Dodaj do ulubionych

utajona agresja

17.06.12, 00:01
Pierwszy raz słysze to pojecie i w końcu mogę cos jakos nazwac a jesli nazwac to krok od zrozumienia tego a jak rozumiem to jakby jestem od tego wolna ,tak jak np .od malego wiem o takim zjawisku kozła ofiarnego jeden amerykanski psycholog wypowiadał sie ze w kazdej grupie musi byc taka osoba gdyz słuzy to temu zeby inni czuli sie lepiej sama ta swiadomosc tego zawsze pozwalał mi byc ponad tym i nawet jesli ktos był ofiara w mojej np klasie to byc ponad tym i nie uczestniczyc w tym zjawisku a nawet czasem reke do tej osoby wyciagnac.Czytam o komponentach czyjes agresji i to straszne to jak wizytówka swojego smietnika .No i by sie zgadzało ludzie na poziomie jakos w takich rzeczach nie uczesnicza.Mnie to np zatwarza jak ktos sie tak zachowuje to jakby ktos sobie w nosie grzebał publiczne albo w tyłku.Probuje takie osoby zrozumiec i jak dla mnie to zawsze wydawało mi się ze te osoby próbuja sie w taki sposób zintegrowac cos jak szkolna fala ale to jednak cos innego no ciekawe bardzo .Jesli ktos ma jakies info w necie o utajonej agresji to poprosze.
Obserwuj wątek
    • jedr-ek28 Re: utajona agresja 17.06.12, 00:53
      Po co Ci takie informacje, wystarczy poobserwować ludzi. No chyba, że podchodzisz naukowo do sprawy
    • kropidlo5 Re: utajona agresja 17.06.12, 01:06
      Nie bardzo rozumiem w ogole pojecie 'utajonej agresji'. Slowo 'agresja' oznacza napasc i w samej definicji slowa jest ukryta jego jawny charakter- agresja jest to dzialanie w jakims celu ( a konkretnie w celu uderzenia, zaszkodzenia).

      Jak sie mowi 'agresywnki kibice' albo 'agresywne ciecia w budzecie'- to 'utajenie' to jest wrecz na odwrotnym biegunie.

      Agresja moze byc za to wyrazona nie-wprost, czyli poprzez manipulacje, sabotaz, milczenie, obrazanie sie, plotki, celowe spoznianie sie itp (to sa tzw zachowania bierno-agresywne) ale ostatecznym jej celem jest to, aby to uderzylo w kogos- albo uderzylo w samego siebie (autoagresja).

      A jak agresja jest tak utajona ze obrywajacy nie wie od kogo dostal, to nie jest to agresja tylko sadyzm.
      • renkaforever Re: utajona agresja 17.06.12, 01:28
        "Czytam o komponentach czyjes agresji i to straszne to jak wizytówka swojego smietnika .No i by sie zgadzało ludzie na poziomie jakos w takich rzeczach nie uczesnicza.Mnie to np zatwarza jak ktos sie tak zachowuje to jakby ktos sobie w nosie grzebał publiczne albo w tyłku."

        He, to ciekawe z tym smietnikiem, na naszej ulicy stoja ladne smietniki, glownie szare lub niebieskie na kolkach, niektore zielone. Czasem zdarza sie wszystkim polozyc cos obok, z mysla, ze sie komus innemu przyda, jak np pilka, komputer czy telewizor. I faktycznie agresji tu nie ma. A byla, owszem, jak smietniki byly bardziej zroznicowane, tzn jedne byly zamkniete inne otwarte i ustawione byle jak,nawet przewrocone,poprzepelniane, a niektorzy to nawet smiecie w torebkach plastikowych wystawiali. Wtedy byla agresja w sasiedztwie , objawiala sie w rozny sposob, a wlasciwie mozna by ja bylo zmierzyc iloscia wezwan policji.
        Czyli porzadek wokol domu, porzadek w smietnikach raczej wslazuje na porzadek w domu, wsrod jego mieszkancow.Bo przeciez tam, gdzie jest agresja, nie ma porzadku, jest balagan, niepokoj. Ale zauwazylam, ze kilka domow ma permanentnie powyginane ploty juz od dwudziestu lat i nikt tego nie ma zamiaru wyprostowac. To chyba jest obraz utajonej agresji...
        • baryhomo Re: utajona agresja 17.06.12, 11:21
          > Czyli porzadek wokol domu, porzadek w smietnikach raczej wslazuje na porzadek
          > w domu, wsrod jego mieszkancow.Bo przeciez tam, gdzie jest agresja, nie ma porz
          > adku, jest balagan, niepokoj. Ale zauwazylam, ze kilka domow ma permanentnie po
          > wyginane ploty juz od dwudziestu lat i nikt tego nie ma zamiaru wyprostowac. To
          > chyba jest obraz utajonej agresji...

          Czy to jest sarkastyczne podejscie ? Trudno wyczuc w tych postach jakies szczere przemyslenia, raczej to takie jednorazowe spostrzezenia bez wstepu i dobrej pointy.
      • mad_telepath Agresja to nie to samo co przemoc 17.06.12, 14:06
        W literaturze istnieje więcej definicji agresji, do mnie przemawia ta, która zakłada, że zachowanie agresywne musi spełniać trzy kryteria:
        - bezpośrednio lub pośrednio szkodzi "obiektowi" (którym może być również sam agresor)
        - jest podejmowane w sposób zamierzony
        - jest postrzegane i oceniane przez społeczeństwo jako antyspołeczne.
        Podobnie jest z klasyfikacją - badacze przyjmują różne kryteria podziału, stosują odmienne nazewnictwo i nam, laikom, trudno się poruszać w tym temacie i często mieszamy pojęcia pochodzące z różnych klasyfikacji:)
        Chyba najbardziej czytelny jest podział ze względu na obiekt ataku:
        - agresja bezpośrednia - jednostka atakuje przeszkodę na drodze do celu
        - agresja przemieszczona - przeszkoda jest zbyt silna, więc jednostka atakuje inny, słabszy obiekt
        - agresja introwertyczna - zamiast przeszkody jednostka atakuje siebie.
        Z agresją utajoną kojarzy mi się podział ze względu na formę ataku (wg innych źródeł - ze względu na widoczność ataku):
        - a. jawna - okazywana otwarcie
        - a. ukryta - zakamuflowana.
        Z kolei ta klasyfikacja (również ze względu na formę) wyraźnie pokazuje, jak bardzo agresja odbiega od potocznego skojarzenia z przemocą:
        - a. czynna - np. krzyk, szyderstwa, groźby, przemoc fizyczna
        - a. bierna (o, której wspominasz w komentarzu) - np. obrażanie się, ignorowanie rozmówcy, obwinianie innych, ustawianie się w kontaktach z innymi w roli ofiary.
        Zauważ, że ta bierna agresja też jest w pewnym sensie utajona - to taka ucieczka przed otwartą konfrontacją.
        A równie dobrze może tu chodzić o nieuświadomione skłonności agresywne.
        Podsumowując ten przydługi elaborat, należałoby znaleźć źródło, w którym pojawił się termin "agresja utajona" i sprawdzić, co konkretny autor miał na myśli:)
        • kropidlo5 Re: Agresja to nie to samo co przemoc 17.06.12, 14:57
          Dobre podsumowanie. Wazne jeszcze jest rozroznienie pierwotnej agresji od obrony, bo obrona tez moze miec agresywny charakter, ale jest wywolana jakims zachowaniem. W kodeksie karnym jest na przyklad taka kwalifikacja jak odstepstwo od wymierzenia kary jesli zachowania pokrzywdzonego bylo ewidentnie i znaczaco prowokujace (czyli ktos kogos ciagle przedrzeznia albo uzywa przemocy psychicznej).
          Oczywiscie jest tez cos takiego jak przekroczenie zasad obrony koniecznej, kiedy na kasliwa uwage w barze zareagowalbym ciezkim pobiciem albo powaznym zranieniem.

          Niektorzy psychologowie i tez niektorzy tutaj zdaja sie bagatelizowac okolicznosci pojawienia sie agresji, czy czynniki ja wywolujace, skupiajac sie na 'kontroli wlasnych zachowan' ale ludzie sa istotami spolecznymi i niestety ale wchodza w interakcje i nie da sie tlumaczyc zachowan bez kontekstu.

          Kazde zwierze tak reaguje, draznony krolik czy pies w koncu ugryzie albo zacznie szczekac (pies, nie krolik), i nikt nie obwini psa za to, ze szczeka bo jakis dzieciak go patykiem po nosie szturcha, a w przypadku ludzi zdaje sie jest tutaj tendencja do usprawiedliwiania sprawcow i obwiniania tych, ktorzy 'oddaja'.

          Jest to niezgodne z potocznym pojeciem sprawiedliwosci. Moglibysmy zaczac od tego, ze kazdy z nas ma wolnosc- do i od, i prawa, charakterystyczne dla danej grupy. czyli kazdy moze robic co chce, poki nie wchodzi na teren innego, i ma prawo tez zgonic innych z jego terenu.

          Oczywiscie, kazdy agresor gdzies tam skads te agresje tez wzial i mozemy do konca swiata tropic, skad i gdzie, ale mysle ze rozsadny kompromis to uznac, ze agresja bezposrednia i obronna jest usprawiedliwiona, agresja odroczona albo autoagresja jest mniej fair, a agresja przeniesiona to juz kuriozum nie do usprawiedliwienia w zaden sposob.
          • mad_telepath Re: Agresja to nie to samo co przemoc 17.06.12, 15:29
            Ba, to nie jest takie proste i trudno generalizować i wartościować.
            Popatrz, sam piszesz:
            agresja przeniesiona to już kuriozum nie do usprawiedliwienia w żaden sposob
            A przecież z tym mechanizmem mamy do czynienia choćby u dzieci maltretowanych przez rodziców. Rodzic to dla dziecka przeszkoda nie do pokonania, więc przenosi agresję na innych, np. na słabszego kolegę. Jest zarazem ofiarą i prześladowcą.
            • kropidlo5 Re: Agresja to nie to samo co przemoc 17.06.12, 15:45
              mad_telepath napisała:

              > Ba, to nie jest takie proste i trudno generalizować i wartościować.
              > Popatrz, sam piszesz:
              > agresja przeniesiona to już kuriozum nie do usprawiedliwienia w żaden sposob
              >

              > A przecież z tym mechanizmem mamy do czynienia choćby u dzieci maltretowanych p
              > rzez rodziców. Rodzic to dla dziecka przeszkoda nie do pokonania, więc przenosi
              > agresję na innych, np. na słabszego kolegę. Jest zarazem ofiarą i prześladowcą


              Zgadza sie, ciezko znalezc jedna matryce pasujaca do wszystkiego, ale mysle ze moznaby uwzglednic:
              - czy obiekt agresji ma jakis zwiazek z agresja
              - czy agresor jest swiadom, ze czyni zlo
              - czy agresja jest trwala czy jednorazowa
              - czy sa jakies wysilki by jej zadoscuczynic


            • margaritka85 Re: Agresja to nie to samo co przemoc 17.06.12, 16:04
              no tak ale takie dziecko dorasta w społeczenstwie ,w rodzinie ,w szkole w kosciele uczy sie go pewnych zasad ,kultury tego ze nie wolo krzywdzic innych dla mnie to jakies tylko wyjatkowe jednostki nie poddały sie temu procesowi albo takie które uwazaja ze bycie nieuspołecznionym jest atrakcyjne no ale jak mówiłam dla mnie to za tym idzie integracja i to przypomina taka bade zakompleksionych osób... takie kółeczko frajerów... które potrzebuja sie dowartosiowac i oni postrzegaja sie jako fajnych a w rzeczywistosci sa zenujacy tylko ze to nigdy nie fukncjonuje długo bo zaczynaja zwalczac sie pozniej wzajemnie zreszta no cóz zyje sie w społeczenstwie i trzeba sie jakos dostosowac
              • mad_telepath Re: Agresja to nie to samo co przemoc 17.06.12, 19:19
                margaritka85 napisała:
                > no tak ale takie dziecko dorasta w społeczenstwie ,w rodzinie ,w szkole w kosci
                > ele uczy sie go pewnych zasad ,kultury tego ze nie wolo krzywdzic innych

                Margaritko, świat byłby piękny, gdyby to było takie proste...
                Po pierwsze, to dziecko dorasta w rodzinie, od której otrzymuje wyraźny sygnał: silniejszy ma prawo krzywdzić słabszego. Co z tego, że pani w szkole i ksiądz na religii mówią, że to jest złe, jeśli dla każdego dziecka pierwszym i najważniejszym autorytetem są rodzice? A społeczeństwo daje mu jeszcze jeden sprzeczny sygnał: nie obchodzi nas, że jesteś krzywdzony.
                Po wtóre, dopóki dziecko jest ofiarą agresji, agresja rodzi się i kumuluje w nim samym. I domaga się rozładowania. Nie mogąc jej wyładować na rodzicach, dziecko próbuje to zrobić w inny sposób - atakując innych ludzi, niszcząc przedmioty, dokonując samookaleczeń czy prób samobójczych. I nie zapobiegnie się temu pouczaniem i moralizowaniem - trzeba przede wszystkim uwolnić dziecko od agresji rodzicielskiej, a potem poddać długotrwałej terapii.
                • renkaforever Re: Agresja to nie to samo co przemoc 17.06.12, 22:34
                  Po pierwsze, to dziecko dorasta w rodzinie, od której otrzymuje wyraźny
                  > sygnał: silniejszy ma prawo krzywdzić słabszego. Co z tego, że pani w sz
                  > kole i ksiądz na religii mówią, że to jest złe, jeśli dla każdego dziecka pierw
                  > szym i najważniejszym autorytetem są rodzice?

                  dlaczego rodzice? w wielu przypadkach zrodlem agresji jest ksiadz lub nauczyciel lub inna osoba pozostajaca blisko dziecka. Czesto zrodlem zagrozenia jest psychoterapeuta, ktory manipuluje pacjentem.
                  • mad_telepath Re: Agresja to nie to samo co przemoc 17.06.12, 23:32
                    Przeczytaj, proszę, mój poprzedni post. Wyszliśmy od konkretnego przypadku - dziecka krzywdzonego przez rodziców.
                    Co nie znaczy, że agresorem nie może być inna osoba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka