Dodaj do ulubionych

Mam problem z sobą. Proszę o pomoc!

05.08.04, 07:34
(mądre osoby prosiłbym o pomoc tu lub na mejla: kazdy.ponad.kazdym@interia.pl)

Lata 2000 były dla mnie pozytywne. Miałem znajomych, nikt nie plotkował na mój
temat, nikt nie patrzył się krzywym ryjem w moją strone. Tak się to toczyło do
maja tego roku. Jednak przenieśmy się w przeszłość. Te lata 2000 toczyły się
bez żadnych używek - bhyło dobrze. Niestety z głupoty i ciekawości "innego
świata" zaczołem brać narkotyki w 2001 roku. Wpadłem w pewny kilmat gdzie
paliło się marihuane. Jeszcze wtedy było dobrze... potem amfetamina i
ecstazy... też było dobrze (jeśli chodzi o akceptacje w klimacie). Rok temu
wydarzyła się pewna sytuacja przez którą straciłem te znajomości. Musiałem
wsypać znajomych ale nie na policjie... Moja rodzina jest bardzo szanowana,
konkretna i lubiana przez moje miasto i właśnie musiałem te sytuacje
powiedzieć rodzicą (słowa rodziny: albo koledzy, albo my) to mnie przełamało
więc wykapowałem przez co znajomi byli przegrani w oczach mojej rodziny. To
właśnie była kara. Oni we mnie zobaczyli konfidenta. Niestety nie wiedzą jak
bardzo kocham rodziców. Od tamtego czasu coś się we mnie zmieniło. Stałem się
bardziej zamknięty na świat oraz odczuwałem co raz więcej wstydu przed
otoczeniem. Dziś to nie tylko wstyd ale i strach przed ludźmi. Całe wakacje
siedze w domu ale nie z powodu tego strachu i lęku (moge go zwyciężyć lecz
jest mi trudno funkcjonować) tylko z innego powodu, który nie jest istotny w
tej sprawie. I najgorsze... te siedzenie w domu spowodowało jeszcze większy
wstyd i strach. Nie umiem nawet wyjść do okna bo boje się, że ktoś tam jest i
mnie zobaczy. Idąc do sklepu modle się, abym nie spotkał znanej twarzy.
Zaczynam myśleć, że wszyscy mają mnie za głupka, który jest nieinteluigentny.
Który ma cioś z głową nie tak. Dobija mnie to. Nie mówxcie, że to mi się
wydaje. Właśnie zauważyłem, że mój bardzo dobry kolega niegada już ze mną tak
jak kiedyś. To ona zawsze zaczoł gadke a teraz... Siedzi cicho a jak ja coś
próbuje powiedzieć, to on odpowiada zwyczajnie, nie jak kiedyś. Całe otoczenie
się patrzy na mnie krzywo. Patrzą się jak na gościa, który nienadaje się na
życie w tym świecie. To wszystko mnie z dnia na dzień dobija. Próbuje dać z
siebie wszystko. Próbuje wmówić sobie, że mam wszystko w dupie ale to nie
skutkuje. Nie umiem już patrzyć w oczy. Nie umiem nawiązać kontaktu z kobietą.
Nie mam nikogo prócz moich rodziców. Marze o wyprowadzce do innego miasta ale
to nie możliwe. Co ja mam robić ? Jestem święcie przekonany, że to mi się nie
wydaje. Taka jest prawda. Do psychologa oczywiście się wybiore w tym miesiącu
ale może wpierw wy coś powiecie ? Co mam zrobić żeby było inaczej ? Już nie
chodzi mi o zadawanie się z nimi. Ja chce mieć święty spokój. Nie chce żeby
ktoś o mnie plotkował a z pewnością plotkują o mnie bezprzerwy.

Najgorsze jest to, że odczuwam w sobie zmiane psychiczną. Przed braniem byłem
inny teraz jestr coś nie tak co powoduje takie koszmary. Błagam o pomoc,
odpowiem na każde pytanie gdyby miało nastąpić.

Czekam w tym momencie.
Obserwuj wątek
    • Gość: etta Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! IP: 195.94.207.* 05.08.04, 08:00
      Sądzę, że Twoje kłopoty emocjonalne są związane
      z wcześniejszym używaniem narkotyków. To powinno Cię
      utwiedzić w przekonaniu, że decyzja o przerwaniu była
      jak najbardziej słuszna. Spróbuj zrozumieć, że nie jesteś pępkiem
      świata i uwaga otoczenia wcale nie kocentruje się tylko na Tobie.
      Znajdź sobie jakieś zajęcie (praca, kurs, wyjazd na wakacje)
      aby zająć myśli czymś innym. Warto wychodzić do ludzi nawet jeśli jest to trudne
      Może znajdziesz nowych przyjaciół. Ucieczka w samotność nie jest sposobem
      na życie. Chyba możesz też liczyć na wsparcie rodziny?
      pozdrawiam
      • kazdy.ponad.kazdym Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! 05.08.04, 08:16
        Gość portalu: etta napisał(a):

        > Sądzę, że Twoje kłopoty emocjonalne są związane
        > z wcześniejszym używaniem narkotyków. To powinno Cię
        > utwiedzić w przekonaniu, że decyzja o przerwaniu była
        > jak najbardziej słuszna. Spróbuj zrozumieć, że nie jesteś pępkiem
        > świata i uwaga otoczenia wcale nie kocentruje się tylko na Tobie.
        > Znajdź sobie jakieś zajęcie (praca, kurs, wyjazd na wakacje)
        > aby zająć myśli czymś innym. Warto wychodzić do ludzi nawet jeśli jest to trudn
        > e
        > Może znajdziesz nowych przyjaciół. Ucieczka w samotność nie jest sposobem
        > na życie. Chyba możesz też liczyć na wsparcie rodziny?
        > pozdrawiam

        Witam, wiesz myślałem nawet o tym, że nie jestem pępkiem świata ale doszedłem do
        wniosku, że do pęka świata należe. Ja chce być czysty. Jeśli chodzi o zajęcie,
        to mam. Prowadze swój interes w internecie (jedna z moich pasji) nad którą musze
        spędzić max. 5 godzin. Mam bardzo dobre kontakty ale w świecie wirtualnym.
        Myślałem czy może internet również nie spowodował takich objawów. Również
        myślałem nad planem aby znaleźć przyjaciół ale niestety jest to bardzo trudne
        ponieważ:

        1. W moim mieście jest pełno narkomanów (marihuana, amfetamina, ecstazy)
        2. Jak już szukać, to jedynym wyjściem jest rynek. Również skupie się na tym i
        wybiore się w poszukiwania lecz... i tu punkt
        3. jestem zamknięty w sobie. Nie umiem jakoś się otworzyć. Patrze czasem na
        innych i sobie mysle jak oni to robią ? Jak jestem sam, to jestem spoko gość ale
        jeśli chodzi o ludzi, to mam problem.

        Jeśli chodzi o rodzine, to oni nie wiedzą o moim problemie. Nikt nie wie. Nie
        chce żeby ktoś wiedział, że 21letni facet jest takim baranem. A psycholog to
        inna sprawa wiem, że bede mógł na nią/na niego liczyć.

        Dziękuje za odpowiedź. Twoje słowa napewno jakoś wplątam w mój dziwaczny umysł.
        • Gość: etta Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! IP: 195.94.207.* 05.08.04, 08:36
          Prawie każdy na pewnym etapie życia wpada w pułapkę samotności
          Może to dobry czas aby lepiej poznać siebie?
          Trudno jest nie identyfikowac się z jakąś grupą, zacząć życ tylko dla siebie.
          To chyba początek dorosłości.
          Myślę, że psycholog z prawdziwego zdarzenia pomoże Ci,
          zmierzyć się z Twoim problemem.
          pozdr.
      • leksheygyatso Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! 05.08.04, 08:32
        witam,
        jest dla mnie oczywiste ze Pana problemy emocjonalne nie bira sie z przyczyn
        zewnetrznych brak kolegow, konflikt z nimi,rodzice etc. ale wszystko zaczyna
        sie i konczy w Pana głowie.
        Po drugie gro pana problemów czego niestety nie chce Pan lub nie potrafi
        dostrzec wziela sie z Pana skłonności do narkotyków byc moze na tym etapie
        uzaleznienia emocjonalnego(nie mylic z fizycznym).
        Niestety tak sie w pana zyciu stalo ze dobra zabawa, luz, spokoj wewnetrzny a
        nawet poczucie wlasnej wartosci akceptacja siebie dobry nastroj czy brak leku
        przed kobietami czy poprostu podniecenie wiaza sie dla pana z zazywaniem
        narkotykow skun, anfa, extasy i kiedys pewnie brown sugar i komopot.
        Przykro mi to mowic ale majac okazje pracowac na detoksie na ul. Marywilskiej w
        warszawie takie historie jak Pana były na porzadku dziennym.
        Zaczynalo sie niewinnie konczylo robieniem laski na Dworcy Centralnym,
        konfliktem z prawemm i rodziną.
        W Pana przypadku nie jest jescze za pozno.
        czas po mesku nie biedolic nad soba jak ciota ale postanowic chce nauczyc sie
        kochac i byc kochanym poczuc swoja wartosc i sole nie zaleznie od "klimatu"
        haju czy JAKIELKOLWIE TOKSYCZNEJ PACZKI PSEUDO PRZYJACIOŁ ale sam szukajac
        ludzi wartosciwych i autentycznych a nie kumpli od fofki ktorzy lubili Pana jak
        pan dawal kase na grass.
        majacych w d.. i rodzine i przyjazn.
        szukajacych tylko przyjemnosci i kopa be cool be fajn.
        Bezwzględnie potrzebuje Pan terapii i czasu nad uporzadkowaniem sie wewnetrznie
        bo tam lezy problem Pana niepowidzen.Bo tylko tam znajdzie pan sile i sens
        zycia anie w szklanej cygarniczce.
        Polecam do kontaktu
        KONTAKT:
        Laboratorium Psychoedukacji
        03-932 Warszawa
        ul. Katowicka 18

        TELEFONY:
        (022) 617-61-64
        (022) 616-13-72
        0501-201-490

        FAX
        (022) 617-24-52
        Prosze tam spytac sie kogo polecaja blisko pana miejsca zamieszkania.
        Polecam tez calodobowy telefon zaufania.

        0801 199 990
        OGÓLNOPOLSKI TELEFON ZAUFANIA
        dla osób z problemem narkotykowym czynny codziennie w godzinach 16.00 - 21.00
        Zycze madrego wyboru i wszystkiego najlepszego
        Adam


    • mskaiq Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! 05.08.04, 08:21
      Masz poczucie winy, chociaz nie jestes winny. Zrobiles to co powinienes. To
      wszystko co piszesz jest w Tobie, wiem co czujesz. Tak jak narkotyko czy
      alkohol mozesz to pokonac tyle ze musisz wytwale robic rzeczy ktore sa wbrew
      uczuciom w Tobie. Twoje uczucia sa negatywne ale Twoj zdrowy rozsadek
      rozpoznaje co jest zle, chociaz zaakceptowal dosc wiele negatywnych uczuc.
      Dlatego nie wychodzisz i dlatego zaakceptowales strach, wstyd itp.

      Jak to przerwac. Jest prawda ze uczucia zmieniaja nasz sposob myslenia. Kiedy
      sie czujemy zle nasze mysli rowniez staja sie negatywne, biegna za naszymi
      uczuciami.
      Jest prawda rowniez w przeciwna strone, nasze uczucia biegna za myslami dlatego
      mozesz to pokonac.
      Twoj zdrowy rozsadek musi to pokonac. Wychodz wbrew uczuciom ze nie chcesz,
      jakakolwiek motywacja pojawi sie w Tobie przeciwko wychodzeniu, pokonaj ja.
      Staraj sie aby Twoje mysli byly pozytywne, nie akceptuj niczego negatywnego.
      Jesli uda Ci sie to zrobic, Twoje uczucia powoli beda wracaly do normy i Twoje
      pieklo sie skonczy.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • kazdy.ponad.kazdym Odpowiedź dla wszystkich 05.08.04, 09:06
        Pokolei odpowiadam:

        "Prawie każdy na pewnym etapie życia wpada w pułapkę samotności
        Może to dobry czas aby lepiej poznać siebie?
        Trudno jest nie identyfikowac się z jakąś grupą, zacząć życ tylko dla siebie.
        To chyba początek dorosłości.
        Myślę, że psycholog z prawdziwego zdarzenia pomoże Ci,
        zmierzyć się z Twoim problemem.
        pozdr."

        Oby... chce być tak fajny jaki jestem będąc sam. Niuestety to bardzo trudne.

        "witam,
        jest dla mnie oczywiste ze Pana problemy emocjonalne nie bira sie z przyczyn
        zewnetrznych brak kolegow, konflikt z nimi,rodzice etc. ale wszystko zaczyna
        sie i konczy w Pana głowie.
        Po drugie gro pana problemów czego niestety nie chce Pan lub nie potrafi
        dostrzec wziela sie z Pana skłonności do narkotyków byc moze na tym etapie
        uzaleznienia emocjonalnego(nie mylic z fizycznym).
        Niestety tak sie w pana zyciu stalo ze dobra zabawa, luz, spokoj wewnetrzny a
        nawet poczucie wlasnej wartosci akceptacja siebie dobry nastroj czy brak leku
        przed kobietami czy poprostu podniecenie wiaza sie dla pana z zazywaniem
        narkotykow skun, anfa, extasy i kiedys pewnie brown sugar i komopot.
        Przykro mi to mowic ale majac okazje pracowac na detoksie na ul. Marywilskiej w
        warszawie takie historie jak Pana były na porzadku dziennym.
        Zaczynalo sie niewinnie konczylo robieniem laski na Dworcy Centralnym,
        konfliktem z prawemm i rodziną.
        W Pana przypadku nie jest jescze za pozno.
        czas po mesku nie biedolic nad soba jak ciota ale postanowic chce nauczyc sie
        kochac i byc kochanym poczuc swoja wartosc i sole nie zaleznie od "klimatu"
        haju czy JAKIELKOLWIE TOKSYCZNEJ PACZKI PSEUDO PRZYJACIOŁ ale sam szukajac
        ludzi wartosciwych i autentycznych a nie kumpli od fofki ktorzy lubili Pana jak
        pan dawal kase na grass.
        majacych w d.. i rodzine i przyjazn.
        szukajacych tylko przyjemnosci i kopa be cool be fajn.
        Bezwzględnie potrzebuje Pan terapii i czasu nad uporzadkowaniem sie wewnetrznie
        bo tam lezy problem Pana niepowidzen.Bo tylko tam znajdzie pan sile i sens
        zycia anie w szklanej cygarniczce.
        Polecam do kontaktu
        KONTAKT:
        Laboratorium Psychoedukacji
        03-932 Warszawa
        ul. Katowicka 18

        TELEFONY:
        (022) 617-61-64
        (022) 616-13-72
        0501-201-490

        FAX
        (022) 617-24-52
        Prosze tam spytac sie kogo polecaja blisko pana miejsca zamieszkania.
        Polecam tez calodobowy telefon zaufania.

        0801 199 990
        OGÓLNOPOLSKI TELEFON ZAUFANIA
        dla osób z problemem narkotykowym czynny codziennie w godzinach 16.00 - 21.00
        Zycze madrego wyboru i wszystkiego najlepszego
        Adam"

        Bardzo mnie to zaintrygowało ponieważ to mnie jakoś rozjaśniło do całej tej
        sytuacji jaką przeżywam. Chce zaznaczyć, że browna i innych gównien nie brałem.
        Aktualnie nie biore narkotyków tylko pije w weekendy alkohol. Oczywiście sam w
        domu. Umiem kochać ale nie uemiem się poczuć kochanym a może raczej lubianym
        przez otoczenie. Ten post naprawde jest solidny. Jeśli chodzi o adresy to
        dziękuje! Niestety Warszawa to troche km ale bardzo mnie pocieszyła infolinia.
        Napewno zadzwonie a [psychologów jak i terapeutów (ale nie w ośrodkach
        zamkniętych) mam w swoim mieście. Dzięki!

        "Jak to przerwac. Jest prawda ze uczucia zmieniaja nasz sposob myslenia. Kiedy
        sie czujemy zle nasze mysli rowniez staja sie negatywne, biegna za naszymi
        uczuciami.
        Jest prawda rowniez w przeciwna strone, nasze uczucia biegna za myslami dlatego
        mozesz to pokonac.
        Twoj zdrowy rozsadek musi to pokonac. Wychodz wbrew uczuciom ze nie chcesz,
        jakakolwiek motywacja pojawi sie w Tobie przeciwko wychodzeniu, pokonaj ja.
        Staraj sie aby Twoje mysli byly pozytywne, nie akceptuj niczego negatywnego.
        Jesli uda Ci sie to zrobic, Twoje uczucia powoli beda wracaly do normy i Twoje
        pieklo sie skonczy.
        Serdeczne pozdrowienia"

        Rozumiem doskonale. Wydaje mi się tołatwe, aby (że tak powiem) oszukać swoje
        myśli i być pozytywnie nastawionym ale podejrzewam, że ten pozytywizm bede robił
        na siłe a to również jest niewygodne no ale oczywiście ze zbiegiem czasu moge te
        myśli do siebie jakos przyzwyczaić.

        Napewno sie nie poddam. A dziś zadzwonie do tej infolini jak tylko rodziców nie
        bedzie. Może ten telofon jakoś odmieni mój charakter.

        Dziękii wam naprawde za posty które dały mi mocy!







    • Gość: paula Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! IP: *.fonet.pl / *.crowley.pl 05.08.04, 23:49
      wiesz co, twoja historia bardzo przypomina mi przypadek mojej przyjaciółki. Tez
      dragi- głownie feta, marihuana, piguły, czasem jakis koks. I wiesz po zaledwie
      rocznym, ale intensywnym ćpaniu miała podobne jazdy do Twoich- jakies
      paranojki, odwracala się za sobą na ulicy, bala się normalnie ludzi (obcych),
      prawie nie wychodzila w dzien na dwor- tylko kluby, w których regularnie
      zaliczała kolejne jazdy i megadoły.
      Oczywiście sama zdawala sobie sprawe ze sytuacja jest bardzo nie halo(w głowie
      neon"RATUJ SIĘ" :)- zaciągnęłamją do telefonu i zadzwoniła wlasnie do jakiegos
      kolesia od uzaleznien.Najpierw dwutygodniowy detoks(czy tam iles)potem, zaraz
      na drugi dzien, szybciutko do osrodka na pół roku.
      Szczerze mowiąc, obie bylyśmy w lekkim szoku- wszystko potoczylo się tak
      szybko, poza tym nie zdawalysmy sobie sprawy, ze to tak powazne.
      A bylo bardzo powazne.
      Po wyjsciu z osrodka moja przyjaciólka oczywiscie kontynuuje leczenie,
      przeprowadzila się do Warszawy, codziennie chodzi na mityngi AN, jest
      szczęśliwą kobietą, wolną od chorych jazd, lęków, - chociaż i tak dużo drogi
      jeszcze przed nią , do pelnego wyleczenia.
      To tak w duzym skrócie Ci opisałam- cala akcja zaczęła się 4 lata temu.
      I jeszcze jedno-jej rodzina tez jest bardzo powazana i szacowna- wszyscy po
      studiach, oblatani w swiecie, bogaci intelektualiści itd.
      To co chcę na pisać to to, ze ewidentnie w tToim przypadku chodzi o
      narkotyki,Twoj obecny stan psychiczny (raczej rozpiździel psychiczny)jest
      wlasnie wynikem ich wcześniejszego zażywania, albo odstawienia. Teraz nie cpasz
      ale zastąpiles dragi alkoholem- czyli fazęinną fazą.
      Ratuj się kolego, bo samo nie przejdzie, a będzie tylko gorzej. Ale na
      pocieszenie dodam , ze jak weźmiesz się za siebie to koszmar się skończy,
      zaręczam Ci to, znowu może być spokojnie, bez jazd, lęków, strachu, dołów,
      paranojek itd. Naprawdę da się.
      "Ratuj się" czyli patrz post Pana lashgkikjhd cos tam cos tam:)

      POzdrawiam Cię bardzo i życzę wytrwałości i w ogóle wszystkiego dobrego:))
      • kazdy.ponad.kazdym Do Pauli 06.08.04, 13:01
        Cześć Paula.

        Fakt jest taki, że mam "rozpiździel w psychice" a jak ja to potweirdzam, to tak
        napewno jest. Wiem, że nie jest tak jak powinno być ponieważ nieraz w nocy przed
        pójściem spać przenosze się w przeszłość i myśle jaki byłem przed tymi
        problemami. W porównaniu do tych chwil które przeżyuwam były o 100% lepsze.

        Osobiście twierdze, że detox nie jest tutaj najważniejszy. Podejrzewam również,
        że środek zamknięty też nie. Ja potrzebuje:

        1. Przyjaciół
        2. Psychologa
        3. Terapeutki

        Nie mam już żadnych problemów z narkotykami. Nie mam tych myśli "ale bym się
        naćpał" nie ma już nic. Został po tym tylko burdel w głowie. A czy zastąpiłem
        dragi alkoholem ? Ciężko jest mi odpowiedzieć.

        Szkoda, że nie było was gdzieś blisko mnie albo ja gdzieś bliżej was. A czemu
        WAS ? Bo Twoja przyjaciółka miała rzeczywiście bardzo podobne problemy zaś Ty
        próbowałaś pomóc. Ja niestety nie mam nikogo abym mógł się tym probleme podzielić.

        Dzięki za odp. i pozdrawiam również!


    • havlo Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! 06.08.04, 00:36
      Nie jestem pewien czy Twoim pierwotnym problemem są narkotyki i alkohol. To
      raczej skutek, a nie przyczyna. Zastanawiam się, czy tym co jest rzeczywistym
      problemem nie jest nadmierne uzależnienie od rodziny, lub też presja związana z
      przynależnością do rodziny, która jak sam piszesz jest "bardzo szanowana,
      konkretna i lubiana przez moje miasto". Mam wrażenie, że jesteś osobą łatwo
      ulegającą wpływom innych, niepewną swojej wartości, pełną obaw, że nie dasz
      rady uniść ciężaru odpowiedzialności jaki niesie ze sobą przynależność do
      cenionej rodziny.
      Drugą sprawą jest dylemat przed jakim stanąłeś musząc "zadenuncjować"
      przyjaciół. Nieistotnym jest dla Ciebie, czy byli to prawdziwi przyjaciele, czy
      nie - ważnym jest, że stanąłeś przed wyborem: zdradzić / nie zdradzć kumpli -
      zprzeciwić się / podporządkować żądaniom rodziny. Dokonałeś wyboru, ale wciąż
      nie jesteś pewien, czy zrobiłeś dobrze - czujesz się winny, czujesz się
      konfidentem.
      Myślę, że Twoje problemy, to że kiedyś wdepnąłeś w narkotyki i to, że teraz nie
      możesz znaleźć sobie miejsca, wynikają z Twojej chwiejnej osobowości - nawet
      tutaj, na forum, nie polemizujesz z nikim, nie bronisz się, ani nie atakujesz -
      po prostu bezkrytycznie przyjmujesz zdania i opinie innych osób.
      Kontakt telefoniczny z terapeutą to pierwszy krok jaki musisz zrobić, aby sobie
      pomóc. Zrób to jak najszybciej.
      • kazdy.ponad.kazdym Do Havlo 06.08.04, 13:01
        Ja rodziców bardzo kocham w szczególności moją Mame. Nadmierne uzależnienie od
        rodziny ? Owszem ale ta nadmierność pojawiła się od kiedy zaczoł się mój problem
        z otoczeniem innych ludzi.

        Co do nie pewności wyboru... Tak było ale krótko. Problem był taki co będzie jak
        się spotkamy niechcący twarzą w twarz. Jak się poczuje, co zrobić czy coś
        powiedzieć itd.

        Tak. Przyjmuje każdy post i nie mam zamiaru tutaj polemizować ponieważ wszyscy
        powiedzieli coś co kryje się lub może się kryć w moim "ja". Nawet nie wiesz jak
        wczoraj fajnie się poczułem czytając te posty. Taka fatyga. Przeczytali post,
        odpowiedzieli bardzo pomocnie na post. Żeby tacy ludzie byli w moim mieście...
        marzenie.

        Wczoraj musiałem iść do firmy aby wydrukować swoje umowy. W biurze byłu dwóch
        misków, koleżanka i mój tata. Przed wejściem do biura pomyślałem o tym poście:

        Autor: mskaiq
        "Staraj sie aby Twoje mysli byly pozytywne, nie akceptuj niczego negatywnego."

        I było nawet dobrze. Podeszłem do misów podełem ręke mówiąc "witam" do koleżanki
        cześć i było super! Mimo tego odczuwałem ciężar ponieważ nyłem w otoczeniu ale
        właśnie te myśli poytywne jakoś zabijały te negatywne uczucia. Również wmawiałem
        sobie dużo luzu dzięki czemu mogłem nawet dość spokojnie obsłurzyć drukarke
        robiąc nieświadome, luźne ruchy ciała. Nawet udało mi się wydrukować zlecenie
        dla koleżanki :) (to nie tak, że nie umiem drukować ale będąc w stresie moge
        wiele spieprzyć. Co za tym idzie ? wyjść za głupka). Udało mi się w miare
        funkcjonować lecz potrzebowałem na to siły psychicznej. Ważne jest to, że
        wyszłem bez żadnego szfanku.

        Dziś się pozytywnie śmieje z tego, że stałem te 5 sekund przed dżwiami aby
        wmówić pozytywizm do głowy :)

        Dzięki za post i pozdrawiam serdecznie!
        I zaznaczam, że wszystkie posty będę analizował ponieważ to napewno jakoś mi pomoże.




      • kazdy.ponad.kazdym Do Halvo 06.08.04, 13:13
        Aha...

        "Zastanawiam się, czy tym co jest rzeczywistym
        > problemem nie jest nadmierne uzależnienie od rodziny, lub też presja związana z
        >
        > przynależnością do rodziny, która jak sam piszesz jest "bardzo szanowana,
        > konkretna i lubiana przez moje miasto". "

        Ta nadmierność mogła wzrosnąć od kiedy zaczoł się problem z otoczeniem ale
        napewno nie jest to przynależność.

        "Mam wrażenie, że jesteś osobą łatwo
        > ulegającą wpływom innych, niepewną swojej wartości, pełną obaw, że nie dasz
        > rady uniść ciężaru odpowiedzialności jaki niesie ze sobą przynależność do
        > cenionej rodziny."

        Jestem ulegający. Jeśli chodzi o wartość, to zdarzają się myśli typu: "czy ja
        jestem głupi", "dlaczego się wstydze, dlaczego nie potrafie funkcjonować
        normalnnie...". Obawy związane są z wartością.
      • Gość: etta Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! IP: 195.94.207.* 06.08.04, 13:33
        myślę, że w tej historii więzy rodzinne
        odgrywają bardzo pozytywną rolę.
        Są prawdziwą wartością a nie konwenansem.
        Szkoda tylko, że autor nie potrafi przełamać
        pewnych barier
        • kazdy.ponad.kazdym Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! 06.08.04, 14:14
          Witam Etta.

          Jak narazie łamanie barjer stosuje pozytywnym myśleniem. Recepta mskaiq. Wiem,
          że to nie wszystko aby załatwić problem. Choć dzięki temu udało mi się wczoraj w
          miare wyjść cało z biura. No ale w firmie są ludzie na poziomie pod ręką moich
          rodziców także to nie było aż takie trudne. Mimo tego doświadczyłem, że moge być
          inny podwarunkiem, że naucze się luzu, bycia otwartym i właśnie pozytywnego
          myślenia ponieważ rzeczywiście, jak powiedział mskaiq takie pozytywne myślenie
          zabija negatywne myślenie co spowodowało jakiś normalny tok.

          Pozdrawiam.
    • ziemiomorze Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! 06.08.04, 13:27
      Uzaleznieniowe chetki i wola siegania po dragi czy alko nie biora sie, jak tu
      ktos wyzej zauwazyl, z nikad.
      Tak na oko przed czyms uciekasz - albo w 'zagluszacze' albo w domowa izolacje.
      Pytanie - przed czym? Idz do tego terapeuty (skad rozgraniczenie na '2.
      psychologa 3. terapeutke'?).

      A - moze to Ci pomoze, nie wiem: u osob o naturze sklonnej do uzaleznien
      obserwuje sie czesto fantazjowanie nt wlasnej przyszlosci (moze byc bardzo,
      bardzo bliska - to, co sie zdarzy za piec minut: 'ja wejde do sklepu i
      powiem... potem ona powie...albo... i wtedy ja... a potem...') - mozliwe, ze
      chodzi o brak poczucia bezpieczenstwa w tu-i-teraz (i ze przed tym uciekasz -
      przed tym lekiem).

      I - ludzie, sklonni do uzaleznien odczuwaja najczesciej duzy rozdzwiek miedzy
      Ja realnym ('jaki jestem?') a Ja idealnym ('jaki chialbym byc?'). Proby zmian,
      jakich dokonuja, odbywaja sie w sferze Ja idealnego, czyli musza spelznac na
      niczym, poniewaz Ja idealne istnieje tylko w ich glowach.

      Mam nadzieje, ze zrozumiales z grubsza,

      zet
      • kazdy.ponad.kazdym Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! 06.08.04, 14:14
        Witam ZiemiaMorze

        Uciem od ludzi, otoczeniem ponieważ odczuwam wstyd/lęk. Cieżko mi spojrzyć w
        oczy. Boje się, że przez moje nienaturalne zachowania - czyli mój problem, moje
        zachowabnie przerodzi się w jakąś głupią akcje. Boje się, że jak coś powiem to
        wyjdzie nie tak jak zamierzałem. Te nie patrzenie się w oczy też w jakiś sposób
        mnie blokuje. Boje się, że siedząc w towarzystwie nie powiem zupełnie nic. Boje
        się, że jak coś powiem, to zostane wyśmiany, upokrzony lub olany. Jest tego
        troche. Ja musze nauczyć się pełnego luzu, bycia otwartym, myśleć pozytywnie.
        Ten wstyd powoduje już na dzieńdzisiejszy strach. W moim przy[padku ten strach
        wygląda w taki sposób, że poziom wstydu zwiększyl się bardzo, bardzo mocno.
        Gwałtownie mocno. Tak gwałtownie, że nie potrafie wyjść do okna (mieszkam na
        parterze, a pod ławką siedzi dużo ludzi). Nie umiem porozmawiać tak jak
        rozmawiam z rodzicami. Mam hamulec w głowie. Nie umiem się wyluzować przez co
        nie umiem być naturalnym, a nie być naturalnym to nie umieć się komunikować z
        ludźmi <
        • ziemiomorze Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! 06.08.04, 16:41
          Hej,

          chlopaku - a moze Twoj problem to po prostu (albo miedzy innymi) niesmialosc.
          Zajrzyj tutaj: www.niesmialosc.blog.pl/ - facet bardzo dobrze oddaje to,
          co sie w glowie chorobliwie niesmialego dzieje (i zreszta swietnie sie z tym
          stara walczyc).
          Tak mnie uderzylo, kiedy napisales o tym wstydzie/leku - bo na tym polega
          niesmialosc wlasnie - na takiej zabojczej mieszaninie.
          >. Boje
          > się, że jak coś powiem, to zostane wyśmiany, upokrzony lub olany. Jest tego
          > troche.

          Tak na moje oko to wszystko z Toba ok (o ile to mozna stwierdzic po paru
          postach). Problemem pozostaje niski poziom wlasnej wartosci i to nad nim
          powinienes popracowac z terapeutka. To sie nie bierze znikad.

          > Ja musze nauczyć się pełnego luzu, bycia otwartym, myśleć pozytywnie.

          Zamien 'musze' na 'chce' i poczuj roznice. Tylko proponuje - mam nadzieje, ze
          zlapiesz, co co chodzi.

          > Ten wstyd powoduje już na dzieńdzisiejszy strach. W moim przy[padku ten strach
          > wygląda w taki sposób, że poziom wstydu zwiększyl się bardzo, bardzo mocno.
          > Gwałtownie mocno. Tak gwałtownie, że nie potrafie wyjść do okna (mieszkam na
          > parterze, a pod ławką siedzi dużo ludzi). Nie umiem porozmawiać tak jak
          > rozmawiam z rodzicami. Mam hamulec w głowie. Nie umiem się wyluzować przez co
          > nie umiem być naturalnym, a nie być naturalnym to nie umieć się komunikować z
          > ludźmi <
    • Gość: daisy_s Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 06.08.04, 16:24
      Oprocz wizyty u psychologa potrzebna ci wizyta i lekarstwa od psychiatry. To co
      opisujesz to choroba pogranicza inaczej tzw. Bordeline. osoby ktore byly albo
      sa uzaleznione od uzywek typ amfetamina albo inne, maja psychoze -"nagrana".
      Powinienes brac leki przeciwko psychozie.Leczenie trwa bardzo dlugo do kilku
      lat.Nie marnuj czasu szukaj szerszej pomocy niz tylko psycholog.Trzymam
      kciuki...))))
    • Gość: mmax20 Re: Mam problem z sobą. Proszę o pomoc! IP: *.b.dial.de.ignite.net 06.08.04, 18:25
      dodam tylko tyle: w wątkach powyższych doradza Ci się "dopasowanie" w taki, czy
      inny sposób, jest również inna droga, o której nie należy zapominać, a o której
      sam wspomniałeś - zmiana otoczenia. Ale taka, czy inna, mój komplement, że
      ruszyłeś do natarcia i schładzasz się, może uda Ci się potraktować to od czasu
      do czasu trochę mniej serio;), na mój gust zbyt dużo w Twoich postach o ojcu,
      tak jakby czegoś między Wami było za dużo. Ale to tak na mój gust, który nie
      przepada za autorytetami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka