Dodaj do ulubionych

Małżeństwo

28.08.13, 17:01
Może to głupie pytanie, ale jestem ciekawa jaką dalibyscie odpowiedż na pytanie dlaczego ludzie wychodzą za mąż lub żenia się?
Obserwuj wątek
    • leda16 Re: Małżeństwo 28.08.13, 17:49
      mona.blue napisała:

      jaką dalibyscie odpowiedż na pytanie
      > dlaczego ludzie wychodzą za mąż lub żenia się?


      Każda kobieta woli się nazywać żoną niż kochanką, a każdy mężczyzna się boi, żeby mu rywal tego cudem znalezionego skarbu nie sprzątnął sprzed nosa. Poza tym są oczywiście motywacje emocjonalne, społeczne i merkantylne.
    • malwi.4 Re: Małżeństwo 28.08.13, 18:03
      ze względów formalnych

      ile można mówić mój chłopak/moja dziewczyna?? w pewnym wieku mąż/żona lepiej brzmi, choć teraz można mój partner/partnerka

      może czasem/często ludzie biorą ślub, by tym gestem pokazać, ze kochają tak bardzo, że chcą jeszcze większej jedności, by część wspólna była jeszcze większa

      a ja wzięłam ślub, gdyż miedzy innymi chciałam być żoną

    • nvv Re: Małżeństwo 28.08.13, 18:25
      sam się nad tym zastanawiam, powodów bywa wiele; leda16 wymieniła częste powody, z tych które mi się nasuwają:

      - presja społeczna. jak większość wokół jest żonatach/mężatych, to jest pewna presja tych osób, jest też wewnętrzna presja by się upodobnić do znajomych i wciąż mieć wspólne tematy (szczególnie jak znajomi są też dzieciaci). jest też zwykle presja rodziny, nie tylko na małżeństwo, ale na rozmnożenie się
      • malwi.4 Re: Małżeństwo 28.08.13, 19:06
        nvv napisał:

        > ponoć najszczęśliwsze kobiety są w związku małżeńskim, a najszczęśliwsi faceci
        > to single.

        single czy faceci w związkach nieformalnych??

        według mnie facet, który nie chce ślubu, to facet który nie kocha swojej kobiety - ale może się mylę

        jak się dwoje ludzi kocha to pokonują razem kolejne etapy: bycie razem, zamieszkanie, ślub, dzieci (kolejność dowolna)

        ślub do nie cyrograf, myślę, że akt ślubu to jest najmniejszy problem, gdy dwoje ludzi (lub jedno z nich) chce się rozstać
        • nvv Re: Małżeństwo 28.08.13, 19:36
          > według mnie facet, który nie chce ślubu, to facet który nie kocha swojej kobiety

          odbiję piłeczkę: wg mnie kobieta która chce ślubu kocha siebie, a nie faceta

          jak się kocha ptaszka, to się go nie trzyma w klatce, tylko wypuszcza. jak kocha, to wróci.

          > jak się dwoje ludzi kocha to pokonują razem kolejne etapy: bycie razem, zamieszkanie,
          > ślub, dzieci (kolejność dowolna)

          masz już widzę ułożony scenariusz i definicje miłości, fajnie że chociaż dajesz tyle luzu że kolejność może być dowolna.
          • malwi.4 Re: Małżeństwo 28.08.13, 19:58
            > jak się kocha ptaszka, to się go nie trzyma w klatce, tylko wypuszcza. jak koch
            > a, to wróci.

            ślub to nie klatka, nadal droga wolna jak dla mnie

            napisałam też, że może się mylę, piszę na podstawie moich doświadczeń i doświadczeń znajomych też

            ale skoro jest dużo ślubów bez miłości to i są związku nieformalne "z miłością"

            > masz już widzę ułożony scenariusz i definicje miłości, fajnie że chociaż dajesz
            > tyle luzu że kolejność może być dowolna.


            o Ty złośliwy :)
            • nvv Re: Małżeństwo 28.08.13, 20:25
              > ślub to nie klatka, nadal droga wolna jak dla mnie

              Jak dla Ciebie. Obudź się. To jest tak duże zniewolenie, że facet który chce rozwodu i go uzyska, traci zwykle wszystko i zostaje w skarpetkach, a potem jeszcze dyma na alimenty. Bo kobiecie się dziecka zachciało.

              > o Ty złośliwy :)

              Pokazuje Ci absurd. To co nazywasz miłością, jest dla mnie anty-miłością, chyba że jakimś przypadkiem to co wymieniłaś daje szczęście obu stronom i obie uzgodniły, że tego chcą z głębi własnego serca.

              Dla mnie miłość to gra dwojga, gra zespołowa, zgrana. Współpraca. Partnerstwo. Na równi. Szczerość. Otwartość. Dbanie o partnera. Dbanie o jego/jej szczęście co najmniej na równi z dbaniem o swoje szczęście.

              Definicje "miłości" od kobiet jakie słyszałem (również od Ciebie) są dla mnie tak niewiarygodne, że wszystkie wrzuciłem do worka "wypowiadane w zaćmieniu umysłowym" i wciąż szukam co faktycznie jest dla Was miłością, ale może pora przetrzeć oczy. Może nie jesteście zdolne do takiej miłości jakiej faceci oczekują i jaką Wam dają. Może jesteście modliszkami. Jak odłożyć Wasze urocze słowa i czarowanie rzeczywistości na bok, a przypatrzeć się Waszym czynom, to tak to wygląda: niczym ośmiornica która wciąga, a wpierw nuci piękną pieśń aby zwabić ofiarę. Wpada w oko, przebija serce, dziurawi portfel, a na koniec wychodzi bokiem i zostawia ranę, idąc w tango z innym.

              To wszystko jakiś sens oczywiście ma. Jedno z zasadniczych pytań, to takie czy jesteśmy naturalnymi wrogami (obie płcie) i jakaś walka między nami musi być, czy jakaś "ludzka" współpraca oparta o zrozumienie, zaufanie, szczerość i otwartość, bez gierek na boku, jest możliwa między nami, tudzież konkretnymi (świadomi) jednostkami, które odrzucą instynkty walki, manipulacji, itp. i po prostu zaczną współpracować symbiotycznie i pokojowo.
              • 1lapaz Re: Małżeństwo 28.08.13, 20:49
                > ze dyma na alimenty. Bo kobiecie się dziecka zachciało.

                sorry ale jednak częściej jest tak, że facetowi sie sexu zachcialo ....

                > Dla mnie miłość to gra dwojga, gra zespołowa, zgrana. Współpraca. Partnerstwo.
                > Na równi. Szczerość. Otwartość. Dbanie o partnera. Dbanie o jego/jej szczęście
                > co najmniej na równi z dbaniem o swoje szczęście.

                we wszstkich sportach jest podzial na lige zenska i meska, nie ma tutaj mowy o rownych szansach i nigdy nie bedzie .... chyba musisz do tego podejsc mniej radykalnie
                • nvv Re: Małżeństwo 28.08.13, 21:05
                  > sorry ale jednak częściej jest tak, że facetowi sie sexu zachcialo ....

                  Bo np. go nie dostał w małżeństwie, bo żona ma focha od miesiąca. Oczywiście teraz to oboje generalizujemy, każdy przypadek jest indywidualny, ale ot pokazuje kontr-argument.

                  > we wszstkich sportach jest podzial na lige zenska i meska, nie ma tutaj mowy o
                  > rownych szansach i nigdy nie bedzie ....

                  Oczywiście że są między nami różnice. Różnice można wykorzystywać na plus, pomagając sobie, wykorzystując je na plus, a można walczyć z płcią przeciwną próbując wygarnąć jak najwięcej dla siebie i robić zasłonę dymną słowami, w czym kobiety potrafią być dobre.

                  Piszę o nie dymaniu drugiej strony. Zastanawiam się czy może istnieć związek k-m, w którym plusy dla OBU stron są większe niż minusy
              • malwi.4 Re: Małżeństwo 28.08.13, 21:43
                nie odnajduję siebie w twoim opisie, więc urażona żadnym zdaniem się nie czuję

                mogłabym też odbić piłeczkę... ale już mnie ten temat od dawna nie absorbuje

                to nie jest tak, ze kobiecie się dziecka zachciało, to jest zwykle decyzja obojga i na jego utrzymanie pracują oboje

                a co do związku, recepty (twój post poniżej) nie ma jednej recepty na związek, który daje więcej plusów niż minusów, to zalezy od ludzi, którzy go tworzą, okoliczności, u mnie się sprawdza: iść trochę razem, trochę osobno, szanować się, doceniać to, co związek daje
          • leda16 Re: Małżeństwo 29.08.13, 12:03
            nvv napisał:
            > odbiję piłeczkę: wg mnie kobieta która chce ślubu kocha siebie, a nie faceta


            Każdy przede wszystkim kocha siebie. Jest tylko jeden wyjątek - miłość matki do dziecka, o czym wiedział już nawet król Salomon.



            > jak się kocha ptaszka, to się go nie trzyma w klatce, tylko wypuszcza. jak koch
            > a, to wróci.



            Porównujesz miłość człowieka do miłości ptaka? Nie bądź śmieszny. A w ogóle co miłość ma do umowy cywilno-prawnej? Chyba nie dlatego podpisujesz z pracodawcą kontrakt cywilno-prawny, że go kochasz? Ale byś był głupcem,gdybyś tego nie zrobił. Z kontraktem małżeńskim sprawa jest identyczna jak z działalnością gospodarczą, handlem, usługami, itp. Jak myślisz dlaczego geje tak się drą o pozwolenie na zawieranie związków małżeńskich, z miłości?
            • nvv Re: Małżeństwo 29.08.13, 12:21
              > Jak myślisz dlaczego geje tak się drą o pozwolenie
              > na zawieranie związków małżeńskich, z miłości?

              A nie wiem. Wydawało mi się, że m.in. w ten sposób szukają akceptacji społeczeństwa, aby społeczeństwo niejako powiedziało "OK, wyrażamy zgodę na to co robicie, Wasz związek będzie mógł być legalny".

              Ale w tym co piszesz też może być racja. Miło przeczytać inne punkty widzenia, bo dają do myślenia.
        • mona.blue Re: Małżeństwo 29.08.13, 07:41
          malwi.4 napisała:

          > jak się dwoje ludzi kocha to pokonują razem kolejne etapy: bycie razem, zamiesz
          > kanie, ślub, dzieci (kolejność dowolna)

          a co Twoim zdaniem skłania ich do pokonywania tych kolejnych etapów?
          • malwi.4 Re: Małżeństwo 29.08.13, 14:02
            a co Twoim zdaniem skłania ich do pokonywania tych kolejnych etapów?

            kolejne etapy to dla mnie objaw dojrzałości własnej i dojrzałości związku (miłości, która ewoluuje)

            dojrzałość własna, to taka, że najpier chcę się z kimś umawiać, z kims być, a z czasem mam pragnienie założenia rodziny, czuję instynkt, by się sprawdzić w roli przewodnika/opiekuna dla nowej istoty – dziecka

            dojrzewanie związku to pokonywanie etapów z tą konkretną osoba, uczucie ewoluuje i już mi nie wystarcza spotykanie się w weekend, ale chcę się widzieć codziennie, chcę codziennie razem z tym kimś jeść kolację, chcę, by nasze światy się coraz bardziej przenikały, łączyły, by część wspólna była coraz większa

            bywa też tak, ze te etapy są pokonywane, mimo, ze uczucie nie rozwija się, a nawet znika, a może nawet nie ma go od początku, ale jest presja na "parowanie się", zakładanie rodziny, jest chęć posiadania dziecka, ale to już inny temat

            dla mnie potrzeba zawarcia związku małżeńskiego (ślub cywilny) nie miała nic wspólnego z obawą o bezpieczeństwo

            moje bezpieczeństwo jest zagrożone za każdym razem, gdy są większe nieporozumienia bez względu na to czy byłam na etapie: mieszkamy razem, mamy ślub, mamy dziecko

            ja ślubu nie traktuję jako jakiegoś zabezpieczenia: nie opuszczę cie, aż do śmierci... szczęście mojego męża jest dla mnie na tyle ważne (tak mi się wydaje), że jeśli miałby być kiedyś szczęśliwszy z inną kobietą to pozwoliłabym mu odejść, ale póki co oboje się staramy być szczęśliwi ze sobą

            dla mnie bycie żoną to nobilitacja, wyróżnienie

            bardzo mi zależało, by moja druga połowa pewnego dnia zapragnęła budzić się koło żony, a nie dziewczyny

            ...ale być może są inne sposoby zapewniania o miłości
            • leda16 Re: Małżeństwo 29.08.13, 14:28
              malwi.4 napisała:
              > moje bezpieczeństwo jest zagrożone za każdym razem, gdy są większe nieporozumie
              > nia bez względu na to czy byłam na etapie: mieszkamy razem, mamy ślub, mamy dzi
              > ecko



              Przecież to nie chodzi o poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego, o czujstwa takie czy inne, tylko o BEZPIECZEŃSTWO PRAWNE I EKONOMICZNE.


              > ja ślubu nie traktuję jako jakiegoś zabezpieczenia: nie opuszczę cie, aż do śmi
              > erci... szczęście mojego męża jest dla mnie na tyle ważne (tak mi się wydaje),


              Mylisz ślub w sensie deklaracji uczuciowych z kontraktem cywilno-prawnym. Oczywiście "ślub" w kościele i USC niesie z sobą identyczne skutki prawne i o to tu głównie chodzi, zaś kościół daje większą otoczkę emocjonalną a w istocie każdy kontrakt można zerwać.Zaś tzw. przysięgi o wiecznej miłości i wierności można miedzy bajki włożyć.


              > że jeśli miałby być kiedyś szczęśliwszy z inną kobietą to pozwoliłabym mu odejś
              > ć,



              A przecież Ty nie masz tu już nic do "pozwalania". Pozwolić możesz swojemu dziecku na zabawę w piaskownicy. Natomiast mąż nie jest to Twój przedmiot ani niewolnik. Możesz się tylko zgodzić na rozwód a jak nie, sąd go udzieli bez Twojej zgody.
              • malwi.4 Re: Małżeństwo 29.08.13, 14:53
                > Przecież to nie chodzi o poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego, o czujstwa taki
                > e czy inne, tylko o BEZPIECZEŃSTWO PRAWNE I EKONOMICZNE.

                tak, prawnie jestem zabezpieczona, ale mam świadomość tego, że ja wnoszę mniej... no nie ważne, jeśli chodzi o bezpieczeństwo ekonomiczne, to bezpieczniej bym się czuła, gdyby ślubu nie było
                • leda16 Re: Małżeństwo 29.08.13, 15:10
                  malwi.4 napisała:
                  > tak, prawnie jestem zabezpieczona, ale mam świadomość tego, że ja wnoszę mniej.
                  > .. no nie ważne,


                  Owszem, b. ważne, bo przy rozwodzie strony biorą to, co do małżeństwa wniosły. Na połowę dzieli się tylko dorobek małżeński. Przy rocznym stażu ten dorobek jest prawie żaden.


                  jeśli chodzi o bezpieczeństwo ekonomiczne, to bezpieczniej bym
                  > się czuła, gdyby ślubu nie było


                  Jakim cudem? Ty go utrzymujesz czy jak?
                  • malwi.4 Re: Małżeństwo 29.08.13, 15:58
                    > Ty go utrzymujesz czy jak?

                    nie

                    > Na połowę dzieli się tylko dorobek małżeński.

                    tyle, że ja... jestem... tak dziwnie "skonstruowana", iż gdy niby wszystko jest wspólne w małżeństwie a ja przecież wnoszę dużo, dużo mniej to mam wrażenie, ze wszystko co mamy do męża należy... wiem, dziwne to, i pewnie z kilkanaście kompleksów i wad można by mi do tego zdania przylepić łącznie ze skąpstwem i chciwością

                    uważam, iż gdy jest para nie będąca związana żadnymi formalnościami, gdzie każdy ma swoje konto, swoje oszczędności to wszystko jest bardziej jasne (jak dla mnie)

                    w każdym razie mój mąż nie musi się martwić, że w razie rozwodu w skarpetkach zostanie ;)



                    • nvv Re: Małżeństwo 29.08.13, 16:31
                      > w każdym razie mój mąż nie musi się martwić, że w razie rozwodu w skarpetkach z
                      > ostanie ;)

                      Malwi, nawet skarpetek mu nie zostawisz..? ;)

                      Ja też mam poczucie, że nic nie jest moje, nawet to co zarobiłem pracą własnych rąk, co jest zastanawiające, czuję jakbym miał jakiś olbrzymi dług światu/ludziom. Ostatnio czytałem coś co pokazuje taki punkt widzenia, że w gruncie rzeczy nic nie jest "nasze" (a jednocześnie wszystko jest), to wszystko już było przed nami i będzie po nas, te wszystkie "własności" to jest taki kontrakt-społeczny i działa na zasadzie wzajemnego ustalenia pt. "od dzisiaj to jest moje", a pierwotnie było po prostu wyszarpane siłą, czy siłą utrzymane (np. ziemie) i właściwie wciąż łożymy podatki na taką odgórną siłę utrzymującą ten ustalony przez naszych przodków "ład". Ale to tak off-topicznie i na boku.
            • mona.blue Re: Małżeństwo 29.08.13, 16:25
              malwi.4 napisała:

              > a co Twoim zdaniem skłania ich do pokonywania tych kolejnych etapów?
              >
              > dojrzewanie związku to pokonywanie etapów z tą konkretną osoba, uczucie ewoluuj
              > e i już mi nie wystarcza spotykanie się w weekend, ale chcę się widzieć codzien
              > nie, chcę codziennie razem z tym kimś jeść kolację, chcę, by nasze światy się c
              > oraz bardziej przenikały, łączyły, by część wspólna była coraz większa


              A jak radziłaś sobie z tym, że przy tak bliskim kontakcie w zasadzie wszystkie Twoje i Twojego męża wady wychodziły na światło dzienne?


              ale póki co oboje się staramy być szczęśliwi ze sobą

              i udaje sie Wam?
              • malwi.4 Re: Małżeństwo 29.08.13, 23:30
                mona.blue napisała:

                > A jak radziłaś sobie z tym, że przy tak bliskim kontakcie w zasadzie wszystkie
                > Twoje i Twojego męża wady wychodziły na światło dzienne?

                tak się składa, ze męża wad nie zauważałam, swoich z resztą też, wiedziałam, ze mam ale nie analizowałam tego, co mogłabym zmienić, z resztą obraz mojego związku przez innych był i jest: "jak on z tobą wytrzymuje", to było z przymrużeniem oka wypowiadane, ale coś we mnie pozostawało, ze to ja jestem ta... "zła"

                od jakiegoś czasu podjęłam sie zmian w moim zachowaniu: mniej histerii, mniej pretensji, buduję "własny świat" i jest dużo lepiej, mąż to docenia

                nie miałam takiego momentu, ze w bliższym kontakcie wyszły jakiś niezgodności, jakoś od początki wiedziałam, że się będziemy zgadzać w "sprawach codziennych" i faktycznie tak było, jedynie co mi umknęło, to to, ze mojej drugiej połowie nie udzielał się ten entuzjazm związany z przekraczaniem kolejnych "etapów"

                >> ale póki co oboje się staramy być szczęśliwi ze sobą
                >
                > i udaje sie Wam?

                plusy przeważają nad minusami
    • exwir Re: Małżeństwo 28.08.13, 19:50
      Nie rozgraniczyłaś ślubu kościelnego od cywilnego a to jest bardzo ważne.
      Dla osób wierzących (katolików) ślub jest sakramentem. Nie można współżyć, nawet mieszkać razem przed ślubem. Bierzemy ślub i jesteśmy małżeństwem, rodziną.

      Natomiast coś takiego jak śluby cywilne są próbą interwencji państwa w prywatne życie i moim zdaniem powinny być zlikwidowane.
      Kontrakt można zawrzeć w sądzie cywilnym lub u notariusza.
      • leda16 Re: Małżeństwo 29.08.13, 11:35
        exwir napisał(a):
        > Natomiast coś takiego jak śluby cywilne są próbą interwencji państwa w prywatne
        > życie i moim zdaniem powinny być zlikwidowane.
        > Kontrakt można zawrzeć w sądzie cywilnym lub u notariusza.


        Najwyraźniej nie zauważyłaś, że zarówno sąd jak i urząd notarialny też są instytucjami państwowymi, podobnie jak urząd stanu cywilnego. Wszystkie te 3 instytucje państwowe mają na ścianie godło państwowe :). Nie chcąc ingerencji państwowej w swoje prywatne życie należy przenieść się na bezpańską wyspę. Taką trudno już znaleźć na Ziemi. Równie trudno tam przeżyć. Zostaje kosmos z wyjątkiem Księżyca, który już został podzielony na części rosyjskie, francuskie amerykańskie itp.
        • exwir Re: Małżeństwo 29.08.13, 12:31
          leda16 napisała:

          > exwir napisał(a):
          > > Natomiast coś takiego jak śluby cywilne są próbą interwencji państwa w pr
          > ywatne
          > > życie i moim zdaniem powinny być zlikwidowane.
          > > Kontrakt można zawrzeć w sądzie cywilnym lub u notariusza.
          >
          >
          > Najwyraźniej nie zauważyłaś, że zarówno sąd jak i urząd notarialny też są insty
          > tucjami państwowymi, podobnie jak urząd stanu cywilnego. Wszystkie te 3 instytu
          > cje państwowe mają na ścianie godło państwowe :). Nie chcąc ingerencji państwow
          > ej w swoje prywatne życie należy przenieść się na bezpańską wyspę. Taką trudno
          > już znaleźć na Ziemi. Równie trudno tam przeżyć. Zostaje kosmos z wyjątkiem Ksi
          > ężyca, który już został podzielony na części rosyjskie, francuskie amerykańskie
          > itp.

          W USC masz gotową przysięgę a po zawarciu małżeństwa gotowy kodeks rodzinny. Jest zerojedynkowo, abo mówisz tak albo nie zawarłeś małżeństwa.
          U notariusza lub w sądzie można zawrzeć dowolne umowy, jakie sobie wymyślimy, byle w granicach prawa. Może być np. "małżeństwo na próbę" lub na czas określony itp. itd.
          Co do bezpańskich wysp, to Manuela Gretkowska zawarła swoje pierwsze małżeństwo na jakiejś wyspie wg "tubylczych" obrzędów. Taki ślub nie miał żadnego znaczenie w polskim prawie. Ale oni tak chcieli i tak zrobili. I taki ślub moim zdaniem ma większą wartość emocjonalną niż w USC.
          • wodnapani Re: Małżeństwo 29.08.13, 19:16
            > nie w polskim prawie. Ale oni tak chcieli i tak zrobili. I taki ślub moim zdani
            > em ma większą wartość emocjonalną niż w USC.

            Nie masz prawa oceniać czyichś emocji i porównywać ich.
    • paco_lopez Re: Małżeństwo 28.08.13, 19:52
      teraz to już nie wiem. rozmyty mam ten imperatyw kompletnie. jeszcze na pytanie po co to robią za pierwszym razem chyba bym coś wykoncypował, ale po co drugi , a czasem nawet trzeci, to już nie.
    • babciajadzienka Re: Małżeństwo 29.08.13, 02:37
      odpowiem z wlasnego punktu widzenia. No bo jakzeby inaczej. Chcialam wyjsc za maz za swojego Miska :). Malzenstwo bylo dla mnie pewnego rodzaju nobilitacja. Jestem katoliczka. WIec rzeczywiscie malzenstwo to dla mnie sakrament. Sadze, ze pomaga nam. To jak sie ulozy w naszym zwiazku to byla jedna wielka niewiadoma. Pytalam przed chwila Meza dlaczego sie ozeniles bo pytaja na forum. Maz odrzekl: " a co to ich obchodzi?". Mowi sie, ze "we dwoje nitka mocniejsza". I tyle. Wiem, ze co para to inne zwyczaje. A jak sie nam ulozy? To zalezy od wielu czynnikow. Ludzkich, materialnych (!). Dorosle dzieci tlumacza mi co mam teraz robic. Mamo zajmij sie soba. A ja tak lubie zajmowac sie nimi wszystkimi. To moje Skarby, oczka w glowie. WIem, ze kiedys mnie zabraknie. Ale mam nadzieje, ze moje dzieciaki beda dbaly - bardzo dbaly - o swoje rodziny. Codziennie wracasz do domu. Jesli tam jest milo i pachnie gulaszem, albo ciastem, albo kiszonym ogorkiem, a w lazience czystoscia i swiezoscia. Czesto zmieniasz posciel, reczniki - to jest taki dobry mikroklimat w domku. Faceta tez trzeba szanowac. Niech on ma dwa razy racje. Kiedy bede potrzebowac - on naprawi to co sie zepsulo. Czy Panowie sa idealni? Nie sa. Czy my kobity jestesmy idealne? Nie jestesmy. ALe mnie jest tak dobrze z Mezem. Siwym starszym panem, ktory w nocy odbierze mnie gdy trzeba (po calym dniu pracy) z innego miasta po ciezkim dniu - bylebym tylko mogla spac w domu. Nie ma sensu kopii kruszyc miedzy mezczyzna a kobieta. Nie ma. Jej Bohu nie ma. Dla mnie facet to dopelnienie. Naprawde. Nie kazdy :) rzecz jasna. Mam tylko jednego dopelniacza i nie chce wiecej. Ahoj
    • airis1983 Re: Małżeństwo 29.08.13, 08:36
      Każdy odpowie Tobie na to pytanie z punktu widzenia przeżyć, które miał. Nie będzie się fascynowała się ślubem osoba, która właśnie jest po rozstaniu :)

      Ja jak czytam, że ślub to ograniczanie wolności to bardziej śmiać mi się chce, aniżeli to analizować. Pytanie - czym jest ta wolność? :D

      Małżeństwo to przede wszystkim rozmowa, zgoda, poczucie bezpieczeństwa, wychowywanie potomstwa, które na starość będzie się nami opiekowało, poleganie na sobie i - uwaga - kompromisy. To nie oznacza końca świata :) Jeśli ktoś patrzy tylko na siebie, swoją stronę i wszystko chce układać według swoich zasad nie zważając na innych (a znam takie osoby) to nigdy w życiu nie stworzy związku z drugą osobą (z bardzo prostego powodu braku świadomości, czym jest związek).

      To przede wszystkim spojrzenie na życie jako odpowiedzialność za drugą osobę, a nie patrzenie tylko i wyłącznie na własny tyłek :P
      • aqua48 Re: Małżeństwo 29.08.13, 09:39
        Są ludzie którzy maja potrzebę usankcjonowania związku i tacy, którym to niepotrzebne. Myślę, że być może paradoksalnie i dla jednych i dla drugich jest to droga do zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa.
    • kropidlo5 Re: Małżeństwo 29.08.13, 12:36
      Juz wszystko zostalo chyba powiedziane. Wg mojej obserwacji, najczestsza motywacja jest presja spoleczna, ale za nia tez silna jest (glownie w przypadku slubow koscielnych) swiadomosc pewnego uwiazania partnera, gdyby zachcialo mu sie odejsc, bo zeby pchac sie we wspolne kredyty, finanse, dzieci, warto miec jakas polise.
      Nie wiem, jak istnienie 'milosci' wplywa na chec zazycia slubu. Mozna kogos kochac i wlasnie dlatego chciec go uwiazac.

      Smieszy mnie, gdy ludzie sa bardzo przeciwni slubowi, bo 'to tylko papier'. Skoro to tylko papier, to czemu go nie podpisac, w koncu tylko papier.
      • leda16 Re: Małżeństwo 29.08.13, 14:38
        kropidlo5 napisał:
        > Smieszy mnie, gdy ludzie sa bardzo przeciwni slubowi, bo 'to tylko papier'. Sko
        > ro to tylko papier, to czemu go nie podpisac, w koncu tylko papier.



        Mnie też to śmieszy jako przejaw piramidalnej głupoty, a głupota śmieszyła mnie zawsze. Traktat pokojowy po zakończeniu wojny też w końcu jest "papierem" jak każda inna umowa cywilno-prawna. Z powodu treści postanowień tego "papieru" po II. wojnie światowej beczymy do dziś. Beczy też 90% kobiet dostających po 5-7 latach wiernej służby kopa w zadek na bruk od "partnera". Lata stracone i znowu staje się w punkcie wyjścia.
    • hansii u mnie dla zonatych to stopa podatkowa jest nizsza 29.08.13, 22:01
      wiec mi panienka nieco taniej wychodzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka