Dodaj do ulubionych

Poddaje sie

21.05.13, 23:46
Znowu jestem sam jak palec. Nie wiem co robic. Nic sie nie poprawia a nawet jest coraz gorzej. Mam juz dosc tego zycia. Kazdy dzien wyglada tak samo. Juz nie moze byc lepiej.. jest juz za pozno. Moja psychika jest zbyt zniszczona.
Zbyt wiele stracilem, zbyt wiele mnie ominelo. Stracilem człowieczenstwo. Nie potrafie sie cieszyc, nie odczuwam juz emocji tak jak dawniej, na niczym mi nie zalezy, wszystko mi obojetne.
Jestem pusty w srodku, nie mam juz sily na nic. Nadzieja przestala mnie trzymac przy zyciu... nie mam juz po co zyc.

Czuje ucisk w moim zlamanym sercu ktory wyciska łzy. Nie chce plakac ale ciezko to zahamowac, wystarczy ze o tym mysle. Nie chce wiec myslec. Chce isc spac ale nie bede mogl zasnac.
Bede sie meczyl cala noc po to by dotrwac do kolejnego dnia mojego ponurego i zalosnego zycia. Nie wiem co ze soba zrobic. Chce sie zabic ale nie chce umierac.
Dlaczego innym ludziom zycie przychodzi z taka latwoscia? Kazdy do czegos dazy, ma wyznaczony jakis cel. Ja juz nie mam zadnego powodu do dalszej egzystencji... utracilem swoj powod.

Milosc jest dla mnie najwazniejsza mimo ze jej nigdy nie dostalem. Potrafie sobie jednak wyobrazic jak piękna moze byc. Szkoda tylko ze prawdziwa milosc sie tak rzadko zdarza.
Wiem jak to jest sie zakochac w kims tak bardzo, ze nic innego sie nie liczy na tym swiecie. Tylko ta osoba, tylko Ona... Niestety do milosci nie mozna sie zmusic i czesto dziala ona tylko w jedna strone.
Serce rozpada mi sie na kawalki i w nocy zamiast spac musze je sklejac do kupy. Natlok mysli o zyciu, o sobie, o przyszlosci skutecznie utrudnia mi sen. Jestem marzycielem. Kontrast pomiedzy moimi marzeniami i rzeczywistoscia jest tak silny, ze popadam w stan melancholii.

Ludzie sa jak zwierzeta. Kieruja sie prymitywnymi instynktami takimi jak przetrwanie i prokreacja pod maska "naturalnych" czynnosci i zachowan ktore nazywaja zyciem.

Jesli zrobimy dla kogos dobry uczynek, podarujemy prezent czy powiemy mile slowa, to nie dlatego by pomoc danej osobie czy sprawic by poczula sie lepiej, ale po to by miec u niej "plusa".
W przyszlosci taka osoba bedzie sie czula zobligowana aby zrobic dla nas to samo wiec zapewniamy sobie w ten sposob pomocna dlon albo "inwestycje na przyszlosc". A moze to sie wlasnie nazywa przyjazn.... Wystarczy tylko ze znajdziemy kogos lepszego do "zainwestowania" i momentalnie odwracamy sie plecami do tego przyjaciela. Dwulicowosc i obgadywanie innych za plecami to norma w dzisiejszych czasach.
Liczy sie tylko podniesienie wlasnego ego i swojej reputacji nie wazne jakim kosztem. Aby łatwiej nam bylo "przetrwac". Niczym nie roznimy sie od zwierzat.
Ludzie lacza sie w pary dla korzysci jakie z tego czerpia, oraz tak jak im kaze instynkt - by wychowac potomstwo. Mi to nie wystarcza.

Czy ja jestem czlowiekiem?
Obserwuj wątek
    • kropidlo5 Re: Poddaje sie 22.05.13, 07:54
      Czytam Ciebie momentami jakbym czytal siebie, ale kiedy patrze na to z zewnatrz, to jest to system pzekonan, ktory wynika z wielu nieporozumien. No i sama narracja- negatywna, troche cyniczna.
      Pierwszym blednym przekonaniem na wyrost jest przekonanie, ze wszyscy inni ludzie maja jakies wzniosle cele i wyzsze motywacje (czemu zreszta za chwile sam przeczysz mowiac, ze to przkrywka do instynktow). Mysle, ze za duzo od siebie oczekujesz i od razu stawiasz siebie na straconej pozycji kogos gorszego. Zarazem, to ze ludzie maja instynkty czy ze chca 'miec dobrze' to jest fakt, z ktorym lepij sie pogodzic. Z czego wynika owo niepogodzenie? Z zaprzeczenia wlasnym instynktom i potrzebom, wedlug mnie.Jesli wbije sobie do glowy przekonanie, ze mi nie wolno a innym wolno, to czuje sie pokrzywdzony, oszukany, zdradzony. ale to jest tylko przekonanie, bo Tobie i mnie wolno tyle samo co wszystkim innym.
      Gdzies kiedys wmowiles sobie, ze masz jakies wieksze czy wyzsze zadania, i choc ubierasz to w cynizm to kryje sie za tym jakis zal i bunt. Bunt i zal do ludzi, ale moze do samego siebie?

      Mysle, ze wielkim problemem w takich sytuacjach jest zbyt wysokie stawianie sobie poprzeczki, a jak sobie to i innym- no ale inni sobie nie stawiaja i rodzi sie poczucie krzywdy. Moze warto byc dla siebie i co za tm automatycznie pojdzie- dla innych- bardziej wyrozumialym, cierpliwym, mniej osadzajacym? tylko ze to tak wlasnei trzeba zaczac- najpierw odpuscic sobie, a innym sie odpusci jako rezultat- bo jak sie probuje odwrotnie- czyli budowanie zrozumienia dla innyh przy braku dla siebie to poczucie krzywdy sie zwieksza, a nie zmniejsza.

      • szaman.ka Re: Poddaje sie 22.05.13, 08:21
        Kropidło bardzo dobrze opisał mechanizm powstawania tego typu myślenia.
        .
        Ja ponadto uważam,że dobrze byłoby skorzystać z psychoterapii. Co myślisz o tym? Samemu trudno Ci będzie to zmienić,a ponadto nie masz motywacji.
        To co opisałeś wskazuje ,że jesteś w depresji i może warto byłoby nawet wspomóc się na początek lekami farmakologicznymi,by poprawić swój stan?
      • spierdalajta Re: Poddaje sie 22.05.13, 12:51
        Ja odebralam podobne wrazenie, rowniez jakbym czytala siebie, z tym, ze sprzed wielu lat. Wiara w milosc idealna niczym ze starej piosenki R.Williamsa "Supreme". Cynizmu jako takiego nie widze u autora, bardziej melancholie i stan jak najbardziej depresyjny. Z wszystkiego mozna sie jednak wyleczyc, na skutek wielu przejsc zamienilam sie w calkowita cyniczke, u ktorej wszelkie uczucia (z wyjatkiem uczuc do dziecka) zostaly zamrozone. I tak funkcjonuje sobie niczym bryla lodu i zdazylam sie do tego przyzwyczaic. Za plecami obgadywano mnie, ze jestem lesbijka, bo moj chlod byl dla ludzi nie do uwierzenia, a z dziewczynkami nigdy nie mialam nic wspolnego. W pewien sposob podziwiam moja kuzynke, ktora potrafila zmieniac facetow niczym rekawiczki. Jak cokolwiek nie spasowalo, posylala delikwenta na drzewo, poczym po krotkim okresie samotnosci potrafila znalezc nowy obiekt uczuc. Tez sie zdarzyl niestety taki, ktory chcial ja zmusic do milosci, do bycia razem, ale tak jak napisal autor, nie da sie. Zaczal sie stoking, ktory wystopowali na szczescie w pore rodzice dziewczyny. Dzis ma poukladane zycie, dzieci i jest szczesliwa. Na kazdego przychodzi odpowiedni czas, wiec zalamywac sie i myslec o samobojstwie nie ma po co. Tym bardziej, ze "tego kwiatu to pol swiatu".
        • kropidlo5 Re: Poddaje sie 22.05.13, 13:29
          Ja cynizm widze wyraznie, w stwierdzeniach typu 'ludzie sa wyrachowani'. Kiedys wojewodzki powiedzial (i to akurat bylo cos madrego) ze cynik to jest rozczarowany idealista. Zbyt wysokie oczekiwania, ambicje, wobec innych i siebie, rodza gorycz- bo przeciez a nierealistyczne.
          Mozna obwiniac otoczenie z pozycji idealisty i dla celow publicystycznych to jest moze celowe, ale w zyciu prywatnym nie sprawdza sie i juz. To jest kopanie sie z koniem.
          Cynizm jest uznaniem, ze swiat nie jest bialy tylko jest czarny, przejsciem z pozycji gdzie wszyscy sie powinni kochac, byc dobrzy, altruistyczni do pozycji gdzie kazdy jest samolubem i tylko patrzy jak tu kogo wykiwac.
          Wysrodkowana pozycja uwzglednia rzeczywistosc i nakazuje adaptacje i zmienianie tylko tego, co da sie zmienic. Nakazuje uznanie, ze ludzie sa rozni, cale spektrum, ze zachowania maja roznoraki charakter i liczy sie kierunek, a nie perfekcja. Nakazuje uznanie ludzkiej omylnosci, akceptacje jej, niedoskonalosci i bledow.
          Oczywiscie ta akceptacja nie oznacza aprobaty- i nie oznacza, ze nie warto sie rozwijac, starac i tak dalej, ale chodzi o to, by sie nie sabotowac nierealistycznymi wymaganiami. Szukac miejsc i ludzi, gdzie jest dobrze, a nie gdzie jest idealnie- tym samym unika sie miejsc, gdzie jest zle, bo uznalo sie, ze jest fatalnie.
          To taki paradoks, czlowiek ktory przestal wierzyc w cokolwiek i ma juz taki negatywny oglad rzeczywistosci przestaje szukac, przestaje widziec dobre rzeczy, w efekcie otacza sie osobai i miejscami przypadkowymi albo niewlasciwymi.

          Dla mnie to jest odkrycie na miare wynalezienia pradu- ze ja jako osoba zarazem nie mam prawa zmieniac swiata ani innych ludzi czy miejsc, ale mam prawo te miejsca wybierac albo z nich rezygnowac. Czyli dostosowanie zamiast walki. WIekszosc zycia wychodzilem z zalozenia odwrotnego- ze nie moge zrezygnowac z miejsc czy ludzi, ktorzy i ktore mi szkodza, tylko musze je na sile zmieniac, reformowac, kontrolowac. A to jest syzyfowa praca.


          • spierdalajta Re: Poddaje sie 22.05.13, 17:08
            Bardzo fajnie zdefiniowales cyznizm, ktory dla mnie osobiscie jest w duzym skrocie negacja wszelkich wyzszych wartosci i uczuc takich, jak milosc, braterstwo, szacunek, altruizm itd. Negacja ta jest zazwyczaj nastepstwem wspomnianego przez Ciebie rozczarowania, przykrych, czesto traumatycznych przezyc i doswiadczen, ktore pozostawiaja skaze na psychice ludzkiej. Skaza ta jest nieufnosc, brak wiary w dobro, czesto brak wiary w siebie, leki prowadzace do nerwicy, depresji i innych niemilych przypadlosci.
            Dobrze ujales, nalezy zrozumiec, ze mozna zmieniac to, co da sie zmienic, tego czego nie da sie zmienic, tylko zostawic w spokoju. Tym czyms, czego zmienic sie nie da jest przede wszystkim przeszlosc i obwinianie swiata za to, co mnie na przyklad doswiadczylo do niczego pozytywnego nie prowadzi, jedynie do rozdrapywania ran, ktore powoduja jeszcze wiekszy bol i nieufnosc.
        • marta_51 Re: Poddaje sie 22.05.13, 19:13
          co za ordynarny nick, admin powinien zareagować! Nie znoszę chamstwa, więc nawet nie zamierzam czytać tego, co masz do powiedzenia.
          • spierdalajta Re: Poddaje sie 22.05.13, 19:25
            marta_51 napisała:

            > co za ordynarny nick, admin powinien zareagować! Nie znoszę chamstwa, więc nawe
            > t nie zamierzam czytać tego, co masz do powiedzenia.

            Po pierwsze, nie musisz czytac.
            Po drugie, jezeli przeszkadza Ci moj nick, napisz skarge na forum o forum lub na forum o moderacji.
            • marta_51 Re: Poddaje sie 22.05.13, 19:41
              Tym razem przeczytałam domyślając się odpowiedzi. Tak, bardzo mi przeszkadza Twój nick, bo jest przejawem braku kultury w przestrzeni publicznej i łamie dobre obyczaje moim zdaniem.
              I zgłoszę to do moderatora. Tak już jest, że ludzie kultury pozbawieni nie zdają sobie sprawy z tego, że ich zachowanie sprawia przykrość innym. Albo jest im to obojętne, co też nie jest lepsze.
              • spierdalajta Re: Poddaje sie 22.05.13, 19:45
                marta_51 napisała:

                > Tym razem przeczytałam domyślając się odpowiedzi. Tak, bardzo mi przeszkadza Tw
                > ój nick, bo jest przejawem braku kultury w przestrzeni publicznej i łamie dobre
                > obyczaje moim zdaniem.

                Wybor nicka jest prywatna sprawa uzytkownika. Tyle razy ktos mi wlazil na poprzednie nicki, wiec obecny jest jaki jest i zabezpieczenia tez mam lepsze.


                > I zgłoszę to do moderatora. Tak już jest, że ludzie kultury pozbawieni nie zdaj
                > ą sobie sprawy z tego, że ich zachowanie sprawia przykrość innym. Albo jest im
                > to obojętne, co też nie jest lepsze.

                Zglos, prosze bardzo, jak zdejma nicka, czy mnie zabanuja, to mnie ganz egal.
                W jaki sposob sprawiam ludziom przykrosc? Przeciez nikogo nie obrazam.
                • marta_51 Re: Poddaje sie 22.05.13, 20:01
                  Autora przepraszam za zaśmiecanie wątku i proszę o zrozumienie, wiecej na ten temat się nie wypowiem.
                  Do osoby o obrzydliwym nicku: może trudno Ci to sobie wybrazić, ale czuje wielki dyskomfort, kiedy spotykam się z ordynarnymi słowami obojętne czy wypowiadanymi przez kogoś czy czytanymi. Nikt się nie wypowiada, czyżby tylko mnie to raziło?
    • malwi.2 Re: Poddaje sie 22.05.13, 14:02
      > Jesli zrobimy dla kogos dobry uczynek (...)

      nie zgadzam się z tym, dobre uczynki robimy z empatii, z chęci niesienia pomocy osobom, które są nam mniej lub bardziej bliskie, ale i też zupełnie obce, lub robimy je po prostu w wyniku pozytywnych uczuć do drugiego człowieka: przyjaciela, sąsiada, znajomego z pracy

      ja nigdy nie robię dobrego uczynku z myślę o odwzajemnieniu, na tym polega dobry uczynek - na bezinteresowności, nie lubię, jak ktoś czuje się zobowiązany potem

      ale wierze, ze dobro powraca, ze przepływa, tak jak i zło, które powraca choćby w postaci wyrzutów sumienia

      masz złamane serce i cierpisz, mów o tym, pisz - nie ukrywaj uczuć, nie duś ich w sobie, wyrzucenie ich z siebie pomaga, z czasem poczujesz się lepiej

      nie dla każdego miłość jest sensem życia, może być nim przyjaźń

      musisz się pogodzić z tym, że jesteś marzycielem i żyć
      • marta_51 Re: Poddaje sie 22.05.13, 19:03
        Tak, malwi, ja też tak postępuję i jak Ty wierzę, że dobro uczynione innym kiedyś do nas powróci. A więc jesteśmy tu już we dwie, a takich jak my jest wielu, choć może nie większość. Oczywiście, że dobre uczynki poprawiają też własne samopoczucie i utwierdzają w poczuciu własnej wartości, tak jak kłamstwa czy podłości wyrządzane innym je pogarszają (no, przynajmniej u posiadających sumienie).
    • marta_51 Re: Poddaje sie 22.05.13, 18:47
      Fasterhanglight, nie da się zaprzeczyć, że wszystkie te negatywne zjawiska zdarzają się na świecie, często nawet, ale nie brak też ludzi wspaniałych, bezinteresownych, szlachetnych. Jednak przy Twoim negatywnym nastawieniu, nie ufając nikomu, przeoczysz ich, albo oni ominą wielkim łukiem Ciebie.
      Bo - niestety - w związki (miłosne, ale także przyjaźń) trzeba zainwestować zaufanie na kredyt, ryzykując ból rozczarowania. Kto ze strachu tego unika, nigdy nie znajdzie spełnienia.
      Może zechcesz do mnie napisać na adres gazety? Jestem starą babą (61 lat), której życie nie było i nie jest usłane różami, nie znalazłam spełnienia w związku z mężczyzną, ale piękne wieloletnie przyjaźnie udało mi się zbudować. Pozostałam idealistką i życie ciągle wydaje mi się fantastyczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka