Dodaj do ulubionych

Odrzucany w pracy przez kolegów

03.10.13, 12:53
Niestety, muszę się wyżalić. Anonimowo, bo tak podobno najlepiej.
Nie jestem, nie byłem i pewnie nie będę akceptowany przez "otoczenie" w swojej pracy. Nie jestem jakąś duszą towarzystwa, nie jestem najbłyskotliwszy ani nie opowiadam najlepszych dowcipów. Ciężko pracuję, nie odstaję od innych, zawsze jestem pomocny i jeśli tylko trzeba udzielam się, pomagam, radzę jeśli wiem. Od samego początku - a mija już 4 lata od kiedy pracuję w tej firmie, żadna z grup mnie nie akceptuje jako kolegi. Jestem żonaty, nie jestem żadnym dziwakiem, nie śmierdzę, nie chodzę nie umyty albo zarośnięty. Nikogo nie obrażam. Niestety w jednej z tych grup jest osoba, która upatrzyła sobie mnie jako "frajera" - taki typ twardziela. Od samego początku kreuje we mnie wizerunek "cioty" albo wręcz "pedała". Poniekąd wiem dlaczego to robi - jestem dość nieśmiały, mam bardzo niskie poczucie własnej wartości i niemal zupełny brak pewności siebie - a to wszystko wywodzi się z problemów jakie miałem w domu rodzinnym jako młody człowiek, z braku ojca - a raczej z tego, że mój "ojciec" był bardziej dziecinny niż ja i sam musiałem wspierać matkę, spędzałem z nią tylko czas.
Takie piętno ciągnie się za mną wszędzie. Jeśli ktokolwiek mnie widzi, odzywa się do mnie to tylko w ostateczności kiedy bardzo czegoś potrzebuje, tak samo zresztą było w szkole - ile to razy sam oddawałem puste sprawdziany czy testy, bo nie zdążyłem napisać swojego pomagając kolegom i koleżankom z klasy. Potem na przerwie jednak wszyscy mnie unikali albo ostentacyjnie mnie wyśmiewali z każdego powodu. Większość osób, pomimo, że siedzi nawet obok mnie - pisze do mnie mejle, zamiast podejść i porozmawiać. Kilkukrotnie próbowałem wybrać się z nimi na obiad albo na kawę w kuchni i te kilka razy wracałem skruszony po tym jak cała grupa wyśmiewała mnie, moją żonę i córeczkę (jakie dziecko może mieć ktoś taki jak ja - nie przytoczę cytatów bo są dla mnie dotkliwe). Nie oszczędzili nawet naszego psa. Każdy powód był dobry.

Przez tę sytuację popadam w coraz większe problemy. Kiedyś rano rwałem się do pracy, cieszyłem się na każdy dzień, teraz idę do pracy z zaciśniętymi zębami i patrzę tylko jak wszyscy się integrują", a do mnie potrafią rano odpalić tekstem przy innych "z tobą się nie witam" kiedy wyciągam do kogoś dłoń na powitanie rano.

Mam 30 lat, mam dobrze płatną pracę, kochaną żonę i córeczkę. Mam własne mieszkanie i nowe auto z salonu. Mógłbym być najszczęśliwszym człowiekiem, jednak to co dzieje się w pracy wprowadza mnie w taki nastrój, że nie potrafię czerpać radości i satysfakcji z tego :|

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • yaxe katastrofa 03.10.13, 14:55
      toz to czysty mobbing w najczystszej postaci


      > Ciężko pracuję, nie odstaję od innych, zawsze j
      > estem pomocny i jeśli tylko trzeba udzielam się, pomagam, radzę jeśli wiem.

      poproszony czy nie proszony ?
      • aqua48 Niesłychane... 03.10.13, 15:18
        Również moim zdaniem zachowanie Twoich "kolegów" z pracy podpada pod mobbing. To już nie tylko chamstwo. Próbowałeś o ich niewybrednych inwektywach, zachowaniach itp. porozmawiać z kimś z dyrekcji? Ja bym Ci radziła nagrać to całe towarzystwo w akcji, wystarczy dyktafon i napisać pismo opisujące ich wyczyny do kierownictwa. A jednocześnie, lub lepiej wcześniej poszukać sobie innej pracy i wytoczyć im proces.
        Dobrze byłoby dla Ciebie również znaleźć dobrego terapeutę, który pomógłby Ci zbudować sobie poczucie własnej wartości. Być może jesteś po prostu "typem ofiary". A jakieś Twoje zachowania, z których nie zdajesz sobie sprawy pozwalają otoczeniu próbować naruszać Twoje granice?
        • waclawawa Re: Niesłychane... 04.10.13, 08:21
          aqua48 napisała:

          > Również moim zdaniem zachowanie Twoich "kolegów" z pracy podpada pod mobbing. T
          > o już nie tylko chamstwo. Próbowałeś o ich niewybrednych inwektywach, zachowani
          > ach itp. porozmawiać z kimś z dyrekcji? Ja bym Ci radziła nagrać to całe towarz
          > ystwo w akcji, wystarczy dyktafon i napisać pismo opisujące ich wyczyny do kier
          > ownictwa. A jednocześnie, lub lepiej wcześniej poszukać sobie innej pracy i wyt
          > oczyć im proces.
          > Dobrze byłoby dla Ciebie również znaleźć dobrego terapeutę, który pomógłby Ci z
          > budować sobie poczucie własnej wartości. Być może jesteś po prostu "typem ofiar
          > y". A jakieś Twoje zachowania, z których nie zdajesz sobie sprawy pozwalają oto
          > czeniu próbować naruszać Twoje granice?

          Witaj
          Odpisuję dopiero rano. W domu zazwyczaj nie włączam komputera. Popołudnie to czas przeznaczony dla rodziny ;)
          Na szczęście nie czuję się ofiarą, ani tym bardziej ofiarą losu, jednak mam do tego pewne predyspozycje, ponieważ całe dzieciństwo byłem tak wychowywany - "Karolku uważaj", "Karolku nie biegaj", "Karolku, nie jeździj na rowerku" albo "Uważaj na tych huliganów (- moich równieśników"). Niestety nie potrafię się postawić i rozmawiać o tym problemie z przełożonymi, zawsze mam wrażenie, że komuś bym w ten sposób zaszkodził, i że w pewnej mierze to ja jestem temu winny - a więc muszę zacząć od siebie, a nie donoszenia na innych.

          Mam fatalnie niskie poczucie własnej wartości, albo wręcz go nie mam. Codziennie ktoś przekracza moje granice obrażając mnie. Oczywiście - są też ludzie mi życzliwi, normalni. Jest kolega który pracuje obok mnie - tak samo jest ojcem i mężem. Rozmawiamy, wymieniamy się doświadczeniami w rodzicielstwie i opowiadamy sobie o swoich dzieciach, ALE - to co słyszę od tych ludzi przytłacza wszystko co dobre. Na przykład dziś rano - na 7.00 poszedłem na basen. W domu miałem jasnoniebieską torbę sportową więc ją wziąłem. Przychodzę do pracy i co - "SKąd taka pedalska torba", "Będziesz się lansował w pedalskim klubie?!" i popchnięcie mnie kiedy siedzę i pracuję długim przedmiotem (który okazał się pistoletem do silikonu w torbie) i śmiech, że tak mnie jakiś murzyn będzie posuwał - na co większość osób które to widzi w śmiech. Możecie mi zarzucić, że jestem nieporadny, ale staram się jak tylko mogę nie ciągnąć za sobą piętna tego jak wychowali mnie rodzice (a raczej matka) i dziadkowie - kreując mnie na ofiarę losu. Na całe szczęście jestem w oczach mojej żony świetnym mężem i ojcem - wszystko potrafię załatwić, zawsze mam czas, pomagam itd :)

          Codziennie ktoś przekracza te "granice nietykalności" a reszta ludzi patrząc na to wpaja sobie, że oni też mogą i powoli się to rozprzestrzenia po pozostałych zespołach.
          • aqua48 Re: Niesłychane... 04.10.13, 10:43
            waclawawa napisał:

            > Przychodzę do pracy i co - "SKąd ta
            > ka pedalska torba", "Będziesz się lansował w pedalskim klubie?!" i popchnięcie
            > mnie kiedy siedzę i pracuję długim przedmiotem (który okazał się pistoletem do
            > silikonu w torbie) i śmiech

            Właściwie to powinieneś przyłożyć w łeb tym pistoletem do silikonu (krzywdy byś nim nie zrobił) facetowi, który Cię popchnął. Ale pewnie nie potrafisz...

            > Codziennie ktoś przekracza te "granice nietykalności" a reszta ludzi patrząc na
            > to wpaja sobie, że oni też mogą i powoli się to rozprzestrzenia po pozostałych
            > zespołach.

            Bo tak to działa, niestety. Musisz koniecznie z pomocą psychologa zacząć uczyć się stawiania granic. Nie znaczy to, że od razu trzeba dać komuś w mordę, (choć i to czasami daje szybki efekt na lata) bo i słownie można tak zjechać i ośmieszyć agresora aby nie próbował więcej.
            • waclawawa Re: Niesłychane... 04.10.13, 11:00
              aqua48 napisała:

              > waclawawa napisał:
              >
              > > Przychodzę do pracy i co - "SKąd ta
              > > ka pedalska torba", "Będziesz się lansował w pedalskim klubie?!" i popchn
              > ięcie
              > > mnie kiedy siedzę i pracuję długim przedmiotem (który okazał się pistolet
              > em do
              > > silikonu w torbie) i śmiech
              >
              > Właściwie to powinieneś przyłożyć w łeb tym pistoletem do silikonu (krzywdy byś
              > nim nie zrobił) facetowi, który Cię popchnął. Ale pewnie nie potrafisz...

              Kur**** - najgorsze jest to, że kiedy jakiś lekarz nie chce przyjąć mojego dziecka, albo musiałbym stać w kolejce wieczorem w sklepie z córką na rękach - potrafię walczyć o swoje, robię to nawet dość uprzejmie nie obrażając nikogo, ale cholernie stanowczo, do tego stopnia, że nikt mi się nie sprzeciwia. W domu też nie jestem takim "kołkiem", potrafię normalnie rozmawiać, a w pracy taki FRAJER ! ! ! !
              • malwi.4 Re: Niesłychane... 04.10.13, 11:08
                no, całkiem możliwe, ze swoje frustracje wyładowywujesz w domu - bo gdzieś trzeba, wiem coś o tym :/

                równowagi Ci potrzeba, musisz nauczyć się spokoju wewnętrznego, ucz się tego w domu, poza domem - po pracy relaksujac sie jakoś, jak będziesz wyciszony chodził do pracy to bedziesz mniej podatny na emocje zwiazane z docinkami

                dobrze, ze choć na ten basen chodzisz
      • waclawawa Re: katastrofa 04.10.13, 08:22
        yaxe napisała:

        > toz to czysty mobbing w najczystszej postaci
        >
        > > Ciężko pracuję, nie odstaję od innych, zawsze j
        > > estem pomocny i jeśli tylko trzeba udzielam się, pomagam, radzę jeśli wiem.
        > poproszony czy nie proszony ?
        Proszony - bo oprócz obelg tylko wtedy kiedy czegoś potrzebują to się do mnie odzywają :(
        • zuzi.1 Re: katastrofa 04.10.13, 09:02
          więc jak Cię następnym razem poproszą o pomoc, to powiedz zwyczajnie że nie masz czasu i ich olej, nie daj się wykorzystywac, pomóc można tylko tym, którzy są dla Ciebie życzliwi i to tez nie za często, aby nie dac się wykorzystywac, w końcu to ich obowiązki są a nie Twoej, Ty swoje masz i je wypełniasz a za wypełnianie cudzych Ci nie płacą. Przestań byc taki miły i miękki, zacznij pracowac nad swoją meskoscią i siłą emocj, czytaj ksiązki o poprawie poczucia własnej wartosci i pracuj nad sobą
    • malwi.4 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 03.10.13, 16:02
      Nie wierzę, ze nie ma w Twojej pracy ani jednej osoby, która Ci nie współczuje!! Spójrz się na ludzi wokół siebie, pomysl o każdej osobie z która pracujesz, zastanów się jaka ona może być prywatnie. Znajdzie się na pewno ktoś, kogo te idiotyczne odzywki irytują. Ty dostrzegasz pracowników, jako jedna masę, która ma "twarz" tego twardziela. Możliwe, że na tego "twardziela" wiele osób ze współczuciem patrzy. Dorosły człowiek, który tak się odzywa do drugiego pracownika jest błaznem po prostu, albo mocno zaburzonym. Wspolczuje jego rodzinie. I myślę ze on w głębi tak jak traktuje Ciebie to i siebie traktuje.

      Ja też z takim pracowałam. Okazało się, ze był to facet, któremu życie bardzo dało w kość w dzieciństwie. Spotkało go wiele przykrości i tragedii. I tym szyderczym śmiechem zagłuszał od dziecka strach.

      Musisz się nauczyć ignorować te odzywki. Na pewno jesteś ciekawym człowiekiem, z którym można na wiele tematów porozmawiać. Naucz się nie okazywać strachu na twarzy. I znajdź sobie sojuszników!!!
    • yadaxad Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 03.10.13, 18:45
      Żonę, córeczkę i nawet psa ? Coś cię wkręca. Owszem, stosunki w pracy możesz mieć źle ustawione, może cię jakiś macho obrażać, ale piętno to twój samorealizujący się pomysł. Chyba się nie chcesz widzieć.
      • kobza16 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 03.10.13, 20:58
        zal chłopie, ze nie umiesz sie wziać za siebie, tylko skomlesz jak panienka, której podwinięto spódniczkę! Skoro musialeś już w dzieciństwie radzić sobie z powodu zbyt "miekkiego ojca", to jak to możłiwe, ze rozlazłes sie, a nie zmęznialeś?

        Dorosłym ludziom dajesz się obrazac i jeszcze się dziwisz, ze śmieją się nawet z twojej rodziny przy tobie? Czy ty gęby nie masz, nie umiesz rozmawiac z ludzmi, dajesz sobą pomiatać jak świnią - no to masz. I nie kwicz jak to ciezko w szkole miales - szkoła się skonczyla i już nic nie usprawiedliwia twojej bierności i przyzwalania na agresje w pracy.

        Jak reagujesz, kiedy naśmiewają się z Twojego psa?
        • yaxe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 03.10.13, 21:09
          ja mam pewien dysonans poznawczy

          sprawa jaka opisujesz jest tragedia, ale opisujesz to chlodno, jakby bez emocji

          cos mi nie pasuje; wykrzycz te emocje, a nie tlum
          nie slysze zlosci

          nic nie napisales o swoich reakcjach, jak reagujesz? spuszczasz glowe ??
          • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 08:26
            yaxe napisała:

            > ja mam pewien dysonans poznawczy
            > sprawa jaka opisujesz jest tragedia, ale opisujesz to chlodno, jakby bez emocji
            > cos mi nie pasuje; wykrzycz te emocje, a nie tlum
            > nie slysze zlosci
            > nic nie napisales o swoich reakcjach, jak reagujesz? spuszczasz glowe ??

            Masz do tego pełne prawo. Mam ojca którego nigdy nic nie obchodziło, moja matka zarabiała na dom a on wpędzał nas w długi. Kiedy matka próbowała z nim rozmawiać, prosiła go to zamykał się w pokoju, znikał, zakładał słuchawki na uszy i ją ignorował. Od czasu do czasu bił ją przy mnie, bo "nie panował nad emocjami" - tak to wyjaśniał. Dlatego ja jestem taki zimny i "bierny", mam OGROMNY problem z okazywaniem emocji i uczuć! Dopiero córka mnie tego uczy - bo MUSZĘ, żeby ona miała lepsze życie ode mnie. Opisuję to chłodno i beznamiętnie również dlatego, że nie szukam tu współczucia - "och biedactwo, jakiś ty smutny, daj pogłaszczę cię po głowie" - KU...AA - tego całe dzieciństwo słuchałem!!!
            Szukam opinii anonimowych osób - bo ta anonimowość pozwala wam/nam napisać co naprawdę o tym sądzicie, również o mnie nie martwiąc się, że ktoś będzie wam robił o to wyrzuty!
            • malwi.4 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 09:34
              Opisuję to chłodno i beznamiętnie również dlatego, że nie szukam tu współczucia

              hmm, no to ja trochę mogłam Cię moim wpisem zirytować

              piszesz, ze byłeś pocieszany i głaskany po główce w dzieciństwie, i wkurzało to Ciebie, ze uważają Cię za taką niezdarę i ciamajdę, i myśle, ze wkurzało Cię to do tego stopnia ze wszelkie swojej słabości próbowałeś i próbujesz się wyprzeć, chcąc pokazać jak jesteś twardy, z tym że ta "twardość" Ci nie wychodzi najwyraźniej...

              nikt nie jest twardy, nikt nie jest miękki, mamy prawo do wszelkich uczuć, pewnie jakieś hamujesz (te związane ze słabościami) i żeby bilans się zgadzał zwieksza sie w Tobie frustracja i agresja, brakuje Ci równowagi, i temu "twardzielowi" też jej brakuje i tak sie dobraliście

              ja myślę, ze to dobry pomysł zacząć to wszystko nagrywać

              i daj sobie od czasu do czasu prawo do użalania się przed sobą - bez świadków - każdy tego potrzebuje, to oczyszcza i można wrócić do równowagi szybko potem



              • malwi.4 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 09:47
                wiesz, ja też "takich" ludzi się boję, ale staram się ich w żaden sposób nie prowokować, też mam problem z poczuciem własnej wartości i to jest dla mnie jakiś sposób na to, by nie doznać krzywd

                staram się, dogadać z każdym, nawet takim "przywódcą", którego w głębi nie akceptuję i absolutnie nie wciągam się w takie złośliwości, i widzę, ze większość tak robi, pogada z takim, uśmiechnie się pod nosem, a za plecami mówi "on nie jest do końca normalny", nikt nie powie tego jemu wprost, bo każdy się boi, by nie stać się celem

                ja ostatecznie w konflikt z tym moim "przywódcą" w starej pracy weszłam, już na koniec mojej pracy, wiesz co mi pomogło?? patrzenie się jemu w twarz, uciekał przed moim wzrokiem, próbując okazać tym, jak mną gardzi

                dziś to mi jest go nawet szkoda

                wiesz, na każdego przyjdzie pora przyjęcia odpowiedzialności za czyny, prędzej czy później życie mu to wyrówna
                • malwi.4 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 09:52
                  aha, mi pomogła też spora grupa sojuszników (po roku zaczęłam się integrować), w tym takie osoby, do których ten przywódca czuł respekt, ta grupa mi też pomogła z mobingującą szefową - stała się bardziej znośna, nie zawierałam tych przyjaźni na siłę, naprawdę tych ludzi lubiłam, choć takie przyjaźnie pracowe okazały się nietrwałe po odejsciu z pracy
                  • malwi.4 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 10:04
                    zamęczam radami ;)

                    spróbuj znaleźć jakieś porozumienie z tymi, co podchwytują jego żarty, odstaw na bok urazę i staraj się rozmawiać, gdy jest ku temu okazja

                    spróbuj mieć z nimi poprawne stosunki, ich szybciej przekonasz do siebie niż tego "twardziela", a jego tym osłabisz, gdy jakieś z nimi porozumienie załapiesz, będzie im trudniej dokopywać Ci
                    • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 10:12
                      Próbuję, ale w zespole mój - negatywny wizerunek - jest wbity tak głęboko, że nikt nie chce ze mną nawet rozmawiać.
                      • malwi.4 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 10:31
                        a jak szefowie Cię traktują?? opinia dobrego, kompetentnego pracownika, na którego szefowie mogą liczyć pomaga przy wizerunku w grupie

                        jeśli Twoi współpracownicy będą widzieli, że normalnie, życzliwie, przyjacielsko rozmawiasz z pracownikami z innych zespołów to wpłynie to pozytywnie na Twój obraz, może Twój obraz to obraz odlutka

                        moze by pomogło jakbyś pogadał o tym z kimś, kogo lubisz z innego zespołu?? nie wiem, czy tak faceci robią??

                        i bądz tym twardzielem!! nie okazuj strachu!! moze, gdy wchodzisz do kuchni, to masz minę jakbyś oczekiwał na cios??

                        pewnie wizyta u psychologa, i te książki co tu inni forumowicze polecają byłyby przydatne

                        musisz znaleźć jakis sposób, by wejść do "stada"

                        to w sumie dobrze, ze to już Cię tak wkur...., ze coś z tym robić próbujesz!!!
                        • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 10:40
                          Szefowie traktują mnie normalnie - jak pracownika na którym można polegać i któremu można ufać. Nie jestem też szczurem który leci po plecach innych, wolę pomagać niż przypisywać sukcesy tylko sobie. Może rzeczywiście jestem trochę "odludkiem", ale to chyba nikogo nie upoważnia do takiego zachowania - choć wiem, że to nie zawsze wynika z prostej woli - złośliwości lub nienawiści.
                          Z uzewnętrznianiem się niestety mam spory problem - miałbym zaraz wrażenie, że "się nad sobą użalam jaki to ja biedny jestem i nie kochany przez cały świat".

                          Pomimo tego dziś rano znów byłem na basenie, fajnie było popatrzeć na obce "gęby" - zadowolone albo wykręcone ze zmęczenia :P

                          Problemem jest to, że ja się chyba w ogóle BOJĘ LUDZI (celowo dużymi literami - zanim kogoś poznam najpierw uważam go za śmiertelnego wroga! - spuszczony wzrok, służalcza mowa ciała, brak obrony przez głupimi uwagami...)
                          • malwi.4 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 11:00
                            no własnie Ty się boisz, to i oni się Ciebie boją, unikają, piszą maile zamiast przyjść i powiedzieć, spróbuj wychodzić do ludzi, ćwicz postawę ciała, zacznij od ekspedientki w sklepie, poważnie!! małymi krokami!! za miesiąc już nie będziesz tu, gdzie jesteś teraz

                            a jak już poczujesz się pewniej, to podejdź do kogoś z zespołu, i powiedz, zamiast na maila odpisywać, zacznij od takiej osoby, która Ci się w marę ok wydaje

                            jeśli Ty "normalnych" współpracowników unikasz to i oni z drogi Ci schodzą, bo moze myślą, ze tak wolisz

                            i lepiej byś tego uzewnętrzniania się nauczył, choćby przed samym sobą, mów sobie, czego w sobie nie znosisz, nie zaciskaj zębów, jak powiesz sobie co jest nie tak, to będziesz wiedział nad czym pracować i nie będziesz stał w miejscu

                            naucz się nie okazywać strachu, wchodź do kuchni coraz pewniejszym krokiem

                            i sądzę, ze Twoja sytuacja w pracy jest mniej tragiczna niż Tobie się wydaje!!

                            • malwi.4 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 11:18
                              Ty bys pewnie chciał znaleźć bezpośredni sposób na tego lidera, ale nie uda Ci się go pokonać za jednym zamachem, bo być może nawet jak mu dasz w "twarz" to potraktują Cię jako niezrównoważonego, rozchwianego emocjonalnie

                              więc pomału niszcz swój wizerunek (mięczaka) w jego oczach: pozbywaj się lęku w oczach i postawie oraz zbliżaj się powoli do ludzi, do których da się zbliżyć
            • johnnie-w-alker Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 07.10.13, 03:43
              Zastanów się czy nie dajesz nieświadomie jakichś sygnałow,które pozwalają otoczeniu dopatrywać się u Ciebie "pedalstwa"jak napisałeś.Jest wiele osób zimnych i biernych,a nie są kojarzeni tak jak TY.
              Zauważyłem,że ten Twój nick to taki; ni to, ni sio- waclawawa.On czy ona ?
    • gralint Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 03.10.13, 21:12
      waclawawa napisał:

      > Przez tę sytuację popadam w coraz większe problemy. Kiedyś rano rwałem się do p
      > racy, cieszyłem się na każdy dzień, teraz idę do pracy z zaciśniętymi zębami i
      > patrzę tylko jak wszyscy się integrują", a do mnie potrafią rano odpalić tekste
      > m przy innych "z tobą się nie witam" kiedy wyciągam do kogoś dłoń na powitanie
      > rano.

      Brzmi to jak "Burack's Company". Gdzie Ty pracujesz!
      Po prostu szukaj innej pracy. Byc moze nie pasujesz do tego zespolu. A nie ma
      tam jakiejs recepcjonistki, sekretarki czy kogos kto choc troche jest milszy dla Ciebie?
      Z kim mozesz sobie uciac pogawadke w czasie lunch'u?
      Wydaje sie to nieprawdopodobne by wszyscy jak jeden maz zachowywali sie
      w Twej pracy w taki brzydki sposob, mozna powiedziec nie na poziomie.. (aka
      buraki) W firmach nawet jak ktos czlowiekowi nie lezy obowiazuje pewien kod,
      ogolna uprzejmosc, przywitanie sie itp, relacje w pracy nie musza byc zażyłe ale powinny
      byc grzeczne jednak.

      Jesli rzeczywiscie jest jak piszesz to wspolczuje Ci..
      • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 08:31
        gralint napisał:
        > Brzmi to jak "Burack's Company". Gdzie Ty pracujesz!
        > Po prostu szukaj innej pracy. Byc moze nie pasujesz do tego zespolu. A nie ma
        > tam jakiejs recepcjonistki, sekretarki czy kogos kto choc troche jest milszy dl
        > a Ciebie?
        > Z kim mozesz sobie uciac pogawadke w czasie lunch'u?
        > Wydaje sie to nieprawdopodobne by wszyscy jak jeden maz zachowywali sie
        > w Twej pracy w taki brzydki sposob, mozna powiedziec nie na poziomie.. (aka
        > buraki) W firmach nawet jak ktos czlowiekowi nie lezy obowiazuje pewien kod,
        > ogolna uprzejmosc, przywitanie sie itp, relacje w pracy nie musza byc zażyłe al
        > e powinny
        > byc grzeczne jednak.
        >
        > Jesli rzeczywiscie jest jak piszesz to wspolczuje Ci..

        Wiesz - to nie jest tak, że wszyscy od razu są do mnie tak nastawieni, ale grupa podąża za tym "silnym liderem" który po mnie jedzie bez ustanku. Oni to widzą i wielu osobom wychodzi to "jakoś tak", że tak samo się zachowują. Tak jak wcześniej napisałem, są też ludzie, którzy szczerze mnie Szanują (przez duże S) za moją wiedzę, pomoc i uczciwość, ale oni zazwyczaj nie mają styczności z tym biurem gdzie ja pracuję - to ludzie w innym oddziałach itd. Tutaj już większość osób ma do mnie taki stosunek. Tak jak napisałem w którymś poście przed chwilą - zaraz po przyjściu zostałem obśmiany za torbę, ale kiedy poszedłem do kuchni zrobić kawę to usłyszałem od innych osób "po co taka ciota chodzi na basen" (jestem chudy, nie szczupły tylko chudy - mam problemy z tarczycą, mam 185 cm wzrostu i ważę 70kg - ale to nie powód chyba, żeby kogoś tak poniżać).
        • nanie2 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 09:02
          To jest, jak wspomnieli przedmówcy, czysty mobbing i żadnej Twojej winy w tym nie ma. To ktoś inny, zapewne ten "lider", ma problem.
          Ty jesteś tylko w tym układzie figurą, rzeczą, ten psychopata Cię używa do swoich wewnętrznych gierek, Ciebie tam nie ma, choć dostajesz w łeb. Nie licz ani na porozumienie ani na przyjaźń, i zdaj sobie sprawę, że dla tego "lidera" nie istniejesz jako czujący żywy człowiek. Nie szukaj przyczyn ani racjonalności w tym co on robi, nie tłumacz się, szkoda czasu.
          Prędzej już pomożesz sobie budując grupę wsparcia jakichś osób, które nie pozostają pod wpływem "lidera" i będą miały odwagę nie dzielić podziwu dla jego chamstwa. No i czy jesteś gotowy zmienić pracę w ostateczności lub wystąpić sam otwarcie przeciwko "liderowi" i grupie i jasno postawić granice nawet narażając się na zwolnienie? Ustępstwa pogarszają sytuację, to właśnie ustępstw traktowanych jak "słabość" ten "lider" nie znosi.
          Sam zapewne wiesz lepiej czy warto przełożonym problem zgłaszać, tu trudno radzić.
          I na matkę swoich problemów nie zwalaj, masz trzydziechę na karku, czas zadbać o siebie jak facet i nauczyć psychicznej samoobrony.
          I jeszcze jedno pytanie: czego szukasz w pracy- bo jeśli zakładasz, że znajdziesz tam, w tym zbiorze przypadkowo dobranych niewolników żrących się o ochłapy, stosunki jak w kochającej się rodzinie to -niestety- się mylisz. Mobbing jest wszędzie.
          Sorry, piszę niezamierzenie dość obcesowo i nieskładnie, też z roboty :)
          • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 09:10
            Cześć
            Dzięki, twoja odpowiedź jest ciekawa. Na pewno nie zwalam winy na matkę, bo jak już napisałem nie czuję się ofiarą ani tym bardziej nie użalam się nad sobą. TO raczej próba odpowiedzenia sobie na to co robię źle.
            W pracy przede wszystkim szukam pracy, obowiązków i możliwości utrzymania rodziny, jednak trudno robić to z przyjemnością kiedy ludzie są podli dlatego też - stosunki z ludźmi z którymi spędzam 8 - 10 godzin dziennie są dla mnie ważne i chciałbym żyć z nimi w zgodzie. Trudno mijać się codziennie odwracając wzrok albo "mrucząc coś pod nosem". Nie chcę tego zgłaszać przełożony, chcę sam rozwiązać ten problem "polubownie". Wiem jak teraz jest trudno o pracę i nie chcę, żeby ktoś - nawet z własnej winy bo zachowuje się podle - ale gdybym to ja na niego doniósł - stracił pracę/mieszkanie/kredyt i miał kłopoty.
            • to.niemozliwe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 09:31
              W takich grupach rządzą prawa stada. W wyjściu z roli outsidera i ofiary pomaga strategia oswajania. Tzn. grupa musi uznawać Ciebie za swojego. Byłyby tu dwie rzeczy - gesty i dostrajanie się do grupy (śmianie się z żartów, słuchanie z aprobatą, naśladowanie gestów i póz, niewyrażanie odmiennych opinii, dać się przekonać czasem). Druga sprawa, to zbliżenie się do tych członków grupy, lub jednego członka grupy, którego charakter CI odpowiada najbardziej - nie nazwałbym tego zaprzyjaźnieniem, co bardziej zakumplowaniem.
              Lider mobbowania Ciebie będzie dostawał negatywną informację zwrotną od grupy (co da mu poczucie braku akceptacji ze strony grupy), jeśli grupa będzie atak na Ciebie postrzegała jako negatywną ocenę siebie samej.
              W tej strategii nie musisz występować otwarcie wobec prowodyra, który Cię prześladuje, co zresztą nie ma sensu, bo grupa jest zdominowana i nikt Cię nie poprze z obawy przed retorsją.
              Co, to Ci opisałem, nie jest może przepisem na to, by być lubianym, natomiast można być akceptowanym. Jeśli zachowasz neutralność wobec konfliktów w grupie, będziesz umiarkowanie pomocny, to osiągniesz cel w postaci poprawy komfortu pracy.
              Polecam też Richard Conniff "Korporacyjne zwierzę". Wbrew tytułowi jest to w ogóle o funkcjonowaniu stad ludzkich.
            • aqua48 Praca to nie wszystko... 04.10.13, 10:53
              To zamiast chodzić na basen zapisz się na jakieś sztuki walki. Najlepiej z mieczem. Po pierwsze dadzą Ci w kość, ale zyskasz lepszą postawę - wyprostujesz się i przestaniesz chodzić skulony - a to połowa sukcesu, po drugie zyskasz dystans do siebie i do "kolegów" i przestaniesz myśleć o swoich problemach, a po trzecie nabierzesz wiary w siebie jeśli będzie Ci po prostu szło na zajęciach i poznasz innych ciekawych ludzi. Pisałeś, że jesteś szczupły, to zaleta, nie wada - trenuj zwinność! Najpierw fizyczną, a z czasem przyjdzie i psychiczna - zaczniesz z takim politowaniem patrzeć na potencjalnych prześladowców, że głupie i chamskie odzywki utkną im pod nosem. Czego Ci serdecznie życzę.
              A prócz tego polecam psychoterapię...ab przepracować problemy z dzieciństwa. Długa droga przed Tobą, ale przecież masz czas.
              • kobza16 Re: Praca to nie wszystko... 04.10.13, 11:05
                No ale co ona ma przepracowywac z dziecinstwa? Znów ma robić z siebie bidoka, użalać się nad sobą jaki to biedny był? Nad dziecinstwem trzeba przejść do porządku dziennego i wyciągnąć wnioski, do których psycholog/psychoterapetuta w zaden sposob nie jest potrzebny, np takie wniosek ze nie oszukuje sie współmazonka, nie podkłąda mu sie swini, nie bije go, a rozmawia, szuka komunikacji.

                Chłop musi sie wziać za siebie - nauczyć się "odparować" potencjanlym przesladowcom - przeciez w pracy ten cały "lider" nie spierze go, co najwyzej wysmieje - a on sobei na to pozwala cały czas, tym samym daje przyzwolenie tym ludziom/temu gosciowi na takie chamstwo. Robi z siebie wielkiego dobrego człowieka, bo nie chce zlozyc oficjalnej skargi "bo ciezkie czasy i ktos moze stracic prace" ????? Nie rozumiem, lituje sie nad wlasnymi oprawcami??????? To moze niech im jeszcze pozwoli sobie kij do d.... wsadzic???????

                Zapytalam, jak reagujesz na chamstwo i zero odpowiedzi - podziel sie z nami jak to mozliwe, ze dorosy mezczyzna, wsrod dorosych ludzi jest tak pomiatany
            • nanie2 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 11:00
              Do listy lektur zapoczątkowanej przez To.niemożliwe dodałabym jeszcze Marie France Hirigoyen "Mobbing w pracy" i "Molestowanie moralne", coś krótszego pewnie znajdziesz w necie.

              I jeszcze, to mnie zastanowiło:
              chcę sam rozwiąz
              > ać ten problem "polubownie". Wiem jak teraz jest trudno o pracę i nie chcę, żeb
              > y ktoś - nawet z własnej winy bo zachowuje się podle - ale gdybym to ja na nieg
              > o doniósł - stracił pracę/mieszkanie/kredyt i miał kłopoty.

              I ja się zgadzam, to jest ok w kontakcie opartym na wspólnocie i współdziałaniu. Ale nie w stosunku do skur..ów, którzy Ciebie mają w du..ie. Tu wyżej stawiasz jakiegoś podleca niż swoje zdrowie, swoja osobę , swoją rodzinę i swój własny kredyt. Jak na razie to Ty masz kłopoty, on nie ma. "Polubownie", jak przypuszczam, nie działa do dziś. Obawiam się, że Ty nie jesteś dla niego partnerem, żeby to załatwiać "polubownie". Jemu nie imponuje byle "mięczak", a tak Cię w chory sposób postrzega. I raczej nie licz, że to się cudownie zmieni, bo Ty jesteś w jego oczach rzeczą. Przychylam się do rady To.niemożliwe- "liderowi" trzeba rozmontować grupę, bo to jego poczucie siły w grupie jest przedmiotem jego działań a nie Ty. Znaleźć sojusznika. I podbudować siebie, znaleźć oparcie w sobie na tyle, aby robić swoje nie tłumacząc się, nie szukając wyjaśnień, racji, ani -na siłę -pojednania.
        • gralint Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 21:26
          waclawawa napisał:

          > zaraz po przyjściu zostałem obśmiany za torbę,

          to musi byc jakas masakryczna ekipa..masakrycznie nudna..

          > ale kiedy poszedłem do kuchni z robić kawę to usłyszałem od innych osób
          > "po co taka ciota chodzi na basen"

          trzeba bylo odpowiedziec ,ze cioty chodza na basen po to by wypierdy mamuta
          sie pytaly po co.
          • gralint Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 05.10.13, 00:59
            > ale kiedy poszedłem do kuchni z robić kawę to usłyszałem od innych osób
            > "po co taka ciota chodzi na basen"

            Masz dwa wyjscia, ignorowac to albo pojechac takim raz a porzadnie..np
            mozesz odpowiedziec: "tez mnie nurtuje co zrobisz ze swoja gęba kiedy cie baboń poprosi
            o zwrot dupy!"
            Ja bym pojechala ostro a potem nonszalancko im glosno mowila "Hello!" rano w ogole sie nie przejmujac czy odpowiadaja na powitanie!
            • gralint Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 05.10.13, 02:20
              > ale kiedy poszedłem do kuchni z robić kawę to usłyszałem od innych osób
              > "po co taka ciota chodzi na basen"

              Mozesz tez zaskoczyc tego co Ci tak powiedzial i spytac sam z siebie "sluchaj czy pozyczylbys mi twej twarzy jak moja dupa wyjedzie na wakacje?"
              • yaxe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 05.10.13, 17:34
                gralint napisał:

                > > ale kiedy poszedłem do kuchni z robić kawę to usłyszałem od innych osób
                > > "po co taka ciota chodzi na basen"
                >
                > Mozesz tez zaskoczyc tego co Ci tak powiedzial i spytac sam z siebie "sluchaj c
                > zy pozyczylbys mi twej twarzy jak moja dupa wyjedzie na wakacje?"

                tu ja z kolei bym nie radzila tak sie odezwac
                "moja dupa" czyli kto? zona ?

                oni moga wszystko odwracac i odbijac, zalezy od ich refleksu, nalezy wg mnie unikac wulgarnosci, choc z tym psem co musialby chodzic tylem baaardzo mi sie podobalo:D
    • paco_lopez Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 11:01
      musisz jakoś człowieku okrzepnąć i skupić się na swoich zaletach , których sporo wypisałeś. zdaję sobie sprawę , ze praca w środowisku mend może być nieprzyjemna, ale oni cie prowokują . nie daj się sprowokować i nie schodź do ich poziomu. w końcu im rurka zmięknie
      • clarissa3 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 12:49
        Tez tak mysle, jak paco. I ze nagrywanie mogloby sie przydac gdyby co. Domyslam sie ze to open-plan biuro i wszyscy jak na dloni w kupie siedza? Czy z kims z tych innych biur nie daloby sie pogadac o tym i poradzic - moze by wpadal ktos z zewnatrz i ci wsparcie dal, otwarcie po przyjacielsku i z szcunkiem traktujac - zeby widzieli? ... za ciebie odpyskowal?
        • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 12:53
          No niestety, nie bardzo jest taka możliwość.
          Wiem, że warto na problemem pracować, naprawiać tę sytuację - ale cholernie trudno jest siedzieć samemu "jak alien" i nie mieć z kim pójść na kawę albo obiad - ba - nie mieć się do kogo odezwać.
          • clarissa3 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 13:16
            a tego co obok siedzi - czemu na lunch nie zaprosisz? ... i kogos z innych biur - o sporcie zagadac?, na lunch razem sie umowic?
            • clarissa3 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 13:22
              pol-serio pisze: moze sprobuj zaczac palic - przepatrz kto tam sie zbiera i przegadaj? Zapytaj czy u nich tez takie buraki?
              • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 13:45
                clarissa3 napisała:

                > pol-serio pisze: moze sprobuj zaczac palic - przepatrz kto tam sie zbiera i prz
                > egadaj? Zapytaj czy u nich tez takie buraki?
                Co ty - 3 lata nie palę ;) Z trudem rzuciłem :P
                • clarissa3 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 14:37
                  Odgrywaj sceny! Chcesz kumpli czy nie? Nikt ci nie kaze palic - kup paczke, wyjdz, zagadaj, poczestuj, i trzmaj papierosa nie zapalajac ...potem na zegarek popatrz i pospiesz do biura. Masz praktyke, to dobrze;) A w palarni mieszane towarzystwo z roznych biur wiec moze ustrzelisz kumpla sobie - albo i kumpele!;) Przy okazji nogi rozprostujesz.

                  Nie bierz tego co sie dzieje do siebie - buractwa wszedzie pelno, nie wychowasz. Pewnie gdy sie ktos nowy pojawi to na nim sie skupia, bo tak maja - odgryz sie jakims zartem czasem, ukas i zajmij robota. Powodzenia!
                  • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 14:42
                    Te odgrywanie scen trochę dziwne, ale może to jest jakiś sposób - wżycie się w grupę i ich "zwyczaje stadne", jednak muszę przebić ten mur niechęci do mnie.

                    Co do tego, że to dzieje się w stosunku do nowych to akurat nie prawda. Siedzę w firmie już 4 lata, a przez to, że jest tu spora rotacja (jedne projekty się kończą, inne zaczynają, przenoszą ludzi itd) to jestem tu "starym wyjadaczem" i niewiele jest osób o moim stażu i tak ugruntowanej pozycji.
                    • clarissa3 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 14:50
                      no to traktuj jak siusiumajtki - bo takimi sa;) I graj pewniaka, usmiechaj sie za kazdym razem gdy cos padnie, powiedz 'O!' i wyciagnij telefon zeby sprawdzic czy sie nagalo ! :)
    • yaxe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 14:26
      napisz o swoich reakcjach, na czym polegaja?
      probowales ich usadzic? odpyskowac?

      udajesz ze nie slyszysz?
      • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 14:36
        Jakie są moje reakcje ?
        Przy tych bardziej dotkliwych nie wiem zazwyczaj co odpowiedzieć albo jak się bronić, przy takich pozornie "drobniejszych" ripostuję w podobnym tonie, jednak to jest człowiek, który potrafi odbić wszystko - wtedy on zasuwa czymś na co już trudno odpowiedzieć - i zostaję wyśmiany.
        • aqua48 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 14:50
          waclawawa napisał:

          > Jakie są moje reakcje ?
          > Przy tych bardziej dotkliwych nie wiem zazwyczaj co odpowiedzieć albo jak się b
          > ronić, przy takich pozornie "drobniejszych" ripostuję w podobnym tonie, jednak
          > to jest człowiek, który potrafi odbić wszystko - wtedy on zasuwa czymś na co ju
          > ż trudno odpowiedzieć - i zostaję wyśmiany.

          Patrz wtedy z politowaniem jak na małego niesfornego rozrabiakę. Możesz grzecznie zapytać: czy jest szansa, że ty kiedykolwiek wydoroślejesz? Albo wymyślić sobie inne tego typu ośmieszające teksty.
          • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 14:53
            Że się tak prosto wyrażę - rozumiem tok myślenia i cel :)
            • ksenia23 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 15:13
              Spróbuj ty zakończyć tą "dyskuję". Rozumiem, że koleś się nakręca i leci po całości i w pewnym momencie nie wiesz co odpowiedzieć. I właśnie tutaj musisz popracować. Spróbuj poćwiczyc, aby twoja riposta była ostatnia i wszyscy z niego się posmiali. Daj przykład tekstu, na który nie potrafiłeś odpowiedzieć.
              • yaxe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 15:35
                jak jeszcze raz dotknie Twoja rodzine, odpowiedz:
                a Ty jestes owocem malzenstwa miedzy kuzynami, to widac, slychac i czuc;)

                przez 4 lata nic nie obmysliles? nie szukales pomocy w ksiazkach?

                Twoja historia jest dla mnie nieprawdopodobna

                jednak na wypadek gdyby byla prawda

                najpierw zdobadz te nagrania, zebys mial w razie czego wytlumaczenie, czemu brzydko kontratakujesz

                moze inni podpowiedza Tobie (zwlaszcza faceci) jak reagowac na tego typu zaczepki

                generalnie mozesz odbijac pileczke powolujac sie na projekcje Twojego glownego nekacza

                "cokolwiek cie gryzie, musi ciepriec na niestrawnosc, daj spokoj z tymi projekcjami twojej prawdziwej tozsamosci, w psychologii to nazywa sie projekcja"

                to tak na szybko, musze wyjsc, a Ty sie pewnie dopiero odezwiesz po weekendzie
                • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 07.10.13, 07:19
                  Cześć
                  Ano nic nie obmyśliłem, bo byłem skupiony na swojej rodzinie i domu, te wyzwiska spływały po mnie "jak po kaczce". Dopiero kiedy zaczęło się "tykanie" i komentarze dot. moich bliskich zacząłem myśleć o "zatrzymaniu tego".
            • malwi.4 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 15:37
              Ciekawe czy facet sam nie ma problemów ze swoją orientacją seksualną. Taka agresja to może być agresja do własnego źródła problemu. No i współczuję faktycznym gejom w Twojej pracy. Oni muszą dopiero go nienawidzić.
            • to.niemozliwe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 22:27
              Przecwiczyc sobie gotowe odzywki, tak, zebys nie byl zaskoczony atakiem. Maja byc odpowiadane na luzie i z usmiechem.
              Musisz tylko sobie wyobrazic, ze to zabawa, wyglup.
              Tylko wtedy bedziesz wewnetrznie zrelaksowany i Twoj tembr glosu i mowa ciala beda przekonujace.
              Tzn. wyobraz sobie cos takiego:
              Zaczepka do ciebie przy wszystkich: "O przyszla nasza panienka"
              Mozliwa riposta: znow marudzisz; oj tam, oj tam; nie przynudzaj, lepiej kawe zaparz, nie zazdrosc, .... itp.
              plus do tego mina z gatunku "Pier. ..olicie Hipolicie".
              To sie cwiczy. Aktorzy dlatego sa tak przekonywujacy bo cwicza po wielokroc.
              • yaxe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 23:04
                to.niemozliwe napisał:

                > Przecwiczyc sobie gotowe odzywki, tak, zebys nie byl zaskoczony atakiem. Maja
                > byc odpowiadane na luzie i z usmiechem.
                > Musisz tylko sobie wyobrazic, ze to zabawa, wyglup.
                > Tylko wtedy bedziesz wewnetrznie zrelaksowany i Twoj tembr glosu i mowa ciala b
                > eda przekonujace.
                > Tzn. wyobraz sobie cos takiego:
                > Zaczepka do ciebie przy wszystkich: "O przyszla nasza panienka"
                > Mozliwa riposta: znow marudzisz; oj tam, oj tam; nie przynudzaj, lepiej kawe
                > zaparz, nie zazdrosc, .... itp.
                > plus do tego mina z gatunku "Pier. ..olicie Hipolicie".
                > To sie cwiczy. Aktorzy dlatego sa tak przekonywujacy bo cwicza po wielokroc.


                Albo odpowiedz: masz w repertuarze trzy dowcipy: znany, stary i powtarzany,
                po czym ostentacyjnie ziewnij.


                Na widok glupiego usmiechu: co sie krzywisz? buty cie uwieraja?

                Do prowodyra: nie zadzieraj tak nosa, bo robi ci sie podwojny podbrodek na karku.

                Masz jezyk ostry jak brzytwa, idz przystrzyc zywoplot.


                Jesli zachowywales sie dotychczas tak, ze podkulales ogon, te odpowiedzi na pewno choc przez chwila wytraca ich z pantalyku. Pamietaj zaskoczenie to polowa sukcesu.;)


                Ale ja mam ciagle wrazenie, ze Ty nas po prostu nabierasz;) tak jak z tym komputerem po poludniu;)
                • gralint Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 05.10.13, 00:19
                  yaxe napisała:

                  > Na widok glupiego usmiechu: co sie krzywisz? buty cie uwieraja?

                  Im krocej tym lepiej i skuteczniej. Wystarczy samo: buty uwieraja?? lub: zęby bolą??

                  > Do prowodyra: nie zadzieraj tak nosa, bo robi ci sie podwojny podbrodek na karku.

                  Nieudane. Nieskuteczne. Lepiej podpatrzec jakas jego slabosc..i ugodzic w nia ale
                  wylacznie na zasadzie wrzucenia zmietej kartki z odleglosci do kosza. Nie rzucac sie z
                  pazurami. Jak nie wiemy w czym gnoj jest slaby to walic w niego absurdem np: naucz sie pisać!

                  > Masz jezyk ostry jak brzytwa, idz przystrzyc zywoplot.

                  Poczatek dosc dobry ale zakonczenie fatalnie nieskuteczne i podkreslajace frustracje. Raczej: dobre! wkrotce bedziesz ekspertem!

                  > Jesli zachowywales sie dotychczas tak, ze podkulales ogon, te odpowiedzi na pew
                  > no choc przez chwila wytraca ich z pantalyku.

                  Nie podkulal ogona, nie wiedzial jak zareagowac na młoty z jego firmy bo nie jest mlotem jak oni.

                  > Ale ja mam ciagle wrazenie, ze Ty nas po prostu nabierasz;) tak jak z tym kompu
                  > terem po poludniu;)

                  Tez mam takie wrazenie, nie wyobrazam sobie ,ze w jakiejkolwiek firmie w Wwie
                  ludzie uzywaja okreslenia "ciota"..
                • kropidlo5 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 05.10.13, 00:27
                  E to moze lepiej klimaty ze Szmulowizny raczej.

                  chcesz zeby twoja matka miala syna bez zeba?
                  i podobne
                  jestes prawie tak glupi jak twojego ojca syn
                  albo
                  idz do drugiego pokoju i sprawdz czy cie tam nie ma


                  albo nagraj dissa jak Liroy i juz ' ch... ci w jape lamusie, jestes dla mnie jak ta chinska laleczka

                  • kropidlo5 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 05.10.13, 00:29
                    ps plus podworkowe epitety

                    np. meblu stajenny

                    • kropidlo5 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 05.10.13, 00:31
                      a jak odpowie, to wtedy
                      'ktos sie spierdzial czy cos mowiles'?
                      • gralint Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 05.10.13, 02:16
                        Jak on Ci psa krytykowal to trzeba bylo walnac ze 'jakby Twoj pies byl podobny do niego to bys mu dupe wygolil i kazal chodzic tylem'
                        • malwi.4 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 05.10.13, 16:31
                          Do takich odzywek trzeba mieć odpowiedni "charakterek", luz w sobie i swobodę inaczej pożądanego efektu nie będzie. Ale dobre, dobre :)
                        • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 07.10.13, 07:49
                          gralint napisał:

                          > Jak on Ci psa krytykowal to trzeba bylo walnac ze 'jakby Twoj pies byl podobny
                          > do niego to bys mu dupe wygolil i kazal chodzic tylem'

                          Chyba czas zacząć "chodzić wyprostowanym", ryj w górę, a cała robota tylko ścieżką formalną - skoro zachowują się jak chamy to niech załatwiają wszystko na piśmie, zamiast kryć im dupy "albo szybko szybko". U klienta gość jak kończy pracę o 17-tej to wychodzi i ma w poważaniu, ktoś coś chce - niech czeka do jutra. Ja dałem sobie wejść na głowę za dużo pomagając i "biorąc na klatę" za dużo, to mam teraz efekty.
                          • gralint no tak 07.10.13, 11:48
                            Tak mi sie wlasnie zdawalo ,ze to sa osoby albo od Ciebie mniej kompetentne, ew naprawde sprawne w dokuczaniu. Znam takich ludzi, nie z pracy ale z zycia i nie da rady z nimi wygrac bo maja mistrzostwo w dokuczaniu i to jest kluczem do ich osobowosci wrecz buduja siebie na takich zachowaniach, najlepiej trzymac sie z daleka, nie chciec sie zaprzyjazniac z kims takim, a jak posunal sie za daleko to myslec o takiej osobie zle i traktowac jedynie jako zlo konieczne, ze to on musi podejsc do Ciebie jesli czegos chce, Ty od niego nie chcij niczego, a w pracy tylko chlodno i na odleglosc.
                          • yaxe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 07.10.13, 14:45
                            waclawawa napisał:

                            > gralint napisał:
                            >
                            > > Jak on Ci psa krytykowal to trzeba bylo walnac ze 'jakby Twoj pies byl po
                            > dobny
                            > > do niego to bys mu dupe wygolil i kazal chodzic tylem'
                            >
                            > Chyba czas zacząć "chodzić wyprostowanym", ryj w górę, a cała robota tylko ście
                            > żką formalną - skoro zachowują się jak chamy to niech załatwiają wszystko na pi
                            > śmie, zamiast kryć im dupy "albo szybko szybko". U klienta gość jak kończy prac
                            > ę o 17-tej to wychodzi i ma w poważaniu, ktoś coś chce - niech czeka do jutra.
                            > Ja dałem sobie wejść na głowę za dużo pomagając i "biorąc na klatę" za dużo, to
                            > mam teraz efekty.


                            byc moze swoim pracoholizmem zawyzasz standardy, to moglo by tlumaczyc dlugotrwalosc ich zabiegow
                • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 07.10.13, 07:22
                  yaxe napisała:
                  > Ale ja mam ciagle wrazenie, ze Ty nas po prostu nabierasz;) tak jak z tym kompu
                  > terem po poludniu;)

                  Akurat nie nabieram. To wszystko prawda. A "komputera" o ile nie muszę pracować po godzinach - staram się w domu nie włączać. Kiedyś byłem "niemal uzależniony", siedziałem całymi dniami i pracowałem jak oszalały, żona mnie "wyprowadziła na prostą" :)
                  • yaxe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 07.10.13, 14:50
                    waclawawa napisał:

                    > yaxe napisała:
                    > > Ale ja mam ciagle wrazenie, ze Ty nas po prostu nabierasz;) tak jak z tym
                    > kompu
                    > > terem po poludniu;)
                    >
                    > Akurat nie nabieram. To wszystko prawda. A "komputera" o ile nie muszę pracować
                    > po godzinach - staram się w domu nie włączać. Kiedyś byłem "niemal uzależniony
                    > ", siedziałem całymi dniami i pracowałem jak oszalały, żona mnie "wyprowadziła
                    > na prostą" :)


                    na tym forum dzialy sie tak dziwne rzeczy, ze podejrzenia o to, ze watek moze byc tzw. "oknem" nie powinny dziwic, tylko byc wpisane w ryzyko ;)
    • yaxe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 18:56
      kilka innych uwag:

      1) do szefa bym nie radzila isc jeszcze, to ostatecznosc
      2) pisza maile do Ciebie, bo nie chca pokazac prowodyrowi ze z Toba rozmawiaja?

      o czym sa te maile? prosza o pomoc, czy jest to naturalna kolej obiegu informacji w biurze?

      jesli prosza o pomoc, to olewaj, niech sie pofatyguja i poprosza otwarcie

      nie stac ich na to, to pomocy nie dostana

      3) czy Ty jestes w jakis sposob od nich uzalezniony ? mozesz sobie pozwolic na nierozmawianie z nimi w ogole? jestes tak dobry w tym co robisz, ze az niezalezny?

      4) na uwage o torbie ze gejowska, zapytalabym skad o tym wie? i kiedy byl tam ostatni raz?
      znaczy sie w klubie gejowskim, ze taki znawca

      5) na pchniecie pistoletem, wyrwalabym ten pistolet i zdzielila go po glowie, a potem powiedziala, zeby trzymal rece przy sobie, potem odrzucila z powrotem i poradzila zeby sam zrobil z niego uzytek

      6) czy Ty w ogole rozmawiasz z kims na ten temat? masz jakiegos przyjaciela poza praca? czy rozmawiales kiedys o tym co robia buraki np. z tym kolega co siedzi obok Ciebie?
      co Tobie radza?

      7) nigdy nie pomagaj tym co Ciebie obrazaja, jak potrzebuja Twojej pomocy, wyslij ich na drzewo "idz do zoo, tam nie rzucalbys sie tak w oczy"

      8) zacznij stawiac granice slownie lub zachowaniem

      9) odpusc sobie kawke z tymi burakami, olewaj ich

      10) nigdy nie walcz z grupa, atakuj pojedynczo, najlepiej prowodyra

      na dzis starczy ;)
      • kobza16 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 19:55
        @wacławawa
        "Te odgrywanie scen trochę dziwne, ale może to jest jakiś sposób - wżycie się w grupę i ich "zwyczaje stadne", jednak muszę przebić ten mur niechęci do mnie. "

        Szukasz akceptacji na siłę, nawet kosztem tego, ze inni tobą pomiatają - jesteś takim typkiem masochisty, pewnie tak lubisz? Gdyby karty się odwróciły i trafiłbys na kogoś słabszego, to sam byłbyś zapewne pierwszym który "kopałby" najmocniej.

        Nie zal mi takich kundelków z podkulonym ogonem, bo ty nie chcesz rozwiązać swojego problemu, swojej zyciowej "dupowatości", ty po prostu chcesz aby inni cie akceptowali, głaskali po głowce, przyjaznili sie...

        Sam pozwalasz się szmacić, odszczeknąc nie potrafisz, bo sie boisz kundelku, nawet twoja "ugruntowana pozycja w firmie" ci nie pomaga, no to masz na co zasłuzyles....

        ps. gdybys chcial zrobic porzadek z przesladowcami to juz dawno byś zrobił! Obrazanie innych w miejscu pracy, mobing są niedopuszczalne. Ty przez to swoje "polubownie" zalatwienie sprawy, szukasz wymówki dla swojej biernosci i przyzwalania na chamstwo w stosunku do twojej osoby.
      • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 07.10.13, 07:58
        yaxe napisała:

        > kilka innych uwag:
        >
        > 1) do szefa bym nie radzila isc jeszcze, to ostatecznosc
        > 2) pisza maile do Ciebie, bo nie chca pokazac prowodyrowi ze z Toba rozmawiaja?
        >
        > o czym sa te maile? prosza o pomoc, czy jest to naturalna kolej obiegu informac
        > ji w biurze?
        Maile są stricte biurowe, przepływ informacji z uwagi na charakter przedsiębiorstwa jest dość rozbudowany, jednak ja z pozycji swojej dość charakterystycznej roli mam możliwości i "narzędzi" ażeby ten proces naginać w pewnych dopuszczalnych ramach.

        > jesli prosza o pomoc, to olewaj, niech sie pofatyguja i poprosza otwarcie
        Kiedyś tak już postawiłem sprawę - próbowali zrobić ze mnie kundla - było wołanie żebym do nich podszedł. Stwierdziłem krótko - "masz do mnie sprawę to wstań i przyjdź, jak nie to pisz mejle z CC do swojego managera". Niestety ich manager to gorsza dupa niż ja :P

        > nie stac ich na to, to pomocy nie dostana
        >
        > 3) czy Ty jestes w jakis sposob od nich uzalezniony ? mozesz sobie pozwolic na
        > nierozmawianie z nimi w ogole? jestes tak dobry w tym co robisz, ze az niezalez
        > ny?
        To nie chodzi o to, czy jestem w czymś dobry, czy nie. Robię rzeczy dość charakterystyczne i "wiem bardzo dużo" czego nie wie nikt inny. Kiedy 4 lata przychodziłem do tej pracy, to ci ludzie (część zespołu oczywiście przez ten czas została "wymieniona") robili zupełnie co chcieli, mieli "pie...ik" a mi dali zadanie posprzątania tego i zbudowania procesów.

        > 4) na uwage o torbie ze gejowska, zapytalabym skad o tym wie? i kiedy byl tam o
        > statni raz?
        > znaczy sie w klubie gejowskim, ze taki znawca
        Problem w tym, że on ma na to świetne riposty, jest cięty jak przysłowiowa brzytwa.
        • waclawawa Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 07.10.13, 08:03
          Tak wyglądam gdyby kogoś interesowało, i tych którzy zarzucają mi trollowanie -
          fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/388344_2792868143644_173086433_n.jpg
          • yaxe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 08.10.13, 15:20
            radze wykasowac
        • yaxe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 07.10.13, 15:07
          waclawawa napisał:


          > Kiedyś tak już postawiłem sprawę - próbowali zrobić ze mnie kundla - było wołan
          > ie żebym do nich podszedł. Stwierdziłem krótko - "masz do mnie sprawę to wstań
          > i przyjdź, jak nie to pisz mejle z CC do swojego managera". Niestety ich manag
          > er to gorsza dupa niż ja :P

          to zmienia postac rzeczy, pisza do Ciebie, bo ich o to wlasciwie poprosiles


          > > 3) czy Ty jestes w jakis sposob od nich uzalezniony ? mozesz sobie pozwol
          > ic na
          > > nierozmawianie z nimi w ogole? jestes tak dobry w tym co robisz, ze az ni
          > ezalez
          > > ny?
          > To nie chodzi o to, czy jestem w czymś dobry, czy nie. Robię rzeczy dość charak
          > terystyczne i "wiem bardzo dużo" czego nie wie nikt inny. Kiedy 4 lata przychod
          > ziłem do tej pracy, to ci ludzie (część zespołu oczywiście przez ten czas zosta
          > ła "wymieniona") robili zupełnie co chcieli, mieli "pie...ik" a mi dali zadanie
          > posprzątania tego i zbudowania procesów.


          czyli masz nielatwo z dwoch powodow conajmniej, niewdzieczna to rola zapewne

          >
          > > 4) na uwage o torbie ze gejowska, zapytalabym skad o tym wie? i kiedy byl
          > tam o
          > > statni raz?
          > > znaczy sie w klubie gejowskim, ze taki znawca
          > Problem w tym, że on ma na to świetne riposty, jest cięty jak przysłowiowa brzy
          > twa.

          powiedz ze to nudne i zeby zmienil plyte, nie wchodz w przepychanki zatem

          pare osob dalo Tobie przyklady jak mozesz reagowac, sam musisz rozstrzygnac czy ich uzyjesz, czy lepiej nie
    • yaxe Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 04.10.13, 20:58

      Obecnie na forum (4) :
      gocha033 malwi.4 waclawawa yaxe



      odpowiesz?
      • gralint konsensus 05.10.13, 16:18
        O ile ten watek to nie trolling, choc takie mam o nim wrazenie, to mowiac powazniej to wydaje mi sie ,ze na takich ludzi nie ma tak naprawde sposobu, bo sa mistrzami w dokuczaniu. Poznalam takie osoby, zdolne, dobrze radzace sobie, ktore mialy we krwi dokuczanie, i czesto robily to wzgledem kogos kto moze byl tez b zdolny ale jednoczesnie jakos zahukany czy nie majacy takich cech nieszklachetnych i niskich jak oni. Trudno z kims takim wygrac osobie na poziomie. I nie do konca czuje czy jest sens.. Mowic te wszystkie dziecinne: "spadaj prostowac banany" "mowiles cos czy ktos sie spierdzial" itp bo taka osoba sprowadza wtedy sensownego czlowieka do swego niskiego niedojrzalego poziomu. I jaki sens by mialy takie odzywki poza zuzywaniem swej energii na takie osoby? Moze lepiej powiedziec takiej osobie "dbaj o poziom, synek" i odejsc. Cham pozostanie chamem na wieki wieków amen. Wiec po co sie na niego zuzywac? Moze nalezy ignorowac takich jedynie?
        • malwi.4 Re: konsensus 05.10.13, 16:42
          No ja bym próbowała jeszcze "wejść z nim na stopę koleżeńską". Obłaskawić potwora. A może takich czasem rusza sumienie??

          Kiedyś w czasie jednej audycji w trójce o homoseksualiźmie zadzwonił facet i opowiadał, że będąc w liceum gnębił jednego kolegę, o którym myślał, ze jest gejem. I wyznał, ze jest mu za to bardzo wstyd, sumienie gryzie i jeśli ten prześladowany słucha, to chce go przeprosić.

          Może ten "maczo" jeszcze z tego wyrośnie?? ;) A teraz potraktować go jak dziecko takie??
          • yaxe Re: konsensus 05.10.13, 17:08
            malwi.4 napisała:

            > No ja bym próbowała jeszcze "wejść z nim na stopę koleżeńską". Obłaskawić potwo
            > ra. A może takich czasem rusza sumienie??
            >
            > Kiedyś w czasie jednej audycji w trójce o homoseksualiźmie zadzwonił facet i op
            > owiadał, że będąc w liceum gnębił jednego kolegę, o którym myślał, ze jest geje
            > m. I wyznał, ze jest mu za to bardzo wstyd, sumienie gryzie i jeśli ten prześla
            > dowany słucha, to chce go przeprosić.
            >
            > Może ten "maczo" jeszcze z tego wyrośnie?? ;) A teraz potraktować go jak dzieck
            > o takie??


            ja tez juz dochodzilam do podobnych wnioskow jak Gralint, ale z Toba Malwi sie nie zgodze,
            on juz probowal oblaskawiac, szedl z nimi na kawke i wracal opluty

            mysle ze powinien sprobowac, musi probowac sie odszczekiwac, nawet jesli mu sie to za bardzo nie uda, nie moze udawac ze jak pluja na niego to deszczyk pada

            • gralint Re: konsensus 05.10.13, 18:00
              yaxe napisała:

              > on juz probowal oblaskawiac, szedl z nimi na kawke i wracal opluty

              tez mi sie zdaje ,ze bycie milym dla osób ,ktore maja tak niski poziom by mowic
              komus "cioto" to nieporozumienie i brak szacunku do siebie. tego typu zachowania
              sa tez wyraźnym sygnalem "nie polubie cie, nie zblizaj sie" i nalezy to szanowac
              mimo ,ze jest to wypowiedziane w stylu nie na poziomie. i los lubi odwracac
              takie sytuacje i potem taka osoba dostaje w kosc, nie nalezy jej za latwo
              przebaczac, kiedy pojawi sie skruszona to raczej okazac obojetnosc.
              po prostu bez przesady mozna nie chciec sie kumplowac z kims z pracy, obowiazku
              tu zadnego nie ma, ale ublizac komus to prymitywne i naganne.
              ten co zadzwonil do radia i żaluje - niech zaluje! i.. spada!

              > mysle ze powinien sprobowac, musi probowac sie odszczekiwac, nawet jesli mu sie
              > to za bardzo nie uda, nie moze udawac ze jak pluja na niego to deszczyk pada

              zgadzam sie, deszczyk to nie, nalezy sciac kogos takiego bo bez przesady, nie bedzie
              sobie ktos pozwalac na za duzo, ale bez tych dziecinnych pomyslow typu "czy ktos puscil
              baka czy cos mowiles?" i innych tego typu, bo to jest wchodzenie w szambo. nalezy rozwiazac to bez czucia sie zle samemu. tj jasno, skutecznie, bez emocji. jakies krotkie skwitowanie bez cienia żalu ,ze taka osoba nie chce z nami sie kumplowac. oznacza to jedno: nie dorasta nam do pięt.

              • malwi.4 Re: konsensus 05.10.13, 19:20
                Ja sobie myślę, ze autor próbował się odgryzać. I szło mu nieudolnie. I dlatego też jest dobrym celem.

                Może próba odpowiedzi to wejście w tę grę, która burak proponuje. Może trzeba się wyłamać. Zatrzymać ten kołowrót. Co wy na to??

                ps. może niektóre wątki to sprawka troli, ale nasze dyskusje sa prawdziwe i coś nam dają, ja przynajmniej korzystam
                • gralint Re: konsensus 05.10.13, 19:48
                  malwi.4 napisała:

                  > Może próba odpowiedzi to wejście w tę grę, która burak proponuje. Może trzeba s
                  > ię wyłamać. Zatrzymać ten kołowrót. Co wy na to??

                  Po pierwsze nie zawsze zatrzymasz, bo moze dla kogos to jego sport i lektura?

                  > ps. może niektóre wątki to sprawka troli, ale nasze dyskusje sa prawdziwe i coś
                  > nam dają, ja przynajmniej korzystam

                  Niezaleznie od tego czy to trolling ,a chyba tak, bo jednak watpie ze firmy zapelniaja
                  dresiarze (tekst o ciocie to na poziomie dresiarza), w kazdym razie takie sytuacje
                  bywaja, ze ktos lubi dogryzac. Czasem mimo swiadomosci slabych pkt'ow takiej osoby trudno
                  "odgryzc sie" bo wlasnie w tym jest mistrzem ta osoba i wykorzystuje to mistrzostwo do czucia sie lepiej na czyjs koszt. Wg mnie jesli sprawy ida za daleko, to nalezy z grubej rury, a potem pelen ignor.
                  • malwi.4 Re: konsensus 05.10.13, 21:53
                    Bywają takie sytuacje, że człowiek chce po prostu przeżyć... I trzeba się przemoc i te rękę na powitanie podać, próbować podawać... Pozostaje wierzyć, iż życie wyrówna. Myślę, ze wyrównuje.
                    • gralint Re: konsensus 05.10.13, 23:12
                      malwi.4 napisała:

                      > Bywają takie sytuacje, że człowiek chce po prostu przeżyć... I trzeba się przem
                      > oc i te rękę na powitanie podać, próbować podawać...

                      Reke podawac to nie, gównem reke brudzic to nie, ale jakies tam zimne
                      ale glosne a nie wymruczane pod nosem 'dzien dobry' to tak. Trzeba byc pewnym siebie
                      i wiedziec ze to te osoby nie sa w porzadku.

                      >Pozostaje wierzyć, iż życie wyrówna. Myślę, ze wyrównuje.

                      Zawsze wyrownuje, jak ktos swinia, to los mu daje potem
                      dwujnasob po dupie. Takze spoko!:-)

                      • kropidlo5 Re: konsensus 06.10.13, 12:33
                        Sytuacja tutaj opisana to sytuacja dosc modelowa jesli chodzi o mobbign w pracy czy bullying w szkole.
                        Zawsze przy takich dyskusjach zastanawia mnie, czy warto traktowac zbiorowo cala grupe ktora zneca sie.
                        Z reguly jest jakis prowodyr albo dwoch takich zajsc i wsparcie reszty na zasadzie zachowania stadnego.
                        Ten prowodyr moze byc osoba jakos tam dominujaca- zastraszajaca innych w jakis sposob, majaca wplywy albo darzona szacunkiem.

                        I teraz zastanawia mnie, czy nie jest celowe wyluskac kto jest takim prowodyrem, a kto jest w cieniu- i skalibrowac wlasne reakcje.
                        Ludzie z cienia z reguly nie maja nic osobiscie do 'ofiary', ale przylaczaja sie do przesladowan aby nie odstawac, aby samemu nie podpasc, albo bo jest latwy lup to mozna sie wyzyc.
                        Takie osoby oczywiscie otwarcie nie popra 'wroga' i nie zakwestionuja pozycji lidera- prowodyra, ale moze warto te sooby traktowac bardziej ulgowo- nie mowie, zeby sie przylizywac, bo to
                        uznane bedzie za slabosc- ale neutrealnosc i nie ignorancji.
                        cala walke odbylbym za to z liderem i ew. jego prawa reka.
                        Co o tym myslicie?

                        Krok dalej moznaby sprobowac intryg i rozbijania grupy, ale to juz ryzykowna gra, bo jak zostanie przejrzana a sie nie uda to lider eskaluje przemoc a inni za nim.

                        Jest tez taktyka odwrotna: pozyskac akceptacje prowodyra, a za nim pojdzie reszta stada lemingow. Tylko trzeba oszacowac, czy sie da czy nie i wybrac a lub b.
                        • malwi.4 Re: konsensus 06.10.13, 17:01
                          A może pokonać własny strach, nagrać buraka i iść pewnym krokiem do przełożonego???

                          To też wymaga odwagi. Ale niech burak przyswoi sobie, że za przestępstwo grozi kara.
                          • gralint Re: konsensus 06.10.13, 18:21
                            malwi.4 napisała:

                            > A może pokonać własny strach, nagrać buraka i iść pewnym krokiem do przełożoneg
                            > o???

                            To tez jest jakis pomysl, z tym ,ze przelozony moze byc z "tych" ktorzy nie lubia slyszec o konfliktach miedzy pracownikami.. i wyjsc mozna na osobe skonfliktowana i bez umiejetnosci interpersonalnych.. i zrobic sobie zla opinie zamiast "zaczepiaczowi".
                            • malwi.4 Re: konsensus 06.10.13, 19:14
                              Gralint napisała...

                              wydawałoby się, ze szef powinien być tak samo zbulwersowany i zgorszony jak my i nawet też przestraszony tym, co dzieje się na jego podwórku

                              ale pewności nie mamy, a możemy sprowokować to, czego się boimy, dlatego "pewny krok"...

                              ps. ktoś forum opuszcza (niestety), ktoś nowy się pojawia
                              fajnie Gralint, że do nas dołączyłaś, masz takie zdecydowane poglądy - podoba mi się to u Ciebie
                            • yaxe Re: konsensus 06.10.13, 19:47
                              gralint napisał:

                              > malwi.4 napisała:
                              >
                              > > A może pokonać własny strach, nagrać buraka i iść pewnym krokiem do przeł
                              > ożoneg
                              > > o???
                              >
                              > To tez jest jakis pomysl, z tym ,ze przelozony moze byc z "tych" ktorzy nie lub
                              > ia slyszec o konfliktach miedzy pracownikami.. i wyjsc mozna na osobe skonflikt
                              > owana i bez umiejetnosci interpersonalnych.. i zrobic sobie zla opinie zamiast
                              > "zaczepiaczowi".


                              tez tak mysle,
                              Malwi, chcialabys za kogos jako szef zalatwiac takie sprawy ?
                              jak bys ja rozwiazala?
                              wiekszosc szefow chce miec swiety spokoj i tylko sprawdzac co miesiac na koncie pod koniec miesiaca, czy wplata doszla;)
                              • malwi.4 Re: konsensus 06.10.13, 19:58
                                a gdyby nagranie z burakiem poszło na youtube po tym jak szef umył ręce?? i nie musiałby to robić nawet autor (nagrywać), zrobiłby to inny pracownik, który miałby tego dość (ja)

                                co z wizerunkiem firmy??
                                • yaxe Re: konsensus 06.10.13, 20:10
                                  malwi.4 napisała:

                                  > a gdyby nagranie z burakiem poszło na youtube po tym jak szef umył ręce?? i nie
                                  > musiałby to robić nawet autor (nagrywać), zrobiłby to inny pracownik, który mi
                                  > ałby tego dość (ja)
                                  >
                                  > co z wizerunkiem firmy??


                                  chcesz przez to powiedziec, ze gdybys pracowala w tej firmie, tak wlasnie bys to zrobila? nagrala i dala na youtube?

                                  • malwi.4 Re: konsensus 06.10.13, 20:32
                                    Nie, nie zrobiłabym czegoś takiego. Ale są ludzie, którzy takie rzeczy robią (wrzucaja do internetu). Albo do gazet wysyłają.

                                    Ale gdybym przez długie miesiące musiała coś takiego obserwować wobec kolegi z pracy, to coś bym z tym zrobiła na pewno. Myślę, że nagrywać takie rzeczy warto, by mieć dowód. Zwłaszcza, ze gdy takie sytuacje mają miejsce to potem okazuje się, ze monitoring akurat nie działał.

                                    Z resztą to nie są zwykle niesnaski miedzy pracownikami. To przekroczenie prawa jest. Szefowie nie lubią mieć kontaktu z policją.
                                    • malwi.4 Re: konsensus 06.10.13, 20:47
                                      Na studiach miałam przez semestr zajęcia z taka wredna asystentką. Była nieuprzejma, surowa, budziła respekt. Była postrachem wśród studentów. I gdy jednego razu siedziałyśmy przestraszone podczas jednych zajęć i ona co chwila coś tam burczała, jedna dziewczyna spokojnym głosem zapytała, czemu ona się tak na nas denerwuje, czemu jest taka nie miła, przecież ona jest od tego by nam wytłumaczyć, jeśli coś nam nie idzie. Zamarłyśmy. Spodziewalysmy się burzy z piorunami. A ona jakby nagle się skurczyła, wbiła w ziemię... i zaczęła nam się tłumaczyć z zachowania... Na kolejnych zajęciach gniew hamowała. Strach ma wielkie oczy. Spokój i rozwaga w działaniach pomaga. Może czas iść do szefa, jeśli cala grupa autora wyklęła??
                                      • malwi.4 Re: konsensus 06.10.13, 21:12
                                        Jeśli ja bym taka sytuacje u siebie w pracy obserwowała, to na początek bym nie zrywała kontaktu z tym "nękanym". Okazywalabym my szacunek. I bym próbowała wpłynąć na grupę i prowodyra jednocześnie nie tracąc dobrych układów z grupą. Może przy współpracy z gnebionym udałoby się zyskiwać przychylność poszczególnych członków grupy. Ale gdyby nic się nie poprawiało a nawet pogarszało poszlabym do szefa. W czyjejś sprawie łatwiej. Myślę, ze do nagrywania by juz nie doszło.

                                        A może gdy on odważy się pogadać z szefem, to się okaże, ze pozostali pracownicy odetchną z ulga?? "zastanawialiśmy się ile ty jeszcze tego chamstwa zniesiesz" No faktyczni geje to prowodyra maja pewnie serdecznie dość.

                                        ps. autor nie pisze, ale wspominał, ze czas poza pracą poświęca rodzinie
                                        • gralint Re: konsensus 06.10.13, 21:45
                                          malwi.4 napisała:

                                          > Jeśli ja bym taka sytuacje u siebie w pracy obserwowała, to na początek bym nie
                                          > zrywała kontaktu z tym "nękanym".

                                          Nie i jeszcze raz nie! Po pierwsze on niczego nie zrywa to oni naderwali sobie z nim kontakt po drugie zadnego zaprzyjazniania sie z mobbujacymi. Moze oni go nekaja bo chca go wygryzc np? Walka o wplywy. Moze jest od nich lepszy po prostu i dlatego mobbuja go bo boja sie o swoj stolek w pracy?
                                          • yaxe Re: konsensus 06.10.13, 21:55
                                            gralint napisał:

                                            > malwi.4 napisała:
                                            >
                                            > > Jeśli ja bym taka sytuacje u siebie w pracy obserwowała, to na początek b
                                            > ym nie
                                            > > zrywała kontaktu z tym "nękanym".
                                            >
                                            > Nie i jeszcze raz nie! Po pierwsze on niczego nie zrywa to oni naderwali sobie
                                            > z nim kontakt po drugie zadnego zaprzyjazniania sie z mobbujacymi. Moze oni go
                                            > nekaja bo chca go wygryzc np? Walka o wplywy. Moze jest od nich lepszy po prost
                                            > u i dlatego mobbuja go bo boja sie o swoj stolek w pracy?


                                            jest takie powiedzenie, jak cie kopia, znaczy caly czas jestes jeszcze na przedzie ;)
                                        • yaxe Re: konsensus 06.10.13, 22:33
                                          malwi.4 napisała:

                                          > ps. autor nie pisze, ale wspominał, ze czas poza pracą poświęca rodzinie


                                          jednakze w piatek wieczorem czytal nasze wpisy, na pytania jednak nie odpowiedzial, byc moze ukrywa przed zona swoje problemy w pracy, i dlatego wolal nie odpowiadac, jednakze czytac mozna nie logujac sie.....
                                          • waclawawa Re: konsensus 07.10.13, 07:31
                                            Nie zupełnie je ukrywam, bo tak się nie da. Wracam z pracy przeważnie w nastroju zupełnie normalnym, ale z czasem jestem coraz bardziej nerwowy, naładowany negatywnymi emocjami i niechęcią do całego otoczenia - wszystkich w około zaczynam traktować jak wrogów.
                                            Prawdą jest też to, że czas w domu poświęcam rodzinie - kiedyś byłem zatwardziałym pracoholikiem - przynosiłem do domu pieniądze, ale zaniedbywałem rodzinę. Sprawa stanęła na "ostrzu noża" i teraz żona i dziecko są najważniejsze ;)
                                            Tak, czytałem w piątek popołudniu te rozmowy, ale nie miałem w głowie odpowiedzi na to co pisaliście.
                                            • yaxe Re: konsensus 07.10.13, 15:16
                                              waclawawa napisał:

                                              > Nie zupełnie je ukrywam, bo tak się nie da. Wracam z pracy przeważnie w nastroj
                                              > u zupełnie normalnym, ale z czasem jestem coraz bardziej nerwowy, naładowany ne
                                              > gatywnymi emocjami i niechęcią do całego otoczenia - wszystkich w około zaczyna
                                              > m traktować jak wrogów.
                                              > Prawdą jest też to, że czas w domu poświęcam rodzinie - kiedyś byłem zatwardzia
                                              > łym pracoholikiem - przynosiłem do domu pieniądze, ale zaniedbywałem rodzinę. S
                                              > prawa stanęła na "ostrzu noża" i teraz żona i dziecko są najważniejsze ;)
                                              > Tak, czytałem w piątek popołudniu te rozmowy, ale nie miałem w głowie odpowiedz
                                              > i na to co pisaliście.


                                              w sumie to dobrze, swiadczy o tym, ze nie jest tak źle z Twoim samopoczuciem jak myslalam po pierwszych Twoich wpisach, panujesz nad tym wszystkim, i zycze Tobie abys sobie poradzil z tym problemem; szukaj sprzymierzencow, duza rotacja w dziale moze Tobie pomoc w dluzszej perspektywie
                                              • waclawawa Re: konsensus 08.10.13, 08:15
                                                I próby odbijania piłeczki poszły w d***, o kant rozbić. Akurat rozmawiałem w kuchni z kolegą z innego biura bo przyjechał do naszego biura na zaj. angielskiego. Wpadł do kuchni ten koleżka i od wstępu zaczął mi dogadywać - a to dlaczego siedzę taki zagadany, a dlaczego pedalskiej bródki nie zgoliłem, czy mam już trzecią żonę, bo ostatnia z ciotą nie wytrzyma ?!
                                                Miałem taki dobry dzień....
                                                • ksenia23 Re: konsensus 08.10.13, 08:52
                                                  I co odpowiadałes na te zaczepki?
                                                  • waclawawa Re: konsensus 08.10.13, 09:07
                                                    Próbowałem odcinać się podobnie jak on - na bródkę, że "masz chyba jakiś kompleks - ktoś ci jaja odrapał brodą". Nie wiem czy dobrze zrobiłem. Następnym razem chyba powiem po prostu, że jest niedojrzałym kretynem i mam dość jego insynuacji - a co gorsza wcale mnie nie śmieszą, a jeśli ma z tym problem to niech zapie... do swojego szefa (któremu zresztą też obrabia dupę, tyle że "za plecami"). Potem jeszcze po wyjściu z kuchni rzucił mi na open-space'ie tekstem - "ten - pedros - chodź tutaj", to go zupełnie olałem.
                                                  • ksenia23 Re: konsensus 08.10.13, 09:18
                                                    Najgorsze, że sam się musisz znizac do jego poziomu, a ludzie to widzą i zaczną myśleć że jesteś takim samym idiotą. Chamskie teksty zostaw przy ludziach z biura. A co do obrony było nieźle. Cierpliwości
                                                  • yaxe Re: konsensus 08.10.13, 15:23
                                                    waclawawa napisał:


                                                    > Potem jeszcze po wyjściu z kuchni rzucił mi na open-space'ie tekstem - "ten -
                                                    > pedros - chodź tutaj", to go zupełnie olałem.

                                                    mozesz odpisac: nie wiem co bierzesz, ale radze odstawic
                                                  • malwi.4 Re: konsensus 08.10.13, 15:34
                                                    > mozesz odpisac: nie wiem co bierzesz, ale radze odstawic

                                                    nieee, lepiej klasę pokazać, lepiej niech pokaże, że nie ma ochoty na takie "dyskusje"

                                                    moze tamten odpuści, jak nie będzie "odbicia piłeczki", a do innych pracowników niech sobie gada, może mu się znudzi

                                                    choć gdy coś o rodzinie mówi... to moze lepiej coś honorowo odpowiedzieć... ale nie wiem co

                                                    a zdjęcie faktycznie lepiej wykasować, nie wiesz autorze, kto tu zagląda
                                                  • yaxe Re: konsensus 08.10.13, 16:38
                                                    malwi.4 napisała:

                                                    > > mozesz odpisac: nie wiem co bierzesz, ale radze odstawic
                                                    >
                                                    > nieee, lepiej klasę pokazać, lepiej niech pokaże, że nie ma ochoty na takie "dy
                                                    > skusje"
                                                    >
                                                    > moze tamten odpuści, jak nie będzie "odbicia piłeczki", a do innych pracowników
                                                    > niech sobie gada, może mu się znudzi
                                                    >
                                                    > choć gdy coś o rodzinie mówi... to moze lepiej coś honorowo odpowiedzieć... ale
                                                    > nie wiem co


                                                    watek pokazuje ze sa dwie szkoly, jedna mowi, nie znizac sie do poziomu, ignorowac, druga, oddawac pieknym za nadobne, reagowac

                                                    autor watku sam wybierze, czasem pewnie lepiej zastosowac wersje 1, a czasem wersje 2

                                                    dziwne, ze koles sobie pozwala na otwartym komunikatorze zadawac takie teksty, pewnie sa one gdzies logowane

                                                    uwazam ze w starciach nalezy unikac wulgarnosci, czy to starcie pisane czy mowione, nie dawac sie prowokowac, nie ponizac, ale nie dawac sie ponizac rowniez, i powatpiewam, zeby milczenie bylo najlepsza metoda, o czym juz pisalam przedtem
                                                • malwi.4 Re: konsensus 08.10.13, 12:37
                                                  te teksty tego buraka nawet śmieszne nie są, ale facet ma poziom :/ i nie jedną osobę w biurze pewnie wkurza

                                                  dobrze, ze próbujesz z kimś rozmawiać, pokażesz się innym jako normalny, sympatyczny facet,

                                                  a może wyglądałeś wcześniej na osobę, która nieco głowę zadziera?? nie integrowałeś się a to plus twoja pozycja z w firmie mogła spowodować zazdrość, niechęć, ochotę utarcia ci nosa

                                                  ja bym na te teksty nie odpowiadała, a przynajmniej nie na tym poziomie, nie wchodź z nim w tę grę, skoro i tak nie jesteś tak błyskotliwy w głupich tekstach jak on

                                                  mogłeś po jego tekście np. na chwilę przerwać rozmowę jakbyś chciał zaznaczyć "yhy idioto", a potem nic nie odpowiadając kontynuować rozmowę z tym kolegą

                                                  a jak już mówisz do niego, to dawaj mu do zrozumienia, ze się ośmiesza, że poziom ma marny, możliwe, ze on sam to czuje w głębi, ze jest prymitywny, ale jak ty schodzisz do jego poziomu to jego wstyd, zażenowanie się nie odzywa

                                                  coś robisz i dobrze!!

                                                  mam wrażenie, ze masz w sobie trochę poczucia humoru i dystansu do życia i może dlatego, aż tak długo dawałeś radę, słysząc te teksty
                                                  • waclawawa Re: konsensus 08.10.13, 12:51
                                                    malwi.4 napisała:

                                                    > te teksty tego buraka nawet śmieszne nie są, ale facet ma poziom :/ i nie jedną
                                                    > osobę w biurze pewnie wkurza
                                                    Raczej kreuje się na kogoś kto ma poziom i "klasę".


                                                    > a może wyglądałeś wcześniej na osobę, która nieco głowę zadziera?? nie integrowałeś się > a to plus twoja pozycja z w firmie mogła spowodować zazdrość, niechęć, ochotę utarcia ci > nosa
                                                    Nigdy "nie zadzierałem nosa" ani nie "wywyższałem się" (jak to się ładnie mówi). Raczej byłem takim nieśmiałym skrytym robaczkiem, który siedział cicho i robił swoje.

                                                    > ja bym na te teksty nie odpowiadała, a przynajmniej nie na tym poziomie, nie wc
                                                    > hodź z nim w tę grę, skoro i tak nie jesteś tak błyskotliwy w głupich tekstach
                                                    > jak on
                                                    Ano nie jestem tak błyskotliwy w tej kwestii - choć błyskotliwym można chyba być tylko "- w ogóle -". Co gorsze, kiedy nawet go zignoruję, to swoje uwagi na mój temat kieruje do innych osób będących akurat w pobliżu. Z tym trudno już "walczyć".

                                                    > mam wrażenie, ze masz w sobie trochę poczucia humoru i dystansu do życia i może
                                                    > dlatego, aż tak długo dawałeś radę, słysząc te teksty
                                                    Trochę w życiu przeszedłem pomimo swojego wieku i mam dzięku temu dystans do siebie i
                                                    różnych spraw, jednak zaczęło mnie to męczyć i boleć, kiedy zaczął "tykać" mojej rodziny. Poza tym - co pewnie cię nie dziwi - wszystko co mam w pracy przynoszę jako niechciany bagaż do domu, zamiast wychodzić z pracy i odcinać tę część dnia.
                                                  • ksenia23 Re: konsensus 08.10.13, 14:12
                                                    Ja bym kolesia nagrała kilka razy i poszła do szefa. Pracodawca ma zapewnić odpowiednie warunki pracy. Dzisiaj ludzie walczą pracę wszelkimi metodami.
                                                  • johnnie-w-alker Re: konsensus 08.10.13, 19:45
                                                    Myślę,że należy odwrócić sytuację i jego zaatakować .
                                                    Powiedzieć coś w tym stylu: "A Ty od dawna takim homofobem jesteś,że wszystko Ci się z pedalstwem kojarzy? Uważaj,bo taka obsesja może być niebezpieczna i przekształcić się w paranoję.Będziesz wszędzie widział wokół siebie tylko gejów.(jeśli jest żonaty)-Swoją żonę też podejrzewasz,że jest lesbą?

                                                    Inna odpowiedź na chamskie wypowiedzi;" A ty zawsze takim chamem jesteś ,czy tylko mnie starasz się obrazić?"


                                                  • yaxe Re: konsensus 08.10.13, 17:13
                                                    malwi.4 napisała:


                                                    > mogłeś po jego tekście np. na chwilę przerwać rozmowę jakbyś chciał zaznaczyć "
                                                    > yhy idioto", a potem nic nie odpowiadając kontynuować rozmowę z tym kolegą


                                                    mysle, ze Malwi tu dobrze radzi...

                                                    ewentualnie uzyc zdanie zaproponowane przez Kropidlo:

                                                    "idz do drugiego pokoju i sprawdz czy cie tam nie ma", po czym kontynuowac rozmowe z kolega




                                    • yaxe Re: konsensus 06.10.13, 20:55
                                      pisalam w ktoryms z moich wpisow, ze przelozony to ostatecznosc, tak wiec nie neguje tego rozwiazania (pojscia do przelozonego)

                                      moze masz racje, moze od tego powinien zaczac, nie wiem

                                      sam powinien podjac w tym temacie decyzje, czy woli najpierw rozwiazac te sprawe sam, czy zwrocic sie o pomoc do przelozonego, najlepiej zna realia

                                      z jakichs powodow tego jeszcze nie zrobil

                        • yaxe Re: konsensus 06.10.13, 20:03
                          kropidlo5 napisał:


                          > Co o tym myslicie?


                          tak, nalezy skoncentrowac sie na tym co rej wodzi, nie sadze aby autor watku dal rade walczyc ze wszystkimi na raz

                          jednak niezaleznie od tego, nalezy oddawac akurat temu kto zaczyna w danym momencie,
                          i choc poprze go grupa i smiech bedzie ogolny, jesli autor watku (jakos nie moge pisac Waclawawa;)) trafi z riposta, ten ktos drugi raz zastanowi sie czy warto zaczynac kolejnym razem


                          >
                          > Krok dalej moznaby sprobowac intryg i rozbijania grupy, ale to juz ryzykowna gr
                          > a, bo jak zostanie przejrzana a sie nie uda to lider eskaluje przemoc a inni za
                          > nim.

                          i nie sadze tez ze autor watku bylby zdony przeprowadzic intryge, choc kto wie

                          >
                          > Jest tez taktyka odwrotna: pozyskac akceptacje prowodyra, a za nim pojdzie resz
                          > ta stada lemingow. Tylko trzeba oszacowac, czy sie da czy nie i wybrac a lub b.


                          podkopywanie autorytetu prowodyra, to mi sie wydaje jedyna droga,
                          jakos nie potrafie sobie wyobrazic w jaki sposob autor watku mialby pozyskac akcpetacje prowodyra
                • kropidlo5 Re: konsensus 05.10.13, 20:36
                  malwi.4 napisała:

                  > Ja sobie myślę, ze autor próbował się odgryzać. I szło mu nieudolnie. I dlatego
                  > też jest dobrym celem.
                  >



                  Tak, machanie pistoletem plastikowym to najgorsza strategia, kazdy przemocowiec uwielbia to, bo w tym momencie widzi, ze jest bezkarny- jak ktos juz uzyl swojej 'ostatniej' amunicji, wystrzelil ostatni pocisk, to mozna wszystko.
                  Prawda jest brutalna, ale w starciu z takimi ludzmi trzeba byc gotowym na najgorsze i to przekonujaco pokazac (ale zeby przekonujaco pokazac, trzeba byc gotowym, kolko sie zamyka).




                  > Może próba odpowiedzi to wejście w tę grę, która burak proponuje. Może trzeba s
                  > ię wyłamać. Zatrzymać ten kołowrót. Co wy na to??

                  Mowia 'nie wchodz w bloto ze swinia, bo oboje sie upieprzycie blotem, z tym, ze swinia to lubi.

                  Mowia tez 'nie rozmawiaj z glupcem, sciagnie cie do swego poziomu i pokona doswiadczeniem'

                  Oba powiedzonka lubie, bo pozwalaja na dystans gdy chcemy 'wymieknac'.
                  ale wlasnie- wymieknac w cudzyslowei, bo wymiekniecie na serio rozzuchwala sadyste.
                  wymieknac wewnetrznie, to znaczy- odseparowac sie od takich ludzi, a na zewnatrz to trzeba chyba najostrzejszych dzialan dostepnych, aby nastraszyc.


                  >
                  > ps. może niektóre wątki to sprawka troli, ale nasze dyskusje sa prawdziwe i coś
                  > nam dają, ja przynajmniej korzystam

                  zgadzam sie. trol czy nie trol temat jest realny i mozna wnioski znalezc.
                  • yaxe Re: konsensus 05.10.13, 20:49
                    kropidlo5 napisał:
                    >
                    >
                    > Mowia 'nie wchodz w bloto ze swinia, bo oboje sie upieprzycie blotem, z tym, ze
                    > swinia to lubi.
                    >
                    > Mowia tez 'nie rozmawiaj z glupcem, sciagnie cie do swego poziomu i pokona dosw
                    > iadczeniem'
                    >

                    Slyszalam inna wersje: "nie rozmawiaj z glupcem, postronni moga nie dostrzec roznicy"


                    Ale Twoja wersja lepsza, poza tym autor watku moze tego sformulowania uzyc w momencie, gdy mu zabraknie konceptu: "nie rozmawiam z glupcem (glupkiem), sciagniesz mnie do swojego poziomu i pokonasz doswiadczeniem".
                    • gralint Re: konsensus 05.10.13, 22:55
                      yaxe napisała:

                      > Ale Twoja wersja lepsza, poza tym autor watku moze tego sformulowania uzyc w mo
                      > mencie, gdy mu zabraknie konceptu: "nie rozmawiam z glupcem (glupkiem), sciagni
                      > esz mnie do swojego poziomu i pokonasz doswiadczeniem".

                      Jak sie jest atakowanym przez ewidentnego glupa to najlepiej powiedziec cos co uswiadamia ze sie odkrylo czyjes pobudki ,-ze ktos szuka zaczepki zwyczajnie-, i uciac: "nie zamierzam karmic trolla" lub "nie zamierzam karmic twych kompleksow" itp i odejsc. Nie ma sensu sie wdawać tj usilowac takiego kogos zmieniac, wyzywac, nazywac, lub plaskie teksty rzucac mu operaujce slowami gowno, dupa, sranie, pierdzenie itp. I autor watku nie nalezy do "tych" ktorzy by takie teksty umieli komus powiedziec, wiec nie ma co mu ich sugerowac.
                      • yaxe Re: konsensus 06.10.13, 11:53
                        ja uwazam, ze w momencie kiedy brak konceptu, kazdy chwyt jest dobry, lepszy niz milczenie i spuszczenie glowy, choc nie kazde spuszczenie glowy musi oznaczac porazke

                        wazne zeby potem nie chodzic z nimi na kawke, tylko odpowiednio potraktowac
                        • gralint Re: konsensus 06.10.13, 13:18
                          yaxe napisała:

                          > ja uwazam, ze w momencie kiedy brak konceptu, kazdy chwyt jest dobry, lepszy ni
                          > z milczenie

                          kazdy to nie, bo przez nieumiejetna obrone mozesz sie jeszcze gorzej pograzyc i osmieszyc.
                          nalezy sobie przemyslec.
                          • yaxe Re: konsensus 06.10.13, 19:51
                            gralint napisał:

                            > yaxe napisała:
                            >
                            > > ja uwazam, ze w momencie kiedy brak konceptu, kazdy chwyt jest dobry, lep
                            > szy ni
                            > > z milczenie
                            >
                            > kazdy to nie, bo przez nieumiejetna obrone mozesz sie jeszcze gorzej pograzyc i
                            > osmieszyc.
                            > nalezy sobie przemyslec.


                            tak, masz racje, ze nalezy przemyslec i nie pogarszac sprawy, jednak brak obrony wydaje mi sie gorszy nawet od nieumiejetnej obrony, chodzi o to, zeby przelamal pasywnosc, nigdy sie nie nauczy jesli nie zacznie
        • yaxe Re: konsensus 05.10.13, 17:21
          gralint napisał:

          > O ile ten watek to nie trolling, choc takie mam o nim wrazenie, to mowia
          > c powazniej to wydaje mi sie ,ze na takich ludzi nie ma tak naprawde sposobu
          >
          , bo sa mistrzami w dokuczaniu. Poznalam takie osoby, zdolne, dobrze radzac
          > e sobie, ktore mialy we krwi dokuczanie, i czesto robily to wzgledem kogos kto
          > moze byl tez b zdolny ale jednoczesnie jakos zahukany czy nie majacy takich cec
          > h nieszklachetnych i niskich jak oni. Trudno z kims takim wygrac osobie na pozi
          > omie. I nie do konca czuje czy jest sens.. Mowic te wszystkie dziecinne: "spad
          > aj prostowac banany" "mowiles cos czy ktos sie spierdzial" itp bo taka osoba sp
          > rowadza wtedy sensownego czlowieka do swego niskiego niedojrzalego poziomu. I j
          > aki sens by mialy takie odzywki poza zuzywaniem swej energii na takie osoby? Mo
          > ze lepiej powiedziec takiej osobie "dbaj o poziom, synek" i odejsc. Cham pozost
          > anie chamem na wieki wieków amen. Wiec po co sie na niego zuzywac? Moze nalezy
          > ignorowac takich jedynie?



          mysle ze ignorowanie to zdecydowanie za malo
          a energie to autor watku i tak traci, i tak sie dziwie ze jeszcze nie zapadl na jakas chorobe

          mobbing moze sie skonczyc choroba u mobbowanego
    • yaxe prosciej bedzie jak dasz nam przyklady 05.10.13, 18:12
      odzywek na ktore nie potrafiles odpowiedziec

      dwa: oni maja swoje slabe punkty; zaobserwowales ?
      nalezy w nie uderzac

      trzy: najlepiej odwrocic sytuacje, czyli wmowic mu, ze to on ma problem z identyfikacja i stara sie od siebie odwrocic podejrzenia, skierowujac swiatlo na Ciebie

      cztery: moze Ty jestes dla niego jakims zagrozeniem? i dlatego tak Ciebie tepi?
      zadzrosci Ci? samochodu ? pozycji? zony? coreczki ? wzrostu ?;)

      czy on pracuje tak samo dlugo jak Ty? dluzej? krocej?

      bo jesli nie to, no to chyba po 4ch latach kazdemu by sie znudzilo czepiac Ciebie ?
      a innym czerpac radoche z odgrzewanych kotletow?

      poza tym zaczynam coraz bardziej odczuwac, ze trace czas na jakis bzded wymyslony przez nowego adepta forum, bo wprawka jest niedopracowana ;) jakos malo przekonywujaca

    • yaxe a swoja droga moglbys wybrac inny nick 05.10.13, 21:12
      ;D
    • gralint pomocna mantra 07.10.13, 01:22
      waclawawa napisał:

      > Mógłbym być najszczęśliwszym człowiekiem, jednak to
      > co dzieje się w pracy wprowadza mnie w taki nastrój, że nie potrafię czerpać ra
      > dości

      Moj kolega nauczyl mnie kiedys takiego tekstu: "gdy zycie ci zbrzydnie i stanie sie pieklem wsadz glowe do kibla i trzasnij sie deklem";-)
    • wladca_pierscienii Re: córka odrzucana w pracy przez "kolegów" 10.10.13, 00:07
      waclawawa napisał:

      > a grupa wyśmiewała mnie, moją żonę i córeczkę (jakie dziecko może mieć ktoś tak
      > i jak ja - nie przytoczę cytatów bo są dla mnie dotkliwe).

      hmm...
      albo nie wierzą, ze masz żonę...
      albo przewidują, że twoja córka jak dorośnie
      1)
      gdy będzie brzydka - będzie miała opinię lesbijki
      2)
      jeśli będzie ładna - będzie miała opinię "puszczalskiej"



      jeśli to drugie jest prawdą
      jeśli twoi "koledzy"
      wierzą że masz żonę i córkę
      to być może mają zawiązane "męskie przyjaźnie"
      z plotkarzami z twojej okolicy zamieszkania...

      biseksualni plotkarze potrafią się nawzajem "nakręcać" kłamstwami:

      ci w okolicy zamieszkania wyobrażają sobie, że w pracy/szkole
      ich ofiary jest ten "lepszy homoseksualny świat"

      zaś ci w pracy/szkole wyobrażają sobie, że w okolicy zamieszkania
      ich ofiary jest ten "lepszy homoseksualny świat"



      PS.
      zmień sobie login
      ten obecny wygląda jak "Wacława"

      w nazwach loginów można używać kropek myślników
      podkreślników i liczb...
      • waclawawa Re: córka odrzucana w pracy przez "kolegów" 10.10.13, 09:09
        wladca_pierscienii napisał:

        > waclawawa napisał:
        >
        > > a grupa wyśmiewała mnie, moją żonę i córeczkę (jakie dziecko może mieć kt
        > oś tak
        > > i jak ja - nie przytoczę cytatów bo są dla mnie dotkliwe).
        >
        > hmm...
        > albo nie wierzą, ze masz żonę...
        Dlaczego mieliby w to nie wierzyć ?

        > albo przewidują, że twoja córka jak dorośnie
        > 1) gdy będzie brzydka - będzie miała opinię lesbijki
        > 2) jeśli będzie ładna - będzie miała opinię "puszczalskiej"
        Gdyby któremuś coś takiego się "wymskło" w mojej obecności na temat mojej żony albo dziecka to dostałby bez zapowiedzi w ryj.

        > jeśli to drugie jest prawdą
        > jeśli twoi "koledzy"
        > wierzą że masz żonę i córkę
        > to być może mają zawiązane "męskie przyjaźnie"
        > z plotkarzami z twojej okolicy zamieszkania...
        >
        > biseksualni plotkarze potrafią się nawzajem "nakręcać" kłamstwami:
        Raczej nikt nie mieszka w mojej okolicy, mieszkam na peryferiach, choć i z tego próbowali sobie drwić, ale szybko to udało mi się ukrócić paroma słowami. Moja córka ma 1,5 roku, nie chodzi jeszcze do szkoły, ani nawet do przedszkola.
        To jest raczej problem kolesia który ma ewidentny problem z samym sobą i obawiam się, że ze swoją "seksualnością". Człowiek który wszędzie doszukuje się "pedalstwa" i uważa się za super-samca Hetero, ma coś nie w porządku w głowie.

        Co dziwne, parę razy kolesia zignorowałem, albo tylko stanowczo się z nim przywitałem patrząc mu w oczy, to zachowuje się trochę inaczej. Wczoraj nie był już taki pyskaty i nie patrzy mi "prosto w twarz".
        • wladca_pierscienii Re: żona odrzucana w pracy przez "kolegów" 14.10.13, 15:46
          waclaw_wawa napisał:

          > wladca_pierscienii napisał:
          >
          > > albo nie wierzą, ze masz żonę...
          > Dlaczego mieliby w to nie wierzyć ?
          >
          bo CHCĄ wierzyć, że jesteś gejem...

          co prawda według niektórych współczesnych filmów
          żonaty mężczyzna może być gejem (nie biseksualistą, ale gejem (homoseksualistą))
          ale mimo wszystko posiadanie zony wygląda bardziej "mesko"
          niż brak zony
          (zwłaszca jeżeli niektórzy 'koledzy"
          sami nie mają żony)

          tacy plotkarze NIGDY nic nie sprawdzają
          na niekorzyść własnych plotek
          nie powiedzą ci: "nie wierzymy, ze masz żonę - przyprowadź ją"
          bo mógłbyś ją naprawdę przyprowadzić

          nigdy nie powiedzą ci: "nie wierzymy, ze masz żonę"
          bo mógłbyś ją przyprowadzić


          waclaw.wawa napisał:

          > Dlaczego mieliby w to nie wierzyć ?
          >

          z tego samego powodu,
          dla którego woleliby, żebyś nie nosił brody...
        • malwi.4 Re: córka odrzucana w pracy przez "kolegów" 14.10.13, 22:24
          Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. Miło, ze ten watek coś ci dał, a przynajmniej zachęcił/skłonił do działania.
    • f2la Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 11.10.13, 12:22
      Twoja historia jest co najmniej bulwersująca. Nie sądzę, żeby była nieprawdziwa, w moim miejscu pracy byłaby również prawdopodobna, choć pewnie nie w takim stopniu.

      Chcę się podzielić moją historią i probą rozwiązania takiej sytuacji. Ja mam problem z moim szefem. Nie znosi mnie i stara się, jak może uprzykrzyć mi pracę. Najczęściej obmawia i krytykuje mnie przed innymi swoimi podwładnymi. Jesli musi wystapić na drodze slużbowej w mojej sprawie, zawsze zrobi to w odpychajacej formie, np. "jestem zmuszony ...", zamiast, jak w przypadku innych pracowników "uprzejmie proszę o ...". Jeśli potrzebuję jego podpisu muszę czekać pod jego pokojem.

      Oczywiście skutkiem tego jest negatywne nastawienie do mnie innych pracowników (na szczęście, nie wszystkich). Jak chciałam to rozwiązać? Po jednej z wiekszych jego "akcji" poszłam do niego na rozmowę z pytaniem, czy wyobraża sobie dalszą współpracę, byłam gotowa odejść. Obłudnie stwierdził, że nie zachowuje się w stosunku do mnie inaczej niż do innych pracowników i że nie ma zastrzeżeń do mojej pracy i wg niego jest wszystko ok. Aha, jedna ważna rzecz: pomimo, że jest moim szefem, nie rozliczam się przed nim ze swojej pracy.

      No i zostałam. Postawa szefa się nie zmieniła, ale przyjęłam inną strategię. Zaczęłam zabiegać o sympatię innych osób i opowiadać im, ale bez oskarżeń, o zdarzeniach z szefem. Teraz jest trochę lepiej (być może nie jest już tak łatwo krytykować mnie za moimi plecami :)).

      Jesli chodzi o Twoją sytuację, może właśnie też to pomoże. Może spóbuj opowiadać innym pracownikom (może z innego działu, sekretarce), co się u Was dzieje. Ludzie też mają uczucia i ktoś okaże Ci sympatię. Cieszę się również z tak dużego odzewu wśród forumowiczów - świat jest jednak pełen fajnych ludzi.

      Aha, ktoś mi kiedyś powiedział, że ten mój szef jest bardzo nieszczęśliwy w życiu osobistym. Pewnie jest też tak w przypadku tego Twego "kolegi". Trzymaj się i pamiętaj, że jesteś lepszy od niego, masz udaną rodzinę!
    • mouse13 Re: Odrzucany w pracy przez kolegów 14.10.13, 20:53
      Albo Ty zjesz ich albo oni ciebie, albo mentalnie bądź sam, wtedy zaczną cię szanować. Grupa ludzi to jakiś potwór z którym nieustannie trzeba walczyć. W każdej grupie jest lider, przeciętniacy i kozioł ofiarny. Lider ustala normy zachowań, przeciętniacy przystosowują się do niego a ofiara jest wentylem bezpieczeństwa przed ujawnieniem słabości grupy. Kozioł ofiarny przeważnie nie umie bronić swoich wartości, to ktoś kto ma kłopoty ze sobą, niskie poczucie wartości itp, a jednocześnie bardzo potrzebuje akceptacji, to idealny cel do przemocy. Jeżeli zależy Ci na sobie to sam naucz się przemocy, albo odizoluj się od ludzi. Piekło to inni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka