Dodaj do ulubionych

analiza transakcyjna

07.10.13, 10:35
Witam
Proszę o radę, czytałam o analizie transakcyjnej i zauważyłam że moja koleżanka w odniesieniu do pewnych obszarów życia komunikuje się z poziomu dziecka tzn emocjami, przyjemościami... co zrobić żeby ją z tego wyciągnąć?
Obserwuj wątek
    • jan_stereo Re: analiza transakcyjna 07.10.13, 14:20
      caterina28 napisała:

      > zauważyłam że moja koleżanka w odniesieniu do pewnych obszarów życia komunikuje się z poziomu dziecka tzn emocjami, przyjemościami... co zrobić żeby ją z tego wyciągnąć?

      Nie wszystkie dzieci potrafia komunikowac sprawy po doroslemu, ot co. Pozwol wiec cieszyc sie kolezance tym dziecinstwem poki jeszcze je ma ;')
      • caterina28 Re: analiza transakcyjna 07.10.13, 14:42
        chciałabym jej pomóc bo widzę że ona przez takie spostrzeganie pewnych rzeczy cierpi
        • jan_stereo Re: analiza transakcyjna 07.10.13, 14:54
          To moze porozmawiaj z jej rodzicami ? Moze to jakies uwarunkowania w szkole maja na nia taki wplyw...
    • katinka6 Re: analiza transakcyjna 07.10.13, 15:21
      caterina28 napisała:

      > Witam
      > Proszę o radę, czytałam o analizie transakcyjnej i zauważyłam że moja koleżanka
      > w odniesieniu do pewnych obszarów życia komunikuje się z poziomu dziecka tzn
      > emocjami, przyjemościami...

      co zrobić żeby ją z tego wyciągnąć?
      -
    • yadaxad Re: analiza transakcyjna 07.10.13, 17:15
      A dlaczego to zauważyłaś ?, dlaczego wolne, nie karane emocje tego dziecka cię drażnią? Bo w sobie masz ukarane i ujęte w dyby dziecko. Koleżanka sobie pewnie sobie w życiu poradzi. Ale ty ze swoim zdyscyplizowanym dzieckiem w sobie będziesz miała problemy. Brak zaufania , owszem zaufanie czasami przegrywa i trzeba to naprawić, ale to nie upadek i koniec świata, tylko dalej lepiej mieć zaufanie pod ręką. Dla kogo przyjemności od razu budują formę zaatakowanego jeża, to jadowita kolczatka na dnia oceanu, gdzie nikt się nie dostanie. Tak, że nie ratuj koleżanki, bo cię o to nie prosi. I pewnie byś jej nie pomogła, bo dobrze jej tak. Ratuj swoje emocje, bo masz je p====, i żadnej satysfakcji z życia ci to nie przyniesie.
    • nvv Re: analiza transakcyjna 07.10.13, 19:25
      Analiza transakcyjna przedstawia trzy rolę, które przyjmujemy: dziecko, rodzic, dorosły.

      Rodzic 'zbawia' dziecko, dziecko się buntuje. Gier pomiędzy "dzieckiem" a "rodzicem" jest sporo, polegają m.in. na zwalaniu odpowiedzialności za to co robimy (lub nie robimy, a chcielibyśmy, ale się boimy) na drugą osobę (rola dziecka), lub przejmowaniu odpowiedzialności za czyjeś życie, "martwieniu się" czyimś życiem i kontrolowaniu czyjegoś życia (rola rodzica).

      Jedyna zdrowa rola to dorosły: bierze odpowiedzialność za siebie, żyje i daje żyć innym, akceptuje siebie i innych takimi jakimi są; kto pierwszy przyjmie rolę dorosłego, ten wygrywa.
      • katinka6 Re: analiza transakcyjna 07.10.13, 22:10
        nvv napisał:

        > Analiza transakcyjna przedstawia trzy rolę, które przyjmujemy: dziecko, rodzic,
        > dorosły.
        >
        > Rodzic 'zbawia' dziecko, dziecko się buntuje. Gier pomiędzy "dzie
        > ckiem" a "rodzicem" jest sporo, polegają m.in. na zwalaniu odpowiedzialności za
        > to co robimy (lub nie robimy, a chcielibyśmy, ale się boimy) na drugą osobę (r
        > ola dziecka), lub przejmowaniu odpowiedzialności za czyjeś życie, "martwieniu s
        > ię" czyimś życiem i kontrolowaniu czyjegoś życia (rola rodzica).
        >
        > Jedyna zdrowa rola to dorosły: bierze odpowiedzialność za siebie, żyje i
        > daje żyć innym, akceptuje siebie i innych takimi jakimi są; kto pierwszy przyj
        > mie rolę dorosłego, ten wygrywa.
        Piękne! Szkoda tylko, że w rzeczywistości teoria tak rzadko spotyka się z praktyką.

        Pozdrawiam
      • kropidlo5 Re: analiza transakcyjna 08.10.13, 00:25
        nvv napisał:

        > Analiza transakcyjna przedstawia trzy rolę, które przyjmujemy: dziecko, rodzic,
        > dorosły.
        >
        > Rodzic 'zbawia' dziecko, dziecko się buntuje. Gier pomiędzy "dzie
        > ckiem" a "rodzicem" jest sporo, polegają m.in. na zwalaniu odpowiedzialności za
        > to co robimy (lub nie robimy, a chcielibyśmy, ale się boimy) na drugą osobę (r
        > ola dziecka), lub przejmowaniu odpowiedzialności za czyjeś życie, "martwieniu s
        > ię" czyimś życiem i kontrolowaniu czyjegoś życia (rola rodzica).
        >
        > Jedyna zdrowa rola to dorosły: bierze odpowiedzialność za siebie, żyje i
        > daje żyć innym, akceptuje siebie i innych takimi jakimi są; kto pierwszy przyj
        > mie rolę dorosłego, ten wygrywa.

        Tak, to ciekawe gry, a to co przedstawiles to dopiero poczatek. W relacji 'rodzic-dziecko' pojawiaja sie tez bowiem nastepne klocki, bardziej finezyjne gry i wieksza perwersja. 'Dziecko' broi, a 'rodzic' je sztorcuje, 'dziecko' w ten sposob uzyskuje 'wybaczenie', ktore tak naprawde bylo motywem brojenia. Dziecko nie tyle jest uzaleznione od oceny rodzica- dziecko jest uzaleznione od pozytywnej oceny rodzica- i zdobywa to znanymi sobie sposobami- czyli ukladnoscia, ale tez wlasnie robieniem balaganu- po ktorym nastepuje katharsis, gdy rodzic daje nauczke.

        To jest taki wypaczony rodzaj ulgi, ktora polega na kontrascie zagrozenia i jego eliminacji. Sama akceptacja nie wystarcza- potrzebna jest akceptacja z wysokiego pulapu. Im wyszszy pulap (wiekszy wystepek) tym wartosc wybaczenia wyzsza, bo wiekszy kontrast. Podobnie dziala to na rodzica- ktory im wieksze rzeczy 'wybacza', tym wieksze ma poczucie mocy i bardziej uzaleznia od siebie druga osobe- tak wiec przy braku czynow zaslugujacych na najpierw potepienie a potem wybaczenie 'rodzic' bedzie prowokowal' dziecko' do zbrojenia, a jak nie uda sie- to przeformatuje dowolna sytuacje tak, aby obwinic owo dziecko i moc odgrywac swoja role wybaczajacego szlachetnie rodzica, ktoremu za to nalezy sie wiernosc psia.

        • kropidlo5 Re: analiza transakcyjna 08.10.13, 00:34
          Czytalem ostatnio dosc ciekawy artykul na temat leczenia roznych fobii a takze nalogow. Czlowiek staje sie zaprogramowany na odczuwanie ulgi wynikajacej z zaburzenia. Nastepuje warunkowanie, w ktorym np unikniecie bodzca zaczyna kojarzyc sie z przyjemnym stanem. Droga do pokonania takiej fobii jest takei przeformatowanie emocji, aby ulga zwiazana z uniknieciem zniknela albo zyblakla w zestawieniu z emocja zwiazana z zachowaniem przeciwnym.

          Jesli np boje sie ludzi i miejsc publicznych, to pojscie w takie sytuacje kojarzy mi sie z paralizujacym strachem- ale to tylko czesc ukladanki, bo rownie istotne jest to, ze nie pojscie w takie sytuacje kojarzy sie poczuciem ulgi a wrecz ekstazy. ta druga emocja jest tutaj bardziej istotna niz ta pierwsza, o czym czesto sie zapomina. Wyjsciem jest skojarzenie niepojscia w sytuacje z negatywnymi uczuciami- na rowni negatywnymi albo nawet bardziej negatywnymi niz strach zwiazany z pojsciem w sytuacje.

          Podobny mechanizm dziala w przypadku nalogow. Osoba uzalezniona od jakiejs subtacnji kojarzy zazycie z przyjemnoscia, ale przede wszystkim kojarzy brak zacyzia z nieprzyjemnoscia. Uzaleznienie czesto nie chca przerwac uzaleznienia mniej w zwiazku z utrata pozytywnej emocji zwiazanej z nalogiem, ale z perspektywa negatywnej emocji ktora pojawi sie w przypadku braku zazywania. Droga wyjscia jest skojarzyc pozytywne emocje z sytuacja niezazycia substancji, emocje na rowni lub bardziej pozytywne z emocjami zwiazanymi z zazyciem.

          Metody leczenia nalogow niestety skupiaja sie glownie na odcinku pierwszym- czyli zastepuja pozytywna emocje zwiazana z zazywaniem na emocje negatywna (jesli sie to udaje) i w ten sposob kreuje sie syndrom nieszczesliwego abstynenta, ktory 'nie moze pic i nie moze nie pic'. Powaznym bledem jest zaniedbanie tej drugiej emocji zwiazanej z zaprzestaniem- czyli brak emocji pozyttywnych, ktore zastpilyby emocje negatywna.

          Z dwojga zlego duzo lepsze jest, gdy osoba uzalezniona wazy i kalkuluje miedzy dwiema emocjami pozytywnymi- czyli 'bedzie fajnie jak zazyje i bedzie fajnie jak nie zazyje' niz kiedy- jak to przyjete jest w leczeniu nalogow- wybiera miedzy dwiema emocjami negatywnymi (zazyje i bede nieszczesliwy, nie zazyje i bede nieszczesliwy) i wybiera mniejsze nieszczescie zamiast wiekszego szczescia.

          • kropidlo5 Re: analiza transakcyjna 08.10.13, 00:47
            Dodam, ze ten wybor iedzy emocjami pozytywnymi a nie negatywnymi jest wazny i przydatny rowniez w leczeniu fobii czy lekow. Napialem,z e nalezy zlikwidowac ulge zwiazana z unikiem- bo nalezy ja zlikwidowac w zderzeniu ze strachem w sytuacji pojscia, ale gdy w sytuacji pojscia pojawia sie ulga albo radosc, mozna z nia zestawic ulge w sytuacji nie pojscia i tez wybierac miedzy emocjami pozytywnymi. To tez zaleca sie w postepowaniu z nerwicami i fobiami- czyli akceptacja zamiast walki. Zamiast sytuacji klinczu 'nie moge pojsc i nie moge nie pojsc' pojawiajacej sie inicjalnie po likwidacji ulgi zwiazanej z unikiem, uczy sie akceptacji i myslenia pozytywnego- czyli podejscia 'moge isc i moge nie isc i jedno i drugie bedzie ok, to moj wybor'
            Chodzi ostatecznie aby eliminowac irracjonalny strach na ile sie da i zastepowac go akceptacja i opcja na wybor- zamiast slownictwa typu musze, powinienem, nie moge- slownictwo typu nie musze, moge, chce.

            Paradoksalnie latwiej zrobic jest wyjsc z sytuacji, gdy pozwolimy sobie na pozostanie i latwiej jest pozostac gdy zezwolimy sobie na wyjscie. Unika sie wtedy wpadania w potrzask.

            Ok troche zboczylem z tematu, ale mnie tak to poprowadzilo.
          • caterina28 Re: analiza transakcyjna 09.10.13, 09:00
            dzięki za post, juz straciłam nadzieję że coś konkretnego tu przeczytam, napisałeś
            Droga wyjscia jest skojarzyc pozytywne emocje z sytuacja niezazycia substancji, emocje na rowni lub bardziej pozytywne z emocjami zwiazanymi z zazyciem. tylko jak to zrobić?, ktoś ma przyjemność z jedzenia słodyczy , jak ich nie zje to bedzie czył jakiś dyskomfort, i to uczucie może być jaknajbardziej silniejsze niż ta przyjemność z ich jedzenia... jak to przerwać? pewnie że mozna zaszczepić myśl że jak nie zjesz to bedziesz mial takie a takie korzyści, ale to nie wystarcza.
            • kropidlo5 Re: analiza transakcyjna 09.10.13, 12:07
              caterina28 napisała:

              > dzięki za post, juz straciłam nadzieję że coś konkretnego tu przeczytam, napisa
              > łeś
              > [i]Droga wyjscia jest skojarzyc pozytywne emocje z sytuacja niezazycia substan
              > cji, emocje na rowni lub bardziej pozytywne z emocjami zwiazanymi z zazyciem. [
              > /i] tylko jak to zrobić?, ktoś ma przyjemność z jedzenia słodyczy , jak ich nie
              > zje to bedzie czył jakiś dyskomfort, i to uczucie może być jaknajbardziej siln
              > iejsze niż ta przyjemność z ich jedzenia... jak to przerwać? pewnie że mozna za
              > szczepić myśl że jak nie zjesz to bedziesz mial takie a takie korzyści, ale to
              > nie wystarcza.

              Tak, nie mowie, ze to latwe, z tym, ze nie chodzi tutaj o mysl, tylko o emocje- w tym cala sztuka. Samo myslenie to jest sztuka dla sztuki dopoki nie towarzysza temu odpowiednie emocje. Tak wiec nie chodzi o to, aby wytlumaczyc sobie racjonalnie, ze czekolada szkodzi- bo to nie dziala- chodzi o emocje pozytywna zwiazana z ograniczeniem spozycia slodyczy albo negatywnych zwiazanych z naduzyciem.
              Mozna sprobowac sobie robic cwiczenia z obrazowania, a moze tez zamiast czekolady wprowadzic jakis przyjemny nawyk? Nie zeby byla pustka i poczucie deprywacji, ale cos innego zamiast, moze zdrowsza przekaska a moze basen, choc oczywiscie istieje ryzyko dzialania przeciwskutecznego, tzn zastepcza przyjemnosc bedzie za slaba i jeszcze podbije wartosc pierwotnej przyjemnosci- to kwestia nastawienia.



    • jedr-ek28 Re: analiza transakcyjna 08.10.13, 00:04
      Nic nie możesz zrobić, jeśli ona nie zechce tego zmienić z własnej, nie przymuszonej woli.
    • kropidlo5 Re: analiza transakcyjna 08.10.13, 00:14
      Ciekawy temat, dosc powszechna sytuacja. I pytanie: jak sie zachowywac, i dylemat.
      Zalozmy, ze te dwie osoby nie wyszlyby-i ze rozmowa nie zeszlaby na przedmiot konfliktu- to trwalaby rozmowa wszystkich ze wszystkimi, z wylaczeniem dwustronnych wymian zdan, co samo w sobie jest juz ekwilibrystka.
      Czy dla dobra atmosfery sotkania nalezy zawiesic na kolku konflikt i wspolnie rozmawiac, czy upraiwac bojkot- skonfliktowany zazartowal, wiec inni skonfliktowani sie nie smieja, a reszta tak?

      Tak w ogole, to jesli inne osoby mialyby wyjsc w ramach solidarnosci, to tez pytanie dlaczego wszyscy mieliby wyjsc, a nie wyprosic te jedna osobe?

      Jak ktos wspomnial ze strony tej osoby mogla byc to zagrywka va banque- proba sil w otoczeniu i formalnie ta osoba z tej proby wyszla zwyciesko, chociaz kto co sobie pomyslal nie wiemy.


      Istotny tez jest ten dylemat reakcji osob trzecich na konflikt, w ktorym obi strony konfliktu w rownym stopniu przyjaznia sie z towarzystwem. Czy powinno ono brac czyjas strone, czy nie (pomijaja sprawy ewidentne, chociaz ktore takimi sa tez nie zawsze da sie powiedziec).
      Ilosc konfliktow jest dosc znaczna, wiec ten problem jest powszedni, nie wiem jak zwyczajowo ludzie reaguja. Niektorzy domagaja sie lojalnosc 'albo oni, albo ja', inni maja to gdzies, choc nie wiem, czy jakis ukryty zal czasem sie nie pojawia.


      Wydaje mi sie, ze gdybym ja znalazl sie w sytuacji osoby, ktora 'musi wyjsc' czulbym sie nieco przegrany, choc moze nieslusznie, nawet gdybym wyszedl tylko dla zachowania dobrego samopoczucia, a nie celem jakiejs demonstracji. Nie mam raczej konfliktow z ludzmi, ale mam jednego znajomego, z ktorym jestem na stopie zakonczonej znajomosci ( w konflikcie, w ktorym pewnie obie stony uwazaja, ze to one maja racje) i czasem trwozyla mnie mysl, ze kiedys taki scenariusz stac sie moze moim udzialem. Mimo tego, ze ten czlowiek jest skonfliktowany z dosc duza osob z naszego wspolnego towarzystwa, a ja tylko z nim- to mimo to a moze wlasnie dlatego taka sytuacja budzilaby moja obawe, bo moze okazaloby sie, ze inni porafia zakopac topor wojenny, tylko ja nie- a zakopywac go nie mam zamiaru.
      • kropidlo5 Re: analiza transakcyjna 08.10.13, 00:15
        o kurcze, nie ten watek, nie to forum :D
    • kreszendo Re: analiza transakcyjna 09.10.13, 19:57
      Podczepię się pod temat.

      A co radzicie zrobić, gdy bliska osoba mówi do mnie ewidentnie z poziomu dziecka, wszystko w tonie jej głosu i treści wypowiedzi woła: "jestem malutką dziewczynką, zaopiekuj się mną" - a ja, no cóż, nie mam ochoty tym małym dzieckiem w dorosłej osobie się zaopiekować?
      Sytuacja jest dla mnie baaardzo irytująca.
      • caterina28 Re: analiza transakcyjna 11.10.13, 10:49
        tak sobie myślę co można zrobić i myślę że można dac takiej osobie informacje zwrotną, powiedzić co się czuje w tej sytuacji, jak ja tą sytuajce widzę, nie atakując tej osoby tylko rzeczowo przedstawiając fakty.
        • kreszendo Re: analiza transakcyjna 12.10.13, 14:27
          caterina28 napisała:

          > tak sobie myślę co można zrobić i myślę że można dac takiej osobie informacje
          > zwrotną, powiedzić co się czuje w tej sytuacji, jak ja tą sytuajce widzę, nie
          > atakując tej osoby tylko rzeczowo przedstawiając fakty.

          Pięknie. Masz rację. Brzmi sensownie.
          Natomiast tu pojawia się kwestia moich własnych uczuć, emocji, do których trudno mi się przyznać (złość, agresja, pogarda, moje własne "transakcyjne" dziecko...). Chyba łatwiej mi się "potajemnie irytować" niż podejmować temat. No trudno.
          • caterina28 Re: analiza transakcyjna 12.10.13, 19:52
            wiec najpierw popracuj ze sobą, czemu cię to wkurza, i tak bardzo irytuje? jak się temu przyjrzysz to może dojdziesz do sedna, a jeśli nie to juz samo przyglądanie się temu dużo da i może wtedy zobaczysz że zaczynasz inaczej reagować na inne "transakcyjne dzieci" :) chyba wiesz że każdy ma swoje minusy dodatnie, jak bedziesz miał ochotę to coś z tym zrobisz.
            • kreszendo Re: analiza transakcyjna 13.10.13, 16:03
              caterina28 napisała:

              > wiec najpierw popracuj ze sobą, czemu cię to wkurza, i tak bardzo irytuje? jak
              > się temu przyjrzysz to może dojdziesz do sedna, a jeśli nie to juz samo przyglą
              > danie się temu dużo da i może wtedy zobaczysz że zaczynasz inaczej reagować na
              > inne "transakcyjne dzieci" :) chyba wiesz że każdy ma swoje minusy dodatnie, j
              > ak bedziesz miał ochotę to coś z tym zrobisz.

              To zadanie domowe to ja już odrabiam ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka