Dodaj do ulubionych

nienawiść do rodziców

02.04.13, 22:07
Problem tkwi w tym,że wszystko mgliście pamiętam i w zasadzie,mogę snuć podejrzenia kto w dzieciństwie mnie molestował.Odpychałam od siebie te zdarzenia ,ale co jakiś czas powracają te obrazy i nurtuje mnie skąd u kilkuletniego dziecka świadomość o seksie,dziwne zabawy lalkami,niechęć do taty gdy mnie przytulał,nie lubiłam jak brał mnie na kolana.Mgliście pamiętam jak byłam u babci i ktoś mnie przytulał w ,,ten ''sposób,i dotykał w te miejsca.Nie wiem czy to chrzestny,czy to tata.Podobno na widok chrzestnego też płakałam.Poza tym traktowanie mamy w latach nastoletnich,też było straszne,częste sprawdzanie mnie,czytywanie moich pamiętników,podśmiewanie się,krytykowanie.Byłam zakompleksiona,trudno było mi mieć normalne relacje z rówieśnikami.W szkole średniej jakoś wszystko się normowało,starałam się prowadzić normalne życie,poznawać nowych ludzi.Zdarzenia z dzieciństwa co jakiś czas pojawiały się w myślach do dziś.Dziś jestem mężatką,mam męża,jestem szczęśliwa i stale to wszystko odpycham od siebie,nie miałam problemów w pożyciem z mężem,ale niestety wyznanie mojej siostry parę miesięcy temu rozjaśniło wszystko.Ona również wyznała,że ojciec przychodził do niej w nocy,jak miala 5,6 lat i dotykał je w te miejsca,trwało to rok.Wtedy rozjaśniło mi się wszystko,że faktycznie przychodził w nocy i wchodził do jej lóżka,ja zamykałam mocno oczy,uszy,żeby nic nie słyszeć,paraliżowało mnie coś.Żałuje że milczałam,że nie reagowałam,nie wiem dlaczego,tak niewyraźnie to pamiętam:(
Siostra twierdzi,że nie wierzy,żeby matka nic nie kojarzyła,żeby nie zauważyła po co on chodzi do nas.Mam w sobie nienawiść do nich,czasem niedowierzanie czy aby słusznie osądzam,ale zbyt dużo faktow,zachowań na to wskazuje.Teraz jeszcze bardziej mnie to gryzie i mam ochotę to wszystko im wykrzyczeć,nie wiem czy mama uwierzy,czy warto po tylu latach to powiedzieć,też miałabym wyrzuty,że jeżeli nic nie wie,że coś by się jej stało czy nawet temu ojcu,mimo wszystko to źle bym się czuła mając na sumieniu ich,ale chęc powiedzenia im w oczy że nie jest tak super jak oni myślą jest coraz silniejsza .Nie wiem czy warto,siostra jest teraz w ciąży,uważa że nie warto tego ruszać,ale ja już teraz mając pewność to nie mam ochoty milczeć co ich widzę,to mam ochotę wygarnac mu kim jest.
Obserwuj wątek
    • bbb-333-111 "wygarnianie rodzicom" nie załatwi problemu 03.04.13, 10:47
      Nie sądzę, by powiedzenie rodzicom, że pamiętasz co się działo w dzieciństwie -dało Ci ulgę i spowodowało, że spadnie ciężar jaki nosisz w sobie; siostra -jak wnioskuje z Twoich słów -lepiej to znosi ; czy sobie poradziła ? nie wiadomo; dobrze, że rozmawiacie na ten temat ze sobą; jednakże sądzę, że mogłabyś udać się do specjalisty; to pewnie wymaga "przepracowania" w dłuższym okresie czasu; sam fakt-jak mówisz- że źle byś się czuła jakby im ( rodzicom) się coś stało- świadczy, że nie wszystko w Tobie zostało zniszczone; mam na myśli wrażliwość na drugiego człowieka; nie pielęgnuj w sobie nienawiści- a wręcz przeciwnie-popracuj ze specjalistą np.psychologiem czy psychiatrą - aby spróbować odrzucić nienawiść; to uczucie samo w sobie niszczy Ciebie;
      odważ się udać do kogoś, kto może Ci pomóc; samemu trudno takie rzeczy sobie poukładać

      Pozdrawiam

      PS. A tak na marginesie to bardzo szkoda, że tak wiele mówi się o edukacji, a nikt nie ma odwagi wprowadzić do szkoły zagadnień związanych z rodzicielstwem i wychowaniem; bo zapewne wielu przyszłym-ewentualnym rodzicom wiedza z tego zakresu pozwoliłaby uniknąć błędów i uświadomiła jaką krzywdę mogą uczynić swoim dzieciom -choćby ukrywając pewne zachowania ( tu mam na myśli matkę ).


    • lifeisaparadox Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 12:07
      Nie wiem czy nie możecie z tego zrobić sprawy karnej, gwałt na dziecku to jest zbrodnia i masz pełne prawo do bronienia swojej osobistej integralności, razem z siostrą. Jesteście we dwie, macie wsparcie w sobie i otoczeniu które takie sprawy traktuje poważnie.
      Takich rzeczy się nie wyrzuca z pamięci, nie ulega im ani nie daje przyzwolenia na istnienie w sferze międzyludzkiej.

      Tu możesz przeczytać o historiach takich jak twoja:
      www.wiadomosci24.pl/artykul/krzywda_bez_przedawnienia_42401.html
      Ja polecał bym ci rozmowę z psychologiem na ten temat bo to są rzeczy ważne dla własnej integralności.
      • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 17:00
        lifeisaparadox napisał:

        > Nie wiem czy nie możecie z tego zrobić sprawy karnej, gwałt na dziecku to jest
        > zbrodnia i masz pełne prawo do bronienia swojej osobistej integralności, razem
        > z siostrą. Jesteście we dwie, macie wsparcie w sobie i otoczeniu które takie sp
        > rawy traktuje poważnie.
        > Takich rzeczy się nie wyrzuca z pamięci, nie ulega im ani nie daje przyzwolenia
        > na istnienie w sferze międzyludzkiej.
        >
        > Tu możesz przeczytać o historiach takich jak twoja:
        > www.wiadomosci24.pl/artykul/krzywda_bez_przedawnienia_42401.html
        > Ja polecał bym ci rozmowę z psychologiem na ten temat bo to są rzeczy ważne dla
        > własnej integralności.
        To się stało wynika z tego jak miałysmy,5,6 lat no i dziś mamy ok 25 ,26 lat i ta sprawa to chyba jest przedawniona,poza tym sama nie wiem czy chcialabym to ruszać,obawiam się raczej że cała rodzina nam nie uwierzy,bo przecież dla otoczenia wszystko było takie super nasza rodzina i teraz taka sprawa wychodzi?:( widze też ,że moja siostra mogłaby się nawet wycofać,ona nie chce tego ruszać,twierdzi że skoro tyle z tym żyla i nikomu nie mowiła to tak niech zostanie,ona bedzie spokojniejsza,ja natomiast mam mieszane uczucia.Raz chcę to wygarnąć,żeby wszyscy wiedzieli a innym razem ogarnia mnie wstyd i żal,że nie chciałabym tak uprzykrzyć imżycia,żetoich sumienie żez tym żyją i to jest wystarczająca kara.
        • lifeisaparadox Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 17:35
          Jak masz żony, których mąż pije i je bije, które nabierają wody w usta i zamieniają się w zmorę skołtunioną w sobie, po cichu przemykającą na uboczu. To masz podobne rodzinne uwarunkowanie, sytuację, z tym chorym trzymaniem spraw rodzinnych w sobie, a przecież żyjemy w jednym świecie i jesteśmy społeczeństwem które funkcjonuje razem i dzielimy się ze sobą wszystkim. Tak też wygląda terapia grupowa, gdzie ludzie będący na uboczu, włączają się we wspólny obieg społeczny.
          Po to jest też prawo, które wyraża odczucia większości społeczeństwa, poglądy i rozumienie, a twój ojciec to pospolity przestępca, margines który was gwałcił.
          Ja uważam że trzymanie takich rzeczy z dala od światła dziennego i przy braku rozwiązania tych problemów, to po prostu ten sam sposób funkcjonowania psychiczno-emocjonalnego przekażesz dzieciom i nie ma w tym żadnej krzywdy w sensie dokonania czegoś na dzieciach. To jest po prostu spadek wrażliwości po rodzicach. Mówią że niedaleko pada jabłko od jabłoni, tak jest niestety jeśli nie poddajemy się oczyszczeniu. Ty to właśnie zaczęłaś robić na tym forum, otworzyłaś ten problem, pokazałaś go i nazwałaś, a sądzę że jeszcze wiele możesz zrobić dla siebie w terapii, to wszystko przekazujemy naszemu potomstwu później.
        • aqua48 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 18:03
          ni-sia84 napisał(a):

          > To się stało wynika z tego jak miałysmy,5,6 lat no i dziś mamy ok 25 ,26 lat i
          > ta sprawa to chyba jest przedawniona,poza tym sama nie wiem czy chcialabym to r
          > uszać,obawiam się raczej że cała rodzina nam nie uwierzy,bo przecież dla otocze
          > nia wszystko było takie super nasza rodzina i teraz taka sprawa wychodzi?

          Takie sprawy się nie przedawniają, z resztą możesz zapytać jakiegokolwiek adwokata. Zadanie pytania o szanse wygranej oraz koszty wniesienia takiej sprawy do sądu nie jest równoznaczne z wystąpieniem do sądu.
          To czy rodzina Wam uwierzy w przypadku upublicznienia całej sprawy jest innym problemem. I ja zastanawiałabym się czy zależałoby mi na rodzinie, która nie uwierzyłaby.
          • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 18:12
            Dokładnie,tak powinno być,skupić się na swoim kręgu,swojej rodzinie i nie zaprzątać sobie nimi głowy.Sami pewnie wiedzą co się stało i mogą siebie winić za tą chorą sytuację.Ciężkie to wszystko,przez to co się stało,ich toksyczność jazdy jakie nam zafundowali,cięzko było i cieszę się że na swojej drodze spotkałam dobrego męża,choć on w to wszystko do końca nie dowierza i daży raczej żeby kontakty były bo były,ale nie aż tak zażyłe.Odpycha też od siebie te mysli,jest to też dla niego ciężka sytuacja,żeby się przestawić.
          • lifeisaparadox Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 18:52
            Postępowanie karne, bo mówimy tutaj o przestępstwie, podlega prokuraturze i nie jest obwarowane żadnymi opłatami ani wymogami innymi niż zeznania i dochodzenie w tej sprawie przez prokuratora, to on też stawia zarzuty.
            Nie wiem czy sprawa ewentualnego odszkodowania za krzywdy, koszta terapii itd. to już nie będzie sprawa dla adwokata i wtedy można wyrównać rachunki po całości.
    • kim-ja-jestem Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 12:27
      Każdy kto grzebie w przeszłości może się tylko nią ubabrać. Życie jest tu i teraz, a to co jest przeszłością nie istnieje - to tylko wspomnienie a nie życie na prawdę.
      Zwróć uwagę co przynosi Tobie rozdrapywanie starych ran - życie przeszłością: wzbudzasz w sobie złość, winę, niechęć, nienawiść - a więc tylko negatywne rzeczy. To co było w przeszłości przywracasz do chwili obecnej i w ten sposób powodujesz cierpienie i ból w teraźniejszości - to niczemu poza bólem i cierpieniem nie służy. Pozwól więc przeszłości odejść i przebacz innym to co Tobie uczynili, bo inaczej zabierzesz to ze sobą nawet po odejściu z tego świata.
      Wybór należy do Ciebie - albo będzie to piękną lekcją przebaczenia albo koszmarem wciąż przeżywanym na nowo.
      Pozdrawiam z miłością
    • szaman.ka Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 12:59
      Ja myślę,że warto dla zdrowia Twojego i Waszej rodziny powiedzieć o tym,co Was boli.
      Kim ja-jestem twierdzi,że nie warto grzebać się w przeszłości.Ma rację,że nie warto.
      Byś jednak mogła żyć teraźniejszością, musisz wyleczyć stare rany,a nie zalepiać je tylko plastrem,bo wtedy ropieją ciągle na nowo.Ukrywanie takich spraw i zamiatanie ich pod dywan nikomu w rodzinie nie służy.
      Wiem,że boisz się reakcji rodziców,ale to Wam działa się krzywda za ich przyczyną.Byłyście małymi, bezbronnymi dziećmi.
      Matki przeważnie wiedzą o tym,ale najczęściej zaprzeczają temu.
      • kropidlo5 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 13:37
        szaman.ka napisała:

        > Ja myślę,że warto dla zdrowia Twojego i Waszej rodziny powiedzieć o tym,co Was
        > boli.
        > Kim ja-jestem twierdzi,że nie warto grzebać się w przeszłości.Ma rację,że nie w
        > arto.
        > Byś jednak mogła żyć teraźniejszością, musisz wyleczyć stare rany,a nie zalepia
        > ć je tylko plastrem,bo wtedy ropieją ciągle na nowo.Ukrywanie takich spraw i z
        > amiatanie ich pod dywan nikomu w rodzinie nie służy.
        > Wiem,że boisz się reakcji rodziców,ale to Wam działa się krzywda za ich przyczy
        > ną.Byłyście małymi, bezbronnymi dziećmi.
        > Matki przeważnie wiedzą o tym,ale najczęściej zaprzeczają temu.

        Uwazam, ze rodzice niemal nigdy nie przyznaja sie do takich rzeczy, a nawet rzeczy wiele mniejszego kalibru, wiec oczekiwac 'przyznania sie' to wg mnie strata czasu i nerwow, a nawet dodatkowe nerwy, bo mozna wgrzebac sie w dodatkowe obwinianie przez rodzicow.

        W ogole rzadko kiedy ktos, kto zrobil cos naprawde zlego przyzna sie, bo albo nie uwaza ze to jest zle i zyje w klamstwie, albo zracjonalizuje, ze ktos 'zasluzyl' i sie uniewinni, albo calkiem wyprze z pamieci. Trzeba niesamowitych jaj by przyznac sie do ciezkich uczynkow.

        Najgorsze co czlowiek moze zrobic, i zarazem co czesto robi, to obwinianie samego siebie. Ktos musi byc winny- i najchetniej ja sam, a to droga w przepasc. wg mnie nalezy obwinic sprawce i natychmiast potem starac sie zrezygnowac z checi zemsty. TO bardzo trudne.


        Mysle, ze najwiekszym problemem, wbrew temu co mowi Kim Ja jestem, nie jest zycie przeszloscia, tylko lek przed przyszloscia. Przeszlosc dostarcza jedynie negatywnych wzorcow, ale co sie liczy to blokada przed dzialaniami. Zlamane zaufanie, ukradziona dziecieca niewinnosc, nabyta nieufnosc, strach, chec rewanzu, autodestrukcja.

        Najwiekszym problemem, z ktorym i ja sie borykam od lat, choc w sprawach znacznie mniejszego kalibru, jest cien osob, ktore dokonaly krzywdy, kory sie za nami wlecze, nawet jesli tej osoby dawno fizycznie nie ma, i to tego cienia sie trzeba pozbyc, ale ten cien to nie sama przeszlosc, tylko bledne wnioski z przeszlosci- ktore sa terazniejszocia.


    • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 15:44
      Dziękuję za odpowiedzi w tym temacie,wszystko wynika ,że najlepiej trzeba by było iść do specjalisty.Siostra ukrywała to przede mną tyle lat,jak mówila,bała się wysmiania że jej nie uwierzę,nie sądziła że ja też miałam podobne przeżycia.Ona nie chce rozmawiaćz nimi na ten temat,bo co to zmieni,choć cala ta sprawa rzutowała na jej stosunki z mężem,miała blokadę,całe szczęście że udało się i spodziewa się dziecka.Wydaje mi się,że jednak wcześniej czy poźniej cała ta sprawa wypłynie,ponieważ mąż siostry nie wyobraża sobie żeby jego dziecko miało cokolwiek z nimi wspólnego,więc jakoś to wszystko wyjdzie.Mój mąż również tak twierdzi ,że nie pozwoli na to żeby zostawić im dziecko pod opieke.Ja poroniłam co prawda,ale zastanawiam się,czy to też nie bedie rzutowało na moje wychowywanie dziecka,na ponowne zajście w ciążę,napewno nie wyobrażam sobie je skrzywdzić,ale czy będę dobrym rodzicem?Teraz otwierają mi się oczy jak rodzice chcieli nas od siebie uzależnić,jak mama kladła do glowy że nie powinno się nic mówić obcym co się dzieje w domu,jakby chcieli już nas uwrażliwić,żeby to nie wyszło na wierzch.Wczoraj po kolejnym wieczorze szarpaniny ze sobą co zrobic,dochodzę do ponownego wniosku,że grzebanie w przeszłości rodziny dlaczego tata tak się zachowuje,dlaczego tak robił,czy jego też w ten sposób skrzywdzono,nic mi to nie da a wręcz bardziej pewnie będę w tym wsiąknięta i tylko moj związek może na tym podupaść,skoro tyle lat z tym żyłam i skrupulatnie kryłam i zapominałam to teraz też powinnam była dać radę,Siostra nie chce słyszeć o żadnej terapii uznaje że nic jej to nie da,że poprostu nauczyła się z tym żyć.Może pocieszenie w tej sytuacji,że stało się to na tyle wcześnie,że slabo to pamiętam,co nie zmienia faktu ,że nie mieści mi się to w głowie jak mozna wlasne dzieci ,wogole jak mozna tak krzywdzić:( Mam mieszane uczucia,czasem nienawiść,ale w wiekszości żal.Z tego co wiem to ojciec w domu był nie doceniany ,ubijany,ale czy też byl molestowany...Czasem patrzę na niego i zastanawiam sie czy on wie czy pamięta co on wyprawiał,jaką bruzdę zostawił w nas,mysląc oswoim chorym zaspokojeniu.CZASEM myslę,żeby celowo poruszać przy nim temat pedofilii,żeby wiedział,,Hallo,ja pamiętam i nie akceptuje tego''Mama wątpię,żeby jednak ani trochę się nie domyslała,tym bardziej że kiedyś zapytalam,czy u taty w domu czasem nie było problemu molestowania.Ze zdziwieniem,zaprzeczyła że nic nie było,ale myslę że też dało jej to do myslenia,co ja tak drążę taki temat...
      Mam nadzieję,że wkrotce dojrzeje do tego,żeby iść do specjalisty,choć obawiam się że to wspominanie i spotkania więcej mi namieszają w życiu.
      • aqua48 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 16:10
        Iść koniecznie do dobrego terapeuty powinnyście obie i Ty i siostra. To nie są sprawy o których można łatwo zapomnieć, przebaczyć i już, a co więcej mogą rzutować również na los Waszych dzieci. Wasi mężowie maja rację, że takim dziadkom nie zostawia się dzieci pod opieką. Tak, nie tylko ojcu, matka też może swoje metody stosować w stosunku do wnuków.
        • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 16:21
          aqua48 napisała:

          > Iść koniecznie do dobrego terapeuty powinnyście obie i Ty i siostra. To nie są
          > sprawy o których można łatwo zapomnieć, przebaczyć i już, a co więcej mogą rzu
          > tować również na los Waszych dzieci. Wasi mężowie maja rację, że takim dziadkom
          > nie zostawia się dzieci pod opieką. Tak, nie tylko ojcu, matka też może swoje
          > metody stosować w stosunku do wnuków.

          W taki wypAdku,moga być w szoku i mieć żal,że ogranicza się im kontakt z wnukiem no i wtedy trzeba było by powiedzieć,,wiesz dlaczego tak jest,więc nie powinnaś mieć pretensji''napewno będzie lament i żal z ich strony,ale jeżeli wiedzą co i jak to nie powinni wcale się czepiać.Mam żal ogromny,że relacje nie będą normalne,jak to dziadkowie w wnukami,każdy bedzie dziwował,że to my jesteśmy wyrodne,że tak ich traktujemy ,ale kto nam uwierzy...
          • lifeisaparadox Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 16:41
            To że ktoś potrafi zgwałcić jest wynikiem zaburzonej wrażliwości, wytłumienia, a życie na takim poziomie uczuciowości jest czymś z rodzaju psychopatii. Psychopatologia po prostu, to macie w rodzinie moim zdaniem, bo zarówno wujek-chrzestny na którego widok płakałaś, jak i ojciec który tak się z wami obchodził jak z przedmiotem do zaspokojenia swoich chorych popędów, to jest właśnie głęboko zaburzona empatia. Uczucia wyższe są w wyparciu, otamowane, schowane pod betonową płytą takiego stylu poznawczo-behawioralnego.
            Tak też musiałaś się nauczyć czuć i przeżywać wszystkie inne sfery swojej uczuciowości, spojrzenie na świat, rozumienie i definiowanie rzeczywistości z takiego punktu odczuwania. Tak że myślę że masz tutaj gruby temat na terapię i na pewno nie ma w tym nic przesady. Jeśli ci zależy na takich korektach. Wszystko w twojej własnej sferze dążeń, nikt ci nie powie dokąd zmierzać, musisz się kierować swoimi odczuciami.
            • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 16:53
              lifeisaparadox napisał:

              > To że ktoś potrafi zgwałcić jest wynikiem zaburzonej wrażliwości, wytłumienia,
              > a życie na takim poziomie uczuciowości jest czymś z rodzaju psychopatii. Psycho
              > patologia po prostu, to macie w rodzinie moim zdaniem, bo zarówno wujek-chrzest
              > ny na którego widok płakałaś, jak i ojciec który tak się z wami obchodził jak z
              > przedmiotem do zaspokojenia swoich chorych popędów, to jest właśnie głęboko za
              > burzona empatia. Uczucia wyższe są w wyparciu, otamowane, schowane pod betonową
              > płytą takiego stylu poznawczo-behawioralnego.
              > Tak też musiałaś się nauczyć czuć i przeżywać wszystkie inne sfery swojej uczuc
              > iowości, spojrzenie na świat, rozumienie i definiowanie rzeczywistości z takieg
              > o punktu odczuwania. Tak że myślę że masz tutaj gruby temat na terapię i na pew
              > no nie ma w tym nic przesady. Jeśli ci zależy na takich korektach. Wszystko w t
              > wojej własnej sferze dążeń, nikt ci nie powie dokąd zmierzać, musisz się kierow
              > ać swoimi odczuciami.
              Taki człowiek się nie zmieni,wszystko jak czytam to napawa mnie przerażeniem,że trzeba będzie z tym walkę stoczyć,boję się że przez to będą złym człowiekiem,choć nie mam zapędów chorych,ale siostra rozmawiając ze mną nie ma ochoty na terapie,odsuwa to od siebie,wzdryga się na samą mysle,że nie chce o tym rozmawiać ,wspominać.
              Musze sobie z tym poradzić...
      • altz Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 17:03
        Sugerują Ci niektórzy, żebyście z siostrą przyklepały to wszystko, a przecież to jest dla Was ważne. Nie daj się! Trzeba się zebrać i wygarnąć prawdę rodzicom. Jeśli się pogniewają, to trudno, teraz to oni będą się tym martwić i o to chodzi! Nawalili, niech teraz mają! Czemu Wy macie się tym martwić? Bez kpin! :-) Taka zabawa z gorącym kartoflem.
        Ojciec nadużywał Waszej bezbronności, matka to ukrywała, a Wy macie teraz ich chronić i martwić się, żeby im smutno nie było? Bez jaj!
        Może nie wybaczysz, ale doznasz ulgi, a złość już jest i tak w Tobie i niepogodzenie się z tamtymi sytuacjami.

        Tylko nie daj się nabrać na numer z udawanym zawałem. :-D
    • l_witch_l Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 17:14
      Poszukac pomocy dla siebie, moze tez i dla siostry- w osrodkach dla ofiar molestowania seksualnego.

      Wazne jest aby przerwac to niszczace i wykanczajace psychicznie milczenie.
      Czesto jeszcze w Polsce pokutuje zasada: "Nie mow nikomu co sie dzieje w domu...."

      A przeciez to co sie stalo nie da sie zamiesc pod dywan. Takie przezycia i doswiadczenie ma wplyw na psychike.
      Sa tez i inne teorie, ktore sa za, aby sobie nic nie przypominac. Aby nie grzebac w pamieci a zapomniec wszystko...Ze ponoc tak jest lepiej...

      Sama zadecyduj.
      Z kolei jezeli chodzi o rodzicow- to mysle ze oni sie wszystkiego wypra...
      • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 17:36
        l_witch_l napisała:

        > Poszukac pomocy dla siebie, moze tez i dla siostry- w osrodkach dla ofiar moles
        > towania seksualnego.
        >
        > Wazne jest aby przerwac to niszczace i wykanczajace psychicznie milczenie.
        > Czesto jeszcze w Polsce pokutuje zasada: "Nie mow nikomu co sie dzieje w domu..
        > .."
        >
        > A przeciez to co sie stalo nie da sie zamiesc pod dywan. Takie przezycia i dosw
        > iadczenie ma wplyw na psychike.
        > Sa tez i inne teorie, ktore sa za, aby sobie nic nie przypominac. Aby nie grzeb
        > ac w pamieci a zapomniec wszystko...Ze ponoc tak jest lepiej...
        >
        > Sama zadecyduj.
        > Z kolei jezeli chodzi o rodzicow- to mysle ze oni sie wszystkiego wypra...
        No własnie..wyprą się a ja wyobrażając sobie jak to im wygarnę,że mama się przyzna że wiedziała,ojciec nie mam pojęcia jak to będzie...pewnie nic nie powie...Wyznanie siostry tak wszystko we mnie ożywiło,że często o tym myslę,bardzo często i tak jak wcześniej jakoś dążyłam do dobrych kontaktów,tak teraz nie potrafię i dużo mnie kosztują te spotkania z nimi.
        • aqua48 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 17:59
          ni-sia84 napisał(a):

          > wyprą się a ja wyobrażając sobie jak to im wygarnę,że mama się prz
          > yzna że wiedziała,ojciec nie mam pojęcia jak to będzie...pewnie nic nie powie..

          No i co z tego że się wyprą? Nic to nie zmieni.
          Dlatego ja nie wiem czy wygarnięcie im krzywdzenia w przeszłości jest w ogóle do czegokolwiek potrzebne. Ograniczyć kontakty możesz i bez robienia awantury, słuchania lamentów, czy znoszenia dodatkowo trudnej atmosfery.

          > jak wcześniej jakoś dążyłam do dobrych kontaktów,tak teraz nie potraf
          > ię i dużo mnie kosztują te spotkania z nimi.

          Nie jesteś już od nich zależna, ani nie masz obowiązku posiadania dobrych kontaktów z rodzicami. Masa osób nie ma takowych, skupiają się na współmałżonkach, dzieciach, tworzą sobie krąg bliskich znajomych lub przyjaciół, angażują w wolontariat, hodują zwierzęta, kształtują karierę zawodową, planują wyjazdy zagraniczne zamiast np. spędzania Świąt w dusznej atmosferze przymusu, wyrzutów i poczucia winy, i żyją w ten sposób całkiem nieźle nie obciążając się toksycznymi relacjami. Jesteś dorosła, możesz robić ze swoim życiem co chcesz.
          • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 19:42
            Wiem jedno,że napisanie na tym forum powoduje,że jest to pewien krok do czegoś,co moze jakoś mnie oczyści i bedę normalnie funkcjonować.Chciałabym się mylić,czasem mysle że może wszystko xle analizuje,że może moja siostra też źle to odbierała,może się mylimy.Tylko skad u małego dziecka tak wczesne świadomość o seksualności,samo się nie bierze,więc to daje do myślenia wszystko,że coś jest nie tak,coś jest na rzeczy.
            • lifeisaparadox Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 19:54
              Uważaj tylko na samooszukiwanie się, jest taki mechanizm w naszej psychice, który chce idealizować, zakłamać trudne rzeczy i zobaczyć we wszystkim obraz bardziej znośny i przystępny dla siebie. Myślę że właśnie to zaczynasz robić, poddawać w wątpliwość i używać retoryki "skąd świadomość seksualności u dziecka", a przecież masz jasne wspomnienia swojej siostry co się tam działo. Jakbyś chciała to teraz obrócić zupełnie inaczej i zobaczyć w tym jakieś marzenia senne i przywidzenia.
              Poniekąd mniej odporni ludzie robią tak notorycznie. Tak samo bite żony alkoholików "bo zupa była za słona"... a może ta zupa faktycznie była za słona?
              • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 21:05
                lifeisaparadox napisał:

                > Uważaj tylko na samooszukiwanie się, jest taki mechanizm w naszej psychice, któ
                > ry chce idealizować, zakłamać trudne rzeczy i zobaczyć we wszystkim obraz bardz
                > iej znośny i przystępny dla siebie. Myślę że właśnie to zaczynasz robić, poddaw
                > ać w wątpliwość i używać retoryki "skąd świadomość seksualności u dziecka", a p
                > rzecież masz jasne wspomnienia swojej siostry co się tam działo. Jakbyś chciała
                > to teraz obrócić zupełnie inaczej i zobaczyć w tym jakieś marzenia senne i prz
                > ywidzenia.
                > Poniekąd mniej odporni ludzie robią tak notorycznie. Tak samo bite żony alkohol
                > ików "bo zupa była za słona"... a może ta zupa faktycznie była za słona?
                takie samoszukiwanie było na początku słyszac ,co siostra przeżywała,potem schodziło to na etap chęci zemsty,żeby wszystko wygarnąć,teraz mam cheć mówić nie tylko im,wiem że nie mam powodu do wstydu,to nie moja,nie nasza wina.Kolejny krok do poradzenia sobie z tym.Podobno zdrowy umysl tak robi,że chce się tak wyprzeć i zatrzeć takie zdarzenia.
                • bbb-333-111 mechanizm wyparcia 03.04.13, 22:07
                  próba wyparcia z pamięci jest mechanizmem samoobronnym; nie licz,że jak sobie powiesz , iz możne tak tylko Ci się wydawało-to problem zniknie;
                  jednakże sprawa karna, a dojście do ładu ze swoja psychiką to są dwie różne rzeczy; zastanów się na czym by Ci zależało: na ukaraniu rodziców czy na osiągnięciu równowagi i spokoju ducha; Twoja siostra preferuje metodę pt." zamiatanie pod dywan"- nie wiadomo czy kiedyś tak tłumione sprawy nie wybuchną; dobrze,że obie macie partnerów, którzy Was wspierają; odnoszę wrażenie,że jednak ważniejszą jest dla Ciebie Twoja własna rodzina i jej dobro ( mówisz o dzieciach )-to dobrze, że o tym myślisz i właśnie dlatego powinnaś porozmawiać, z kimś kto pomaga osobom po takich przejściach - kto wie jak Ci pomóc;
                  siostry bym nie przymuszała do działań, których nie chce podjąć ,może jeszcze nie jest gotowa, może w inny sposób sobie radzi;
                  z rodzicami rozmawiać -tak,ale dopiero gdy poczujesz się na tyle silna by się nie winić , nie wypierać, w przeciwnym razie to tylko zszarpie Wam nerwy taka rozmowa z rodzicami;
                  Nie licz na to ze rodzice teraz będą więcej rozumieli, i zaczną przepraszać ; na ogól tak się nie dzieje -z różnych względów;
                  jeśli kontakt z rodzicami sprawia, że wspomnienia wracają, uczucia negatywne wzbudzają -może jest sposobem by ograniczyć te kontakty lub wręcz zaniechać;
                • lifeisaparadox Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 22:56
                  Wszyscy mamy takie mechanizmy obronne, gdy coś jest zbyt trudne, zbyt zagmatwane i raniące istotne dla nas punkty, następuje różna reakcja, w tym wyparcie, racjonalizacja, albo robienie z siebie wariata który źle coś dostrzega. Mogła byś równie dobrze zrobić z siostry wariatkę "psychiczną" żeby uciąć te wszystkie rzeczy które ona pobudza, porusza, bo to są trudne sprawy a niechęć do stawiania się w sytuacji takiego konfliktu między podstawową potrzebą miłości z rodzicami i bezpieczeństwa, a krzywdą i nadużyciami, może pokrzyżować rozumowanie, spostrzeżenia a potrzeby mogą się bardzo kłócić. Później jest złość, wyparcie, złość, wyparcie i tak to wygląda.

                  Jeśli dobrze komuś chcemy życzyć, to na pewno nie tego, żeby był zupełnie normalny. Nienormalność jest naszym schronieniem, ucieczką, amortyzatorem. Bez tego, trzeba mieć wytrwałość na rzeczywistość taką, jaka jest.
                  • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 04.04.13, 22:44
                    lifeisaparadox napisał:

                    > Wszyscy mamy takie mechanizmy obronne, gdy coś jest zbyt trudne, zbyt zagmatwan
                    > e i raniące istotne dla nas punkty, następuje różna reakcja, w tym wyparcie, ra
                    > cjonalizacja, albo robienie z siebie wariata który źle coś dostrzega. Mogła byś
                    > równie dobrze zrobić z siostry wariatkę "psychiczną" żeby uciąć te wszystkie r
                    > zeczy które ona pobudza, porusza, bo to są trudne sprawy a niechęć do stawiania
                    > się w sytuacji takiego konfliktu między podstawową potrzebą miłości z rodzicam
                    > i i bezpieczeństwa, a krzywdą i nadużyciami, może pokrzyżować rozumowanie, spos
                    > trzeżenia a potrzeby mogą się bardzo kłócić. Później jest złość, wyparcie, złoś
                    > ć, wyparcie i tak to wygląda.
                    >
                    > Jeśli dobrze komuś chcemy życzyć, to na pewno nie tego, żeby był zupełnie norma
                    > lny. Nienormalność jest naszym schronieniem, ucieczką, amortyzatorem. Bez tego,
                    > trzeba mieć wytrwałość na rzeczywistość taką, jaka jest.
                    Tak dokladnie jest,wszystko poprzeplatane,złość,żal,złość,wyparcie i tak stale,czasem czuję że dla luzu psychicznego-nie myslę o tym,bo się meczę,jak kombinuję co zrobić dalej iśc w tą czy drugą stronę,wygarnąć czy nie,to tak jakbym się zastanawiała czy tykać gówna czy też nie,bo zaśmierdzi bardziej.
                    • szaman.ka Re: nienawiść do rodziców 05.04.13, 10:39
                      Jestem zdania,że należy to powiedzieć i oczyścić atmosferę w rodzinie.Inaczej to się będzie nieść przez pokolenia.Spotkało Was podwójne nadużycie:ze strony ojca czy ojca i wujka oraz ze strony matki,której obowiązkiem było chronić dzieci,a nie przyzwalać na to, czy zachowywać się biernie.
                      Należą się Wam ze strony rodziców przeprosiny i zadośćuczynienie.Mam na myśli moralne zadość -uczynienie.Przyznanie się do winy i przeproszenie za wyrządzoną krzywdę.
                      Niekoniecznie trzeba zgłaszać to do organów ścigania,bo to będzie dla wszystkich bardzo bolesne.
                    • lifeisaparadox Re: nienawiść do rodziców 05.04.13, 21:37
                      ni-sia84 napisał(a):

                      > Tak dokladnie jest,wszystko poprzeplatane,złość,żal,złość,wyparcie i tak stale,
                      > czasem czuję że dla luzu psychicznego-nie myslę o tym,bo się meczę,jak kombinuj
                      > ę co zrobić dalej iśc w tą czy drugą stronę,wygarnąć czy nie,to tak jakbym się
                      > zastanawiała czy tykać gówna czy też nie,bo zaśmierdzi bardziej.

                      Nie wiem jaki on jest, ale tymi półsłówkami o pedofilach na pewno zaczęłaś go drążyć. Jak się będzie prosił, daj mu odwet po całości.
                      Może faktycznie ta policja to ciężki kaliber, już sama musisz zdecydować.
                      • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 05.04.13, 21:59
                        absolutnie nie zamierzam w to wplątywać policji itp,moim zdaniem wszystko do niego wróci,ale ja nie zamierzam brnąć w to bagno wspominając itp.Bedę poprostu chronić moją rodzinę,przed nimi i tyle.Całe szczęście ja posiadam zdrowe podejście jak ma wyglądać moja rodzina,sam fakt że nie będzie ich w tym życiu.
        • l_witch_l Syndrom ofiary... 03.04.13, 22:20
          To sa przykre sprawy, a nawet cos wiecej niz przykre...strasznie nieludzkie!
          Mysle, ze mozna sprobowac im to wygarnac...Tylko czy oni w swoich zniszczonych mozgach to jeszcze pamietaja...

          Czytalas ksiazke "Felicja zniknela" szwedzkiej autorki Felicji Fledt, tam jest opisana smutna ale prawdziwa historia takich toksycznych rodzicow.

          Nawet przed telewizja podla i wredna matka wypierala sie ze skrzywdzila corke, a jedynie w klamliwy sposob robila za jej ofiare....

          To dluga i mroczna historia....Ale przemocowcy roznej masci tak juz maja,ze sie nigdy do popelnionych bledow nie przyznaja...

          • ni-sia84 Re: Syndrom ofiary... 03.04.13, 22:46
            l_witch_l napisała:

            > To sa przykre sprawy, a nawet cos wiecej niz przykre...strasznie nieludzkie!
            > Mysle, ze mozna sprobowac im to wygarnac...Tylko czy oni w swoich zniszczonych
            > mozgach to jeszcze pamietaja...
            >
            > Czytalas ksiazke "Felicja zniknela" szwedzkiej autorki Felicji Fledt, tam jest
            > opisana smutna ale prawdziwa historia takich toksycznych rodzicow.
            >
            > Nawet przed telewizja podla i wredna matka wypierala sie ze skrzywdzila corke,
            > a jedynie w klamliwy sposob robila za jej ofiare....
            >
            > To dluga i mroczna historia....Ale przemocowcy roznej masci tak juz maja,ze sie
            > nigdy do popelnionych bledow nie przyznaja...
            >
            Nie czytałam tej książki,cięzkie jest to,że do takich błędów nie mają odwagi się przyznać,nie wiem na co ja liczę,pewnie nie przeproszą.To jest wszystko patologiczne i jedyne chyba co zawdzięczam to to,że poprostu dali mi zycie,nic więcej.
    • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 22:38
      Dokładnie,niedawno poroniłam i cały czas myslałam o tym jakim byłabym rodzicem,czy będę dobrą mama itp poprzez to wszystko.Wiem że nie chciałabym skrzywdzić absolutnie jakiegokolwiek dziecka,ale słyszalam też że takie zdarzenia mają rożny wplyw na wychowanie.Teraz staramy się znowu o dziecko a cała ta sprawa,nerwy itp też nie pomagają co prawda.Kontakt jest już dużo mniejszy z rodzicami niż kiedyś,odkąd wyszłam za mąż nie potrzebuje aż tak kontaktu,aż tak nie tesknie,co wydawało mi się dziwne ,dlaczego tak jest.Pamiętam tylko taką sytuację,ktora wyraźnie pamiętam jak tata przytulił mnie chwytajac za biust,wtedy okazalam niechec,powiedzialam mamie a ona stanęla nieruchomo,zaniemowiła i powiedziała,,dlaczego wcześniej tego mi nie powiedziałaś''a ja odp,że balam się że mi nie uwierzy,że chcę poprostu ją skłucić z tatą.Nic nie mowiła złego,po prostu ucichła...Tak więc mam wątpliwości czy mama jest tu winna i jej mi jest trochę szkoda
      • szaman.ka Re: nienawiść do rodziców 03.04.13, 23:53
        Nie wiadomo czy to poronienie nie było spowodowane emocjonalnymi problemami związanymi z tymi przejściami.
        Jak matka zareagowała na to co powiedziałaś o ojcu? mam na myśli jej reakcję w stosunku do ojca ?
        • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 04.04.13, 22:50
          szaman.ka napisała:

          > Nie wiadomo czy to poronienie nie było spowodowane emocjonalnymi problemami zw
          > iązanymi z tymi przejściami.
          > Jak matka zareagowała na to co powiedziałaś o ojcu? mam na myśli jej reakcję w
          > stosunku do ojca ?
          nigdy nie mowiłam jej o moich prześwitach w pamięci,że coś było,nie miałam pewności czy to on czy nie...Natomiast o tym jego obmacaniu gdy miałam lat naście i było to jednorazowe,mama zareagowała spokojnie i zapytała,dlaczego jej tego nie powiedziałam wcześniej.Usiadła i była zamyślona,potem jużnigdy na ten temat nie rozmawiałysmy.Minęło parenaście lat i teraz tyle wyplynęło ,z tą moją siostrą i te moje prześwity w pamieci,zaczęly układać się w całość ,że jednak to nie było moje wyobrażenie,że coś nie tak,żejednak coś miało miejsce tyle tylko,że moja siostra pamięta to wszystko o wiele bardziej,ja nawet nie mogę się konkretnie wypowiedzieć natomiast ona pamieta więcej i nigdy nie wspominala mamie otym,bo się bała,że jej nie uwierzy
          • altz Re: nienawiść do rodziców 04.04.13, 23:36
            Nie wierzę w jakąś wymyśloną historię, gdyby to była jedna osoba, to jeszcze rozumiem, ale tu były dwie nie konsultujące się i pojawiały się różne szczegóły.
            Matce też bym nie wierzył. Normalnie, reakcja byłaby zupełnie inna, matka by zaprzeczyła, że córka coś zmyśla i to byłaby ostra reakcja że porządnego człowieka atakuje, albo by robiła konkretne dochodzenie. Komuś by uwierzyła na starcie.
            Matka wiedziała, mogła nie wiedzieć dokładnie, kiedy i ile razy, ale wiedziała, co widać po reakcji.
      • l_witch_l Dlaczego jej wczesniej nie powiedzialas? 04.04.13, 13:31
        dlaczego wcześniej tego mi nie powiedziałaś''a ja odp

        No i wlasnie to jest... 'to'!
        To co mowi matka brzmi: "To twoja wina! Dlaczego mi wczesniej nie powiedzialas! Jestem niewinna, bo nie wiedzialam, ty wiedzialas! Ty nie powiedzialas. Ty ponosisz wine!"

        To jest kurestwo! Bo ona dobrze wiedziala co ten lajdak robi wlasnym dzieciom.
        Jest tak samo winna jak i on.

        Jest duzo kobiet, ktore dla wlasnych celow najczesciej materialnych podsuwaja zboczonym mezom dzieci, wnuczki itp. A pozniej udaja niewiniatka! Inne z kolei dla swietego spokoju przymykaja oczy, bo tak....wygodniej. Jeszcze inne widza, slysza i...nie daja wiary, aby to byla prawda.

        Zycie to nie bajka.

        To co sie stalo to powazna sprawa. I jest jak nierozbrojona 'bomba'...Sama jej nie rozbroisz, nie dasz sobie z tym rady. Powinien moze ci ktos pomoc, przepracowac ten problem na terapii.

        Na pocieszenie powiem, ze ludzi, kobiet- nawet mezczyzn z podobnym problemem jest sporo.

        Jedni milcza latami, inni zapomnieli, a jeszcze inni sa na tyle silni psychicznie, aby i pamietac i zawalczyc o swoja godnosc...
        najczesciej ofiary sa gwalcone kilkakrotnie w swoim zyciu...Raz za przyczna zwyrodnialca, drugi i kolejny raz za przyczyna otoczenia i tzw. pruderii spolecznej, ktora, albo potepia ofiare, a nie zboczenca... zamykajac w ten sposob ofiarze usta...
        • lifeisaparadox Re: Dlaczego jej wczesniej nie powiedzialas? 04.04.13, 20:45
          No dokładnie, jak cię uwarunkują, jaka mentalność panuje w domu, tak później możesz prosto z deszczu pod rynnę spłynąć. To jest ta nasza smutna rzeczywistość.
    • leda16 Re: Kołtuństwo niegodne XXI wieku. 04.04.13, 19:47
      Wszystkich którzy bez cienia dystansu emocjonalnego wypowiadają się w tym wątku, łącznie z jego Autorką, tworząc iście kołtuński sabat czarownic, zachęcam do poszerzenia swojej wiedzy psychologicznej o wnikliwe przestudiowanie książki "50 Wielkich Mitów Psychologii Popularnej" a leniwych do łatwo strawnej papki pod tym adresem:
      pl.wikipedia.org/wiki/Fałszywe_wspomnienie
      Po prostu, żeby nie kompromitować poziomu swojego intelektu przesądami i stereotypami rodem z zaściankowej dulszczyzny.
      • kropidlo5 Re: Kołtuństwo niegodne XXI wieku. 05.04.13, 08:15
        Dulszczyzne w czystej formie promujesz nazywajac to anty-dulszczyzna? Dulszczyzna z tego co wiem to zamiatanie pod dywan brudow, pranie brudow 'we wlasnem domu', nazywanie czarnego bialym aby tylko zachowac pozory- czyli wlasciwie os Twojej koncepcji rodzicielstwa.
        • szaman.ka Re: Kołtuństwo niegodne XXI wieku. 05.04.13, 10:52
          To czysta projekcja ze strony Ledy.
          Nie sądzę by naprawdę nie wiedziała na czym polega kołtuństwo i dulszczyzna.Przypomnij sobie jej wypowiedzi dot.związków partnerskich.
          Natomiast co do zarzutu,że te wspomnienia są fałszywe;owszem zdarzało się ,że podczas źle poprowadzonej terapii wszczepiano pacjentkom fałszywe wspomnienia dot.wykorzystania seksualnego w dzieciństwie.Sama terapia jest bardzo emocjonalnym procesem.

          Takie wspomnienia wydarzeń,które niosą za sobą ogromny ładunek emocjonalny jest bardzo trudno zaszczepić,a takim niewątpliwie jest wykorzystanie seksualne.
          Tylko,że tutaj taki wypadek nie zachodzi.Żadna z sióstr o tym z nikim nie rozmawiała,a wspomnienia pojawiają się już od dzieciństwa.I co; obie siostry niezależnie od siebie mają wszczepione fałszywe wspomnienia? Bzdura.Ponadto,który ojciec łapie nastoletnią córkę za biust?
      • bbb-333-111 Re: Kołtuń... -dop dla ledy16 05.04.13, 10:16
        w odp na wypowiedź :leda16
        Leda16 !
        co tak naprawę chcesz powiedzieć ?
        miast odsyłać nas do książek czy artykułów- spróbuj tak swoimi słowami;
        nie wierzysz w prawdziwość historii twórczyni wątku?
        czy temat ci nie leży?
        czy wypowiedzi na forum Ci się nie podobają ? bo są zbyt naładowane emocjami czy wręcz przeciwnie- zbyt pragmatyczne?
        większość z osób wypowiadających się w tym wątku nie miała zapewne takich doświadczeń- na szczęście !!!
        -ale oburzenie na samo zjawisko , jak i emocjonalność wypowiedzi -wskazuje, że prawidłowo reagują - sprzeciwem, współczuciem , chęcią pomocy; ktoś nawet wspomniał o sprawie karnej;
        tak więc nie można zarzucić uczestnikom tej dyskusji ani dulszczyzny ani kołtuństwa;


        • leda16 Re: Kołtuń... -dop dla ledy16 05.04.13, 21:53
          bbb-333-111 napisała:
          > miast odsyłać nas do książek czy artykułów- spróbuj tak swoimi słowami;

          Nie mam czasu ani ochoty na prowadzenie tutaj szkoleń z zakresu psychologii. Poza tym wiedza zaczerpnięta u źródła jest daleko cenniejsza niż wiedza z "drugiej ręki".


          > nie wierzysz w prawdziwość historii twórczyni wątku?


          Jak mogę wierzyć, kiedy Ona sama wątpi w prawdziwość swoich wspomnień o tematyce seksualnej? " wszystko mgliście pamiętam i w zasadzie,mogę snuć podejrzenia kto w dzieciństwie mnie molestował..." Prawdziwa jest tylko Jej nienawiść do rodziców a podłoże tej nienawiści to niekoniecznie molestowanie seksualne> przyczyna może być również taka cyt: "częste sprawdzanie mnie, czytywanie moich pamiętników, podśmiewanie się, krytykowanie..." A pannicy to się oczywiście nie podobało, gdyż chciała mieć "swój intymny mały świat" parafrazując słowa starej piosenki. Zamiast tego, miała poczucie wstydu, obnażenia, przemocy gdy odkryła, że rodzic bądź oboje podczytują Jej pamiętnik. Nie można wykluczyć, że te odczucia spowodowały projekcje seksualne.



          > czy wypowiedzi na forum Ci się nie podobają ? bo są zbyt naładowane emocjami cz
          > y wręcz przeciwnie- zbyt pragmatyczne?


          Jak na mój gust są totalnie pozbawione kontroli intelektu, stereotypowe i bezmyślne. Te medialne stereotypy budzą mój niesmak, ponieważ abstrahują zarówno od osobowości Autorki wątku jak i od faktów.



          > większość z osób wypowiadających się w tym wątku nie miała zapewne takich doś
          > wiadczeń- na szczęście !!!



          Jak i doświadczeń związanych z dogłębnym poznaniem zarówno literatury fachowej związanej z wykorzystywaniem seksualnym dzieci, zaburzeniami osobowości które wiążą się z podatnością na fałszywe wspomnienia, ani znajomością osób wykorzystywanych seksualnie w dzieciństwie.



          > -ale oburzenie na samo zjawisko , jak i emocjonalność wypowiedzi -wskazuje, ż
          > e prawidłowo reagują - sprzeciwem, współczuciem , chęcią pomocy; ktoś nawet wsp
          > omniał o sprawie karnej;



          I to właśnie świadczy o ich braku profesjonalizmu. Ludzie zawodowo związani z taką problematyką potrafią zachować dystans w stosunku do tego typu relacji a emocje chowają do kieszeni. Co innego konsumenci medialnej papki. Zachowują się dokładnie tak, jak to opisałaś wyżej. Robią z niczego sensację i padają niepoprawne naukowo sformułowania w stylu: "...zarówno wujek-chrzestny na którego widok płakałaś, jak i ojciec który tak się z wami obchodził jak z przedmiotem do zaspokojenia swoich chorych popędów, to jest właśnie głęboko zaburzona empatia. Uczucia wyższe są w wyparciu, otamowane, schowane pod betonową płytą takiego stylu poznawczo-behawioralnego..." Kobieta sama nie wie czy była molestowana a ten wali z grubej rury ile wlezie :). A nawet gdyby była, to jeszcze od sporadycznego molestowania do wykorzystywania droga daleka. .Tym bardziej, iż obecnie w psychologi panuje trend do bagatelizowania znaczenia sporadycznego molestowania seksualnego dla późniejszego rozwoju psychicznego, zaprzecza się też, z powołaniem na b. obszerną literaturę tzw. "syndromowi dziecka molestowanego" Naukowcy kwestionują również trafność i rzetelność metod badania wiarygodności osób molestowanych seksualnie. W praktyce po kilkunastu latach fakt molestowania jest nie do udowodnienia. Ameryka już 10 lat temu obśmiała zaburzone osobowościowo kobiety wlekące swoich starych rodziców do sądu z roszczeniami odszkodowawczymi za rzekome molestowanie. Do nas niestety ten trend jeszcze nie doszedł. Powszechnie triumfy święci rozhulana histeria medialna i bijący pianę kołtun - gwałtu-rety ona była molestowana! A już samo choćby jednorazowe podanie wątpiącej o swoim molestowaniu takiej treści - "Tak też musiałaś się nauczyć czuć i przeżywać wszystkie inne sfery swojej uczuciowości, spojrzenie na świat, rozumienie i definiowanie rzeczywistości z takiego punktu odczuwania. Tak że myślę że masz tutaj gruby temat na terapię i na pewno nie ma w tym nic przesady. Jeśli ci zależy na takich korektach. Wszystko w twojej własnej sferze dążeń, nikt ci nie powie dokąd zmierzać, musisz się kierować swoimi odczuciami" utwierdzi sugestywną kobietę w jej przekonaniach. Odkopie dziadków od wnuka, wszczepi mu nienawiść do najbliższych, wmówi sobie i innym dookoła, że czyni to dla jego dobra. Teraz może się spokojnie odgrywać za ten przeczytany pamiętnik, nakazy, zakazy, wymagania rodziców. Bo przecież była molestowana...Tatuś czy tam chrzestny nie miał ciekawszych zajęć i większej rozkoszy niż do Jej nieopierzonej dupki zaglądać. Gdzie rozum śpi, budzą się upiory. Ale tu kobieta jest wręcz nakłaniania do wyzbycia się racjonalnego myślenia i kierowania "odczuciami" :).
          • ni-sia84 Re: Kołtuń... -dop dla ledy16 05.04.13, 22:15
            To był błąd,że tutaj napisałam,wiem sama i nie będę udowadniać,że miałam poczucie że coś jest nie tak w kontaktach z tatą.Pamiętam skrawki zdarzeń,pewnie miałam 5 lat czy 6.
            Wiele lat minęło,w pamięci miałam te zdarzenia,dla mnie stale niewyraźne,więc odpychałam myśl,że to mógł być mój ojciec,że coś takiego w ogóle mogło mieć miejsce.Jednak wyznanie siostry i bardziej jasne wyznanie co się działo,potwierdziły że moje niewyraźne obrazy nie pojawiły się ot tak.
            Nie mam zamiaru ciągać rodziców po sądach,szkoda mi na to moich nerwów,nie jestem aż tak przeżarta nienawiścią,chęcią zemsty.Wiem jedno,że coś było nie tak jak powinno być,wszystkiego tutaj opisywać nie będę i tak wystarczająco dużo napisałam i zostało to uznane za jakieś fantazje.
            Rozpoczęłam ten temat niepotrzebnie,dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
            • kropidlo5 Re: Kołtuń... -dop dla ledy16 05.04.13, 23:25
              To, co sie wydarzylo a co nie to ty wiesz najlepiej, a jak ktos na forum kto Cie nie zna i nie widzial na oczy i kwestionuje twoja prawdomownosc to tylko swiadczy o takich osobach. Mnie tez pare razy tutaj to spotkalo, ze wmawiano mi, ze jest inaczej niz mowie. Niektorzy ludzie maja problem z zachowaniem pewnego krytycyzmu wobec wlasnego geniuszu i wydaje im sie, ze potrafia wyczytac rzeczy, ktore nie zostaly napisane albo odkryc klamstwa rzekome. Brak dowodow nie stoi na przeszkodzie, bo to jest dzialanie podobne dio Antoniego Maciarewicza w sprawie Smolenska, co prawda dowodow na zamach nie ma, ale pospekulowac nei zaszkodzi, a ze przy okazji robic idiote z siebie i rozmowcow to juz inna sprawa, moze jakis glupi sie napatoczy i uwierzy i poklaszcze, a poklasku takim odkrywcom na pewno brakuje w zyciu codziennym (ze tak teraz ja sobie pospekuluje).
            • l_witch_l Jedna wypowiedzia ledy16... 06.04.13, 13:17
              Nie warto sie przejmowac....Leda ma te tendencje, ze jest tendencyjna...I za wszelka cene chce byc, ta ktora widzi sprawe z innej plaszczyzny. I czesto jej sie to udaje, ale tez i nierzadko sie myli...

              Wiem, ze sa testy na to aby poprawnie sprawe z punktu widzenia psychologii- ocenic. Tak aby wiedziec, czy to byla fantazja czy tez i nie.

              Mi sie wydaje, ze to ma daleko do fantazji, a jest przypominaniem sobie czegos b. przykrego. Do tego dwie osoby maja podobne przezycia, wiec to nie jest przypadek...
              • leda16 Re: Jedna wypowiedzia ledy16... 06.04.13, 19:40
                l_witch_l napisała:
                Wiem, ze sa testy na to aby poprawnie sprawe z punktu widzenia psychologii- oce
                > nic. Tak aby wiedziec, czy to byla fantazja czy tez i nie.


                Ooo, rzetelne, trafne, znormalizowane testy są? Oświeć mnie Witch, bo nic o nich nie wiem. W Szwecji zdaje się mieszkasz, więc podaj polskie nazwy i polskie normy ;)


                > Mi sie wydaje, ze to ma daleko do fantazji, a jest przypominaniem sobie czegos
                > b. przykrego. Do tego dwie osoby maja podobne przezycia, wiec to nie jest przyp
                > adek...


                A słyszałaś Witch o psychozie indukowanej? Oczywiście te siostrzane przeżycia to nie psychoza, ale być może zwykła indukcja ;).
                • l_witch_l A ty leda... 09.04.13, 12:06
                  A słyszałaś Witch o psychozie indukowanej? Oczywiście te siostrzane przeżycia to nie psychoza, ale być może zwykła indukcja ;).

                  Slyszalas kiedys o znanym- Pathos Syndromie? To poczytaj na temat. Bo wlasnie ciebie dotyczy...
            • lifeisaparadox Re: Kołtuń... -dop dla ledy16 07.04.13, 19:42
              Zależy jaką filozofię przyłożyć i próbować nią wyjaśnić zdarzenia, taki będzie wynik. Ogólnie staramy się nie oceniać i nie dewaluować, a wchodzenie w wymianę ognia gdy ludzie spoglądają na świat z przeciwnego poziomu wrażliwości na ogół jest bezowocne.
              Zawsze będzie niebo/piekło/czyściec, społeczeństwo/więzienie/bezdomność. Próbując komuś wytłumionemu wytłumaczyć, że rani czyjeś uczucia, było by jak wyjaśnić Twojemu tacie że zrobił wam krzywdę. On tego nie rozumie, bo sam ma tak sponiewierane i skrzywdzone te uczucia. Jak ktoś się "hartuje w ogniu" to później parzy tego, kto się wychował w łagodnej atmosferze. Czasem ma to miejsce w jednej i tej samej rodzinie, gdzie te bieguny są różne choć oscylują w podobnym "zespole nastawienia uczuciowego" i ja myślę że tutaj jest dla Ciebie opcja z terapią, gdzie mogła byś te problemy jakoś ułożyć.

              Nie chcę Ci niczego sugerować, ale odcięcie się od rodziców to jedna opcja, a ich zrozumienie to też druga. Wtedy łatwiej się określić, gdy rozumiemy coś dobrze.
          • bbb-333-111 Re: dzięki leda16 05.04.13, 22:34

            dzięki za uświadomienie nas w temacie " znajomości psychologii" i za poświęcony czas oczywiście; -choć nie miałaś ani czasu ani ochoty nas szkolić -to tym cenniejsze Twoje poświecenie;
            ja już czuje się mądrzejszą -wszak u źródeł wiedzę zdobyłam; no i w trendach amerykańskich tez byłam zupełnie "zielona";
            a dystans emocjonalny to masz - że aż Ci zazdroszczę;

            szkoda, że ta nasza -moja i Twoja leda16 -dyskusja odbywa się trochę obok autorki wątku
            za co ją -w tym miejscu przepraszam;

            ja niestety nie potrafię być tak pozbawiona emocji i zdystansowana- i pewnie dlatego odpowiedziałam na post nisi84;
            a że tylko zwykłym - wrażliwym na problemy innych- człowiekiem jestem - no cóż,
            trudno ;
            • leda16 Re: dzięki leda16 06.04.13, 19:32
              bbb-333-111 napisała:

              >
              > dzięki za uświadomienie nas w temacie " znajomości psychologii" i za poświęco
              > ny czas oczywiście; -choć nie miałaś ani czasu ani ochoty nas szkolić -to tym
              > cenniejsze Twoje poświecenie;


              Wobec tego w swojej łaskawości dodam, że nigdy nie zapomnę, jak kiedyś trzy 16-to letnie pannice, chcąc się zemścić na nauczycielu historii za postawione im jedynki, z tupetem do prokuratury pognały twierdząc, iż nauczyciel ów na "zielonej szkole" molestował je seksualnie, przy wieczornym obchodzie rękę pod ich kołderki wkładając. Zeznania pannic były - jak stwierdziła prokuratura - "spójne i logiczne" a psycholog, na podstawie jakichś tam teścików orzekł, że wiarygodne. Raban się zrobił wielki, polska prasa aż wyła z oburzenia jakich to straszliwych krzywd nieletnie dziewczątka doznały, inicjały molestującego w mig przez lokalną społeczność rozszyfrowane zostały, zapadł wyrok, facet poszedł siedzieć choć rozpaczliwie o swojej niewinności zapewniał. Po dwóch latach więziennego horroru, fali icw...enia, jedna z dziewuch pękła, bo wyrzuty sumienia ją gryzły. Poszła do prokuratury upewniwszy się wcześniej, że za fałszywe zeznania nie beknie i odszczekała swoje oskarżenia. Koleżanki przy konfrontacji również. Faceta wypuszczono, ale jakoś tak cichcem po kryjomu niemalże, piania prasy nie było. O odszkodowanie 5 lat walczył i jakieś grosze dostał, bo Polska to nie Ameryka. Karierę zawodową miał zniszczoną, zdrowie w pierdlu stracił, przeprosin się nie doczekał, dom sprzedał, z żoną i dzieckiem na drugi koniec kraju wyjechał do slumsu betonowego. Widziałam też trochę innych ojców fałszywie o molestowanie własnych dzieci oskarżonych przez ich matki. Cóż kobiety w trakcie rozwodu były a im więcej kart przetargowych, tym lepiej. I sporo takich jak powyższa, zaburzonych osobowościowo kobiet fałszywie bliskich o molestowanie seksualne oskarżających, żeby mieć kozła ofiarnego dla swojego nieudacznictwa, żeby się nad nimi litowano, rozczulano, obdarzano współczuciem, bo niby tak trzeba...Widziałam też dzieci autentycznie wykorzystywane seksualnie. Terapia zmierzała do jak najskuteczniejszego wyeliminowania tych doświadczeń z ich pamięci. niektórym nie udało się zapomnieć, jak np. pewnej dziewczynce, której chirurdzy musieli usunąć macicę. na zawsze będzie bezpłodna. Dwoje zmarło po zakażeniu otrzewnej w wyniku gwałtu. Więc to są dowody i to jest trauma a nie jakieś niedowarzone "wspomnienia" sprzed kilkunastu lat. I prawdziwa jest kołtuńska histeria oraz bezmyślna wiara w odzewie na bezdowodowe, niepewne bąknięcie o molestowaniu. Cóż, widocznie chcecie wierzyć w te bzdury, więc wierzcie. A że każda wiara boi się racjonalizmu bardziej niż diabeł święcone wody, to spodziewam się, że tej swojej naiwnej wiary i egzaltowanych emocji będziecie bronic niczym niepodległości :).


              > ja już czuje się mądrzejszą -wszak u źródeł wiedzę zdobyłam;

              Chcesz napisać, że przeczytałaś polecaną przeze mnie książkę albo chociaż zajrzałaś na racjonalne podejście do problematyki psychologicznej prezentowane tutaj:psycho-kit.pl/?page_id=15 Nie? No to Twoje czujstwo jest tyle warte ile psie gówienko w trawie.


              > szkoda, że ta nasza -moja i Twoja leda16 -dyskusja odbywa się trochę obok autor
              > ki wątku
              > za co ją -w tym miejscu przepraszam;


              Obok? No to niech się włączy w dyskusję zamiast rozczulać się nad sobą, swoimi wydumanymi problemami i bździć o nienawiści do najbliższych. Nienawiść szkodzi ciąży- niech lepiej o tym pomyśli.


              > ja niestety nie potrafię być tak pozbawiona emocji i zdystansowana- i pewnie dl
              > atego odpowiedziałam na post nisi84;


              Cóż, napisałaś co wiedziałaś a że wiesz niewiele, dołączyłaś do grona bijących pianę ku zadowoleniu Autorki wątku, która jak widać sama nie wie czego chce. Pewnie głasków, bo najwyraźniej te od męża nie wystarczą ;).
              • bbb-333-111 Re: do leda16 07.04.13, 17:48

                skąd w Tobie tyle złości i nienawiści; tylko te zgwałcone i poranione fizycznie osoby-wg Ciebie godne są współczucia i uwagi ?
                ja nie nawiązywałam do żadnych spraw omawianych w prasie czy telewizji tylko odpowiedziałam na post dziewczyny, która szukała może porady, może opinii innych czy po prostu chciała się z kimś podzielić swoim problemem;
                a , że to był dla niej problem ważki ,to go tu opisała;

                nie Tobie oceniać, ile są warte moje, czy innych osób , które wzięły udział w dyskusji- wypowiedzi i opinie ;
                bo jedynie twórca wątku - bo też do niego były skierowane moje słowa - wie czy mu się na coś ta dyskusja przydała czy nie ; lepiej się poczuł, utwierdził się w czymś, czy może przeciwnie itd.

                a tak nawiasem to chyba dobrze trafiłam:
                -zarówno wątek Ci się nie pobadał
                -jak i wypowiedzi uczestników dyskusji


                nie zamierzam dociekać dlaczego;

                jak masz jakiś problem - to go zwerbalizuj, utwórz watek ; wtedy z Tobą będą toczyć polemiki - Ci , którzy będą chcieli;

                wyluzuj;

                bo jak przytaczasz medialny przykład, że ktoś został fałszywie oskarżony - istotnie jest to problem - prokuratura się tu nie popisała a i adwokat też; nie na samych zeznaniach "rzekomo pokrzywdzonych"- się opiera sprawy sądowe ; ale to już inny temat;

                natomiast gdy zaczynasz przyrównywać czyjeś wypowiedzi " do gówienka w trawie" - to już jakoś odechciewa się słuchać co masz do powiedzenia ;
                a pewnie masz wiele ciekawego do powiedzenia...

                ja szanuje każdego biorącego udział w dyskusji - i z uwagą czytam;
                wypowiadam się w sprawie; a nie przeciwko komuś;
                ale nigdy w formie, która mogłaby kogoś urazić czy zniesmaczyć ;

                idzie wiosna, słoneczko świeci; wyjdź na spacer, głęboko pooddychaj i
                ....pozbądź się jadu


                • leda16 Re: do leda16 08.04.13, 22:50
                  bbb-333-111 napisała:

                  >
                  > skąd w Tobie tyle złości i nienawiści;


                  A na jakiej podstawie insynuujesz mi złość i nienawiść? Dlatego że myślę racjonalnie i nie wierzę we wszystko, co ktoś napisze? W ogóle dziwię się, że jakąkolwiek dyskusję można postrzegać w kategoriach emocjonalnych. Ty postrzegasz. Więc najwyraźniej w swoich postawach kierujesz się wyłącznie emocjami.



                  tylko te zgwałcone i poranione fizycznie
                  > osoby-wg Ciebie godne są współczucia i uwagi ?


                  Współczucia na pewno, a co do uwagi - raczej nie obnoszą się ze swoimi tragediami na forach internetowych. Jednak egocentryzm jest zupełnie czymś innym niż przeżyty kiedyś autentyczny dramat. Ten pierwszy w moim przekonaniu zasługuje jedynie na spojrzenie z dystansu.


                  > a , że to był dla niej problem ważki ,to go tu opisała;


                  Do wszystkiego należy przykładać właściwą miarę. Autorka najwyraźniej nie ma żadnych problemów, więc stwarza je sobie, co świadczy tylko o Jej infantylizmie.


                  > nie Tobie oceniać, ile są warte moje, czy innych osób , które wzięły udział w d
                  > yskusji- wypowiedzi i opinie ;


                  A dlaczego nie? Każda dyskusja polega na ocenie postaw i poglądów prezentowanych przez oponentów. Zresztą tu dyskusji prawie nie było. Było prawie jednomyślne bicie piany i wspieranie Autorki w prezentowaniu negatywnych uczuć wobec własnych rodziców. Ja zaś uważam, że publiczne plucie na ojca i matkę, bo coś tam się w główce uroiło, za - w sensie moralnym - godne pogardy. W sensie psychologicznym świadczy to tylko o zaburzeniach osobowości.




                  > nie zamierzam dociekać dlaczego;


                  Dociekać, a po co? Przecież wyraźnie Ci napisałam dlaczego. Lubisz wyważać drzwi otwarte ?


                  > jak masz jakiś problem - to go zwerbalizuj, utwórz watek ; wtedy z Tobą będą to
                  > czyć polemiki - Ci , którzy będą chcieli;


                  Moje problemy, bo w jakimś momencie życia zmagamy się z nimi wszyscy - omawiam z bliskimi, nie tutaj. W internecie bywam rozrywkowo.


                  > wyluzuj;


                  Że co???


                  >
                  > bo jak przytaczasz medialny przykład, że ktoś został fałszywie oskarżony - isto
                  > tnie jest to problem - prokuratura się tu nie popisała a i adwokat też; nie na
                  > samych zeznaniach "rzekomo pokrzywdzonych"- się opiera sprawy sądowe ; ale to j
                  > uż inny temat;


                  Nie, to Ty wyciągnęłaś inne wnioski. Temat jest ten sam - manowce na jakie prowadzi bezkrytyczna wiara w nie udokumentowane treści.

                  >
                  > ja szanuje każdego biorącego udział w dyskusji - i z uwagą czytam;


                  Owszem, ja też z uwagą czytam wypowiedzi na tematy kontrowersyjne, ale nie szanuję ludzi, którzy na podstawie własnego widzimisię nienawidzą swoich rodziców. Nie szanuje też kobiet, które jeszcze przed zajściem w ciążę planują swoimi przyszłymi dziećmi manipulować i wykorzystywać je do zemsty na własnych rodzicach. Nie jest to bowiem nic innego niż zwyrodnienie uczuciowe.


                  > wypowiadam się w sprawie; a nie przeciwko komuś;
                  > ale nigdy w formie, która mogłaby kogoś urazić czy zniesmaczyć ;


                  Na szczęście ja Tobą nie jestem i mam nawyk tępienia zwyrodniałych postaw moralnych. Jeśli budzi to Twoje oburzenie, to już nie mój problem.


                  > ....pozbądź się jadu


                  Pozbądź się egzaltacji i naiwności. W pewnym wieku wypada dojrzeć :).
              • bbb-333-111 Re: do leda16-dopisek 07.04.13, 18:37

                ten blog: :psycho-kit.pl/?page_id=15
                to twoje dzieło?
                czy tylko z niego czerpiesz "wiedzę";
                jeśli to twoje dzieło - chyba domyślam się co cię tak wkurzyło;

                za bardzo mi pochlebiasz - tym "czujstwem";

                wybacz ten bezlitosny żart ; na ogól nie bywam złośliwa;

                • leda16 Re: do leda16-dopisek 08.04.13, 22:57
                  bbb-333-111 napisała:

                  >
                  > ten blog: :[url=http://:psycho-kit.pl/?page_id=15]psycho-kit.pl/?page_id=15[/ur
                  > l]
                  > to twoje dzieło?


                  Nie moje


                  > czy tylko z niego czerpiesz "wiedzę";


                  Uwierzysz, jeśli napiszę, że moja wiedza powstała daleko wcześniej niż ten blog?

                  > jeśli to twoje dzieło - chyba domyślam się co cię tak wkurzyło


                  Nie mam pojęcia czego się domyślasz, bo w cudzych myślach nie czytam.
                  >
                  > za bardzo mi pochlebiasz - tym "czujstwem";
                  >
                  > wybacz ten bezlitosny żart ; na ogól nie bywam złośliwa;


                  Jeśli chciałaś być złośliwa, to się nie udało. Nie rozumiem tego żartu.
    • wespuczi Re: nienawiść do rodziców 05.04.13, 02:41
      przykro mi bardzo - jesli chodzi o siostre mysle ze zmieni sie jej myslenie jak urodzi dziecko, nie naciskaj jej.
      • ni-sia84 żal 05.04.13, 21:12
        Wszystkim dziekuję za odpowiedzi .Wiem napewno,że nie mam zamiaru zglaszać tego do sądu itp,mam słabe nerwy a to będzie mnie dużo kosztować nerwów a tak naprawdę mnie to nie uszczęsliwi,aż tak nie jestem przesiąknieta nienawiścią,nie jestem rządna zemsty itp,mam żal że tak się stało.Właściwie tytuł powinien inaczej brzmieć,,Ogromny żal''To jest ich sumienie,nie moje.Ja nie mam zamiaru większość moich dni drążyć tego tematu,tym bardziej jak widze jak to na mnie działa.Może i na spotkanie u psychologa przyjdzie czas.Może kiedyś na rozmowę przyjdzie czas z rodzicami,jak na razie to nie ma sensu.Napisałam tu pod wpływem impulsu,bo trafił się dzień bezradności,czy i jak porozmawiać z matką.Będę jak dotąd,ograniczać spotkania żeby żyć spokojniej.
        Tyle.
        • bbb-333-111 Re: nie pielegnuj w sobie uczucia zalu 05.04.13, 21:52

          staraj się nie pielęgnować w sobie uczucia żalu i straty; ze coś zostało ci zabrane - no to jest fakt -poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane;
          postaraj się nie wracać do przeszłości; nie rozważać,czy będziesz dobrą matką; albo ,że możesz nie być dobrą - przez to co się stało;
          uznaj ze pewien etap zamknęłaś- tak dla wyciszenia i wzmocnienia samej siebie;
          staraj się mieć wpływ na to co się z Tobą dzieje; z Twoimi emocjami; powiedz sobie, że już jesteś silna - bo nie sama w tym wszystkim - tylko wspierana przez siostrę i męża;
          nie rozpamiętuj tego i też daj odczuć mężowi, że teraz on się liczy a nie rodzice;
          od tego jak on się czuje w tej sytuacji tez dużo zależy; staraj się pokazać
          jemu ,że sobie radzisz; (mam na myśli staraj się sobie radzić, a nie tylko udawać przed nim,ze jest wszystko dobrze);
          relacje miedzy wami są teraz jednymi z najważniejszych; Twój mąż musi poczuć ,że jest z Tobą lepiej - wtedy tez on poczuje się pewniej w takiej sytuacji i będzie Cie wspierał;

          to jest sprzężenie zwrotne;

          powodzenia
          czas na prawdę leczy rany;
          • ni-sia84 Re: nie pielegnuj w sobie uczucia zalu 05.04.13, 22:27
            bbb
            Dziekuję. Najlepiej będzie jak skończę ten temat drążyć,sądzę że męża też to dużo kosztuje a najważniejsze to powinno być teraz dla mnie moja rodzina,czyli mąż i dziecko o ktore się staramy.Pewnie słowa mojej siostry,że trzeba nauczyć się z tym żyć ,są najlepszym rozwiązaniem,skoro do tej pory potrafiłam,tyle tylko że nie wiedziałam o sprawie mojej siostry,dlatego tak teraz wszystko przybrało inny obrót.Tak jak piszesz,tamten etap powinnam dawno zamknąć i dla własnego zdrowia psychicznego,poradzić sobie a nie udawać ,że sobie radzę.
            Dziekuję za odpowiedz i przepraszam za zbyt chaotyczne odpisywanie
    • jedr-ek28 Re: nienawiść do rodziców 11.04.13, 07:23
      Co byś powiedziała małej dziewczynce, gdybyś widziała, jak ojciec ją molestuje? Twój ojciec robi źle, ale Ty jesteś małą bezbronną dziewczynką i nie możesz się przeciwstawić ale rób wszystko, żeby gdy dorośniesz, to żeby umieć się obronić.
      Wiem, że wspomnienia są bolesne, ale tak na dobrą sprawę "wykrzyczenie" im tego nie rozwiąże Twojego problemu. Problem leży w niezaleczonych ranach, w wybaczeniu im tego. Życzę wszystkiego dobrego.
      • l_witch_l Mam inne zdanie w temacie. 11.04.13, 10:50
        To nie jest wazne ze sie wypra!
        A ze sie wypra, to bardziej pewne niz cokolwiek innego...

        Wypieranie jest forma obrony, bo przeciez oni maja jakis wlasny nieskazony obraz siebie, jako okej rodzicow. I taka powazna, tragiczna, sprawa wykrzyczana im w oczy, wali w gruzy im ten ich idelany obraz jaki maja na swoj temat i o sobie... Choc ten obraz nie jest prawdziwy, ani rzeczywisty....Bo oboje ci ludzie nie powinni nigdy byc rodzicami...

        Dla osob, ktore dotkniete zostaly ta tragedia, jedna z metod wyjscia z bolu i tragedii- jest odsloniecie kurtyny falszu i zaklamania. I opowiedzenie wszystkiego co sie stalo, co sie pamieta z dziecinstwa. I napewno nie sa to jakies tam malo znaczace fantazje dziecka, a cos co sie wydarzylo naprawde tym obu siostrom.

        Do tego dochodzi matka, ktora jakby nie chciala wczuc sie w sytuacje corek, choc zapewne cos tam wyczuwala skoro mowi do corki:"-czego mi tego wczesniej nie powiedzilas..." tak jakby poczucie swojej winy dodatkowo chciala zrzucic na male, bezbronne dziecko...

        Dopiero wtedy jak ta prawda 'zabrzmi' zostanie zwerbalizowana, nabierze slow i formy. Uczucia zostana okreslone, dopiero wtedy- moze nastapic proces leczenia i wychodzenia z cierpienia i tragedii...

        A na koncu tej drogi nastepuje pogodzenie sie z losem, na ktory nie mialo sie wplywu...

        Takich rzeczy nie da sie wybaczyc! Nie ma co sie ludzic, ale mozna zyc z tymi doswiadczeniami i one sa na tyle neutralne, ze juz nie zatruwaja zycia i w koncu o to chodzi....

        Ale to ma swoj proces podlegajacy 'obrobce w samoswiadomosci'....

        • szaman.ka Re: Mam inne zdanie w temacie. 11.04.13, 13:22
          Podzielam Twoje zdanie Witch.
        • leda16 Re: Mam inne zdanie w temacie. 11.04.13, 22:49
          l_witch_l napisała:
          A ze sie wypra, to bardziej pewne niz cokolwiek innego...


          Zwłaszcza, gdy są niewinni tym brudnym oskarżeniom. Ty Witch rozumujesz jak średniowieczny inkwizytor pławiący czarownicę - jeśli utonie - niewinna, jeśli wypłynie - szatan ją nauczył pływać :). Czasy religijnej inkwizycji mamy za sobą, seksualna święci triumfy :).


          I taka powazna, tragiczna, sprawa wykrzyczana im
          > w oczy, wali w gruzy im ten ich idelany obraz jaki maja na swoj temat i o sob
          > ie...


          Raczej, odnośnie własnego dziecka: wierzą, że ich kocha, szanuje, będzie wsparciem na starość. Wywrzeszczana przez dziecko nienawiść ich zszokuje. Ale ordynarny wrzask to tylko dowód chamstwa, a nie dowód prawdy.


          ..Bo oboje ci ludzie
          > nie powinni nigdy byc rodzicami...


          A niby dlaczego nie powinni? Bo jakiejś psychopatycznej, sugestywnej bździągwie coś się roi? Atrofia uczuciowości wyższej jest wrodzona, najczęściej ma organiczne podłoże, nie nabyta.


          I opowiedzenie wszystkie
          > go co sie stalo, co sie pamieta z dziecinstwa. I napewno nie sa to jakies tam m
          > alo znaczace fantazje dziecka,


          Taak, przez monitor widzisz, że to nie fantazje. Jasnowidz z Ciebie :))).


          >
          > Do tego dochodzi matka, ktora jakby nie chciala wczuc sie w sytuacje corek, cho
          > c zapewne cos tam wyczuwala skoro mowi do corki:"-czego mi tego wczesniej nie p
          > owiedzilas..."


          No właśnie, czego? Małe 3-7 lat dzieci wszystko paplają. Nie rozumieją słowa "tajemnica" jak również słowa "wstyd" i "seks". Dzieci zaniedbane, zwłaszcza w Domach Dziecka często się onanizują. Więc nie opowiadaj, iż one podczas molestowania seksualnego się wstydzą i przeżywają tragedię. Natomiast dzieci bite i gwałcone zawsze krzyczą, bicie i gwałcenie, czyli wykorzystywanie seksualne zawsze pozostawia ślady. Poczytaj sobie Witch jakiś naukowy podręcznik o rozwoju seksualizmu dziecięcego, zamiast wypisywać bzdury rodem z kolorowych tygodników dla ćwierćinteligentów.



          > Dopiero wtedy jak ta prawda 'zabrzmi' zostanie zwerbalizowana, nabierze slow i
          > formy.


          Zwerbalizowane mogą być fakty nie "prawda". Stąd każdy fakt jest prawdą ale nie każda prawda jest faktem, zwłaszcza prawda urojona.


          Uczucia zostana okreslone, dopiero wtedy- moze nastapic proces leczenia
          > i wychodzenia z cierpienia i tragedii...


          Uczuć też się nie leczy, a rany leczy czas.
          • l_witch_l Co ty kobietko.... 12.04.13, 09:54
            leda16 napisała:

            Zwłaszcza, gdy są niewinni tym brudnym oskarżeniom. Ty Witch rozumujesz jak śre
            dniowieczny inkwizytor pławiący czarownicę - jeśli utonie - niewinna, jeśli wyp
            > łynie - szatan ją nauczył pływać :). Czasy religijnej inkwizycji mamy za sobą,
            > seksualna święci triumfy :).



            ...Tak tniesz tą przestrzeń wirtualną swoją nagromadzoną złością?
            Jest jakaś prywatna przyczyna, w tym żeby inni nie mogli używać swoich głów, tak jak im po prostu zwyczajnie jest wolno używać?

            Przytaczasz tu fragmenty z historii inkwizycji, które ni jak nie mają się do realiów świata w jakim żyjemy... Ale mentalnie ludzie twojego pokroju gdzieś tam mogą się zakotwiczyć i całkiem dobrze funkcjonować w tym swoim ograniczonym świecie. Co widać po Tobie.

            Trochę tak puknij się w to czółko i zastanów się, czy twoich własnych wysnutych z fantazji zarzutów wobec innych, nie mozna czasem obrócić w twoja stronę, bo w nich przeglądasz się jak w lusterku...
            • leda16 Re: Co ty kobietko.... 12.04.13, 22:08
              l_witch_l napisała:
              ...Tak tniesz tą przestrzeń wirtualną swoją nagromadzoną złością?


              Chyba jakieś atawistyczne kompleksy z własnego życiorysu Cię zaślepiają, że tyle w Tobie bezkrytycyzmu i wiary w nieudokumentowane treści oraz w to, że Twoja żałosna ignorancja kogokolwiek złości. :).


              > Jest jakaś prywatna przyczyna, w tym żeby inni nie mogli używać swoich głów, ta
              > k jak im po prostu zwyczajnie jest wolno używać?


              I oczywiście wolno Ci swoją wiarą kompromitować własny rozum.


              > Przytaczasz tu fragmenty z historii inkwizycji, które ni jak nie mają się do re
              > aliów świata w jakim żyjemy...


              To Ty tak oceniasz. Ale nie pisałam o świecie, tylko o stylu Twojego inkwizytorskiego rozumowania, świetnie wpisującym się w medialną histerię rozpętaną niedawno w Polsce.


              Ale mentalnie ludzie twojego pokroju gdzieś tam
              > mogą się zakotwiczyć i całkiem dobrze funkcjonować w tym swoim ograniczonym świ
              > ecie.


              Ach, wg. Ciebie powinnam źle funkcjonować, leczyć się psychiatrycznie i pukać do własnej główki ( w domyśle pustej) tylko dlatego, iż stwierdzam, że Twoje wypowiedzi są naiwne (jesteś starszą panią więc nie powiem -frajerskie) i niekompetentne. Oparte na wierze i populistycznej hucpie zamiast na profesjonalnej wiedzy. Mnie nie interesuje Twoje funkcjonowanie i szerokość Twojej prywatnej bądź społecznej przestrzeni, więc dziwię się Twoim zainteresowaniom. Widać nie masz ciekawszych.


              > Trochę tak puknij się w to czółko i zastanów się, czy twoich własnych wysnutych
              > z fantazji zarzutów wobec innych, nie mozna czasem obrócić w twoja stronę, bo
              > w nich przeglądasz się jak w lusterku...


              A może byś tak Witch przestała gdybać o moich fantazjach skupiła się raczej na faktach, konkretach i racjonalnym myśleniu.
              • l_witch_l Przede wszystkim... 12.04.13, 22:17
                Jezeli juz chcesz dyskutowac i krytykowac, to naucz sie to robic z kultura, i na poziomie. Twoje prywatne naloty na moja osobe, sa tak niskie i glupie ze az mi sie nie chce z kims takim jak ty w dyskusje wchodzic...
                • leda16 Re: Przede wszystkim... 13.04.13, 21:37
                  I vice versa.
      • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 11.04.13, 13:56
        dziękuję
    • ni-sia84 Re: nienawiść do rodziców 11.04.13, 14:06
      Dziękuję za odpowiedzi w tym temacie.Podjęłam temat,ponieważ ciężko było mi poradzić sobie z myslami,czy mowić o tym czy nie.Takie spojrzenie na sprawę osoby trzeciej też daje do myslenia,oczywiście różne były opinie.Jeden z forumowiczów oskarżył mnie o fantazjowanie w tym temacie,chęć zemsty i co najgorsze się da,nie jest tak.Chciałabym ,żeby to był wybryk mojego umysłu,ja całe życie moje dotychczas to odsuwałam.Jednak wyznanie siostry sprawiło,że to trudne,żeby to był zbieg okoliczności,nieprawda.Sama po czasie gdy tutaj napisałam,doszłam do wniosku,że nie uszczęśliwi mnie rozgłośnienie sprawy,zawsze gdzieś z tyłu słyszę głos-a jeśli to niesłuszne oskarżanie.Wiem ,że i tak jestem zdystansowana do rodziców,to już nie jest co było.Odkrywanie moich pamietników i naśmiewanie się itp to tylko cząstka tego co napisałam,nie rozpisywałam się wiecej,żeby jakiemuś specjaliście tu na forum udowadniać o prawdziwości tego co piszę.Każdy ma prawo do swojej opinii itp,od tego forum jest.Ja wiem swoje,dziekuję za pozostałe wsparcie od Was,też odpowiedzi Wasze dały mi do myślenia w tej sprawie.
      • leda16 Re: nienawiść do rodziców 11.04.13, 22:12
        ni-sia84 napisał(a):
        nie uszczęśliwi mnie rozgłośnienie sprawy,


        To zastanów się lepiej kto lub co Cię uszczęśliwi. Mężowi się nie udało,samej sobie też dogodzić nie umiesz, więc pewnie w ogóle nie wiesz czym to szczęście na prawdę jest. Najgorsze, że nawet cieszyć się życiem nie umiesz, cenić tego, co masz bądź osiągnęłaś, tylko smędzisz, narzekasz, babrzesz się w smrodku dzieciństwa zamiast planować przyszłość, wyznaczać cele, kształcić się, realizować swoje pasje.Kombinujesz jak koń pod górkę, żeby znaleźć usprawiedliwienie dla swojej nienawiści - czytanie pamiętników, naśmiewanie, zakazy i nakazy, dyscyplina, niepewne molestowanie seksualne...no i w zanadrzu masz jeszcze inne liczne pretensje, bo przecież "to tylko cząstka tego co napisałam,nie rozpisywałam się więcej, żeby jakiemuś specjaliście tu na forum udowadniać o prawdziwości tego co piszę."
        Dorosła, inteligentna, zamężna kobieta a nie wie, że słowa to żaden dowód. Wszak klawiaturka wszystko wyklepie a papier wszystko przyjmie :).


        zawsze gdzieś z tyłu słyszę g
        > łos-a jeśli to niesłuszne oskarżanie.


        Z tyłu, znaczy w d...e? Głosy słyszysz? To Ty się do psychiatryka nadajesz, bo normalny człowiek emocje poddaje kontroli rozumu a halucynacje słuchowe leczy u psychiatry. W ogóle, jak na mój gust,za bardzo się na tym dziecinnym seksie koncentrujesz, wręcz obsesyjne.Może mąż za mało w łóżku molestuje, stąd ta patologiczna koncentracja z głosami w tyłku :).


        Wiem ,że i tak jestem zdystansowana do rod
        > ziców,to już nie jest co było.


        Tia...tylko gdzie to szczęście? Pewnie osobiście go zatłukłaś kamieniami nienawiści. I wyobrażasz sobie, że człowiek, którego zżera nienawiść do najbliższych, dostąpi łaski szczęścia?


        odpowiedzi Wasze dały mi do myślenia w tej sprawie.



        Więc myśl jak uszczęśliwić męża i wyciągnąć z roli terapeuty dusznego smrodku seksualnej patologii w który go wepchnęłaś swoimi chorymi obsesjami, chęcią dowartościowania się i koncentrowania na sobie cudzej uwagi. Inaczej wkrótce pożegluje do normalne dziewczyny, uczuciowo związanej ze swoimi rodzicami, której normalny seks sprawia radość a w kierunku dewiacyjnych wyobrażeń nawet nie pierdnie.
        • l_witch_l Re: nienawiść do rodziców 12.04.13, 09:59
          Z tyłu, znaczy w d...e? Głosy słyszysz? To Ty się do psychiatryka nadajesz, bo normalny człowiek emocje poddaje kontroli rozumu a halucynacje słuchowe leczy u psychiatry. W ogóle, jak na mój gust,za bardzo się na tym dziecinnym seksie koncentrujesz, wręcz obsesyjne.Może mąż za mało w łóżku molestuje, stąd ta patologiczna koncentracja z głosami w tyłku :).

          Idz się podlecz ledo16, bo coraz gorzej z tobą!
          To nawet nie jest już ani śmieszne ani ciekawe, to staję się coraz bardziej widocznym zaburzeniem psychicznym, w kierunku sadyzmu...
          • leda16 Re: nienawiść do rodziców 12.04.13, 21:39
            l_witch_l napisała:
            > Idz się podlecz ledo16, bo coraz gorzej z tobą!
            > To nawet nie jest już ani śmieszne ani ciekawe, to staję się coraz bardziej wid
            > ocznym zaburzeniem psychicznym, w kierunku sadyzmu...


            No, ekspertka z zakresu zaburzeń psychicznych się znalazła - tych z tylnej części osobowości :).
            • l_witch_l Re: nienawiść do rodziców 12.04.13, 21:57
              leda16 napisała:

              > No, ekspertka z zakresu zaburzeń psychicznych się znalazła - tych z tylnej czę
              > ści osobowości :).
              >


              Zastanwaiam sie, czy Bog dajac ci ta odrobine rozumu dal ci ja na stale, czy na licencjat...?
      • zuzi.1 Re: nienawiść do rodziców 13.04.13, 23:17
        Przeczytaj książkę "Powrót do swego wewnętrznego domu" John Bradshaw.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka