Gość: Maire-Maire
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.07.04, 18:44
Jestem poddenerwowana. Wczoraj kolejny raz powtórzyła się sytuacja, w której
ludzie ocenili mojego męża jako..chama. Jestem mężatką od dwóch lat.Wiem, że
On bardzo mnie kocha, nigdy nie sprawił mi większej przykrości a gdy już
zdarzyło mu się czymś mnie zranić przepraszał natychmiast . Rewanzował się
pysznym obiadem( sam przyrządzał), pięknymi kwiatami, pocałunkami itd;)...
Jednak takim znam go chyba tylko ja. Dla otoczenia jest on chamską osobą,
która mówi w twarz to co myśli( jest Skorpionem a z tego co wiem, większość
Skorpionów ma trudny charakter). Wczoraj nastapiło kolejne przegięcię. Akurat
tak się składa, że w jedynym domu mieszają: moi rodzice, brat , a na drugim
piętrze my. Mój brat ( lat 23 ) często organizuje imprezy. Sprasza kolegów,
piją piwo i głośno się zachowują. Wczoraj było chyba apogeum. Mąż nie móg
spać.I... zamiast łagodnie zwrócić uwagę imprezowiczom poszedł do pokoju w
którym owa balanga się odbywała i rzucił taką wiązanką,że kolesiom szczęki
opadły. Powiedział: "zamknijcie, kur... te mordy". Brat się ciężko obraził i
wcale się nie dziwię. Po moim męzu spłynęło to jak po kaczce, ponieważ, jak
twierdzi, zwisa mu co sobie o nim myslą inni. Ja natomiast jestem pomiędzy
młotem a kowadłem. Zależy mi i na NIM i na bracie. Generalnie mój brat nie
przenosi swej złóści na relacja ja-on, ale dla mnie sama świadomość faktu, iż
nie trawi on mego męża jest bolesna. Czasem mam już dość tego wszystkiego.
Nie wiem, jakich argumentów mam użyć, by mąż się zmienił. Proszę o pomoc...:(