Dodaj do ulubionych

problem z bezpośredniością

27.10.12, 19:55
witam

mam problem ze zbyt łatwym mówieniem ludziom wprost tego co w danej chwili myślę na temat ich zachowania. Staram się nad tym pracowac ale nie bardzo wychodzi.
Za szybko i za łatwo wypowiadam się o jakiejś osobie, mowiąc jej bez ogródek co jest wg mnie jest nie tak. Czasami jest to na pewno nietaktowne, a nawet przykre. W tym co mówię zazwyczaj coś jest, bo większośc znajomych tak uważa. Ale wiem, że nie powinnam byc tak bezpośrednia i obcesowa. Najgorzej, że nie chcę taka byc, a jednak....Zdaję sobię sprawę, że każdy jest inny i że każdy ma prawo postępowac po swojemu, a jednak przy sprzyjającej okazji, nie omieszkam wygarnąc komuś w twarz co o pewnych zachowaniach myślę.
Jest jakiś sposób na to?
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: problem z bezpośredniością 27.10.12, 20:00
      Tak jak każdy ma prawo być jaki chce, tak chyba masz prawo komuś wbić szpilkę bo tak uważasz że trzeba?
      Całkiem sporo jest takich pouczających osób, jakoś specjalnie nie uważam żeby to była taka straszna cecha.
    • l.witch.l Re: problem z bezpośredniością 27.10.12, 20:50
      To nie jest bezposredniosc. To raczej problem z kontrola emocji i impulsu.
      Przeciez wiesz, ze jak komus wygarniesz- to sprawiasz tej osobie przykrosc.
      Bo gdyby sama cie poprosila, grzecznie spytala, ale nie to jest problemem. Chcesz komus dopiec. Walnac werbalnie swoje negatywne emocje wyladowac na kims jak na worku boxerskim...
      Napewno ten ktos stoi zaskoczony nieoczekiwanym zachowaniem. I nieproszonymi uwagami.

      Wedlug psychologow takie zachowanie swiadczy o slabym "Ja". Czesto wystepuje posrod ludzi z tendencjami do czynienia innym, zle a nawet u osob sklonnych do przekraczania granic paragrafu karnego, czyli kryminalnych ludzi.

      Jestes taka bo dotad nic na tym nie tracisz, czujesz ze ci wolno. Kiedys jak ktos cie pozwie np. przed sad gdzie za werbalne ponizenie i nie proszone uwagi uszczkna ci z dochodow rocznych- moze wtedy nauczysz sie szanowac uczucia innych osob, skoro brak ci empatii i tolerancjidla odmiennosci i prawa bycia innym.
      • kobza16 Re: problem z bezpośredniością 29.10.12, 00:53
        l.witch.l napisała:

        > To nie jest bezposredniosc. To raczej problem z kontrola emocji i impulsu.
        > Przeciez wiesz, ze jak komus wygarniesz- to sprawiasz tej osobie przykrosc.
        > Bo gdyby sama cie poprosila, grzecznie spytala, ale nie to jest problemem. Chce
        > sz komus dopiec. Walnac werbalnie swoje negatywne emocje wyladowac na kims jak
        > na worku boxerskim...

        Dorabisz ideologie. Tak kazdy kazdemu ma lizac pisiora i udawac ze jest happy. Do tego prowadzi to zaklamanie!

        > Napewno ten ktos stoi zaskoczony nieoczekiwanym zachowaniem. I nieproszonymi uw
        > agami.
        >
        > Wedlug psychologow takie zachowanie swiadczy o slabym "Ja". Czesto wystepuje po
        > srod ludzi z tendencjami do czynienia innym, zle a nawet u osob sklonnych do pr
        > zekraczania granic paragrafu karnego, czyli kryminalnych ludzi.
        >
        Buahahahahahahahahahahahahahhahahahahhahahahahahhhhhhhahahahahahhahahahahahha!

        Nie osmieszaj sie dziecinko. (kryminalnych ludzi) lol!!!!!!!!!
    • kropidlo5 Re: problem z bezpośredniością 27.10.12, 21:31
      Mowienie czegos takiego to nie jest przestepstwo, a po prostu brak oglady i umiejetnosci towarzyskich. Niektorzy nazywaja to chamstwem, chociaz chamstwo jest raczej intencjonalne (czyli, gdy swiadomie czynisz przykrosc innej osobie). Inni mowia o tym 'niewyparzony jezyk'.

      Mowienie ludziom rzeczy, ktore sa niemile, kontrowersyjne, niegrzeczne- to jest domena dzieci, w procesie socjalizacji czlowiek powinien nauczyc sie, ze pewnych rzeczy nie wypada, ze pewnych rzeczy sie nie mowi. Niewazne, czy to prawda, czy nie. Wiecej, kiedy to jest prawda, to tym bardziej jest to kwestia kultury osobistej. To jest esencja dyplomacji- uniknac tematow trudnych, albo przedstawic je tak, aby nie wygladaly na trudne.

      czy jest rada? Mysle, ze moze pierwsza bylaby- odwroc role i pomysl, jakbys sie czula sama slyszac takie rzeczy. ale to moze nie wystarczyc, bo niektorzy ludzie nie maja problemu ze sluchaniem nawet najgorszych rzeczy- wiec to nie jest moze wystarczajacy wyznacznik.

      Moze proponuje zatem pomyslec, czy to co chcesz powiedziec, jest konieczne? Czy ktos musi to slyszec? Czy to do czegos potrzebne? Czemu to sluzy?


      Mialem kiedys w swoim gronie pare znajomych (malzenstwo) tego typu, ktorzy bez ogrodek i czesto publicznie wytykali mi moje czy to bledy, czy wady, czy cokolwiek im sie nie podobalo, nawet rzeczy urojone, na przyklad wmawiali mi, ze mam autyzm, albo ze mam paranoje (choc jedno wyklucza drugie). Nie wspominam ich milo, zreszta malo kto wspomina ich milo, bo z chyba wszystkimi juz sie na tym etapie sklocili. Bylismy z jednego towarzystwa, mielismy kilkunastu wspolnych znajomych, stopniowo wszyscy sie im urywali, ja i tak dlugo wytrzymalem, ale tez w koncu odpadlem, teraz nikt z nimi nei ma nawet kontaktu.

      • lifeisaparadox Re: problem z bezpośredniością 27.10.12, 22:31
        No nie wiem, mam ciotkę której buzia się po prostu nie zamyka. Przeskakuje płynnie z tematu w temat, wystarczy jej jedno zdanie powiedzieć. To co mówi ma ręce i nogi, ale bez worka amfetaminy ciężko z nią tak na dłuższą metę pogaworzyć, może nie jest to jakieś nienormalne ekstremum, po prostu specyficzna cecha, bardzo wyraźna.
        Jej syn ma problemy w szkole, jest wyrzucany z lekcji, z klasy, nawet nie przeszedł bo nauczyciele mają go po prostu dość. Problemem jest to że "on ciągle gada" na lekcjach. Gdy moja ciotka powiedziała to w towarzystwie (już nie pierwszy raz) - "on ciągle gada" to zapytałem się jej po kim to odziedziczył.
        Aż ją to oparzyło.

        Czasem ludzie są bezkrytyczni. Kobieta jest w porządku, fajna, przyjazna, ale jej gadulstwo uderza nie tylko w nią ale w jej dzieci które później modelowane na gaduły, mają problem w środowisku. Z nią też jest ciężko wytrzymać dłużej, mimo że gaduła bywa fajna jako "animator czasu", no ale to jest topór obusieczny który wywołuje też duże cierpienie.

        Czy warto ludzi zostawiać z ich problemami w imię jakiś dziwnych ograniczeń w komunikacji?

        Rozumiem że do tego trzeba mieć zdrowe podejście żeby komuś radzić nietoksycznie.
        • kropidlo5 Re: problem z bezpośredniością 28.10.12, 21:24
          Tak, ale to juz obszar nieco 'wolnosci innych'. W tej sytuacji mozna delikatnie cos zasugerowac, a jak nie ma reakcji, no to trudno, trzeba sie pogodzic albo unikac.

          Mnie chodzilo bardziej o sytuacje, gdy ktos ingeruje w sfere innej osoby, typu 'zmien styl ubierania sie' albo 'czemu ty nie chodzisz do teatru', w tej sytuacji takie uwagi to jest brak dyplomacji.
          • lifeisaparadox Re: problem z bezpośredniością 28.10.12, 23:41
            To zależy co kto bierze jako natarczywość, albo jak reaguje na sugestie - i też, czyje.
            Też jest taki element, że jeśli ktoś jest wychowany w rodzinie nie szanującej granic dziecka, to ma przewlekły bunt przeciwko nachalności otoczenia.
            • kropidlo5 Re: problem z bezpośredniością 29.10.12, 10:57
              Oczywiscie sa roznice indywidualne i tez roznice, komu pozwalamy wchodzic w prywatna sfere- bo nikt nie ma do niej naturalnego prawa. Jednakze autorce watku chodzi raczej o sytuacje, gdy przegina- sama jest tego swiadoma. No chyba ze jest przewrazliwiona na inny sposob i wydaje jej sie, ze wszystko co mowi jest obrazliwe czy niegrzeczne. Ja mam taka tendencje czasem, ze zastanawiam sie, czy cos co powiedzialem czy zazartowalem nie bylo 'za daleko', sczegolnie, ze mam tendencje do abstrakyjnego, czasem sarkastycznego humoru, ale zlosliwy raczej nie jestem, oceniajacy tez nie, moje watpliowsci glownie tycza tego, czy ktos zrozumial, ze to byl zart itp, ale niemal zawsze okazuje sie, ze bylo ok ewentualnei krotkie wyjasnienie uzdrawia sytuacje, jak ktos nie chwyta takiego humoru w ogole.
              • lifeisaparadox Re: problem z bezpośredniością 29.10.12, 17:23
                No nie wiem, to już zawiły temat gdzie leży zainteresowanie sugestiami innych a temat nachalności i nieprzyzwoitości.
                Gdzie jest wychowanie przez nachalnie doradzającą osobę i przejęcie jej cech, a gdzie jest to coś zupełnie innego.

                Ja myślę że to każdy w swoim zakresie powinien wiedzieć co przeważa w jego myśleniu.
                Najgorzej jest wypierać się swoich cech i mieć konflikt, pod wpływem chorej oceny moralnej lub chorej potrzeby wpasowania się w schizoidalne normy społeczne.

                Jak to powiedział Bogusław Linda, Bóg, Honor i Ojczyzna (patriotyzm) kojarzą mu się z PiSem i Kościołem, został tylko honor bo to jest jego osobista rzecz. Pewnie połowa społeczeństwa się go boi, a druga połowa ceni.
                Twierdził też że w średniowieczu na wojnę szło się po to, żeby zabijać wrogów i bogacić się, zabierać ich majątek. Że gdyby wtedy żył, byłby zwyczajnym mordercą na wojnie i łupił co się da żeby wrócić do domu bogatym.
                Poza tym jest idealnym ojcem, mężem i ludzie odnoszą się do niego z ogromnym szacunkiem.
                TO jest człowiek.

                Wypieranie się swojego człowieczeństwa, ocena moralna i etyczna, to choroba psychiczna w sprzeczności (represji) większości naturalnych rzeczy w człowieku.
                • kropidlo5 Re: problem z bezpośredniością 29.10.12, 18:16
                  lifeisaparadox napisał:

                  > No nie wiem, to już zawiły temat gdzie leży zainteresowanie sugestiami innych a
                  > temat nachalności i nieprzyzwoitości.
                  > Gdzie jest wychowanie przez nachalnie doradzającą osobę i przejęcie jej cech, a
                  > gdzie jest to coś zupełnie innego.
                  >


                  Przejecie cech byloby gdyby osoba ktora byla obiektem nachalnej krytyki sama stala sie nachalnie krytykujaca- co sie czesto zdarza notabene. Natomiast bycie przewrazliwionym na krytyke w efekcie takich doswiadczen to nie jest przejecie cech, to jest raczej kontynuacja roli, w jakiej osoba funkcjonowala w dziecinstwie w dorosle zycie, w relacje z innymi, oczywiscie w roznym stopniu i formie.



                  > Ja myślę że to każdy w swoim zakresie powinien wiedzieć co przeważa w jego myśl
                  > eniu.
                  > Najgorzej jest wypierać się swoich cech i mieć konflikt, pod wpływem chorej oce
                  > ny moralnej lub chorej potrzeby wpasowania się w schizoidalne normy społeczne.
                  >

                  Nie wiem co to jest chora ocena moralna, wg mnie w ogole uzywanie pojec 'chory/zdrowy' poza skrajnymi przypadkami jest ryzykowne; wiekszosc pojec jest wzgledna, ocena relacji spolecznych czy zachowan tez, choc sa pewne ogolne wytyczne- no i taka sytuacje mamy tutaj, autorka watku zdaje sie nie ma watpliwosci co do tego, ze 'przegina' i szuka rady jak wyjsc z tego. zakladam zatem, ze jakos dokonala oceny faktow i kwalifikacji i uznala, ze lamie konwencje towarzyskie.



                  > Jak to powiedział Bogusław Linda, Bóg, Honor i Ojczyzna (patriotyzm) kojarzą mu
                  > się z PiSem i Kościołem, został tylko honor bo to jest jego osobista rzecz. Pe
                  > wnie połowa społeczeństwa się go boi, a druga połowa ceni.
                  > Twierdził też że w średniowieczu na wojnę szło się po to, żeby zabijać wrogów i
                  > bogacić się, zabierać ich majątek. Że gdyby wtedy żył, byłby zwyczajnym morder
                  > cą na wojnie i łupił co się da żeby wrócić do domu bogatym.
                  > Poza tym jest idealnym ojcem, mężem i ludzie odnoszą się do niego z ogromnym sz
                  > acunkiem.
                  > TO jest człowiek.
                  >
                  > Wypieranie się swojego człowieczeństwa, ocena moralna i etyczna, to choroba psy
                  > chiczna w sprzeczności (represji) większości naturalnych rzeczy w człowieku.



                  Linda moze rozne rzeczy mowic, moze aby trafic do gazet, ale to co mowi to moze i jest jakas tam prawda, on sam wie najlepiej, natomiast nie jest to uniwersalna prawda. Czlowieczenstwo to zlozony mechanizm, sklada sie z potrzeb, dazen, lekow, obaw. Potrzeba jedzenia, sexu, prestizu, przyjazni, bezpieczenstwa, uznania itp, lek przed smiercia, choroba, samotnoscia, odrzuceniem- to sa te uniwersalne ludzkie uczucia.

                  Natomiast czy agresja, chec zabijania i mordowania czy grabiezy to jest podstawowa naturalna potrzeba ludzka i kto jej nie odczuwa jest 'w represji'- tu nie do konca sie zgodze, mysle ze wiekszosc ludzi na wojnach zabijala z potrzeby chwili, ze strachu abo bo taki byl rozkaz, a pewnie mniejszosc robila to z przyjemnoscia, ciezko powiedziec, ale wystarczy spojrzec na liczbe pokancerowanych weteranow roznych wojen, ich cierpienia i wspomnienia.

                  Agresja to chyba emocja podrzedna, tzn taka jak strach czy glod- sygnalizujaca cos i majaca spowodowac spelnienie jakichs tam potrzeb, a sama w sobie potrzeba nie jest, przynajmniej nie wjakims wielkim stopniu, dzis zalatwia sie to przez bungy jumping i gry video, choc niektorzy wola np ustawki.


                  • lifeisaparadox Re: problem z bezpośredniością 29.10.12, 19:08
                    kropidlo5 napisał:

                    > Linda moze rozne rzeczy mowic, moze aby trafic do gazet, ale to co mowi to moze
                    > i jest jakas tam prawda, on sam wie najlepiej, natomiast nie jest to uniwersal
                    > na prawda. Czlowieczenstwo to zlozony mechanizm, sklada sie z potrzeb, dazen, l
                    > ekow, obaw. Potrzeba jedzenia, sexu, prestizu, przyjazni, bezpieczenstwa, uzna
                    > nia itp, lek przed smiercia, choroba, samotnoscia, odrzuceniem- to sa te uniwer
                    > salne ludzkie uczucia.

                    Przecież lęk jest patologiczny, powoduje że bojąc się odrzucenia, nie będziesz miał seksu :)
                    Poszukując prestiżu i uznania, obawiając się że go utracisz, stajesz się sługusem godzącym się na rzeczy które pasują temu kto Ci "prestiż i uznanie" daje.
                    Będąc lękowym dobrym chłopcem chcącym wpasować się w normy i zwyczaje, kupić przyjaciół i ochronić się przed samotnością, nie ma w Tobie niczego interesującego. Nikt nie chce Twoich cukierków z marketu.

                    Lęki i obawy są neurotyczne, schizoidalne, są zaprzeczeniem życia.

                    > mysle ze wiekszosc ludzi na wojnach zabijala z potrzeby chw
                    > ili, ze strachu abo bo taki byl rozkaz, a pewnie mniejszosc robila to z przyjem
                    > noscia, ciezko powiedziec, ale wystarczy spojrzec na liczbe pokancerowanych wet
                    > eranow roznych wojen, ich cierpienia i wspomnienia.

                    No a ilu z nich wraca z tych wojen jak wampiry które nażarły się krwi do syta?
                    Pochlastany weteran czy demoniczny wampir - który jest bliżej "osobistego zdrowia psychicznego"?
                    Czy to nie normy moralne, etyczne, społeczne sprawiają że weteran nie może dojść do siebie po wymordowaniu małych dzieci kamikaze z bombami w plecakach, al-kaidy która okazała się grupką schizoidów bez większych walorów bojowych i zbombardowaniu grupy ludzi która okazała się cywilami na pogrzebie a nie watahą terrorystów szykującą się do ataku?
                    Że dzieci z bombami czują się pokrzywdzone inwazją i desperacko bronią swojego kraju.

                    Wampir będzie się śmiał że to jest tak tragiczne, że aż śmieszne. "Misja stabilizacyjna" - po co udawać że nie chodzi o upuszczenie krwi wściekłym muzułmanom?
                    "Normalnemu" pęknie psychika.

                    > Agresja to chyba emocja podrzedna, tzn taka jak strach czy glod- sygnalizujaca
                    > cos i majaca spowodowac spelnienie jakichs tam potrzeb, a sama w sobie potrzeba
                    > nie jest, przynajmniej nie wjakims wielkim stopniu, dzis zalatwia sie to prze
                    > z bungy jumping i gry video, choc niektorzy wola np ustawki.

                    Głodny wilk jest bardzo groźny.
                    Głodny neurotyk jest bardzo żałosny.

                    Który z nich się pierwszy naje?
                    • kropidlo5 Re: problem z bezpośredniością 29.10.12, 21:56
                      No tak, oczywiscie z ewolucyjnego punktu widzenia bycie brutalnym moze byc korzystniejsze (choc tez niesie ze soba ryzyko) a neurotyzm z pewnoscia utrudnia zycie, ale z humanistycznego punktu widzenia moze byc akurat odwrotnie. Zalezy, co ma pozostac po nas, jak mowil poeta 'non omnis moriar', jesli geny i potomstwo, to poplaca bycie sytym, zwyciezonym, rutalnym, jesli chodzi o np dziela kultury czy dziedzictwo sztuki to czesciej chyba naurotyczni odszczepiency zostawiaja cos po sobie, choc to nie regula.
                      Z punktu widzenia wlasnego samopoczucia lepsze jest bycie tym brutalem, choc jak pokazuje np ostatnia afera z tym prezenterem bbc, niesie to za soba ryzyko pozostawienia klatwy po smierci. Za zycia byl szanowany i wszyscy sie go bali i pedofilowal przez dekady bez konsekwencji, a teraz jak to wyszlo stal sie symbolem zgnilizny i obrzydliwosci.
                      • lifeisaparadox Re: problem z bezpośredniością 29.10.12, 23:04
                        kropidlo5 napisał:

                        > No tak, oczywiscie z ewolucyjnego punktu widzenia bycie brutalnym moze byc kor
                        > zystniejsze (choc tez niesie ze soba ryzyko) a neurotyzm z pewnoscia utrudnia z
                        > ycie,

                        Brutalność to powiedział bym jest bardziej cecha ludzi słabych, pogrążonych w rozterkach moralnych i własnych krzywiznach myślenia.

                        > ale z humanistycznego punktu widzenia moze byc akurat odwrotnie. Zalezy,
                        > co ma pozostac po nas, jak mowil poeta 'non omnis moriar', jesli geny i potomst
                        > wo, to poplaca bycie sytym, zwyciezonym, rutalnym, jesli chodzi o np dziela kul
                        > tury czy dziedzictwo sztuki to czesciej chyba naurotyczni odszczepiency zostawi
                        > aja cos po sobie, choc to nie regula.

                        Neurotycy... ofiary ludzkich kompleksów.

                        > Z punktu widzenia wlasnego samopoczucia lepsze jest bycie tym brutalem, choc ja
                        > k pokazuje np ostatnia afera z tym prezenterem bbc, niesie to za soba ryzyko po
                        > zostawienia klatwy po smierci. Za zycia byl szanowany i wszyscy sie go bali i p
                        > edofilowal przez dekady bez konsekwencji, a teraz jak to wyszlo stal sie symbol
                        > em zgnilizny i obrzydliwosci.

                        Bo po śmierci się ani nie obroni ani nie odda :)
                        Tak ludzie leczą kompleksy.
                        • kropidlo5 Re: problem z bezpośredniością 30.10.12, 00:36
                          Kazdy ma swoje miary. Dla jednego to, co bedzie chamstwem, dla innego bedzie codzienoscia. Ludzie sa rozni i mysle, ze warto to szanowac. Nie sadze, zeby byl sens tworzenia jakiejs swietej 'normy', pachnie mi to Pol Potem.Kazdy dobiera sobie znajomych czy otoczenie wedle gustu, dla jednego moze byc akceptowalne bekanie, pierdzenie czy szturchanie, dla inych to bedzie neurotyczna reakcja na 'normalne' zachowania, i tu bym zakonczyl.
    • hatroha Re: problem z bezpośredniością 28.10.12, 10:50
      > Jest jakiś sposób na to?

      Tak, dojdziesz do punktu w którym Twoje paplanie tak cię upokorzy, że nie będzie na ziemi człowieka, któremu miała ochotę powiedzieć nawet dzień dobry.
      • hatroha Re: problem z bezpośredniością 28.10.12, 10:52
        Dziecko gdy chce zwrócić na siebie uwagę, mówi że go pindol boli
    • xen-io jest sposob 28.10.12, 21:33
      nazywa sie to kultura osobista....jak chcesz powiedziec ludziom coś spontanicznie....to co myslisz w danej chwili ..to niech to bedzie tylko mile....zle mysli zachowaj dla siebie....poprostu milcz

      a najlepiej to postaw sie w sytuacji osoby, ktora to zle wysluchuje od ciebie....mysle ze zaraz odechce ci sie ludzi obrazac
    • to.niemozliwe Re: problem z bezpośredniością 29.10.12, 05:50
      Mysle, ze masz dobre umiejetnosci obserwacyjne i mowisz im rzeczy, ktore sa w duzym stopniu oparte na prawdzie.
      Niestety, wiekszosc ludzi buduje swoj wizerunek, ktory od tej prawdy moze odbiegac, i to znacznie. Mowiac im wprost i komentujac naruszasz ich wewnetrzna spojnosc, np. wytykajac wyparte emocje. Paradoksalnie, byc moze sama u siebie je rozpoznajesz, wypierasz i pietnujesz u innych? To normalny mechanizm, swoje problemy u innych widzi sie wyjatkowo wyraznie. Wyjsciem bylyby trzy kwestie: lepsze samopoznanie, dostrajanie sie w komunikacji do innych (bo mowisz im w ich psychicznej przeciwfazie) oraz ocenianie i widzenie innych przez pryzmat szacunku i milosci.
      • kropidlo5 Re: problem z bezpośredniością 29.10.12, 11:02
        to.niemozliwe napisał:

        > Mysle, ze masz dobre umiejetnosci obserwacyjne i mowisz im rzeczy, ktore sa w d
        > uzym stopniu oparte na prawdzie.
        > Niestety, wiekszosc ludzi buduje swoj wizerunek, ktory od tej prawdy moze odbie
        > gac, i to znacznie. Mowiac im wprost i komentujac naruszasz ich wewnetrzna spoj
        > nosc, np. wytykajac wyparte emocje. Paradoksalnie, byc moze sama u siebie je ro
        > zpoznajesz, wypierasz i pietnujesz u innych? To normalny mechanizm, swoje probl
        > emy u innych widzi sie wyjatkowo wyraznie. Wyjsciem bylyby trzy kwestie: lepsze
        > samopoznanie, dostrajanie sie w komunikacji do innych (bo mowisz im w ich psyc
        > hicznej przeciwfazie) oraz ocenianie i widzenie innych przez pryzmat szacunku i
        > milosci.

        alez grzecznosc czy dyplomacja wlasnie na tym polega, ze nie mowi sie 'prawdy'. Nie mowienie klamstw czy insynuacji to juz 'wyzsza szkola jazdy' i ociera sie o obraze lub pomowienie. Tutaj natomiast jest kwestia, po co mowic taka 'prawde', czemu to sluzy, czy sluzy itp.

        Szczegolnie ryzykowne sa tego typu uwagi czynione publicznie, jesli juz chcialbym cos powiedziec, to wybralbym forme w cztery oczy. Z reguly dana osoba o tym i tak wie, ale jesli juz.

        'Kiedy ty w koncu znajdziesz dziewczyne/chlopaka' wobec osoby samotnej w wieku powyzej 30tki, czy tez 'wzialbys sie do roboty' wobec kogos, kto malo zarabia cyz nie pracuje- to sa tego typu uwagi. No chyba, ze jest w tym jakis humor, delikatnosc, ale to ryzykowne.
    • l.witch.l Dodam, ze.... 29.10.12, 12:36
      mam problem ze zbyt łatwym mówieniem ludziom wprost tego co w danej chwili myślę na temat ich zachowania. Staram się nad tym pracowac ale nie bardzo wychodzi.
      Za szybko i za łatwo wypowiadam się o jakiejś osobie, mowiąc jej bez ogródek co jest wg mnie jest nie tak. Czasami jest to na pewno nietaktowne, a nawet przykre. W tym co mówię zazwyczaj coś jest, bo większośc znajomych tak uważa.


      Jest roznica pomiedzy mowieniem tzw. prawdy innym w oczy, a krytykanctwem, ktore zahacza o pospolite chamstwo. A ktore zalicza sie do zlosliwosci, a osoby poslugujace sie takowa metoda, zalicza sie do TOKSYCZNYCH...

      Moze najpierw upewnij sie, czy ktos ma ochote wysluchac twojej tzw. prawdy i twojej oceny. Jezeli nie, to kazde samowolne wpuszczanie sie na ten teren, jest zlosliwoscia i agresja, ktora przekracza granice drugiej osoby. I raczej sluzy tobie, a nie temu komus, bo wtedy poprawiasz sama na tle tego kogos, swoj wizerunek. To siebie wtedy projektujesz, a nie pomagasz drugiej osobie.

      Freud, powiedzial, ze czym slabsze ego, tym wieksza i silniejsza projekcja. Mysle, ze jezeli strzelasz tak z ptaszka, bez glebszej refleksji, czy wiedzy, to raczej nie o prawde chodzi, a o to co juz pisalam: o brak empatii i poszanowania praw drugiej osoby...inaczej mowiac jest takie zachowanie tez i narcystyczne...

      Wiekszosc ludzi widzi sprawy i wydarzenia podobnie, nie oznacza, to jednak, ze ta wiekszosc ma monopol PRAWDE i racje. Tak sie sklada, ze wedlug badan psychologicznych, to co widzi wiekszosc ludzi oznacza jedynie: przecietnosc, srednia widzenia. Nie oznacza to obiektywnosci, ani glebszego konkretu. Jezeli twoja 'ocena' danej postawy jest taka jak u wiekszosci, to znaczy jedynie, ze jest MIERNA! I ma w sobie wiele do zarzucenia oraz niescislosci...

      Pomysl ile szkod wyrzadzilas ludziom wytykajac im 'winy' bledy...nie widzac calosci sprawy a uzurpujac sobie prawo do wytykania!

      P.S.
      Odp. kobzy16 zignoruje, nie jest to partner na serio rozmowy, niestety....:=)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka