Dodaj do ulubionych

mieszkanie z "nie-ojcem" dziecka? prosze o rady!

IP: *.zetosa.com.pl 17.06.04, 22:11
Nigdy nie prosiłam o publiczną debatę w sprawach osobistych, wolałam czytać,
ale tym razem chyba przydadzą mi się Wasze opinie.

Waham sie nad zamieszkaniem z moim partnerem. Jesteśmy ze sobą niecałe 2
lata. Pewnie nie miałabym żadnego dylematu gdyby nie moją 4 letnia córeczka.
Wychowuję ją sama i tu właśnie pojawia się lawina pytań.
Nie umiem/nie chcę związać się na razie małżeństwem czy narzeczeństwem z moim
partnerem. Z poprzednim, ojcem córki byłam wiele lat i zostało wiele
niezabliźnionych jeszcze blizn, strachów. Nie ma go zupełnie w naszym życiu,
nie odwiedza córki i dla niej całym światem jest mój obecny partner.

Mam wiele obaw czy mieszkanie bez ślubu jest dobre dla dziecka. Czy mogę
zaryzykować? Co się stanie gdy znów coś nie wyjdzie i zostanie bez męskiego
opiekuna (mówi do niego po imieniu, ale traktuje jak "prawie tatę"). Z
drugiej strony, chciałabym już zaryzykować. Potrzebuje ciepła, nieco opieki i
sama już czuję się coraz bardziej gotowa by się otworzyć na dawanie.

Mieszkamy w innych miastach, w mieście w którym on mieszka właśnie znalazłam
nową pracę co stało się impulsem do przemyślenia sytuacji.
Mój partner bardzo chciałby już się związać formalnie. Rozmawialiśmy o tym
wielokrotnie, ale wydaje się ze choć rozumie to ma wielką nadzieję, ze w
najbliższych miesiącach się choćby zaręczymy. A ja zupełnie to odrzucam.
Wewnętrznie nie mogę teraz (choc liczę, że się to zmieni) nic nikomu obiecać.

Nie chcę dodatkowo mieszać córce w głowie, ale i chętnie zrobiłabym ten krok…

Pozdrawiam serdecznie,
Alina
Obserwuj wątek
    • Gość: czarnycharakter Alinko, IP: *.arcor-ip.net 17.06.04, 23:07
      Ty rzeczywiscie nie potrzebujesz rad, Ty musisz sama z soba dojsc do ladu.
      Nawet Twoj krotki post zawiera sporo sprzecznych stwierdzen, vide: "a ja to
      zupelnie odrzucam" i - kawaleczek dalej: "ale chetnie zrobilabym ten krok".
      Przypomina mi to oslawione Walesowskie "jestem za, a nawet przeciw." Twoj
      dylemat zas jest odwiecznym dylematem "wychowujacych samotnie" i wchodzocych w
      nowe zwiazki. Jesli Twoj ex rzeczywiscie nie interesuje sie swoja corka, w co
      jako ojcu trudno mi tak do konca uwierzyc, a Twoja mala ma tak fantastyczne
      stosunki z Twoim partnerem, ktorego Ty kochasz i pragniesz (? - tego mi w Twoim
      poscie zabraklo...), to - na co czekasz ?
      Pozdrawiam Cie -
      -czch
      • Gość: Alina Re: Alinko, IP: *.zetosa.com.pl 17.06.04, 23:35
        Moze nie do końca mój post był spójny, ale ja jestem pewna, ze gdybym była sama
        to chciałabym byc z tym facetem! Bo go kocham i pragnę...ale mam cudowną córkę
        i własnie myśląc o niej mam obawy! Bo to może znów zabrzmi sprzecznie, ale ja
        bardziej jestem pewna mojego partnera niz samej siebie. I nie chodzi mi o chęć
        zdrady, czy zmiany partnera, ale w ciagłej potrzebie asekuracji. Bo jak nie
        wyjdzie to znów zmiana 'tatusia'? Bo sama przeprowadzka, zmiana miasta, pracy,
        wspólne wieczory;) jest wręcz intrygująca!


        > to - na co czekasz ?
        decyzja jest juz prawie podjęta....


        pozdrawiam:)
        Alina


        Jesli Twoj ex rzeczywiscie nie interesuje sie swoja corka, w co
        > jako ojcu trudno mi tak do konca uwierzyc,

        mnie jako matce i człowiekowi też trudno.
        • Gość: czarnycharakter No to juz, Alinko !!! IP: *.arcor-ip.net 18.06.04, 17:06
          Odwaz sie !!! W zyciu trzeba troszke ryzykowac; nie ma niestety ubezpieczen "na
          wszystko"... Zycze Ci (i Twojej Malej) wszystkiego najlepszego !
          czch
      • witch-witch Re: "wchodzących" dla czarnycharakter..... 20.06.04, 12:48
        Gość portalu: czarnycharakter napisał(a):

        > Ty rzeczywiscie nie potrzebujesz rad, Ty musisz sama z soba dojsc do ladu.
        > Nawet Twoj krotki post zawiera sporo sprzecznych stwierdzen, vide: "a ja to
        > zupelnie odrzucam" i - kawaleczek dalej: "ale chetnie zrobilabym ten krok".
        > Przypomina mi to oslawione Walesowskie "jestem za, a nawet przeciw." Twoj
        > dylemat zas jest odwiecznym dylematem "wychowujacych samotnie" i wchodzocych
        w
        > nowe zwiazki. Jesli Twoj ex rzeczywiscie nie interesuje sie swoja corka, w co
        > jako ojcu trudno mi tak do konca uwierzyc, a Twoja mala ma tak fantastyczne
        > stosunki z Twoim partnerem, ktorego Ty kochasz i pragniesz (? - tego mi w
        Twoim
        >
        > poscie zabraklo...), to - na co czekasz ?
        > Pozdrawiam Cie -
        > -czch
        .........................................
        Ucz sie "czch", na nauke zawsze jest czas!
        • Gość: czarnycharakter Wisiu, Wisiu - IP: *.arcor-ip.net 20.06.04, 14:19
          - Boze, jakas Ty jest glupia; szczescie dla wchodzacych w Ciebei ?
          czch
          • witch-witch Re: Nie pierdziel stary pryku-czarnycharekterku. 20.06.04, 16:27
            Pierdolisz i biadolisz jak stara dupa Jasia, wymysl cos nowego zeby wesolo
            bylo.
    • mskaiq Re: mieszkanie z "nie-ojcem" dziecka? prosze o r 18.06.04, 08:20
      Mysle ze jest w Tobie wiele leku zwiazanego z Twoim pierwszym malzenstwem.
      Jesli chodzi o slub albo zycie bez niego to Twoj wybor? Najwazniejsze jest
      zachowac milosc, jesli sie to uda to wszyscy bedziecie szczesliwi.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: A. Re: mieszkanie z "nie-ojcem" dziecka? prosze o r IP: *.zetosa.com.pl 18.06.04, 09:59
        Nie byłam mężatką, ale wspólne 8 lata i jego odejście po urodzeniu córki ma
        oczywiscie ogromny wpływ na moje teraźniejsze obawy.
        Tylko, ze nie warto dawać satysfakcji byłemu, ze zranił i moją przyszłość. Może
        wspólne mieszkanie "oswoi' mnie.
    • mskaiq Re: mieszkanie z "nie-ojcem" dziecka? prosze o r 18.06.04, 15:14
      My sie czesto obawiamy na zapas. Sam w ten sposob podchodzilem do wielu spraw.
      Tak nie mozna, szczegolnie jesli chodzi o bycie z druga osoba. Twoj strach moze
      podkopywac Wasz zwiazek. Trzeba wierzyc, wiem ze to nie jest latwe zadanie, ale
      trzeba codziennie przelamywac ten strach. Kiedy bedzie przychodzil, przekonaj
      Siebie ze nie ma powodu do strachu bo naprawde nie ma powodu. Sam wiesz ze On
      Cie kocha, a jesli kocha to napewno Cie nie skrzywdzi.
      Piszesz ze Twoj partner odszedl kiedy urodzila sie Corka. To bardzo czesta
      reakcja mezczyzny, czesto strach przed odpowidzialnosci jest tak duzy ze
      niektorzy odchodza mimo ze laczy uczucie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: A. Re: mieszkanie z "nie-ojcem" dziecka? prosze o r IP: *.zetosa.com.pl 18.06.04, 20:54
        Dziękuje za odpowiedzi! Zdecydowałam się! Jutro mamy pogadać szczegółowo jak
        miałyby to wszystko wyglądać by całej trójce było dobrze.
        Skaczę z radości! ...roznosiła mnie energia i musiałam już coś od zaraz zmienić
        więc poszłam dziś do fryzjera.
        w ogóle się bardzo cieszę!
        Pozdrawiam serdecznie:)
        Alina
      • Gość: inka_s Re: mieszkanie z "nie-ojcem" dziecka? prosze o r IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.06.04, 22:00
        mskaiq napisał:
        > Piszesz ze Twoj partner odszedl kiedy urodzila sie Corka. To bardzo czesta
        > reakcja mezczyzny, czesto strach przed odpowidzialnosci jest tak duzy ze
        > niektorzy odchodza mimo ze laczy uczucie.

        Cóż to za uczucie, które kończy się odejściem ze strachu przed
        odpowiedzialnością? Uczucie wygody? Bo na pewno nie miłości.

    • marusia_ogoniok Re: mieszkanie z "nie-ojcem" dziecka? prosze o r 18.06.04, 21:14
      Gość portalu: Alina napisał(a):

      Potrzebuje ciepła, nieco opieki i sama już czuję się coraz bardziej gotowa by
      się otworzyć na dawanie.
      >
      > Nie chcę dodatkowo mieszać córce w głowie, ale i chętnie zrobiłabym ten krok ;
      >
      > Pozdrawiam serdecznie,
      > Alina
      Chętnie udzielę ci wielu cennych rad jeśli objaśnisz mi łaskawie znaczenie
      słowa partner. Rozumiem, że partner to jeździec, który ciebie dosiada. Nie
      mieszkacie razem, nie gotujecie itp...itd... więc spotykacie się sporadycznie w
      celach bzyk bzyk. Z kolei informujesz, że dopiero zaczynasz czuć się gotowa na
      dawanie i chętnie zrobiłabyś ten krok. Wyrażaj się więc może jasniej do jasnej
      cholery. To jest forum psychologia nie mniemanologia stosowana. Bzyka cię czy
      nie? dajesz czy nie dajesz? żałujesz czy nie żałujesz tego kroku.....?
      • Gość: Halina Re: mieszkanie z "nie-ojcem" dziecka? prosze o r IP: *.ip-pluggen.com 20.06.04, 13:04
        Marusia_ogoniok jak zwykle DELIKATNA......................
        • pia.ed Re: mieszkanie z "nie-ojcem" dziecka? 20.06.04, 18:00
          Przede wszystkim, zareczyny nie sa wiazace, wiec dlaczego nie zareczyc sie?
          A co dziecku przeszkadza czy zyjecie bez slubu czy bez?
          W Szwecji co druga osoba zyje bez slubu i co?
          Niektorzy maja po czworo dzieci, kupili wspolna wille i domek letni...
          Ma sie rozleciec to rozleci sie, ze slubem czy bez.

          Ciesz sie ze masz kandydata ktorego coreczka akceptuje jako tatusia.
          Za pare lat, jesli bedziesz w podobnej sytuacji z kims innym, to dziewczynka
          bedzie wiecej rozumiala i powie "NIE".
        • Gość: Halina Re: mieszkanie z "nie-ojcem" dziecka? prosze o r IP: *.ip-pluggen.com 03.07.04, 17:38
          No i co postanowilas? Jakie jest zakonczenie tej historii?
          • Gość: A. Re: mieszkanie z "nie-ojcem" dziecka? prosze o r IP: *.zetosa.com.pl 05.07.04, 00:31
            Zakończenie jak w bajce;)

            Po rozmowie zdecydowalismy na próbę pomieszkiwać przez wakacje - córcia ma
            przerwę w przedszkolu więc to doskonały czas na powolne przyzwyczajanie się.
            Jest zadowolona, że ma swój pokój i z zapałem wybierała zabawki które wyjadą z
            nami. Wydawało się być różowo...ale Mała stała się bardziej zazdrosna! Widziała
            jak razem spimy, jak się przytulamy i to zupełnie jej nie pasuje. Nadal są jak
            dobrzy przyjaciele, ale gdy tylko chce mnie przytulić to natychmiast
            protestuje.
            Ale bedzie dobrze. Wybrałam świetnego faceta i Mała kiedyś to doceni.
            Potrzebuje tylko czasu.

            pozdrawiam,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka