bp377
20.03.13, 15:52
Z tymi ludźmi to jest tak: Wśród ludzi czuję się niepewnie, jestem niezaradny, nie potrafię otworzyć ust, odezwać się - są też tacy co do których czuję wstręt, obrzydzenie, agresję i.... tu najgorsze STRACH.
A więc ci,którzy są nic niewarci dla Mnie otrzymują ode Mnie to czego chcą "szacunek" - po prostu zamykają Mi usta swoimi szyderstwami pod Moim adresem, śmianiem się ze Mnie w Mojej obecności i zaprzeczaniem, że to robią: po prostu potwory, z którymi Ja sobie nie radzę - nie potrafię się bronić. Ostatnio stwierdzono, że mam chorobę psychiatryczną: CHAD, biorę leki, chodzę do psychologa. Stwierdzono,że jestem uległy nie asertywny - stąd Moje nieszczęścia. Nie chcę nie lubić ludzi, ale chyba tak jest. Nie czuję się wśród Nich dobrze, wolę samotność, nie mam przyjaciół, nigdy nie miałem dziewczyny, a obecnie (niestety jestem dorosły) kobiety - i nie jestem pewny czy chcę mieć. Po prostu całe życie jestem sam.
Najgorszy jest strach i niechęć do ludzi. Jak mam ciężkie dni (depesja) to wprost nie mogę z niektórymi gadać (a raczej z większością).
Chcialbym wiedzieć czy ma ktoś podobne problemy. Teraz jest lepiej: kiedyś wszyscy byli dla Mnie żli, obecnie jestem mocno zraźony do niektórych ludzi.