Dodaj do ulubionych

współpracownica - problem

20.05.13, 22:15
witam,
mam Stażystkę. Starałem się zbudować z Nią relację pracowniczą opartą na dialogu i zrozumieniu. Dałem przestrzeń, nie wymagałem zbyt dużo...Raczej dałem czas na wdrożenie.
Po 1,5 miesiąca opanowała materiał. Problem w tym, że w pewnym momencie zrobiła się roszczeniowa, chciała sam sobie ustalać priorytety, zacząła robić aluzje, (które póxniej przekształciły się we frontalny atak) że wykonuje za mnie obowiązki.
Ja ustalam priorytety bo wiem co jest ważne i kontroluje sytuację aby praca szła we właściwym kierunku. Pracę wykonuję sumiennie. Problem, w tym, że pracujemy w osobnych pomieszczeniach, więc nikt nikomu nie patrzy na ręce (jeśli zwalałbym na kogoś pracę to jaki sens miałoby siedzenie po godzinach, które jest elementem mojej pracy).
Zapewniłem Jej bardzo wiele, wziąłem odpowiedzialność za jej pracę, ale wszystko ma swoje granice.
Jak zarzuciła mi, że zwalam na nią pracę, starałem się wytłumaczyć jej, szczerze porozmawiać, ale do Niej to nie dociera.
Poza tym, obecnie uważa, że nie można tu już mówić o swoich odczuciach. Że po tym jak powiedziała mi "że wykonuje za mnie obowiązki" to teraz narzucam jej swoją wolę.
Prawda jest taka, że to co powiedziała wzbudziło to we mnie ogromną złość, chciałem jej "dowalić", chciałem aby wzięła odpowiedzialność za swoje słowa i niezasłużoną ocenę mojej pracy.

Idąc w tak daleko idący dialog mogłem liczyć się taką sytuacją, ale kiedy się pojawiła nie umiem sobie z Nią poradzić. Ona kompletnie przestała słuchać. Nic do Niej nie dociera.

Jak, doprowadzony do ostateczności, mówię aby skierowała sprawę do przełożonego to mówi, że ja jestem jej przełożonym a to nawiasem nieprawda - jestem tylko opiekunem.
Przełożony mówi abym dawał jej pracę, gonił do pracy itd.

W jaki sposób to rozwiązać?
Wolałbym sprawa zostala rozwiązana między nami. Jeśli zostanie skierowana wyżej nikt nie będzie się zastanawial czyja to wina. Będzie tylko rezonować, że ja nie radzę sobie z sytuacją a ona z kolei pewnie jeszcze inaczej zostanie odebrana, nie wiem.
Co radzicie?
Sytuacja nie może tak trwać, pomimo tego, że staram się Ją rozumieć i dąże do dialogu to sytuacja eskaluje.
Obserwuj wątek
    • skrzynka.pocztowa Re: współpracownica - problem 20.05.13, 22:29
      Rzućice trochę światła...
      chciałbym wziąc za to odpowiedzialność tak aby rozwiązać sprawę z godnością.
    • szaman.ka Re: współpracownica - problem 21.05.13, 01:20
      Jesteś jej szefem.Jeśli Twój szef powierzył Ci opiekę nad nią,to jesteś jej szefem.Błąd zrobiłeś taki,że chciałeś ją traktować po partnersku,a ona nie dorasta do tego.
      Wobec takiego pracownika,który nic jeszcze nie umie stosuje się styl dyrektywny zarządzania.
      Jeśli szef Ci każe gonić j ą do roboty,a ona się stawia,to zapytaj ją czy tu jeszcze chce pracować? Jeśli odpowie,że tak to ma Cię słuchać,a jeśli jej to nie w smak,to niech zwija manatki.Musisz twardo postawić sprawę i być konsekwentny i nie przejmować się tym, co ona sobie myśli czy mówi.Powinieneś ustalić jej zakres obowiązków,uzgodnić go ze swoim szefem i dać go szefowi do podpisania i niech ona go też podpisze.Jeśli nie będzie chciała,to niech się pakuje.
      Zdarzają się takie osoby,które jeszcze niewiele potrafią,ale chcą rządzić.
      • jedr-ek28 Re: współpracownica - problem 23.05.13, 23:28
        Tak jest!:) Dokładnie tak!:)
    • lifeisaparadox Re: współpracownica - problem 21.05.13, 07:12
      Też uważam że dalsze traktowanie jej po partnersku mija się z celem.
      Utnij kontakty personalne do minimum i nie podejmuj rozmowy na tle osobistym. Praca jak w wojsku, zadaniowo, najwyżej zje ją jej własny rozum nic na to nie poradzisz.
      • aqua48 Re: współpracownica - problem 22.05.13, 08:53
        Zrób jej pisemny wykaz obowiązków. I codziennie rozliczaj. Pisz raporty z tego co każdego dnia wykonała dobrze, co źle, a co wcale i zbieraj. Po dwóch tygodniach napisz opinię i przedstaw swojemu szefowi.
    • to.niemozliwe Re: współpracownica - problem 22.05.13, 13:35
      Wygląda na to, ze ona ma kłopoty z akceptacją podległości wobec Ciebie. Tak, jak napisała Szamanka, nie każdy dorasta do partnerstwa we współpracy z innymi. A Twoja uprzejmość i współpraca z nią traktowana jest przez nią jako Twoja słabość i okazja do zdominowania Ciebie. Zdaje się też, że ta osoba słabo współpracuje z innymi, a także jest ambitna, więc szybko przestaje jej odpowiadać zakres, który wykonuje.
      Jeśli generuje konflikt z przełożonym/opiekunem już jako stażystka, to prawdopodobieństwo, że będzie trudna we współpracy jest bardzo duże w przyszłości. Ona chce nie za dużo dawać, a głównie brać i rządzić.
      Doprowadź do zakończenia jej stażu, weź kogoś innego - też nauczysz w ciągu 1.5 m-ca.
      Być może dobrze tłumaczysz, a nie ona jest taka bystra.
      Czy przeszedłeś z nią na "Ty-po imieniu"?
    • szaman.ka Re: współpracownica - problem 22.05.13, 13:53
      Może być też taki problem,że to Ty się czujesz bardzo niepewnie w swojej roli nie mając formalnego umocowania do bycia jej przełożonym.Być może ona to wyczuwa i wykorzystuje.
      W takim razie, jak będziecie tworzyli zakres obowiązków dla niej postaraj się to wpisać ;kto jej wyznacza zadania i wydaje polecenia.Czyli w tej sytuacji jaka jest u Ciebie wpisać siebie ,że Ty sprawujesz opiekę nad jej stażem i od Ciebie dostaje zakres zadań i Ty ją rozliczasz z ich wykonania i jeśli Tw ój szef to zatwierdzi to jest to wiążące dla niej.Ona musi to też podpisać.
      • skrzynka.pocztowa Re: współpracownica - problem 22.05.13, 20:35
        Przeszedłem z Nią na Ty.

        Dziękuję za odpowiedzi.
        Dzisiaj rozmawiałem z przełożonym który jest w innym mieście ( podobnie jak szef), miałem pewne wątpliwości, ale dzisiaj rozmawiając z Nim uzyskałem taką informację:
        nie ma sztywnego podziału obowiązków, Ona ma mi pomagać w tym co powiem, ma wykonywać zlecone zadania a ja ustalam priorytety.
        Że mamy sobie pomagać, że ważne są priorytety biura.
        Powiedziałem mu aby napisał to w mailu do niej i do mnie do wiadomości.
        Zrobił to niechętnie, nie dziwię mu się. Powiedziałem, że to kwestia tego, że na początku zostało powiedziane, że nie jestem jej przełożonym i ja potrzebuję takiego maila.
        Posłuchał, choć niechętnie, nie dziwię- dla Niego to oczywiste rzeczy i w gruncie rzeczy pierdoły. Wziąłem to na siebie.

        Jak sprawa się zakończyła?
        Ona przyjęla to do wiadomości. Potem, pojawiły się wątpliwości...Znów wyrzucanie, że ja zrzucam na Nią obowiązki itd.
        Śmieszy mnie to i doprowadza do szału jednocześnie.
        Cały czas mam z tyłu głowy aby nie zrobić jej krzywdy, nie jestem ekspansywny, daję jej dużą przestrzeń. Mimo maila, Ona ciągle swoje.
        Jak Jej mówię, masz wątpliwości- zadzwoń do przełożonego i porozmawiaj o tym to Ona się wycofuje.
        Nie mogę tak pracować.Niby jest ok, za chwilę robi fochy.
        Nie wiem czy to jej obawa, jest jak samospełniająca się przepowiednia

        Wolałbym aby sytuacja została rozwiązana za pomoca kompromisu, ale z drugiej strony jest mi coraz trudniej i coraz mniej mam ochoty na to.
        Chcę wziąć za to odpowiedzialność, ale wszystko ma swoje granice.


        • skrzynka.pocztowa Re: współpracownica - problem 22.05.13, 20:41
          P.s.
          np. zarzuca mi, że nie dostrzegam różnicy między pomocą a zrzucaniem na kogoś obowiązków
          • to.niemozliwe Re: współpracownica - problem 22.05.13, 21:41
            Zapytaj ja, czy ona w ogole wie, co to jest staz?
            Staz ma na celu sprawdzenie przydatnosci kandydata na pracownika. Moze ona tego nie rozumie? Moze nikt jej nie powiedzial? Zwykle nowi pracownicy maja wrazenie zawalania robota, bo wymagania moga przekraczac wzrost ich wydajnosci.
            Stazysci wszedzie maja ciezko, w sensie, ze im sie wydaje, ze kazdy po nich jedzie.
            Zrob sobie jej karte oceny i sporzadzaj sobie tygodniowe notatki/oceny w roznych kategoriach. Przydadza ci sie do sporzadzenia ostatecznej opini i podjecia decyzji.
            Moze naprawde sie wyslugujesz?
            Jaki jest Twoj cel tego stazu?
          • lifeisaparadox Re: współpracownica - problem 22.05.13, 23:04
            skrzynka.pocztowa napisał:

            > P.s.
            > np. zarzuca mi, że nie dostrzegam różnicy między pomocą a zrzucaniem na kogoś o
            > bowiązków

            Stara jak świat zasada - robi to, co Tobie zarzuca. Zacznij jej pokazywać, które ze swoich obowiązków zrzuca na Ciebie żeby nic nie pomagać.

            Mam lokatora, który mi ciągle zarzucał że go niesprawiedliwie rozliczam. Wziąłem pod lupę jego rozliczanie się ze mną i wyszło mi sporo zaległości, które on sam jest mi winien. Przedstawiłem mu wyliczenia, żeby je sobie zmniejszył albo zwiększył, jeśli uważa że są inne niż te które wypunktowałem.
            Od tamtego czasu mam pełny spokój, ani słowa nieporozumienia.
        • aqua48 Re: współpracownica - problem 22.05.13, 20:54
          skrzynka.pocztowa napisał:

          > Przeszedłem z Nią na Ty.
          Błąd, trudno, na razie masz inne problemy. Pamiętaj na przyszłość żeby nie przechodzić na TY ze stażystkami.

          > Ona ma mi pomagać w tym co powiem, ma wyk
          > onywać zlecone zadania a ja ustalam priorytety.
          > Ona przyjęla to do wiadomości. Potem, pojawiły się wątpliwości...Znów wyrzucan
          > ie, że ja zrzucam na Nią obowiązki itd

          Odpowiadaj, że to TY ustalasz priorytety, a ona jest stażystką i ma się na razie podporządkować.

          > Cały czas mam z tyłu głowy aby nie zrobić jej krzywdy
          > Jak Jej mówię, masz wątpliwości- zadzwoń do przełożonego
          > Nie mogę tak pracować.Niby jest ok, za chwilę robi fochy.

          Po prostu musisz przestać się przejmować jej fochami, przestać dbać o to żeby jej nie zrobić krzywdy (chyba nie chcesz jej walnąć spinaczem w głowę?) i w ogóle tańczyć wokół niej kontredanse. To jest praca, a ona jest dorosła, czyż nie? Nie możesz brać odpowiedzialności za jej zachowanie bo w ten sposób niczego jej nie nauczysz oprócz tego, że może w każdej sytuacji zwalić swoje problemy na Ciebie. Nie jesteś kołem ratunkowym. Można i należy pomagać ale do czasu.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka