Gość: barmanka
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
28.07.04, 19:15
bylam jego przyjaciolka, kochanka, powierniczka gdy walilo sie jego
malzenstwo..nie pytajcie dlaczego sie w to wplatalam. on mial ciagle
depresje, ale utrzymywal, ze mnie kocha, ze jego zwiazek z zona nie ma sensu,
zastanawial sie w jaki sposob go skokczyc, przeciagal, wiec przyszedl taki
moment, ze zwatpilam, spotkalam innego mezczyzne. zaczelismy sie spotykac.
wytrzymalam kilka miesiecy i ...wrocilam do niego, błagał o to na kolanach.
jego malzenstwo sie skonczylo. zamieszkali osobno. mowil, ze chce ze mna byc
i ulozyc sobie ze mna zycie.
minelo pol roku... on dalej jest tylko w depresji. teraz slysze, ze teraz
chce byc sam, ze nie porafi z nikim nawet ze mna, ze liczy sie tylko dziecko,
że jest zmuszony do spotkan z byla, ze wzgledu na dziecko, ze ciagle sie
kłoca... kocham go, wiem, ze cierpli.. nie chce zostawiac. jak mu pomóc? czy
lepiej sie odsunac? czy go zostawic? czekac az to sie zmieni? ile to potrwa?
czy wogole sie zmieni?