filozofią rozwoju".

        A co to za rozwój, którego konsekwencją jest pycha?

        Moje doświadczenie podpowiada, że im człowiek więcej wie, im więcej czuje, tym
        więcej w nim pokory. Ludzie, którzy naprawdę mieliby powody do wywyższania się
        nigdy tego nie robią.
      • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 03:01

        Gość portalu: az napisał(a):

        > Dbam o siebie i swoich bliskich.
        > I przez to uważam, że stoję wyżej niż ci co koncentrują się na losie
        zwierząt ;
        > -
        > )
        >
        > Nie uznaję cytowanego przez Ciebie zdania za wyraz pychy.
        > A jeśli, to niewielkiej, usprawiedliwionej "filozofią rozwoju".
        >
        > Coś trzeba jeść.
        > Co, jeśli nie płody ziemi, te roślinne i te zwierzęce?
        > Podobnie z futrami. Dlaczego nie skorzystać z darów natury?
        >
        > Ważne, by w tym korzystaniu baczyć na granice ingerencji w przyrodę. By nie
        > naruszyć ekosystemów.
        > W przypadku hodowli należy zapewnić "humanitarne" metody samej hodowli i
        uboju.


        Nie wiem do kogo kierujesz tego posta, jezeli do mnie, to zapeniam Cie , ze
        pychy tutaj nie ma zadnej.Kiedy jestem w Polsce ukrywam swoj wegetarianizm,
        zeby nie platac sie w takich dyskusjach jak powyzsza. Zawsze koronym argumentem
        jest moja pycha i to, ze przeciesz jem rosliny(sic)...Trudno niech i tak
        bedzie...nie namawiam nikogo do wegetarianizmu, przeszedlem na wegetarianizm
        bez zadawania sobie gwaltu, zapach miesa powoduje u mnie bardzo niemile
        reakcje...Mam przyjaciol roslinozernych i miesozernych i nie robi mi to
        roznicy...Tu gdzie mieszkam, nikt nie ma problemow z wegetarianizmem. W
        restauracjach zawsze sa dania wegetarianskie...

        > W przypadku hodowli należy zapewnić "humanitarne" metody samej hodowli i
        uboju.


        Uzyles cudzyslowiu w slowie humanitarne. Zabijanie nigdy nie jest humanitarne...

        Acha, ja tez dbam o los bliskich...
        • ziemiomorze Do Lutego i tego_samego 16.06.04, 10:54
          mam wrazenie, ze zaden z Was nie odpowiedzial na watpliwosci, przedstawiane
          parukrotnie w obu dyskusjach nt wegetarianizmu, podanych np tutaj:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13427080&a=13464808
          A bardzo mi na tym zalezy.

          Dzieki z gory,
          zet.
          • Gość: Luty Re: Do Lutego i tego_samego IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 13:14
            + dodaj do ulubionych wątków

            + odpowiedz na list

            --------------------------------------------------------------------------------
            Pare razy w zyciu bylam sama
            > blisko takiej decyzji, ale przerazal mnie ogrom przedsiewziecia, bo dla mnie
            > wegetarianizm to nie tylko niejedzenie miesa, ale wycofanie sie ze
            wszystkiego,
            >
            > co jest budowane na cierpieniu zwierzat. I dotarlo do mnie, ze chociaz uznaje
            > prawo zwierzat do zycia, to bede korzystac ze szpitalii bede brac lekarstwa,
            > chociaz one wszystkie byly wyprobowywane na zwierzetach.
            > I ciekawa jestem, czy takie zycie w ogole , z taka postawa, ktora nie
            > przedklada zycia zwierzecia nad ludzkie jest mozliwe.
            >

            Od czegos trzeba zaczac, nie...? Ja zaczalem skromnie, od niejedzenia miesa...




    • ten_sam Jmx... 16.06.04, 02:40
      "Uważasz się za bardziej rozwiniętego niż reszta
      pospólstwa, które nie dostąpiło zaszczytu i żre schaboszczaki z golonką i
      nazywasz ich katami, a w następnym zdaniu stwierdzasz, że "to nie jest wyraz
      pychy". Nie dostrzegasz sprzeczności? To nie jedzenie mięsa samo w sobie
      jest "problemem" ale sposób w jaki o nim mówisz. I jak traktujesz tych, którzy
      mięso jedzą."

      Nie. Nie dostrzegam sprzecznosci bo jej nie ma! Nazywam tylko rzeczy po imieniu
      i nie ma w tym ani pychy, ani nienawisci, ani pogardy. Kazdy w koncu robi ze
      swoim zyciem co chce i to nie jest moja sprawa. Wygra je - albo je przegra.

      Jesli ktos cos ukradnie - nazywiemy jest zlodziejem
      Jesli ktos kogos oszuka - nazwiemy jest oszustem
      A jesli ktos odbiera zycie, lub posrednio sie do tego przyczynia - JEST
      morderca, katem.
      I to jak kogo nazwiemy, jest tylko suchym stwierzdzeniem faktu, pozbawionym
      jakichkolwiek uczuc. Gdzie dostrzegasz tu pyche czy pogarde???

      To jest tylko Twoja nadinterpretacja, a moze kompleks wywolany swiadomoscia
      tego. Nie wiem.

      • jmx Re: Jmx... 16.06.04, 02:51
        ten_sam napisał:

        > Jesli ktos cos ukradnie - nazywiemy jest zlodziejem
        > Jesli ktos kogos oszuka - nazwiemy jest oszustem
        > A jesli ktos odbiera zycie, lub posrednio sie do tego przyczynia - JEST
        > morderca, katem.
        > I to jak kogo nazwiemy, jest tylko suchym stwierzdzeniem faktu, pozbawionym
        > jakichkolwiek uczuc. Gdzie dostrzegasz tu pyche czy pogarde???

        Pogarda jest wtedy, gdy ktoś czuje się lepszym od innych i wywyżsa się. A Ty to
        właśnie robisz. Ludzie z róznych powodów czuję się lepsi - bo studiowali na
        elitarnej uczelni, bo mają więcej pieniędzy, lepszy samochód. Ty czujesz się
        lepszy bo nie jesz mięsa i pogardzasz tymi, którzy to robią. Dalajlama nie je
        mięsa, jak sądzę, ale nie spotkałam się, żeby kimkolwiek pogardzał czy kogoś
        nazywał katem (z powodu jedzenia mięsa). I właśnie takiego rozwoju duchowego Ci
        życzę.

        > To jest tylko Twoja nadinterpretacja, a moze kompleks wywolany swiadomoscia
        > tego.

        ? Jaki kompleks?
        • ten_sam Re: Jmx... 16.06.04, 03:03
          jeszcze raz - czuje sie lepszy od tych co kradna, gwalca, oszukuja, zabijaja...
          CZUJE ze jestem od nich lepszy bo tego nie robie. A skoro tego nie robie nie
          jestesmy na tej samej fali, nie jestesmy na tym samym poziomie moralnym.
          I to jest TYLKO stwierdzenie ktoremu nie da sie zaprzeczyc, ale NIE MA w nim
          pogardy ktorej tak bardzo sie uczepilas.

          dobranoc Jmx! :)

          • kwieto Re: Jmx... 16.06.04, 09:03
            > A skoro tego nie robie nie
            > jestesmy na tej samej fali, nie jestesmy na tym samym poziomie moralnym

            to akurat nie jest wcale takie pewne, a na pewno nie implikuje tego to ze nie
            gwalcisz i nie zabijasz
          • cossa Re: Jmx... 16.06.04, 09:03
            jakze odmienne sa postawy:
            > CZUJE ze jestem od nich lepszy bo tego nie robie.
            oraz
            "robie to co czuje, ze powinienem
            i innym nic do tego
            jak i mnie do tego co robia inni"

            a niby wyrazaja to samo.. :)

            widzisz roznice? ;)

            pozdrawiam
            cossa.duch.jakiejs.Twojej.nauczycielki:)
            • ten_sam Re: Jmx... 16.06.04, 14:32
              cossa napisała:

              > cossa.duch.jakiejs.Twojej.nauczycielki:)

              duch jest tylko jeden wiec jesli juz to cien..:)
              tylko ktory to juz?????? :)))))

              rowniez pozdrawiam
            • jmx Cossa... 16.06.04, 14:42

              Żeby czuć tę różnicę, trzeba być NAPARWDĘ rozwinętym duchowo.

              Czego wszystkim na tym wątku życzę, bez względu na jadłospis ;-)
    • j_ar Re: "Rozwój duchowy"? 16.06.04, 14:27
      a moze to jest inaczej, "nie jem miesa, jestem lepszy, bardziej uduchowiony" -
      to nie jest chwalenie sie i wywyzszanie, ale jedynie zdrowa ocena samego siebie
      bez (jakze meczacej) falszywej skromnosci..taka szczerosc i otwartosc,
      naturalnosc...
      • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 14:31
        Jarze czy to do mnie na Boga...te slowa...?
        • j_ar Re: "Rozwój duchowy"? 16.06.04, 14:33
          to nie bylo personalnie do nikogo, jedynie taka mysl luzna po refleksji po
          niektorych watkach, ze moze i taka byc prawda w pewnym widzeniu swiata....
        • j_ar hehehe... 16.06.04, 14:34

      • Gość: mmax20 Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.b.dial.de.ignite.net 17.06.04, 11:01
        absolutnie, takie postawy
        obok tych innych,
        i wszystko jest ze sobę powiązane i od siebie niezależne
        hm,
        ale może ktoś mi wyjaśni jak to jest z tym umiarciem zanim się umrze?, jakieś
        teksty w pismach itp.,
        • alkmaar Re: "Rozwój duchowy"? 17.06.04, 11:55
          z tekstów w piśmie : "jeśli jesteś uważny, nigdy nie umrzesz, jeśli jesteś
          nieuważny, już nie żyjesz"
    • alkmaar to zadziwiające, że 16.06.04, 14:48
      pomimo tego, że większość rozmówców nie ma wątpliwości, że
      1. wegetarianizm sam w sobie nie jest rozwojem duchowym,
      2. wywyższanie się i pycha (spowodowana nie tylko tym, że jest się
      wegetarianinem) nie jest rozwojem duchowym,
      3. brak szacunku dla ludzi o innych poglądach niż nasze nie jest rozwojem
      duchowym,
      to dyskusja trwa dalej przypominając ping-pongową rozgrywkę. amen.
      • ziemiomorze To jest akurat tradycja tutaj, bez oczekiwan n/t 16.06.04, 14:52
      • Gość: Oleńka ależ cóż w tym dziwnego? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 17:31
        Państwo żre mięsko i Państwo się poczuło urażone podejrzeniem o okupację
        podrzędniejszego miejsca na drabinie rozwoju ducha swego, jak sądzę ;)
    • Gość: Luty POWIEM TAK...... IP: *.dialup.mindspring.com 16.06.04, 15:17
      Bez wegetarianizmu nie wyobrazam sobie rozwoju duchowego...
      Wegetarianizm nie zapewnia rozwoju duchowego...
      • kwieto Re: POWIEM TAK...... 17.06.04, 10:44
        > Bez wegetarianizmu nie wyobrazam sobie rozwoju duchowego...

        Swojego czy w ogole?

        czepliwy :")
        • Gość: Luty Re: POWIEM TAK...... IP: *.dialup.mindspring.com 17.06.04, 13:58
          > Odpowiadasz na :
          kwieto napisał:


          > Swojego czy w ogole?> >

          Bez wegetarianizmu nie wyobrazam sobie rozwoju duchowego...w ogole...
          • kwieto Re: POWIEM TAK...... 17.06.04, 16:18
            I to jest moim zdaniem podstawowy blad.
    • Gość: Oleńka co tak ostro, siostro? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 16:46
      co ma pycha do poczucia, ze postępuje się lepiej niż ktoś inny? :)

      bajdełej, 1/nie jestem wegetarianką 2/przyznaje innym prawo do poczucia, ze
      oni, jako wegetarianie stoja "duchowo wyzej" (ja tez w swojej wlasnej
      przeswietnej ocenie stoje "duchowo wyzej" np. od tych, co im w supermarkecie
      ładuja towar do plastikow albo od foie-gras-żerców ) 3/smiesza mnie
      wyswiechtane pseudoargumenty 'antywegetaianskie' typu niesmiertelna kwestia
      butow ;)


      co Cie, jmx, tak ruszyło?
      • ziemiomorze Re: co tak ostro, siostro? ;) 17.06.04, 17:01
        Gość portalu: Oleńka napisał(a):

        > co ma pycha do poczucia, ze postępuje się lepiej niż ktoś inny? :)

        www.pwn.com.pl :

        pycha
        1. ż III, CMs. pysze, blm
        «wysokie mniemanie o sobie; duma, wyniosłość, zarozumiałość»

        i jeszcze - Desiderata: 'nie porownuj sie do innych, bo mozesz stac sie
        zgorzknialy lub pyszny; zawsze beda lepsi i gorsi od ciebie'

        Nie chodzilo o, 'pyche jako poczucie, ze sie postępuje się lepiej niż ktoś
        inny' w ogole (bo tu, mimo tego, co wkleilam powyzej, moznaby dyskutowac), ale
        o te konkretna dyskusje; tu wlasnie - IMHO - tak wlasnie bylo.

        [...]2/przyznaje innym prawo do poczucia, ze
        > oni, jako wegetarianie stoja "duchowo wyzej" (ja tez w swojej wlasnej
        > przeswietnej ocenie stoje "duchowo wyzej" np. od tych, co im w supermarkecie
        > ładuja towar do plastikow albo od foie-gras-żerców )

        No i? Bo jakos nie widze zwiazku.

        3/smiesza mnie
        > wyswiechtane pseudoargumenty 'antywegetaianskie' typu niesmiertelna kwestia
        > butow ;)

        Ale smiesza Cie, bo sa wyswiechtane czy smieszne z innych powodow? Jesli tak,
        to jakich?

        z.
        • Gość: Oleńka Re: co tak ostro, siostro? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 17:19
          Treść postu-asumptu dla stworzenia tego wątku nie wyczerpuje znamion pychy
          pochodzących z przytoczonej przez Ciebie definicji. Minowicie brak wyniosłości
          i zarozumialości. Samo w sobie wysokie mniemanie o własnej osobie nie świadczy
          absolutnie o pysze, choć w tej części Europy tradycyjnie uznawane bywa za wadę.

          > [...]2/przyznaje innym prawo do poczucia, ze
          > > oni, jako wegetarianie stoja "duchowo wyzej" (ja tez w swojej wlasnej
          > > przeswietnej ocenie stoje "duchowo wyzej" np. od tych, co im w supermarkec
          > ie
          > > ładuja towar do plastikow albo od foie-gras-żerców )
          >
          > No i? Bo jakos nie widze zwiazku.

          A to moja wina? :D


          > 3/smiesza mnie
          > > wyswiechtane pseudoargumenty 'antywegetaianskie' typu niesmiertelna kwesti
          > a
          > > butow ;)
          >
          > Ale smiesza Cie, bo sa wyswiechtane czy smieszne z innych powodow? Jesli tak,
          > to jakich?
          >
          > z.


          W zasadzie tak. Powoływanie sie na argumenty sto razy obalone (no, chyba że
          ktoś pierwszy raz widzi dyskusję o wegetatianizmie, ma 15 lat i wlasnie na to
          wpadl...) moze albo nudzic, albo smieszyc - zaleznie od kontekstu
          sytuacyjnego ;)
      • jmx widać krwiożercza jestem ;-D 19.06.04, 03:49
        Gość portalu: Oleńka napisał(a):

        > co Cie, jmx, tak ruszyło?

        Ano to, że można się czuć lepiej od innych tylko z tego powodu, ze się nie je
        mięsa. Właściwie, bardziej mnie to dziwi niż >rusza< w sensie oburza bo tak
        zrozumiałam.

        Moim zdaniem, rozwój duchowy to nie jest kwestia wewnętrznego stosunku do
        czegoś - nie jem mięsa/nie robię czegos innego - mam z tego powodu lepsze
        samopoczucie i czuję się lepszy od innych. To mi pachnie snobizmem. Może za
        mocne słowo... ale padło więc niech już zostanie ;-).
    • j_ar Re: "Rozwój duchowy"? 18.06.04, 11:56
      nie ma to zadnego znaczenia czy ktos je czy ni je miesa, a szkoda, to by bylo
      takie proste, nie jesc i juz..o prosze, uduchowionym zem jest...
    • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 02:45

      > > nie jem miecha
      > > nie przyczyniam sie do uboju zwierzat
      > > i przez to uwazam ze stoje wyzej od kogos kto je zabija
      >

      Niezabijanie stoi moralnie wyzej od zabijania
      • Gość: mmax20 Re: "Rozwój duchowy"?/wege a testy na zwierzetach IP: *.b.dial.de.ignite.net 19.06.04, 07:08
        na wege przechodzi się m.in. po to, żeby z takich testów nie korzystać, i tak,
        od jakichś trzech lat nie zażyłem ani jednej pastylki, nie kupiłem żadnego
        produktu farmaceutycznego, nie byłem u dentysty i czuję się coraz lepiej, astmę
        żony wyleczyłem piciem ciepłem wody, dodam, że zrezygnowałem całkowicie z
        rafinowanej soli i cukru, nt. można poczytać m.in. pod
        http://www.tolzin.de/salz , poniżej trochę tłum.:


        "Naturalna sól krystaliczna jest najwartościowszą formą soli naturalnej. W
        przeciwieństwie do soli kamiennej zawarte w niej pierwiastki i minerały
        związane są koloidalnie. Umożliwia to organizmowi przyswajanie naturalnych
        antagonistów jak potas, magnez, wapno i współdziałających mikropierwiastków.
        Sól krystaliczna powstała w wyniku wyschnięcia pierwotnych mórz. Odpowiedzialna
        za to wysuszenie energia słoneczna zawarta jest w formie biofotonów w sieci
        krystalicznej tej soli. Aby zjonizować naturalne elementy soli, lub
        przezwyciężyć siły w wiązaniach krystalicznych, potrzebna jest taka sama ilość
        energii, jak ta, która spowodowała te wiązania. Do stopienia soli wymagana jest
        temperatura 800 stopni. O tyle zadziwiające, że woda jest w stanie
        przezwyciężyć naturalne wiązania krystaliczne soli. W tym procesie, który
        nazywamy hydracją, uwalnianie są bez dodatkowej energii zawarte w wiązaniach
        soli biofotony." (cytat: Biophysikalisches Institut, Teisendorf)

        Sól i życie

        Sól naturalna uważana jest, obok wody i tlenu, za podstawę życia. Sól w
        organiźmie jest tym składnikiem, który umożliwia bioelektryczność
        międzykomórkową. Jednocześnie w jej krystalicznej formie jest ona energetycznym
        stabilizatorem każdej komórki. (...) W jednej sekundzie organizm ludzki odnawia
        8-9 bilionów komórek, to znaczy rozkłada i składa je z powrotem. (...) To
        wyjaśnia, dlaczego życie wielokomórkowe mogło się rozwinąć tam, gdzie
        występowała sól w połączeniu z wodą.


        Specyfika soli

        Substancja 'naturalna sól' (...) z punktu widzenia przemysłu
        chemicznego 'zanieczyczonym' chlorkiem sodu. To 'zanieczyszczenie' polega na
        tym, że molekuły sodu i chloru połączone są z innymi 79-cioma stabilnymi
        elementami występującymi w przyrodzie. Istotne jest to, że kryształy soli
        stanowią połączenie ze wszystkimi innymi elementami chemicznymi na ziemi. Nie
        istnieje w związku z tym chemiczny pierwiastek, który nie występowałby w
        kryształach soli lub pod koloidalną postacią w jej roztworze wodnym.

        Dlaczego rafinuje się sól?

        (...) Ponad 2000 skomplikowanych procesów uwalnia sól naturalną od
        jej 'zanieczyszczeń'. (...) 95% światowego wydobycia soli ma zastosowanie w
        przemyśle, gdzie wykorzystuje się wyłącznie 'czysty' chlorek sodu. Związek ten
        jest surowcem do produkcji prawie każdego sztucznego tworzywa. Tylko 5% chlorku
        sodu ląduje w kuchni jako sól kuchenna. Te 5% jest dla przemysłu tak znikomą
        ilością, że sól kuchenna traktowana jest w przemyśle chemicznym jako produkt
        uboczny. (...)

        Dlaczego czysty chlorek sodu jest niebezpieczny dla człowieka?

        Chlorek sodu (sól kuchenna) nie jest przyswajalny przez komórki w
        swojej 'czystej' formie. Wynika to z własności cieczy komórkowej, która jest
        roztworem koloidalnym soli naturalnej w wodzie, czyli chlorku sodu z
        towarzyszącymi elementami jako cieczy pierwotnej wywodzącej się z pramorza z
        którego wywodzi się człowiek. Zanim sól kuchenna stanie się składnikiem
        komórki, musi ona przejść przez proces deaktywacji i połączyć się z brakującymi
        jej elementami. Elementy te sól czerpie z organizmu zubażając go w ten sposób -
        (...)

        Hydracja

        Pod pojęciem hydracji rozumieć należy proces biologiczny, w trakcie którego
        molekuły substancji szkodliwych otaczane są molekułami cieczy komórkowej
        (roztwór naturalnej soli) w ten sposób unieszkodliwiane i wydalane na zewnątrz.
        Srednia dzienna dawka rafinowanej soli, chlorku sodu, wynosi 20g. Najzdrowsze
        nerki są w stanie wydzielić 7g. W organiźmie pozostaje do 3/4 dziennego
        spożycia. (...) Te zneutralizowane, otoczone molekułami cieczy komórkowej
        szkodliwe substancje pozostają najpierw w organiźmie. Każdy gram chlorku sodu
        wiąże 23-krotną ilość cieczy komórkowej. (...): życiodajnej wody jest coraz
        mniej, przybywa wody bezużytecznej (związanej z chlorkiem sodu), tzw. tkanki
        wodnej, magazynowanej w pewnych rejonach ciała - np. w nogach. Tkanka, która
        (...) stanowi wspaniałą pożywkę dla bakterii.

        W ograniczonym stopniu, poprzez kumulację elementów z pożywienia, ten
        agresywny, sztuczny chlorek sodu jest w stanie odbudować się do środka
        spożywczego. Niemożliwością jest jednak zneutralizowanie w ten sposób całości
        dziennej dawki tego związku. Wyprodukowana w ten sposób w organiźmie sól
        naturalna umożliwia wprawdzie przeżycie, ale sól naturalna, niezbędna dla
        prawidłowego funkcjonowania organizmu, pozostaje nadal w niedoborze. Mimo tego
        niedoboru możemy osiągnąć wiek starczy - niestety z wciąż występującymi coraz
        poważniejszymi brakami, (chorobami).

        Krystalizacja

        Hydracja ma tylko ograniczoną moc zależną od ilości 'zbędnej' cieczy komórkowej
        o organiźmie. W wyniku jej braku - z przytoczonych powyżej liczb wynika, że
        spożywanie soli kuchennej prowadzi do szybkiego wyczerpania się
        neutralizacyjnych zdolności organizmu i jeżeli poziom cieczy komórkowej spadnie
        poniżej 60% (...) - hydracja przestaje działać i organizm włącza następny
        system ratunkowy: chlorek sodu wiązany jest z białkami zwierzęcymi tworząc z
        nimi ostrokantne kryształy. Bóle w przegubach (stawach) (...) Błędnie mówi się
        w takich przypadkach o 'zwapnieniu', w najczęstszych przypadkach ze zwapnieniem
        nie ma to nic wspólnego.

        Korektura kursu na temat soli

        Krytyczni lekarze od lat czuli, podejrzewali i częściowo również znali problem
        spożywania przez człowieka czystego chlorku sodu. Praktyczna medycyna zna już
        od dłuższego czasu wiele symptomów chorobowych, przy których pomaga jedynie
        radykalna rezygnacja z soli. Ilość sztucznych środków, których zadaniem jest
        likwidacja lub niwelowanie tych symptomów jest (...) przeogromna (...). Często
        przepisywana i bardzo szybko działająca dieta solna ma jedną wadę. Ma ona na
        pewno pozytywne efekty, jeżeli chodzi o bezpośrednie uśmierzanie symptomów
        chorobowych spowodowanych chlorkiem sodu. W jej wyniku jednak organizm cierpi
        na całkowity brak soli. Ten z kolei na dłuższą metę jest tak samo
        problematyczny, jak spożywanie czystego chlorku sodu, tylko z innymi skutkami:
        powolne wysychanie organizmu i postępujący kolaps systemu immunologicznego
        którego podstawą są dostateczne zasoby cieczy komórkowej.

        Wydobycie soli

        Jak dotrzeć do tego 'białego złota'? Prawdą jest, że nie ma go już od lat w
        komercyjnym handlu. Tysiącletnia tradycja wydobycia soli w Europie przestawiona
        została na przemysłową metodę. Sól jako produkt naturalny nie jest wydobywana.
        Pozyskiwana jest ona w drodze wypłukiwania konglomeratów. Roztwór ten
        transportowany jest do rafinerii, gdzie produkowany jest wyłącznie chlorek
        sodu. Sredniowieczna metoda wydobycia soli w postaci biało-różowych kryształów
        jest na wskutek wysokich kosztów robocizny droga, za droga dla chlorku sodu,
        surowca przemysłowego. Czy również za droga dla tego wartościowego środka
        spożywczego jakim jest naturalna sól, należałoby zakwestionować w kontekście
        astronomicznych kosztów medycyny.

        Aby uzyskać jeden kilogram krystalicznej soli trzeba wydobyć średnio 100 kg
        soli kamiennej. Sól ta nie ma odpowiedniego stopnia czystości, takiego jaki
        odpowiada Codex Alimentarius (kodeks spożywczy).

        Alternatywy

        Najtaniej jest zaopatrzyć się w sól morską. Ważnym jest jednak przy tym
        zwrócenie uwagi na oznakowanie soli. Sól nie powinna być rafinowana. Tylko taka
        sól daje gwarancję, że jest ona lepsza niż standartowa sól kuchenna. (...) Z
        zanieczyszczeniami, które w mniejszym lub większym stopniu dostarcza - morza i
        oceany służą obecnie jako bezpłatne deponie na
      • Gość: mmax20 Re: "Rozwój duchowy"?/wege nie czuje sie lepszy IP: *.b.dial.de.ignite.net 19.06.04, 07:34
        jestem wege, ale nie czuję się lepszy od innych - zabijam codziennie!!!!, tak,
        marchew, rzepa to isoty żyjące i ja je muszę zabić, czy nikt nie zauważył, że
        obieranie ze skóry warzyw powoduje często odgłosy przypominające łamanie
        kości?, unikam tych nie obierając warzyw tylko szczotkując ja pod bieżącą wodą,
        o tak, wegetarianizm to ciągła konfrontacja ze śmiercią, czego również
        mięsożernym życzę, SPOJRZCIE PRAWDZIE W OCZY I ZABIJCIE PRZYNAJMNIEJ RAZ W
        ZYCIU KROWE, tak jak ja codziennie to robię z marchwią, cebulą i selerem
        hawk i ciao,
        bo żyje się raz, więc nie klonuj nie klnij, klinuj! :)
      • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 19.06.04, 11:09
        > Niezabijanie stoi moralnie wyzej od zabijania

        A co z eutanazja?
        • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 12:40
          Kwieto, ale z Ciebie dyskutant, no bedziemy sie tak szarpac bez konca...?hy hy

          Eutanazja, czyli smierc na zyczenie i pod wplywem wspolczucia...

          To o czym tu rozmawiac...dla mnie wszystko jasne, dla Ciebie nie...?
          • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 19.06.04, 14:41
            ooo, widzisz, dochodzimy wreszcie do tego czy rzecz w zabijaniu czy we wspolczuciu.
            I do roznicy w podejsciu, w mysl ktorej wyobrazam sobie sytuacje gdzie mamy dwoch jednako
            wspolczujacych ludzi, z ktorych jeden zabija zwierzeta, a drugi nie... Zaden z nich nie jest lepszy czy
            bardziej rozwiniety duchowo.
            • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 14:56
              Jeden zabija, a drugi nie i zaden nie jest lepszy od drugiego...?
              Chyba czego nie rozumiem...
              • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 19.06.04, 15:40
                No wlasnie... i stad nasza dyskusja.
                Wroc do eutanazji i wniosku, ze to nie w zabijaniu problem
                • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 15:54
                  Eutanazja to nie zabijanie,
                  to jest smierc na zyczenie,
                  to jest zabijanie sie,
                  przy pomocy...innych

                  Teraz juz nie mam czasu, moze wieczorem, ale u Was wtedy noc glucha...
                  • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 19.06.04, 16:06
                    Taaak? Czyli morderstwo kogos kto chce sie zabic nie jest morderstwem? Np. pomaganie samobojcy?

                    Rzucam kolo ratunkowe - pomysl o tym jakich ludzi poddaje sie eutanazji i dlaczego.
                    • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 16:11
                      Rzucam kolo ratunkowe - pomysl o tym jakich ludzi poddaje sie eutanazji i dlacz
                      > ego.


                      Za kolo dziekuje, ale teraz juz odplywam...
      • Gość: az Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.magtel.net.pl 19.06.04, 13:01
        > Niezabijanie stoi moralnie wyzej od zabijania

        Zgoda.

        Życie stoi wyżej od śmierci. Przynajmniej dla mnie. Zwłaszcza moje życie.
        Dlatego akceptuję zabijanie zwierząt. Chcę żyć. A aby żyć muszę odżywiać się.
        Człowiek jest wszystkożerny. Przejście wszystkich na wegetarianizm nie
        przekonuje mnie. Wydaje mi się to szkodliwe z punktu widzenia przyszłych losów
        gatunku ludzkiego. Nie potrafię podać tu konkretów. To jedynie przeczucie.
        Sceptycyzm wobec sztuczności działań zalecających wegę.

        Nie chcę też roztrząsać dylematu - jedna krowa, hektar zboża. Gdzie więcej jest
        życia, gdzie więcej cierpienia przy zabijaniu?
        • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 13:28

          Gość portalu: az napisał(a):

          > > Niezabijanie stoi moralnie wyzej od zabijania
          >
          > Zgoda.
          >
          > Życie stoi wyżej od śmierci. Przynajmniej dla mnie. Zwłaszcza moje życie.
          > Dlatego akceptuję zabijanie zwierząt. Chcę żyć. A aby żyć muszę odżywiać się.
          > Człowiek jest wszystkożerny. Przejście wszystkich na wegetarianizm nie
          > przekonuje mnie. Wydaje mi się to szkodliwe z punktu widzenia przyszłych
          losów
          > gatunku ludzkiego. Nie potrafię podać tu konkretów. To jedynie przeczucie.
          > Sceptycyzm wobec sztuczności działań zalecających wegę.
          >
          > Nie chcę też roztrząsać dylematu - jedna krowa, hektar zboża. Gdzie więcej
          jest
          >
          > życia, gdzie więcej cierpienia przy zabijaniu?


          Czesc Azie, milo mi, ze sie odzywasz...

          W mojej rodzinie jest kupa ludzi wegetarianskich...
          Najstarsza ma 24 lata i ngdy nie jadla miesa...
          nastepnie to 16-scie 15-cie i 10 lat, dzieci na diecie bezmiesnej...starsi
          przeszli na wegetarianizm w roznym okresie, najstarsza seniorka ma 81 lat,
          miesa nie je od 7 lat lub cos kolo tego...
          Wszyscy sa w znakomitym zdrowiu, dzieci rozwijaja sie swietnie, w ogole nie
          choruja, zadnych przyziebien , alergii, astm itp. Mlodziez uprawia sporty;
          narciarstwo, jezdziectwo, plywanie , rowery. Starsi, glownie narciarstwo,
          wedrowki piesze i rowerowe.Mlodsze dzieci pracuja spolecznie na rzecz zwierzat
          i ekologii, ta 10-letnia nalezy do miedzynarodowego klubu: "Dzieci na rzecz
          zwierzat". Chce zostac ekologiem, chronic chce przede wszystkim rafy koralowe,
          jestesmy milosnikami raf, a one sa bardzo zagrozone. A teraz cikawostka -
          latajc samolotami zamawiamy dania wegetarianskie...hihi i dostajemy posilek
          jako pierwsi, najsmieszniej jest w LOT-cie, ludzie sa poruszeni, co to za
          panstwo jedzie, ze dostaje zarcie bez kolejki...
          Czlowiek nie musi jesc miesa, aby zyc, to jest mit. Od miesa organizm uzaleznia
          sie tak jak od uzywek, dlatego niektorym ciezko jest rzucic miech(o)em..hihi
          • Gość: az Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.magtel.net.pl 19.06.04, 13:40
            > Czesc Azie, milo mi, ze sie odzywasz...

            Dziękuję Luty :)
            Ciekawy dla mnie temat, więc się odzywam.

            > Czlowiek nie musi jesc miesa, aby zyc, to jest mit. Od miesa organizm
            uzaleznia
            >
            > sie tak jak od uzywek, dlatego niektorym ciezko jest rzucic miech(o)em..hihi

            Nie mam danych, by polemizować z tym mitem-niemitem.
            Jest jak jest. Od zawsze.
            Zalecanie wegi to po mojemu sztuczne działanie.
            Ament.

            Odżywianie się, bardziej lub mniej poprawne, to tylko część naszego życia.
            Dużo większy wpływ na nasze życie ma styl tego życia. Np. ruch.
            Najważniejsze jednak kryje się w głowie (w sercu). Stamtąd wychodzą wszelkie
            zła i dobra tego świata.
            • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 13:51
              Jest jak jest. Od zawsze.

              Dla Ciebie jest, tak jak jest, od zawsze,
              dla innych jest inaczej, od zawsze,
              co kraj to obyczaj...
              Wierze, ze wegetarianizm jest przyszloscia ludzi,
              ale jescze duzo wody w Wisle uplynie...
              To, ze cos bylo od zawsze nie znaczy,
              ze ma zostac na zawsze...
              • Gość: az Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.magtel.net.pl 19.06.04, 14:16
                > Dla Ciebie jest, tak jak jest, od zawsze,
                > dla innych jest inaczej, od zawsze,
                > co kraj to obyczaj...

                Eee...
                Nie tak wąsko panie Luty.
                Mam na myśli zawsze, a nie lata mego życia, czy inne epoki.

                > Wierze, ze wegetarianizm jest przyszloscia ludzi,
                > ale jescze duzo wody w Wisle uplynie...

                Do Twej wiary się nie odniosę.

                > To, ze cos bylo od zawsze nie znaczy,
                > ze ma zostac na zawsze...

                Zgoda.
                Ale nie twórzmy nowego na siłę. I nie za szybko. Bo to grozi wypaczeniami, a w
                rezultacie zwyrodnieniem.
                Może kiedyś dojdziemy do odżywiania się jedynie promieniami słońca.
                Ale może też do tego czasu odkryjemy duszę w fotonach?!
                • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 14:32

                  > Eee...
                  > Nie tak wąsko panie Luty.
                  > Mam na myśli zawsze, a nie lata mego życia, czy inne epoki
                  >

                  W Azji wegetarianizm istnieje od 2.500 lat

                  > Zgoda.
                  > Ale nie twórzmy nowego na siłę. I nie za szybko. Bo to grozi wypaczeniami, a
                  w
                  > rezultacie zwyrodnieniem.
                  > Może kiedyś dojdziemy do odżywiania się jedynie promieniami słońca.
                  > Ale może też do tego czasu odkryjemy duszę w fotonach?!


                  No a kto robi tutaj cos na sile, czy wegetarianizm zostal
                  ogloszony jedynie jako sluszny jakims miedzynarodowym dekretem...?

                  Natura sama ten proces przyspiesza...
                  to zadziwiajace, ale lekarz jak odkryje raka u pacjenta,
                  pierwsze co zaleca, to powstrzymanie sie od miesa...sprawdz!
                  Nigdy w histori, czlowiek nie jadl tyle miesa co teraz i nigdy
                  w histori, rak nie byl tak powszechna choroba...
                  • Gość: az Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.magtel.net.pl 19.06.04, 14:49
                    Łączenie raka ze spożyciem mięsa to po mojemu bzdura.

                    Raz jeszcze przypomnę tu (bo już kiedyś wspominałem) swoje doświadczenie w
                    zakresie wpływu pokarmów na raka:
                    Byłem kiedyś na wykładzie poświęconym wpływowi pokarmów na nowotwory. Pani
                    doktor (profesor) mówi: dziś podaję państwu herbatę jako środek sprzyjający
                    (może było na odwrót) rakowi, ale jak dwa tygodnie temu prowadziłam podobny
                    wykład, to miałam herbatę w przeciwnej tabelce.

                    Generalnie uważam:
                    - niektórym nie zaszkodzi arszenik,
                    - niektórzy otrują się źródlaną wodą.
                    To przede wszystkim nasz wybór, słuchanie (wiara) takich jak wyżej poglądów.
                    • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 14:53
                      Nazywaj to bzdura, a co powiesz o miazdzycy w takim razie...?
                      pierwsza na liscie przyczyn zgonow...
                      • Gość: az Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.magtel.net.pl 19.06.04, 14:56
                        > Nazywaj to bzdura, a co powiesz o miazdzycy w takim razie...?
                        > pierwsza na liscie przyczyn zgonow...

                        To samo.
                        Rzecz w proporcjach.
                        No i w stylu życia.
                        A przede wszystkim w zawartości głowy (serca).
                        • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 14:58
                          Wiara Cie uzdrowi Azie...
                          W to wierze najmocniej...
                          • Gość: az Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.magtel.net.pl 19.06.04, 15:03
                            > Wiara Cie uzdrowi Azie...
                            > W to wierze najmocniej...

                            Oczywiście.
                            Najważniejszy jest pokarm duchowy.
                            Zdrowy uzdrawia. Również mięsożerców.
                            Niezdrowy niszczy. Również roślinożerców.
                            • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 15:09

                              > Oczywiście.
                              > Najważniejszy jest pokarm duchowy.
                              > Zdrowy uzdrawia. Również mięsożerców.
                              > Niezdrowy niszczy. Również roślinożerców


                              Ciesze sie widzac takie slowa...
                      • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 19.06.04, 15:38
                        Jakies pol roku temu czytalem, ze na miazdzyce moze miec wiekszy wplyw katar niz tluszcz. Bo tluszcz
                        nie prowadzi do zatamowania naczyn zdrowych, a jedynie tych ktore uprzednio zostaly uszkodzone
                        (np. przy okazji przeziebienia).

                        Ciekawe jaka wersja obowiazuje teraz?
                        • Gość: Luty Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 15:56
                          Kiedys mowili, ze papierosy nie szkodza...hi hi

                          Spadam madame...
                          • Gość: az Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.magtel.net.pl 19.06.04, 16:05
                            > Kiedys mowili, ze papierosy nie szkodza...hi hi

                            A szkodzą?!
                            Chyba, że ktoś pali codziennie...
                            • caorle Re: "Rozwój duchowy"? 19.06.04, 16:30
                              Witam,
                              "Kto jada wszystko - jada dla Pana. Bogu przecież składa dzięki.
                              A kto nie jada wszystkiego - nie jada ze względu na Pana, i on również dzięki
                              składa Bogu."

                              "Przestańmy więc wyrokować jedni o drugich."

                              "A swoje własne przekonanie zachowaj dla siebie przed Bogiem.
                              Nie burz dzieła Bożego ze względu na pokarmy"

                              "Szczęśliwy ten, kto w postanowieniach siebie samego nie potepia. Kto bowiem
                              spożywa pokarmy, mając przy tym wątpliwości, ten potępia siebie samego, bo nie
                              postępuje zgodnie ze swoim przekonaniem. Wszystko bowiem, co się czyni
                              niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem"

                              Rz 14
                              Pozdr
                              :-)
                              • kwieto Re: "Rozwój duchowy"? 19.06.04, 16:34
                                I o to wlasnie chodzi :")
                                • caorle Re: oj...:-) 19.06.04, 16:38
                              • Gość: az Re: "Rozwój duchowy"? IP: *.magtel.net.pl 19.06.04, 16:48
                                A dlaczego ku mnie Twe słowa skierowane?!
    • Gość: mmax20 roślinożerny=mięsożerny IP: *.b.dial.de.ignite.net 19.06.04, 14:05
      a dlaczego nie??
      dla mnie roślinożercy i odzwierzęcożercy (ser, masło, jogurt, maślanka, jaja)
      troska o zwierzęta jest równie ważna jak o rośliny, istotą jest dla mnie
      zagwarantowanie gatunkowo specyficznych warunków życia, głównie chodzi tu o
      zagwarantowanie jego pełni i ograniczenia cierpień, za produkty takiej hodowli
      płacę więcej, dużo więcej, ale w tym przypadku nie uznaję żadnych odstępstw...,

      • Gość: Luty Re: roślinożerny=mięsożerny IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 14:36

        Gość portalu: mmax20 napisał(a):

        > a dlaczego nie??
        > dla mnie roślinożercy i odzwierzęcożercy (ser, masło, jogurt, maślanka, jaja)
        > troska o zwierzęta jest równie ważna jak o rośliny, istotą jest dla mnie
        > zagwarantowanie gatunkowo specyficznych warunków życia, głównie chodzi tu o
        > zagwarantowanie jego pełni i ograniczenia cierpień, za produkty takiej
        hodowli
        > płacę więcej, dużo więcej, ale w tym przypadku nie uznaję żadnych
        odstępstw...,
        >


        Zagwarantowanie gatunkowo specyficznych warunków życia to co innego niz
        zagwarantowanie gatunkowo specyficznych warunków życia, a potem zabicie...
        • Gość: mmax20 Re: roślinożerny=mięsożerny IP: *.b.dial.de.ignite.net 19.06.04, 16:39
          halo Luty,
          śmierć następuje w każdym przypadku,
          natomiast jedząc prod. odzwierz. zastanawiałem się często jak pogodzić jedno z
          drugim tzn. to, że wykorzystuję zwierzęta, kupując ich produkty nakręcam popyt
          co z kolej powoduje, że są hodowane, kiedyś muszą być zabite, i to, że nie
          partycypuję w ich śmierci, BO TO JEST DLA MNIE OSOBISCIE NAJWAZNIEJSZE - CHCE
          WIDZIEC SKUTKI MOJEGO ZYCIA NA ZIEMI I PONOSIC ZA NIE ODPOWIEDZIALNOSC.
          Doszedłem do wniosku, że aby faktycznie być w zgodzie z sobą i żyć chociażby
          trochę według podjętych zasad,
          1.muszę najpierw dużo więcej wiedzieć na te tematy niż to ma miejsce w chwili
          obecnej
          2.ograniczyć spożycie odzwierzęce do minimum
          3.próbować zrozumieć istotę życia jako całości i żyć całościowo
          .)
          to są w zasadzie trzy elementy, nad którymi w chwili obecnej pracuję, jak już w
          poprzednich postach pisałem, doszedłem do pewnej wrażliwości w odniesieniu do
          roślin, która dla niektórych może wydać się dziwactwem (wiem, że tak jest,
          ponieważ sam reprezentowałem podobną postawę parę lat temu), dla mnie jest to
          proces rozwoju, stała zmiana, wiem że jutro będę myślał inaczej niż dzisiaj,
          stając się tolerancyjny w stosunku do siebie samego (zabijam, jak już
          nadmieniłem i nie jest to wmawianie sobie czegoś, tylko prawdziwe odczucie
          odbierania życia roślinie), stałem się w takim samym stopniu tolerancyjny w
          stosunku do innych, dlatego nie mogę Ci udzielić jednoznacznej i jasnej
          odpowiedzi na postawioną kwestię

          Zagwarantowanie gatunkowo specyficznych warunków życia to co innego niz
          > zagwarantowanie gatunkowo specyficznych warunków życia, a potem zabicie...

          po prostu nie wiem, czy TAK, czy NIE, stwierdziłem tylko, że aby przeżyć, muszę
          zabić, że jestem częścią natury rządzącą się prawem odbierania życia jednej
          formie dla drugiej, którego nie jestem w stanie zmienić.
          Australijscy Aborigini mówią, że jeżeli coś żywego staje na naszej drodze,
          wówczas ofiaruje się nam do spożycia. W naszym masowym systemie podaży i popytu
          pierwszym warunkiem zorientowania się CO TO JEST?, jest odpowiednia informacja.
          Na tym etapie doskonalenia narazie jestem - zdobywania informacji, i
          udostępniania jej tym, którzy chcą z niej korzystać. Z tego co w tej chwili
          wiem to,
          .)hodowla zwierzęca w sposób przemysłowy jaka ma miejsce obecnie jest
          katastrofą,
          .)hodowla zwierzęca w sposób zrównoważony w zgodzie z uwarunkowaniami
          środowiska i klimatu stanowi nierozłączną część ziemskiego ekosystemu.

          pozdrawiam
          max
          • Gość: Luty Re: roślinożerny=mięsożerny IP: *.dialup.mindspring.com 19.06.04, 22:26
            "Wyroslismy" juz z zycia jaskiniowego
            i nie koniecznie musimy zjadac to,
            co nam stanie na drodze...
            Mamy srodki i mozliwosci zycia
            na tej planecie bez rozlewu krwi...

            Twoj stosunek do tej sprawy jest
            wg mnie bardzo swiadomy...
            Nie mozemy nagle, w jednej chwili zrobic wsystkiego,
            ale fakt, ze nie bedziemy przymykac oczu,
            lecz przygladac sie sobie i naszej dzialalnoci
            na Ziemi duzo moze zmienic..

            Teraz, kiedy rzeczy karygodne nie moga byc zatajane
            i wymiana informacji nastepuje blyskawicznie,
            mamy szanse poprawic kondycje tej Planety.
            Kazdy to moze robic na wlasna reke tak,
            jak dyktuje mu sumienie i jakie ma mozliwosci...

            PS Produkcja bialka zwierzecego droga przemiany bialka roslinnego to kwestja
            paru lat,tak, ze doslownie, wilk bedzie syty i owca cala, czego i owcy i
            wilkowi zycze...
            • kwieto Re: roślinożerny=mięsożerny 19.06.04, 23:29
              > PS Produkcja bialka zwierzecego droga przemiany bialka roslinnego to kwestja
              > paru lat,tak, ze doslownie, wilk bedzie syty i owca cala, czego i owcy i
              > wilkowi zycze...

              W moim odczuciu nic sie nie zmieni - podobnie jak Mmax uwazam, ze roslina tez jest ZYWYM
              ORGANIZMEM i tez CZUJE.
            • Gość: mmax20 sprostowanie i pytanie IP: *.b.dial.de.ignite.net 20.06.04, 07:18
              muszę sprostować:
              1:mój stosunek do tych spraw jest "w miarę świadomy"
              2:Aborigini to nie jaskiniowcy,
              pytanie:
              1:czyżbyś negował intuicję jako jeden z aspektów towarzyszących doborowi menu?
              2:nie bardzo rozumię jak z tą zamianą białka, czyżbyś był protagonistą GMO?
    • alkmaar a ja chciałbym spytać 19.06.04, 20:35
      co sądzicie o wegetarianizmie ?
    • monika20 Re: "Rozwój duchowy"? 20.06.04, 17:37
      Żrę mięcho i uprawiam seks. Stoję niżej i dalej ( w ewolucji, kochani?). Stać
      mnie na zchwyt rozwojem duchowym przez żołądek. Palce lizać!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka