Dodaj do ulubionych

Ja już nie mogę..

08.07.13, 22:49
Od ok. 1,5 roku piszę i piszę o swoich problemach tu, na forum, chodziłam na psychoterapię, ale zrezygnowałam, wszystko na nic. Nic nie jest lepiej, a nawet jest gorzej. Ja już tak nie mogę. Toksyczna matka (moja matka), odseparowany ojciec, toksyczny związek ze zdradami i poniżeniami (z jego strony) i 18 miesięczne dziecko( które powoli się ode mnie odsuwa, bo nie czuje się bezpiecznie, chodzę przygnębiona, dużo płaczę..) Co robić?! Popadam w totalną beznadzieję..
Obserwuj wątek
    • marcin905 Re: Ja już nie mogę.. 08.07.13, 23:07
      Czy rozmawiałaś z terapeutą o powodach braku postępów? Może być tak że sama się ograniczasz w wyleczeniu bo czujesz się dobrze w tej sytuacji. Ale dlaczego odpuszczasz fagasowi skoki w bok to za uja nie mogę zrozumieć.
    • yadaxad Re: Ja już nie mogę.. 08.07.13, 23:17
      Bo nie chcesz rozwiązań. Chcesz wymusić na "losie" swoje wyobrażenie, tego co by ci pasowało. I najlepiej żeby spadło z nieba, do ciebie totalnie nieszczęśliwej.
    • nvv Re: Ja już nie mogę.. 08.07.13, 23:19
      Czego byś chciała od życia? Jak wygląda Twoje wymarzone życie?

      Możesz to mieć.

      Z życiem jest trochę jak z pływaniem. Jak się boimy i panikujemy, to... toniemy. Gdy pogodzisz się z najgorszym (i tak umrzemy, więc śmierci nie ma się co bać) i przestaniesz się bać, odkryjesz że można płynąć przed siebie i życie jest ciekawą podróżą, odkrywaniem, chodzeniem pod górę, a czasem miłym zjazdem z górki; czasem są też miłe momenty uniesień na szczytach.

      Jakieś problemy zawsze będą. Bo życie to też, zamiast czekania na to aż przestanie padać, nauka tańca w deszczu.
    • yadaxad Re: Ja już nie mogę.. 08.07.13, 23:41
      Domyślam się co ci w terapii nie odpowiadało. I przypuszczam, że z premedytacją, choć nie uświadomioną, bo świadomość ci nie odpowiada, tworzysz swój los, dziecku też. Ciekawe co o tobie puści dzieciak w necie za tych parę lat. Jak miał toksyczną matkę.
    • yadaxad Re: Ja już nie mogę.. 08.07.13, 23:41
      Domyślam się co ci w terapii nie odpowiadało. I przypuszczam, że z premedytacją, choć nie uświadomioną, bo świadomość ci nie odpowiada, tworzysz swój los, dziecku też. Ciekawe co o tobie puści dzieciak w necie za tych parę lat. Jak miał toksyczną matkę i odseparowanego ojca.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ja już nie mogę.. 09.07.13, 23:27
        Moze zmien terapeute. czasami nie trafia sie na tego wlasciwego (ta wlasciwa)
        wtedy rzeczywscie terapia jest nieskuteczna. poza tym, moze jestes na takim etapie depresji
        - bo brzmisz jakbys wpadla juz w gleboka depresje - ze potrzebujesz przez jakis czas pobyc na lekach?

        Matka, ojciec, nawet on - ewentualnie oni sami steruja swoim zyciem a ty - swoim.
        Ty masz wybor - mozesz albo nie pozwolic dac sobie im zniszczyc swoje zycie,
        lub NIE.
        Ivh zle wybory nie musza byc twoimi zlymi wyborami.
        Nie twierdze ze jest to latwe, zyc z toksyczna matka, nieobecnym ojcem itd a tym bardziej wyobrazam sobie jak musza bolec zdrady i odrzucenia ze strony najblizszej osoby.
        ale coz, jak mowie - od ciebie zalezy czy pozwolisz temu temu dac sie pograzyc czy zrozumiesz ze tak naprawde to jestes od tego calkowicie niezalezna- nie ty jestes toksyczna matka, nie jestes temu winna, nie ty jestes nieobecnym ojcem i nie ty jestes winna jego nieodpowiedzialnosci,
        nie ty jestes kompetnie bez godnosci i bez charakteru, nie ty zdradzasz najblizsza osobe ktorej obiecywalas ze bedzie mogla na tobie zawsze polegac.

        Dziecko - nie ma mowy - nie odsuwa sie. poniewaz czujesz sie zle, wydaje ci sie, wmawiasz to sobie

        Jest normalne ze zyjac wsrod toksycznych osob ma sie nienajlepsze mniemanie o sobie,
        wiec musisz zaprzestac myslec o sobie negatywnie a zaczac pozytywnie.
        Musisz tez przestac myslec o sobie jako o ofierze.
        Chyba ze lubisz sie czuc w roli ofiary. wtedy nic dziwnego ze jest jak jest.
        tak najwygodniej.


        Minnie
    • liljah_89 Re: Ja już nie mogę.. 11.07.13, 23:20
      Ja już sama nie wiem o co mi chodzi, niby wiem, że toksyczna mamunia nie ma racji, oskarża mnie bezpodstawnie, ale nie umiem jej tego w konstruktywny sposób powiedzieć, bądź po prostu żyć z myślą, że ona nie ma racji.. za raz doszukuje się winy w sobie, oskarżam siebie.. Niby wiem, że partner mnie źle traktuje, ale nie umiem tego skończyć, powiedzieć sobie, że nie pozwole sie tak traktować i to koniec, podobnie jak wyżej - za raz szukam winy w sobie.. i tak jest wszędzie...

      Z dzieckiem jest lepiej, po prostu więcej się z nią bawię, udaje, że jest wszystko w porządku, wygłupiam się (choć naprawdę cieżko to przychodzi) i widze zmiane...
      • liljah_89 Re: Ja już nie mogę.. 11.07.13, 23:32
        ..ja po prostu nie wiem jak to przerwać, dlatego już nie mogę.. Na psychoterapie poszłam i co? Pani mi powtarzała, że mam się nie przejmować, że co mnie tam obchodzi to czy tamto, skoro wiem, że to nie prawda, że musze być pewna siebie, że muszę mieć w rozowie argumenty i nie dać się "zagiąć" itp. no ale JAK?! Tego już nie wiem..

        Z terapii wyniosłam tyle, że mam żyć swoim życiem obok innych ludzi, żyć i być taka, jaka jestem i lać na wszystko dookoła...


        JAK?
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ja już nie mogę.. 12.07.13, 00:04
          ..ja po prostu nie wiem jak to przerwać, dlatego już nie mogę.. Na psychoterapie poszłam i co? Pani mi powtarzała, że mam się nie przejmować, że co mnie tam obchodzi to czy tamto, skoro wiem, że to nie prawda, że musze być pewna siebie, że muszę mieć w rozowie argumenty i nie dać się "zagiąć" itp. no ale JAK?! Tego już nie wiem..

          nie wzbudza we mnie zaufania taki terapeuta, tyle to potrafi kazdy, kazdy z nas w internecie
          bez "zadnych papierow" to samo moze ci powiedziec.

          Koniecznie szukaj kogos innego, i szukaj tak dlugo az znajdziesz terapeute ze uznasz "on/a rzeczywscie pomaga/daje efekt".

          Na rozmowy z osobami ktore cie denerwuja/ ponizaja przygotuj kartke i przypomnij sobie
          jakie zwykle nieprzyjemne uwagi ci robia, wymysl cos w ich stylu i przygotuj sobie
          celne odpowiedzi.
          Np na mamy "ty to jestes ofiara losu" - odpowiedz "dziekuje za komplement", "jestes bardzo mila" ,
          (ostro) "nie zycze sobie abys do mnie tak mowila"
          lub: ...........................................
          nastepnie przecwicz to na glos. mow pewnie, glosno, wyraznie, plynnie - to bardzo wazne.
          majac przygotowane zawczasu rozne formy bedzie ci latwiej z tym wyskoczyc w odpowiednim momencie.

          Poza tym, pierwsza rzecz - zrob sobie plan co sie w zyciu NIE podoba,
          i drugi plan, co chcesz zmienic,
          trzeci jakie sa twoje CELE na PRZYSZLOSC
          i wreszcie czwarty
          JAK sie za to zabrac.

          Minnie
      • yadaxad Re: Ja już nie mogę.. 11.07.13, 23:43
        I fundujesz dzieciakowi niezrozumiałą dla niego huśtawkę, bo za chwilę cię ten wysiłek zmęczy i znowu go odsuniesz, topiąc się w beznadzieji. Szukasz winy w sobie, ale tylko tobie wolno jej , w tobie, szukać i najlepiej nie znajdować. Chcesz, aby terapia potwierdzała twoje widzenie świata, bo inaczej jest nieużyteczna i bez postępów. To nie terapia, ale ty nie robiłaś postępów.
    • liljah_89 Re: Ja już nie mogę.. 12.07.13, 10:11
      Ja już naprawdę wszystkiego próbowałam, kartki, karteczki, notatki, postanowienia, zasady i nic. Jest zapalnik, iskra i ogień, wszystko zaczyna się od nowa. Moja siła trwa maksymalnie dobe. Byłam już kiedyś na lekach, troszkę pomagały, po około pół roku odstawiłam i czułam się pięć razy gorzej, teraz mam dziecko, wiem, jak ono cierpi, co mam zrobić, oddać ją? Zamknąć się w zakładzie? Nikt nie może dać mi gotowych rozwiązań bo nikt nie zna mojego życia, mojej osobowości i możliwości... ale może jednak ktoś powie coś co pomorze..
      • apersona Re: Ja już nie mogę.. 12.07.13, 12:07
        Nie próbuj rozwiązać wszystkich swoich problemów w jeden dzień :)
        Krok po kroku

        Polecam ci "Stanowczo, łagodnie, bez lęku" mała a bardzo treściwa książeczka Marii Król-Fijewskiej o asertywności za niecałe 20 zł. Pokazuje na przykładach jak asertywnie odmawiać, reagować na krytykę, na uwagi pozytywne, zwracać komuś uwagę. Opisuje też przyczyny nieasertywnego zachowania, lęk przed odrzuceniem, poczucie winy, poczucie krzywdy.







      • nvv Re: Ja już nie mogę.. 12.07.13, 12:26
        > ale może jednak ktoś powie coś co pomorze..

        Lilith. Tym kimś kogo szukasz jesteś Ty. Pomoże Ci gdy z Twoich ust padną pewne słowa i postanowienia. Osoba, które może Ci naprawdę znacząco pomóc jest tylko jedna. Ty.

        Jeśli leki pomagają, to bierz leki. Imaj się wszystkiego co pomaga. Nie ma jednej cudownej metody. Życie składa się z detali. Na każdy z tych detali mamy wpływ. Zadbaj o detale, kroczek po kroczku, detal po detalu, a życie "samo" się ułoży.
        • liljah_89 Re: Ja już nie mogę.. 12.07.13, 21:54
          Nie mam siły na czytanie książek. Kupiłam kilka, nie mogę się skupić, aby je czytać. A jak matka zobaczy słyszę "Wzięłabyś się za siebie, a nie pieniądze wydajesz" więc oszczędzę sobie zbędnych komentarzy ze strony mamusi..

          Ja już nie wierzę w to, że będzie dobrze, ja "sama dla siebie" nie potrafię. Narzeczony raz mnie wpiera, kocha a drugi raz zdradza "bo ze mną nie da się wytrzymać".. No może i nie da...

          Ja już tak nie mogę i jedyne co chce to umrzeć, tylko co wtedy z biednym dzieckiem..
          • yadaxad Re: Ja już nie mogę.. 12.07.13, 22:23
            Jak ci tak z terapią nie wyszło, a przypadkiem mieszkała byś w wwie, to ci podam adres, gdzie jest szansa się odnaleźć.
            • malwi.4 Re: Ja już nie mogę.. 12.07.13, 22:30
              a może ma ktoś do polecenia psychoterapeutę w Trójmieście??
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ja już nie mogę.. 12.07.13, 23:45
            liljah_89 napisał(a):


            > Nie mam siły na czytanie książek. Kupiłam kilka, nie mogę się skupić, aby je cz
            > ytać. A jak matka zobaczy słyszę "Wzięłabyś się za siebie, a nie pieniądze wyda
            > jesz" więc oszczędzę sobie zbędnych komentarzy ze strony mamusi..
            >
            > Ja już nie wierzę w to, że będzie dobrze, ja "sama dla siebie" nie potrafię. Na
            > rzeczony raz mnie wpiera, kocha a drugi raz zdradza "bo ze mną nie da się wytrz
            > ymać".. No może i nie da...
            >
            > Ja już tak nie mogę i jedyne co chce to umrzeć, tylko co wtedy z biednym dzieck
            > iem..


            Z tej i twoich wczesniej wypowiedzi jasno wynika ze swietnie sie czujesz w roli ofiary.
            tu musze przyznac racje Ledzie ze o dziwo ocenila ciebie nadzywczaj trafnie - sorry, Leda..
            tym razem pomylilam sie co do twojej "diagnozy".
            Albo probujesz znalezc wyjscie z sytuacji i kupujesz ksiazki ktore ukrywasz przed mamusia albo rozczulasz sie nad soba "ajjj ajaj jaja ja biedna nieszczesliwa nie moge kupic ksiazecki bo mamusia nakrzyczy"- no wybacz, sposobow aby matka nie wiedziala nawet co robisz jest mnostwo. mozna powiedziec ze ksiazke ktos ci pozyczyl, mozna jej w ogole nie pokazac.
            czytac mozna po 10 stron dziennie.

            Narzeczony raz kocha, raz zdradza?? no wiesz, tu tez widze ukochana rola ofiary - ajaja jak ty sie poswieczasz ojojoj. coz zle wybralas, trzeba sie z tym pogodzic. nie ty jedna popelnilas taka pomylke.
            wiesz malzenstwo zawiera sie na dobre i na zle.
            oczywscie dobrze to wiesz i z twojej strony to tylko obluda wyludzac od ludzi potwierdzenie ze " tak, jak sie rozchorowalas to jest chamska wymowka z jego strony ze cie zdradza bo jestes nie do wytrzymania". oh pleease, ty to wiesz, ja to wiem, ze tak postepuje tylko bydlak wiec po co powtarzac? acha bo tak robia osoby co lubia byc ofiarami.

            I oj, umrzec chcesz, tylko co z dzieckiem?
            zlotko, jak na razie ty faktycznie niewiele zrobilas w kierunku zeby cokolwiek sobie pomoc.
            najlepiej, najlatwiej byc w roli ofiary.
            nie pisalalbym tego ale powtarzam z twojego tekstu jasno wynika ze jestes malo odpowiedzialna. tyle ludzi daje ci dobre rady, wskazowki co robic a ty tylko jeczysz
            "nieee, to nie dziala, to nie bedzie dzialalo, ochhh no nie wiem, nie chce isc do psychologa bo mnie zamnkna w szpitalu, to co mam isc do szpitala, a co z dzieckiem (to idziesz albo sie boisz???), a karteczki nie dzialaja bo pisalam ( watpie ze porzadnie) ksiazek nie czytam bo nie moge, achh maz mnie zdradza, aaa leki odstawilam, a chce sie zabic aaa ale dziecko??

            czy tak postepuje dopowiedzialny, dorosly czlowiek? bo wiesz nawet CHORY czlowiek moze byc odpowiedzialny i dorosly. moze isc do lekarza psychiatry, psychologa, chodzic na terapie,
            wywalic z domu meza ktory zdradza i powoduje stres itd..

            Minnie
            • liljah_89 Re: Ja już nie mogę.. 12.07.13, 23:53
              Ale ja nie zaprzeczam. Może po prostu tak, w roli ofiary, nauczyłam się żyć w dysfunkcyjnym domu? Dwie terapie mam za sobą, nie pomogły, nic dziwnego, że nie mam ochoty szukać następnej.. A nawet jeżeli to jest "polubienie siebie w roli ofiary" to i tak chcę z tego wyjść. Tylko NIE WIEM JAK!
              • nvv Re: Ja już nie mogę.. 13.07.13, 01:44
                > [...] chcę z tego wyjść. Tylko NIE WIEM JAK!

                Układaniem swojego życia, detal po detalu. Codzienną walką. Z czasem odkryjesz, że jedyną osobą z którą należy Ci walczyć jest coś w Tobie samej i jest to jednocześnie najgorszy przeciwnik; wszyscy wokół to Twoi potencjalni sojusznicy, a przynajmniej warto w nich szukać i tworzyć sojuszników; intencje mają dobre, nawet Ci którzy wyglądają jak najgorsi wrogowie. Jeśli w kimś widzisz wroga
                • leda16 Re: Ja już nie mogę.. 16.07.13, 21:11
                  nvv napisał:



                  >
                  > Obserwuj innych. A przede wszystkim siebie. Jakbyś była obcą osobą. To Ci pomoż
                  > e zrozumieć siebie. Zamiast walczyć z innymi (w tym matką), zamiast ukrywać swo
                  > je słabości, pokaż swoje słabości. Pokaż mamie empatycznie jak Cię dotyka jej z
                  > achowanie, bo ona pewnie nawet tego nie widzi, jest skoncentrowana na swoim ból
                  > u. Ona też cierpi, też jest w schematach. Nie wypominaj jej błędów, sama z czas
                  > em zauważy. Nie walcz z nią, a i ona nie będzie walczyć z Tobą. Podejdź do niej
                  > z sercem i wyrozumiałością, a i ona znajdzie wyrozumiałość dla Ciebie.
                  >
                  > Jak uporządkujesz relacje z rodziną, to będziesz mieć mocne plecy, fundament i
                  > pewniej będziesz mogła iść przed siebie.


                  Nareszcie jakieś mądre słowa w tym wątku. Najważniejsze jest branie odpowiedzialności za własne decyzje i wybory zamiast zwalać winę na innych.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ja już nie mogę.. 12.07.13, 23:26
        lilijah_
        Ja już naprawdę wszystkiego próbowałam, kartki, karteczki, notatki, postanowienia, zasady i nic. Jest zapalnik, iskra i ogień, wszystko zaczyna się od nowa. Moja siła trwa maksymalnie dobe. Byłam już kiedyś na lekach, troszkę pomagały, po około pół roku odstawiłam i czułam się pięć razy gorzej, teraz mam dziecko, wiem, jak ono cierpi, co mam zrobić, oddać ją? Zamknąć się w zakładzie? Nikt nie może dać mi gotowych rozwiązań bo nikt nie zna mojego życia, mojej osobowości i możliwości... ale może jednak ktoś powie coś co pomorze..

        A po jaka cholere odstawilas leki skoro bylo lepiej? kto, dlaczego odstawil leki?
        czulas sie piec razy gorzej bez nich, wiec dlaczego natychmiast do nich nie wrocilas????

        Dziecko oprocz ciebie ma ojca, babcie, pewnie dziadka i dalsza rodzine. nie na tobie swiat jest skupiony. na pewno lepiej dziecku bedzie ze zdrowa psychicznie reszta rodziny i matka w szpitalu niz matka niezrownowazona psychicznie - W DOMU.

        Minnie
        • liljah_89 Re: Ja już nie mogę.. 12.07.13, 23:46
          Lekarz kazał mi odstawić leki, stopniowo i powoli. Odstawiłam zmniejszając dawkę aż w końcu odstawiłam całkiem. Po paru miesiącach jednak zrobiło mi się gorzej i chciałam do nich wrócić to dowiedziałam się, że muszę nauczyć się funkcjonować bez nich.

          Byłam po leki w listopadzie. Pani chciała mi dać, ale kazała mi samą siebie jeszcze poobserwować czy to konieczne, ponieważ trudno bedzie ocenic psychologowi efekty pracy...
          Zgodziłam się. Powiedzialam o sytuacji psychologowi a ona do mnie, że w karcie mi zapisała, że mam nie dostać leków, bo nie ma klinicznyh podstaw by mi je dać..
          • yadaxad Re: Ja już nie mogę.. 13.07.13, 00:56
            No bo nie ma, nie ma leków na konflikt i nie radzenie sobie. Możesz dostać stymulanty, jak się o coś starasz i system ci się przeciąża - by niespaść z drogi. A jak tkwisz w miejscu swojej katastrofy, czekając, że wszyscy inni się zmienią , by ci było lepiej , byle nie ty, to masz przechlapane. Zapewniam cię, że nikt ci nie udzieli ucieczki od życia w jakimś zakładzie zamkniętym. Jesteś normalna, zwichrowana, czekasz na mannę z nieba i nie masz ochoty podjąć żadnego wysiłku. Zapewniam cię, że tak cię to dopadnie , że dopiero poczujesz co to nieszczęście.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ja już nie mogę.. 13.07.13, 10:32
            liljah_89 napisał(a):

            Lekarz kazał mi odstawić leki, stopniowo i powoli. Odstawiłam zmniejszając dawkę aż w końcu odstawiłam całkiem. Po paru miesiącach jednak zrobiło mi się gorzej i chciałam do nich wrócić to dowiedziałam się, że muszę nauczyć się funkcjonować bez nich.

            Byłam po leki w listopadzie. Pani chciała mi dać, ale kazała mi samą siebie jeszcze poobserwować czy to konieczne, ponieważ trudno bedzie ocenic psychologowi efekty pracy...
            Zgodziłam się. Powiedzialam o sytuacji psychologowi a ona do mnie, że w karcie mi zapisała, że mam nie dostać leków, bo nie ma klinicznyh podstaw by mi je dać..


            To zacznij uzywac mozgu.
            zamiast mowic ze nie dajesz sobie rady, ze nie wiesz co robic, mow ze czujesz sie zle,
            ze czujesz sie ciagle zalamana, ze masz depresje, ze nie widzisz wyjscia z sytuacji,
            ze nie masz ochoty do zycia, nic cie nie interesuje, ze ci sie chce ciagle spac, ze jestes ciagle zmeczona i senna, ze itd.
            w takiej sytuacji lekarz nie ma prawa nie dac ci lekow.

            a tak w ogole do jakich konowalow ty chodzisz - jak ci zalezy na wlasnym zdrowiu to zlotko
            z wlasnego dowiadczenia wiem ze chodzenie po lekarzach i znajdowanie dobrego
            to ciezka praca, oj niestety tak. i nieraz dluga, tak ze bierz sie do roboty.
            rzuc tych konowalow, moze potrzebujesz psychiatry nie psychologa.
            idz nie trac czasu.

            a tak nawiasem, to sa ludzie ktorzy cale zycie musza byc na lekach wiec co to za pieprzenie ze "psychologowi trudno bedzie ..." - kogo obchodzi jakis pier...y psycholog?! tutaj ty jestes najwazniejsza, nie ocena psychologa i jesli potrzebne ci leki to maja ci dac i koniec
            a on sobie bedzie ocenial jak ty sie czujesz owszem ale na lekach skoro POTRZEBUJESZ!!!! no qrva mac!!! i jak nie ma klinicznych podstaw !!!?- masz mysli samobojcze!
            powinnas o nich powiedziec ale nie wiem czym to grozi w PL bo ja tu nadaje z Kanady.
            bez mojego pozwolenia tu mnie nie zamnkna w szpitalu a u was jak jest w takiej sytuacji to nie wiem. raczej tez nie, za to moze wreszcze dostaniesz leki. powinnas dowiedziec sie o tych sprawach, zadzwon gdzies poguglaj- dowiedz sie!!!


            Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka