Dodaj do ulubionych

MUSZĘ się o cos zapytać

IP: 213.17.145.* 25.07.04, 14:42
Wczoraj mój mąż był na imprezie z dawnymi kolegami. Miałam nadzieję, ze wróci
koło dwunastej. O pierwszej dostałam smsa, co bardzo mnie ucieszyło, bo
myślałam,ze daje znać, ze wraca. Sms był treści: "Zostanę jescze trochę, jak
jestes zmęczona to nie czekaj na mnie i idź spać. Całuję." Jakoś przykro mi
się zrobiło, ale cóz. Odpisałam:" Nie ma sprawy i tak kolejny wieczór
stracony". Chodziło mi o to, ze może zostac, bo jego powrót teraz czy za
godzinę już nic nie zmieni. Od dwóch dni mamy spędzić wspólnie wieczór ale
jakoś nie wychodzi. Potem wysłałam drugiego smsa:"Miłej rocznicy. Wypij za
nas. Pa". No i mój mąż wraca o trzeciej nad ranem i robi mi awanturę, ze
jestem złosliwa, wstretna i pluję jadem. Nie zrozumiałam(co on skwitował, ze
nigdy nie rozumiałam) i dalej nie rozumiem co go tak rozsierdziło. Czy ja
rzeczywiście coś takiego złego napisałam? Może ja nie widze tego, ze jestem
wstrętną jędzą?
Dzisiaj jeszcze przy śniadaniu córka smiała się, ze ja mam taki sen, ze żaden
złodziej by się do nas nie włamał. Na co ja odpowiedziałam, ze:Widzisz jestem
lepsza niz pies, tylko gryźć się muszę nauczyć". NA co mój mąż znów
zareagował złością i znów stwierdził, ze to było złośliwe i co ja chciałam
osiągnąć tym co powiedziałam. Czy rzecyzwiście jest tak jak on mówi? Bo ja
się chyba przestanę odzywać wogóle.
Obserwuj wątek
    • Gość: js Hehe. znam to. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 14:47
      Zwlaszcza to "to ja sie w ogole nie bede odzywac."

      Mam radę: "kolejny wieczór stracony" = "szkoda, bo bardzo chcialam,zebysmy ten
      wieczor spedzili razem. Ale teraz to juz nie ma znaczenia, bojest za pozno.
      wiec ok."

      "Widzisz jestem
      > lepsza niz pies, tylko gryźć się muszę nauczyć". >> A jaki był cel tej
      wypowiedzi?

      I dlaczego doszłaś do wniosku, ze lepiej nic nie mówić?
    • vlad_palovnik Re: MUSZĘ się o cos zapytać 25.07.04, 14:58
      Może Twój mąż jest przed okresem... ? :D
      • Gość: natalka Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: *.bredband.comhem.se 25.07.04, 15:30
        Nie jestes jedza tylko znerwicowana kobieta, bo w waszym zwiazku wydarzyly sie
        niedobre rzeczy.
        I nadal bedziecie sobie przygryzac i to bedzie juz taka spirala zlosci i
        szarpanina.
        Musicie oczyscic zwiazek i zaczac od zera.
        Albo poprzez separacje i bedziecie sie spotykac na rozmowy, moze zaczac
        wszystko od nowa, spacer, kawa w kawiarni etc..
        Albo porzadna awantura i wygarniecie wszystkiego na lawe. I on musi zaczac
        wszystko od nowa, zerwac totalnie z ta kobieta,zadne ustepstwa nie wchodza w
        gre.
        Najlepiej byloby gdybyscie od siebie odpoczeli i zobaczyli po paru miesiacach
        czy tesknicie do siebie, czy moze jednak nie pasujecie juz do siebie, wiesz
        ludzie sie zmieniaja , wyrastaja:
    • Gość: az Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: *.magtel.net.pl 25.07.04, 15:24
      Twoje chryzokolo SMS-y nie były miłe i przyjazne. Jednak ocenianie ich jako
      plucie jadem jest przesadą. "Nigdy nie rozumiałaś" świadczy o tym, że stosunki
      między Wami są nienajlepsze już od jakiegoś czasu.
      Ten "pies" też nie był na miejscu. Był złośliwy.
      Trudno więcej napisać nie wiedząc więcej o Waszych planach, rocznicach.
      Czy wspólny wieczór jest u Was taką rzadkością, że aż umawiać się nań musicie?!
      • Gość: pomocnick Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.04, 15:38
        Problem się wziął z tego,ze to były smsy, a nie na przykład rozmowa ,choćby
        przez telefon, smsy, tak samo jak i net nie oddają emocji i jak nie zrobisz
        tych idiotycznych gęb, to każdy myśli,ze wszystko co mówisz to złośliwie, znam z
        autopsji,tzn. nie maluję tych durnych uśmiechów.
        Reszta w domu to już konsekwencja wcześniejszego.
    • Gość: lawinia cudownie grasz rolę cierpietnicy IP: *.chello.pl 25.07.04, 16:27
      te aluzje zamiast postawienia sprawy wprost
      "baw sie dobrze, kolejny wieczór stracony = baw sie dobrze na mojej krzywdzie

      lada dzień chłop trzasnie drzwiami i pójdzie
      a ty dopiero będziesz mogła rozkwitnąć w roli skrzywdzonej kobiety!
    • fnoll jak to się dzieje 25.07.04, 16:31
      że w całym kraju tysiące małżonek bez porozumienia między sobą wysyła spóźnionym
      mężom esemesy o dokładnie takiej samej treści, a oni po powrocie robią im (także
      bez porozumienia między sobą) identyczne awantury?

      czy to jakaś epidemia?

      a esemesy - no przecież są z pretensją, żeby mu nie było zbyt beztrosko, to
      chyba widać wyraźnie

      pytanie - czy można osiągnąć swój cel (miły wspólny wieczór) pretensjami?

      myślę, że skuetke takich esemsów jest odwrotny od zamierzonego, co zresztą widać

      jego esemes był znowuż obraźliwy w moim uznaniu: "idź spać" to się mówi do
      dziecka, gdy ma się dość jego obecności i nie chce się z nim rzomawiać ani
      opowiadać kolejnych bajek


      a nie można po prostu powiedzieć:

      - bawię się tak dobrze, że zostanę dłużej, wrócę o świcie
      - ok, kup po drodze pieczywo w nocnym i coś do kawy na śniadanie

      a przy śniadaniu zamiast snuć dwuznaczne porównania do psa na łańcuchu
      powiedzieć, że czujesz się ostanio przez niego zaniedbana i chciałabyś, żebyście
      wyszli gdzieś razem i się dobrze bawili

      o ile potraficie się razem dobrze bawić :)
    • Gość: Js bump n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 23:30
      A jednak jest jakiś text...
    • mskaiq Re: MUSZĘ się o cos zapytać 26.07.04, 08:04
      Mysle ze musisz sie odzywac, to bardzo wazne dla Was ale po co porownujesz sie
      do psa. W ten sposob degradujesz sie bez zadnego powodu.
      Jesli chodzi o awantury to nie dpopuszczaj do nich. Jesli Twoj maz zacznie
      robic awanture to przerwij ja. Powiedz ze mozesz rozmawiac na ten temat ale
      tylko spokojnie. Jesli cos Go gryzie czy uwaza ze cos nie jest tak to niech
      to przedstawi bez awantur. Awantura to bardzo duza ilosc emocji i wtedy mozna
      powiedziec najwieksze glupstwo nie zdajac sobie nawet z tego sprawy. Moze to
      zrobic Maz i mozesz zrobic to Ty. Jesli uda Ci sie wprowadzic zamiast awantury
      dyskusje ale spokojna, (nie pozwalaj aby byly emocje w niej) to zobaczysz jak
      latwo zaczniesz dogadywac sie z Mezem. Mam nadzieje ze nadal jezdzisz na
      rowerze.
      Bardzo serdeczne pozdrowienia.
      • nie-zadziwiona Re: MUSZĘ się o cos zapytać 26.07.04, 10:38
        mskaiq napisał:

        . Mam nadzieje ze nadal jezdzisz na
        > rowerze.
        > Bardzo serdeczne pozdrowienia.

        A Tobie to chyba twój "mały" w szprychy sie wkręcił, że tak cieńko "przędziesz"
        A jaki rower masz? na czterech czy na sześciu kółkach ?


        • Gość: ciekawość Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 18:39
          a ty ile masz fałd na mózgu? 2 czy 3?
    • zlewozmywak1 Re: MUSZĘ się o cos zapytać 26.07.04, 09:15
      Wiesz , on jest troszke pierdolnnięty nadwrażliwością. Po co se ślecie te smsy
      to ja nie wiem. Z mojego doswadczenia wynika, że w relacji mąż zona ta forma
      komunikacji pozawerbalnej jest psu na bude i jak sama widzisz, kiedy ktoś wie
      cos na pewno, to zebys na głowie stanęła to on wie swoje.
      W sobotę byłem na imprezie u kumpla. Żona z dzieckiem pojechali do domu o
      21:00, ja wróciłem na drugi dzień przed 10:00. Wszystko cacy, żadnych zgrzytów,
      nie byłoby tego gdyby mi nawet 6 smsów nasłała, ze moge niewracać itp. W naszym
      przypadku wiedziałbym ze to żarty.
    • lune to bardzo dziwne 26.07.04, 11:11
      Gość portalu: chryzokola napisał(a):

      > Wczoraj mój mąż był na imprezie z dawnymi kolegami. Miałam nadzieję, ze wróci
      > koło dwunastej. O pierwszej dostałam smsa, co bardzo mnie ucieszyło, bo
      > myślałam,ze daje znać, ze wraca. Sms był treści: "Zostanę jescze trochę, jak
      > jestes zmęczona to nie czekaj na mnie i idź spać. Całuję." Jakoś przykro mi
      > się zrobiło, ale cóz. Odpisałam:" Nie ma sprawy i tak kolejny wieczór
      > stracony". Chodziło mi o to, ze może zostac, bo jego powrót teraz czy za
      > godzinę już nic nie zmieni. Od dwóch dni mamy spędzić wspólnie wieczór ale
      > jakoś nie wychodzi. Potem wysłałam drugiego smsa:"Miłej rocznicy. Wypij za
      > nas. Pa". No i mój mąż wraca o trzeciej nad ranem i robi mi awanturę, ze
      > jestem złosliwa, wstretna i pluję jadem. Nie zrozumiałam(co on skwitował, ze
      > nigdy nie rozumiałam) i dalej nie rozumiem co go tak rozsierdziło. Czy ja
      > rzeczywiście coś takiego złego napisałam? Może ja nie widze tego, ze jestem
      > wstrętną jędzą?
      > Dzisiaj jeszcze przy śniadaniu córka smiała się, ze ja mam taki sen, ze żaden
      > złodziej by się do nas nie włamał. Na co ja odpowiedziałam, ze:Widzisz jestem
      > lepsza niz pies, tylko gryźć się muszę nauczyć". NA co mój mąż znów
      > zareagował złością i znów stwierdził, ze to było złośliwe i co ja chciałam
      > osiągnąć tym co powiedziałam. Czy rzecyzwiście jest tak jak on mówi? Bo ja
      > się chyba przestanę odzywać wogóle.


      W innym watku piszesz ze nie ma sensu swietowac, ze nie rozumiesz dlaczego maz
      w ogole mowi o waszej rocznicy ; tu oczekujesz od niego ze bedzie pamietal,
      masz pretensje ze nie wraca dlugo ;

      Chryzokolo, rozumiem twoje napiecie, chwiejnosc, brak zdecydowania ale im
      dluzej bedziesz tkwila w takim stanie - tym gorzej dla ciebie ; nie wiesz czego
      chcesz lub wiesz ale chyba nie do konca to sobie uswiadamiasz ;
      najprawdziwsza jestes wlasnie w tym watku ;) w twoim sms-sie jest tupanie
      nozkami w miejscu, chcesz go ukarac (bo jestes nieszczesliwa ?)a skazujesz
      siebie na kare (unieszczesliwiasz sie bardziej - i oczywiscie obwiniasz go za
      to) ; zastanow sie

      lune


    • malwa33 Re: MUSZĘ się o cos zapytać 26.07.04, 11:27
      heh widze ,ze Ty sie nigdy nie wyzwolisz
      juz tyle naisałam na ten temat w poprzednim watku, inni ludzie zreszta też.

      Gośc ciągle sie bawi a Ty czekasz jak słuzebnica.

      Mimo tych rzekomych wszych staran widze ,ze nic sie nie zmieniło.
      • Gość: wredny_typ Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: 194.181.108.* 26.07.04, 12:04
        nie trać czasu na poszukiwanie porad na forum internetowym a zacznij szukac
        dobrego adwokata, dzięku któremu zachowasz przynajmniej cześć waszego wspólnego
        majatku dla siebie bo z tego co piszesz to niezły z niego jest gagatek i chyba
        trudno mu bedzie rozstawać się ze wspólnie zgromadzonymi dobrami, tym bardziej
        trudniej gdy ma się u boku swego "bardziej wymagającą partnerkę". Zatem w kat
        rzuć smutki a na zmartwienia jeszcze przyjdzie czas - najważniejsze to pomyslec
        o przszłości.
        • Gość: Js Nie rozumiem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 12:45
          Pytanie do wszystkich tez:
          Ale dlaczego tak uważasz????
          • malwa33 Re: Nie rozumiem. 26.07.04, 13:16


            moze zrozumiesz...
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13801735&s=0

      • Gość: chryzokola Re: do malwy33 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 20:05
        Masz racje niewiele. Ale ja wciąż wierzę i traktuję to jak stan przejściowy.
        Przecież trudno zeby wszystko zmieniło się od razu w ciagu kilku dni czy
        tygodni. I zdaję sobie sprawę, ze być moze skończy się tak jak u Ciebie. Ale
        chcę próbować póki go kocham, choć zastanawaim się coraz częściej nad tym i nad
        tym czy chcę być z nim.
    • Gość: baba zona Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 13:11
      Droga Chryzokolo! Popelniasz blad, ktory popelniamy wszystkie...
      On mogl to odebrac jako zlosliwosc (bo to byla malenka szpileczka, prawda?)
      Pogadajcie od serca i zrealizujcie ten Wasz wieczor, najlepiej jak najszybciej.
      Zycze Wam wszystkiego najlepszego!
      Pozdrawiam serdecznie :))))
    • Gość: chwila nie-komunikatywna obłuda IP: 62.121.129.* 26.07.04, 14:52
      "Miałam nadzieję, ze wróci > koło dwunastej. " - tzn umawialiscie sie ze wroci
      czy ty mialas nadzieje a on nie mial takich planow?

      " Nie ma sprawy i tak kolejny wieczór stracony".
      -to zdecyduj sie -jest sprawa? czy nie ma sprawy?

      bo ach, bedziesz wspanialomyslna i powiesz ze wybaczasz ("nie ma sprawy") ale
      wcale nie wybaczasz i on niech juz teraz o tym wie ze to znowu jego wina, moze
      mu to popsuje zabawe i bedziesz miala satysfakcje("i tak kolejny wieczor
      stracony"),

      "Miłej rocznicy. Wypij za > nas. Pa". -czy to byl wieczor waszej rocznicy? czy
      jego impreza "rocznicowa" z kumplami?

      i naprawde- uwazasz ze porozumiewanie sie sms-ami w drażliwych małzenskich
      kwestiach jest właściwe?

      ">Widzisz jestem
      > lepsza niz pies, tylko gryźć się muszę nauczyć".
      - ktos juz napisał wyżej, moscisz sie wygodnie w roli cierpietnicy, wiecznie
      nieszczesliwej, wiecznie skrzywdzonej, grajac na mężowskim poczuciu winy, a on
      trwa w tym resztką chęci i ciezarem przymusu.

      W takiej atmosferze na pewno sie nie pogodzicie.
      albo gruba kreska, wybaczenie wzajemne,odciacie sie od przeszlosci i jeszcze
      raz od poczatku,(ale czy was na to stac z takimi pokladami wzajemnych żali?)
      Albo separacja na jakis czas zeby rozeznac sie w własciwych uczuciach.


    • agaaska Re: MUSZĘ się o cos zapytać 26.07.04, 15:22
      Chyba znam Twój problem. Też tak mam, że szybkie i cięte odpowiedzi przychodzą
      niewiadomo skąd i najpierw chlapnę a potem pomyślę. Moi bliscy i znajomi już
      się przyzwyczaili. Teraz po prostu dodaję, jak ktoś się obraża, że ja wredna
      baba jestem.

      A podobno złośliwość jest cechą ludzi inteligentnych ;P
    • Gość: Catherine Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 26.07.04, 18:17
      Nie daj się zdominować i zastraszyć. Takie myśli wprowadzą Cię w kompleksy.
      Bądź sobą i pewną siebie kobietą. Pamiętaj o swojej wartości. Usmiechaj się i
      daj mu odczuć że jak tak dalej będzie postępował, to straci Ciebie. No, nie
      poddawaj się. Głowa do góry. To przykre, że Ci Faceci nie mają takiej empatii
      jak My, kobiety. Mężczyzna dopiero gdy coś traci, zaczyna to doceniać.
      • Gość: chryzokola Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 20:02
        Co Wy tak z tym psem i mnie w roli cierpiętnicy?! To co powiedziałm o tym psie
        było żartem w odpowiedzi na to, co moja córka powiedziała i ona to tak
        odebrała. Zwłaszcza, ze temat psa jest prawie cały czas obecny w naszych
        rozmowach (Zastanawiamy się nad kupnem psa i staramy się przekonać męża do tego
        pomysłu). Nic nie miałam na mysli mówiąć to, tylko to, ze moze nie trzeba nam
        psa , bo ja wystarczę. No to ja nie wiem czy ja źle mówię czy on przewrażliwony
        jest. W poczuciu winy go nie trzymam raczej jest odwrotnie. To ja mam ciągle
        mieć poczucie winy, bo według niego to ja wszystko psuję, ja jestem zła, ja
        musze się zmienić itp. To ja jestem nienormalna, ja mam problemy, a wszystko
        podparte autorytetem "koleżanki". I to ja się ciągle zastanawiam, co złego
        zrobiłam jemu, naszemu małżeństwu, ze jest tak jak jest.
        To co było w tych sms moze można było napisać inaczej,ale było mi przykro i
        nie zastanawiałam się co piszę. Nawet do głowy mi nie przyszło, ze taki efekt
        osiągnę. Od paru dni obiecywał mi wieczór, ale albo zmęcenie, albo zajęcie, a
        wreszcie impreza. Powiedział ze do pierwszej będzie, więc jak dostałam smsa o
        pierwszej miałam prawo przypuszczać, ze daje znać , ze wraca. Ale postanowił
        zostac jeszcze więc zrobiło mi się przykro. I dlatego, ze jest taka a nie inna
        sytuacja między nami. Kiedyś nie było problemu gdy wychodził na imprezę, a
        teraz zabolało, bo pomyślałam, ze moze woli kolegów niz mnie.
        • agaaska Re: MUSZĘ się o cos zapytać 27.07.04, 08:07
          Ja Ci dobrze radzę popracuj nad poczuciem własnej wartości. Przestań się
          przejmować jego humorami i zajmij się Sobą. Jego zły humor to jego problem. I
          nie wiem co on sobie wyobraża? Miałaś skakać z radości, że mężuś wróci później,
          no w sytuacji gdyby Cię odwiedzał namiętny kochanek to można się cieszyć, ale
          gdy na niego czekasz? Humorzaści faceci to koszmar. Sama mam przyjemność
          trafiać na takich wrażliwców, ale teraz nie daję się wpędzić w żadne poczucie
          winy.
    • cossa Re: MUSZĘ się o cos zapytać 26.07.04, 20:10
      pogryz sie troche w jezyk :)
      wiecej sie usmiechaj :)
      i staraj sie dostrzegac "caluje" w sms-ach :)

      przynajmniej przez jakis czas :)
      i zobacz jakie przyniesie efekty :)

      no i .. moze warto by bylo zapytac u zrodla? ;)

      pozdr.cossa
      • Gość: chryzokola Re: do cossy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 20:17
        Wiesz co aż mi się cieplej zrobiło od tych usmiechów.A u źródła pytałam,
        stwierdził, ze to było baaaardzo złośliwe i pełne jadu i mam tak więcej nie
        robić jeśli chcę zeby był ze mną.
        • cossa Re: do cossy 26.07.04, 20:26
          sama sie zorientowalam (z pomoca chlopa:),
          ze potrafie byc np. wrrrednie zlosliwa
          (choc sama u siebie akurat tego nie podejrzewalam nawet:)
          zdaje sobie sprawe, ze trudno to u siebie zauwazyc
          ale jesli juz sie zdarzy - trza kuc zelazo poki gorace
          i nauczyc sie SWIADOMIE sie komunikowac ;)

          o ile oczywiscie "wina" lezy po Twojej stronie ;)

          pozdr.cossa
    • Gość: Moni Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: *.telprojekt.pl 26.07.04, 22:42
      Jesteś po prostu kryptoagresywna. To takie cóś, co się pojawia wtedy gdy nie
      chcemy wziąć odpowiedzialności za naszą złość. Robimy wtedy innym na
      zasadzie "ruki swabodnyje a palec w dupie siedzi", czyli tak, coby nie bardzo
      było formalnie do czego się przyczepić, ale żeby wkurwić otoczenie. Po prostu
      pozwól sobie na złość. Czy masz być święta i zawsze mieć rację? Czasem można
      się przecież pozłościć i bez racji, nie? Albo przynajmniej nie udawaj przed
      sobą, że masz słodkie uczucia...Oj nie masz Ci ich, nie masz...
      • Gość: elka Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.07.04, 00:50
        Jak to jest??? niech ktos mi powie,żeby nie można było powiedziec co się
        mysli...tylko delikatnie ...trzeba ,żeby nie urazic...sama zawędrowałam w atki
        związek bez sensu...czasem człowiek może sie wkurzyć inaczej myśli ..ale od
        razu ma się si\ypac związek>>>????????Bzdura!Prawdziwego związku nic nie
        rozwali...facet jak normalny powinen z kwatami zerwanymi po drodze zonie do
        stóp się rzucic...Zawsze każda strona ma prawo sie boczyc i przez cały
        dzien:):):)
        OJ natrudeniej partnera znależc..męża łatwo ale fajnego człowieka trudniej..o
        całe nieboi trudniej..
    • mskaiq Re: MUSZĘ się o cos zapytać 27.07.04, 08:51
      Mysle ze Twoj Maz musi sie zmienic. Rozamawiaj z Nim ale niech to beda rozmowy
      przyjazne, a nie dochodzenie kto jest winy, jakie sa zarzuty, zmieniaj Go
      usmiechem i radoscia. Przeciez Go kochasz a On Ciebie, szukaj drogi
      porozumienia. Cierpliwosc to jedyna droga aby zmienic kogos. Awantury uduja zal
      i niechec z ktora sie trudno pogodzic kiedy sie kocha kogos.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: Moni Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 09:54
        Jasne! Cierpliwośc, serdeczność , ciepełko... Świetnie to wychodzi jak człowiek
        wkurwiony do białości, nie? Właśnie z takiego próbowania bycia słodkim kiedy ma
        się w sobie mnóstwo żalu, pretensji i bólu wychodzi taka poezja jaką tu autorka
        przytacza.
        Rozmowa TAK! Ale wyłącznie szczera i o PRAWDZIWYCH uczuciach, a nie checiach.
        Lepiej chyba szczerze powiedzieć sobie najpierw, a potem partnerowi: "nie radzę
        sobie z moimi uczuciami; nie potrafię, żeby mnie nie bolały Twoje późne
        powroty,żarty, zdrady, nieżyczliwości(właściwe zakreślić), nawet jeśli nie są
        przeciwko mnie; mam w sobie morze żalu i bólu, i choć staram się wybaczyć i
        przekonać siebie, że nie mam podstaw do pretensji, to mam je i już". Bo tak
        jest, prawda?
    • Gość: asica Re: MUSZĘ się o cos zapytać IP: *.ipt.aol.com 27.07.04, 10:54
      wiesz, moze to przykre co napisze, ale czytajac cie widze moja mame. Zawsze
      szukajaca powodu do zaznaczenia, ze ona jest ofiara, zaznaczajaca iz to ona ma
      najtrudniejsze zycie pod sloncem, ze moj tata jest wrogiem nr jeden. I powiem
      tak: ja od tego ucieklam jak najdalej sie dalo. NIe mialam juz sily zaciskac
      zebow (gdy slyszlam wlasnie takie odzywki: teraz to juz tylko gryzs sie musze
      nuczyc...)
      Chryzokola, stan obok i zobacz, poki jest jeszcze czas, ze to TY muszisz
      nauczcyc sie byc dobra dla ludzi, i jezli ktos jest dla ciebie dobry to nie
      reaguj zloscia i dogryzaniem. Pracuj nad tym.
      Wiem o czym pisze, bo ja u siebie zaobserwowalam to samo i walcze z tym.
      Powodzenia
      • malwa33 Re: MUSZĘ się o cos zapytać 27.07.04, 11:40
        sledze ten temat od dawna
        I napisze to co napisałam juz na samym pocżatku
        Moim zdaniem nic sie nie zmieni, bo z jednej strony zabrakło chęci.

        Inna sprawa, jak sie nie wsciekać skoro Pan i władca znajduje sobie"
        przyjaciółke" obraz żony sie zmienia w jego oczach na tą gorszą ,
        nijaka ,wścibska itp. Pożniej Pan mąż , po wybuchach , uzasadnionych swojej tej
        gorszej, nijakiej żony obiecuje sie poprawic ale stawia warunki... będe Cie
        akceptował- moja gorsza połowo jeżeli pozwolisz mi na to i tamto, przyjaciólka
        musi byc bo ona jest cacy a Ty be... itd.

        Idę na imprezke, no musze bo mi tu nudno i nijako z Toba moja kulo u nogi,
        wróce a jakże , bo mi wygodnie, bo nie pzrekresle tych 12 lat spedzonych razem,
        bo coś tam we mnie zostało ale nie na długo.
        A ona siedzi i czeka , wierzy,ze on wróci, moze lepszy, inny, kochajacy, wróci
        o okreslonej godzinie bo mnie pzrecież kocha. I tu bach- smsik, wróce kiedy mi
        sie spodoba bo sie dobrze bawię , bo to moje życie,bo ta z którą tu jestem jest
        mi dobrze.
        A zona sie wscieka,jak to? pzreciez obiecał , rozczarował mnie poraz kolejny,
        jak ufać , jak??

        Czy to nie jest uzasadniony gniew??
        Jak jeszcze bardziej mozna upokozyc człowieka?
        Kopac leżacego?




        • Gość: chwila brak poczucia wlasnej wartosci IP: 62.121.129.* 27.07.04, 12:08
          > Czy to nie jest uzasadniony gniew??
          > Jak jeszcze bardziej mozna upokozyc człowieka?
          > Kopac leżacego?
          >

          ale kto jej kaze tam lezec i dawac sie upokarzac zeby tylko tego meza zatrzymac
          przy sobie!?
          godnosc trzeba miec w sobie zeby inni traktowali cie godnie
          trzeba Siebie szanowac zeby inni mieli do ciebie szacunek
          -tak sie to kreci.

          a do tanga faktycznie trzeba dwojga, i checi, dwojga checi.
      • bellima Re: MUSZĘ się o cos zapytać 27.07.04, 12:29
        Gość portalu: asica napisał(a):

        > wiesz, moze to przykre co napisze, ale czytajac cie widze moja mame. Zawsze
        > szukajaca powodu do zaznaczenia, ze ona jest ofiara, zaznaczajaca iz to ona
        ma
        > najtrudniejsze zycie pod sloncem, ze moj tata jest wrogiem nr jeden. I powiem
        > tak: ja od tego ucieklam jak najdalej sie dalo. NIe mialam juz sily zaciskac
        > zebow (gdy slyszlam wlasnie takie odzywki: teraz to juz tylko gryzs sie musze
        > nuczyc...)
        > Chryzokola, stan obok i zobacz, poki jest jeszcze czas, ze to TY muszisz
        > nauczcyc sie byc dobra dla ludzi, i jezli ktos jest dla ciebie dobry to nie
        > reaguj zloscia i dogryzaniem. Pracuj nad tym.
        > Wiem o czym pisze, bo ja u siebie zaobserwowalam to samo i walcze z tym.
        > Powodzenia


        dobrze zauwazylas,
        niejedno malzenstwo pakuje sie w taki schemat, (a szczegolnie dawniej gdzie
        rozwod bylby skandalem)
        matka- ofiara (kogo?czego?chyba swojego wyboru),opowiadajaca innym o swojej
        krzywdzie,
        maz- nie bez winy, radosny poza domem a w domu z musu,
        rozmowy = wydawanie polecen, oswiadczen.

        a potem dzieci sobie z zyciem poradzic nie moga,

    • Gość: Gosia Chryzokola!!! IP: *.sg.fr.studentenwohnheim-bw.de 01.08.04, 00:09
      wiesz, przeczytalam twoj inny watek i sie zalamalam. twoj maz:
      1. zdradza cie ewidentnie - co to za jakies glupie teksty o kolezance,
      platonicznej znajomosci itp. przypomina mi to mojego kumpla, ktory po roku
      slubu zaczal zdradzac zone, w koncu on (sic!) sie z nia rozwiodl, bo
      przeczytala jego sms (a jakze inaczej - od kochanki), wiec on nie mial juz do
      niej zaufania, bo go kontroluje...
      2. to, co twoj maz robi, to jest typowy objaw: wie doskonale, ze to on jest
      winny, ale probuje ciebie wpedzic w poczucie winy. jaka jest normalna reakcja
      kobiety na zdrade (no niech ci bedzie "potencjalna" zdrade): wscieklosc, zlosc,
      wyrzucenie meza z domu (celowo tu daje ekstremalny przyklad), ale na pewno nie
      proszenie meza o jeszcze jedna szanse. czy tobie sie cos nie pomylilo: czy to
      ON nie powinien cie prosic o szanse, a moze jak "Alicja w krainie czarow",
      widzisz wszystko na odwrot????????
      niezaleznie, jak bardzo kogos kochalam, kocham, czy bede kochala (z
      doswiadczenia to pisze!), to nigdy nie pozwole sie upokarzac tak, jak ty to
      robisz.
      na tym innym watku wciaz piszesz o rozmowach, o odbudowywaniu zwiazku itp. ile
      tak mozna???
      jest taka ksiazka, typowa kobieca lekturka na jesienne wieczory: Marian
      Keyes "Arbuz". Kobieta urodzila dziecko a maz ja w tym samym dniu poinformowal,
      ze odchodzi, do innej, i ze to jest jej (zony) wina. i po kilku miesiacach,
      kiedy kobieta wyszla z depresji, zaczela ukladac sobie zycie, mezowi sie
      odwidzialo i wrocil. no i zero przeprosin, skruchy, tylko, ze ja kocha, ze to
      jej wina, ze odszedl, bo ona taka egoistka byla itp., ale musi mu tylko
      obiecac, ze sie zmieni i bedzie wszystko dobrze miedzy nimi. tylko, ze kobieta
      sie opamietala i nie wrocila do niego. ksiazka humorystycznie napisana, lekka,
      ale jedna rzecz super opisana: kazdym mozna manipulowac i twoj maz to wlasnie
      robi. zobaczyl, ze moze robic, co chce, spotykac sie z jakas panna, bez ZADNYCH
      KONSEKWENCJI! pozwalaj mu dalej, to moze jeszcze bedziesz u tej pani sprzatala
      na etacie.....
      moze sie wkurzyc na mojego posta, obrazic, wszystko jedno, ale tyle osob
      probuje ci to powiedziec: sa granice, ktory nikt nie powinien przekraczac, a
      tym bardziej twoj partner. ale to ty te granice musisz pokazac - mezowi dalas
      jasno do zrozumienia, ze ty nie masz zadnych.
      nie wiem, czemu tyle kobiet daje sie upokarzac, kazdy z zewnatrz widzi, ze to
      paranoja, a one nic, i tak latami....
      jeszcze jedno: gdyby moj nie-maz cos takiego odstawil, mimo, ze go bardzo
      kocham i wiele nas laczy itp., to wiele musialby zrobic, zebym JA od niego nie
      odeszla.....
      strasznie mi ciebie szkoda, bo nie widzisz oczywistego....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka