Dodaj do ulubionych

po powrocie

03.09.12, 17:35
było miło, ale się skończyło. nie czuje więzi z młodszym synem. wkurza mnie. starszy jest ok, a młodszy od cholery. nie mam siły już byc miłym tatą. znoszę dzieciaka odcinając się emocjonalnie. w razie czego bywam opryskliwy. nie nawiązuję kontaktu wzrokowego. co dalej?
Obserwuj wątek
    • out23 Re: po powrocie 03.09.12, 17:51
      A z czego to wynika ?
      To jakis jego bunt..powtarzające sie formy zachowania?
      Musisz dogadac ten kontat przez żone..
      Udzielanie dobrych rad jest trudne z ..daleka
      Cierpliwośc wyrozumiałość, analiza i rozmowy.
      Scrable-:). tenis, rower .. nie wiem ile lat ma !
      Starszy syn też niech mediuje..
      Bo z czasem wszystko stanie się trudniejsze.. do naprawy..
      Masz kogos na miejscu , kto widzi i cos podpowie, czy jesteś sam ?
      • paco_lopez Re: po powrocie 03.09.12, 17:59
        nie jestem sam. on ma cztery lata. w nic się z nim nie da grać, on chce grac tylko na komputerze albo na konsoli, a mnie to wali kompletnie. mam kilerskie wizje czasem wobec niego.
        • out23 Re: po powrocie 03.09.12, 18:36
          Do 6 lat komputer powinien zostać schowany wg sugerowanych
          zaleceń różnych mądralińskich dzieciak faktycznie uzalenia się b.szybko !!!
          Robilem tak tylko godzina grania, bo się oczy psują.
          Ponadto tylko gry z napisami anglojęcznymi i takie paradydaktyczne
          poszukiwanie skarbow, cywilizacja i Price of Persia, Sim city, Pirates:)
          Żadanych strzelanek.
          Wprowadziłem warunki (, musial trzymac porzadek), za każda wpadkę go scinalem
          tak w wieku ok. 7- 11 lat i w niedziele z 2 godzin tez mu cos ucialem .
          Jak był super ,to dostawał w nagrodę jakąs godzine ... dodatkowo w swięta.
          Potem jeżdzil do Szwagra przez cale miasto aby
          pograć w Dooma, bo w domu był zakaz.
          W gimnazjum w drugiej klasie , był prymusem, to mu warunkowo odpuścilem
          Ale o 22 finish, kontrola zeszytów i jak cos to szlaban.
          We dwójke z zona musicie byc b.konsekwentni.

          ja wiem reszta jest O.K. a wszystkim nie może być dobrze ,
          każdy ma swoję zdanie a racja jest po środku
          • paco_lopez Re: po powrocie 03.09.12, 18:49
            ale to jak jest jeden, a jak ma starszego brata o 6 lat i chce wszystko , to co ten starszy. z całym światem o te pieprzone gry mam się mocować, kiedy sam w nic nie gram z komputerem. każdy ma jakąs inna teorię. ostatnio jeden młody tata, co ma takiego oseska kilku miesięcznego zobaczył jak ten mój popyla na konsoli i mówi, że juz nie może się doczekać aż ten jego będzie miał cztery lata i będą sobie razem grali. a kobieta to zawsze rozpuszcza dzieciaki, bez przerwy mu jakieś samochody znosi do domu. już mam tego dosyć. jak się wku...ę po ludzku, to próbuje wykazać , że to mój problem, albo proponuje kawkę , herbatkę, żebym się uspokoił. zyję wśród mocno dorosłych bab. kompletnie żadnych mężczyzn krewnych. ocipienie jest czasem nieuniknione.
            • out23 Re: po powrocie 03.09.12, 19:23
              No to jeden komputer ,konsola won !
              Niech się dogaduja co do podzialu czasu. Do 20-tego roku życia syna, tak robilem.
              "Wlazilem" na komputer aby nie swirowal nawet w liceum.

              A co do kobiet, to przyzwolenie na wszystko.. wymożdżone...
              Poszukac cos w necie , daj do przeczytania, ustal warunki, niech żona podpisze ,
              ze bedzie przestrzegala. Cyrograf :)
              To jest dramat, bo zona i starszy graja de facto przeciw Tobie.
              Starszy bo mu sie trochę nalezy, mlodszy bo starszy ma a kobita chce, żeby bylo cicho
              a dzieci mialy to co chcą.
              Będziesz wymagal, będziesz tzw. zly.. ! Przypną ci łatke, ze się bez powodu denerwujesz..
              Jak zona zagra tylko jeden raz inaczej w tej sprawie, mozesz sie wyprowadzać..
              Serio na 100 %..
              To będzie taka czkawka wracać, gdzie Ona będzie chciala być lepsza od Ciebie.
              MUSI BYĆ JEDNA LINIA.

              U moich znajomych, nikt nie rzadził komputerami, niewiadomo iile tego bylo?:)
              Starzy zapracowani, dzieci wszystko co zechca.. Matka wpada do domu,
              syn mówi daj samochod, bo jade do teatru, stary mowi weź taksówke.
              Matka dobra kobita nieobecna w domu a jak wpada, to chce odrobic
              dobrocią nieobecność. I mowi nie Robert, nie bądź taki konsekwentny..
              Pierdut*** z powrotem na prostej drodze w latarnie, bo przyszpanował przed kolesiami
              1o tys naprawa, bo kobieta chciala być dobra.
              • paco_lopez Re: po powrocie 03.09.12, 19:48
                żebys wiedział, że tę konsolę to juz pare razy widziałem oczyma wyobraźni jak leciała za okno. czuje, ze sobie możemy tylko popisać na necie. konsoli to jest u nas z reszta chyba ze trzy.
                • szaman.ka Re: po powrocie 03.09.12, 23:29
                  Myślę,że powinniście siąść z żoną i bardzo poważnie porozmawiać najpierw z sobą i ustalić wspólnie zasady,a później z dziećmi .
                  Z tego, co piszesz,komunikacja między Wami mocno szwankuje.
                  Ja nie znam Twoich realiów,lecz wnioskuję,że dłużej Cię nie było w domu i teraz masz problem zbudować relację z młodszym synem ?
                  Z tego, co piszesz, wynika,że żona gra z Tobą w grę; kto jest fajniejszym starym.
                  Jest to bardzo destrukcyjna gra dla całej rodziny,a zwłaszcza powodująca wielkie szkody w psychice dzieci.
                  Jeśli nie będziecie trzymać wspólnego frontu wobec dziecie i szanować wzajemnie swoich decyzji i poglądów na temat wychowania,to jak dzieci mają Was szanować?
                  Komputer i gry dla czterlatka powinien być mocno ograniczony i być czymś, co dostaje w formie nagrody,a nie na zasadzie,że mu się należy jak psu miska.
                  Takie dziecko,które się uzależni od wirtualnego świata, będzie miało problemy w nawiązywaniu kontaktów w realnym świecie.
                  Należałoby zadbać o zorganizowanie wspólnych wypraw na swieże powietrze i wspólnych zabaw,gdzie będziesz miał szansę zaistnieć jako ojciec.np.nauka jeżdżenia na rowerku,wspólne wyprawy do lasu,na basen, zoo,czy szaleństwa w jakimś parku rozrywki.Takie wspólne wyprawy powinny stać się stałym elementem życia,a nie tylko od wielkiego święta.
                  Chodzi o to,by się bawić razem,a nie o to by dziecko było zasypywane ciągle nowymi zabawkami i dało nam jako rodzicom spokój.
                  W domu też można zorganizować wspólne zabawy i gry z rodzicami.( jakieś wspólne gry planszowe,układanie puzzli,czytanie bajek,majsterkowanie itp.)
                  Ważne, by dziecko podczas tych zabaw miało kontakt z Wami,a nie było wyłączone i kontaktowało się tylko z ekranem monitora.
                  • eirene-the-best Re: po powrocie 04.09.12, 00:44
                    Do tego, co napisali out i szamanka- nie uważam,by straszenie dziecka było wskazane.Jakkolwiek odbija się to rzeczywiście bardzo szkodliwie zwłaszcza na psychice dziecka.
                    Natomiast konieczna jest rozmowa z żoną i ustalenie wspólnego frontu.
                    Warto natomiast byłoby wprowdzić coś na kształt regulaminu domowego-ze stałym harmonogramem zajęć i przewidzieć w nim godziny komputerowych gier,a także czas na wspólne zabawy i wyjścia.
                    Taki, stały plan zajęć stwarza poczucie bezpieczeństwa dziecka.Takie np.wieczorne czytanie bajek powinno być stałym rytuałem.
                    • eirene-the-best Re: po powrocie 04.09.12, 00:49
                      Nie,nie zgadzam się,że powinno to być robione ukradkiem,dyskretnie.Jeśli tatuś teraz wrócił do domu,to jest to okazja, by ustalić nowe zasady funkcjonownia rodziny,które będą jasne,zrozumiałe i przestrzegane przez wszystkich.Nie tylko przez dzieci,ale też przez oboje rodziców.
                      • shachar Re: po powrocie 04.09.12, 04:36
                        2/ starszemu wutlumaczyc ,ze ma się zając młodszym ale niekomputerowo

                        to nie jest problem starszego doprowadzać do pionu młodszego i nie zwalajcie na niego takiego ciężaru
                        • out23 Re: po powrocie 04.09.12, 10:44
                          2/ starszemu wutlumaczyc ,ze ma się zając młodszym ale niekomputerowo
                          >
                          > to nie jest problem starszego doprowadzać do pionu młodszego i nie zwalajcie na
                          > niego takiego ciężaru
                          Starszy brat, jest najblizszym wzorem do naśladowania. Moze skladac z mlodzym zestawy Lego, to kwestia inwencji rodziców. Starszy brat mzoe opiekowac się mlodszymw rózny sposób, pomagajac w ubieraniu , przygotowując posilek, czytajac odciagajac od komputera.
                          Takie ma zadanie . Dla 1- -latka wprowadzanie zadań , jak sprzatanie własnego kąta powinno byc juz opanowane. Starszy syn powoli stara sie kopiowac Tate w najprostrzych czynnosciach.
                          Jak pamiętam , mojego nauczylem gotowac sobie makaron i zmywać naczynia- pomagać mamie (koniec podstawówki) .
                          To i obowiązek i wzmacnianie wiezów rodzinnych przez współudział.
                          Straszenie dziecka ( jest ostatecznoscią ) ale wizja piekła nadal jest sprzedawana przez
                          obecny w tym kraju system wartosci.
                          Uzależnieni dostają w zawiasach wyrok z obwiazkiem leczenia się...
                          Teraz jest jeszcze czas na reakcję w ramach rodziny.
                          Chcąc zminimalizować groźbę uzależnienia dziecka od mediów elektronicznych, należy najpierw dać odpowiedni przykład. Uzależnienie nie grozi w tych rodzinach, w których rodzice nie siedzą godzinami przed telewizorem czy komputerem, ale poświęcają sobie wzajemnie dużo czasu, rozmawiają o bieżących wydarzeniach i problemach, asystują dzieciom przy odrabianiu lekcji, wychodzą na wspólne spacery. W takich domach nie trzeba nawet ustalać konkretnych godzin korzystania z mediów elektronicznych. W większości rodzin warto jednak wprowadzić określone zasady, np. że dzieci nie korzystają z telewizji i komputera dłużej niż 2 godziny dziennie i że podczas wspólnego posiłku telewizor jest bezwzględnie wyłączony. Żelazną regułą powinna stać się godzina, o której dzieciom i młodzieży nie wolno zasiadać przed komputerem czy telewizorem, gdyż powinni udać się już na spoczynek.
                          www.wychowawca.pl/miesiecznik/06-126/05.htm
                  • paco_lopez Re: po powrocie 04.09.12, 10:20
                    miałem na mysli po powrocie z wakacji. nie byłem na żadnych saksach czy cos a'la w podobie. owszem mam wyjazdową robote ale to na dwa - góra trzy dni w tygodniu i nie co tydzień, a raczej co drugi tydzień.
        • mona.blue Re: po powrocie 03.09.12, 21:53
          U mnie też do 20 lat był jeden komputer do podziału na 3, były walki, ale przynajmniej nie siedziały cały dzień na kompie. Ja też goniłam za Dooma i inne horrory, ale ex pozwalał. Na szczęście im przeszło, miały też takie sensowniejsze gry, o których pisał Out23. I sensowne wydaje mi się ograniczenie czasu gry na kompie, powiedzmy do 2 godzin dziennie, ale w moim domu to też było z tym ciężko, jedyne co przeszło jako tako to gra po odrobieniu lekcji i dopiero w późno-szkolnych czasach.
          Co do młodego, to nie da się go zainteresować czymś innym? Poza tym chyba zacznie się przedszkole, to przynajmniej pół dnia będzie z rówieśnikami i chociaż częściowo będzie oddawał się jakimś sensownym zajęciom.
          Postaraj się też o większą cierpliwość, a może raczej o respektowanie Twojego zdania w wychowaniu synów, wtedy nie będziesz się tak frustrował. I nie pozwól, aby Kryśka zarzucała ich zabawkami, pewien niedosyt jest wskazany, bo potem będzie im sie wydawało, że wszystko im się należy.
    • larusse ty mi, paco 03.09.12, 20:11
      powiedz lepiej jak tam twórczość własna.

      a odcinaniem emocjonalnym się nie przejmuj. minie, augustynie.
      • paco_lopez Re: ty mi, paco 04.09.12, 22:44
        wiesz zaraz będziesz miała. ja tu mam tez taką, co męża poszukuje.
        • larusse Re: ty mi, paco 05.09.12, 21:20
          no, ale jak sama nazwa mówi (też taka) ona była druga. też sugeruje, że ja pierwsza.
          nie ma tak poza kolejką. obowiązują w tym zepsutym świecie jeszcze jakieś zasady (na Boga)

          paco_lopez napisał:

          > wiesz zaraz będziesz miała. ja tu mam tez taką, co męża poszukuje.
    • to.niemozliwe Re: po powrocie 03.09.12, 21:13
      Nie boj sie konfrontacji w slusznej sprawie.
      • shachar Re: po powrocie 03.09.12, 22:04
        Bój się, bo będziesz musiał walczyć jak z alkoholikiem odstawianym od wódy. Na dodatek nieletnim, ktory będzie robił oczy skrzywdzonego kotka, i jego matkę, która też będzie robiła oczy skrzywdzonego kotka, bo będzie chciała mieć święty spokój. Mówię tak, bo mam prawie czteroletniego siostrzeńca, który jeszcze wali kupy w pampersy, ale batman i ironman to jego koledzy. W końcu skapitulujesz, bo nie jesteś w stanie zajmować się nim non stop, stymulując bardziej niż gra komputerowa.
        Dzieciak będzie srał pod siebie i gral na kompie, bo starsi muszą zarabiać na paszę dla niego, i tak to się kręci.
        • to.niemozliwe Re: po powrocie 03.09.12, 22:09
          Dlatego u mnie w domu ja administruje dostepem do WIFI. Godzina dziennie na pofejsbuczenie sie i poszukanie materialow do szkoly i szlus. ;-)
          Mam w dalszej rodzinie studenta politechniki, inteligentny, ale uzalezniony od gier, co noc gra do 3-ciej, uczelnia, aby zaliczyc (tak, jakby to byl jakis cel). Niski poziom aspiracji, mierne zycie towarzyskie.
          • shachar Re: po powrocie 03.09.12, 22:19
            No dobrzeale co to da oprócz zrobienia z Ciebie wstecznego wapniaka? Gdzie jest powiedziane, że nasz sposób na dorastanie jest lepszy?
            Te nowe dzieciaki już nawet nie będą w stanie skumać się nie tyle z rodzicami, ale nawet ze starszym rodzeństwem, tak świat zapie....
            • to.niemozliwe Re: po powrocie 03.09.12, 23:05
              I tak juz jestem wapniak, niestety net uzaleznia i oglupia, wiec trzeba limitowa. Dobranoc. :-)
    • mona.blue Re: po powrocie 03.09.12, 23:04
      Mam nadzieję, że zamieści się zdjęcie :)

      fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/c0.0.373.373/p403x403/255477_10152056624300447_541445212_n.jpg
    • out23 Re: a moze tak pokombinować po powrocie 03.09.12, 23:26
      1/Popsuc po cichu konsole, po jednej..
      2/ starszemu wutlumaczyc ,ze ma się zając młodszym ale niekomputerowo
      tak ze 2x po 15 -20 minut, dziennie.
      3/Mamie ,ze eksperyment ( a w przedszkolu popytac, moze zrobią jakąs pogadanke dla rodziców w tym zakresie ,wyslac zone albo pojśc razem?)
      4/ mlodemu 4 latkowi mowić ,ze to b.szkodliwe, ze dowiedziales się, ze dzieci do 6 lat
      moga godzinę,(iśc do lakarza rodzinnego , czy do pediatry (przygotowac grunt) ,
      niech go lekko wystraszy, ze nie urośnie albo, ze bedzie sikał w nocy ze strachu ,
      zlać prześciieradlo wodą w nocy..
      5/chodzić z nim na spacery...,do sklepu, byleby go zająć.
      6/Odbierasz go z przedszkola, weź go do kina, do sklepu, do zoo :) jak jest !
      Wiem zaraz będzie ciemno:)
      Paco a Ty czytasz mu na dobranoc.. młodszy jest umownie o
      jakieś stalej godzinie powiedzmy 20-tej w łózku ? Poczytaj mu coś !
      W razie czego ,cos sobie przypomne ,co ja czytalem..swojemu
      Spróbuj zrobic jakis harmonogram jego odwrocenia uwagi...
      Nowy rozkład jazdy wprowadzaj powoli, wciagnij w to zonę i starszego..
      Tak dyskretnie..
      Jak się dzieciak uzalezni, co juz tutaj inni sugeruja, to bedziecie mieli przerąbane
      jego wyniki w podstawówce..itd.
    • paco_lopez Re: po powrocie 04.09.12, 10:58
      dziekuje za zaangazowanie. wszystko przeczytam jeszcze pare razy. jak na razie poddałem się. on wie, że te gry to tylko od matki może wedębić. ja przyjąłem zasadę, ze nic nie wiem, nie u miem, nie znam się , nie podłączam i do mnie z tym nie przyjdzie. z resztą jak nadmieniłem wyżej traktuje go jak kota zony, którego unikam. w ogóle, to od przyjazdu mało mówie, nie usmiecham się i co najlepsze skutkuje to spokojem. starszy chodzi na paluszkach. tak myslę, ze jak ktoś za dobry jest, to mu na łeb wejdą. napisałbym jeszcze o innych kwaitkach, które nie podobaja mi się w kwestii wychowania przez mamę, ale nie bede tu pralni brudów uskuteczniał. według mnie konsole i komputery tez miałyby swoje okienka w rozkładzie jazdy, ale co do ustalania i egzekucji, to nie mam teraz fazy kompletnie, na gry planszowe i bajeczki tez mnie nie stac mentalnie. to taki efekt marazmu powakacyjnego. tam sobie nad jeziorem siedziałem on sie w wodzie moczył albo ganiał po palcu zabaw i wszystko jakos grało. wrócilismy i mnie troszke xuj strzela. z reszta to jest taki typek co nikomu oprócz matki na kolana nie usiądzie.
      • kalllka Re: popowrocie 04.09.12, 13:09
        widac, ze krysce spodobalo sie ' edukacyjne' menu konsoli
        ( pewnie zemotykowane 'przyjaznymi' kotkami)

        ps.
        a propo wplywu 'srodowiska' na zachowanie kotow,
        nieoczekiwanie wczorajszy kot (mojej macierzy) bronil dostepu (do miejsca na,, kanapce) przed kocica, z ktora, nie dalej jak przedwczorajsza- bawil znakomicie.
        wierze, ze wnioski wyciagniesz samotrzec
        z uszanowaniem

        • paco_lopez Re: popowrocie 04.09.12, 22:38
          jeszcze tydzień temu w chatce marzeń pracownika spółdzielni import, na przylądku byli dla mnie żbikami. a po powrocie streflowaliśmy , siedzę w oakland. piątek na horyzoncie.
    • jan_stereo Re: po powrocie 05.09.12, 09:45
      W koncu to Wy wychowujecie mlodych, a nie odwrotnie. Te 4 konsole to nie zakup dzieciakow tylko Wasz. Jak im podrzucicie 4 kartony szlugow to pewnie ze zaczna palic i sie uzaleznia z czasem. Ja to sie spodziewalem, ze oni tylko tam w pilke nozna graja z Toba wedle tego co piszesz, a nie za konsolami siedza. Jak nie miales dla nich alternatywnych rozrywek swego czasu to sie dziecko zaadoptowalo do nowych warunkow i zajelo zwyczajnie graniem.

      Mozesz mu chociaz selekcjonowac gry wedlug jakiegos sensownego klucza. Troche mniej biernosci, chyba ze tak wygodniej, w koncu kto powiedzial ze dzieciak nie moze sie wychowac na virusa komputerowego.
      • out23 Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 05.09.12, 10:03
        jan_stereo napisał:

        > W koncu to Wy wychowujecie mlodych, a nie odwrotnie. Te 4 konsole to nie zakup
        > dzieciakow tylko Wasz. Jak im podrzucicie 4 kartony szlugow to pewnie ze zaczna
        > palic i sie uzaleznia z czasem. Ja to sie spodziewalem, ze oni tylko tam w pil
        > ke nozna graja z Toba wedle tego co piszesz, a nie za konsolami siedza. Jak nie
        > miales dla nich alternatywnych rozrywek swego czasu to sie dziecko zaadoptowal
        > o do nowych warunkow i zajelo zwyczajnie graniem.
        >
        > Mozesz mu chociaz selekcjonowac gry wedlug jakiegos sensownego klucza. Troche m
        > niej biernosci, chyba ze tak wygodniej,
        w koncu kto powiedzial ze dzieciak nie
        > moze sie wychowac na virusa komputerowego.

        Dzięki , Janie, bo juz nie chciałem tapetowac tego wątku ciagle i pod koniec,
        jak nawiedzony, swoimi kolejnymi wersjami.
        Paco loguje się z problemem, no szalenie istotnym i po otrzymaniu informacji,
        kompletnie się wycofuje z...jakiejkolwiek aktywnosci..
        No wychowanie, bywa sensownym interwencjonizmem,
        poukladanym z miloscia, do tego Twojego dziecka.
        cyt.w koncu to Wy wychowujecie mlodych,
        • szaman.ka Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 05.09.12, 14:58
          Macie obaj rację :OUT i Jan Stereo.
          Jeśli autor traktuje, jak sam napisał ,syna jak kota żony,to co się dziwi,że syn zachowuje się jak kot,który udaje,że ojca nie widzi.
          Niestety,ale wychowanie wymaga zaangażowania i to dużego obojga rodziców i ich zgody co do metod wychowawczych,a nie wzajemnego podcinania sobie autorytetu i udowadniania kto jest lepszym rodzicem.
          Paradoksalnie,takie zaangażowanie przynosi profity.Dzięki niemu, można uniknąć wielu poważnych problemów z dziećmi w przyszłości.
          Zamiatanie teraz pod dywan mniejszych problemów,kiedy jest jeszcze szansa zaradzić tym większym, wymaga o wiele mniej wysiłku niż może trzeba będzie włożyć w przyszłości w ratowanie dzieciaka.

          Nie dalej, jak wczoraj, przyszła do przychodni matka z małym,może trzyletnim dzieckiem,które przez większość czasu darło się wniebogłosy i było przez większość czasu pobudzone.
          Szukała dla niego poradni psychiatrycznej.Widząc ,jak ta matka traktuje to dziecko i odnosi się do niego, wcale się nie dziwię,że potrzebowało już w tym wieku psychiatry.Nie zauważyłam u tej matki ani jednego cieplejszego odruchu w stosunku do niego,tylko zimną wściekłość lub obojętność.
          • paco_lopez Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 05.09.12, 21:02
            co jest celem wychowania ?
            kiedy widzę u siebie agresję , to się mogę jedynie dystansować. w innym miejscu jestem spokojny . wielkie zaangażowanie rodziców kojarzy mi się ze świrem, który powoduje, że o niczym innym nie można pogadać tylko o dzieciach albo poprawia się je w każdym ustawieniu. według niektórych z was muszę się napinać, bo mój młodszy syn ujmuje kobiety a jednocześnie potrafi być nieźle wnerwiający dla mnie. co się robi kiedy on uważa tak , a ona że wcale nie. według mnie ktoś się musi spakować , i jak ma niedaleko całoroczną działkę, to powinien się tam udać.
            • jan_stereo Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 05.09.12, 21:40
              Cel wychowania sam sobie powinienes postawic. Dziecko albo bedzie Cie kiedys lac w pysk albo bedzie podchodzic z szacunkiem, ewentualnie traktowac jak przedmiot martwy;'))

              Poza tym, ja mam wrazenie, ze Ty nie do mlodego masz te pretensje (o jakies tam konsole) ale projektujesz je na najmlodszego tylko dlatego, ze sie trzyma z matka, wiec Cie automatycznie wnerwia. Takie szachy.

              Napinac sie nalezy tylko we wlasciwych momentach, chyba, podobnie jak ze znajomymi, rodzicami, rodzina.
              • paco_lopez Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 06.09.12, 20:29
                janek, a twoich starych celem wychowania był inżynier geotermalny moczymorda bez przychowu, czyco ?
                czy moich starych celem wychowania był chudy heavy metalowiec. czy moim celem było nauczenie młodego lopeza plywać czterema stylami ? czy kto\s ma cel wychowania opalonego menela w koszulce na ramiączka ? ty się puknij i się czegoś napij. pytam się o cele, bo widzę , że z szamankom i outem żeście o jeden rozum za dużo chyba zjedli. dzisiaj już znowu wyglądali obaj jak żbiki.
                • jan_stereo Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 06.09.12, 20:41
                  Paco, jak nie masz zadnych celow wychowawczych to nie marudz na forum po proznicy, ze Cie uwiera konsolowanie syna, widac sam se znalazl swoja nisze, pozostaje Ci ja uszanowac i siedziec cicho, uradowanym, ze Cie mlodziak wyreczyl w wymyslaniu mu zajecia, bo coz mu po Twojej bezradnej madrosci ojcowskiej. Idz lepiej na piwo.
            • ale-cialo Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 05.09.12, 21:54
              Poza wyprowadzką można się też spierać z żoną na w/w temat i robić swoje na ile się da bez wspólnego frontu. Na pewno dzieciak dzięki temu spędzi mniej czasu na graniu niz na skutek przeprowadzki. Pytanie co dzieć ma robić jak nie wolno mu grać i kto się ma nim zająć wtedy lub pilnować by sam se coś wymyślił.
              • paco_lopez Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 06.09.12, 22:40
                czy was ktoś pilnował, żebyście sobie coś do zabawy wymyślali ? powszechna moderacja ? bezustanny coaching ?
                • szaman.ka Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 07.09.12, 10:59
                  Jak na razie, to jesteś generalnie na nie do swojego młodszego syna i nie potrafisz dostrzec,że z zabawy z dzieckiem można czerpać bardzo dużo radości.
                  Czujesz się źle,bo czujesz się odtrącony i wyłączony z wychowania dziecka.
                  Traktujesz to teraz jako przykry obowiązek,którego za wszelką cenę chcesz uniknąć.

                  Tak,jak napisałeś, nie ma między Wami więzi i dlatego tak to odczuwasz.
                  Myślę,że jest jeszcze pora by taką więź stworzyć.
                  To nie chodzi o stały coaching i stałe wymyślanie dziecku zabaw.
                  Chociaż dzieci w tym wieku wymagają jeszcze stałej uwagi rodziców.
                  Chodzi o bycie razem z dzieckiem ,a nie obok niego! Dziecko musi czuć ,że jest ważne dla rodziców,że jest kochane,że ich obchodzą jego sprawy.
                  Taki, trochę mniejszy od Twojego ,maluch będzie się sam bawił,ale robi to w poblizu mamy.Później,zacznie się coraz bardziej oddalać od niej,ale po chwili przychodzi do niej,by doładować swoje akumulatorki.To tylko w tym najwcześniejszym okresie najważniejsza jest mama.
                  Dzieci potrzebują obojga rodziców.Świetnie też wyłapują to, co się między nimi dzieje i uczą się to wykorzystywać,a także stosunek emocjonalny rodziców do siebie.Nie potrzeba im tego objaśniać.
                  Nawet, jeśli się zdenerwujesz na niego i krzykniesz od czasu do czasu,to jeszcze nie stanie się nic strasznego.
                  Dziecko wtedy dostaje sygnał,że Cię obchodzi.No chyba,że krzyczysz,by dało Ci święty spokój.
                  Gorzej,jeśli dziecko czuje,że tak naprawdę nikogo nie obchodzi,że jego sprawy i problemy są nieważne,że rodzice mają swoje sprawy,a te jego, są całkowicie nieważne.
                  • szaman.ka Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 07.09.12, 12:12
                    Może na początek kup małemu kolejkę.Jak jest porządna kolejka,to wszyscy chłopcy i Ci mali i Ci duzi potrafią się nią razem bawić.
                    Piszę duzi i mali,bo przypomniała mi się zabawna historyjka z własnego dzieciństwa.Było to w drugiej,albo trzeciej klasie szkoły podstawowej.Nauczciel pokazał nam jakiś obrazek i mieliśmy go narysować i skończyć w domu. Ja dokończyłam w domu,ale za nic nie mogłam sobie przypomnieć jaki tytuł powinien mieć ten rysunek. Miało być:"Dorośli i dzieci".
                    Myślałam ,myślałam i w końcu podpisałam :"Ludzie duzi i mali".

                    Tak,więc pamiętaj Paco,że ten Twój synek to też "ludź" tylko mały.
                  • paco_lopez Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 07.09.12, 14:28
                    kupa ci wychodzi z tych dywagacji. generalnie to jestem na tak, a w poniedziałek byłem na nie. w poniedziałek więzi nie było, a w piątek juz jest. masz na to jakąś teorię ?, bo piszesz coraz dłużej i coraz bardziej rozmijasz się ze stanem faktycznym.
                    • szaman.ka Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 07.09.12, 14:36
                      Ustosunkowywałam się do twojego pierwszego postu i tego gdzie piszesz o tym nieustannym coachingu.
                      Te ostatnie, nie były dla mnie całkiem zrozumiałe.Wyglądały,jakby były pisane pod wpływem...
                      Ja w ogóle nie muszę pisać i zajmować się Twoim problemem,tylko po co zawracasz gitarę?

                      Racja ,że przy tak skąpych informacjach jakie udzielasz,łatwo się rozjechać.
                      • paco_lopez Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 07.09.12, 16:54
                        to nie skąpe informacje tylko stereotypowe skojarzenia, schematy, modele wiodą cię w takim kierunku, że gdy czytasz co napisałem wydaje ci się, że pisze o czymś innym niz własne odczucie w poniedziałek po powrocie z wakacji. wykoncypowaliście sobie jakieś dylematy montera wahadłowego w m3. ja wam pisze, że jade na działkę, a wy dalej swoje, że jakoby jest dalej jakiś dramat, ale na taki pomysł, że mozna się rozwieźć na dwa tygodnie, to nikt nie wpadł. wam chodzi o to, żeby ludzie kisili sie w schemtach i docinali do modeli.
                        • out23 Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 07.09.12, 17:26
                          paco_lopez napisał:

                          > to nie skąpe informacje tylko stereotypowe skojarzenia, schematy, modele wiodą
                          > cię w takim kierunku, że gdy czytasz co napisałem wydaje ci się, że pisze o cz
                          > ymś innym niz własne odczucie w poniedziałek po powrocie z wakacji. wykoncypowa
                          > liście sobie jakieś dylematy montera wahadłowego w m3. ja wam pisze, że jade na
                          > działkę, a wy dalej swoje, że jakoby jest dalej jakiś dramat, ale na taki pomy
                          > sł, że mozna się rozwieźć na dwa tygodnie, to nikt nie wpadł.
                          wam chodzi o to,
                          > żeby ludzie kisili sie w schemtach i docinali do modeli.

                          Ze zacytuje siebie
                          >Wyslij ja na wycieczke dwutygodniową i "szlifuj bruk":), będąc z dzieciakami..
                          No i masz ten rozwód na 2 tygodnie:)

                          Paco, jesli wiadmo co jest schematem, po tym co napisala Szamanka
                          "w style wychowania dzieci " + ja tam cos , to nie wiadomo czy TY kiedys się
                          zastanawiales jak to jest z tym ojcostwem poza schematem, co robiłes i co wiesz.
                          Opisałeś lakonicznie, po powrocie z dzialki, ale nie wiadomo, od kiedy Ci przeszkadza itp::
                          - jak dlugo to trwa
                          - ile młodszy bawi się przeszkadzajkami
                          - czy wykazywałes jakies dzialania..
                          Rzucasz niedomówiony temat na forum, ileś osób jakos stara się podpowiedzieć
                          >wykoncypowaliście sobie jakieś dylematy montera wahadłowego w m3.
                          No moze splycasz jak monter:), bo prezentacja Twojego intelektu Cie przytłacza:)
                          Wybacz ironię, ale albo my się angażujemy (na niedomówieniach) w rzeczy
                          w naszym przekonaniu istotne , albo Ty z nudów cos wrzucasz na forum,
                          potem z pretensjami , że my jakos nie tak..
                          Moze Xsawery ma ADHD, na poważnie, no sorry.. przestaje... chce być konstruktywny
                          a nie .. wiesz.. pisać aby pisać..
                          • shachar Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 07.09.12, 18:43
                            Jeszcze się nie przyzwyczailiście, że Paco łamie ręce nad czymś, a na wasze odpowiedzi pisze, że coś wam się zdawało i puknijcie się w głowe. Tak że i teraz nic innego się nie zdarzyło.

                            a swoją droga, czy dzieci muszą być kompatybilne z rodzicami? Żyje sobie taki mały i się zastanawia 'dlaczego tak wku...am rodziców, czyżbym był z domu dziecka?" A pewnie chodzi o to ,ze jest do starych niepodobny, bo jak niby ma być, ma iść do półki i chwycić za Żeromskiego?
                            i tak działa nasza zwierzęca część natury, jak jest niepodobne, to jest obce.
                            • paco_lopez Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 10.09.12, 11:50
                              a no bo wiesz. sytuacja jak zwykle jest dynamiczna. ja nie piszę co mi sie zdaje, natomiast szpecjaliści jak najbardziej. pytań nie zdają i traktaty inkwizycyjno inżynieryjne tworzą , a że czasem sej pomyśle 'pie...cie hipolicie', to tak odpowiadam. serio mysle , ze ta cała moderacja dziecka, to jest wymysł jakichś albo religiantów albo urobionych przez masonów. w końcu pisze mi interlokutorka, ze dziecko to mały człowiek. oświeciło mnie i zamarłem. mówią, zebym kryske wysłał na wakacje i mozolił sie sam z dzieciakami. hahahahahahaha. juz tak drzewiej bywało. kolejka , to juz się dawno znudziła. on by pewnie najchętniej piłe do drewna wziął mechaniczna i coś popiłował. i tu mnie piłuje, bo mu przeciez nie dam. ostatnio chciał kajakiem wiosłować między żaglówkami i statkiem pasażerskim.
                              • szaman.ka Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 10.09.12, 13:09
                                Czasami rodzicom trzeba przypomnieć,że dziecko to też człowiek, tylko mały.
                                Tak się zdarza,że często o tym zapominają,czego tutaj na forum, mamy liczne przykłady w postach ich dzieci.
                                Nie twierdzę,że akurat Tobie i rozumiem, że poczułeś się wkurzony,ale sam je sprowokowałeś.

                                Wyszedłeś na forum ze swoim problemem.Pewnie powinnam bardziej dopytać Cię o istotę problemu,lecz Ty, jako stały bywalec forum, powinieneś również wiedzieć,że trzeba naświetlić dokładnie problem i też mogłeś udzielić więcej informacji,a nie ograniczać się do lakonicznych stwierdzeń.
                                Z tego, co opisałeś, wynikało,że masz dość poważny problem.Nasze pierwsze uwagi nie były ani agresywne,ani zbyt dalego idące. Odrzuciłeś je i stwierdziłeś,,że z synem się nie da grać,wynikało z nich ,że nie masz ochoty w ogóle się z nim bawić,ani zachować się jak ojciec i doprowadzić do konfrontacji z żoną na ten temat,by wspólnymi siłami uzdrowić sytuację .
                                Uciekłeś od tego,napisałeś,że jesteś otoczony przez same baby i wynikało z tego,że nie masz w ogóle ochoty wszczynać żadnej akcji,by uzdrowić sytuację.
                                Napisałeś wyraźnie,że traktujesz go jak kota żony, który wzbudza w Tobie killerskie uczucia,więc Ci napisałam jak wyżej.
                              • out23 Re: piękne ! na chwile w to .. 10.09.12, 13:18
                                >>ja nie piszę co mi sie zdaje.
                                Piękne !!!
                                W związku z tym niektórzy piszą to co im się zdaje...

                                Paco zna odpowiedzi na wszystkie pytania, ktore sam sobie zadał i te zostaly mu
                                zadane i na te, które nie zostaly mu zadane i o to ma pretensje....
                                Ponieważ My nie mamy tej wiedzy, to on czasem sobie pomyśli
                                > 'pie...cie hipolicie', to tak odpowiadam..
                                To jest powód do zakładania wątków.
                                Czasem zdania zaczyna z malej litery, bo wie , że pisze do maluczkich.
                                Paco (po co) należał do klubu pierdziawek założonego przez Jana_stereo a
                                zlikwidowanego przez bliżej nieznane siły:)
                                Kolejke trzeba paco na samolot przerobić ..
                                /oni mi piszą, ze mam kolejke na samolot przerobić, kiedy ja już
                                kolejkę na satelitę przerobiłem i na Marsa wysłalem:)/
                                Syn Paco juz chce pływać tam, gdzie Tata nie może i coś by przerżnął:),
                                ale tu też ma szlaban ze strony Taty..
                                Syn się szybciej rozwija, niż Tata to zauważa:)
                                > a no bo wiesz. sytuacja jak zwykle jest dynamiczna
                                Teraz Paco ..rozwiń się ...
                                • paco_lopez Re: piękne ! na chwile w to .. 10.09.12, 17:02
                                  ty walisz jedną wielką sugestie. krytykujesz , to że się wyalienowałem z rozentuzjazmowanego tłumu , gdyż powinienem się skonfontować z kobietą i jakby nie dotrzymała umów traktatu, to za kare miałbym się wyprowadzić na 100%. pewnie jeszcze focha strzelić. co ci nie pasuje ? to że się wkudliłem na układ, w którym egzystuję i chcę go przeformatować tak żeby wilk syty był i owce całe ? wyobraź sobie , że mamza sobą całą litanię gier zabaw i roboczo godzin w roli baby sittera, więc się uprzejmie odpierwiastkuj. wcale nie robię dużych liter w internecie ani do siebie ani do ciebie i nie mam pretensji o to , że ktoś litere pogubi albo poprzestawia.
                                  • out23 Re: ja Cię Paco nie będę denerwował 10.09.12, 17:27
                                    > ty walisz jedną wielką sugestie. krytykujesz , to że się wyalienowałem z rozent
                                    > uzjazmowanego tłumu
                                    To jest kociokwik..bełkot ... w uogólnieniu..
                                    5 moich postów puściłes bez negatywnego odbioru ,potem zacząłeś ironizowac o monterze.

                                    > wyobraź sobie , że mamza sobą całą litanię gier zabaw i roboczo godzin w roli baby sitt
                                    > era,
                                    To trzeba było tak zacząć wątek..
                                    Tu jest ponizej uwaga Szamanki z poprzedniego postu !

                                    Wyszedłeś na forum ze swoim problemem.Pewnie powinnam bardziej dopytać Cię o istotę problemu,lecz Ty, jako stały bywalec forum, powinieneś również wiedzieć,że trzeba naświetlić dokładnie problem i też mogłeś udzielić więcej informacji,a nie ograniczać się do lakonicznych stwierdzeń.
                                    Mozesz mieć zdolne dziecko i nie wiesz jak się do niego zabrać.
                                    Ale ja Cie nie bedę otwierał, bo trzeba Cie wkurzyć.. mnie to nie bawi..
                                    Szamanka jest lepsza ode mnie i cierpliwa..

                                    >gdyż powinienem się skonfontować z kobietą i jakby nie do
                                    > trzymała umów traktatu, to za kare miałbym się wyprowadzić na 100%.


                                    No widzisz, główny problem to jest z żoną..
                                    Nic w sprawie wyprowadzki Ci nie zalecałem !


                                    Z tego Twojego tekstu, wynika, ze raczej powierzchownie czytasz posty.
                                    Szamanki.. moje też.. 5 puściłes bez negatywnego odbioru ,potem zacząłeś ironizowac o monterze.

                                    Albo nie widzisz wyciągnietej ręki albo ją gryziesz .
                                    • paco_lopez Re: ja Cię Paco nie będę denerwował 15.09.12, 22:17
                                      a denerwuj mnie. wypierasz się własnych zaleceń. wszystko się obróciło. turn out - w języku punktualniejszym od twojej perfekcyjnej słoniny słowiańskiej. ty jesteś taki mentor, że trzeba pewnie robić wszystko na odwrót, żeby pozytywne rezultay uzyskiwać. ja się już przyzwyczaiłem , że jak ktoś piszę do mnie , że bełkot czyta. ja wtedy wiem, że on czyta coś czego ja nie mogę w życiu codziennym.
                                      • larusse proszę się nie kłócić :) 16.09.12, 16:14
                                        proszę nie zakłócać ciszy. proszę o spokój.
                                        ew. możecie się na ustawkę w lesie umówić jak kibole :)
                                        tutaj nie wolno się bić.
            • szaman.ka Re: po powrocie.. tak j_s masz rację 05.09.12, 22:25
              Wiesz co,chyba nie piszesz tego wszystkiego poważnie.
              Traktujesz tego malucha jakby był Twoim rywalem,a nie małym dzieckiem,któremu oboje rodzice nie chcą poświęcić uwagi i czasu i który radzi sobie jak może w tej sytuacji.
              Wyczuł matkę i to wykorzystuje.
              Według tego, co piszesz,to on rządzi u Ciebie w domu ,a Ty się musisz wyprowadzić ?
              Tak, oboje nie chcecie mu poświęcić uwagi,bo to, że żona skupuje mu na potęgę różne zabawki i pozwala w sposób nielimitowany grać oznacza,że również ona nie ma ochoty nim się zajmować i w ten sposób zapewnia sobie święty spokój i zarazem dobre sampoczucie,że jest dobrą matką.Jest to zachowanie bardzo egoistyczne z jej strony.
              Co masz na myśli pisząc o wielkim zaangażowaniu rodziców ?

              Uważasz,że usiąść z żoną i porozmawiać z nią poważnie to takie wielkie zaangażowanie ? Łatwiej zrobić dzieci i jak jakiś problem to się wyprowadzić ? Jeśli nie potraficie z sobą rozmawiać, to albo potrzebna Wam terapia,albo rzeczywiście trzeba się będzie rozstać.
              Nie wiem czy ten syn chodzi do przedszkola ? Jeśli tak,to odpada większość dnia kiedy trzeba sie nim zajmować. Uważasz,że to tak dużo zrobić harmonogram dnia,w którym przewidzieć jakąś godzinkę na wspólne spędzanie czasu i zabawę?
              Wdrażanie dzieci do pomocy w pracach domowych owszem wymaga pewnego zaangażowania.Pomocy oczywiście adekwatnej do ich wieku.Z tym,że większość takich prac wykonują kobiety, więc te obowiązki bardziej obciążałyby żonę.
            • out23 Re: po powrocie.. czas na zmiany 06.09.12, 12:41
              Zaangazowanie rodziców jest wg jakiegos klucza, nie identyczne
              i w róznych miejscach i czasie bo syn dorasta. Ustalenie wspólnej hierarchi
              jest czasem niemozliwe bez pomocy osoby trzeciej.
              Syn nie tyle ujmuje kobiety,co jest w tym wieku i być moze jakoś preferowany
              przez Mamę, bo zawsze jest jakos bardziej jej potrzebujacy.
              Ona spędza z nim więcej czasu.
              Jak nie zainwestujesz w czytanie, granie w pilke podczas spacerów w czwórkę,
              tam juz bylo parę rad. Kto młodzemu przygotowuje posilki !?
              Czy zona wychodzi raz w tygodniu , by sie uczłowieczyc bez ciąglego "kurodomowania" .
              Czy jestes w stanie utzrymac ten uklad bez jej ?
              Wyslij ja na wycieczke dwutygodniową i "szlifuj bruk":), będąc z dzieciakami..
              Kiedy ostatni raz pochwaliłes za cos młodszego syna ?
              Trzeba stwarzac sytaucje, wspólnie z żona, kiedy on bedzie otrzymywał
              zadania i pochwały od Ciebie.
              Np. dwie godziny gry na tych przszkadzajkach i o tym decyduje Tata..
              Jak żona o tym nie powie, no to klapa. W ramach podziłu obowiazkow,
              pewne rzeczy robi się razem ,innym się dzieli.
              Pewne rzeczy ukladaja się samoistnie , o inne trzeba w kółko walczyć..
              Jeżeli kobieta nie pracuje, dom z dziećmi staje się jej świątynią decyzji
              a tzw . mysliwy pojawia się, żeby cos zjeśc i uprać...
              Potem zaczyna prowadzić zycie seksualne na boku, kobita wtapia sie
              w swój upór i zastyga w przwyzwyczajeniach karmienia i gotowania ,
              do czasu kiedy dostaje "zespół opuszczonego gniazda"
              A Ty po prostu chcesz byc i ma się dziać , bez wysiłku z Twojej strony ,
              tak jak chcesz, bo sie jak nie, na działke wyprowadzisz sie.
              To jest konflikt miedzy Twoją zona a Toba i prawdopodobnie oboje
              jestescie zapięci na swoich argumentach.
              Wydaje ise o ile sie orientuje, jestescie poza krajem , wyobcowani?
              i skazani na Siebie?
              Agresja skaze Cie na izolację !
              Ja znam taką zone, nie wychodzi, bo musi się przebrac, nie idzie do koleżanek
              bo nie ma w co sie ubrac, nie wyjedzie, bo nie ma prawa jazdy,
              nie pogada bo nie zna języka...
              No, pusty inkubator !

              ja wiem reszta jest O.K. a wszystkim nie może być dobrze ,
              każdy ma swoję zdanie a racja jest po środku
              • paco_lopez Re: po powrocie.. czas na zmiany 06.09.12, 20:42
                z kimś mnie mylicie,ale kombinujcie dalej. piszę z oakland. widziałem się dzisiaj z kryśką. uśmiechnięta , upozorowana, płaskie buciki. ja z nią nie mam żadnego problemu. ona ze mną tez nie. u nas w lodówce od paru lat świeci pustką i nikt do nikogo nie ma o to pretensji. jakby wszyscy się umieli rozwodzić tak jak my, to by rozwodów nie było. a jakby tak wszystkie gdyby złączyć w jedno gdyby....
                • ding_ryb_dong Re: po powrocie.. czas na zmiany 16.09.12, 08:37
                  nie paco, to byl dobry post out23...ale ty tego nie widzisz i dlugo nie zobaczysz...bo tak juz jest. Nie chce tu za bardzo spekulowac bo was wlasciwie znam tylko z forum ale...pogadaj ty sobie z kryska na ten temat, bo jak ona ciebie traktuje w chalupie tak samo jak czasami na forum to ty chlopie u dzieciaka respeku mial nie bedziesz. Ona prawdopodobnie robi to nieswiadomie, bo jest spontaniczna, co jest bardzo fajne...ale jak sie nie bedzie kontrolowala w tej swojej spontanicznosci (nawet na forum) to efekty u malych, ktorzy tego jeszcze w pelni nie rozumieja moga byc powalajace...na twoja i dzieciaka niekorzysc...niestety.

                  Inny powod to moze byc ze...ten typ juz tak ma...mozesz zaleczyc ale nie wyleczysz...szczegolnie jak jestes wrazliwy...a ty jestes.
                  • paco_lopez Re: po powrocie.. czas na zmiany 16.09.12, 11:13
                    ale który post, bo sporo ich powypisywał. dla mnie to było wszystko podpięte czymś co w ostatnie dwa tygodnie widziałem w oczach ludzi kiedy mówiłem im, ze się rozwiodłem na dwa tygodnie. cholerny ten paco, że się może spulić jak mu juz wszystko uszami wylatuje i nie musi na terapie małżeńskie popylać itp. wnerwiało mnie co pisał out, bo mi cos w brzuch wciskał, a ja mam tak, że w pierwszej chwili sie nie zorientuje, a martyrologii i kursów wychowania nikomu nie będę kształtował. posługiwania się jego kobitą tez nie. otóż nic ciekawego od dwudzietoletniego syna outa o nim jako tacie nie przeczytamy. a mój ojciec jakby po wypłacie nawalony nie wracał i sie nie awanturował o bylegó... byłby super. trudno zaś powiedzieć, że nie wiedząc nawet, do której klasy chodzę wychował gamoniowatego pokrakę o szerokiej wiedzy przydatnej do imieninowej lansowni tylko i wyłacznie i że go po ryju trzaskałem z braku szacunku, co mi sugerował janek stereo. podkreślam - nikt nie powiedział żebym sie na trochę zwinął.
                    • mona.blue Re: po powrocie.. czas na zmiany 16.09.12, 12:20
                      Paco, Ding Ci mądrze pisze, Out też. Trochę mi to głupio pisać, bo nie chcę moralizować, ale ogarnij w jakiś sposób Kryśkę i synów - to Ty jesteś głową rodziny, jesteś ojcem. Z dzieciakiem trzeba nawiązać kontakt, w razie czego poczytać coś na ten temat, poradzić się mądrych ludzi albo nawet psychologa. Nie wystarczy odciąć się, uciec. Trzeba gadać, nawet kłócić się, a najlepiej negocjować, żeby wypracować sensowny kompromis, w którym uwzględnione będzie dobro wszystkich.
                      A w piłkę nie da się z młodym pograć? Poczytać mu coś? Pooglądać cos razem?
                      • paco_lopez Re: po powrocie.. czas na zmiany 16.09.12, 16:59
                        wszystko się da. chodzi o to, że nikomu do głowy nie przyjdzie, że można się rozwieżć na dwa tygodnie i wszystko się samo poukłada. po każdej kłótni może mnie karetka do kliniki zabrać. kłóć się z kryśką za mnie. gdybyśmy nie mieli dzieci bylibyśmy juz dla siebie wspomnieniem. pokłóce się ze wszystkimi , to będę bogiem silny. ja nie jestem głową rodziny tylko nogami. logistyką i potrzebuję dwutygodniowych urlopów. oni tutaj dookoła mnie się często kłócą . w niebie też się kłócą ? te całe negocjacje o kompromis, to gwóźdż do trumny.
                    • 1xprzepraszam Re: trudna sprawa .... 16.09.12, 19:42
                      paco_lopez napisał:

                      > ale który post, bo sporo ich powypisywał.
                      forum.gazeta.pl/forum/w,210,138631612,138702291,Re_po_powrocie_czas_na_zmiany.html
                      Chyba ten ! Juz ze dwie osoby zwrócly Ci uwagę , ze coś w tym jest a Ty
                      > out, bo mi cos w brzuch wciskał, a ja mam tak....???
                      I poprzestanę na tym..
                      Jak nie rozumiesz, zwrócić się do outa na priv, albo do szamanki bo jak poczytalem posty krystaetki, to masz problem i tu dwa tygodnie wakacji nie pomogą.. A postów faktycznie nie rozumiesz..szamanka Ci dobrze napisala.. Na wszelki wypadek cyt :
                      małżeństwo to absurd
                      Autor: kryskaetka ☺ 04.09.12, 21:59

                      Serio, to napisz ten swój post o klopotach z dzieckiem od początku. Niech Ci ding_ryb_dong , pomoże, bo się liczysz z jego zdaniem. Ciebie to boli bardziej niż sie przyznałeś ! Czytamy rózne swoje posty, raz nam lepiej raz gorzej..aby nie było jeszcze gorzej.
                      • paco_lopez Re: trudna sprawa .... 16.09.12, 20:25
                        a mogę napisać od końca ? co mam życiorys napisać ? dzień po dniu chcecie mieć sprawozdanie z przypadków lopeza ? oni nie chcą nikomu pomóc. ich wnerwia, że są ludzie którzy mają szansę odejść od siebie i wrócić bez kwasu. im nie pasuje moje rozwiązanie. dzisiaj widzę, ze dobrze zrobiłem. w społeczeństwie nie funkcjonuje formuła wyjścia na zewnątrz w fazie stresu, albo kompletnego braku zrozumienia. istnieje jedynie idea konfrontacji, przekonywania i stawiania na swoim lub przyjmowania daleko idących kompromisów. wyobraźcie sobie że nie trzeba wcale tego robić, żeby wszystko wróciło do normy. ciekawe, ze nikt nie pytał mnie jak tam u nas sprawy hydrauliczne ?
                        • 1xprzepraszam Re: trudna sprawa .... 16.09.12, 20:49
                          nie tu nie ma przymusu aby pisać..Iles ludzi jakos tam zainteresowało się Twoja sprawą
                          >Oni nie chcą nikomu pomóc..
                          Nie oni staraja się pomóc, może nieudolnie pisząc, bo tylko to moga..Oni tak odczytuja twoje pisanie, którego kontekst jest znany tylko Tobie. Sprawy hydrauliczne,to już twój biznes albo sie leje sąsiadom na glowę albo nie masz wody..
                          >w społeczeństwie nie funkcjonuje formuła wyjścia na zewnątrz w fazie stresu,
                          Masz rację:), tu nic nie funkcjonuje:), z wyjatkiem ?
                          • szaman.ka Re: trudna sprawa .... 17.09.12, 13:04
                            Być może Paco ma rację.Być może ja źle odczytałam jego post. Ja sądziłam i założyłam,że pisze z intencją jak postępować z dzieckiem,by to było dla dziecka jak najbardziej korzystne i takich rad udzielałam.
                            BYć może zamiarem Paco było tylko pytanie; jak zrobić,by synek przestał działać mu na nerwy ?
                            Wtedy, rozumiem jego irytację.
                            • out23 Re: do szamanki 17.09.12, 16:20
                              szaman.ka napisała:

                              > BYć może zamiarem Paco było tylko pytanie; jak zrobić,by synek przestał działać
                              > mu na nerwy ?
                              > Wtedy, rozumiem jego irytację.
                              (no a nie sa to częściowo reakcje obronne?)
                              1/Ale ok. Tylko weź pod uwage treść u 1xprzepraszam,kto jest kto, cytat z 4.09
                              2/ Jak odczytywać intencje przy takim przekazie /poniżej/
                              3/Wczytaj się jeszcze w tego din-aryb-dong, dzis 0:13

                              >nie czuje więzi z młodszym synem (..) nie mam siły już byc miłym tatą. znoszę >dzieciaka .odcinając się emocjonalnie. w razie czego bywam opryskliwy.
                              >nie nawiązuję kontaktu wzrokowego. co dalej?
                              w kolejnym

                              >z resztą jak nadmieniłem wyżej traktuje go jak kota zony, którego unikam. w ogóle, to od przyjazdu mało mówie, nie usmiecham się i co najlepsze skutkuje to spokojem (...) napisałbym jeszcze o innych kwaitkach,
                              > które nie podobaja mi się w kwestii wychowania przez mamę,
                              Końcowy komunikat brzmi
                              nie funkcjonuje formuła wyjścia na zewnątrz w fazie stresu, albo kompletnego braku zrozumienia.

                              Wynika z tego "że jemu coś sie wylało" i przelał to impulsywnie na papier.
                              Wg mnie ma kłopot z orientacja slowną w zakresie przekazu swoich odczuć.
                              Nic nie oczekiwał.. walnął tak na forum na zasadzie "a but mi się rozwala".
                              Napisałaś mu , ze móglby to zrobic inaczej, pełniej opisac problem. Nie odpowiedział.
                              Część korepondencji na forum, to takie ping-pongi o zawartości SMS, czasem b.celne , częściej puste .
                              Widać, jak ludzie potrzebuja ludzi ,do takiej small talk.

                              Być forumowym detektywem z doskoku ? Skrobnać cos na priv.?
                              To będa spekulacje.. Ktos z tego skorzysta ?
                              Bo tak na forum, to nie wypada a pojawia się wiecej znakow zapytania..
                              Przewija treść ,ze niewiadomo co 20 letni syn outa sądzi o jego metodach, ja bym to odbił, że nie wiadmo co jego syn w wieku 20 lat będzie sądzil o jego metodach.
                              I tak można "w koło Macieju".
                              Tylko , czy my tu mamy szanse szarady rozwiązywac..kiedys sugerowalem ze 2-3 lata
                              wstecz, to.niemozliwe, aby napisać taki samouczek jak wprowadzać wątki na forum.
                              Jest uwaga o trollach, jest co czytać, nie ma netykiety i jak wprowadzać wątki na forum.

                              Poszedłbym jeszcze dalej w sensie normatywnym ale w zakresie wygody a nie utrudnień.
                              Forum bardziej pomocowe, mniej śmietnikowe. Nie mam zadatków na moderatora-:)
                              • szaman.ka Re: do szamanki 17.09.12, 17:23
                                Oczywiście,że są to reakcje obronne.Określiłabym je jako ucieczkowe.Jak jest problem,to lepiej się odizolować i wyluzować.
                                Jeśli facet nie potrafi porozmawiać z żoną i uzgodnić wspólnego stanowiska i mówi,że robi w rodzinie za nogi,to czego oczekuje ? Że problemy się same rozwiążą,albo uleżą i wszysycy o nich zapomną ?
                                • ding_ryb_dong Re: do szamanki 17.09.12, 17:50
                                  kiedy irytacja parterem zaczyna blokowac mozg, przy czym drastycznie zawezac horyzonty, kiedy napiecie rosnie i negatywne mysli zaczynaja wygrywac, kiedy punktem skupienia zaczyna byc JA i tylko ja...kiedy wady partnera zaczynaja byc wyolbrzymiane do granic tylko przez opetany irytacja mozng ustalony...to wszystko sie moze wydarzyc...wszystko, oprocz... sensownej rozmowy.
                                  • eirene-the-best Re: do szamanki 17.09.12, 18:24
                                    To trzeba iść na terapię rodzinną,gdzie powinni nauczyć taką parę prawidłowej komunikacji między sobą,albo się rozejść, jeśli to nie pomoże.
                                • paco_lopez Re: do szamanki 17.09.12, 22:01
                                  czy według ciebie kombi może się same zapakować ??jestem też rękami. nadal pijecie do związku . ty do faceta. ktoś mnie wysyłać próbuje na terapię, bo sie nie mogę porozumieć. to wszysko się w fazie nie zgadza. w zeszły poniedziałek, nie wiadomo dlaczego miałem ochotę ich tempym narzędziem wykończyć. mniemam , że mój tata tez miał takie wizje wobec mnie i mojej matki. miał tez samobójcze. ja nie mam. może to był dobry unik. jakoś niepostrzeżenie stanowisko się samo uzgodniło. nie wszystkie metody muszą opierać się na interwencji do wewnątrz. serio uważam , że możliwość rozwodu na czas określony porządkuje sporo kwestii i ubarwia rzeczywistość wokół. Ja się nie upieram przy tezie, że związek to tylko wtedy ma sens jak on i ona mieszkają w jednym miejscu. przecież jak się spotykali tez było super.
                    • ding_ryb_dong Re: po powrocie.. czas na zmiany 17.09.12, 00:13
                      kurde paco, ty wiesz ze ja juz za duzo powiedzialem...i juz powinienem sie zamknac...co zrobie, ale po tym poscie. nie obraz sie kryska...bo nie najazd na ciebie tylko znowu czysta moja spekulacja.
                      paco, zaczne od tego ze kiedys kryska napisala na forum z zapytaniem czy jest mozliwe ze twoje przepocone koszulki smierdza moczem. Mozna to odebrac jako zwykle babskie gadanie, no mozna ale...
                      jezeli to zrobila na forum, to prawdopodobnie robi to w domu. Niby nic strasznego, byc moze smieszne ale...powie cos takiego przy malych i ci mali moga miec rozne skojarzenia...i dam tu paskudny przyklad...czy tata smierdzi szczynami? dlaczego tata chce zebym z nim gral w pilke jak moja koszulka tez bedzie smierdziala szczynami? ktore moja mamusia bedzie musiala prac.
                      Nie daj bog kryska ciebie przy nich objedzie (nawet jak ma racje) raz drugi i trzeci i masz u nich pozamiatane. Myslisz ze nie moze byc gorzej? ano moze, nie daj bog ty objedziesz kryske przy nich raz drugi i trzeci...bo tez masz racje...i nie dosc ze smierdzisz szczynami to jeszcze doskakujesz do mamusi... a to juz bedzie trudne do wybaczenia. Dadajmy do tego kryski finansowa niezaleznosc ktora glosno podkresli raz drugi i trzeci i mali poczuja sie bezpieczni...ale z mamusia, nie z toba. I nie zapomnij, synowie mamusie zawsze beda bronic...dlatego powinienes pogadac z kryska zeby sie bardziej kontrolowala w tej swojej spontanicznosci przytaczajac jej moje argumenty.

                      To sa oczywiscie tylko moje spekulacje, byc moze nie majace nic wspolnego z waszym zyciem...ale pomyslalem ze napisze maly scenariusz...jak myslisz ze beznadziejny to mozesz sie na niego odlac...:)
                      • kryskaetka Re: po powrocie.. czas na zmiany 17.09.12, 21:17
                        Dingi wes sie odwal ..nigdy nie pisalam takich bzdur na temat moczu i koszulek! jedyne co to ze po meczach obaj z synem smierdza potem...jak to po meczach..

                        .ty masz jakis problem ze swoja baba i finansami w twojej rodzinie..wiele razy pisaleś ze twoja zona doi cie niemozebnie razem z coreczką ....i tylko kasa im w glowie...i ze wlazly ci na glowe i rzadza..a ty jak ten pies skulony niemasz nic do gadania

                        wylacz sobie pryzmat twojej sytuacji patrzac na inne osoby...a przede wszystkim nie pisz klamst! bo strace do ciebie caly szacunek i lubienie ..jakie mialam przez tyle lat.
                        • ding_ryb_dong Re: po powrocie.. czas na zmiany 17.09.12, 22:01
                          kryska kurde, wiesz dlaczego mnie nie bylo tyle miesiecy? bo mnie cala kase zabraly i wywiozly do lasu...golego. bez laptopa. sasiadka rosjanka im sie nie spodobala....ufff. ale jak widzisz odbudowalem sie...bo ja sie nigdy nie poddaje...ale ty czasami powinnas...ooopppsss, sorry, wyrwalo mi sie...ale juz bede grzeczny.
                        • ding_ryb_dong no widzisz kryska jaka mam paskudna pamiec... 17.09.12, 22:27
                          o tu...na temat moczu.
                          forum.gazeta.pl/forum/w,66191,91067806,91068276,Re_zaklad.html

                          No, a teraz powinienem cie poprosic abys pokazala wszystkim jak narzekalem na zone i corke...ale tego nie zrobie, bo bym pozniej musial toba podloge wytrzec, brudna podloge, bardzo brudna. Za duzy respek mam do paca...
                          I zapamietaj sobie jeszcze raz...NIGDY ale to NIGDY nie wtracam mojej zony czy corki w takie zagrywki jak ty sugerujesz. Bo takie sa moje ZASADY!!! A to ze ty nie potrafisz rozgraniczyc zartu od realnosci to pokazuje tylko...nie wazne, nie dokoncze...
                          • kryskaetka Re: no widzisz kryska jaka mam paskudna pamiec... 17.09.12, 22:46
                            wiesz co jednak to ty jestes sz..mata ..wyciagasz jakis bzdety (nie zwiazane z tematem) z ktorych kiedys robilismy sobie zarty i przedstawiasz je w taki sposób zeby mnie oczernic.

                            nie mam ochoty cie wiecej czytac..wypad z baru pijaku.idz do AA..tam cie uleczą
                            • ding_ryb_dong Re: no widzisz kryska jaka mam paskudna pamiec... 17.09.12, 22:54
                              no widzisz kryska jak szmaty sie przydaja...zeby nawet odswiezyc pamiec...A jak zrozumiesz kontekst co napisalem kilka postow powyzej to pocaluj paca w czolko i powiedz: przepraszam, ze czasami nie mysle co pisze...czy mowie.

                              a ja sobie poleje kolejnego chivaska i wypije za dobre zakonczenie tej publiczno rodzinnej sprawy...zdrowko...
                            • to.niemozliwe Re: no widzisz kryska jaka mam paskudna pamiec... 18.09.12, 03:24
                              Pomijajac inne kwestie, to w sensie ogonym, Paco sprawdza sie w roli meza i partnera zyciowego, czy nie? Niezaleznie od slabosci, czy przywar, ktore kazdy w koncu jakies miewa.
                      • 1xprzepraszam Re: to chyba cos nie tak ding 18.09.12, 13:43
                        A może Ty jesteś ..hm przyjacielem rodziny ? Rola mediatora !? Wyślij do kogoś, nie bierz ciężaru na siebie. Mając rózne watpliwości w przekazie publikujesz go , jakby jesteś przeciwko paco..
                        np:
                        >to byl dobry post out23...ale ty tego nie widzisz i dlugo nie zobaczysz
                        Potem..
                        > /do krystkaetki/ jak zrozumiesz kontekst co napisalem kilka postow powyzej to
                        pocaluj paca w czolko i powiedz: przepraszam
                        Tzn. chyba się znacie, osobiście, nie mozna było tego załatwić "na żywca" ?
                        Forum ma być skuteczniejsze ? Jakie były Twoje intencje ? Oni maja się zjednoczyć
                        przeciwko Tobie ? To takie życie towarzyskie !?

                        • ding_ryb_dong Re: to chyba cos nie tak ding 18.09.12, 14:04
                          najlepsze i najszybsze pojednanie to....wspolny wrog. w wiekszosci tak dziala. Ale juz nie bede dorzucal do pieca, chyba ze beda chcieli...a ja bede mial na to ochote.

                          Nie znam ich osobiscie, tylko z forum. Nigdy ich tez nie poznam, nie mieszam swiata wirtualnego z realem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka