14.12.12, 17:53
Można wygooglowac- ale ogólnie to lęk przed miłościa i bliskościa. Ktoś tak ma? Bo ja napewno i nie wiem jak się tego pozbyć...((( Dotarło do mnie ostatnio,że jeśli nie poradzę sobie z tym to umrę samotnie://// Może komuś udało sie tego pozbyć? Jak?
Obserwuj wątek
    • szczesliwy_pierozek Re: Filofobia 14.12.12, 18:46
      > jeśli nie poradzę sobie z tym to umrę samotnie:///

      zacznijmy od tego, ze ze umrzesz samotnie masz jak w banku. chyba ze w jakiejs katastrofie lotniczej albo w sekcie zbiorowe samobojstwo... hm, to jest dobre rozwiazanie, w tym drugim wypadku bedziesz czula bliskosc i milosc wspolsekciarzy ;-)
      • titta4 Re: Filofobia 14.12.12, 18:53
        No ok, zostałam przekonan, w takiem razie - zestarzeje sie samotnie lub co gorsza- będe zrzędliwa kula u nogi dla moich dzieci:/
        • lifeisaparadox Re: Filofobia 14.12.12, 18:57
          A jak wyglądało małżeństwo twoich rodziców i ich relacje z sobą? Może masz tam zły przykład na bliskość?
          • titta4 Re: Filofobia 14.12.12, 19:03
            Nie wiem tak naprawdę- moi rodzice nie żyją, mamy nawet nie pamietam.
            Pewnie to tez jakos lezy u podstaw ...ale ja chcę po prostu sie tego pozbyć:(((Zdroworozsądkowe przekonywania nie działają....ja wszystko wiem ale i tak uciekam:(
            • lifeisaparadox Re: Filofobia 14.12.12, 19:20
              To już jest sprawa dla psychologa, może też nie do końca świadomie nie lubisz pewnych typów a oni lubią ciebie i tak to się kręci. Nie warto wszystkiego lokować w sobie jako źródle wszystkich problemów bo zrobisz sobie wodę z mózgu, musi być balans.
    • facettt alesz zwykla Sympatia zupelnie wystarczy 14.12.12, 20:00
      do tanga i przytulanga.
      dej se spokoj z ta Miloscia i bedziesz miala problem z glowy.
      • titta4 Re: alesz zwykla Sympatia zupelnie wystarczy 14.12.12, 20:04
        No widzisz- nie zawsze wystarczy, też tak myslałam i skończyło się to bardzo kiepsko:/
        O psychologu myslę, ale zanim sensownego znajdę...
        Naprawde tylko ja tak mam?;(
        • to.niemozliwe Re: alesz zwykla Sympatia zupelnie wystarczy 14.12.12, 20:15
          Z pewnoscia wiecej osob sie z tym zmaga.
          A jak Ci idzie z ludzmi, np. wspolpraca, kiedy ta bliskosc nie jest konieczna - praca, znajomi, hobby, rodzina?
          Lubisz rozne okazje rodzinne? Imieniny cioci, urodziny brata, itp...?
        • facettt Re: alesz zwykla Sympatia zupelnie wystarczy 14.12.12, 23:04
          titta4 napisała:
          > Naprawde tylko ja tak mam?;(

          nie.. polowa kobiet tak mysli... ze Milosc Ci wszystko wybaczy...
          a przecie to nieprawda.
          ale na glupote choruja tesz inni.
          polowa mezczyzn mysli, ze pieniondz zalatwi wszystko...
          a przecie to nieprawda tesz ...
    • to.niemozliwe Re: Filofobia 14.12.12, 20:10
      Jak sie ten lek objawia u Ciebie?
      • titta4 Re: Filofobia 14.12.12, 20:20
        No własnie absurdalne jest to ,że jestem bardzo kontaktowa osobą- mam przyjaciół, jestem - myslę- dosyc lubiana, mam szerokie grono znajomych a w pracy tez ludzie mnie chyba lubią:)
        Wchodze w relacje bliższe bardzo łatwo....a gdy sie zaciesniają i robi sie ...gorąco- uciekam w panice. Nie umiem tego zmienić:(((( W ostatnich latach miałam, ze 4 próby "przyjaźni" damsko- męskiej, wszystkie zakończyły sie tak samo:(
        Obecnie mam znowu to samo- teraz naprawdę bym chciała. I nie umiem:(((
        • to.niemozliwe Re: Filofobia 14.12.12, 21:14
          Co to znaczy "uciekam"? Przestajesz odbierac telefony? Wymigujesz sie od spotkan?
          • eskimoska88 Re: Filofobia 14.12.12, 21:20
            to.niemozliwe napisał:

            > Co to znaczy "uciekam"? Przestajesz odbierac telefony? Wymigujesz sie od spotka
            > n?

            Ja też uciekam. Zakochałam się w kimś, kogo znałam wcześniej w pracy, a teraz boje się spotkać na stopie prywatnej.
          • titta4 Re: Filofobia 14.12.12, 21:40
            Najczęściej uciekam zupełnie dosłownie- jesli np jest gęsta sytuacja to- wychodze szybko. Jakiś jednoznaczny gest, wyznanie- też. Telefony odbieram, ale unikam trudnych tematow.
            Robi sie to dla mne strasznie trudne-wiem,że jesl tego nie zmienię to bedzie dramat. Byłam juz w związku (małżństwo) z osobą , której nie kochałam i też okazało sie to porażką- nie tylko dla mnie niestety:(
            Myślę,że panicznie boję sie zależności od drugiej osoby.I nie wiem, jak to zwalczyć:(
        • lifeisaparadox Re: Filofobia 14.12.12, 22:35
          A nie jest to czasem tak, że trzymasz się jakiejś roli, wyobrażeń o tym jak należy się zachowywać i jaką być w towarzystwie, a nie jest to autentyczność? I w takim bliższym poznaniu, musiała byś pokazać wszystkie swoje dobre i złe strony?
          • titta4 Re: Filofobia 14.12.12, 22:46
            Może trochę tak..mimo otwartości i generalnie spontaniczności może uważam, że po głębszym poznaniu nie będe warta uwagi? Nie wiem sama. Ale relacje przyjacielskie, tez wymagające otworzenia sie jakoś mi sie udają...Nie rozumiem:(
          • eskimoska88 Re: Filofobia 14.12.12, 23:28
            lifeisaparadox napisał:

            > A nie jest to czasem tak, że trzymasz się jakiejś roli, wyobrażeń o tym jak nal
            > eży się zachowywać i jaką być w towarzystwie, a nie jest to autentyczność? I w
            > takim bliższym poznaniu, musiała byś pokazać wszystkie swoje dobre i złe strony
            > ?

            chyba w moim przypadku trafiłes w sedno
            • lifeisaparadox Re: Filofobia 15.12.12, 01:51
              eskimoska88 napisała:

              > lifeisaparadox napisał:
              >
              > > A nie jest to czasem tak, że trzymasz się jakiejś roli, wyobrażeń o tym jak
              > > należy się zachowywać i jaką być w towarzystwie, a nie jest to autentyczność?
              > > I w
              > > takim bliższym poznaniu, musiała byś pokazać wszystkie swoje dobre i złe strony
              >
              > chyba w moim przypadku trafiłes w sedno

              Patrzyłem na cechy osobowości narcystycznej, mam taką osobę w rodzinie i po prostu rzuciłem okiem. Tak się zastanawiam czy to nie jest coś w ten sposób właśnie, że osoba tak wychowana, do nie przyznawania się do słabości które są tylko i wyłącznie traktowane jako coś złego, a wychwalana i modelowana na osobę o jakiś tam górnolotnych wartościach, po prostu jest zupełnie pozbawiona rozwoju, a wręcz wychowywana dokładnie w przeciwnym kierunku do właściwego. Właściwe jest radzenie sobie ze słabościami w sposób wyrozumiały, z akceptacją i ich dobrym obejściem się, a tutaj jest model odwrotny, potępienie słabości i przymus doskonałości.
              W ten sposób ktoś jest takim aktorem, który tą doskonałość odgrywa i wyobraża sobie, oczarowuje ludzi, fantazjuje na temat górnolotnych rzeczy, ale nie ma dla siebie żadnej wyrozumiałości w kwestiach słabości i niedoskonałości. Tak samo też patrzy na ludzi i ich słabości, ale także takich, którzy zbliżając się musieli by zobaczyć zupełnie inny obraz tej osoby, słabości z których naturalnie należy budować swój pozytywny rozwój. A tutaj jest pustka.
              Dlatego żeby zachować wizerunek, osoba unika zbytniej bliskości i tych obszarów, gdzie mogła by się wydawać słaba i niekompletna.
              Na ogół ludzie ten brak kompletności potrafią sobie uzupełnić wzajemnie i to też jest działanie w przeciwną stronę, takie unikanie bliskości.

              Zaufanie jest ciężko mieć do kogoś obcego, jeśli ma się złe podejście do siebie i swoich słabości, zaczerpnięte z rodzinnego domu - a to tam jest najbliższa znana forma zaufania, to co dopiero jak obca osoba wydaje się zbliżać ze swoją "złą oceną moich słabości".
              To jest naprawdę przykre i ja też mam dużo z takich deficytów właśnie, denerwuję się gdy mam powiedzieć że coś mnie przerasta czy nie daję sobie rady, albo ma wyjść/wychodzi że nie jestem taki doskonały jak sobie wyobrażam, a prę na bycie perfekt. To jest po prostu obraz życia, jak bardzo mocno takie rzeczy można mieć utrwalone i nie rozumieć nic innego. Później jest tylko zachowanie obronne, gdy ktoś próbuje powiedzieć że coś jest nie tak jak powinno być.
              To jest krzywda na całe życie, chyba że ktoś potrafi się zmienić i to sobie wyprostować w ciągu dalszego życia.
              • eskimoska88 Re: Filofobia 15.12.12, 16:07
                lifeisaparadox napisał:

                > Patrzyłem na cechy osobowości narcystycznej, mam taką osobę w rodzinie i po pro
                > stu rzuciłem okiem.

                może jestem narcystyczna

                Tak się zastanawiam czy to nie jest coś w ten sposób właśnie, że osoba tak wychowana, do nie przyznawania się do słabości które są tylko i wyłącznie traktowane jako coś złego,

                tak było

                a wychwalana i modelowana na osobę o jakiś tam górnolotnych wartościach, po prostu jest zupełnie pozbawiona rozwoju, a wręcz wychowywana dokładnie w przeciwnym kierunku do właściwego. Właściwe jest radzenie sobie ze słabościami w sposób wyrozumiały, z akceptacją i ich dobrym obejściem się,

                nie umiem tak

                a tutaj jest model odwrotny, potępienie słabości i przymus doskona
                > łości.

                tak

                > W ten sposób ktoś jest takim aktorem, który tą doskonałość odgrywa i wyobraża s
                > obie, oczarowuje ludzi, fantazjuje na temat górnolotnych rzeczy, ale nie ma dla
                > siebie żadnej wyrozumiałości w kwestiach słabości i niedoskonałości.

                dokładnie

                Tak samo też patrzy na ludzi i ich słabości, ale także takich, którzy zbliżając się musi
                > eli by zobaczyć zupełnie inny obraz tej osoby, słabości z których naturalnie na
                > leży budować swój pozytywny rozwój. A tutaj jest pustka.
                > Dlatego żeby zachować wizerunek, osoba unika zbytniej bliskości i tych obszarów
                > , gdzie mogła by się wydawać słaba i niekompletna.

                to dobra diagnoza

                > Na ogół ludzie ten brak kompletności potrafią sobie uzupełnić wzajemnie i to te
                > ż jest działanie w przeciwną stronę, takie unikanie bliskości.
                >
                > Zaufanie jest ciężko mieć do kogoś obcego, jeśli ma się złe podejście do siebie
                > i swoich słabości, zaczerpnięte z rodzinnego domu - a to tam jest najbliższa z
                > nana forma zaufania, to co dopiero jak obca osoba wydaje się zbliżać ze swoją "
                > złą oceną moich słabości".

                tak, boje się czyjejś krytyki

                > To jest naprawdę przykre i ja też mam dużo z takich deficytów właśnie, denerwuj
                > ę się gdy mam powiedzieć że coś mnie przerasta czy nie daję sobie rady, albo ma
                > wyjść/wychodzi że nie jestem taki doskonały jak sobie wyobrażam, a prę na byci
                > e perfekt. To jest po prostu obraz życia, jak bardzo mocno takie rzeczy można m
                > ieć utrwalone i nie rozumieć nic innego. Później jest tylko zachowanie obronne,
                > gdy ktoś próbuje powiedzieć że coś jest nie tak jak powinno być.
                > To jest krzywda na całe życie, chyba że ktoś potrafi się zmienić i to sobie wyp
                > rostować w ciągu dalszego życia.

                ale jak?
                • lifeisaparadox Re: Filofobia 15.12.12, 16:29
                  eskimoska88 napisała:

                  > > To jest krzywda na całe życie, chyba że ktoś potrafi się zmienić i to sob
                  > ie wyp
                  > > rostować w ciągu dalszego życia.
                  >
                  > ale jak?

                  Każdy narcyz pewnie chciałby samodzielnie, w związku ze swoim wizerunkiem samodzielnej doskonałości bez zajmowania się słabościami, a co gorsza w oczach innych osób i przyjmowania ich metod i rozwiązań :) a jeśli nawet, to na krótko i bez zależności, aplikować samodzielnie po usłyszeniu paru wskazań. No bo inaczej, tak intymnie i całościowo, no to słabość, poczucie pustki jako kontakt intymny, a takie zaufanie i dobry kontakt umożliwia dobrą terapię właśnie.
                  Nawet kontakt z ludźmi dobrze nastawionymi, tą pustkę może wypełnić czymś zupełnie nowym i nieznanym. Ale tam jest ta rana narcystyczna i przyczyna powstania tej osobowości. Stąd ucieczka przed czymś takim i dalej tkwienie w wyobrażeniach o wspaniałości, o wspaniałej miłości, przecenianie znaczenia kontaktów z ludźmi na zasadzie wyobraźni. A ta rana i pustka uniemożliwia faktyczny kontakt, stąd zawsze zostaje sama wyobraźnia i dystans.

                  To jest taki ułamek terapii, moimi słowami. Cały proces, no to już jest podjęcie świadomie terapii gdy się faktycznie wie co jest właściwe.
                  • titta4 Re: Filofobia 15.12.12, 16:52
                    Mądrze napisane, niestety...cos w tym jest. Czyli terapia jedynie? nie ma sensu samodzielnie analizować? a co z innymi, dobrymi przeciez relacjami, które sie dzieją? Tylko ten jeden aspekt szwankuje...
                    • lifeisaparadox Re: Filofobia 15.12.12, 17:10
                      Dziękuję. Nie wiem wszystkiego, znam trochę na wyrywki różne sprawy i próbuję też tak sobie to różnie interpretować. Psychologia to całe studia, multum osobowości, problemów, objawów, podtypów, metod radzenia sobie z takimi ludzkimi sprawami.
                      Jeden potrzebuje dużo więcej, drugi dużo mniej. Ale nie wiem jak to tobie się wpasowuje i czy coś polepsza takie przeczytanie jakiegoś spostrzeżenia na forum. To chyba każdy sam w sobie czuje co mu potrzeba a co nie.
                      • titta4 Re: Filofobia 15.12.12, 17:51
                        Pomaga, choc niemiłe jest...rana, gdy sie ja rozgrzebuje boli przecież.czuje jednak,że chcę- tym razem chcę naprawde cos zmienić. I wiem,że nie ma gotowej recepty, pigułki na deficyty- ale jakaś droga musi przeciez być....Ciągle liczę,że odezwie sie też ktoś, komu sie to udalo przepracować.Potrzebuje wiary że to sie może udać...
                        • lifeisaparadox Re: Filofobia 15.12.12, 20:15
                          Dużo prościej jest poddać się terapii z poglądowym zrozumieniem, niż próbować to ogarnąć wszystko samemu. Żeby chociaż ruszyć jakąś wajchę, to jest bardzo dużo pracy i nikt nie ma z górki.
                          Mnie się udaje trochę ruszyć temat ze sobą samym, ale tylko dlatego że jestem w sytuacji podbramkowej i widzę że wszystko jest nie tak jak powinno. Zaczynam się budzić na ten świat i na czym on właściwie stoi, wiele osób po prostu poddaje się i odlatuje, albo tak mocno się zaciśnie w swoim bronieniu sfery newralgicznej i walce ze światem, że cały zespół dobrych terapeutów niewiele pomoże.
                          Kiedyś byłem zwolennikiem psychiatrii i połykania tabletek, ale dzisiaj widzę że nie ma w tym głębi. Można wierzyć w neuroprzekaźniki i budować koncepcje chemiczne, ale pod tym jest dużo więcej do zrobienia i tak naprawdę wszystko zależy co kogo zadowala i pozwala funkcjonować wystarczająco do oczekiwań.

                          Mam parę takich psychologicznych spostrzeżeń i dłubię wokół nich. Ale wydaje mi się że to jest to.
                    • szaman.ka Re: Filofobia 15.12.12, 20:37
                      Sama tego nie rozbierzesz
                      .Prawdopodobnie przyczyny Twojego lęku tkwią w dzieciństwie. Powinnaś się poddać psychoterapii psychodynamicznej.
                      Dobrze poprowadzona terapia na pewno Ci pomoże.
    • eskimoska88 Re: Filofobia 14.12.12, 21:18
      Ja też tak mam, boje się być w bliskim związku z osoba, która kocham.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka