Dodaj do ulubionych

rok po zdradzie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 15:41
nie wiem co powinnam zrobic, poradżcie. Rok temu dowiedziałam się ,że mąz
mnie zdradził. Ja płakałam, a on uważał że nic sie nie stało, bo przeciez nie
odszedł. Twierdzi że się z nia nie spotyka, rzeczywiście siedzi w domu .
Próbowałam zapomnieć, chciałam poczuć sie w naszym związku dobrze. Przez rok
walczyłam. Mój mąż dalej rozmawia ze mna najchetniej o dzieciach i psie, nie
sypia ze mną, a gdy próbuję z nim spokojnie porozmawiać uważa, że się
awanturuję. Mamy dwoje dzieci i trudno mi odejść. Czy powinnam siedzieć
cicho, pozwolić na obojetność?Czuję się tak jakbym to ja była winna. Nie
radzcie mi tylko przeczekiwania( ile można?), ładnej bielizny, miłych
kolacyjek i umizgiwania się( mój mąż bez ogródek mówi zostaw mnie w spokoju).
Co robić?
Obserwuj wątek
    • Gość: Magda Re: rok po zdradzie IP: *.futuro.pl 01.08.04, 15:45
      No to z kim On sypia, skoro nie z Tobą?
    • Gość: kropka Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 16:22
      twierdzi ,że jest tak zmęczony sytuacją,że tego niepotrzebuje. zastanawiam się
      czy powinnam z tego powodu sie rozwieść.
      • marusia_ogoniok Re: rok po zdradzie 01.08.04, 16:26
        Gość portalu: kropka napisał(a):

        ### zastanawiam się czy powinnam z tego powodu sie rozwieść.

        A masz juz kogoś kto cię będzie rżnął?.... czy też będziesz zmęczona sytuacją?
    • Gość: kropka Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 16:36
      uważam ,że traktując mnie w ten sposób upokarza mnie. A ja nie jestem znowu
      taka ostatnia, mam swoje zasady i dlatego tyle wytrzymałam. Pytanie jest
      odwieczne- dlaczego w wieku 36 lat mam żyć obok męża i czy on ma prawo w ten
      sposób postepować. Nie chodzi mi o to czy mam wziąc sobie kochanka, ale czy
      powinnam odejśc od męża. Ja byłam gotowa wybaczyć ale miało sie wiele zmienić w
      naszym związku, nie zmieniło się nic.
      • pomaranicza Re: rok po zdradzie 01.08.04, 16:46
        Nie trać życia dla cymbała.
        • vlad_palovnik Mini wykład z fizyki... 01.08.04, 20:36
          Pierwsza zasada termodynamiki brzmi:
          Raz puszczone ciało, będzie się puszczało.
      • alfika Re: rok po zdradzie 03.08.04, 13:55
        Gość portalu: kropka napisał(a):

        > Ja byłam gotowa wybaczyć ale miało sie wiele zmienić w
        > naszym związku, nie zmieniło się nic.


        wybaczenie pod warunkiem zmian w waszym związku?
        to chyba bez sensu, nie ma takiego wybaczania?
      • blacktea Re: rok po zdradzie 03.08.04, 16:42
        Gość portalu: kropka napisał(a):

        Pytanie jest
        > odwieczne- dlaczego w wieku 36 lat mam żyć obok męża i czy on ma prawo w ten
        > sposób postepować.

        Oczywiscie, ze on ma prawo w ten sposob postepowac, ale Ty masz prawo sie na to nie zgodzic
    • Gość: greengrey Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 20:44
      To ona go zostawiła ?

      Bo jakoś z jego zachowania nie widać woli powrotu do Ciebie.
      Tak jakby to nie on wybrał

      Spytaj go- po co i do kogo on właściwie wrócił?
    • procesor Re: rok po zdradzie 01.08.04, 21:03
      Pat.

      Ciało wróciło do ciebie. Duch - buja w przestworzach?

      On udaje że nic sie nie stało, a ty czujesz się oszukana po raz kolejny. Masz
      sublokatora w domu.

      Stara zawsze przywoływana zasada brzmi - trzeba o tym porozmawiać. Ni eda rady
      inaczej ustalić oczekiwań wzajemnych dalszych losów.
      Tylko jak rozmawiac z kims kto rozmowy nie chce??

      Najpierw postaraj sie przemysleć dokładnie czego TY chcesz. Zapisz to.
      Przyglądajsie temu. Przekonaj sie że tego ci potrzeba. I napisz do niego. To
      nic że razem mieszkacie. Skoro nie chce rozmawiać - napisz. Nawet możesz wysłąć
      pocztą. Choćby poleconym z potwierdzeniem odbioru.:) Żartuje.

      Jedno ważne - nie pisz z pretensjami. Może masz osobe życzliwa która zna twoje
      problemy i rzuci okiem na tekst - obietywnie oceni czy nie oskarżasz go w
      ukryty sposób (mimowolnie!). Nie pisz "bo ty..". Pisz o swoich uczuciach i
      oczekiwaniach. Taka klasyka porad dobrej komunikacji...

      No ale trzeba spróbowac. Chyba.
      • Gość: Kropka Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 21:53
        Dzięki, ale tego też próbowałam. Problem w tym, że mąż nie widzi problemu
        przecież jest, ogląda co wieczór telewizję, oddaje pieniądze, robi ze mną
        zakupy i nie może zrozumiec że ja tak nie chcę żyć.Mogłabym trwać w tym
        małżeństwie jeszcze parę lat dla dobra dzieci, ale jest to dla mnie trudne i
        chyba się poddam.Nie mogę znieść obojętności mojego męża.Jestem osobą
        odpowiedzialną każda decyzja wydaje mi sie niewłaściwa. W końcy wpadnę w jaka
        depresje , bo ile można walczyc i się łudzić.
        • procesor Re: rok po zdradzie 01.08.04, 21:56
          Pytałas go co sądzi o rozwodzie??
          • Gość: Kropka Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 22:10
            twierdzi,że nie da mi rozwodu i przeciez wszystko jest w porzatku. Podobno chcę
            rozbić rodzine z niewiadomych mu powodów.
            • procesor Re: rok po zdradzie 01.08.04, 22:14
              Gość portalu: Kropka napisał(a):
              > twierdzi,że nie da mi rozwodu i przeciez wszystko jest w porzatku. Podobno
              > chcę rozbić rodzine z niewiadomych mu powodów.

              Separacja od łoża to chyba jest niezły powód.
              Małżeństwo to nie tylko wspólnota ekonomiczna. Uch, nie zazdroszczę.

              Zdradział, teraz tez kontakty jedynie formalne.. No nie wiem czy sad by tego
              nie uznał. Skoro on nie chce nic zrobić.. To gorsze niz gdyby nadal zdradzał i
              chciaął cię zostawić - byłoby wiadomo na czym stoisz.
              A tak - niby mąż a obcy kompletnie człowiek!
    • Gość: Adela Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 22:12
      Chyba nie wszystko nam napisałaś Kropko. Wydaje mi się co najmniej dziwne, że
      mąż Cię zdradził i ma o to pretensje do Ciebie, czy ma pretensje,że musiał
      wrócić? Normalnie rzecz biorąc powiniem mieć wyrzuty sumnienia i raczej to on
      powinien czynić próby aby się do Ciebie zbliżyć. Brakuje jakiegoś klocka w tej
      układance...
      • Gość: Kropka Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 22:36
        Niestety, mój mąż uważa,że tamta kobieta była mało ważna, więc nie ma sprawy.
        Ja na poczatku łudzilam się ,że skoro nasze małżeństwo siegnęło dna, to należy
        się odbić, starać i wszystko bedzie dobrze. Jednak nie. Bywają ludzie chłodni
        emocjonalnie i mój mąż do takich należy tylko czy koniecznie mam z nim żyć.Też
        myślała, że będzie się starał ,przynosił kwiaty, zapewniał o milości, ale tak
        jest może tylko w romansach.
    • milenna5555 Re: rok po zdradzie 01.08.04, 22:44
      A może sięgniesz do klasyki: wzbudź w nim zazdrość.
    • Gość: ala Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 11:56
      on cię nie kocha, brak mu odwagi by odejść , przestało mu na Tobie zależeć ale
      brak mu jaj by odejść, woli byś Ty podjęła decyzję a on będzie biedny jęczał
      jaka jesteś że rozbiłas rodzinę i itp. ,
      beznadziejny typ

      odchoruj to , i powiedz mu że wiesz o co mu chodzi
    • rolki3 Re: rok po zdradzie 02.08.04, 12:48
      Odeszłabym. Dzieci widzą, lub zaczną dostrzegać, jak Cię traktuje. Lepiej
      nauczyć je szacunku do samych siebie, niż pokazywać i uczyć, jak pozwalać się
      upokarzać.
    • Gość: Moni Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 14:58
      Wiesz? To wygląda tak jak on byłby Ciebie tak pewny, że już wcale nie musiał
      się wyślilać. Ma Cie tak na własność, że nawet zdrada nie zachwiała posadami
      Waszego małżeństwa. Stworzyłaś mu cieplarniane warunki więc doi Cie jak krowę.
      Obawiam się, że tylko poczucie realnego zagrożenia, że odchodzisz mogłoby
      colwiek poruszyć Twojego męża. Chyba, że mogłabyś się jescze poczepiać,
      porozbijać parę wazonów, przestać gotować i sprzątać. Może w końcu zobaczy, że
      obok mieszka żywa kobieta, która ma uczucia? W każdym razie najpierw uwierz,że
      to TY masz rację nie chcąc budować związku bez uczuć i seksu. Tylko jakoś mało
      w Tobie energii...

      I nie wierz, że zostajesz dla dobra dzieci. Tak uczysz je tylko, że mają sie
      godzić na fałsz i żyć w pozorach, bo na nic lepszego nie mogą liczyć.
      • Gość: Kropka Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 09:06
        Jestem przykładem dorosłego człowieka , który czuje sie jak dziecko. Jednak nie
        potrafię dogadac sie z moim mężem , a w dodatku to ja czuje sie paskudnie.
        Próbowałam z nim porozmawiać, ale był ciekawy program w telewizji ( zawsze jest)
        i wyszło na to ,że sie awanturuje, bo musiałam mówić głośno.Jako ostatnia deska
        rauku miał posłużyć pozew o separacje, ale nawet nie chciało mu sie go czytaći
        poza tym zepsułam mu wieczór. I tak tego nie złożysz-usłyszałam, bo jestes
        beznadziejna, a jak złożyszysz to jesteś beznadziejna tym bardziej. Idę do
        sądu, trzymajcie za mnie kciuki. Wiem , że zrobiłam wszystko dla ratowania
        mojego małżeństwa, a on w swojej beznadziejności też ma chyba czyste sumienie,
        przecież łoży na utrzymanie i jest. To chyba przykład na to że mozna zrobic
        sobie na własne życzenie prywatne, rodzinne piekiełko.
        • lune nie ma innego wyjscia ? 03.08.04, 09:57
          Gość portalu: Kropka napisał(a):

          > Jestem przykładem dorosłego człowieka , który czuje sie jak dziecko. Jednak
          nie
          >
          > potrafię dogadac sie z moim mężem , a w dodatku to ja czuje sie paskudnie.
          > Próbowałam z nim porozmawiać, ale był ciekawy program w telewizji ( zawsze
          jest
          > )
          > i wyszło na to ,że sie awanturuje, bo musiałam mówić głośno.Jako ostatnia
          deska
          >
          > rauku miał posłużyć pozew o separacje, ale nawet nie chciało mu sie go
          czytaći
          > poza tym zepsułam mu wieczór. I tak tego nie złożysz-usłyszałam, bo jestes
          > beznadziejna, a jak złożyszysz to jesteś beznadziejna tym bardziej. Idę do
          > sądu, trzymajcie za mnie kciuki. Wiem , że zrobiłam wszystko dla ratowania
          > mojego małżeństwa, a on w swojej beznadziejności też ma chyba czyste
          sumienie,
          > przecież łoży na utrzymanie i jest. To chyba przykład na to że mozna zrobic
          > sobie na własne życzenie prywatne, rodzinne piekiełko.


          Jego zachowanie wydaje mi sie dziwne ; uraza i dystans, tlumiona agresja ;
          ty oczekiwalas ze po tym jak zadal ci bol - bedzie zabiegal o ciebie ; a on
          zaczal zyc "obok" ;
          pytanie o /jego/ uczucia bo on zachowuje sie tak jakby ulokowal je gdzie
          indziej /przepraszam - byc moze sie myle/ ; pytanie o twoje uczucia - bo mysle
          ze juz nie chcesz go kochac /wiele w tobie zalu/ ;

          dlaczego napisalas ze pozew o separacje mial byc ostatnia deska ratunku ?
          chcialas nim wstrzasnac ? chcialas by zrozumial twoja determinacje ?

          separacja czy rozwod to nie jest jakas gra ; choc moze on traktuje tak twoj
          pozew (jak element gry "o cos") - czyzbys chciala go ukarac ???

          lune
        • Gość: Kropka Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 10:03
          Ukarać? przeciez to chodzi o to ,żeby móc normalnie żyć, mieć obok życzliwego,
          kochanego człowieka, nawet wiele lat po ślubie, ja nie umiem żyć chłodno, a
          próbowałam. Uważasz,że można tak żyć latami?
          • Gość: gosia Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 10:10
            On chyba cie nie kocha , rok to dość długo by zrozumiec swoje uczucia,
            odejdz,

            trzymaj się odwagi
          • lune Re: rok po zdradzie 03.08.04, 10:29
            Gość portalu: Kropka napisał(a):

            > Ukarać? przeciez to chodzi o to ,żeby móc normalnie żyć, mieć obok
            życzliwego,
            > kochanego człowieka, nawet wiele lat po ślubie, ja nie umiem żyć chłodno, a
            > próbowałam. Uważasz,że można tak żyć latami?

            Kropko,

            zaniepokoilo mnie to ze traktujesz pozew troche jak narzedzie (zeby cos
            uzyskac ?); jesli uwazasz ze macie szanse na to by dalej byc malzenstwem - nie
            powinnas skladac tego pozwu ; jesli nie wierzysz w to - powinnas
            konsekwentnie "rozwiazac" swoje malzenstwo - dla twojego i dzieci dobra ;

            jestem przekonana ze malzenstwo formalnie na papierze a w rzeczywistosci chlod
            i obcosc - nie ma zadnego sensu ; rani i pograza w beznadziejnosci ;

            jesli jestes pewna czego chcesz - trzymam kciuki (zyczliwie i prawdziwie),
            jesli masz watpliwosci - nie rob tego bo rozwod (czy separacja) - gdy jedna ze
            stron go nie chce - zmienia sie w bolesna bitwe w ktorej ranni sa po obydwu
            stronach ; trzeba miec w sobie sile i pewnosc by to zniesc a potem znow zyc i
            umiec cieszyc sie zyciem

            lune
        • Gość: Asik Re: rok po zdradzie IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 03.08.04, 10:12
          Nie wierzę, że zdrowy mężczyzna żyje kompletnie bez sex'u i mógłby zakładać, że
          tak będzie do końca Waszych dni:-)
          Zdradza dalej Ciebie, ale lepiej teraz kryje się z tym.
          Dobrze jemu w tej sytuacji. Ma żonę i sprzątaczkę w domu, a na boku jakąś
          kochankę.
          Ja bym dowiedziała się z kim i gdzie to robi, aby mieć lepsze podstawy do
          rozwodu. Przecież to z jego winy dochodzi do rozpadu Waszego małżeństwa. A,
          wystarczy to, że rok temu zdradził Cię i nie poczuwa się do winy. Próbowałaś
          ratować to małżeństwo, ale on nie uczestniczy w tym.
          Może specjalnie tak zachowuje się, bo chce doprowadzić, że to z Twojej winy
          doszło do rozpadu Waszego małżeństwa. Separację na pewno dostaniesz. Przecież
          małżeństwo nie polega na zaspokajaniu tylko jego potrzeb.
          Dla dzieci ta sytuacja też nie jest dobra. Cokolwiek teraz jest bez Waszej
          miłości obustronnej, nie jest dla nich dobre. Jeślibyś to zostawiła, to Twoje
          dzieci nauczyłyby się, że zdrada i oszustwo są dozwolone.

          Pozdrawiam Cię i bądź silna.
          • Gość: sunny Re: rok po zdradzie IP: .48.213.* / 80.48.242.* 03.08.04, 10:33
            Kropko, trzymaj się! Podjęłaś słuszną decyzję, bądź silna i wytrwaj w niej!
            Twój mąż, jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało, nie zasługuje na Ciebie.
            Sytuacja, jaką opisujesz w swoim domu to po prostu piekło. Jesteś wspaniałą,
            wartościową osobą, nie pozwól się zniszczyć.
            • marusia_ogoniok Dymać, jak to łatwo powiedzieć... 03.08.04, 13:45
              ....dymać, tylko to więcej nic...
              Bo rżnięęęciee, jest ukojeeeniem,
              Nie zna dnia, który da się zatrzyyyymać...
              Jeszcze...obok ciebie moja ciiiipaaa, choć nieee wieem czy cieeebieee znaaam...
              Mooożeee nie pójdziemy już raaaazeeemm, słowa, zwolna tracą swój sens...
              • malvvina Re: Dymać, jak to łatwo powiedzieć... 03.08.04, 23:46
                cholera, wiesz co ? masz racje !

                > ....dymać, tylko to więcej nic...
                > Bo rżnięęęciee, jest ukojeeeniem,
                > Nie zna dnia, który da się zatrzyyyymać...
                > Jeszcze...obok ciebie moja ciiiipaaa, choć nieee wieem czy cieeebieee
                znaaam...
                > Mooożeee nie pójdziemy już raaaazeeemm, słowa, zwolna tracą swój sens...
                • alfika Re: Dymać, jak to łatwo powiedzieć... 04.08.04, 08:14
                  i te rozmowy z dziećmi...
                  - mamusiu, a dlaczego tatuś z nami nie mieszka?
                  - bo nie chciał z mamusią sypiać. I to przez cały rok

                  a może łatwiej: - nie twoja sprawa, gnojku?...
              • vlad_palovnik Re: Dymać, jak to łatwo powiedzieć... 06.08.04, 07:36
                No.
                Ale trudniej wykonać.
                W Twoim /sędziwym/ wieku...
                Bu cha cha cha cha cha cha cha aaaaaaaaaaa aa a !!!!!
          • alfika Re: he he 03.08.04, 14:00
            czy twoja opinia, Asik, jest miarodajna - tobie się "nie wydaje", wiec on na
            pewno kogoś ma???
            godna podziwu zarozumiałość
            • Gość: Asik Re: he he he he:-)))) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 03.08.04, 16:44
              alfika napisała:

              > czy twoja opinia, Asik, jest miarodajna - tobie się "nie wydaje", wiec on na
              > pewno kogoś ma???
              > godna podziwu zarozumiałość


              Czasami ludzie wolą żyć w nieświadomości.
              Nie ma też pożaru bez ognia.
              On nawet nie wierzy, że ona poda pozew do Sądu. Skąd ta jego pewność, że ona
              tego nie zrobi? Czy próbuje on to zbagatelizować? Czy przyzwyczaił się do jej
              straszenia?
              W takiej sytuacji, jak rozmowy nic nie zmieniają, bo też nie ma drugiej strony
              do nich, jest to jedyne wyjście. Złożenie pozwu do Sądu. Jak długo taka
              sytuacja ma trwać? A, w takim wypadku mądry bierze wszystko pod uwagę. Po
              prostu konsekwencja w działaniu.


              • alfika :)))))))) 04.08.04, 07:51
                czy ty aby nie kierujesz się w swoich opisach zbytnią fantazją, Asik?
                bo chyba tworzysz, a nie opierasz sie na postach autorki
                • Gość: Asik Re: :)))))))) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 04.08.04, 09:28
                  alfika napisała:

                  > czy ty aby nie kierujesz się w swoich opisach zbytnią fantazją, Asik?
                  > bo chyba tworzysz, a nie opierasz sie na postach autorki

                  Ja widzę Alfiko, że Ty nie czytasz wszystkiego dokładnie, tylko teraz zaparłaś
                  się w Twojej opinii. Masz prawo je do Kropki wypowiadać i jej mówić, co ona
                  może zrobić. Dziwne jest Twoje zachowanie. Czy sama byłaś w takiej sytuacji?
                  Czy może jak niektóre kobiety odzwierciedla się tutaj Twój stosunek w ogóle do
                  mężczyzn? Uległy. Trwać w beznadziejności i męczyć się dla niego przez całe
                  swoje życie. Czasami można starać się bardzo i bardzo, ale jeśli ktoś nie
                  wykazuje w ogóle dobrej woli, to możesz pociąć się, ale i tak nic nie zmienisz.
                  Jemu jest dobrze tak jak jest. On nic nie robi. Przeczytaj posty Kropki.

                  • alfika Re: o rany ....:)))))))) 04.08.04, 11:21

                    >
                    > Ja widzę Alfiko, że Ty nie czytasz wszystkiego dokładnie, tylko teraz
                    zaparłaś
                    > się w Twojej opinii. Masz prawo je do Kropki wypowiadać i jej mówić, co ona
                    > może zrobić. Dziwne jest Twoje zachowanie. Czy sama byłaś w takiej sytuacji?
                    > Czy może jak niektóre kobiety odzwierciedla się tutaj Twój stosunek w ogóle
                    do
                    > mężczyzn? Uległy. Trwać w beznadziejności i męczyć się dla niego przez całe
                    > swoje życie. Czasami można starać się bardzo i bardzo, ale jeśli ktoś nie
                    > wykazuje w ogóle dobrej woli, to możesz pociąć się, ale i tak nic nie
                    zmienisz.
                    >
                    > Jemu jest dobrze tak jak jest. On nic nie robi. Przeczytaj posty Kropki.
                    >


                    Tak, Asik, jestem wcieleniem uległości... :))))))))))))))))
                    nie mam więcej pytań :)))))))))))
    • alfika Re: :) 03.08.04, 14:14
      na forum pojawiają się różni ludzie, a w twoim wątku, Kropko, zebrało się
      zadziwiająco dużo ciotek klotek, które od ręki są gotowe zadecydować, ze masz
      się rozwieść, bo twój mąż jest draniem

      ale żadna za twój rozwód nie weźmie oczywiście odpowiedzialności, he he :)))

      masz jeszcze do wyboru pomyśleć, czy kochasz człowieka, z którym jesteś
      czy chcesz ratować wasze małżeństwo, czy nie warto jeszcze spróbować choćby
      terapii małżeńskiej

      skoro zostałaś do tej pory, to moze jest podstawa, żeby jeszcze zawalczyć
      mężczyźni też odczuwają stres, niefajne sytuacje - i czasem im też to
      przeszkadza w łóżku
      seks wypływa z bliskości, dobrego samopoczucia we dwoje - więc na to popatrz,
      nie na to, że nie chce, więc skreślić wszystko jak leci
      dasz radę, nawet w takiej trudnej sytuacji - o ile tylko chcesz

      a jak nie, to na pewno nie uspokoisz sumienia czyjąkolwiek opinią - tylko
      swoimi własnymi, jasno nazwanymi powodami takiej, a nie innej decyzji
      • Gość: Asik Re: :) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 03.08.04, 17:03
        Jesteś kolejną ciotką klotką, Alfiko. Bo, wg. opinii innych tutaj osób i też
        jej samej, ona już wystarczająco długo próbowała z nim rozmawiać. A, ile można
        bez żadnej reakcji z jego strony. On uważa, że nie mają żadnego problemu. Ta
        jej decyzja o złożeniu pozwu wynika już z jej determinacji.
        Czasami za długo próbujemy wytłumaczyć drugą osobę. Szczególnie kobiety, które
        kogoś kochają mają do tego większe predyspozycje. Ale, czasami naprawdę może
        nie być innego wytłumaczenia, tylko takie, że on taki jest i nie chce niczego
        zmieniać. Jemu jest dobrze, ale Kropce w tym nie.

        "seks wypływa z bliskości, dobrego samopoczucia we dwoje "

        Patrzysz tutaj Alfiko jak kobieta. Oczywiście może być on bardzo zmęczony pracą
        i innymi stresującymi sytuacjami, ale miał siły to zrobić z kimś innym.
        Ale, po tym nie wykazuje chęci zmienienia czegoś między nimi.
        To, co piszesz Alfiko Kropka już dawno przemyślała i próbowała zrobić. Z jej
        postu wynika, że ona tutaj napisała bliska(a może wcześniej już podjęła tą
        decyzję). Może potrzebowała tylko potwierdzenia, aby mieć siły do zrobienia
        tego.
        Z jego reakcji na to, że ona chce złożyć pozew widać, że on lekceważy jej
        słowa.
        Jak dalej tak ma być? Może w końcu uwierzy jej i obudzi się. Nie wiadomo.
        Czasami potrzebna jest ostateczna decyzja. Im szybciej tym lepiej.
        To jest Kropki decyzja. My możemy jej tylko podpowiedzieć coś. A, ona podejmie
        ją ostatecznie i zrobi, co będzie chciała.

        Pozdrawiam.
        • alfika Re: :) 04.08.04, 08:06
          Gość portalu: Asik napisał(a):

          > Jesteś kolejną ciotką klotką, Alfiko. Bo, wg. opinii innych tutaj osób i też
          > jej samej, ona już wystarczająco długo próbowała z nim rozmawiać.


          nie interesują mnie opinie innych tutaj ani nie tutaj osób -
          a kropka nie napisała nic o sposobach na rozmowy, a i jakoś nie dopatrzyłam
          się, żeby chciała się rozwieść skoro próbuje rozmawiać


          A, ile można
          > bez żadnej reakcji z jego strony. On uważa, że nie mają żadnego problemu.


          ludziom zdarza sie zmieniać zdanie, jak zrozumieją podejście drugiej osoby



          Ta
          > jej decyzja o złożeniu pozwu wynika już z jej determinacji.


          tworzysz - kropka nie podjęła żadnej decyzji poza tą, by zostać mimo zdrady z
          meżem - to takie mądrusie panny jak ty ją namawiają do rozwodu, a to jeszcze
          nie decyzja :)))))))



          > Czasami za długo próbujemy wytłumaczyć drugą osobę. Szczególnie kobiety,
          które
          > kogoś kochają mają do tego większe predyspozycje.


          uogólniasz - wrzucasz Kropkę do wspólnego worka z jakimiś statystycznymi
          cyferkami - nie opieraj swoich rad na swoich wyobrażeniach, bo mozesz komuś
          krzywdę zrobić



          Ale, czasami naprawdę może
          > nie być innego wytłumaczenia, tylko takie, że on taki jest i nie chce niczego
          > zmieniać. Jemu jest dobrze, ale Kropce w tym nie.


          to jest sytuacja, którą można zmienić inaczej niz przez rozwód


          >
          > "seks wypływa z bliskości, dobrego samopoczucia we dwoje "
          >
          > Patrzysz tutaj Alfiko jak kobieta.


          na szczęście :) nie mam zamiaru patrzeć jak mężczyzna
          choć z drugiej strony to raczej kobiety mają skłonność do jazgotu - "ależ z
          niego drań, zostaw go i to już!"



          Oczywiście może być on bardzo zmęczony pracą
          >
          > i innymi stresującymi sytuacjami, ale miał siły to zrobić z kimś innym.


          kobieto, spasuj, chyba że chcesz sie Bóg wie za co odgryzać na mężu Kropki - na
          razie tak to wygląda


          > To, co piszesz Alfiko Kropka już dawno przemyślała i próbowała zrobić. Z jej
          > postu wynika, że ona tutaj napisała bliska(a może wcześniej już podjęła tą
          > decyzję). Może potrzebowała tylko potwierdzenia, aby mieć siły do zrobienia
          > tego.
          > Z jego reakcji na to, że ona chce złożyć pozew widać, że on lekceważy jej
          > słowa.
          > Jak dalej tak ma być? Może w końcu uwierzy jej i obudzi się. Nie wiadomo.
          > Czasami potrzebna jest ostateczna decyzja. Im szybciej tym lepiej.
          > To jest Kropki decyzja. My możemy jej tylko podpowiedzieć coś. A, ona
          podejmie
          > ją ostatecznie i zrobi, co będzie chciała.


          rozśmieszyłaś mnie -
          wrzucasz ostateczne decyzje, co ma zrobić kobieta w takiej sytuacji i koniec -
          jesteś gotowa namawiać kobietę do rozwodu i uważasz, Bóg wie dlaczego, że
          decyzja została podjęta - po czym najspokojniej stwerdzasz, że
          tylko doradzasz i decyzję Kropka podejmie sobie sama

          chyba mamy różne pojęcie o szacunku dla ludzi i ich decyzji

          dorosły człowiek podejmujący decyzję nie potrzebuje jej potwierdzenia przez
          innych - jest pewien

          cześć
    • vielonick Re: rok po zdradzie 03.08.04, 16:34
      hm, tak mi wyglada, ze wy sie kompletnie nie potraficie dogadac
      - mowic do siebie i sluchac
      rozwod w takim wypadku nie wydaje mi sie dobrym rozwiazaniem
      bo... do niego nawet nie dotrze co sie stalo

      myslalas o pojsciu do terapeuty, na terapie malzenska?
      moze rozmowa z kims trzecim, w jego obecnosci by wam pomogla?
      • procesor Re: rok po zdradzie 03.08.04, 23:39
        Przeczytałąm Alfike - i miałąm watpliwości czy czytała całośc watku.

        Przeczytałam Vielonicku ciebie - i tez mam podobne wrażenie. ;)

        Problem w tym że on nie chce rozmawiać. Nawet moja propozycja z listem - tez
        jak sie okazuje była wypróbowana i nie wypaliła.

        Jak umówić sie na terapie małżeńska z facetem który nawet porozmawiać nie chce??
        Watpie czy by poszedł. Znowo byłoby to co mówił do tj pory - wg niego jest OK
        to ona stwarza problemy. Na terapię pójda ci którzy widza że jest coś nie tak.
        A tu tylko jedna strona ma takie zdanie.

        Kropka pisała że tematami rozmów są dzieci i pies..

        Na co ten facet zareaguje?? Może na zimna furię? Ale i to watpliwe.
        • vielonick Re: rok po zdradzie 04.08.04, 02:09
          procesor napisała:

          > Jak umówić sie na terapie małżeńska z facetem który nawet porozmawiać nie
          chce?

          to niech idzie sama
          on nie chce rozmawiac. A czy ona umie zaczac rozmowe?
          Bron Boze, nie chce jej oskarzac,
          jest zmeczona sytuacja, jego zachowaniem itd. - ma prawo
          ale jesli rozpoczyna sie "rozmowe" w ktorej slychac podskorne pretensje to nie
          dziwota, ze on sie zamyka - nie pisze tego jak oskarzenie tylko stwierdzenie
          faktu

          byc moze ten pozew go otrzezwi ale mam watpliwosci
          bedzie sie uwazal za ofiare wrednej baby "bo przeciez zostal z nia i nie
          rozbil rodziny"

          ale jesli "watkownica" ma swiadomosc, ze zrobila juz wszystko - no to nie ma co
          sie szarpac tylko trzeba konsekwetnie robic co sie zalozylo
        • alfika Re: rok po zdradzie 04.08.04, 08:08
          tak, procesorku, NAWET TWOJA propozycja nie odniosła skutku, więc możesz
          spokojnie namawiać do rozwodu
          gratuluję wyczucia - po raz kolejny zresztą :)))
          • Gość: Asik Re: rok po zdradzie IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 04.08.04, 09:39
            "Próbowałam z nim porozmawiać, ale był ciekawy program w telewizji ( zawsze
            jest)
            i wyszło na to ,że sie awanturuje, bo musiałam mówić głośno.Jako ostatnia deska
            rauku miał posłużyć pozew o separacje, ale nawet nie chciało mu sie go czytaći
            poza tym zepsułam mu wieczór. I tak tego nie złożysz-usłyszałam, bo jestes
            beznadziejna, a jak złożyszysz to jesteś beznadziejna tym bardziej. Idę do
            sądu, trzymajcie za mnie kciuki. Wiem , że zrobiłam wszystko dla ratowania
            mojego małżeństwa, a on w swojej beznadziejności też ma chyba czyste sumienie,
            przecież łoży na utrzymanie i jest. To chyba przykład na to że mozna zrobic
            sobie na własne życzenie prywatne, rodzinne piekiełko."

            Widzisz Alfiko, może Ciebie nie interesują innych opinie, ale Twoja opinia jest
            tylko jeszcze jedną opinią wśród innych.
            Powyżej przytoczyłam Ci słowa autorki tego wątku.
            Przeczytaj sobie jeszcze raz wszystkie posty. Tak na spokojnie.
            Nie wiem, czy Ty miałaś podobny problem, bo tak tutaj to brzmi i czy Tobie
            lepiej się udało rozmawiać? Jeśli nie ma drugiej strony do rozmowy, to co
            pozostaje? Trwać w tym. Kobiety niektóre tak robią. I czy są szczęśliwsze?

            Alfiko otwórz oczy! Albo Ty kiedyś popełnisz ten błąd, albo już popełniłaś, bo
            tak radzisz.
            Jak możesz też sama oceniać, czy Kropka dobrze rozmawia ze swoim mężem?
            Próbuje i nic. To on nie chce słuchać jej. Może za bardzo Kropka chce do niego
            dotrzeć, aż on zamnknął się w sobie. Jeśli ona też przestanie próbować, to on
            wygra, bo osiągnie to, co chce on zapewne. Czyli nic. Przecież on mówi, że nie
            ma żadnego problemu. Jemu jest dobrze, bo wybaczyła ona jemu zdradę i on sam
            nie chce nic robić.

            Wiesz Alfiko, Ty mówisz, że ja niby się chcę odgryźć na mężu Kropki. To
            śmieszne, bo ja czytam dokładnie jej wszystkie posty i ona mówi, że wciąż
            próbuje z nim rozmawiać, a on nic nie robi. Lekceważy ją. "I tak tego nie
            złożysz-usłyszałam, bo jestes beznadziejna, a jak złożyszysz to jesteś
            beznadziejna tym bardziej." To są jego słowa.
            Przeczytaj dokładnie jeszcze raz co napisała Kropka. To ona tutaj o radę tutaj
            już zwróciła sią. Już, tzn, że od roku próbuje i nic:-)
            Prawdopodobnie mąż Kropki chce przeczekać ten czas nic nie robiąc. Robi uniki.
            Ona jemu wybaczyła zdradę, to myśli pewnie on, że tak dalej będzie. Chce nad
            tym przejść do porządku dziennego. Tak to wygląda i on tak mówi "I tak tego nie
            złożysz-usłyszałam, bo jestes beznadziejna, a jak złożyszysz to jesteś
            beznadziejna tym bardziej." Kropka pisze, że już tyle zrobiła i nie ma siły.
            Cokolwiek Kropka zrobi on i tak obróci to przeciw niej. A najważniejsze jest
            jej i jej dzieci szczęście. I ona nie chce tak dalej męczyć się. Sama to mówi.

            Alfiko, my mamy mieć prawo do swojego zdania i Ty też, ale mów to Kropce:-)
            Kropka jest myślącą osobą i sama wszystkie opinie przemyśli i sama podejmie
            decyzję. Jak możesz inaczej myśleć o niej:-)

            Miłego dnia.
            • alfika Re: rok po zdradzie 04.08.04, 11:31
              Widzisz, Asiku, mja opinia jest jedną z wielu. Ale przynajmniej nie opiera sie
              na opiniach innych, jak to radziłaś poprzednio.

              I widzisz, Asiku, wystarczająco spokojnie czytam wszystkie posty zanim
              odpowiem - nie wiem, na jakiej podstawie sądzisz inaczej, ale jakoś spodziewam
              się, ze tylko dlatego, że mam inne zdanie niż niejaki Asik.
              To w zasadzie również nie robi na mnie wilekiego wrażenia.

              Twoje pytania o moje życie nie mają zbyt wielkiego sensu, bo nie ty jesteś od
              ocenienia wiarygodności osób pisujących tu.
              Bądź też spokojna o moje oczy :)

              To nieważne, co zrobi Kropka - najważniejsze, by podjęła decyzję, ktorej sama,
              choćby wbrew całemu swiatu, będzie całkowicie pewna.

              Wysłuchałaś opinii Kropki, nie znasz argumentów - jak i ona pewnie - dla
              których on tak reaguje na żonę - a wydałaś wyrok.
              Odbieram to jako twoją porażkę. W całej mojej uległości,
              słonko :))))))))))))))))

              Przeczytaj uważnie, czy Kropka wybaczyła zdradę.
              I dowiedz sie, dlaczego jej maż tak a nie inaczej reaguje.
              Podpowiem: nie dowiesz się :)

              Pa pa
          • procesor Re: rok po zdradzie 05.08.04, 00:07
            Sam jad, co Alfiko?

            Nie chodzi o to że MOJA propozycja ne wypaliła. Raczej o to że Kropka od dośc
            dawna stara sie nawiązać kontakt z mężem i na RÓŻNE sposoby. Bez efektu.

            Nie namawiam do rozwodu. Dziwi mnie że tutaj są takie reakcje. Facet zdradził
            żonę. Wrócił. A Kropka na na klęczkach znosić wszystkie jego zachowania - BO
            ZOSTAŁ Z NIĄ, co za łaska! Wiele osób skoncentrowało sie na sprawie seksu -
            ludzie czy wy czytacie CO Kropka napisała?? Ona nie może znieść OBOJĘTNOŚCI
            męża. Myślę że gdyby nie sypiał z nią ale czułaby że ma z nim normalny kontakt
            w pozostałych dziedzianch życia rodzinnego - to jakos by to przebolała,
            czekałaby, szukała rozwiązania.
            Zamiast tego "Ja płakałam, a on uważał że nic sie nie stało, bo przeciez nie
            odszedł". Rozmowy o dzieciach i psie - czyli czysto informacyjno-organizacyjne.
            Niechęć do kontaktów (program w telewizji zawsze ciekawszy niż rozmowa z żoną).

            Facet zdradził. Uważa że nie ma sprawy. Dla jego żony - sprawa jest. On nawet
            pewnie nie przeprosił. Och, przeciez został, więc powinna skakać z radości..
            Zimny obojetny obcy. Czy dzieci nie zauważą tego jak tatus odnosi się do
            mamusi? Jak mamusia zabiega o rozmowe i jak jest zbywana??
            Trudno sie żyje z tak wyobcowanym człowiekiem pod jednym dachem..

            PS Powaliłaś mnie zdankiem z postu do Asika "nie interesują mnie opinie innych
            tutaj ani nie tutaj osób".
            Zdawało mi się normalna rzecza że podczas rozmowy z kims obie strony moga
            wyrażać opinie - i zgadzac się lub nie z rozmówcą.. Ale po co w ogóle rozmowy
            gdy nie interesuje cię co druga osoba myśli?? Aaaa, czyzby okazja do
            ironizowania??
            Inaczej kiedys pisywałaś.
            • alfika Re: rok po zdradzie 05.08.04, 07:54
              procesor napisała:

              > Sam jad, co Alfiko?
              >

              i tak mniejszy niż dodawanie sobie chwały stwierdzeniem po poście wielonicka,
              że chyba niedokładnie czytałyśmy
              no bo przecież inaczej byśmy sie zgodziły z procesorkiem, prawda?
              wybacz, ale trudno takiej postawy nie wyśmiać :)


              > Nie chodzi o to że MOJA propozycja ne wypaliła. Raczej o to że Kropka od dośc
              > dawna stara sie nawiązać kontakt z mężem i na RÓŻNE sposoby. Bez efektu.
              >
              > Nie namawiam do rozwodu. Dziwi mnie że tutaj są takie reakcje.



              *** ale można mieć i wyrażać inne zdanie czy jednak nie?...

              jakbyś czytała uważnie, nie pisałam o klęczeniu przed mężem -
              jest pewna różnica między klęczeniem i uległością a szukaniem rozwiązania
              problemu
              - tak samo między traktowaniem mężczyzny jak śmiecia a traktowaniem go jak
              partnera -
              tu tkwi różnica w naszych poglądach
              i niech każda z nas pozostanie z tym, z czym potrafi - i zbiera tego owoce



              Ona nie może znieść OBOJĘTNOŚCI
              > męża.

              i to jest problem do rozwiązania a nie powód do rozwodu - chyba że siedzi sie
              przed komputerem i się wymysla na poczekaniu rozwiazania typu "new game" -
              "kropko zacznij od początku"
              błe
              rozwód jest czasem rozwiązaniem, ale jak na forum pojawia się taki wątek, to
              nie zawsze oznacza "dodajcie mi odwagi, bo chcę sie rozwieść tylko nie wiem,
              jak to oceniacie/nie wiem, jak to zrobić/potrzebuję sie upewnic, że mężczyźni
              to gnojki"
              a moze nigdy czegoś takiego nie oznacza?
              ale nie watpię, że tzw. "ambicja" nie pozwoli ci zmienic podejścia
              pisz więc dalej o klęczeniu



              > Zamiast tego "Ja płakałam, a on uważał że nic sie nie stało, bo przeciez nie
              > odszedł". Rozmowy o dzieciach i psie - czyli czysto informacyjno-
              organizacyjne.


              a to zmienia postać rzeczy, to drań, łobuz i gnojek, prawda? - rozwód,
              koniecznie :)))))))



              >
              > Facet zdradził. Uważa że nie ma sprawy. Dla jego żony - sprawa jest. On nawet
              > pewnie nie przeprosił.


              czyżbyś odmalowała sobie w swojej wyobraźni obraz tego człowieka i tą
              wyobraźnią sie usiłujesz kierować w ocenach???
              no to nie ma tu o czym dyskutować


              >
              > PS Powaliłaś mnie zdankiem z postu do Asika "nie interesują mnie opinie
              innych
              > tutaj ani nie tutaj osób".


              nie zrozumiałaś i pewnie dlatego czujesz się powalona
              gdybyś uważnie czytała, procesorku, z łatwością być pojęła, że nie mam w
              zwyczaju wydawać opinii zgodnej z oczekiwaniami innych
              chyba że rację ma większość? :))))))
              • procesor Re: rok po zdradzie 05.08.04, 23:58
                Alfiko, nie zdrabniaj mego nicka. To taka irytująca maniera.. Jak "pieniazki,
                chlebus, palteczko"..

                Widze że wydaje ci sie że lepiej wiesz co ja myśle - niż ja sama.
                Nie, nie ddawałam sobie chwały. To tylko twoje uczulenie na moja osobę.
                To było proste wyrażenie moich odczuć.

                Nie namawiałam do rozwodu. Skoro jednak Kropka miała tak szybko gotowy pozew do
                sadu w sprawie separacji - to znaczy że na forum trafiła w chwili gdy czuła sie
                już kompletnie bezsilna, po wypróbowaniu różnych sposobów nawiązania kontaktu z
                mężem. I nic tu nie ma do rzeczy co wypisujemy my, forumowiecze.

                To nie my jej ten pozew napisalismy.

                Obawiam sie że pisząc "nie interesują mnie opinie innych tutaj ani nie tutaj
                osób" - nieświadomie wyraziłąś coś więcej.. :)
                Ale wiem co według ciebie miało to znaczyć. Taki skrót myślowy, ale wiesz,
                między tymi literkami prześwituje cos więcej..
                • alfika Re: rok po zdradzie 06.08.04, 07:30
                  procesor napisała:

                  > To tylko twoje uczulenie na moja osobę.


                  "Widze że wydaje ci sie że lepiej wiesz co ja myśle - niż ja sama." :)))))

                  >
                  > Nie namawiałam do rozwodu. Skoro jednak Kropka miała tak szybko gotowy pozew
                  do
                  >
                  > sadu w sprawie separacji - to znaczy że na forum trafiła w chwili gdy czuła
                  sie
                  >
                  > już kompletnie bezsilna, po wypróbowaniu różnych sposobów nawiązania kontaktu
                  z
                  >
                  > mężem.


                  Obawiam się, że na forum - choć ja się mogę mylić - rozwodów sie nie uzyskuje.
                  Co więcej - wydaje mi się, że się ich również tu nie przeprowadza.
                  Nie wiem, dlaczego wyciągasz wnioski, że Kropka podjęła decyzję o rozwodzie i
                  dlatego pojawiła sie na forum - myślisz, ze Kropka jest kimś, komu trzeba
                  powiedzieć, gdzie składa się pozwy????!!!!
                  O rany, nie pomyslałam o tym...


                  >
                  > Obawiam sie że pisząc "nie interesują mnie opinie innych tutaj ani nie tutaj
                  > osób" - nieświadomie wyraziłąś coś więcej.. :)


                  "Widze że wydaje ci sie że lepiej wiesz co ja myśle - niż ja sama" :)))))))))))


                  > Ale wiem co według ciebie miało to znaczyć. Taki skrót myślowy, ale wiesz,
                  > między tymi literkami prześwituje cos więcej..

                  Nie baw się w czytanie miedzy literkami, bo najwyraźniej nie jesteś do tego
                  stworzona. Procesorze ;)))

                  Nie przywykłam do kierowania się czyimiś opiniami - i tylko tyle, żeby
                  spróbować rozwiać Twoje podejrzenia :)
                  I całe szczęście, bo dziś byłabym dentystką, mieszkałabym z mamą, ubierała jak
                  50-letnia panienka i twierdziła, że meżczyźni to dranie.

                  Miłego dnia.
                  O ile wiesz, co mam na myśli...

                  --
                  Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)

          • vielonick Re: rok po zdradzie 05.08.04, 16:16
            tez to zauwazylam ale zmilczalam ;))
    • Gość: Ala ODEJDZ IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.08.04, 05:04
      Masz prawo do milosci i szacunku. Dzieci w takim domu , patrzac na rodzicow
      ktorzy sie nie kochaja i nie szanuja czuja sie zle. Lepiej byloby i dla ciebie
      i dla dzieci abys zaczela nowe zycie bez niego. Wyglada na to ze on nadal
      fizycznie badz tylko emocjonalnie jest zwiazany z inna kobieta. Chociaz raczej
      napewno i fizycznie i emocjonalnie. Nie wierze, ze nie potrzebuje sexu.
    • twoja_cholera Re: rok po zdradzie 04.08.04, 13:07
      nie sypia z tobą ale nadal prowadzi że tak powiem rozmowy rodzinne?

      uważasz, że jeśli nie sypia z tobą to sypia z inna?

      coś mnie się zdaje,że masz co chciałaś - o co walczyłaś - może się mylę?

      walczyłaś o utrzymanie rodziny - prawda?

      to proste, chciałaś by wrócił w imię dobra dzieci i takich innych powszechnie
      obowiązujących norm - prawda?

      to dość powszechne u facetów, którzy mają "zasady"
      1. niemoże sypiać z tą którą chce nie sypia z inna
      2. konsekwentnie w imię dobra dzieci i rodziny - zajmuje się tylko nią
      3. nie chce Cie - tak po prostu

      a co masz zrobić?

      ja bym odpuściła, jeśłi wybaczyłam zdradę ze względy na dobro ogółu to nie
      wymagałabym od faceta by nagle zapałał dzikim pożądaniem do mnie

      zignoruj, dbaj o siebie, dzieci i dom - ale nie nalegaj ( bo coś mi się zdaje,
      że przy tym robisz dziką awanturę) na obowiązki małżeńskie

      jeśłi zmienisz swoje postępowanie jest szansa że zacznie ci się przyglądać z
      ciekawością a jeśłi do tego potrafisz wyciągnąc wnioski z tego dlaczego cię
      zdradził to może masz sznsę na odbudowanie związku

      Powodzenia



      • zlakobieta Doskonale powiedziane moja_cholero ;) nic dodac... 05.08.04, 13:46
        ...nic ująć.
        Pozdrawiam
    • Gość: anna Re: rok po zdradzie IP: *.lubin.dialog.net.pl 04.08.04, 20:21
      Przede wszystkim jesteś kobietą. Najważniejszą dla siebie istotą. Zajmij się
      sobą i zapomnij o chęci przypodobania się mężowi, który najwidoczniej na Ciebie
      nie zasługuje. Nie wiem, jak w obecnej sytuacji odnajdują się Twoje dzieci, ale
      nie sądzę, by dobrze się czuły. Na pewno cierpią. Powinnaś dla nich i dla
      siebie rozpocząć nowe życie. Znajdź nowe hobby, zapisz się na jakieś studia,
      wychodź częściej z domu z przyjaciółmi, myśl o sobie jak najlepiej itp. itd.,
      ale nie rób tego dla męża. Jeszcze raz podkreślam: dla siebie i dla dzieci!
      Poczuj, że masz wartość i ogromną siłę, a na pewno wszystko się ułoży. Może
      nawet mąż zacznie Cię inaczej postrzegać? I koniecznie zastanów się, czy go
      jeszcze kochasz. Jeśli nie, tym łatwiej będzie Ci wszystko zmienić w TWOIM
      życiu.
      To działa. Spróbuj.
    • Gość: teresa Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.04, 02:22
      Kropko, jak układały się Wasze relacje przed zdradą?
      Myślę również o seksie. Czy przedtem było wszystko ok?
      Czy był chłód emocjonalny?
      Czy czułaś bliskośc i zaangażowanie męża?
      Rozmowy nie tyczyły wyłącznie spraw dzieci i psa?
      Jak dowiedziałaś się o zdradzie męża? Od kogo?
      Jesteś uzależniona finansowo od męża? Pracujesz ?
      Co na ten układ mówią Twoi i jego rodzice? Rozmawiałaś z nimi ?
      Czy macie przyjaciół ?

      Ten człowiek Ciebie psychicznie gnębi. Jest to zawoalowana agresja.
      Ty jesteś jej ofiarą. On ma pełnię władzy nad Tobą i się tym upaja.

      Jesteś w stanie usamodzielnić się? Dlaczego on nie bierze powaznie Twoich słow
      o separacji? Nie miałabyś wsparcia swojej rodziny ?
      W czym tkwi jego przekonanie o tym, że nie zrobisz żadnego takiego kroku? Ma
      podstawy?
      Na czym one się opierają, Twoim zdaniem?

      Nie miał nigdy przedtem problemów z seksem? Ile ma lat ? Skąd wiesz, że tamten
      związek definitywnie się zakończył? I dlaczego ?

    • alfika Re: rok po zdradzie 06.08.04, 07:41
      Kropko, jeszcze jedno - jeśli ktoś mówi "a jeśli złożysz ten pozew..." - to
      bierze taką mozliwość pod uwagę, że ten pozew możesz złożyć.
      Czasem pisze się pozwy - i moze nawet to poprawia czasem kondycję rodziny -
      ale pozew złożony w sądzie nie musi być odczytany jako wniosek o opamietanie.

      Dlaczego usiłujesz rozmawiać podczas programu, który on chciałby obejrzeć?
      I po co podnosić głos, kiedy gra tv?
      Lepiej poczekać na lepszy moment.

      Czy myslisz, ze jakikolwiek mężczyzna usiłowałby przekrzykiwać "Klan" albo
      nawet "Wielką Grę", bo on właśnie chce porozmawiać o czymś bardzo ważnym?

      Do rozmowy trzeba atmosfery, spokoju i dojrzałej chęci zakończenia tej rozmowy
      zrozumieniem partnera, niekoniecznie z równoczesnym objaśnieniem mu, jakie i o
      co mamy do niego żale i co powinien.
      • Gość: Asik Re: rok po zdradzie IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 06.08.04, 09:01
        Nareszcie kierujesz swoje słowa Alfiko bezpośrednio do Kropki, bo to jej chcesz
        swoje rady przakazać.
        Przeczytałam jeszcze raz wszystkie Twoje posty i zauważyłam, że dużo
        złośliwości w nich do innych ludzi.
        Jeśli masz inne zdanie to nie złość się, że ktoś coś innego myśli i mówi.
        Widzę, że jesteś bardzo zawzięta. Nie odpuścisz.
        Tak jest, że rozmowa wymaga też dużo odwagi, aby mówić do osoby, do której
        skierowana jest.
        A, Ty dopiero na sam koniec skierowałaś swoje uwagi do Kropki, jak nikt z
        wcześniej zaatakowanych przez Ciebie osób nie chciał już podejmować walki z
        Tobą.
        W życiu dobrze jest uczyć się na własnych błędach, bo wtedy mądrzejsi się
        stajemy. Ale, dobrze też uczyć się na błędach popełnianych przez innych, abyśmy
        my sami ich nie popełnili. Każdy też ma prawo do popełniania błędów.

        A, z tego tutaj można wniosek wyciągnąć, że może nie umiesz też sama tak
        bezpośrednio rozmawiać. Tylko metodą wielu kobiet, jakieś podchody robisz. Tak
        często jest, że człowiek mądry jest dopiero po szkodzie.
        Każdy ma prawo do swojej opinii i ja nie podwarzam Twojej, bo każdy zawsze coś
        powie mądrego. Twoje pytania do Kropki też mogą coś jej pomóc.

        Pozdrawiam.

        • scylla Re: rok po zdradzie 06.08.04, 09:25
          Witam.
          Przeczytałaś posty alfiki, ale Twoje wnioski są zaskakujące. Jest tam
          złośliwość, ale złośliwość kóra ma Nam dać coś do zrozumienia, a nie kogoś
          obrazić. Mówisz o szanowaniu poglądów, to je szanuj. To jest wymiana myśli, a
          nie próba zdominowania rozmowy.Możemy się z czymś nie zgadzać, ale jednak
          zastanawiajmy się nad sensem wypowiedzi.Nie rozumiem gdzie w jej wypowiedziach
          doszukałaś się podchodów. Czy Ty czy aby napewno jej nie atakujesz?
          Pozdrawiam.
        • alfika Re: rok po zdradzie 06.08.04, 09:45
          przeczytaj jeszcze raz, uważnie, aniołku, moje posty
          może dopatrzysz się czegoś, co przeoczyłaś, choćby adresata :)

          aj, jak czekałaś, żeby mi odpisać :))))

          i tyle miarodajnych opinii na mój temat :)))
          widzę, ze mnie doskonale znasz, ostatnio chyba uważałaś mnie za osobę uległą?...
          jesteś naprawdę świetny albo nawet świetna, Asik :)))))))))))))))))
          • owsiwujek Powrót do wędlinek.... 06.08.04, 11:08
            Kropko, dziecinko....jaki jest twój stosunek emocjonalny do 20stu centymetrów
            krakowskiej parzonej w cipce, a jaki do 30stu?
            Sprawdź to i porządnie się ustosunkuj żeby opowiedzieć Asikowi, ona pewnie
            używa pasztetowej co jest ewidentnym wyrazem niechlujstwa i nieznajomości
            rzeczy....
          • Gość: Kropka Re: rok po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.04, 13:44
            Kochani, dziekuję za tyle porad. Nie było mnie 3 dni, spędziłam je z życzliwymi
            mi ludzmi, mogłam znowu być wesoła, zapomnieć o kłopotach. Cieszę się ,że
            większość z was mnie rozumie. Moja sytuacja nie jest najlepsza, bo myslę ,że
            mój mąż uważa,że jest w porzatku, bo sie mna opiekuje, a ja umożliwiam mu
            robienie kariery. Zarabiam niewiele, nie mam rodziny, właściwie jaka to
            różnica, czy ja będę szczęśliwa czy nie.Czuję się jak w pułapce. Myślę, że
            ciekawy jest również problem kobiety w pracy - eleganckie,mlode, miłe dla
            szefa, chętne, żona chyba siłą rzeczy zawsze bedzie mniej atrakcyjna. bedzie
            miała tysiące problemów, kłopoty w domu, z dziećmi, a w pracy anioły, bez
            problemow, tylko sama słodycz. Uważam , że tu są właśnie początki moich
            kłopotów i pewnie nie tylko moich.Pewnie popełniłam wiele błędów, bardzo sie
            starałam, żeby spojrzał na mnie jak na kobietę, wiele rzeczy robiłam tylko dla
            niego. Myślę że trwało to za długo ,sadził ,że tak bedzie wiecznie. A zdrada
            przelała czare goryczy, Niestety to tez powinnam przeżyc i przejść nad tym do
            porządku dziennego. Jeśli nie odejde do końca bedę mogła gryżć ścianę , płakac
            i szybko sie zestarzeć, a tego nie chcę.
            • alfika Re: ? 06.08.04, 14:12
              dlaczego żona miałaby być mniej atrakcyjna?
              no wiesz, przecież to z Tobą, a nie z jakimiś pięknymi sekretarkami spędza życie

              poza tym - rób to, co czujesz całym sercem, z czym czujesz się w porządku wobec
              wszystkich

              doradzać można różnie, ale to Ty najlepiej wymyślisz, jak pod koniec życia
              chciałabyś widzieć ten czas, który był dla Ciebie - i co tylko chcesz widzieć,
              wcielaj w życie
            • Gość: Asik Re: do Kropki IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 07.08.04, 15:47
              Zrób to, co Ty uważasz za najlepsze dla Ciebie. Sama wiesz, ile zrobiłaś, aby
              to utrzymać. Nie każda kobieta wybaczy zdradę i stara się później, aby coś
              uratować.


              Dużo szczęścia i radości na co dzień Ci życzę.
            • Gość: Ala TWOJE SZCZESCIE JEST BARDZO WAZNE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.08.04, 18:58
              Droga Kropko, twoje szczescie i dobre samopoczucie jest bardzo wazne dla ciebie
              samej i dla dzieci. Twoj maz sadzi ze jestes slaba, bo uzalezniona od niego
              (finansowo przede wszystkim). Dlatego cie nie szanuje i nie liczy sie z toba.
              To zadne partnerstwo. To zwykly uklad pan-poddany. Chyba rzeczywiscie
              przyzwyczail sie ze ty masz mu sluzyc i cieszyc sie tym na co "pan" ci pozwoli.
              On wcale nie bedzie bez ciebie takim "panem". Rozwod dla niego bedzie porazka.
              A ty odzyskasz poczucie wlasnej godnosci. No i byc moze zyskasz szacunek w
              oczach dzieci.Przy twoich nawet niewielkich dochodach i alimentach dasz sobie
              dziewczyno rade. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka